Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 czerwca 2018

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zapachowe pielęgnacyjnych musów do ciała: dzika malina i biała herbata oraz świeży ogórek i herbata matcha.


Opis producenta: Pozwól Twojej skórze rozkoszować się apetycznym, zmysłowym zapachem lekkiego musu do pielęgnacji ciała NIVEA® Dzika Malina i Biała Herbata. Ciesz się rozpieszczająca chwilą z nowym musem NIVEA. Delikatny i lekki jak chmurka szybko sie wchłania i zapewnia natychmiastowe nawilżenie. Puszysty mus nasycony kuszacym połączeniem zapachów dzikiej maliny i białej herbaty sprawi, że Twoja skóra zapragnie wiecej!

Skład: Aqua, Glycerin, Isobutane, C15-19 Alkane, Isopropyl Palmitate, Paraffinum Liquidum, Alcohol Denat., Stearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Propane, Butyrospermum Parkii Butter, Dimethicone, Butane, Trisodium EDTA, Sodium Cetearyl Sulfate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Limonene, Linalool, Citronellol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.


Dostępność: Rossmann 
Cena: 19,99 zł | 200 ml
KWC:  5/5 [klik]


Musy mają bardzo ładne zapachy. Ja zdecydowałam się, że testy zacznę od musu malinowego. Ogórkowy postanowiłam zostawić na lato i to był dobry pomysł. Wersję malinową właśnie skończyłam, a ogórkowa towarzyszy mi od kilku dni. Obie wersje bardzo przypadły mi do gustu, zapachy są wyczuwalne ale nie nachalne czy chemiczne.

Sama aplikacja jest łatwa i przyjemna. Niestety pod koniec opakowania (zostało mi ok. 1/4 tak "na oko") przestał działać spray i nie mogę wydobyć reszty zawartości.


Mus wychodzi w formie lekkiej pianki, która po rozprowadzeniu na skórze szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Świetnie nadaje się do porannego użycia. Nie daje ona bardzo długotrwałego nawilżenia. Miałam jakiś czas problem z przesuszoną skórą i użyty tylko wieczorem nie sprawił, że suchość skóry zniknęła. Zdecydowanie jest to kosmetyk na cieplejsze dni, kiedy potrzebujemy jedynie delikatnie ją odżywić i poprawić jej wygląd.


Znacie te kosmetyki? Lubicie takie nowości czy raczej pozostajecie przy tradycyjnych balsamach???


środa, 31 stycznia 2018

Projekt denko | styczeń 2018


Chyba nie muszę pisać, że kolejny miesiąc minął niczym pstryknięcie w palce... Koniec jednego miesiąca, początek kolejnego to idealny czas na podsumowanie, u mnie oczywiście kosmetyczne, a konkretniej zużyte kosmetyki :)


Balea | żel pod prysznic - sól z Morza Martwego & cytryna: bardzo przyjemny, delikatny i rześki zapach. Co do samego żelu nie mam żadnych uwag - dobrze się pienił, nie przesuszał skóry.

Allverne | nawilżający eliksir do kąpieli i pod prysznic - rajskie jabłko & cynamon: bardzo świąteczny i zimowy zapach. Używałam go tylko jako płynu do kąpieli i byłam z niego zadowolona. Zapach unosił się po całej łazience, a pianka była idealna.

Babydream für Mama | oliwka pielęgnacyjna: używałam w czasie ciąży, używam nadal. Teraz oliwki stosuję raz na kilka dni na mokre ciało - skóra jest nawilżona i elastyczna.


Nivea Men | żel do golenia: do golenia nóg najczęściej wybieram męskie żele do golenia, ponieważ są wydajniejsze i tańsze.

Nivea | dezodorant - fresh comfort: ten dezodorant trafił do mnie przez przypadek, ponieważ nie zauważyłam biorąc go z półki, że to nie antyperspirant. Jakoś go wypsikałam, ale do dezodorantu nie powrócę, ponieważ potrzebuję jednocześnie ochrony przed poceniem i brzydkim zapachem.


Clinique Clarifying Lotion 2 | tonik oczyszczająco-rozświetlający /recenzja/: po zużyciu całego opakowania nie zauważyłam spektakularnych efektów na mojej skórze, więc na pewno do niego nie wrócę.

Biochemia Urody | hydrolat z kwiatu pomarańczy: zapach jest gorzki, w ogóle nie kojarzy się z pomarańczami, jednak mi to nie przeszkadzało. Świetnie nadawał się do tonizacji twarzy.

Be Beauty | odświeżający żel micelarny do demakijażu oczu /recenzja/: płyn dobrze sprawdzał się w swojej roli, usuwał makijaż z oczu nie podrażniając ich.


Sephora | mleczko do ciała: bardzo lekki balsam, dość szybko się wchłaniał. Ta mała tubka podróżowała ze mną jakiś czas, więc na wyjazdach świetnie się sprawdzał. Jednak do bardzo suchej skóry może być zbyt lekki.

Kneipp | olejek do kąpieli: olejek "Tajemnica piękna" - argan, marula, rącznik, oliwka. Zapach przyjemny, choć pomieszałam go z płynem do kąpieli bo brakowało mi pianki w wannie :) 

Yves Rocher | żel-krem intensywnie nawilżający /recenzja/: kiedyś miałam już pełnowymiarowe opakowanie tego kremu i uważam, że dobrze sprawdza się przy tłustej skórze. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.

Calvin Klein | Euphoria /recenzja/: piękny zapach, wydaje mi się, że większość z Was go kojarzy :)


Buña | kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli 2w1 - melisa: przepiękny cytrusowy zapach. Żel dobrze się pienił.

Płatki kosmetyczne Be Beauty oraz Tami



I to wszystkie puste styczniowe opakowania :) dajcie znać, jeśli miałyście coś z tych kosmetyków i co o nich myślicie.

środa, 24 stycznia 2018

Nivea | suchy olejek do ciała

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją opinię na temat nowości od Nivei, a jest to suchy olejek do ciała. 


Opis producenta: Poczuj jak Twoja skóra staje się promienna i zauważalnie gładsza przez 24h+.
  • NIVEA® Intensywnie odżywczy olejek do ciała ma innowacyjną formułę suchego olejku z drogocennym olejkiem migdałowym.
  • Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Sprawia, że skóra staje się promienna i gładka niczym jedwab – już po 1 zastosowaniu.

Skład: Isopropyl Palmitate, Decyl Oleate, Octyldodecanol, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/ Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Prunus Amygdalus Dulcis  Oil, BHT, Linalool, Limonene, Geraniol, Benzyl Alcohol, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok 25 zł | 200 ml
KWC: 5/5 [klik]


Olejek znajduje się w przezroczystej miękkiej butelce. Wygodnie się z niej wylewa olejek na dłoń. Zapach charakterystyczny dla kosmetyków Nivei - mi osobiście bardzo się podoba. Utrzymuje się jakiś czas na skórze. 

Suchy olejek używam od ok. 1,5 miesiąca niemal codziennie i jestem w połowie opakowania, więc z wydajnością nie jest tak źle. 

Olejek wmasowany w skórę szybko się wchłania, pozostawia gładką i nawilżoną skórę. Trzeba mu dać chwilkę aby się wchłonął, ale kilka minut i skóra nawet się nie lepi. 

