Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 maja 2018

Rimmel London | maskara Wonder'full Volume Colourist

Tusz do rzęs to jeden z najczęściej używanych przeze mnie "kosmetyków kolorowych". Nawet jeśli cały dzień spędzam w domu to oko musi być zrobione :) Dlatego dzisiaj kolejna recenzja tuszu, ale to recenzja ku przestrodze, niestety...


Opis producenta: Nowa maskara Wonderfu’ll Lash Colorist to pierwsza na rynku maskara z rewolucyjną formułą, która natychmiast pogrubia i wydłuża rzęsy i dodatkowo stopniowo przyciemnia rzęsy – efekt utrzymuje się do 2 tygodni. Formuła pozwalająca wydobyć niewidoczne rzęsy: Unikalna kombinacja kremowej, ultra- czarnej, pogrubiającej formuły z kompleksem stopniowo koloryzującym rzęsy. Unikalna szczoteczka: Zwężana szczoteczka z włókien dociera do każdej, nawet najmniejszej rzęsy

Cena: ok. 15-20 zł (internet), ok. 38 zł (Rossmann)



Rzadko przy recenzji tuszu do rzęs wspominam o opakowaniu, jednak tu chciałam, bo jest ono dla mnie ładne i w jakiś sposób urzekające.

Maskara daje bardzo lekki, dzienny efekt. Ładnie rozdziela, jednak nie ma efektu mega pogrubienia. Rezultat jaki daje na rzęsach byłby dla mnie całkowicie do zaakceptowania, ponieważ na co dzień nie potrzebuję mocno podkreślonych rzęs.

Jednak dużym, ale to dużym minusem jest jego trwałość, a raczej jej brak. Jestem zabieganą mamą, która zaczyna dzień bardzo wcześnie i kończę go bardzo późno. Potrzebuję więc tuszu, który będzie ze mną cały dzień i przy którym nie musiałabym się martwić o to czy po południu jest on nadal na rzęsach czy już pod nimi. Niestety ta maskara już po kilku godzinach powoduje u mnie ciemne smugi pod oczami. Wyglądam na prawdę jak panda... 

Z przykrością muszę stwierdzić, że to jeden z gorszych tuszy z jakim miałam styczność. Mam wrażenie, że czasami tusze z niższych półek spisują się lepiej niż ten z Rimmela. Acha, i efektu przyciemnienia rzęs nie zauważyłam u siebie.

Dajcie znać jeśli go używałyście i jak się u Was sprawdzał.


niedziela, 22 października 2017

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes

Dzisiaj chciałabym Wam szybko przedstawić złoty tusz z L'Oreala. Osobiście bardzo lubię maskary tej marki, efekty maskar, które już miałam, możecie zobaczyć:


Tusz ma silikonową szczoteczkę, która bardzo dobrze rozczesuje rzęsy, nie skleja ich. Tworzy z nich firanki. Rzęsy są pogrubione, ale nie wyglądają ciężko. Tusz w ciągu dnia się nie osypuje. 


Jak  w przypadku wszystkich maskar jakie miałam z L'Oreal warto po otworzeniu dać im jakiś czas, aby troszkę podeschły, bo na początku mogą sklejać rzęsy. Jednak ma to swoje plusy, ponieważ tusze te mają długą żywotność. 



Powyżej możecie zobaczyć jak maskara prezentuje się na rzęsach. Pierwsze zdjęcie oczywiście bez makijażu, a na drugim efekt maskary Volume Million Lashes na moich rzęsach :)

Jestem ciekawa czy już ją miałyście i czy byłyście zadowolone z efektów? 

sobota, 19 sierpnia 2017

Bourjois | maskara Volume reveal

Kosmetyki do makijażu rzadko pojawiają się na moim blogu, ale to dlatego, że używam tylko podstawowych rzeczy, jak podkład, puder czy tusz do rzęs. Więc ubogo :) Ale cieszę, się gdy mogę przedstawić dobry kosmetyk, który się u mnie sprawdził. Choć muszę przyznać, że chyba na blogu jeszcze nie było recenzji maskary, która by mi się nie spodobała... Dla mnie ważne jest, aby tusz wydłużał moje rzęsy i nie sklejał ich.



Opis producenta: Nowa maskara Bourjois Volume Reveal pozwoli ci na wydobycie pełnego potencjału twoich rzęs. Inteligentna i wygodna w użyciu, pokrywa wszystkie rzęsy. To pierwsza na rynku maskara ze zintegrowanym lusterkiem z 3-krotnym zoomem, dzięki któremu dostrzec można nawet te rzęsy, które zwykle są niewidoczne dla oka! A wszystko to po to by aplikacja była jeszcze bardziej precyzyjna. Inteligentna szczoteczka o podwójnym rzędzie włosków o 2 długościach pozwala pomalować każdą rzęsę od nasady aż do końca. Delikatna, elastyczna formuła efektywnie pokrywa wszystkie rzęsy nawet te najkrótsze. Ergonomiczny kształt maskary o podstawie trójkąta sprawia, że łatwo i stabilnie się nią trzyma w ręce. Maskara dostępna jest w 2 wersjach czarnej i wodoodpornej.

Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: od 27 zł | opakowanie 8 ml
KWC: 4,1/5 [klik]


Zacznę nietypowo od ceny. W drogeriach stacjonarnych kosztuje ok. 60 zł, dlatego warto czekać na promocję lub zdecydować się na zakup w sieci, gdzie bez żadnych promocji kosztuje ona poniżej 30 zł.

Szczoteczka jest silikonowa (mi one bardziej odpowiadają). Ładnie rozczesuje, nie skleja rzęs. Rzęsy po wytuszowaniu są bardziej widoczne, pogrubione i trochę wydłużone. Maskara nie odbijała mi się na górnej powiecie, nie osypywała się. Bardzo długo zachowywała świeżość, nie pamiętam nawet kiedy ją otworzyłam. Dopiero wieczorne szczypanie oczu dało mi znać, że już pora na wymianę tuszu. 


To było moje pierwsze spotkanie z tuszem Bourjois i nie rozczarowałam się. Efekt jaki uzyskałam bardzo mi się podobał i jestem ciekawa innych maskar tej marki (może macie coś do polecenia???). 



niedziela, 5 marca 2017

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes So Couture

Do tej pory miałam do czynienia z kilkoma maskarami Volume Million Lashes (np. Feline oraz Noir Excess) i wspominam te doświadczenia bardzo dobrze. Dzisiaj będzie o kolejnej wersji, tym razem fioletowej (bardzo rozsławionej w sferze blogowej i youtubowej), So Couture. 


Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: od 30 zł do nawet 61 zł | 9,5 ml
KWC: 4,4/5 [klik]


Tusz posiada silikonową szczoteczkę z krótkimi igiełkami, które świetnie rozczesują rzęsy, docierają nawet do tych najkrótszych. Bardzo wygodna przy malowaniu dolnych rzęs. 

Aby tusz dobrze się sprawdzał, jak każdy z L'Oreala, warto otworzyć i dać mu kilka dni na zgęstnienie. Kosmetyk można używać nawet 6 miesięcy od otworzenia i na prawdę na dość długo starcza. W czasie używania nie osypuje się i nie odbija na górnej powiece. Dopiero pod koniec używania zauważyłam, że zaczyna się osypywać - ale to normalne po kilku miesiącach używania. 


Na zdjęciach powyżej możecie zobaczyć, jak tusz wygląda na rzęsach. Na co dzień nie maluję się mocno, jest to przeważnie jedna warstwa maskary. Rzęsy są wydłużone, czarne i o wiele bardziej widoczne, a co najważniejsze nieposklejane.

A Wy byłyście z niego zadowolone?? 

środa, 16 marca 2016

Estée Lauder Sumptuous | tusz pogrubiający

Chciałabym dzisiaj zamieścić krótki wpis na temat maskary marki Estée Lauder. Tusz bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, dlatego postanowiłam o nim wspomnieć, choć używałam tylko próbki :) 


Opis producenta: Unikalna formuła Bold Volume™ posiada ultralekkie włókna pogrubiające rzęsy. Unosi i pogrubia nawet rzadkie rzęsy, dzięki czemu stają się one długie i puszyste, a jednocześnie lekkie i uwodzicielsko podkręcone. Wyjątkowa szczoteczka BrushComber™ pogrubia jak szczoteczka, ale podkreśla jak grzebyk. Otula całą rzęsę lekką jak powietrze mgiełką objętości. Rzęsy wydłużają się dzięki maksymalnemu uniesieniu i podkręceniu. Formuła przetestowana oftalmologicznie.



Jak widać na górnym zdjęciu rzęsy są nieumalowane, na dole po jednym malowaniu pogrubiajacym tuszem Estée Lauder. Rzęsy są ładnie rozdzielone i wydłużone. W ciągu dnia maskara nie osypuje się i nie rozmazuje. Ta mała próbka wystarczyła mi na ok. miesiącu używania. Po tym czasie niestety zaczęła wysychać. Gdyby nie cena, czyli 145 zł w Sephorze, to kupiłabym na pewno pełnowymiarowe opakowanie. Jednak jeśli myślicie o zakupie jakiegoś droższego tuszu to myślę, że warto swoje kroki skierować właśnie ku tej maskarze z Estée Lauder. 

Jak pisałam na początku to będzie krótki post :) A Wy co myślicie o drogich tuszach do rzęs - warto czy nie warto??? Używacie czy tak jak ja szukacie tańszych rozwiązań??? A może macie swój ulubiony tusz, właśnie z tej droższej półki???

