sobota, 14 października 2017

Isana Young; Synergen | punktowe plasterki przeciw wypryskom

Posiadaczki problematycznej cery pewnie dobrze znają punktowe plasterki wysuszające wypryski. Wcześniej w Rossmannie dostępne były takie z Synergen, a teraz pozostały tylko z Isany. Według mnie obie wersje są takie same :)



W opakowaniu znajduje się 36 plasterków, które pakowane są po 12 sztuk w oddzielnych listkach - każdy w dodatkowym opakowaniu.



Plasterki bardzo dobrze przyklejają się do skóry. W ciągu nocy nie przemieszczają się nigdzie po twarzy, nie odklejają i nie znikają gdzieś w otchłani pościeli... Plasterki po naklejeniu na twarzy są praktycznie niewidoczne, ponieważ mają matowe wykończenie, więc się bardzo nie odbijają. Można je spokojnie nosić również w dzień. Na zdjęciu pokazuję, jak wyglądają pod różnym kątem :)


Ja stosuję takie plasterki dość sporadycznie, gdy wyskakuje mi wielka, boląca gula, której nie można delikatnie się pozbyć samemu (tak wiem, wiem... nie powinno się ich wyciskać). Obie wersje sprawdzają się u mnie tak samo. Oczywiście pryszcz nie zniknie całkowicie po jednokrotnej aplikacji, czasami trzeba zużyć kilka plasterków na jednego dziada (ja najczęściej naklejam je na noc), ale u mnie zachodzą dwie sytuacje:

  • albo wyprysk "wchłonie się" i jest dużo, dużo mniejszy (zdarzało się, że taki "kolega" znikał po jednokrotnej aplikacji)
  • albo jego zawartość zostanie wyciągnięta i znajduje się pod plasterkiem lub jest możliwość delikatnego jego wyduszenia



Ja z działania z plasterków Synergen jak i Isany jestem zadowolona i będę na pewno do nich wracać. Jeśli ich używałyście ciekawa jestem, czy i u Was się sprawdziły? A może znacie coś lepszego, by zlikwidować pojedyncze wypryski?



piątek, 6 października 2017

Projekt denko | wrzesień 2017

Kolejny miesiąc znów mi szybko minął... i pytam kiedy??? Niestety przy małym dziecku, mimo, że każdy dzień wygląda praktycznie tak samo, to czas przelatuje po prostu między palcami... Jak widzicie cierpi na tym blog, bo wpisy nie pojawiają się ani regularnie ani zbyt często. Ale mam nadzieję, że mimo to pozostaniecie dalej ze mną :D 

Dzisiaj pora na wrześniowe zużycia, których jest całkiem sporo. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Alverde | szampon Ultra Sensitive: szampon z racji małego i poręcznego opakowania używałam głównie na wyjazdach. Dobrze mył, włosy były miękkie, nie puszyły się.

Timotei with Jericho Rose | szampon Lśniący Blask: równie przyjemny szampon. Nie obciążał włosy, dobrze się rozczesywały.

Dove Baby | szampon: szampon dostałam w przesyłce od Rossmanna po narodzinach synka, jednak do pierwszego roku życia będę się starała stosować do jego pielęgnacji delikatniejszych w składzie kosmetyków, dlatego ten szampon wykorzystałam ja i dobrze się u mnie sprawdzał. Włosy były miękkie, dość dobrze się rozczesywały bez użycia odżywki.

Batiste | suchy szampon Cool&Crisp Fresh: w mojej szafce zawsze jest jakiś suchy szampon, a te z Batiste są wg mnie najlepsze, z tych dostępnych w drogerii :)


Yves Rocher | kremowy żel pod prysznic Orzechy Makadamia /recenzja/: fajny ale mało wydajny żel pod prysznic.

Balea | balsam pod prysznic: jak już wspominałam w ostatnim sierpniowym projekcie denko, nie przepadam za tego rodzaju kosmetykiem. Ale ten balsam o wiele lepiej się sprawdzał niż ten z Eveline i w składzie nie ma parafiny.

Wellness&Beauty | peeling cukrowo-olejowy z olejem z pestek mango i kokosa /recenzja/: bardzo lubię te peelingi w słoiczkach z Rossmanna. Są to mocne zdzieraki, które dzięki drobinkom oraz olejom w nich zawartych, pozostawiają gładką i nawilżoną skórę.

Avon | nawilżająco-wygładzający olejek do ciała i kąpieli z brazylijskimi jagodami Acai: olejek nie przypadł mi do gustu jeśli chodzi o stosowanie prosto na skórę ciała, więc zużyłam go dolewając do kąpieli. Ale szału nie było więc na pewno już nie zagości w mojej łazience.

Lactacyd | żel do higieny intymnej Fresh: żeli do higieny intymnej używam już kilka jak nie kilkanaście lat, za każdym razem sięgam po coś innego, już wykańczam dwa kolejne, ale o tym w następnym denku. Żel z Lactacyd nie podrażnił mnie i po prostu robił to co ma robić tego rodzaju kosmetyk :)


FussWohl | dezodorant do stóp: tani, dostępny w Rossmannie i robi swoje :)

Nality | zmywacz do paznokci: znaleziona resztka zmywacza z Biedronki, jeszcze jak widzicie w starym opakowaniu... Zmywacz wspominam bardzo dobrze.

