Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lutego 2015

Projekt denko | styczeń

Pierwszy miesiąc roku już za nami więc pora na styczniowe podsumowanie kosmetycznych zużyć. W tym miesiącu jestem z siebie zadowolona - udało mi się opróżnić sporą ilość opakowań :) 
Schwarzkopf Gliss Kur Total Repair odżywka ekspresowa: odżywki w spreyu używam głównie wtedy, gdy nie mam czasu lub ochoty stosować odżywki do spłukiwania podczas mycia włosów. Do tego celu używam przeważnie właśnie odżywek Gliss Kur, które ułatwiają rozczesywanie włosów i nie przeciążają ich. Z racji tego, że używam ich od czasu do czasu starczają mi na ponad rok :)

L'Oreal Elseve Total Repair Extreme: maseczkę używałam sporadycznie, bo miałam ją w domu rodzinnym, dlatego też nie pojawi się jej pełna recenzja... Jednak jeżeli chodzi o pomoc w rozczesywaniu i wygładzaniu włosów to byłam z niej zadowolona. Dodatkowym plusem jest to, że nie obciąża i zapach (bardzo przyjemny) pozostaje długo na włosach. 
Neutral żel pod prysznic /recenzja/: bezzapachowy żel przeznaczony do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry. Gęsty, dobrze się pieni, oczyszcza skórę. Nie wysusza i nie pozostawia uczucia napięcia czy ściągnięcia skóry.

Wellness & Beauty olejek pod prysznic z olejem migdałowym i ekstraktem z bambusa /recnezja/: olejek do najwydajniejszych nie należy, jednak wybaczam mu to, ponieważ skóra po kąpieli wygląda zdecydowanie lepiej, jest nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Na pewno będę do niego wracać w zimniejsze pory roku.
Nivea Cocoa&Milk balsam pod prysznic: próbka 50 ml, którą dostałam kiedyś w Rossmannie. Uwiódł mnie zapach tego balsamu i mam już kupioną pełnowymiarową butlę. Mimo, że kosmetyk ma w składzie parafinę, jego używanie było bardzo przyjemne. Skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca, jednak taki kosmetyk nie zastąpi tradycyjnego nawilżania skóry i jest po prostu miłą odskocznią od rutyny. 

Wellness & Beauty sezamowy olejek do kąpieli /recenzja/: niestety ta wersja zapachowa nie trafia do mnie, zapach ulatnia się w dziwny sposób i po jakimś czasie zaczyna mnie męczyć. Jeśli chodzi o nawilżenie skóry podczas kąpieli, to musiałam wlać znacznie więcej płynu niż zaleca producent. 
Dove antyperspirant Go Fresh: antyperspirant zapewniał mi dość dobrą ochronę przed poceniem, zapach towarzyszył mi dość długo. Jednak o wiele bardziej lubię Rexonę i to do niej będę częściej wracać.

Garnier Neo antyperspirant w suchym kremie /recenzja/: masakra... Antyperspirant nie chronił przed potem, w ciągu dnia zaczynał bardzo brzydko pachnieć.... Nie, nie i jeszcze raz nie! Jedynym plusem była aplikacja i fakt, że krem szybko się wchłaniał.
Sephora płyn micelarny /recenzja/: jeden z lepszych płynów jakie używałam. Bardzo wygodne opakowanie z pompką :) Płyn dobrze zmywa tusz z rzęs, nie podrażnia oczu czy skóry wokół nich, świetnie nadaje się jako pierwszy krok w demakijażu twarzy, nie ściąga skóry. Ogólnie bardzo przyjemny płyn :)

La Roche-Posay Effaclar Duo: krem nie okazał się lekiem na całe zło, jednak zauważyłam, że zmiany czy też ślady po nich szybciej się goją, małe podskórne grudki szybciej znikają. 
L'Biotica serum do rzęs: serum używałam na noc i prawdę mówiąc przez ten czas, który go używałam nie zauważyłam żadnej zmiany w wyglądzie i czy też wzmocnieniu rzęs...