środa, 10 lutego 2016

Bourjois | Podkład 123 Perfect

Znalezienie własnego IDEALNEGO podkładu to bardzo trudne i żmudne zadanie. Ja niestety nadal jestem w trakcie poszukiwań. Dzisiaj będzie o podkładzie korygującym 123 Perfect z Bourjois. 
Opis producenta: Pierwszy podkład który posiada trzy pigmenty korygujące cerę. Pożegnaj się z ziemistą cerą i zaczerwienieniami.
1. Żółte pigmenty - redukują cienie pod oczami.
2. Fiołkoworóżowe pigmenty - świeża cera bez plamek i piegów.
3. Zielone pigmenty - maskuje popękane naczynka i czerwone ślady po trądziku.
Podkład jest lekko matujący, długotrwale nawilżający oraz posiada SPF 10.

Dostępność: drogerie, internet
Cena: od 30-55 zł | 30 ml
KWC: klik

Podkład znajduje się w szklanej butelce z wygodną pompką. Pompka do samego końca działała bez zarzutu. Z marki Bourjois zawsze wybieram odcień 52 Vanilla, który jest jasnym, neutralnym beżem. 

Na zdjęciu po lewej moja skóra "naturalna". Jak widzicie czasami moja skóra płata mi figle i mam co ukrywać. Dodatkowo jest zaczerwieniona i mam mocno rozszerzone pory. Po prawej jedna cienka warstwa podkładu. Kosmetyk ujednolica koloryt skóry i nieco niweluje ślady po nieprzyjacielach. Daje on średnie krycie, więc posiadaczki problematycznej i trądzikowej skóry będą raczej z niego niezadowolone. 

Podkład w ciągu dnia nie wchodzi w moje rozszerzone pory, choć czasami zbiera się w poprzecznej zmarszczke na czole (wrrr!), jednak mam wrażenie, że dużo zależy od poziomu nawilżenia skóry, ponieważ nie zawsze tak się działo. Niestety moja tłusta skóra szybko zaczyna się świecić (ale dzieje się tak przy każdym używanym przeze mnie podkładzie). W ciągu dnia ściera się równomierne i nie "ciastuje" się na skórze. 

Jak do tej pory jestem w miarę zadowolona z podkładów Bourjois, głównie ze względu na kolor oraz na dość naturalny wygląd skóry. Ten podkład, jak również Healthy Mix, sprawiają, że skóra nie wygląda na wytapetowaną :) i możliwe, że kiedyś do nich wrócę, jeśli nie znajdę tego mojego, jednego jedynego :D

A Wy macie już swój podkład IDEALNY??? Jeśli tak to podzielcie się swoimi typami. 


niedziela, 20 grudnia 2015

Manhattan Clearface | powder & make up

Na jednej z poprzednich promocji na kolorówkę w Rossmannie zakupiłam puder z Manhattanu, który w internecie miał dość dobre opinie. Miałam go w mojej kosmetyczce w pracy i właśnie go wykończyłam. 
Dostępność: Rossmann, Superpharm, Natura, drogerie internetowe
Cena: 22,99 zł | 11 g
KWC: klik

Puder znajduje się w dość solidnym plastikowym opakowaniu. Nie posiada lusterka. Nie używałam gąbeczki, która jest do niego dołączona. Posiadałam odcień natural, który miał ładny beżowy odcień.
Producent pisze, że puder może być stosowany w dwojaki sposób. Klasycznie jako puder, a nałożony wilgotną gąbeczką, daje krycie niczym podkład. Nie używałam go w ten sposób, a jako puder spisywał się dość dobrze. Piszę dość dobrze, bo niczym szczególnym nie wyróżnił się w stosunku do poprzednio używanych przeze mnie pudrów, więc pewnie ponownie go nie zakupie. 

Moja tłusta skóra potrzebuje kilku poprawek w ciągu dnia. W pracy sięgałam po niego co 3-4 godziny. Ładnie matuje, stapia się ze skórą i nie podkreśla suchych skórek. Używałam go tylko w pracy więc był ze mną dość długo :) Na wizażu zbiera dość dobre opinię, więc może następnym razem co niektóre z Was sięgną po niego :) Chyba, że już go miałyście??? 


niedziela, 22 listopada 2015

Kobo | transparentny puder mocno matujący

Pewnie posiadaczki cery tłustej (jak ja) poszukują idealnego pudru matującego. W tych poszukiwaniach skusiłam się na zakup pudru z Kobo. Kosmetyk dobił już dna więc to idealna pora na jego recenzję.
Dostępność: Drogeria Natura
Cena: 19,99 zł | 9 g
KWC: klik

Puder znajduje się w solidnym opakowaniu. Z tego co pamiętam to nie spadł mi, a jeśli tak, to opakowanie pozostało w stanie nienaruszonym. Odcień jaki przeważnie wybieram to transparenty, ponieważ idealnie stapia się z każdym odcieniem mojej skóry, czy to latem, czy zimą. 