Jeśli chodzi o nawilżenie to jest dobrze, może nie rewelacyjnie, ale dobrze... Moja skóra ciała jest raczej normalna, jedynie w okresie zimowym trochę bardziej się przesusza. Mimo, że stosuję olejek codziennie co kilka dni muszę dodatkowo użyć bardziej nawilżającego balsamu lub masła, ponieważ skóra na łydkach jest sucha. Tak samo, jeśli nie użyję go choć raz wieczorem (ani innego kosmetyku nawilżającego) to na drugi dzień skóra niestety też nie prezentuje się zbyt dobrze. Dlatego nie wiem jak kosmetyk sprawdzi się u osób z suchą skórą.

Wydaje mi się, że będzie on fajnym rozwiązaniem w cieplejsze miesiące. Rano przed wyjściem, by dodać skórze ładnego i zdrowego blasku, bez potrzebnej tłustości.

Jeśli już go używałyście koniecznie dajcie znać, bo i na wizażu i na innych blogach widziałam tylko pozytywne opinie na jego temat :)



środa, 17 stycznia 2018

Projekt denko | grudzień 2017

Styczeń powoli zbliża się ku końcowi a ja dopiero zabieram się za podsumowanie grudniowych zużyć kosmetyków, ale lepiej późno niż wcale :) niestety przy małym dziecku nie można zbyt wiele zaplanować a już przy dwójce (siostra mnie odwiedziła), wieczorem marzyłam tylko żeby wyciągnąc nogi na kanapie :D


Koniec pisania o moim (ciężkim) życiu matki, pora na kosmetyczne konkrety :)


Isana | kremowy żel pod prysznic Malina: słodki malinowy zapach. Świetnie sprawdzi się latem. Żel nie przesuszał skóry, dobrze się pieni i jednak nie jest bardzo wydajny.

Avon Senses | żel pod prysznic Brazil: jest to żel dedykowany mężczyznom, jednak zapach jest tak przecudowny i uniwersalny, że my również możemy po niego sięgać. Jest to jeden z moich ulubionych zapachów z tej serii Avonu. Na pewno jeszcze u mnie zagości nie jedne raz.

Yves Rocher | żel pod prysznic - Zielona herbata z Chin: bardzo świeży zapach, kąpiel z nim to czysta przyjemność. Chętnie jeszcze wrócę do tego kosmetyku.


VitalDerm | szampon i odżywka seria odbudowująca z olejkiem arganowym /recenzja/wydajne kosmetyki z zawartością olejku arganowego. Jak pisałam w osobnej recenzji kosmetyki się u mnie sprawdziły, jednak cuda się nie zadziałały, więc nie widzę sensu w przepłacaniu za nie, tym bardziej że w drogerii możemy dostać tak samo działające szampony i odżywki do włosów.

Alterra | delikatny szampon: szampon mimo że jest delikatny dobrze sprawdzał się do moim przetłuszczających włosów, domywał je. Nic więcej się nie wydarzyło przy jego stosowaniu. Możliwe, że jeszcze kiedyś u mnie zagości.

Jantar | odżywka do skóry głowy: to mój święty gral. Zawsze pomaga mi gdy moje włosy są słabe i bardzo wypadają. Może nie do końca hamuje ten efekt ale sprawia, że pojawia się zdecydowanie dużo nowych włosów. Końcówkę mam przelaną do butelki z atomizerem i po jej wykończeniu zrobię sobie chwilę przerwy, ponieważ to chyba moja trzecia butelka z kolei. Widziałam, że producent wprowadził nowe opakowanie uzbrojone już w atomizer.

Suchy szampon z Biedronki: dawno nie widziałam tych szamponów w sklepie, a szkoda, bo u mnie świetnie się sprawdzały. Jeśli jeszcze kiedyś będą dostępne na pewno po nie sięgnę ponownie.


Garnier | mleczko ujędrniające do ciała: kosmetyk mojej młodości:) często dostałam po niego w liceum i na studiach. Szybko się wchłania i pozostawia napięta i elastyczną skórę.

Rexona | antyperspirant w sztyfcie: nie wiem czy ja się już uodporniłam na te antyperspiranty, ale od jakiegoś czasu zauważyłam, że Rexona już na mnie tak dobrze nie działa jak kiedyś... 

Wellnes&Beauty | krem do rąk /recenzja/: lekki krem o przecudownym zapachu. Gdyby nie to, że kremów do rąk mam w zapasie na 100 lat to chętnie bym do niego powróciła. Szybko się wchłania, pozostawia miękkie i nawilżone dłonie.


Nivea | pielęgnacyjny płyn dwufazowy do demakijażu oczu /recenzja/: skuteczny i szybki. Nie pozostawiał zamglonych oczu, nie szczypał i nie podrażnieniał. Wart wypróbowania jeśli używacie tego typu kosmetyków.

Tisane | pomadka ochronna: lubię tak samo jak wersje w słoiczku, jednak ta zdecydowanie jest wygodniejsza w użyciu. Nie jest to bardzo tłusta pomadka, więc podczas dłuższego pobytu na dworze trzeba ją co jakiś czas ponownie nakładać. 


Garnier Aqua Bomb | nawilżająca maseczka w płachcie /recenzja/: z działania maseczki byłam zadowolona, jednak moja tłusta skóra nie potrzebuje mocnego nawilżenia. Myślę, że jeszcze do niej wrócę.

Tołpa | peeling borowinowy /recenzja/: świetny zdzierak. Żałuję, że można kupić go tylko w saszetce, a nie dużym opakowaniu...  

Isana | sól do kąpieli - fiołek i koniczyna: idealna saszetka na aromatyczną kąpiel. Zapach niestety dość szybko się ulatnia, i po kilku minutach po kapieli w łazience nie zostaje po nim żadny zapach.



I na dzisiaj to tyle, a za niedługo będzie kolejny post ze zużyciami, już styczniowymi. 

sobota, 2 grudnia 2017

Projekt denko | październik - listopad 2017


Witam Was dzisiaj w projekcie denko. Niestety w październiku nie dałam rady dodać podsumowania miesiąca, ponieważ pod koniec października i w listopadzie była u mnie moja siostra z rodzinką. Od kilku lat mieszka dość daleko ode mnie, więc starałam się spędzić z nimi wspólnie czas. Dzisiaj będą więc zużycia z ostatnich dwóch miesięcy.



Fa | żel pod prysznic - coconut water /recenzja/: duży, przyjemnie pachnący żel, do którego chętnie bym wróciła, gdyby nie tyle ciekawych kosmetyków do wypróbowania. Na pewno warto go po niego sięgnąć :)

Babydream fur Mama | balsam do kąpieli dla matek: dopiero teraz zużyłam drugie opakowanie tego płynu, ale niestety nie mam obecnie zbyt wiele okazji, aby robić sobie długie kąpiele (szybki prysznic i na dyżur do małego :D ). Płyn dobrze sprawdzał się, nie przesuszał skóry, jednak w wannie nie tworzy puszystej piany.

Ziaja | żel pod prysznic oraz peeling - wersja orzeźwiająca z limonkowo-cytrusowym koktajlem egzotycznym /recenzja/: miałam spore oczekiwania co do zapachu tych kosmetyków. Kupiłam je aby poczuć odświeżenie pod prysznicem latem, jednak bardzo mocno kojarzą mi się z "kibelkowym" odświeżaczem. Żel jako żel sprawdzał się poprawnie, jednak peeling nie robił zbyt wiele - był rzadki i spływał z dłoni pod prysznicem.

Biały Jeleń | emulsja do higieny intymnej - nawilżające kozie mleko: jednym słowem dobry kosmetyk. Robił co miał robić, nie podrażniał. Ma wygodną pompkę i nie kosztuje zbyt dużo.