Wibo maskara Extreme Lashes: niestety tusz nie przypadł mi do gustu. Dawał bardzo naturalny efekt, rzęsy były jedynie lekko wydłużone. Brakowało mi pogrubienia rzęs, tak by oko wydawało się bardziej widoczne.

Essence All About Matt! puder w kompakcie /recenzja/: jak mogłyście już zauważyć, puder z Essence znalazł się w moich ulubieńcach roku 2014. Puder zapewniał mi dość długie zmatowienie skóry, nie podkreślał zmarszczek czy też suchych skórek. Na pewno do niego kiedyś powrócę :)
Bic Miss Soleil: od jakieś czasu moje ulubione maszynki. Dobrze leżą w dłoni i nie tępią się już po pierwszym goleniu :)

Carea płatki kosmetyczne: płatki z Biedronki są jednymi z najlepszych - są miękkie, dzięki temu, że są zszyte nie rozwarstwiają się.

For Your Beauty szczoteczka do twarzy: używałam je co któreś mycie, by dogłębniej oczyścić skórę, jednak od kiedy mam Lunę odstawiłam ją już na dobre. 


I to by było na tyle :) mam nadzieję, że też dzielnie wykańczacie swoje zasoby kosmetyczne, tak by można było się cieszyć z używania kolejnych :D

poniedziałek, 31 marca 2014

Marzec - zużycia

Dziś ostatni dzień marca, dlatego przychodzę z moimi kosmetycznymi zużyciami. Papierowa torba zapełniła się sporą ilością pustych opakowań z czego na prawdę bardzo się cieszę :) bo widzę, że moje zakupy są troszkę usprawiedliwione...
Garnier Fructis szampon wzmacniając: szamponu używałam co jakiś czas będąc u taty w domu. Włosy były odświeżone, nie obciążone. Szampon dobrze się pienił i miał przecudowny zapach. Pewnie gdy szampon będzie na jakiejś promocji to sięgnę po niego ponownie.
Następca: Szampon Syoss Silicone Free Repair&Fullness

Radical suchy szampon: niedługo pojawi się jego pełna recenzja. Powiem na razie tyle: jeśli będzie w promocji to go kupię, biegać za nim po mieście na pewno nie będę...
Następca: ten sam produkt i Batiste do ciemnych włosów

Alverde odżywka do włosów z amarantusem /recenzja/: bardzo wydajna odżywka, porównałabym ją do dostępnej u nas bez problemu maski z Alterry z granatem. Włosy po niej lepiej się rozczesywały, były miękkie i nie puszyły się. 
Następca: Isana odżywka do włosów blond

L'biotica Biovax maseczka intensywnie regenerująca z trzema olejkami /recenzja/: muszę powiedzieć, że maseczka nie zachwyciła mnie do końca, ponieważ często obciążała mi włosy. Później przeczytałam, że sporo z Was poleca nakładać ją na noc i rano zmyć, i faktycznie tak spisywała się o wiele lepiej. Mam ochotę na wypróbowanie wersji z keratyną.
Następca: mała maseczka Latte
Avon mydło w płynie Darrling: mydełko pachniało cynamonowymi ciasteczkami i do tego jest bardzo wydajne, bo było z nami od grudnia. Niestety przy dłuższym używaniu czułam, że przesusza mi skórę na dłoniach.
Następca: mydło Dove

Carex mydło antybakteryjne Moisture plus z proteinami mlecznymi: muszę przyznać, że ta kremowa wersja bardziej mi odpowiada, głównie ze względu na zapach.

