Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bic. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2017

Projekt denko | luty 2017

Najkrótszy miesiąc w roku już za nami, więc pora na podsumowanie lutowych zużyć kosmetyków :)

Zaczniemy od kosmetyków, które wykończyłam z racji mojego błogosławionego stanu...
Palmers | pielęgnacyjny balsam przeciw rozstępom: to opakowanie dostałam w spadku po siostrze, jednak obecnie kupiłam już sama kolejne, ponieważ balsam jest bardzo, bardzo wydajny, gęsty i ma cudowny kakaowy zapach. Kolejnego opakowania na pewno przed rozwiązaniem nie wykończę, jednak na pewno później będzie używało mi się go równie przyjemnie. Warto go rozciąć na sam koniec, ponieważ pompka nie sięga do samego końca a zostaje tam dość sporo kosmetyku.

Mustela | krem przeciw rozstępom: próbka, którą otrzymałam w szkole rodzenia. Dobrze się rozprowadzał na skórze, jednak czy działa? Trudno ocenić po jednorazowym użyciu.

Efektima Mama-Care | kuracja zapobiegająca rozstępom dla kobiet w ciąży: strasznie twarda buteleczka, z której nie jestem w stanie wydobyć kosmetyku. Stąd mój apel do producenta: jeśli chcecie zachęcić konsumentki do wypróbowania i zakupu Waszego kosmetyku, zmieńcie opakowanie, z którego będzie można skorzystać! A tak próbka trafia cała do kosza... Tego nie można nawet nożem przeciąć.... 

Luksja Care Pro Restore | mleczko pod prysznic z masłem shea /recenzja/: bardzo polubiłam się z tym żelem. Jest otulający, myje i jednocześnie bardzo dobrze pielęgnuje moją skórę. Na pewno wrócę do kosmetyków z tej linii, muszę tylko wykończyć moje zapasy :)

Wellness & Beauty| olejek do kąpieli z lawendą /recenzja/: kosmetyk idealny do stworzenia domowego relaksującego SPA. Niestety wbrew zaleceniom producenta polecam użyć ok. 1/3 opakowania na kąpiel - efekt na skórze o wiele lepszy. Jest ona po kąpieli nawilżona i otulona olejkiem.

Isana Sensitiv | delikatne mydło: jak wskazuje nazwa mydło jest delikatne ale skutecznie domywało dłonie nawet po podkładzie, nie przesuszało ich. Zapach jest również bardzo subtelny i nie utrzymuje się długo na skórze. A opakowanie zostawię sobie na przelewanie uzupełnień mydła (po oderwaniu naklejki z nazwą nie pozostaje żaden ślad), ponieważ idealnie wpisuje się w styl skandynawski :) 

Batiste with a pretty & opulent fragrance | suchy szampon: chyba jeden z najbardziej znanych i lubianych suchych szamponów. Ja również je bardzo lubię i jak na razie próbuję różnych wariantów zapachowych, i jak na razie każdy mi się podobał :) 

Ziaja | pasta do głębokiego oczyszczania twarzy /recenzja/: fajny i przyjemny peeling, jednak nie wiem czy będę do niego wracać, o wiele bardziej wolałam używać korundu. Jednak sam w sobie na pewno wart przetestowania, jeśli nie miałyście z nim do tej pory do czynienia. 

Avon Clearskin | tonik przeciw wypryskom z kwasem salicylowym: z tego co zaraz napiszę nie jestem dumna, ale używam go głównie po manualnym oczyszczaniu skóry w domy (żeby nie pisać o wyciskaniu pryszczy przed lusterkiem...). Dzięki zawartości kwasu salicylowego wydaje mi się, że działa na skórę odkażająco (przynajmniej na to liczę...).

Calvin Klein | Obsession Night: nie umiem opisywać zapachów... więc napisze tylko, że ja używałam go głównie wieczorami lub porą jesienn-zimową, ponieważ jest to raczej taki cięższy zapach.

Bath & Body Works | mgiełka do ciała Moonligt Path: lekka i dość trwała mgiełka, którą używałam głównie w domu, aby nie przytłaczać wszystkich wkoło zapachem mocniejszych perfum. Główne nuty zapachowe to jaśmin, fiołki, lawenda i piżmo.

Poniższe kosmetyki nie zużyłam do końca, jednak skończyła się ich data ważności...