Linda | mydło w płynie - lemon & verbena: mydełko dorwane w Biedronce. Bardzo fajny zapach. Ale nie tylko zapach przekonał mnie do zakupu, a szata graficzna opakowania - bardzo prosta i estetyczna.

Avon Foot Works | wygładzający scrub do stóp mięta i aloes: sama nie wiem po co kupuje te peelingi, bo jakiś super efektów po nich nie ma... Ale mają co jakiś czas nowe zapachy.

Marion | złuszczający zabieg do stóp: w tym denku to wyjdę chyba na prawdziwą blondynkę, bo po raz drugi zużyłam kosmetyk a dopiero potem przeczytałam etykietę na opakowaniu :) Jedno opakowanie = jeden zabieg, a ja użyłam go na dwa razy. Myślałam, że zawartość jest do wykonania w czasie wspólnego wieczoru z chłopakiem, bo mamy tu dwa rozmiary skarpetek i dwie saszetki. A okazało się, że zawartość jednej saszetki należało wlać do jednej skarpetki. Jednak uważam, że tego płynu było na tyle dużo, że spokojnie można go rozlać na dwie skarpetki. U mnie zabieg przyniósł pożądane skutki więc można go spokojnie użyć na dwa razy :)


Farmona | szampon do włosów - skrzyp polny: dobry, tani ziołowy szampon do włosów do codziennego używania. Gęsty i wydajny.

Isana | woda brzozowa: nie zauważyłam żadnych efektów na włosach po wprowadzeniu tego kosmetyku do pielęgnacji, więc jak dla mnie jest on zbędny.

Ziaja | maska intensywnie kondycjonująca z keratyną - kozie mleko /recenzja/: super działania po nie nie odnotowałam, jest to po prostu odżywka ułatwiająca rozczesywanie włosów po umyciu. Zdecydowanie lepsze efekty dawała przetrzymana dłużej na włosach pod czepkiem.

Batiste | suchy szampon - floral & flirty blush: suche szampony tej marki bardzo lubię, i w sumie za każdym razem sięgam po inną wersję zapachową. Wszystkie u mnie się bardzo dobrze sprawdzają.

Green Pharmacy | odbudowujący olejek łopianowy z olejem arganowym: nie używałam regularnie tego olejku, raczej przypominało mi się o nim raz na miesiąc albo i rzadziej. Obecnie nie suszę włosów suszarką, a prostownicy nie pamiętam kiedy ostatnio użyłam, więc moje włosy nie są bardzo zniszczone i po tym olejku nie widziałam lepszych efektów niż po konkretnej masce do włosów.


Avon Planet Spa | oczyszczająco-rewitalizująca pianka pod prysznic z ekstraktem nasion Moringa: zastanawiacie się pewnie co ten kosmetyk (przeznaczony do ciała) robi w sekcji kosmetyków do twarzy??? Po prostu jestem gapą... Nie doczytałam i używałam jej do mycia twarzy, ponieważ nie pomyślałam nawet, że Avon w swojej ofercie ma coś takiego jak pianka pod prysznic, i to przed tym jak Nivea wprowadziła swoje pianki na rynek... Muszę przyznać, że pianka bardzo fajnie sprawdzała się do twarzy. Używałam jej przeważnie rano do odświeżenia skóry po nocy i świetnie się do tego sprawdzała. Skóra była bardzo wygładzona, mięciutka. Kremy fajnie się wchłaniały. I pianka ma bardzo przyjemny zapach.

Tołpa, dermo face | matujący płyn micelarny-tonik 2w1 /recenzja/: płyn skutecznie radził sobie ze zmyciem tuszu z rzęs, tonizował i doczyszczał skórę, jednak nie zauważyłam aby działał normalizująco na tłustą skórę.

Garnier Pure Active Intensive | korygujący krem matujący /recenzja/: nie ma co ukrywać, nie jest to Effaclar Duo. Krem nie powodował u mnie diametralnej zmiany (czytaj: poprawy) w stanie skóry, jednak na pewno jej nie zaszkodził. Za to bardzo dobrze sprawdził się jako krem na dzień. Skóra była zmatowiona, a makijaż dobrze się na nim trzymał.

Synergen | plasterki antybakteryjne przeciw wypryskom /recenzja/pisałam o nich jakiś czas temu, więc jeśli zajrzycie do recenzji, to zobaczycie, że byłam z nich zadowolona. Niestety są one już niedostępne w Rossmannie.


Dermika | aktywny peeling enzymatyczny z papainą i żółtą glinką do cery tłustej i mieszanej: maseczka na pewno nie jest przeznaczona dla osób, które (tak jak ja) szukają mocnego oczyszczenia. Maseczka dawała bardzo delikatny efekt. Skóra była wygładzona, pory lekko zwężone. 

Avon Clearskin | głęboko oczyszczająca maseczka przeciw wągrom z 0,5% kwasem salicylowym: maseczka kupiona za kilka złotych, a dawała mi lepsze efekty niż maseczka z Nivei [klik]. Pory po jej użyciu były bardziej zwężone, przez co mniej widoczne i lepiej oczyszczone. Pewnie kiedyś do niej wrócę.

Nivea Essentials | 1 minutowa maska Urban Skin Detoks /recenzja/: maseczka nie wywarła na mnie dobrego wrażenia o czym możecie poczytać w recenzji. Przy mojej dość problematycznej skórze nie sprawdziła się zbyt dobrze. Raczej polecam ją osobą, które potrzebują delikatnego oczyszczenia i odświeżenia skóry.

Dermo Pharma | maska kompres intensywne nawilżanie i dotlenienie: maseczka w płachcie, która jest dobrze wycięta, wszystko dobrze przylegało. Odpowiedni nawilżona. Po zdjęciu jej z twarzy, skóra jeszcze lekko się lepiła od tego płynu, jednak po wmasowaniu resztek, szybko się on wchłonął. Efekt to miękka i wygładzona skóra. Maseczkę użyłam na wieczór, i jak po zabiegu byłam zadowolona, to rano miałam bardzo przesuszoną skórę. Wszystkie suche miejsca były podkreślone... Dziwna sprawa.


Purederm | kolagenowa maseczka pod oczy: płatki średnio się u mnie sprawdziły, użyłam kilka razy, a reszta leżała sobie w lodówce aż się przeterminowała...

Ziaja | spray przyspieszający opalanie - masło kakaowe: uwielbiam zapach tej serii, a kosmetyk zdecydowanie przydatny w czasie wakacji.


Wibo | French Manicure: rzadko maluje paznkcie, co widać po ilości zużytego lakieru... Bardzo lubię takie delikatne, nudziakowe kolory na paznokciach. Niestety już się zważył, więc pora się z nim pożegnać.

Catrice | kredka do brwi odcień 040: moja ulubiona kredka do brwi. Bardzo łatwo wypełnia się nią brwi, nawet jeśli nałożymy jej za dużo, z łatwością wyczeszemy nadmiar dołączoną spiralą. Kolor 040 jest troszkę ciemniejszy niż 020, ale kupuję je praktycznie na zmianę.

L'Oreal | Volume Million Lashes /recenzja/: jak inne tusze z tej serii L'Oreala, bardzo go lubiłam. Rzęsy są widocznie podkreślone, nieposklejane. Tusz jest długo mokry, przez co wystarczy na dość długo.

Max Factor | Clump Defy: masakra dawała u mnie efekt porównywalny do tej żółtej z Lovely, więc skoro mała różnica to nie widzę powodu, żeby przepłacać.

Max Factor | 2000 Calorie: klasyczna szczoteczka z włosia dawała na rzęsach delikatny look. Wydaje mi się, że kiedyś jeszcze do niej wrócę.