Isana kremowy żel pod prysznic masło shea i owoc pasji /recenzja/: tani, dobrze pieniący się żel pod prysznic. Nie przesuszył mi skóry, a owocowy zapach umila czas kąpieli.
Następca: Yves Rocher żel o zapach czekolady i pomarańczy

Perfecta cukrowy peeling do ciała pomarańcza i wanilia /recenzja/: peeling ma przecudowny zapach, jednak jego właściwości peelingujące nie są zbyt duże. Pozostawia złudne uczucie wygładzenia za sprawą parafiny w składzie.
Następca: Mariza peeling solny o zapachu grejpfruta
Garnier Mineral antyperspirant /recenzja/: jeden z gorszych antyperspirantów z jakim miałam przyjemność się spotkać. Nie chronił mnie przed poceniem się ani przykrym zapachem. 
Następca: Adidas Protect spray

Dove Natural Touch /recenzja/: sztyft był dość skuteczny, zapewniał mi świeży zapach przez prawie cały dzień. Pewnie do niego kiedyś wrócę.
Następca: Adidas Protect kulka

Fusswohl masło do stóp /recenzja/: mega wydajne masło, miałam je prawie rok... W tej cenie to całkiem fajny kosmetyk.
Następca: Decubal intensywnie odżywczy krem 
Bielenda płyn 2-fazowy bawełna /recenzja/: płyn nie podrażnił mi oczu, nie zostawia mgły i skutecznie usuwa makijaż. 
Następca: Yves Rocher płyn 2-fazowy

Himalaya maseczka oczyszczająca z miodlą indyjską /recenzja/: maseczka średnio się u mnie sprawdziła i raczej nie będę do niej wracać. Sprawiała jedynie, że pory były troszkę zmniejszone, ale efekt nie był długotrwały.
Avon Spotlight: są to jedne z moich ulubionych perfum. Jak na Avon muszę przyznać, że długo utrzymują się na mojej skórze. Zapach kobiecy, troszkę elegancji, ale niezobowiązujący :)

L'Occitane Pivoine Flora: bardzo delikatny, kwiatowy zapach, jednak dość nietrwały...

Dermo Minerały maseczka przeciwzmarszczkowa: maseczka z glinką dostępna w Biedronce (niestety nie jest w stałej ofercie). Maseczka zmniejsza pory, matowi skórę. Tania i dobra.
Maybelline Affinitone /recenzja/: wykończyłam resztkę podkładu, niestety opakowania oryginalnego już nie mam, ponieważ wymieniłam je na próbkę podkładu Clinique. Podkład dawał średnie krycie, dobrze stapiał się ze skórą. Niestety moja problematyczna skóra potrzebuje troszkę mocniej kryjących podkładów, a ten mi tego nie dawał. 
Następca: L'Oreal True Match

Essence I love extreme: planuję napisać recenzję tego tuszu. Dlatego teraz tylko napiszę, że nie polubiłam się z nią do końca.
Następca: Wibo Extreme Lashes Volume

Delia żel do brwi: kupiłam go już dość dawno temu i muszę wyrzucić, po się już przeterminował. Niestety nie lubiłam efektu jaki dawał na brwiach. Były one faktycznie ujarzmione i utrwalone, ale strasznie sztywne w dotyku... 

Magnetic Lash /recenzja/: wg mnie efekt jaki uzyskiwałam na moich rzęsach był podobny do tego jakim można uzyskać zwykłą (dobrą) maskarą. Do tego włókna, które miały za zadanie przedłużyć rzęsy bardzo szybko się osypywały. 
Dada chusteczki nawilżane: kupiłam je w Biedronce. Są dość dobrze nawilżone, jednak jakoś bardziej odpowiadają mi chusteczki z Babydream. 

Carea płatki kosmetyczne: sięgam po nie najczęściej. Tanie, nie rozwarstwiają się i są miękkie. 

Wibo chusteczki matujące: trzymam je w torebce jak i pracy. Dobrze radzą sobie z nadmierną ilością sebum przy czym nie psują makijażu.
Próbki (niestety tylko dwie): 
Dermika Mesotherapist krem pod oczy: gęsty i bardzo wydajny krem pod oczy. Nie podrażnił mnie i zapewnił dobre nawilżenie okolic oczu.
Oillan balsam do ciała: próbka wystarczyła mi jedynie na nogi, więc balsam do najwydajniejszych nie należy, ale skóra była na prawdę fajnie nawilżona.