Zrób sobie krem | potrójny kwas hialuronowy 1,5%: używałam go swojego czasu pod krem na noc, jako serum nawilżające. Samo nałożone na skórę lekko napinało mi skórę. Jednak używany pod krem fajnie się sprawdzał i nie obciążał dodatkowo mojej tłustej skóry.

Zrób sobie krem | naturalny olej tamanu: zapach bardzo wyczuwalny i specyficzny. Używałam go punktowo na wypryski, jednak nie sprawdzał się u mnie tak dobrze jak plasterki wysuszające. Pryszcze co prawda znikały, ale potrzeba było na to więcej czasu. 

Isana płatki kosmetyczne | duże i tradycyjne: nie przywiązuje się bardzo do jednej firmy oferującej płatki kosmetyczne, kupuję je najczęściej tam gdzie mi się o tym przypomni :) Te z Isany mogę polecić, jednak jeśli denerwują Was rozwarstwiające się płatki to tych dużych nie kupujcie...

Cleanic | patyczki higieniczne: tak jak w przypadku płatków, nie przywiązuje się do jednych...

Bic Miss Soleil | maszynki do golenia: zawsze kupuję te z trzema ostrzami lub ich siostry z czterema. Ulubione maszynki :)

Cleanic | chusteczki do demakijażu: takie chusteczki genialnie sprawdzają się w podróży, teraz jednak mało się przemieszczam ale używam ich do pierwszego, wstępnego zmycia makijażu wieczorem. Te różowe z Cleanic dobrze się sprawdzały, nie podrażniały skóry ani oczu, jednak pamiętajcie, że nie zastąpią one porządnego mycia twarzy :)

Clenic | chusteczki do higieny intymnej /recenzja/: lubię mieć pod ręką tego typu chusteczki. Te mnie nie podrażniały i świetnie odświeżały.

Isana | sól do kąpieli - zioła alpejskie /recenzja/: bardzo przyjemny ziołowy zapach, jednak nie wiem czy jest jeszcze dostępne, ponieważ kupiłam ją w cenie na do widzenia.

For Your Beauty | maska do rąk z masłem shea /recenzja/: jeśli czytałyście moją recenzję na temat tych nawilżających rękawiczek do dłoni to wiecie, że nie byłam zadowolona z ich działania.

Maski do twarzy: Rival de Loop - rozświetlająca, Yves Rocher - głęboko oczyszczająca, 7th Heaven - czekoladowa oraz zielona herbata (peel-off). Będzie o nich niedługo oddzielny wpis :)

Postanowiłam zacząć zużywać próbki, których nazbierało mi się całkiem sporo...
Ziaja Liście Manuka | żel oczyszczający: fajny i skuteczny żel, nie ściągał mi mocno skóry.
La Roche Posay | Redermic C krem pod oczy: lekki kremik o żółtym zabarwieniu, bardzo wydajny i nawilżający okolice oczu.
L'Oreal Kod Młodości | rozświetlacz w kremie: żelowa konsystencja kremu sprawia, że dość szybko się wchłania, pozostawia skórę ładnie rozświetloną ale nie brzydko błyszczącą się.
Avon Anew Ultimate 7S | eliksir: szybko się wchłania, skóra wygładzona, oraz Avon Anew Genics | serum skoncentrowane: używane pod krem na noc. Kosmetyki dobrze się sprawdziły, jednak nie mam zaufania i przekonania do kremów z Avonu...

Nivea | odżywcze mleczko do ciała: będąc w LO bardzo, bardzo lubiłam ten kosmetyk. Zapach przywołał wiele cudownych wspomnień :)
Le Petit Marseillais kremowy żel pod prysznic oraz mleczko nawilżające: fajnie kosmetyki o delikatnych i przyjemnych zapachach.
Love Me Green | krem do ciała: treściwy i gęsty krem, który dobrze nawilża skórę.
She Foot | krem na suche i pękające pięty: kosmetyk chyba wywarł na mnie za małe wrażenie bo nawet nie pamiętam jak się sprawdził....
Perfecta Mama | preparat przeciw rozstępom: chyba był ok, jednak po jednym użyciu trudno stwierdzić jak by się spisywał na dłuższą metę.
Diosmed | krem na zmęczone nogi: niestety czasami czuję, że mam opuchnięte i obrzęknięte nogi, więc używam wtedy tego kremu. Używam bo używam, ale natychmiastowego uczucia ulgi nie doznałam.
Avon Femme: kwiatowy przyjemny zapach.
Yves Rocher Moment de Bonheur oraz Nature: ten męski zapach (drugi w kolejności) bardzo mi się spodobał, może kupię mojemu TŻ :)


I tyle dobrego udało mi się wykończyć w lutym :) Poszło mi całkiem dobrze, nieprawdaż? A jak u Was wygląda zużywanie kosmetyków?