Clinique | High Impact Mascara: maskara dawała bardzo naturalny efekt a jednocześnie rzęsy były bardziej widoczne. Gdyby nie cena, to na pewno bym do niej wracała co chwila.

Miss Sporty | Studio Lash 3D Volumythic: tania maskara, która dawała fajny efekt na moich rzęsach. Żywotność tuszu może nie jest najlepsza, ale za tą cenę na pewno warto ją wypróbować.


Lovena | płatki kosmetyczne: mięciutkie, bawełniane płatki, które się nie rozwarstwiały. Na pewno będę do nich wracać, ponieważ te małe biedronkowe zmieniły skład, niestety na gorszy - są mniej przyjemne w dotyku :(

Be Beauty | duże płatki kosmetyczne: lubię używać dużych wacików do zmywania maskary z oczu. Te były dobre, nie rozwarstwiają się.

Nicols | gąbeczki do demakijażu: gąbek celulozowych używam do zmywania maseczek z twarzy, bardzo ułatwiają ten proces, zwłaszcza jeśli chodzi o maseczki na bazie glinek.


Isana | sól do kąpieli - granat i imbir oraz czas marzeń: spoko sole. Lekko barwią wodę, zapach wyczuwalny na początku nawet dość mocno, jednak szybko się ulatnia.

Ziajka | mleczko do ciała dla dzieci i niemowląt: użyłam na sobie, bo wydawało mi się, że miał dość mocny zapach. W pierwszym roku życia synka, staram się używać bardziej delikatnych kosmetyków, tym bardziej, że ostatnio ma on małe problemy skórne.

Palmers | balsam do ciała: ten balsam ma trochę lżejszą formułę od tego, którego używałam w ciąży i  kakao było w nim jakoś tak mniej wyczuwalne.



I to tyle moich dwumiesięcznych zużyć. Dajcie znać czy coś z tego miałyście i jak się u Was te kosmetyki sprawdzały.


wtorek, 28 listopada 2017

Nivea Essentials Urban Skin Detoks | 1 minutowa maska z białą glinką i aktywnym ekstraktem z magnolii

Maseczkę otrzymałam do przetestowania w ramach udziału w Klubie Przyjaciółek Nivea. Jest to jedna z nowości. W linii tych kosmetyków możemy kupić jeszcze krem na dzień i na noc. 



Opis producenta: Urban Skin to nowa linia detoksykujących kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Maska wspomaga naturalne procesy obronne skóry i zabezpiecza ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Przeznaczona dla kobiet pomiędzy 20-tym a 30-tym rokiem życia. 

1 minutowa maska do twarzy Nivea Essentials Urban Skin Detoks o orzeźwiającym zapachu, przeznaczona jest dla kobiet mających szarą i zmęczoną skórę. Dokładnie oczyszcza skórę z toksyn, redukując stresory środowiskowe. Dzięki zawartości peelingujących drobinek, złuszcza martwe komórki naskórka. W rezultacie stosowania zobaczysz i poczujesz na własnej skórze zdrowo wyglądającą cerę. 


Skład: Aqua, Kaolin, Glycerin, Alcohol Denat., Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Microcrystalline Cellulose, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Cellulose, Magnolia Officinalis Bark Extract, Glyceryl Glucoside, Xenthan Gum, Potassium Cetyl Phosphate, Hydrogenated Palm Glycerides, Hydrogenated Castor Oil, Dimethicone, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Parfum, CI 77891, CI 42090, CI 47005. 


Dostępność: drogerie
Cena: 16,99 zł | 75 ml
KWC: 4,7/5 [klik]

Maseczka znajduje się w plastikowej tubce. Szata graficzna jest miła dla oka. Zapach jest dość intensywny, ale przyjemny.

Konsystencja maseczki jest kremowa, ani za gęsta, ani za rzadka. Łatwo rozprowadza się na skórze. Ma ona lekko zielony kolor, który zmienia się na twarzy w biały. W maseczce zatopione są drobinki peelingujące, ale jak dla mnie nie jest ich za dużo (nie ma co porównywać do pasty z Ziaji). Dzięki nim możemy wykonać delikatny peeling podczas jej zmywania. 


Producent przekonuje, że maseczka działa już w minutę. Prawdę mówiąc nigdy jej tak krótko nie trzymałam na twarzy, bo albo nakładałam i wchodziłam pod prysznic i pod koniec mycia ją zmywałam, albo nakładałam wieczorem na spokojnie nawet i na 20 minut. Po dłuższym czasie oczywiście przez zawartość glinki maseczka zastyga na twarzy i trochę trudniej ją zmyć.

Po zmyciu maseczki, skóra jest wygładzona, lekko rozjaśniona. Niestety moje pory są tylko minimalnie zwężone, a zaskórniki mają się dobrze jak i przed zastosowaniem maski. Może maseczka lepiej sprawdzi się dla posiadaczek cery normalniej i mniej problematycznej, która potrzebuje jedynie odświeżenia.

Z góry przepraszam Was za poniższe zdjęcie, moja cera z bliska nie prezentuje się zbyt ładnie...


Z całej serii najbardziej zainteresowała mnie właśnie maseczka, głównie z powodu zawartości glinki w składzie, która najlepiej sprawdza się przy tłustych i problematycznych skórach. Myślałam, że będzie to maseczka, którą będę mieć pod ręką, aby szybko jej użyć, bez konieczności bawienia się ze sproszkowanymi glinkami. Niestety efekty jakie daje u mnie ta maseczka, a raczej ich brak, na moje mocno rozszerzone pory i zaskórniki, sprawiają, że po skończeniu tego opakowania nie powrócę do niej. Jeśli macie cerę tak problematyczną i "podziurawioną" porami, polecam zdecydowanie czyste glinki :)


wtorek, 24 października 2017

Nivea | pielęgnujący płyn dwufazowy

Ostatnio pisałam o tuszu do rzęs a dzisiaj będzie o kosmetyku do jego usuwania. Na tapecie ląduje nowość z Nivei, dwufazowy płyn pielęgnujący rzęsy.


Opis producenta: 
  • skutecznie usuwa nawet wodoodporny makijaż
  • dba o wrażliwe okolice oczu, nie wymaga pocierania
  • pielęgnuje rzęsy


Skład: Aqua, Isododecane, Isopropyl Palmitate, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Trisodium EDTA, Caprylyl/Capryl Glucoside, Benzethonium Chloride, Sodium Ascorbyl Phosphate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, CI 16035

Płyn dostępny będzie w Rossmannie od listopada, a jak jego dostępność w innych drogeriach, to niestety nie wiem, nie mogłam znaleźć takiej informacji.

Osobiście nie przepadam zbytnio za mleczkami do demakijażu oraz płynami 2-fazowymi, ponieważ dość często kosmetyki te sprawiały, że na oczach zostawała "mgła". W przypadku nowego płynu z Nivei, muszę przyznać, że bardzo mnie zaskoczył właśnie tym, że po jego użyciu widziałam normalnie :) 

Po wstrząśnięciu i namoczeniu płatka kosmetycznego, wystarcz przyłożyć go na chwilkę do oka i tusz zostaje szybko rozpuszczony. Nie maże się on, ale trzeba kilka razy przyłożyć wacik, by zmyć cały makijaż. Po zmyciu tuszu z rzęs nie zostaje po nim nic - nie zdarzyło mi się, abym go nie domyła tym kosmetykiem, i rano budziła się z jego resztkami pod oczami. 

