Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskara. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 maja 2018

Rimmel London | maskara Wonder'full Volume Colourist

Tusz do rzęs to jeden z najczęściej używanych przeze mnie "kosmetyków kolorowych". Nawet jeśli cały dzień spędzam w domu to oko musi być zrobione :) Dlatego dzisiaj kolejna recenzja tuszu, ale to recenzja ku przestrodze, niestety...


Opis producenta: Nowa maskara Wonderfu’ll Lash Colorist to pierwsza na rynku maskara z rewolucyjną formułą, która natychmiast pogrubia i wydłuża rzęsy i dodatkowo stopniowo przyciemnia rzęsy – efekt utrzymuje się do 2 tygodni. Formuła pozwalająca wydobyć niewidoczne rzęsy: Unikalna kombinacja kremowej, ultra- czarnej, pogrubiającej formuły z kompleksem stopniowo koloryzującym rzęsy. Unikalna szczoteczka: Zwężana szczoteczka z włókien dociera do każdej, nawet najmniejszej rzęsy

Cena: ok. 15-20 zł (internet), ok. 38 zł (Rossmann)



Rzadko przy recenzji tuszu do rzęs wspominam o opakowaniu, jednak tu chciałam, bo jest ono dla mnie ładne i w jakiś sposób urzekające.

Maskara daje bardzo lekki, dzienny efekt. Ładnie rozdziela, jednak nie ma efektu mega pogrubienia. Rezultat jaki daje na rzęsach byłby dla mnie całkowicie do zaakceptowania, ponieważ na co dzień nie potrzebuję mocno podkreślonych rzęs.

Jednak dużym, ale to dużym minusem jest jego trwałość, a raczej jej brak. Jestem zabieganą mamą, która zaczyna dzień bardzo wcześnie i kończę go bardzo późno. Potrzebuję więc tuszu, który będzie ze mną cały dzień i przy którym nie musiałabym się martwić o to czy po południu jest on nadal na rzęsach czy już pod nimi. Niestety ta maskara już po kilku godzinach powoduje u mnie ciemne smugi pod oczami. Wyglądam na prawdę jak panda... 

Z przykrością muszę stwierdzić, że to jeden z gorszych tuszy z jakim miałam styczność. Mam wrażenie, że czasami tusze z niższych półek spisują się lepiej niż ten z Rimmela. Acha, i efektu przyciemnienia rzęs nie zauważyłam u siebie.

Dajcie znać jeśli go używałyście i jak się u Was sprawdzał.


niedziela, 22 października 2017

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes

Dzisiaj chciałabym Wam szybko przedstawić złoty tusz z L'Oreala. Osobiście bardzo lubię maskary tej marki, efekty maskar, które już miałam, możecie zobaczyć:


Tusz ma silikonową szczoteczkę, która bardzo dobrze rozczesuje rzęsy, nie skleja ich. Tworzy z nich firanki. Rzęsy są pogrubione, ale nie wyglądają ciężko. Tusz w ciągu dnia się nie osypuje. 


Jak  w przypadku wszystkich maskar jakie miałam z L'Oreal warto po otworzeniu dać im jakiś czas, aby troszkę podeschły, bo na początku mogą sklejać rzęsy. Jednak ma to swoje plusy, ponieważ tusze te mają długą żywotność. 



Powyżej możecie zobaczyć jak maskara prezentuje się na rzęsach. Pierwsze zdjęcie oczywiście bez makijażu, a na drugim efekt maskary Volume Million Lashes na moich rzęsach :)

Jestem ciekawa czy już ją miałyście i czy byłyście zadowolone z efektów? 

sobota, 19 sierpnia 2017

Bourjois | maskara Volume reveal

Kosmetyki do makijażu rzadko pojawiają się na moim blogu, ale to dlatego, że używam tylko podstawowych rzeczy, jak podkład, puder czy tusz do rzęs. Więc ubogo :) Ale cieszę, się gdy mogę przedstawić dobry kosmetyk, który się u mnie sprawdził. Choć muszę przyznać, że chyba na blogu jeszcze nie było recenzji maskary, która by mi się nie spodobała... Dla mnie ważne jest, aby tusz wydłużał moje rzęsy i nie sklejał ich.