Puder zaraz po nałożeniu jest trochę widoczny na skórze, jednak po kilku minutach stapia się z nią pozostawiając jedwabiście gładką skórę. Nie jest to płaski mat. Zmatowienie skóry utrzymuje się ok. 3 godzin. Po tym czasie muszę przypudrować nosek :) Zauważyłam, że większość używanych przeze mnie pudrów charakteryzuje się właśnie taką trwałością. Niestety 3-4 godziny to jest max, jeśli chodzi o konieczność poprawek. Mam na prawdę dość mocno przetłuszczającą się skórę. 
Pudru towarzyszył mi dobre 2 miesiące, więc za cenę ok. 12 zł jakie za niego zapłaciłam (promocja -40%) uważam, że nie jest tak źle. Czy do niego wrócę? Możliwe, że tak, ponieważ nie podkreślał mi zmarszczek na czole, nie wchodził w pory, które są dość mocno rozszerzone oraz nie tworzył efektu ciastka, który miałam np. po Rimmelu Stay Matte. 

Oczywiście czekam na Wasze opinie jeśli go używałyście, zawsze jestem ciekawa jak recenzowane przeze mnie kosmetyki sprawdzają się i u Was :)


niedziela, 25 października 2015

L'Oreal | Volume Million Lashes Feline

Jestem po długich i intensywnych testach nowej maskary L'Oreal Feline. Jak każda maskara, z którą miałam do czynienia z tej firmy, po otworzeniu warto odczekać, tydzień a nawet dwa, by maskara zgęstniała. Wtedy nie jest tak mokra i nie skleja rzęs. 
Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: 30+58 zł | 9 g
KWC: klik

Maskara ma silikonową szczoteczkę. Ja właśnie taki typ preferuję. Oczywiście jak z każdym nowym tuszem, na początku musimy nauczyć się posługiwać szczoteczką. Wygięta szczoteczka sprawiała mi na początku małe trudności, jednak teraz mogę ładnie wytuszować górne jak i dolne rzęsy. 
Zdjęcie: u góry rzęsy no make-up, na dole umalowane

Tusz nie osypuje się w ciągu dnia, nie odbija mi się na górnej powiece. Fakt czasami ubrudzę się delikatnie przy wykonywaniu makijażu, lecz to bardziej wina mojej nieporadności :)

Małym minusem jest trwałość maskary, a raczej jej super trwałość, ponieważ przy demakijażu, w porównaniu do moich poprzednich maskar, ciężej się ją usuwa z rzęs. Muszę zużyć więcej płatków i płynu micelarnego. 
Rzęsy może nie są jakieś super wow, ale nie są sklejone w trzy nogi pająka. Z czasem gdy tusz zgęstnieje dużo lepiej rozdziela rzęsy. Są one wydłużone i podkręcone. Dlatego nie warto go skreślać zaraz po zakupie i umalowaniu się pierwszy raz :)  A jak wy go oceniacie??? Na rzęsach wg mnie wygląda całkiem dobrze. 


środa, 7 października 2015

Vichy Dermablend | puder utrwalający

Od kiedy zaczęłam się malować i odkryłam pudry, które utrzymywały w ryzach moją błyszczącą się skórę, nie rozstaje się z nimi na krok. Oczywiście jako dziewczyna lubiąca kosmetyki, do tego bloggerka, lubię poznawać i testować nowe kosmetyki. Staram się raczej szukać tańszych kosmetyków, ale czasami skuszę się na coś droższego. I dziś będzie o najdroższym pudrze matującym, którego używałam :)
 Opis producenta: źródło
Transparentny puder tworzy ochronną warstwę na powierzchni skóry, stanowiąc barierę między makijażem, a środkowiskiem zewnętrznym. Wydłuża trwałość Fluidu korygującego DERMABLEND™ i Intensywnie korygujący podkład w sztyfcie korektora DERMABLEND™, nawet w ekstremalnych warunkach. Puder utrwalający DERMABLEND™  nie podkreśla niedoskonałości skóry i nie zmienia koloru wybranego podkładu.
Hipoalergiczny. Testowany na skórze wrażliwej pod kontrolą dermatologiczną. Nie powoduje powstawania zaskórników. Nie zawiera środków zapachowych.
Puder utrwalający DERMABLEND™ sprawia, że skóra staje się aksamitna i miękka w dotyku.Wygląda naturalnie i pozostaje matowa. Nie powoduje wysuszania skóry.

