poniedziałek, 15 czerwca 2015

Yves Rocher | maskara podkręcająca Volume Vertige

Rzadko kuszę się na zakupy kolorówki z YR. Ale gdy dodawane są jako gratis do zamówienia, często właśnie je wybieram :) Takim sposobem trafiła do mnie właśnie maskara Volume Vertige. 
Opis (ze strony YR): Spraw, aby Twoje spojrzenie było głębokie i intensywne – dzięki tuszowi Volume Vertige rzęsy są widocznie grubsze i podkręcone na całej długości. Poznaj specialną szczoteczka z dozownikiem tuszu*, który zatrzymuje konsystencję, aby maksymalnie pogrubić rzęsy już przy pierwszej aplikacji, bez konieczności zanurzania szczoteczki we flakonie przed każdym pociągnięciem rzęs. Kremowa konsystencja, zawierająca żywicę elemi o właściwościach utrwalających, sprawia, że efekt podkręcenia rzęs utrzymuje się aż do 12 godzin.
*Patent we Francji.
Działanie
● Widocznie grubsze i podkręcone na całej długości rzęsy.
● Efekt głębokiego i intensywnego spojrzenia.

● Szczoteczka z dozownikiem tuszu.
● Kremowa konsystencja.
● Trwałość aż do 12h.
Składniki: Żywica elemi, naturalna żywica z drzewa pochodzącego z Filipin, umożliwia podkręcenie rzęs i jednoczesne utrwalenie przez cały dzień, bez wrażenia sztywnych rzęs.
Dostępność: Yves Rocher
Cena: 65 zł | 9 ml
KWC: klik

Cena za tu jest dość wysoka, dlatego na początku wspomniałam, że nie decyduję się na zakup kolorówki w normalnych cenach. Jeśli chcecie wypróbować kosmetyki YR warto polować na kody promocyjne lub właśnie ciekawe gratisy. 

Opakowanie tuszu jest eleganckie. Szczoteczka silikonowa, z dużą ilością krótkich igiełek. 

Tusz bardzo łatwo zmywa się z oczu, wystarczy przyłożyć płatek z płynem micelarnym, chwilkę odczekać i wszystko idealnie się rozpuszcza.

Tusz w pierwszym miesiącu używania był po prostu tragiczny. Nie rozczesywał rzęs, a przez to że jego konsystencja była bardzo rzadka strasznie sklejał rzęsy. Wyglądało to okropnie... 

Minął ponad miesiąc i jestem w końcu z niego zadowolona! Rzęsy są rozdzielone, wydłużone i o wiele bardziej widoczne, dzięki intensywnej czerni. Nie osypuje mi się w trakcie dnia. Maluję się koło 6 rano i praktycznie do wieczora utrzymuje się w nienagannym stanie. Minusem może być słabe podkręcenie rzęs.

Jeśli jeszcze nie próbowałyście maskary z YR, a będziecie składać zamówienie, gdzie maskara będzie w promocji lub będzie dodawana jako prezent do zamówienia, to uważam, że warto się skusić :) Tusz używam prawie dwa miesiące, a wydaje mi się, że starczy mi jeszcze na kolejne dwa :) Chyba, że nagle zacznie się osypywać....
Koniecznie napiszcie jak się u Was sprawdzała, jeśli miałyście już z nią do czynienia. 

6 komentarzy:

  1. Rzadko mam coś z Yves Rocher, ale maskara faktycznie ładnie wygląda :) DObrze, że stała się fajniejsza z czasem, bo szkoda by było pieniążków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie zupełnie się nie sprawdziła! A kosmetyki YR uwielbiam. Bardzo lubię tusz sexy pulp. Ten u mnie sklejał rzęsy, efekt dawał marny, szczoteczka nabierała dużo za dużo tuszu i była zbyt giętka- pomalowanie nim rzęs było nie lada wyczynem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś robiłam zdjęcia tego tuszu do posta na blogu. Położyłam go na trawie na pięknym słońcu...i weszły do niego mrówki. A był boski!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Jeśli będą jakieś pytania na pewno odpowiem pod postem.

Wszelkie próby autopromocji (m.in. zamieszczanie LINKÓW DO WŁASNYCH BLOGÓW) oraz prośby o wzajemną obserwację będą usuwane.

Mój demakijaż oczu

Było ostatnio o tuszu do rzęs, więc dzisiaj w kilku krótkich słowach chciałabym Wam przedstawić mój obecny sposób na jego pozbywanie się. B...