Opis producenta: Nowa maskara Bourjois Volume Reveal pozwoli ci na wydobycie pełnego potencjału twoich rzęs. Inteligentna i wygodna w użyciu, pokrywa wszystkie rzęsy. To pierwsza na rynku maskara ze zintegrowanym lusterkiem z 3-krotnym zoomem, dzięki któremu dostrzec można nawet te rzęsy, które zwykle są niewidoczne dla oka! A wszystko to po to by aplikacja była jeszcze bardziej precyzyjna. Inteligentna szczoteczka o podwójnym rzędzie włosków o 2 długościach pozwala pomalować każdą rzęsę od nasady aż do końca. Delikatna, elastyczna formuła efektywnie pokrywa wszystkie rzęsy nawet te najkrótsze. Ergonomiczny kształt maskary o podstawie trójkąta sprawia, że łatwo i stabilnie się nią trzyma w ręce. Maskara dostępna jest w 2 wersjach czarnej i wodoodpornej.

Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: od 27 zł | opakowanie 8 ml
KWC: 4,1/5 [klik]


Zacznę nietypowo od ceny. W drogeriach stacjonarnych kosztuje ok. 60 zł, dlatego warto czekać na promocję lub zdecydować się na zakup w sieci, gdzie bez żadnych promocji kosztuje ona poniżej 30 zł.

Szczoteczka jest silikonowa (mi one bardziej odpowiadają). Ładnie rozczesuje, nie skleja rzęs. Rzęsy po wytuszowaniu są bardziej widoczne, pogrubione i trochę wydłużone. Maskara nie odbijała mi się na górnej powiecie, nie osypywała się. Bardzo długo zachowywała świeżość, nie pamiętam nawet kiedy ją otworzyłam. Dopiero wieczorne szczypanie oczu dało mi znać, że już pora na wymianę tuszu. 


To było moje pierwsze spotkanie z tuszem Bourjois i nie rozczarowałam się. Efekt jaki uzyskałam bardzo mi się podobał i jestem ciekawa innych maskar tej marki (może macie coś do polecenia???). 



niedziela, 5 marca 2017

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes So Couture

Do tej pory miałam do czynienia z kilkoma maskarami Volume Million Lashes (np. Feline oraz Noir Excess) i wspominam te doświadczenia bardzo dobrze. Dzisiaj będzie o kolejnej wersji, tym razem fioletowej (bardzo rozsławionej w sferze blogowej i youtubowej), So Couture. 


Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: od 30 zł do nawet 61 zł | 9,5 ml
KWC: 4,4/5 [klik]


Tusz posiada silikonową szczoteczkę z krótkimi igiełkami, które świetnie rozczesują rzęsy, docierają nawet do tych najkrótszych. Bardzo wygodna przy malowaniu dolnych rzęs. 

Aby tusz dobrze się sprawdzał, jak każdy z L'Oreala, warto otworzyć i dać mu kilka dni na zgęstnienie. Kosmetyk można używać nawet 6 miesięcy od otworzenia i na prawdę na dość długo starcza. W czasie używania nie osypuje się i nie odbija na górnej powiece. Dopiero pod koniec używania zauważyłam, że zaczyna się osypywać - ale to normalne po kilku miesiącach używania. 


Na zdjęciach powyżej możecie zobaczyć, jak tusz wygląda na rzęsach. Na co dzień nie maluję się mocno, jest to przeważnie jedna warstwa maskary. Rzęsy są wydłużone, czarne i o wiele bardziej widoczne, a co najważniejsze nieposklejane.

A Wy byłyście z niego zadowolone?? 