Jeśli lubicie płyny 2-fazowe do zmywania makijażu z oczu to polecam wypróbować nowość z Nivei, bo jest on na prawdę dobry w tym co ma robić :)


sobota, 9 września 2017

Projekt denko | sierpień 2017


Zużycia pojawiają się dość późno, jednak przed wyjazdem do siostry nie dałam rady się wyrobić ze zdjęciami i postem, ponieważ jak zobaczycie poniżej, dosyć dużo udało mi się wykończyć kosmetyków.


Nivea Silk Mousse | pianka pod prysznic /recenzja/bardzo fajny gadżet pod prysznic. który umila czas kąpieli.

Balea | żel pod prysznic Cabana Dream: tani żel dostępny w drogerii DM. Zapach świetny i dość wydajny. Dla mnie te żele są troszkę podobne do tych z Isany.

Avon Senses | żel pod prysznic My Moment: już kiedyś o tym wspominałam, że lubię żele z tej serii. Pachną świetnie, dobrze się pienią i nie przesuszają mojej skóry.

Avon | płyn do kąpieli Cranberry & Orange: do płynów z Avonu również lubię wracać. Dobrze się pienią i do tego mają przepiękne zapachy.


Vivian Grey | mydło w płynie: mydełko dostałam w prezencie, więc nie wiem gdzie można je kupić. Zapach na pewno przypadłby do gustu osobom lubiącym męskie nuty zapachowe - mi się bardzo podobał.

Linda | nawilżające mydło w płynie Miód Manuka & Mango: mydełko z limitowanej wersji. Bardzo lubię mango więc nie mogłam przejść obok tego mydła obojętnie. Zapach bardzo mi się spodobał, choć samo mydło nie było bardzo wydajne.

Hean Slim No Limit | cukrowy peeling do ciała /recenzja/wydajny, dobrze zdzierający naskórek peeling do ciała.

Avon | peeling do stóp Cherry Ice: peeling ma bardzo małe drobinki. Używałam go zarówno do stóp i dłoni, ale zdarzyło się użyć na całe ciało i również pozostawił wygładzoną skórę. Peelingi te pojawiają się w różnych zapachach.


Eveline Cosmetics | intensywnie nawilżający balsam do ciała pod prysznic: balsam kupiłam na fali nowości, jednak ta forma aplikacji balsamu po dłuższym czasie bardzo mnie męczyła. Po prysznicu należy nanieść balsam na ciało i chwilę odczekać, i tak stoję pod tym prysznicem i stoję.... Wolę jednak nasmarować ciało tradycyjnym balsamem. Na moje nieszczęście mam chyba jeszcze dwa takie kosmetyki w swoim arsenale...

Nivea | olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba /recenzja/śliczny zapach, dobre nawilżenie ciała. Do tego olejek dosyć szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustej, lepiej warstwy na ciele.

Ziaja Multi Modeling | ekspresowe serum do ciała antycellulitowe /recenzja/serum wygładziło skórę, jednak efekt uelastycznienia był mniej spektakularny w porównaniu do serum z Eveline. Przyzwoity kosmetyk, ale bez fajerwerków.

Dove | antyperspirant Powdr Soft: bardzo przyjemnie, delikatnie pachnący czystością antyperspirant. Może nie spisywał się w 100% jednak ja mam dość spore problemy z poceniem. Do tej wersji będę wracać.


Nivea Hairmilk | mleczny szampon do włosów oraz mleczna odżywka /recenzja/: duet, który się u mnie bardzo dobrze sprawdził. Włosy były miękkie, nie były obciążone.

Farmona Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/:  pokazywałam efekty na instagramie. Jak dla mnie niezawodny - wysyp baby hair murowany.

Schauma | suchy szampon Cotton Fresh /recenzja/: przyzwoity suchy szampon, który ratuje w kryzysowych włosowych sytuacjach :)

Babydream | puder: nie zgadniecie do czego go używam... tak, tak - do włosów :) uważam, że jest to najtańszy, najbardziej wydajny i najlepiej działający (porównywalnie do Batist) suchy szampon. Używam go na noc i nie straszny mi biały nalot, włosy rano są rano po prostu "czyste" :D


Be Beauty | płyn micelarny: tani, dostępny w każdej Biedronce płyn micelarny, który zawsze się u mnie dobrze sprawdza. Rozpuszcza cały makijaż nie podrażniając oczu.

Synergen Fruity Flirt | kremowy peeling do skóry mieszanej: bardzo kiepski produkt. Męczyłam się z nim jakiś czas ale już nie mam siły do niego i połowa opakowania leci do kosza. U mnie ten kosmetyk nie robi nic w kwestii peelingu. Drobinki są maleńkie, jest ich niewiele. Zapach jest przyjemny, więc może się sprawdzi u niektórych jako żel do mycia twarzy, bo o peelingu nie ma co tu mówić.

Ziaja | krem nawilżający 25+ matujący /recenzja/: to już moje kolejne opakowanie tego kremu, kolejne już mam w zapasie. Skład może nie jest idealny, ale skoro się sprawdza u mnie najlepiej jako krem dzienny to na pewno będę po niego sięgać.

Bambino | krem ochronny z tlenkiem cynku: krem używałam kiedyś jako maseczki, jednak efekty nie były chyba wow bo pół opakowania mi zostało, jednak data przydatności już minęła...


Cleanic | chusteczki do demakijażu: ostatnio zaczęłam używać ich do usuwania resztek makijażu o czym pisałam TUTAJ. Chusteczki z Cleanic dobrze się u mnie sprawdzają, nie podrażniają oczu.

Zrób Sobie Krem | glinka biała: przy cerze tłustej, problematycznej i z rozszerzonymi porami maseczki z glinek działają cuda. Gdy wykończę trochę swoich maseczek to na pewno zamówię kolejną porcję czystej glinki.


Bourjois | maskara Volume reveal /recenzja/: wydajny tusz, który służył mi kilka miesięcy. Tusz ładnie rozdzielał i wydłużał moje rzęsy. Nie osypywał się w ciągu dnia.

Maybelline | maskara wodoodporna The Rocket Volum: tusz kupiłam na wakacyjny wyjazd (zeszłoroczny), teraz znalazłam go robiąc porządki. Sam tusz bardzo dobrze się u mnie sprawdził, a do tego ma silikonową szczoteczkę, którą bardzo lubię.

Essence | maskara Get Big Lashes: tusz również odnaleziony po czasie. Nie mam z nim złych skojarzeń więc chyba był dobry. Ma gęstą, mega dużą szczoteczkę.

Synergen | antybakteryjny puder kompaktowy (odcień naturalny 04): puder kupiony na promocji za 5 albo 6 zł. Kupiłam go po raz drugi, choć sama się teraz zastanawiam dlaczego... Niestety mat na moje skórze bardzo krótko się utrzymywał, musiałam poprawiać się co 2-3 godziny.


Sisley | regenerujący krem do twarzy z masłem shea: próbka diabelnie drogiego kremu. Krem bardzo przyjemny, dobrze nawilża jednak jego specyficzny i mocny zapach spowodował, że połowę zużyłam na dekolt...

Avene | Cleanance Expert: próbka kremu przeznaczonego dla skóry problematycznej.

Yonelle | hydrolipidowy krem infuzyjny H2O: bardzo przyjemny krem do twarzy. Ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza na skórze.

Tołpa, dermo face, sebio | matujący krem korygujący: muszę przyznać, że krem bardzo mi się spodobał. Fajnie sprawdzał się na dzień pod makijaż jak i solo, gdy się nie malowałam. Może kupię pełnowymiarowe opakowanie :)

Ziaja Cupuacu | balsam pod prysznic: przyjemny, acz szybko ulatniający się zapach. Balsam zużyłam na raz i skóra była po nim przyjemnie nawilżona, nie potrzebował już tradycyjnego balsamu po prysznicu.