Oj i dotarliśmy do końca... Troszkę się tego nazbierało i teraz dzielnie zużywam kolejne moje kosmetyczne skarby :) Mam nadzieję, że Wam też dobrze idzie wykańczanie kosmetycznego arsenału???  


czwartek, 26 września 2013

Ulubieńcy lata

Dziś chciałabym Wam pokazać kosmetyki, które były moimi ulebieńcami w letnie dni. Część z nich już doczekało się swojej recenzji na moim blogu (więc jeśli będziecie chciały dowiedzieć się o nich czegoś więcej kosmetyki te będą podlinkowane - zaznaczone na bordowo) a inne pozostają w kolejce do opisania :)
L'Oreal False Lash Wings (ok. 45-60 zł): jedyny produkt z kolorówki, ale nie maluję się za dużo więc mam nadzieję, że zrozumiecie :) Tusz n początku nie sprawował się zyt dobrze bo sklejał rzęsy, jednak gdy podsechł było o wiele, wiele lepiej. Mimo, że mam go już jakiś czas nadal świetnie się sprawdza.
Yves Rocher woda toaletowa Mango&Marakuja (39,90 zł / 100 ml): używałam jej namiętnie odkąd kupiłam w wakacje. Świetny owocowy zapach. Choć samo woda nie jest zbyt trwała. Ja miałam ją zawsze przelaną do atomizera i w ciągu dnia spryskiwałam się nią dodatkowo.
The Body Shop masło Honeymania (65 zł / 250 ml): uwielbiam je głównie za zapach. Nawilżenie też było zadawalające, dlatego teraz czekam na promocję i chyba kupię większe opakowanie. Chyba, że Mikołaj mi je sprezentuje :D
Dove antyperspirant z minerałami z morza martwego (9 zł / 150 ml): bardzo zdziwiłam się jakością tych antyperspirantów. Chroniły mnie wystarczająco nawet w upalne dni, mimo że pachy nie były całkiem suche (ale nie ma mowy o mokrych plamach na bluzkach). Zapach towarzyszy mi przez cały dzień i nie ma mowy o nieprzyjemnym smrodku.

Original Source żel pod prysznicMalina&Wanilia (8 zł / 200 ml): ulubiony żel jaki używałam w ciągu lata, oczywiście za zapach, ponieważ żadnych właściwości pielęgnacyjnych nie posiada.

Mariza peeling drobnoziarnisty (13 zł / 60 ml): kosmetyk bardzo podobny do moreloweg peelingu z Sorayi, jednak o przyjemniejszym zapachu. Drobinek jest sporo i po zabiegu twarz jest wygładzona i elastyczna. Zawiera dodatkowo olejek migdałowy.
Mydło Aleppo (24 zł): przepraszam, że nia ma go na zdjęciu ale używany kawałek nie wygląda zbyt fotogenicznie... Mocno oczyszczające mydełko, jednak nie wysusza skóry. Skóra aż skrzypi z czystości. Mydło jest bardzo wydajne i jedna kostka starczy mi chyba na rok.

Avene filtr do skóry tłustej SPF30 (50-60 zł / 50 ml): filtr nie bieli skóry, jednak trzeba poczekać kilka minut by się wchłonął w skórę. Niestety skóra mi się po nim szybciej przetłuszcza. Jeśli chodzi o jego główne zadanie czyli ochronę przeciwsłoneczną to jestem zadowolona, ponieważ twarz była mniej opalona niż reszta twarzy i czasami wyglądało to dość nienaturalnie, bo siostra mówiłam mi że blada jestem...