środa, 2 grudnia 2015

Projekt denko | październik - listopad


Kolejna porcja zużytych kosmetyków :) Chyba nic tak bardzo nie cieszy jak pełny pojemnik z pustakami :D
Isana żel pod prysznic /recenzja/: przepiękny i uzależniający zapach (przynajmniej mnie) - miód kwiatowy. Niestety zapachy z Isany są dość nietrwałe i na skórze bardzo krótko są wyczuwalne, ale chwila przyjemności pod prysznicem zawsze jest :) 

The Body Shop szampon do włosów /recenzja/: banan zamknięty w butelce, zapach dość naturalny, nie jest bardzo sztuczny. Używając w duecie z odżywką, zapach dość długo utrzymuje się na włosach. Szampon dobrze oczyszcza, włosy są miękkie i nie obciążone.

Neutral antyperspirant /recenzja/: osobą z problemem nadmiernej potliwości nie polecam go latem, będziecie czuć się zawiedzione i śmierdzące... jednak na okres jesienno-zimowy warto go wypróbować - przynajmniej u mnie się on sprawdzał jesienią.

Dove mleczko do ciała /recenzja/: lubię klasyczny zapach Dove. Mleczko sprawdziło się do wieczornego używania. Skóra była nawilżona, pozostawała na niej wyczuwalna warstwa ochronna, która nie lepiła się. 
Bioderma Sensibio płyn micelarny /recenzja/: płyn jest na prawdę dobry - delikatny, nie podrażnia skóry, nie piecze w oczy. Jedynym jego minusem jest cena. Jeśli uda mi się go kupić w dobrej cenie to pewnie się skuszę, jednak u mnie równie dobrze sprawdzają się płyny np. z Bourjois czy Garniera.

La Roche Posay płyn micelarny: równie dobry płyn micelarny. Radzi sobie z usuwaniem makijażu i nie podrażnia ani skóry ani oczu.

Isana Young krem do mycia twarzy /recenzja/: stosowany przeze mnie dwa razy dziennie spowodował lekkie ściągnięcie skóry. Używałam go w końcu tylko wieczorem. Świetnie oczyszcza skórę.

Sisley tonik kwiatowy: tonik ma delikatny różany zapach. Bardzo przyjemnie mi się go używało. Skóra była odświeżona i zmysły odprężone. Niestety cena zabija...

Be Beauty łagodzący płyn micelarny /recenzja/: oj straszny płyn. Szczypie i piecze w oczy. Wymęczyłam tą wielką butlę do demakijażu twarzy. Zdecydowanie odradzam tą różową, niby łagodną wersję płynu.
Eveline maskara Volumix Fiberlast: tusz albo za długo czekał na swoją kolej albo ma taki urok... Szczoteczka sylikonowa ładnie rozdziela i zagęszcza rzęsy ale niestety po 3-4 godzinach zaczyna się osypywać i później cały dzień trzeba już kontrolować, czy nie mamy "pandy" (oczywiście jeśli ją miałyście to dajcie znać w komentarzu czy jak u Was się ona spisywała).

Kobo transparentny puder mocno matujący /recenzja/: przyzwoity puder matujący w przystępnej cenie. Niestety wydajność kosmetyku mogłaby być lepsza. Mat na skórze utrzymuje się ok. 3 godzin.
Gucci by Gucci: kobiecy, zdecydowany zapach. Używałam w chłodniejsze miesiące lub na jakieś wieczorne wyjście. Na mojej skórze utrzymywał się bardzo długo.

Yves Rocher Moment de Bonheur: kupiłam go w ciemno (a może był dołączony jako gratis...). Na początku strasznie się z nim nie polubiłam. Pachniał mi zielskiem. Po kilku miesiącach wróciłam do niego i zapach mnie oczarował - pachniał mi już taką dziką, przydrożną różą :) Zapach też dość długo się utrzymywał, zwłaszcza na ubraniach.
Skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki udało mi się kupić za 10 zł w Biedronce. Skóra złuszczyła się a stópki pozostały gładziutkie. Lubię używać ich raz na jakiś czas. Obecnie udało mi się ponownie kupić te z Carrefoura.