Kenzo | Flower by Kenzo: powiem tylko tyle - przecudowny zapach...

Kringle | wosk Spiced Apple: bardzo przyjemnie pachnący wosk, który jest wyczuwalny nawet w bardzo dużych pomieszczeniach.


Jak pisałam na początku całkiem sporo tego było, więc mam nadzieję, że doczytałyście do końca :)


wtorek, 15 sierpnia 2017

Nivea | pianki pod prysznic

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić prysznicowe rozwiązanie, które daje mi uczucie rozpieszczenia. Pianki pod prysznic od Nivei bardzo, bardzo mi się podobają jednak mają swoje minusy, ale o tym w dalszej części recenzji.


Nivea | jedwabisty mus do ciała /wersja klasyczna/
Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic Creme Care z olejkami pielęgnującymi. Dzięki idealnemu połączeniu ekstraktu drogocennego jedwabiu z niebiańsko miękkim musem sprawia uczucie gładkiej skóry, niczym otulonej jedwabiem.

Skład: Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Panthenol, Octyldodecanol, Lanolin Alcohol (Eucerit), Hydrolyzed Silk, Xanthan Gum, PEG-14 M, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Sodium Benzoate, Linalool, Limonene, Citronellol, Geraniol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Nivea | jedwabisty mus do ciała o zapachu rabarbaru i maliny
Poczuj zapach lata w nowej limitowanej edycji jedwabistych musów do mycia ciała NIVEA Care Shower Silk mousse o zapachu Rabarbaru i Maliny. Pielęgnuje skórę dzięki ekstraktom z naturalnego jedwabiu, pozostawiając ją miękką i gładką. Dzięki formule lekkiego piankowego musu pozwala na przyjemną pielęgnację i wystarcza na 2 razy dłużej niż tradycyjne produkty.

Skład: Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Hydrolyzed Silk, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Xanthan Gum, PEG-14 M, Sodium Benzoate, Linalool, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Parfum.


Dostępność: drogerie, markety
Cena: 13,99 zł | 200 ml
KWC: 4,6/5 [klik]


Klasyczną wersję kupiłam sobie za ok. 10 zł na zakupach w Tesco, wersja owocowa trafiła do mnie w ramach uczestnictwa w Klubie Przyjaciółek Nivea.

Wersja klasyczna pachnie tradycyjnie i jest bardziej wyczuwalna podczas kąpieli. Wersja z rabarbarem i maliną, pachnie delikatniej i, może jestem dziwna, ale nie wyczuwam tu wspomnianych owoców - pachnie po prostu owocami połączonymi z kremem Nivea.

Jak wspomniałam na początku, pianka mnie rozpieszcza pod prysznicem. Bardzo przyjemnie się ją używa, łatwo rozprowadza w czasie mycia. Jest ona bardzo delikatna dla skóry. I to tyle jeśli chodzi o plusy.

Minusem jest zdecydowanie cena i wydajność. Na pewno nie starcza ona na dłużej niż tradycyjne żele. Pianka po wyciśnięciu na dłoń jest zbita, jednak w połączeniu z wodą szybko znika. Dlatego aby jakoś się umyć, najlepiej jest odwrócić trochę prysznic, "wypiankować się", po czym wejść pod strumień wody. Zapach musu nie utrzymuje się długo na mojej skórze.

Mimo, że pianka ma swoje minusy, to ja pewnie co jakiś czas będę do niej wracać. A pewnie niedługo na naszym rynku pojawi się więcej tego typu kosmetyków. Nie wiem czy pamiętacie jak Nivea wprowadziła balsamy pod prysznic? Wiele firm kosmetycznych miało w krótkim czasie w swojej ofercie kosmetyk tego typu. Więc czekam na kolejne nowości kosmetyczne na naszym rynku a do tego czasu będę sięgać po Niveę :D




sobota, 8 lipca 2017

Nivea | olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba

Gdy na rynku pojawiły się nowe balsamy do ciała od Nivei, byłam bardzo ich ciekawa, a zwłaszcza zapachu Kwiat Wiśni. W zamierzchłych już dla mnie czasach (czyli gdy byłam w liceum), namiętnie używałam ich mleczka do ciała - bardzo lubiłam klasyczny zapach Nivei, dlatego byłam ciekawa nowych zapachów.


Opis producenta: Wypróbuj Olejek w Balsamie NIVEA® Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba: zawiera drogocenny olejek jojoba, który został starannie połączony z szybko wchłaniajacym się balsamem; obudzi Twoje zmysły delikatnym zapachem kwiatu wiśni; zapewnia głębokie, 24-godzinne nawilżenie bez uczucia lepkości; sprawia, że sucha skóra staje się gładka i promienna.

Skład: Aqua, Glycerin, Dicaprylyl Ether, Alcohol Denat., Glyceryl Stearate SE, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Dimethicone, Carbomer, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Hydroxide, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Linalool, Limonene, Benzyl Alcohol, Citronellol, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Dostępność: drogerie, markety
Cena: 22,99 zł | 200 ml
KWC: 4,8/5 [klik]

Balsam znajduje się w plastikowej, poręcznej butelce, z której jak na razie dobrze mi się go wydobywa. Zapach jak dla mnie przeobłędny - kwiatowy, ale nie jest ciężki. Utrzymuje się jakiś czas na skórze.

Konsystencja balsamu jest lekko żelowa przez co faktycznie szybko się wchłania pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Przez swoją lekką konsystencję, mam wrażenie, że potrzebuje nałożyć go trochę więcej niż tradycyjnego balsamu, przez co dość szybko go ubywa z opakowania. Choć jego pojemność też nie jest duża, bo tylko 200 ml, co przy jego regularnej cenie 22,99 zł (w Rossmannie) jest sporym minusem.

Jestem ciekawa innych wersji zapachowych, więc koniecznie dajcie znać, który polecacie wypróbować w pierwszej kolejności :)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Projekt denko | czerwiec 2017


Kolejny miesiąc już za nami, więc pora na podsumowanie kosmetycznych zużyć :) Nie ma tego na szczęście zbyt dużo.


Isana | kremowy żel pod prysznic Miód kwiatowy /recenzja/: jeden z moich ulubionych zapachów wśród żeli z Isany. Niestety była to limitowana seria a żel był chyba ostatni z zapasów... Choć muszę zajrzeć jeszcze do mojego kartonika... ;) Lubię te żele, ponieważ są tanie, łatwo dostępne, kilka ciekawych wersji zapachowych do wyboru a do tego nie wyrządzają krzywdy mojej skórze. Jeśli chodzi o minusy to jedynie to, że są mało wydajne, ponieważ mają dość rzadką konsystencję.

Isana | kremowy żel pod prysznic Oriental Spirit /recenzja/: przyjemny orientalny zapach. Żel dobrze się sprawdził.

Yope | mydło w płynie Werbena /recenzja/: napiszę to po raz setny, ale werbena to jeden z moich ulubionych zapachów. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tego mydełka. Sam kosmetyk również się u nas sprawdził, nie przesuszył dłoni a opakowanie z uroczym zwierzakiem stanowiło również miłą dekoracje w łazience.

Alterra | mydło w kostce o zapachu owocu granatu: przyznam, że mydełek w kostce sama rzadko używam, ale zawsze jakieś leży na umywalce. Mydło z Alterry nie przesusza mocno dłoni a do tego ładnie pachnie.