Siarkowa moc antybakteryjny krem matujący (15 zł / 50 ml): krem postanowiłam zakupić ponownie przed wakacjami, ponieważ naprawdę świetnie matuje skórę. Szybko się wchłania. Mnie nie przesusza, jednak staram się na wieczór i na noc nakładać bardziej nawilżające kremy.

Bibułki matujące (ok. 6 zł): sięgam po bibułki z różnych firm, teraz najczęściej są to bibułki z Wibo. Bibułki są zbawieniem w upalne dni dla posiadaczek tłustej skóry (choć gdy nie miałam ich pod ręką nadmiar sebum odciskałam chusteczkami higienicznymi).

Cleanic patyczki higieniczne (ok. 3 zł): tym patyczkom pozostanę wierna na długi czas. Dzięki wytłaczanej końcówce patyczki świetnie oczyszczają.
Przepraszam za jakość zdjęć, ale niestety pogoda mnie nie rozpieszcza, a jak wracam z pracy to już robi się szaro za oknem... Nie przepadam za jasienią i powoli łapie mnie jesienne przesilenie... ciągle (znaczy się po pracy) bym siedzała pod kocykiem i drzemała :) Na nic nie mam siły... I tym marudzeniem zakończę dzisiejszą notkę :)

niedziela, 11 sierpnia 2013

Denko - lipiec

Czas ostatnio bardzo szybko leci, już prawie połowa sierpnia a ja zabrałam się dopiero do podsumowania moich lipcowych zużyć. Kosmetyków troszkę się nazbierało i chyba ta ilość sprawiła, że ciężko było mi się za to wziąć. Ale przyszedł weekend, dzisiaj miałam troszkę więcej czasu na zrobienie zdjęć i zamieszczenie notki.
Eveline Cosmetics - emulsja do demakijażu [recenzja]przyjemna emulsja, dobrze oczyszczała, jednak do demakijażu oczu wolę używać płynów micelarnych. Dodatkowo opakowanie zawiera pompkę :)
Następca: L'Oreal rozświetlające mleczko do demakijażu

Decubal nawilżająca pianka do mycia twarzy [recenzja]: bardzo wydajna, delikatna pianka, która dobrze oczyszcza skórę. Używałam jej głównie rano do oczyszczenia skóry po nocy.
Następca: Himalaya pianka do mycia twarzy
Original Source - żel pod prysznic malina&wanilia [recenzja]: jego głównym atutem jest bezsprzecznie zapach :)

Ziaja Sopot Spa - mydło z algami [recenzja]: bardzo lubię mydełka z Ziaji, ładnie pachną, dobrze się pienią... Do butelki pasują pompki z płynów go higieny intymnej i balsamów więc warto taką sobie pozostawić, ponieważ duża butelka żelu nie jest zbyt wygodna.
Następca: żele z Yves Rocher 

Facelle płyn do higieny intymnej: delikatny płyn, który myje i nie podrażnia okolic intymnych. Warto mieć go w kosmetyczne ponieważ płyn Facelle można używać na wiele sposobów m.in. jako szampon, żel do mycia ciała i twarzy, i w każdej roli spisuje się znakomicie.
Następca: Lactacyd Fresh
Joanna peeling do ciała mleko&miód [recenzja]: nie polubiłam się za bardzo z tym peelingiem głównie za zbyt chemiczny zapach. Drobinki były dość spore, jednak dość szybko znikały... Chyba po wykończeniu moich peelingów cukrowych przerzucę się na solne, ponieważ mam wrażenie, że o wiele lepiej radzą one sobie ze zdzieraniem martwego naskórka.
Następca: Perfecta pomarańcza&wanilia

Isana kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym [recenzja]: delikatne mleczko, które dobrze nawilża skórę, dość szybko się wchłania. Niestety przy dłuższym używaniu drażnił mnie jego zapach.
Następca: Lirene balsam ujędrniający, balsam z Dove
Isana krem do rąk z kwiatem pomarańczy [recenzja]: lekki krem do rąk o przepięknym zapachu, szybko się wchłaniał, nie pozostawiał lepkich dłoni. Niestety była to edycja limitowana.