Skład: Talc, Methylparaben, Titanium Dioxide, Iron Oxides, CI 77891, CI 77491, CI 77499, CI 77492

Dostępność: Superpharm, apteki, sklepy internetowe
Cena: od 66-100 zł | 28 g
KWC: klik

Na początku muszę się przyznać, że byłam pewna, że w trakcie jego używania zrobiłam mu pełną sesję fotograficzną, jednak przeszperałam czeluścia mojego komputera i niestety zdjęć brak :( Puder się skończył i niestety nie jestem Wam w stanie pokazać, że puder był biały i bardzo, bardzo drobno zmielony. Nałożony na twarz zupełnie jej nie bielił. Pozostawiał skórę wygładzoną i całkowicie zmatowioną. Posiadaczki tłustej skóry na pewno z uzyskanego matu byłyby zadowolone. Puder po aplikacji nie jest widoczny na skórze. Nie wchodzi w zmarszczki czy rozszerzone pory,

Do opakowania dołączony był puszek. Jednak ze względu na wygodę i szybsze nakładanie, ja używałam do tego celu pędzla. Aplikując go, czy to pędzlem czy puszkiem, warto dociskać kosmetyk do twarzy, a nie omiatać nim tylko skórę. Tak nakładany puder sypki (nie tylko ten z Vichy), mam wrażenie, że dłużej utrzymuje mat na skórze. 

Puder Vichy sprawiał, że skóra nie błyszczała mi się jakieś 3-4 godziny. Niestety nie znalazłam jeszcze pudru, który byłby w stanie dłużej utrzymać, moją dość mocno przetłuszczającą się skórę, w idealnym stanie zmatowienia. 

Mimo, że puder jest drogi, to na jego korzyć przemawia na pewno to, że jest bardzo wydajny. Używałam go przez kilka dobrych miesięcy, jak nie rok. Oczywiście za tą cenę można kupić dwa lub i trzy tańsze pudry, np. puder ryżowy Paese, ale on starczył mi tylko na dwa miesiące. Więc można wydać raz więcej na rok lub przetestować kilka mniej wydajnych kosmetyków. To już zależy od naszych preferencji i upodobań :)

Czy warto kupić puder utrwalający Vichy? Uważam, że tak, ale watro upolować go np. w Superpharm na jakiś promocjach, typu -40% czy -50%

Na koniec, jak przy każdej recenzji, proszę o komentarze jeśli go używałyście :) Oczywiście jeśli nie miałyście z nim do czynienia to też możecie coś tu naskrobać :D 

poniedziałek, 6 lipca 2015

L'Oreal True Match | podkład idealnie dopasowujący się do koloru skóry

Podkład używałam dość dawno temu, bo chyba w zeszłym roku a mimo tego, do tej pory nie zebrałam się aby napisać jego recenzję. A sama nie wiem dlaczego, bo podkład True Match na prawdę bardzo polubiłam i wydaje mi się, że będę do niego wracać :) Dlatego dzisiaj W KOŃCU doczeka się on swojej recenzji :)
Opis producenta: Podkład w naturalnych odcieniach, rozprowadzający się bez smug, idealnie dopasowujący się do koloru skóry. Nie daje efektu maski przy jednoczesnym świetnym kryciu. Dostępny w szerokiej gamie chłodnych, neutralnych i ciepłych odcieni. 

Skład: Aqua(water), isododecane, cyclopentasiloxane, glycerin, cyclohexasiloxane, peg-10 dimethicone, polymethyl methacrylate, butylene glycol, dimethicone, isoeicosane, disteardimonium hectorite, cetyl peg/ppg-10/1 dimethicone, sodium chloride, c9-15 fluoroalcohol phospahtes, polyglyceryl - 4 isostearate, hexyl laurate, isostearyl neopentanoate, diazolidinyl urea, methylparaben, propylparaben, tocopherol, panthenol, [+- may contain: CI 77891/ titanium dioxide, CI 77499, CI 77491, CI 77492/ iron oxides, mica]
Dostępność: drogerie, internet
Cena: ok. 60 zł | 30 ml (o połowę taniej można go zdobyć na internecie)
KWC: klik
Opakowanie jest szklane, wygląda bardzo elegancko. Niestety moje nie przeżyło upadku na łazienkowe kafelki i popękało, dlatego musiałam go przetransportować do zastępczego opakowania. 

Posiadałam odcien N2 Vanilla, który dobrze dopasowywał się do mojego kolorytu skóry i nie odcinał się na niej. Nie zauważyłam, aby ciemniał za bardzo, tak, że byłby to w jakiś sposób widoczny. 
Powyżej na zdjęciach możecie zobaczyć jak rok temu tragicznie wyglądała moja skóra. Niestety często gmerałam przy niej paluchami i dorobiłam się niezłych przebarwień i śladów po wypryskach. To ku przestrodze! Na prawdę starajcie się powstrzymywać przed wyciskaniem, bo do niczego dobrego to nie prowadzi...