Estetica | Dr Pomoc - skarpetki złuszczające: lubię używać skarpetki złuszczające, choć nie lubię czasu, kiedy skóra złazi jak z jaszczurki :) ale stopy po takim zabiegu są gładkie i mięciutkie. Te zakupione w Biedronce mogę Wam polecić, bo zrobiły co miały zrobić :)


Nivea | antyperspirant Invisible for black & white /recenzja/: miłe zaskoczenie, ponieważ antyperspirant się u mnie bardzo dobrze sprawdził, choć do tej pory z uporem maniaka kupowałam Rexonę. Chyba będę testować kolejne warianty zapachowe antyperspirantów w sprayu z Nivei.

Fa | antyperspirant Sport Invisible Power: kolejny antyperspirant, który się u mnie sprawdził. Do tej pory nie miałam jakoś szczęścia do antyperspirantów z Fa, były po prostu kiepskie, a ten skutecznie chronił mnie przed mokrymi plamami pod pachami.

Avon | woda toaletowa Spotlight: nie umiem opisywać zapachów, więc napiszę tylko, że to mój ulubiony zapach z Avonu, choć już jakiś czas temu (nie wiem czemu) został wycofany ze sprzedaży :(


Delia | Dermo System płyn micelarny /recenzja/: płyn nie podrażnił mi oczu ani skóry wokół. Kupiłam, zużyłam i pewnie więcej do niego nie wrócę. Jest to dobry kosmetyk, ale mam już swoich faworytów w tej kategorii, a ten należy do drogeryjnych przeciętniaków. 

Cleanic | chusteczki do demakijażu - oczyszczanie i regeneracja z płynem micelarnym: chusteczki fajne na podróż. W warunkach domowych nie używam ich często, ponieważ aby zmyć tusz z rzęs trzeba się trochę napracować. Ale jeśli lubicie używać ich do wstępnego demakijażu twarzy i oczu na pewno się sprawdzą. Są miękkie i mają delikatny, niedrażniący zapach.

Tołpa Dermo Face Hydrativ | nawilżające serum odprężające: bardzo fajnie nawilżające i szybko wchłaniające się serum do twarzy. Po użyciu próbek myślę nad jego zakupem w przyszłości :)


Tak jak obiecałam, denko krótkie i szybko przebrnęłyście przez moje podsumowanie kosmetycznych zużyć. Jeśli miałyście coś z powyższego, dajcie znać jak się u Was sprawdzały te kosmetyki.


środa, 14 czerwca 2017

Wiosenny projekt denko | marzec - maj


W marcu nie było projektu denko, ponieważ, jeśli śledzicie mnie na Instagramie, to wiecie, że mój syn postanowił przyjść na świat dwa tygodnie przed terminem. Prawdę mówiąc byłam zaskoczona, gdyż bardziej spodziewałam się tego, że ciąża będzie przenoszona... a tak mogę szybciej się cieszyć moim dzidziusiem :) Dlatego dzisiaj będą zużycia ostatnich (zwariowanych) miesięcy.


Soap&Glory | Foam Call shower & bath body wash: kremowy żel, który możemy używać zarówno jako żel pod prysznic, ale również jako płyn do kąpieli. Ja używałam go tylko pod prysznicem. Kosmetyk ma ładny zapach, jednak nie zostaje on długo na skórze. Pół litra wystarczyło na dość długo. Żel ładnie się pienił, nie sprawiał, że skóra była napięta. Żele z tej firmy nie dostępne są u nas stacjonarnie w drogeriach (mi udało się go kupić w Tk Maxx), jest fajny jednak wg mnie nie wart tego, aby go sprowadzać z zagranicy.

Lirene | żel pod prysznic - kusząca gruszka /recenzja/: bardzo przyjemny żel pod prysznic o przeobłędnym wprost zapachu :)

Avon Skin So Soft | żel pod prysznic z olejkiem z mięty: świeży zapach, żel nie przesuszał skóry.

Avon Senses | żel pod prysznic Joyful Tropics Papaya & Peach: przyjemny kremowy żel o zapachu egzotycznych owoców. Lubię żele z tej serii :)

Babydream | balsam do kąpieli dla matek: używałam go wlewając do wanny jako płyn do kąpieli. Zapach pudrowy, dość wyczuwalny. Płyn sprawiał, że woda stawała się kremowa, nie wysuszała skóry.


Hipp | oliwka pielęgnacyjna: oliwka, którą lubiłam używać w czasie ciąży jak i teraz po. Na pewno będę do niej wracać zarówno dla siebie jak i później dla synka.

Gillette Mach3 | żel do golenia: już od dłuższego czasu sięgam po żele do golenia przeznaczone dla panów.  Są one często na promocji, równie delikatne dla skóry i wydajniejsze.

Rexona | antyperspirant: tym razem antyperspirant z Rexony mnie zawiódł. Nie chronił skutecznie przed mokrymi plamami czy przykrym zapachem.

The Body Shop | masło do ciała Honeymania /recenzja/: do masełka wróciłam ponownie, pierwsze małe opakowanie dostałam do przetestowania, ale tak mnie zauroczył zapach, że za nim zatęskniłam i pełnowymiarowe opakowanie kupiłam, z myślą o używaniu zimą. Masło super nawilża, dobrze rozprowadza się na skórze i jest wydajne.

Facelle Aloe Vera | płyn do higieny intymnej: kolejna zużyta butelka. Gdy nie mogę się zdecydować co kupić do pielęgnacji intymnych okolic zawsze sięgam po Facelle.

Lactacyd | delikatna emulsja do codziennej higieny: małe opakowanie kupiłam do szpitala, aby przemywać się po porodzie. Płyn nie podrażniał i był łagodny.


Bath & Body Works | mydło do rąk w piance Winter Cranberry /recenzja/: prześlicznie pachnące i długo utrzymujący się zapach na dłoniach. Bardzo żałuję, że nie mam dostępu do stacjonarnego sklepu.

Ziaja | mydło do rąk - grapefruit z zieloną miętą /recenzja/: mydełko używane w kuchni. Dobrze się sprawdzało w swojej roli. Dosyć wydajne. Zapach utrzymuje się jakiś czas na dłoniach.

Cien | mydło do rąk Sensitive: zakochałam się w zapachu tego mydła, gdy byliśmy w knajpce w Danii. Okazało się, że mydełko dostępne jest również w naszych Lidlach :) więc pewnie co jakiś czas będę do niego wracać.

Isana | mydło w płynie o zapachu czerwonego jabłka i karmelu: przyjemny zimowy i otulający zapach. Jeśli za rok będzie dostępny w okolicach Bożego Narodzenia na pewno się na niego skuszę. Mydła z Isany u mnie się sprawdzają i są dostępne w każdym Rossmannie, a drogerię można spotkać na każdym rogu :)


Farmona | szampon łopianowy: szamponu używałam będąc w domu rodzinnym. Zapach może nie jest najprzyjemniejszy, jak to bywa w przypadku ziołowych szamponów, ale dobrze oczyszczał włosy i ich nie obciążał.

Kallos | maska do włosów Crema Al Latte: maska ma przepiękny zapach jak to w przypadku mlecznych kosmetyków. Włosy są po niej wygładzone i mięciutkie. Jest ona dostępna w Hebe i kosztuje kilka złotych. Fajna ale bez fajerwerków.


Bioderma Sebium | antybakteryjny żel do mycia twarzy /recenzja/: dobry żel do mycia twarzy, jednak nie wpłynął na poprawę stanu skóry, więc do niego nie powrócę.