środa, 16 marca 2016

Estée Lauder Sumptuous | tusz pogrubiający

Chciałabym dzisiaj zamieścić krótki wpis na temat maskary marki Estée Lauder. Tusz bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, dlatego postanowiłam o nim wspomnieć, choć używałam tylko próbki :) 


Opis producenta: Unikalna formuła Bold Volume™ posiada ultralekkie włókna pogrubiające rzęsy. Unosi i pogrubia nawet rzadkie rzęsy, dzięki czemu stają się one długie i puszyste, a jednocześnie lekkie i uwodzicielsko podkręcone. Wyjątkowa szczoteczka BrushComber™ pogrubia jak szczoteczka, ale podkreśla jak grzebyk. Otula całą rzęsę lekką jak powietrze mgiełką objętości. Rzęsy wydłużają się dzięki maksymalnemu uniesieniu i podkręceniu. Formuła przetestowana oftalmologicznie.



Jak widać na górnym zdjęciu rzęsy są nieumalowane, na dole po jednym malowaniu pogrubiajacym tuszem Estée Lauder. Rzęsy są ładnie rozdzielone i wydłużone. W ciągu dnia maskara nie osypuje się i nie rozmazuje. Ta mała próbka wystarczyła mi na ok. miesiącu używania. Po tym czasie niestety zaczęła wysychać. Gdyby nie cena, czyli 145 zł w Sephorze, to kupiłabym na pewno pełnowymiarowe opakowanie. Jednak jeśli myślicie o zakupie jakiegoś droższego tuszu to myślę, że warto swoje kroki skierować właśnie ku tej maskarze z Estée Lauder. 

Jak pisałam na początku to będzie krótki post :) A Wy co myślicie o drogich tuszach do rzęs - warto czy nie warto??? Używacie czy tak jak ja szukacie tańszych rozwiązań??? A może macie swój ulubiony tusz, właśnie z tej droższej półki???

niedziela, 25 października 2015

L'Oreal | Volume Million Lashes Feline

Jestem po długich i intensywnych testach nowej maskary L'Oreal Feline. Jak każda maskara, z którą miałam do czynienia z tej firmy, po otworzeniu warto odczekać, tydzień a nawet dwa, by maskara zgęstniała. Wtedy nie jest tak mokra i nie skleja rzęs. 
Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: 30+58 zł | 9 g
KWC: klik

Maskara ma silikonową szczoteczkę. Ja właśnie taki typ preferuję. Oczywiście jak z każdym nowym tuszem, na początku musimy nauczyć się posługiwać szczoteczką. Wygięta szczoteczka sprawiała mi na początku małe trudności, jednak teraz mogę ładnie wytuszować górne jak i dolne rzęsy. 
Zdjęcie: u góry rzęsy no make-up, na dole umalowane

Tusz nie osypuje się w ciągu dnia, nie odbija mi się na górnej powiece. Fakt czasami ubrudzę się delikatnie przy wykonywaniu makijażu, lecz to bardziej wina mojej nieporadności :)

Małym minusem jest trwałość maskary, a raczej jej super trwałość, ponieważ przy demakijażu, w porównaniu do moich poprzednich maskar, ciężej się ją usuwa z rzęs. Muszę zużyć więcej płatków i płynu micelarnego. 
Rzęsy może nie są jakieś super wow, ale nie są sklejone w trzy nogi pająka. Z czasem gdy tusz zgęstnieje dużo lepiej rozdziela rzęsy. Są one wydłużone i podkręcone. Dlatego nie warto go skreślać zaraz po zakupie i umalowaniu się pierwszy raz :)  A jak wy go oceniacie??? Na rzęsach wg mnie wygląda całkiem dobrze. 