Podkład ma średnie krycie. Jak widać moje liczne przebarwienia zostały lekko przykryte. Podkład łatwo się rozprowadza na skórze. Pozostawia raczej satynowe wykończenie, nie jest to płaski mat. Nie ukrywam, że bardzo polubiłam się z tym podkładem, który z moją tłustą skórą na prawdę bardzo dobrze współgrał. Koloryt skóry był wyrównany, podkład nie odcina się, powierzchnia skóry z rozszerzonymi porami była bardziej wygładzona. Podkład sprawiał, że twarz wyglądała zdrowiej, nie tworząc na niej maski.

Niestety małym minusem jest fakt, że podkład podkreśla suche skórki, więc osoby z suchą skórą będą raczej nie zadowolone z tego podkładu. Oczywiście na mojej skórze większość podkładów w ciągu dnia ściera się najbardziej w okolicach nosa, brody i na czole i z tym było tak samo. Jednak podkład nie wchodził mi w pory czy zmarszczki. W ciągu dnia oczywiście wymaga dodatkowego zmatowienia. 

Wiem, że podkład posiada liczną grupę zwolenniczek jak i przeciwniczek. A ty do której grupy należysz??? 


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Yves Rocher | maskara podkręcająca Volume Vertige

Rzadko kuszę się na zakupy kolorówki z YR. Ale gdy dodawane są jako gratis do zamówienia, często właśnie je wybieram :) Takim sposobem trafiła do mnie właśnie maskara Volume Vertige. 
Opis (ze strony YR): Spraw, aby Twoje spojrzenie było głębokie i intensywne – dzięki tuszowi Volume Vertige rzęsy są widocznie grubsze i podkręcone na całej długości. Poznaj specialną szczoteczka z dozownikiem tuszu*, który zatrzymuje konsystencję, aby maksymalnie pogrubić rzęsy już przy pierwszej aplikacji, bez konieczności zanurzania szczoteczki we flakonie przed każdym pociągnięciem rzęs. Kremowa konsystencja, zawierająca żywicę elemi o właściwościach utrwalających, sprawia, że efekt podkręcenia rzęs utrzymuje się aż do 12 godzin.
*Patent we Francji.
Działanie
● Widocznie grubsze i podkręcone na całej długości rzęsy.
● Efekt głębokiego i intensywnego spojrzenia.

● Szczoteczka z dozownikiem tuszu.
● Kremowa konsystencja.
● Trwałość aż do 12h.
Składniki: Żywica elemi, naturalna żywica z drzewa pochodzącego z Filipin, umożliwia podkręcenie rzęs i jednoczesne utrwalenie przez cały dzień, bez wrażenia sztywnych rzęs.
Dostępność: Yves Rocher
Cena: 65 zł | 9 ml
KWC: klik

Cena za tu jest dość wysoka, dlatego na początku wspomniałam, że nie decyduję się na zakup kolorówki w normalnych cenach. Jeśli chcecie wypróbować kosmetyki YR warto polować na kody promocyjne lub właśnie ciekawe gratisy. 

Opakowanie tuszu jest eleganckie. Szczoteczka silikonowa, z dużą ilością krótkich igiełek. 

Tusz bardzo łatwo zmywa się z oczu, wystarczy przyłożyć płatek z płynem micelarnym, chwilkę odczekać i wszystko idealnie się rozpuszcza.

Tusz w pierwszym miesiącu używania był po prostu tragiczny. Nie rozczesywał rzęs, a przez to że jego konsystencja była bardzo rzadka strasznie sklejał rzęsy. Wyglądało to okropnie... 

Minął ponad miesiąc i jestem w końcu z niego zadowolona! Rzęsy są rozdzielone, wydłużone i o wiele bardziej widoczne, dzięki intensywnej czerni. Nie osypuje mi się w trakcie dnia. Maluję się koło 6 rano i praktycznie do wieczora utrzymuje się w nienagannym stanie. Minusem może być słabe podkręcenie rzęs.

Jeśli jeszcze nie próbowałyście maskary z YR, a będziecie składać zamówienie, gdzie maskara będzie w promocji lub będzie dodawana jako prezent do zamówienia, to uważam, że warto się skusić :) Tusz używam prawie dwa miesiące, a wydaje mi się, że starczy mi jeszcze na kolejne dwa :) Chyba, że nagle zacznie się osypywać....
Koniecznie napiszcie jak się u Was sprawdzała, jeśli miałyście już z nią do czynienia. 

niedziela, 19 kwietnia 2015

Avon | maskara Super Shock

Maskara Super Shock była moją ulubioną za czasów licealnych. Po latach przerwy postanowiłam do niej powrócić. O mojej słodko gorzkiej relacji poczytacie poniżej.
Dostępność: Avon
Cena: na promocji 15 zł |
KWC: klik


Jak możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej, jestem posiadaczką krótkich i prostych rzęs, które bez podkreślenia maskarą są praktycznie niewidoczne. Dlatego oczy maluję codziennie, nawet gdy nie wychodzę z domu, ponieważ bez tego moja twarz wygląda po prostu dziwnie... 