Bic Soleil Bella: z polecenia siostry kupiłam je i zostaną ze mną dłużej :) Maszynka ma 4 ostrza, pozostawi skórę gładziutką, nie zacina i ma dobrze leżącą w dłoni rączkę.

Tami chusteczki odświeżające: kupione bodajże w Lidlu. Lubię mieć pod ręką w pracy czy w torebce takie chusteczki lub płyn antybakteryjny.

Facelle nawilżane chusteczki /recenzja/: jedyne chusteczki, które obecnie używał. Świetne jeśli chodzi o odświeżenie, nie podrażniają tych szczególnych okolic. 
Biocosmetics glinka zielona: uwielbiana przeze mnie glinka zielona do oczyszczania tłustej skóry. Ta z firmy Biocosmetkics (kupiona na Allegro) spisywała się bardzo dobrze, nie kruszyła się, rozszerzone pory były zdecydowanie mniej widoczne a skóra odświeżona. Oczywiście jak to z glinkami, trochę trudno je zmyć, ale efekty są warte aby stosować glinkowe maseczki.

Vichy Aqualia Thermal: fajnie nawilżające kremy, nie pozostawiają bardzo tłustej warstwy na skórze.

Nivea Soft: klasyczny zapach Nivei w trochę lżejszym wydaniu :)
Cleanic płatki kosmetyczne: zarówno duże jak i małe płatki dobrze się u mnie sprawdzają. Są miękkie, nie rozwarstwiają się.

Sephora płatki kosmetyczne: płatki oczywiście spełniły wszystkie moje oczekiwania - są mięciutkie, delikatnie dla skóry i nie rozwarstwiają się. Cena 70 szt. to 7 zł, małe opakowanie, które ja posiadałam (30 szt) obecnie nie jest dostępne na stronie, a ceny niestety nie pamiętam.


I tak oto doszliśmy do końca :) Ja już napełniam torbę kolejnymi pustymi opakowaniami i zapraszam na grudniowe podsumowanie - ten czas tak szybko leci, że nim się obejrzymy a będą już święta i koniec roku :)


wtorek, 23 czerwca 2015

ULUBIEŃCY | wiosna 2015

Jako, że mamy już początek kalendarzowego (tylko!) lata, pora na podsumowanie moich ulubionych kosmetyków, po które sięgałam wiosną. 
Niestety nie udało mi się znaleźć więcej ciekawych produktów, do których chętnie bym powracała. A te z pewnością będą gościć w przyszłości w mojej kosmetyczce :) 

A Wy co odkryłyście niedawno wartego uwagi????

wtorek, 3 lutego 2015

Projekt denko | styczeń

Pierwszy miesiąc roku już za nami więc pora na styczniowe podsumowanie kosmetycznych zużyć. W tym miesiącu jestem z siebie zadowolona - udało mi się opróżnić sporą ilość opakowań :) 
Schwarzkopf Gliss Kur Total Repair odżywka ekspresowa: odżywki w spreyu używam głównie wtedy, gdy nie mam czasu lub ochoty stosować odżywki do spłukiwania podczas mycia włosów. Do tego celu używam przeważnie właśnie odżywek Gliss Kur, które ułatwiają rozczesywanie włosów i nie przeciążają ich. Z racji tego, że używam ich od czasu do czasu starczają mi na ponad rok :)

L'Oreal Elseve Total Repair Extreme: maseczkę używałam sporadycznie, bo miałam ją w domu rodzinnym, dlatego też nie pojawi się jej pełna recenzja... Jednak jeżeli chodzi o pomoc w rozczesywaniu i wygładzaniu włosów to byłam z niej zadowolona. Dodatkowym plusem jest to, że nie obciąża i zapach (bardzo przyjemny) pozostaje długo na włosach. 
Neutral żel pod prysznic /recenzja/: bezzapachowy żel przeznaczony do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry. Gęsty, dobrze się pieni, oczyszcza skórę. Nie wysusza i nie pozostawia uczucia napięcia czy ściągnięcia skóry.