Avon krem glicerynowy: tłusty krem, który pozostawiam wyczuwalną warstwę na dłoniach. Bardzo przyjemny zapach.

Decubal nawilżający i zmiękczający krem do rąk [recenzja]: dobry krem nawilżający, używałam go głównie na noc, ponieważ pozostawiał ochronną i dość tłustą warstwę na skórze.

Anida krem glicerynowo-aleosowy: tani i dobry krem do rąk, bardzo lekki, szybko się wchłania, ale czuć przy tym ochronną warstwę. Podejrzewam, że kosztuje grosze, ale ja mam od mojego taty, który dostaje zapasy kremów do rąk z pracy :)

Następca: Isana kakowa, Mariza
Avon chłodzący żel do nóg: niestety muszę go wyrzucić, ponieważ miną termin przydatności, jednak nie byłam z niego bardzo zadowolona. Co prawda chłodził nogi, ale był to efekt krótkotrwały.

Avon kremy zmiękczające do stóp: oba kremy były całkiem przyjemne, miały odświeżający, mentolowy zapach, a stopy były nawilżone. Jednak aby efekt był utrzymany trzeba używać ich codziennie.
Następca: FussWohl masło do stóp
Catrice Lashes to kill: niestety nikogo nie zabiłam moimi rzęsami, efekt jaki dawała był bardzo naturalny. Nie osypywała się i  nie sklejała rzęs, ale na pewno nie powrócę do niej.

Gosh Amazing Length'n Bulid: kolejna maskara, która dawała bardzo naturalny wygląd, rzęsy były troszkę wydłużone, jednak dla mnie był to marny efekt.
Następca: L'Oreal False Lash Wngs i Lashes Excess Noir, Pierre Rene Luxurious Volume

Próbka Escada Cherry in the air: bardzo ładny zapach, jednak nie zawładną moim sercem.
Carex mydło antybakteryjne: używam do do mycia pędzli, gąbek czy szczoteczki do twarzy przed ich użyciem na twarzy (mam nadzieję, że to coś daje...)

Maść z witaminą A: tania i dobra na wszelkie mocno przesuszone partie ciała.
Następca: Decubal krem intensywnie nawilżający

Biosilk jedwab do włosów: lubię i wracam co jakiś czas. Mimo, że buteleczka jest malutka produkt jest bardzo wydajny. Włosy są miękkie, sypkie i lśniące.
Następca: Avon serum na rozdwojone końcówki, Alverde arganowy olejek do włosów 
Wibo bibułki matujące: posiadam bardzo przetłuszczającą się skórę, a latem takie bibułki są moim wybawieniem.

Avon Solutions próbka kremu na dzień i na noc do tłustej skóry: kremy na pewno nie radzą sobie z błyszczeniem skóry, jednak może dają one efekty przy dłuższym ich stosowaniu

Kolastyna maseczka oczyszczająca do twarzy: maseczka zwęża pory i pozostawia wygładzoną skórę.
Na koniec kilka artykułów higienicznych. Chyba już n-te opakowanie płatków Carea, opakowanie ręczników do osuszania twarzy oraz po ręcznikach kuchennych, oba z Alouette. Ręczniki do twarzy były dla mnie troszkę za małe dlatego pozostanę przy ręcznikach kuchennych.