Super Shock widocznie wydłuża i podkręca rzęsty. Mimo dużej szczoteczki nie wyrządziłam sobie nią nigdy krzywdy. Silikonowa szczoteczka, z dużą ilością krótkich igiełek precyzyjnie rozczesuje rzęsy nie sklejając ich w czasie malowania. 

Efekt jaki użyckuję maskarą mi osobiście odpowiada. Rzęsy są bardziej widoczne i "otwierają" oko. Niestety po ok. 10 godzinach efekt podkręcenia powoli znika. Minusem jaki zauważyłam, jest krótka żywotność maskary. Po ok. 1,5 miesiąca robi się sucha i osypuje z oczu, co jak na tak dużą pojemność jest sporym marnotrawstwem... 

sobota, 13 grudnia 2014

Essence | All About Matt! - puder w kompakcie

W moich marcowych zakupach mogłyście zauważyć, że zaopatrzyłam się, już chyba wszystkim znany, puder fiksujący z Essence All About Matt! Do jego zakupu przekonały mnie dobre opinie na jego temat oraz bardzo przystępna cena. 
źródło: wizaz.pl

Opis producenta: Jeżeli jesteś zwolenniczką pudru w kompakcie, ten puder przeznaczony jest dla ciebie. Transparentny puder nałożony na podkład matuje skórę i ujednolica makijaż. bez efektu świecenia przez cały dzień. Dopasowuje się do każdego odcienia skóry.

Skład: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Saphire Powder, Aqua, Magnesium Stearate, caprylic/Capric Triglyceride, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Ethylhexyl Palmitate, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Phenoxyethanol (9.05.2013.)


Niestety, zdjęcia które zrobiłam wcześniej diabeł nakrył ogonem i niestety nie mogę ich teraz znaleźć, a że puder dawno dobił już dna i nie prezentuje się zbyt wyjściowo muszę posłużyć się zdjęciami z internetu oraz zrobionymi zaraz po zakupie... (przepraszam :)

Dostępność: Hebe, Drogeria Natura, Douglas, drogerie internetowe
Cena: 12,99 zł | 8 g
KWC: klik

Opakowanie jest dość solidne, jak na razie nic nie odpadło. Zabieram je w krótkie podróże, a na co dzień ratuje mnie w pracy :) Minusem może być brak lusterka, jednak jego transparentny odcień położony dość niedbale na skórę na pewno nie będzie mocno rzucać się w oczy... Puder delikatnie bieli twarz, jednak po chwili stapia się z kolorem skóry. Przy nakładaniu może troszkę się pylić.

Puder jest wydajny, używam go od ok. 3 miesięcy i spokojnie wystarczy mi jeszcze na jakiś czas. Dodam tylko, że stosuję go 2-3 razy dziennie. 

Po aplikacji pudru skóra pozostaje dość długo zmatowiona (3-4 godziny). Największym plusem dla mnie jest to, że puder jest niewidoczny na skórze, nie wchodzi w zmarszczki czy rozszerzone pory. Nie uwidocznia suchych skórek, chyba że skóra jest ekstremalnie przesuszona. 

Jest to jeden z lepszych pudrów matujących, które trzymają w ryzach moją tłustą strefę T i jedyny (jak na razie) puder kompaktowy, do którego chcę wracać :)

Jeżeli możecie polecić inny puder matujący (prasowany), czekam na komentarze - a nuż znajdzie się jeszcze coś lepszego.

czwartek, 30 października 2014

Annabelle Minerals | recenzja podkładów, korektora i pędzla

Od kiedy na blogach głośno zrobiło się o podkładach mineralnych miałam sporą ochotę na ich wypróbowanie. Wiele osób z cerą problematyczną pisało, że minerały stały się wybawieniem dla ich skóry. Bardzo chciałam aby i u mnie zadziałały, jednak przeżyłam małe rozczarowanie...
Podkłady Annabelle Minerals są chyba jednymi z najtańszych kosmetyków tego typu. Małe opakowanie podkładu (4 g) kosztuje 30,00 zł, a duże (10 g) 50,00 zł. Korektor dostępny jest w jednej wielkości (4 g) również w cenie 30,00 zł. Najtańszą opcją przetestowania jest zakup próbek, które kupimy za jedyne 7,50 zł. Podkłady dostępne są w trzech formułach: kryjącej, matującej i rozświetlającej, a każda z nich oferuje szeroką gamę odcieni.