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Yves Rocher | maskara podkręcająca Volume Vertige

Rzadko kuszę się na zakupy kolorówki z YR. Ale gdy dodawane są jako gratis do zamówienia, często właśnie je wybieram :) Takim sposobem trafiła do mnie właśnie maskara Volume Vertige. 
Opis (ze strony YR): Spraw, aby Twoje spojrzenie było głębokie i intensywne – dzięki tuszowi Volume Vertige rzęsy są widocznie grubsze i podkręcone na całej długości. Poznaj specialną szczoteczka z dozownikiem tuszu*, który zatrzymuje konsystencję, aby maksymalnie pogrubić rzęsy już przy pierwszej aplikacji, bez konieczności zanurzania szczoteczki we flakonie przed każdym pociągnięciem rzęs. Kremowa konsystencja, zawierająca żywicę elemi o właściwościach utrwalających, sprawia, że efekt podkręcenia rzęs utrzymuje się aż do 12 godzin.
*Patent we Francji.
Działanie
● Widocznie grubsze i podkręcone na całej długości rzęsy.
● Efekt głębokiego i intensywnego spojrzenia.

● Szczoteczka z dozownikiem tuszu.
● Kremowa konsystencja.
● Trwałość aż do 12h.
Składniki: Żywica elemi, naturalna żywica z drzewa pochodzącego z Filipin, umożliwia podkręcenie rzęs i jednoczesne utrwalenie przez cały dzień, bez wrażenia sztywnych rzęs.
Dostępność: Yves Rocher
Cena: 65 zł | 9 ml
KWC: klik

Cena za tu jest dość wysoka, dlatego na początku wspomniałam, że nie decyduję się na zakup kolorówki w normalnych cenach. Jeśli chcecie wypróbować kosmetyki YR warto polować na kody promocyjne lub właśnie ciekawe gratisy. 

Opakowanie tuszu jest eleganckie. Szczoteczka silikonowa, z dużą ilością krótkich igiełek. 

Tusz bardzo łatwo zmywa się z oczu, wystarczy przyłożyć płatek z płynem micelarnym, chwilkę odczekać i wszystko idealnie się rozpuszcza.

Tusz w pierwszym miesiącu używania był po prostu tragiczny. Nie rozczesywał rzęs, a przez to że jego konsystencja była bardzo rzadka strasznie sklejał rzęsy. Wyglądało to okropnie... 

Minął ponad miesiąc i jestem w końcu z niego zadowolona! Rzęsy są rozdzielone, wydłużone i o wiele bardziej widoczne, dzięki intensywnej czerni. Nie osypuje mi się w trakcie dnia. Maluję się koło 6 rano i praktycznie do wieczora utrzymuje się w nienagannym stanie. Minusem może być słabe podkręcenie rzęs.

Jeśli jeszcze nie próbowałyście maskary z YR, a będziecie składać zamówienie, gdzie maskara będzie w promocji lub będzie dodawana jako prezent do zamówienia, to uważam, że warto się skusić :) Tusz używam prawie dwa miesiące, a wydaje mi się, że starczy mi jeszcze na kolejne dwa :) Chyba, że nagle zacznie się osypywać....
Koniecznie napiszcie jak się u Was sprawdzała, jeśli miałyście już z nią do czynienia. 

niedziela, 19 kwietnia 2015

Avon | maskara Super Shock

Maskara Super Shock była moją ulubioną za czasów licealnych. Po latach przerwy postanowiłam do niej powrócić. O mojej słodko gorzkiej relacji poczytacie poniżej.
Dostępność: Avon
Cena: na promocji 15 zł |
KWC: klik


Jak możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej, jestem posiadaczką krótkich i prostych rzęs, które bez podkreślenia maskarą są praktycznie niewidoczne. Dlatego oczy maluję codziennie, nawet gdy nie wychodzę z domu, ponieważ bez tego moja twarz wygląda po prostu dziwnie... 

Super Shock widocznie wydłuża i podkręca rzęsty. Mimo dużej szczoteczki nie wyrządziłam sobie nią nigdy krzywdy. Silikonowa szczoteczka, z dużą ilością krótkich igiełek precyzyjnie rozczesuje rzęsy nie sklejając ich w czasie malowania. 