Uff... troszkę tego było :) Mam nadzieję, że też dzielnie wykańczacie swoje zasoby kosmetyczne. Ja już mam kilka pustych opakowań, jednak o nich w sierpniowym projekcie denko.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Wibo Growning Lashes - ulubienic za grosze

Dziś przychodzę z recenzją chyba najbardziej znanej maskary z szafy Wibo. Mowa oczywiście o Growning Lashes Stimulator Mascara. Jak widzicie po tytule bardzo polubiłam ten tusz.
Posiada ona opakowanie w kolorze jaskrawej zieleni, od razu rzuca się w oczy :) Szczoteczka sylikonowa z bardzo krótkimi ząbkami. Na początku myślałam, że maskara nie będzie robić nic na rzęsach ale bardzo się pomyliłam...
Na samej górze - rzęsy nie pomalowane, poniżej jedno oko pomalowane, na końcu efekt końcowy :)

Teraz przyjrzyjmy się z bliska: 
Nie wiem jak Wam ale mi efekt bardzo się podoba. Rzęsy są rozdzielone, wydłużone. Są znacznie bardziej widoczne. U mnie tusz na rzęsach to podstawa, nieraz nawet nie nakładam podkładu ale tusz musi być :)

Wiele osób pisało, że maskara ta się u nich osypuje. U mnie nic takiego się nie działo, tusz wytrzymywał do samego wieczora, ale... tylko w ciągu trzech miesięcy od otworzenia. Po tym czasie faktycznie się osypuje, ale można pójść do Rossmanna po nówkę sztukę :) 

Dostępność: Rossmann
Cena: ok. 10 zł

Po wykończeniu innych tuszy na pewno zakupię ponownie maskarę z Wibo :) U mnie daje efekt lepszy niż 2000 Calorie (ale o tym innym razem...). 

Jestem ciekawa czy maskara u Was także się sprawdziła? Czy może polecacie wypróbować coś innego?

piątek, 22 marca 2013

Ulubieńcy zimowych miesięcy

Wczoraj był pierwszy dzień wiosny, dlatego postanowiłam pokazać Wam ulubieńców zimowych miesięcy. Mam nadzieję, że takie posty będą pokazywać się przy każdej zmianie pory roku, jako małe podsumowanie. 
Aby nie przedłużać, zaczynamy. Wybrałam kilka produktów, których używanie było dla mnie na prawdę przyjemnością.
Decubal olejek myjący: używam go głównie pod prysznicem. Całkiem dobrze się pieni, myje i do tego zostawia skórę nawilżoną. 

Isana - żurawina i biała herbata: tani i dobry żel pod prysznic o przecudownym zapachu :)
Luksja płyn pod prysznic - czekolada i pomarańcza: otulający w kąpieli zapach, zużyłam go z przyjemnością.

Wellness&Beauty - algi i minerały morskie: mnóstwo drobnych i ostrych drobinek soli, które dobrze usuwały martwy naskórek. Dzięki zawartości olejków skóra pozostaje dodatkowo nawilżona. 
Isana kakaowy krem do ciała: mimo stosowania innych balsamów musiałam co jakiś czas po niego sięgać - zapach po prostu skradł moje serce.

Isana kakaowy krem do rąk: chyba nie muszę nic więcej dodawać :) Krem do rąk ma również cudowny zapach, niestety nie jest to krem mocno nawilżający. Na zimę był troszkę za słaby.
BeBeauty płyn micelarny: tani, o przyjemnym zapachu, dobrze radzi sobie z usuwaniem mojego delikatnego makijażu.

BeBeauty żel micelarny do mycia twarzy: używam go do porannego odświeżenia twarzy i na pewno kiedyś do niego powrócę, bo niestety już mi się skończył. Muszę dodać jeszcze, że jest bardzo wydajny.

Decubal pianka do mycia twarzy: gęsta piana, która nie tylko dobrze myje twarz ale nie pozostawia uczucia ściągnięcia. 
Celulozowe gąbki: używam ich do zmywania maseczek. Tanie i wg lepsze od tych z Rossmanna.

Tusze do rzęs - Wibo i Lovely: kupiłam na pierwszej mega obniżce na kolorówkę w Rossmannie i używam na przemian. U mnie oba się sprawdziły, nie osypują się, nie odbijają na górnej powiece.

To już wszyscy moi ulubieńcy. Ciekawa jestem czy znajdują się wśród nich jakieś Wasze ulubione kosmetyki?

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...