Wellness & Beauty olejek pod prysznic z olejem migdałowym i ekstraktem z bambusa /recnezja/: olejek do najwydajniejszych nie należy, jednak wybaczam mu to, ponieważ skóra po kąpieli wygląda zdecydowanie lepiej, jest nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Na pewno będę do niego wracać w zimniejsze pory roku.
Nivea Cocoa&Milk balsam pod prysznic: próbka 50 ml, którą dostałam kiedyś w Rossmannie. Uwiódł mnie zapach tego balsamu i mam już kupioną pełnowymiarową butlę. Mimo, że kosmetyk ma w składzie parafinę, jego używanie było bardzo przyjemne. Skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca, jednak taki kosmetyk nie zastąpi tradycyjnego nawilżania skóry i jest po prostu miłą odskocznią od rutyny. 

Wellness & Beauty sezamowy olejek do kąpieli /recenzja/: niestety ta wersja zapachowa nie trafia do mnie, zapach ulatnia się w dziwny sposób i po jakimś czasie zaczyna mnie męczyć. Jeśli chodzi o nawilżenie skóry podczas kąpieli, to musiałam wlać znacznie więcej płynu niż zaleca producent. 
Dove antyperspirant Go Fresh: antyperspirant zapewniał mi dość dobrą ochronę przed poceniem, zapach towarzyszył mi dość długo. Jednak o wiele bardziej lubię Rexonę i to do niej będę częściej wracać.

Garnier Neo antyperspirant w suchym kremie /recenzja/: masakra... Antyperspirant nie chronił przed potem, w ciągu dnia zaczynał bardzo brzydko pachnieć.... Nie, nie i jeszcze raz nie! Jedynym plusem była aplikacja i fakt, że krem szybko się wchłaniał.
Sephora płyn micelarny /recenzja/: jeden z lepszych płynów jakie używałam. Bardzo wygodne opakowanie z pompką :) Płyn dobrze zmywa tusz z rzęs, nie podrażnia oczu czy skóry wokół nich, świetnie nadaje się jako pierwszy krok w demakijażu twarzy, nie ściąga skóry. Ogólnie bardzo przyjemny płyn :)

La Roche-Posay Effaclar Duo: krem nie okazał się lekiem na całe zło, jednak zauważyłam, że zmiany czy też ślady po nich szybciej się goją, małe podskórne grudki szybciej znikają. 
L'Biotica serum do rzęs: serum używałam na noc i prawdę mówiąc przez ten czas, który go używałam nie zauważyłam żadnej zmiany w wyglądzie i czy też wzmocnieniu rzęs...

Wibo maskara Extreme Lashes: niestety tusz nie przypadł mi do gustu. Dawał bardzo naturalny efekt, rzęsy były jedynie lekko wydłużone. Brakowało mi pogrubienia rzęs, tak by oko wydawało się bardziej widoczne.

Essence All About Matt! puder w kompakcie /recenzja/: jak mogłyście już zauważyć, puder z Essence znalazł się w moich ulubieńcach roku 2014. Puder zapewniał mi dość długie zmatowienie skóry, nie podkreślał zmarszczek czy też suchych skórek. Na pewno do niego kiedyś powrócę :)
Bic Miss Soleil: od jakieś czasu moje ulubione maszynki. Dobrze leżą w dłoni i nie tępią się już po pierwszym goleniu :)

Carea płatki kosmetyczne: płatki z Biedronki są jednymi z najlepszych - są miękkie, dzięki temu, że są zszyte nie rozwarstwiają się.

For Your Beauty szczoteczka do twarzy: używałam je co któreś mycie, by dogłębniej oczyścić skórę, jednak od kiedy mam Lunę odstawiłam ją już na dobre. 


I to by było na tyle :) mam nadzieję, że też dzielnie wykańczacie swoje zasoby kosmetyczne, tak by można było się cieszyć z używania kolejnych :D

sobota, 13 lipca 2013

(spóźnieni) ulubieńcy wiosny

Obiecałam, że z końcem kolejnej pory roku będą pojawiać się ulubieńcy, więc dziś troszkę spóźnieni ulubieńcy wiosennych miesięcy.
Kosmetyków nie ma wiele, brak w niej kolorówki, ponieważ te które mam po prostu używam...  Na co dzień nie maluję się zbyt dużo, po prostu podkład, puder i tusz. 

Vichy Normaderm żel głęboko oczyszczający - pisałam o nim w ostatniej recenzji. Świetnie oczyszcza wieczorem skórę. Nie ściąga jej i nie przesuszył jak do tej pory. Żel jest wydajny i ma bardzo przyjemny, cytrusowy zapach.