Efekt jaki użyckuję maskarą mi osobiście odpowiada. Rzęsy są bardziej widoczne i "otwierają" oko. Niestety po ok. 10 godzinach efekt podkręcenia powoli znika. Minusem jaki zauważyłam, jest krótka żywotność maskary. Po ok. 1,5 miesiąca robi się sucha i osypuje z oczu, co jak na tak dużą pojemność jest sporym marnotrawstwem... 

środa, 22 października 2014

Colossal Smoky Eyes - kolosalne pogrubienie i przydymione spojrzenie???

Tusze Colossal znane mi były od dość dawna za sprawą mojej siostry, która swojego czasu używała tylko ich. Zdarzyło mi się kilka razy jej go podebrać, efekt był zadowalający i tak w oto moje ręce trafiła wersja Smoky Eyes.
OPIS PRODUCENTA:
EFEKT: Kolosalne pogrubienie i przydymione spojrzenie dla prawdziwego efektu „smoky eyes“
DZIAŁANIE:
• Kultowa, mega pogrubiająca szczoteczka Colossal
• Połączenie kolagenowej formuły Colossal z intensywnie czarnymi i matowymi pigmentami, jak w kredce do oczu

Dostępność: drogerie, internet
Cena: od 20 zł
KWC: klik
Moje pierwsze dni używania tuszu były po prostu straszne. Tusz sklejał rzęsy, osypywał się i tworzył pod oczami efekt pandy. Zastanawiałam się co się dzieje, czy może trafiłam na jakiś felerny egzemplarz??? Na szczęście nie rzuciłam go w kąt, przemęczyłam się z nim jakiś czas, i gdy troszkę podsechł okazał się tak dobry jak wtedy, gdy podkradałam go siostrze. 
Rzęsy są rozdzielone, nie skleja je w pajęcze nóżki, delikatnie wydłużone. Tusz nie kruszy się i nie odbija się na górnej powiecie. Jak można zauważyć na zdjęciach nie daje on "kolosalnego" pogrubienia, powiedziałabym, że jest to raczej tusz "dzienny" - podkreśla delikatnie rzęsy, dając naturalny ale wyrazisty efekt. Oko jest otworzone, choć podkręcenie i wydłużenie rzęs mogłoby być mocniejsze. 

Colossal nie okazał się takim kolosem, ale na pewno jest to tusz, po który można spokojnie sięgać wykonując codzienny delikatny makijaż. Teatralnego efektu i smoky na pewno nim nie wyczarujemy :) Czy będę do niego wracać??? Sama nie wiem, bo u mnie świetnie spisują się tanie maskary z Wibo czy Lovely, a kosztują połowę mniej. 

czwartek, 1 maja 2014

Essence - maskara I love Extreme

Dziś będzie o kosmetyku, bez którego nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu, czyli o tuszu do rzęs. Podkreślone oko maskarą wygląda całkowicie inaczej, a cała twarz nabiera wyrazu.
Maskara z Essence I love extreme kupiłam przeczytaniu sporej ilości dobrych opinii. Na początku byłam przerażona wielkością szczoteczki, ponieważ przykładając ją do oka, jest ona po prostu mega duża, co mi osobiście, utrudniało aplikację tuszu. Przeważnie miałam ubrudzoną górną i czasami dolną powiekę, trudno było umalować rzęsy w kącikach oczu.
Szczoteczka jest tradycyjna, wykonana z włosia. Ja osobiście preferuję szczoteczki sylikonowe, może dlatego, że nie trafiłam na dobry tusz z tradycyjną szczoteczką.  

Tusz ma dość suchą konsystencję, nawet tuż po otwarciu. Z jednej strony to plus, bo nie musimy czekać aż zgęstnieje i nie będzie sklejać rzęs - i faktycznie od początku rusz ładnie rozczesuje rzęsy i ich nie skleja. Jednakże z drugiej strony, tusz bardzo szybko wysycha i już po około miesiącu używania zaczyna się szybko kruszyć i osypywać, i całkowicie nie nadaje się do dalszego użytkowania.