Ziaja | żel micelarny /recenzja/żel o świeżym zapachu ogórków, dobrze oczyszczał skórę nie przesuszając jej.

Aknicare | żel do mycia twarzy: kolejny żel do oczyszczania tłustej i problematycznej skóry. Skutecznie oczyszczał jednak skóra była po umyciu napięta i ściągnięta.

Eucerin Hyaluron-Filler | krem wypełniający zmarszczki na noc /recenzja/dobrze nawilżający krem na noc, który nie zapychał i nie obciążał skóry, była ona bardziej elastyczna, jednak zmarszczki na czole nie zniknęły... No ale sam krem chyba już mi nie pomoże :)

Spirulina: zapach przypomina karmę dla rybek, ale warto się z nim przemęczyć. Po 20 minutach skóra odzyskuje blask i jest wygładzona. Czasami lekko mnie podrażniała, ale efekt końcowy był bardzo zadowalający. Miałam jej na ostatnie użycie, zapomniałam jak była dobra i teraz będę musiała powrócić do jej regularnego stosowania.




Nivea | płyn micelarny /recenzja/dobry płyn micelarny. Mimo, że dobrze sobie radził z usuwaniem makijażu i nie podrażniał oczu, raczej do niego nie powrócę.

Mixa Optymalna Tolerancja | płyn micelarny /recenzja/płyn w miarę dobrze usuwa makijaż, choć z mocniej wytuszowanymi rzęsami czasami miał czasami problem. Kosmetyk przeznaczony jest do skóry wrażliwej i reaktywnej i ani razu mnie nie podrażnił. Wbrew pozoru, pompka, która miała być ułatwieniem, czasami mnie denerwowała, ponieważ płyn się rozpryskiwał po bokach płatka kosmetycznego.

Garnier | płyn micelarny /recenzja/: chyba jeden z bardziej znanych i lubianych płynów micelarnych. Ja też go lubię. Dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, nie podrażnia ani oczu ani skóry twarzy. Do tego 400 ml często można upolować w atrakcyjnej cenie, a płyn starcza na długi czas.

Tołpa dermo face, physio | płyn micelarny /recenzja/: płyn dobrze zmywał tusz z rzęs, nie podrażniając oczu ani skóry wokół.

Tołpa dermo face, physio | tonik-serum 2w1 /recenzja/: tonik odświeża twarz i nie pozostawia lepkiej skóry.


Revlon Colorstay | podkład do skóry tłustej 150 Buff: dobrze kryjący podkład do skóry z problemami. Jednak jest on dość ciężki i w cieplejszych miesiącach nie sprawdzał się u mnie zbyt dobrze, był widoczny na skórze a po dotknięciu pozostawał na palcach. W chłodniejsze dni sprawdzał się za to o wiele lepiej :)

My Secret | matt fixing powder: dobry, tani i łatwo dostępny puder matujący.

L'Oreal Volume Millon Lashes So Couture /recenzja/: jak na razie tusze z L'Oreal mnie nie zawiodły, z tego również byłam zadowolona. Jeśli jesteście ciekawe jak wygląda na rzęsach zapraszam do recenzji. Gdybyście się na niego zdecydowały, to warto po otworzeniu dać mu czas, jak troszkę dostanie powietrza o wiele lepiej się spisuje :D

Joko | żel do usuwania skórek: żel leżał u mnie i leżał, więc czas się z nim pożegnać. Nie spełniał swojego zadania więc go nie używałam... O wiele bardziej polecam żel z Sally Hansen.

Delia Onyx | lakier do paznokci: lakier szybko odpryskiwał....



Facelle | chusteczki do higieny intymnej /recenzja/: moje ulubione... nic więcej nie dodam :D

Cleanic | chusteczki do demakijażu twarzy: dobrze radziły sobie z usunięciem makijażu, jednak czasami trzeba było domyć resztki płynem micelarnym lub żelem. Nie podrażniały oczu ani skóry twarzy.



Isana | sól do kąpieli Mandarynka & Maślanka: bardzo przyjemnie pachnąca sól do kąpieli, która była dość drobna i szybko rozpuszczała się w wodzie nadając jej pomarańczowego koloru.

Diosmed | krem na zmęczone nogi: używałam kilka razy będąc jeszcze w ciąży, jednak nie czułam dużej ulgi przy spuchniętych nogach.



Estetica Dr Pomoc | skarpetki złuszczające: skarpetki użyłam jakiś czas przed porodem, ale prawdę mówiąc nie pamiętam, aby złuszczenie było jakieś imponujące... Nie do końca byłam z nich niezadowolona, bo stopy szybko wróciły do swojego stanu.

L'Occitane | krem do rąk 15% shea: kremy z L'Occitane są dobre, ale jak dla mnie nie warte swojej ceny...

Koi | krem do rąk /recenzja/: przyjemnie pachnący a przy okazji skutecznie nawilżający krem do rąk. Szkoda, że nie dostępny stacjonarnie.

Cleanic | zmywacz w chusteczce /recenzja/: chusteczka szybko usuwa lakier, nie pachnie typowo jak zmywacz.


Płatki kosmetyczne:
- duże: Cleanic Silk Effect oraz Carea - obie wersje się u mnie sprawdziły
- małe:
Tami Cool - nie polubiłam się z nimi, ponieważ są bardzo cienkie... nie polecam
Carrefour oraz Tami MyCare - obie wersję mogę polecić
Sephora - najlepsze płatki z tego zestawienia... bardzo mięciutkie i przyjemne. Choć minusem na pewno jest cena.


Dermo Pharma | maska kompres intensywne nawilżanie i dotlenienie: maseczkę kupiłam w Biedronce. Była to maseczka hialuronowa w płachcie, która dobrze przylegała do twarzy. Po jej zdjęciu twarz była lekko lepka, jednak z czasem uczucie to znikało, a skóra była świetnie nawilżona i mięciutka. Nie czułam po jej użyciu potrzeby nakładania kremu na skórę.

Dermo Minerały | maseczka redukująca trądzik /recenzja/: świetnie działająca maseczka na skórę problematyczną i z widocznymi porami. Skóra jest oczyszczona, gładka, pory zwężone. Od czasu do czasu do kupienia w Biedronce.

Ziaja | maska oczyszczająca: bardzo lubię maseczki z Ziaji, ta świetnie sprawdza się w przypadku cery tłustej i z problemami. Rozszerzone pory są znacznie mniej widoczne.

Rival de Loop | maseczka naprawcza: po usunięciu maseczki wacikiem skóra pozostaje lepka, jednak z czasem efekt ten zanika, jednak pojawia się uczucie ściągnięcia więc najlepiej użyć po niej dodatkowo krem nawilżający. Ogólnie skóra po jej zastosowaniu jest miękka, jednak brak efektu wow...

7th Heaven | maseczka do włosów - regeneracja (kokos): maseczka wystarczyła na dwa użycia. Włosy w czasie spłukiwania były bardzo mięciutkie i takie pozostały po wysuszeniu. Maska nie obciążała moich cienkich włosów.

Montagne Jeunesse for men | plasterki oczyszczające na nos: widoczność rozszerzonych porów nie uległa poprawie. Jeśli chodzi o oczyszczenie to z części zaskórniki zostały usunięte, ale nie wszystko...


Próbki: Sisley Anti-aging lift foundation, Ziaja Liście Zielonej Oliwki, Tołpa Hydrativ serum nawilżające (świetny produkt).


Nazbierało się tego, więc mam nadzieję, że jakoś dotrwałyście do końca :D


Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...