Dermedic Hydrain Hialuro płyn micelarny - na pewno niedługo pojawi się recenzja oraz jego porównanie z Biodermą w serii TANIE VS DROGIE. Płynów micelarnych używam głównie do zmywania makijażu oczu oraz do wstępnego oczyszczenia skóry a płyn z Dermedic świetnie sobie z tym radzi.

Soraya peeling morelowy [recenzja] - mimo jego chemicznego zapachu, sięgałam po niego coraz częściej. Skończył mi się mój poprzedni ulubieniec, czyli peeling ze skały wulkanicznej. Z peelingiem morelowym jest o tyle dobrze, że nie musimy się bawić w jego rozrabianie i przygotowywanie. Peeling świetnie wygładza skórę usuwając martwy naskórek.

Glinka zielona (ZSK) - maseczki z glinki zielonej stały się moimi ulubionymi w ostatnich miesiącach, sięgałam po nią częściej niż po gotowe maseczki. Świetnie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum, ściąga rozszerzone pory, skóra jest miękka i gładka w dotyku. 
Garnier odżywka do włosów zniszczonych z masłem karite i awokaco [recenzja] - genialna odżywka, jedna z lepszych jakie zdarzyło mi się używać. Włosy są wygładzone, bez problemu się rozczesują i nie są obciążone. Na pewno będę do niej wracać niejednokrotnie. 

Isana odżywka z olejkiem babassu - niestety nie jest już ona dostępna w Rossmannie, a szkoda... Tania, świetnie wygładza włosy. Bardzo żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej.

Klorane suchy szampon [recenzja] - ostatnio wspominałam o nim w czerwcowym denku, szampon bardzo dobrze się u mnie sprawował, nie zostawiał białego nalotu a włosy wyglądały na prawdę na świeże. 
Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym [recenzja] - żel o cudownym zapachu i świetnych właściwościach nawilżających. Dobrze pieni się wylany na gąbkę, dobrze oczyszcza skórę. Niestety z serii Isana Med jest to jedyny wariant zapachowy, a bardzo szkoda...

Eveline superskoncentrowane serum modelujące do biustu [recenzja] - prawdę mówiąc kupując ten kosmetyki miałam mieszane uczucia co do jego docelowego działania, jednak bardzo miło się zaskoczyłam, gdy po jakimś czasie (nawet) mój TŻ zauważył różnicę. Skóra jest wygładzona, elastyczna przez co piersi wydają się być jędrniejsze. 

Bic Miss Soleil - moje ostatnie odkrycie jeśli chodzi o maszynki. Świetnie leżą w dłoni, dobrze dopasowują się do ciała. Maszynka nie tępi się zbyt szybko, a trzy ostrza pozostawiają skórę na prawdę gładką. Co najważniejsze nie udało mi się nimi zaciąć. Właśnie mi się teraz przypomniało, że zapomniałam je kupić w Rossmannie, bo obecnie są one w promocyjnej cenie :) 
Avon Spotlight - zapach podpatrzony u siostry skradł moje serce. Był to zapach, po który sięgałam najczęściej w ciągu ostatnich miesięcy. Nie jestem znawcą w opisywaniu zapachów więc sobie to daruję... Zapach kobiecy, dość elegancki, bardziej nadający się na wieczór. Dość długo wyczuwam go na sobie, a na ubraniach czuć go jeszcze dłużej.

Catrice kredka do brwi - próbowałam wcześniej podkreślać brwi cieniami, jednak efekt dla mnie był zbyt przerysowany. Mam brwi, które nie są identyczne, każda żyje własnym życiem, dlatego zależało mi na delikatnym ich podkreśleniu. Mam dość jasne, rzadkie włoski przez co brwi ginęły i były bardzo mało widoczne. Teraz gdy używam kredki Catrice w końcu widzę, że mam brwi :)

Biosilk jedwab do włosów - jedwab użyty na końcówki świetnie je wygładza. Włosy stają się mięciutkie i błyszczące. 


I to wszyscy moi ulubieńcy wiosny. Nie ma ich zbyt wielu, ale na prawdę są to kosmetyki, których używanie sprawiało mi przyjemność. Mam nadzieję, że ulubieńcy lata pojawią się na czas. Niestety ostatnio strasznie brak mi go na wszystko. Przy okazji chciałam przeprosić Was, że notki nie pojawiają się zbyt systematycznie... Mam nadzieję, że szybko się to zmieni :)

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...