Dostępność: Hebe, Natura, Super-pharm
Cena: ok. 10-13 zł / 10 ml
KWC: klik
Efekt jaki daje dla mnie jest zadowalający, choć bez efektu extrime! Rzęsy są wydłużone, dobrze rozczesane i nie posklejane, delikatnie pogrubione. Niestety nałożenie drugiej warstwy powoduje, że rzęsy sklejają się i często zostają na nich grudki. Tak jak wcześniej wspomniałam tusz po ok. miesiącu używania zaczyna coraz szybciej się osypywać, jednak do tego czasu utrzymywał się bez zarzutu ok. 8 godzin. 

Obecnie w internecie jest wiele sprzecznych opinii na temat tego tuszu. Jedni go uwielbiają, drudzy nienawidzą. A Wy do której grupy należycie???

sobota, 28 grudnia 2013

Magnetic Lash - alternatywa dla sztucznych rzęs???

Jakiś czas temu zaproponowano mi wypróbowanie nowego produktu na naszym rynku Magnetic Lash marki Santhilea London. Jako osoba nie mająca rano zbyt wiele czasu na makijaż staram się aby moje rzęsy były zawsze pomalowane, nie mogłam odmówić sobie wypróbowania czegoś takiego :)
Opis pochodzi ze sklepu DOMSPA.EU 
System do przedłużania rzęs 1-2-1
System do przedłużania rzęs 1-2-1 Magentic Lash jest alternatywą dla sztucznych rzęs oraz zabiegów przedłużania w gabinetach kosmetycznych. Opracowany, aby Twoje rzęsy nareszcie były glamour - seksowne, długie i pełne objętości, a jednocześnie nie zepsuły całego makijażu rozmazywaniem się i rozcieraniem.
Magnetic Lash zawiera luksusowe składniki: kwas hialuronowy oraz witaminę E, które nawilżają i odżywiają - nie tylko wyglądasz bajecznie, lecz również zapewniasz dobrą kondycję swoim rzęsom.
Nowoczesna maskara dla Nowoczesnej kobiety.
Daj się zaskoczyć, bądź piękna.
W środku znajdujemy dwa opakowania. Jedno z nich to "standardowy" tusz z klasyczną szczoteczką. Drugie opakowanie zawiera pałeczkę z włóknami, które mają za zadanie wydłużyć i budować nasze rzęsy. 

Aplikacja Magnetic Lash obejmuje trzy kroki: nałożenie maskary, nałożenie Lash Builder i ponowne wytuszowanie rzęs. 
Moje rzęsy są dość cienkie i jasne i porcja tuszu zawsze jest im potrzebna, aby otworzyć oko :)
Tusz ładnie wydłuża i pogrubia rzęsy. Jednak przy nakładaniu należy uważać, ponieważ tusz dość szybko skleja rzęsy. Co niestety przy moim porannym i szybkim makijażu różnie się kończyło... Dodatkowo nakładanie tak jakby dwóch tuszy i wyczesywanie rzęs zabierało mi znacznie więcej czasu niż normalna maskara. 
Kosmetyk nie podrażnił mi oczu. Jego zmywanie jest szybkie i proste, postępujemy jak w przypadku zwykłej maskary. 
Przez kilka pierwszy pierwszych aplikacji byłam zadowolona z efektów, jednak po kilku dniach zauważyłam, że włókna wydłużające rzęsy osypują się coraz szybciej i musiałam częściej kontrolować i pilnować, żeby nie chodzić z czarnymi obwódkami wokół oczu. 

Na zdjęciach powyżej możecie zobaczyć efekt jaki uzyskałam nakładając niewielką ilość produktu, ponieważ w moich przypadku nakładanie go w większej ilości kończyło się tym, że rzęsy były mocno posklejane.