Kosmetyk może być stosowany na wszystkie partie ciała dla uzyskania matowego wykończenia oraz średniego efektu krycia.
Właściwy, naturalnie wyglądający efekt uzyskasz po paru minutach od nałożenia podkładu, gdy minerały połączą się z Twoją skórą. Możesz też spryskać pędzelek wodą termalną lub hydrolatem, a następnie zanurzyć go w kosmetyku. Podkład uzyska wtedy kremową konsystencję.

Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines
Najjaśniejszy odcień korektora, wpadający delikatnie w odcień pistacjowy i pomagający ukryć zaczerwienienia. Korektor przeznaczony jest do maskowania wyprysków, zaczerwienień oraz przebarwień.
Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines
Pędzel do nakładanie podkładu mineralnego. Niezastąpiony przy użyciu produktów mineralnych. Pozwala precyzyjnie nakładać kosmetyki oraz zapewnia silne krycie. Pędzel jest gęsty, miękki i delikatny. Wykonany z syntetycznego włosia z bambusową rączką. Bezpieczny dla alergików. 

Kosmetyki mają bardzo wygodne, solidne opakowania z przekręcanym sitkiem. Podczas aplikacji niewielką ilość wysypuję na wieczko i za pomocą flat topu nabieram podkład, po czym otrzepuje nadmiar, stempluję skórę twarzy a następnie kolistymi ruchami wcieram podkład w skórę. Pędzel jest na prawdę bardzo przyjemny i mięciutki w użyciu. Niestety przy kosmetykach tego typu, musimy uważać na pylenie. 

Oba wybrane przeze mnie odcienie ładnie stapiają się ze skórą i nie odcinają się od niej, choć bardziej skłaniam się do odcienia Natural. Wpadają raczej w tony różowe. Skóra zaraz po aplikacji wygląda bardzo ładnie. Staje się aksamitna, choć ani wersja kryjąca ani matująca nie zapewniają jej matowego wyglądu, lecz bardziej satynowe. Dlatego zawsze na koniec sięgam po puder matujący. 
Zarówno podkład matujący jak i kryjący, ukrywają niewielkie zaczerwienienia oraz wypryski. Na większe problemy nakładam korektor, którego lekko zielony odcień pomaga zniwelować zaczerwienienia. 

Mimo iż pozytywnie podchodziłam do kosmetyków mineralnych, rzeczywistość okazała się bardzo brutalna... Niestety na mojej tłustej skórze podkłady szybko się ścierały i warzyły (a nakładam tylko jedną cienką warstwę). Już po 2 godzinach musiałam dokonywać poprawek. Podkład wchodził w zmarszczki na czole oraz w rozszerzone pory, jeszcze bardziej podkreślając te mankamenty w wyglądzie mojej skóry. Dotknięcie skóry twarzy palcami powodowało, że podkład zostawał na nich. Choć muszę tu zaznaczyć, że wersja matująca sprawdzała się ciut lepiej niż kryjąca. 

Co jakiś czas zmieniałam sposób aplikacji. Na krem, bez kremu, na wcześniej przypudrowaną twarz i niestety za każdym razem efekt był taki sam. Podkład szybko schodził z mojej twarzy, zmieniając mnie w "ciasteczkowego" potworka...

Na plus na pewno można zaliczyć krycie oraz to, że nie zapycha skóry. Tylko te dwa plusy przekonają mnie do zużycia tych podkładów, stosując je na krótkie wyjścia :)

Jeżeli chodzi o korektor to z jego działania jestem zadowolona, jeśli połączę go ze zwykłym podkładem drogeryjnym. Zielonkawy odcień, po użyciu podkładów mineralnych niestety dość szybko zaczyna przebijać, przez warzący się i schodzący ze skóry podkład, pozostawiając na naszej skórze widoczne jaśniejsze plamki w miejscach, w których próbowałyśmy zakryć zaczerwienienia. Jednak pod płynny podkład sprawdza się na prawdę znakomicie, a niedoskonałości są dłużej niewidoczne. 
Jak widzicie na zdjęciach, podkład po aplikacji na prawdę wygląda ładnie i naturalnie, żałuję tylko, że efekt ten nie utrzymuje się dłużej...

Wiem, że moja opinia może większość Was zaskoczyć, tym bardziej, że na wielu blogach podkłady te są masowo polecane i zachwalane. Jak widać, nie wszystko co sprawdza się u innych spisze się na naszej skórze, dlatego warto przed zakupem kupić próbki, które spokojnie starczą na kilkanaście aplikacji, co pozwoli dobrać Wam odpowiednią metodę i sposób nakładania oraz da możliwość sprawdzenia czy podkłady mineralne będą współpracować z Waszą skórą :D



INFORMACJA: Od 15.11.2014 ceny w sklepie Annabelle Minerals mają pójść w górę, ze względu na wzrost kosztów produkcji. Więc jeśli ktoś zastanawia się nad zakupem to ostatni dzwonek! 


Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...