Niestety jeśli chodzi o działanie maskary jestem troszkę nie pocieszona i zawiedziona, ponieważ liczyłam (o ja naiwna!), że Magnetic Lash mógłby faktycznie zastąpić przedłużanie rzęs u kosmetyczki. Efekt jaki dla mnie daje nie różni się zbyt wiele od innych maskar, w dodatku o wiele tańszych... Więc jeśli marzycie o ładnych firankach na Waszych rzęsach to niestety nie tędy droga...

poniedziałek, 30 września 2013

Podkład Clinique Even Better (swatch) oraz maskara Clinique High Impact

Pod postem z informcją, że w Sephorze można wymienić dowolny podkład na próbkę podkładu Clinique, pojawiła się prośba o pokazanie jego koloru. Mam nadzieję, że nie za późno na takie małe porówanie, ale ostatnio pogoda (przynajmniej u mnie) nie rozpieszczała i nie miałam jak zrobić dobrego zdjęcia.
 
Podkład Clinique Even Better porównałam do Bourjois Healthy Mix, który jest chyba większości dobrze znany. Odcień 52 jest bodajże drugi z najjaśniejszych.
Podkład Clinique jest sporo ciemniejszy niż HM, ale na twarzy, dobrze rozprowadzony, nie odcina się i stapia się ze skórą.
 
Od razu pokażę Wam, jak wyglądają rzęsy pomalowane Clinique High Impact. Z góry przepraszam za nieokiełznane brwi :)
Efekt jaki uzyskałam na prawdę mi się podoba, jednak maskary za 100 zł na pewno nie kupię.
 
Mam nadzieję, że Wam udało się również zdobyć próbki kosmetyków Clinique, a jeśli nie to zajrzyjcie do Sephory i Douglasa - może się jeszcze coś uchowało :)
 
 
 



czwartek, 5 września 2013

Maskara Volume Million Lashes Noir Excess

Jestem nieszczęśliwą posiadaczką opadającej powieki i nie wiadomo jakbym się starała nakładając cienie i jakiej bazy bym nie używała, makijaż w szybkim czasie mi się roluje i znika. Dlatego też od dłuższego czasu trzymam się prostego makijażu oka, który składa się z tuszu do rzęs i kredki :) Niestety bez wytuszowanych rzęs nie ruszam się z domu. Bez podkładu jestem skłonna wyjść na zewnątrz (mimo problematycznej cery) ale tusz na rzęsach musi być :) Moja twarz wygląda bardzo dziwnie, gdy nie mam podkreślonych rzęs, dlatego lubię poznawać nowe maskary i dzisiaj przedstawię Wam L'Oreal  Volume Million Lashes Noir Excess. 
Na co dzień nakładam jedną warstwę tuszu, ponieważ przy dwóch tusz dość mocno skleja rzęsy w pajęcze nóżki... Jedna warstwa wystarczy aby podkreślić i wydłużyć moje cienkie rzęsy. Na pewno nie jest to efekt miliona rzęs. 
Na początku używania (tak jak w przypadku tuszu False Lash Wings) tusz mocno skleja rzęsy i potrzeba odczekać ok. 2-3 tygodni aby trochę podsechł, wtedy malowanie nim staje się przyjemnością. Dzięki temu, że tusz jest rzadki na pewno posłuży nam troszkę dłużej. Niestety tusz ma jedną wadę - zaczyna mi się osypywać po ok. 8 godzinach. 
Czy po przetestowaniu dwóch tuszy z L'Oreal jestem skłonna do nich powracać??? Jeśli chodzi o efekt to tak, jednak gdy miałabym na niego wydać ok. 50 zł to bym się troszkę zastanowiła, ponieważ używałam kilka tanich maskar i dających taki sam efekt na rzęsach... A Wy jak uważacie - warto czy nie warto inwestować w drogie maskary???

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...