Bic | maszynki Soleil Bella: lubię te maszynki z serii Soleil, te mają 4 ostrza, po goleniu nóżki pozostają mega gładziutkie :)

Luksja Creamy | nawilżające mydło w płynie Cotton Milk & Provitamin B5 (uzupełnienie 400 ml): przyjemnie pachnące mydełko, które nie przesuszało mi dłoni.


Sun Ozon | tropikalny balsam do opalania SPF 30: bardzo przyjemnie pachnący balsam do opalania, który chroni naszą skórę. W tym roku używałam balsamów do opalania tylko podczas spacerów. Nie zużyłam go do końca, jednak data przydatności już minęła.

Ziaja Sopot Sun | żel łagodzący po opalaniu - kompres łagodzący 3% D-panthenolu, alantoina, wapń: bardzo fajny chłodzący i kojący żel po opalaniu. Używałam go w zeszłym roku na wakacjach. Z racji tego, że w tym roku nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, a termin ważności już minął muszę się już z nim pożegnać, ale z przyjemnością do niego wrócę :)


The Body Shop | rumiankowy balsam do demakijażu /recenzja/: bardzo fajna odmiana od tradycyjnego demakijażu. Wykorzystanie olejków do zmywania makijażu to bardzo dobra alternatywa, zwłaszcza na najbliższe miesiące, by oczyścić skórę ale jej dodatkowo nie przesuszać. Balsam dobrze usuwał podkład jak i tusz do rzęs.

Garnier Essentials | nawilżający tonik witaminowy /recenzja/: przyjemny tonik, który odświeżał, nie pozostawiał lepkości skóry, nie podrażniał jej.

Avon Planet SPA | ujędrniające serum do szyi i dekoltu z ekstraktem kolumbijskiej kawy: dobre serum do nawilżania szyi oraz dekoltu, szybko się wchłaniało i nie pozostawiało lepkości na skórze.


Tami | oczyszczające płatki do twarzy - ekstrakt z ogórka & ekstrakt z aloesu: używałam ich na wyjeździe i całkiem całkiem dawały radę, jednak aby zmyć makijaż z oczu należało wykorzystać kilka płatków. Płatki po otworzeniu należy od razu zużyć, bo dość szybko wysychają.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: niestety po zmianie składu nie są już tak miękkie i przyjemne, ale te co mam po prostu muszę zużyć...

L'Oreal | chusteczki oczyszczająceTriple Active oraz Isana Young | chusteczki oczyszczające Kokos&Mango: chusteczki używałam do zmywania resztek makijażu z oczu, po rozpuszczeniu maskary masełkiem z The Body Shop.


Astor | podkład Mattitude: chyba mój ulubiony podkład na lato, a nawet na cały rok jeśli potrzebuje lekkiego krycia i wyrównania kolorytu skóry. Łatwo się aplikuje, nie pozostawia smug, nie jest widoczny na skórze, ma matowe wykończenie. Nie zapycha i nie podkreśla suchych skórek.

Iwostin Purritin | korektor maskujący: kosmetyk odnaleziony po latach w czeluściach szuflady... Bardzo się z nim nie polubiłam. Niestety nie jest to korektor, który zakamufluje jakiekolwiek wypryski. Zdecydowanie makijażowy bubel...


PRÓBKI:
Yope | naturalny żel pod prysznic Dziurawiec: bardzo przyjemny i ładnie pachnący żel pod prysznic.
Evree | regenerujący balsam do ciała Max Repair: miałam już pełną wersję tego balsamu /recenzja/ i znalazł się on w moich zimowych ulubieńcach. Idealny balsam na zimę :)
Yves Rocher | krem Ovale Lifting: dobrze nawilżajacy krem do twarzy, obawiałam się, że będzie zbyt ciężki do mojej tłustej skóry, ale o dziwo dobrze się wchłaniał a rano nie wstawałam z mega tłustą skórą. Próbka starczyła mi na dwa użycia.
Sisley | krem pod oczy: kremik miał postać lekkiego żelu, używałam go na noc pod cięższy krem. 
Chloe | See By Chloe: przepiękny zapach. Koniecznie powąchajcie jeśli tylko będziecie mieć okazję. 


A Wam jak poszło we wrześniu z zużyciami?



środa, 4 października 2017

The Body Shop | rumiankowe masło do demakijażu

O używaniu olei do oczyszczania skóry oraz demakijażu dowiedziałam się kilka lat temu i co jakiś czas wracam do tej formy oczyszczania. Miałam chrapkę na balsam do demakijażu z Clinique, jednak postanowiłam wypróbować coś tańszego i tak w moje ręce trafiło rumiankowe masło z The Body Shop.


Opis producenta: Rumiankowe masło oczyszczające to luksusowy produkt, który po nałożeniu na twarz, rozpuszcza się i konsystencja upodabnia się do olejku. Bez trudu usunie makijaż! Do każdego rodzaju cer. Rumianek ze względu na swoje właściwości kojące jest wspaniałym składnikiem kosmetyków. The Body Shop pozyskuje olejek rumiankowy w ramach programu Wspólnoty Uczciwego Handlu od angielskiego dostawcy z Norfolk. Rumianek uprawiany jest bez szkodliwych pestycydów i zbierany w odpowiednim czasie, aby mieć pewność, ze wyprodukowany olejek będzie najwyższej jakości.

Skład: Ethylhexyl Palmitate, Synthetic Wax, PEG-20 Glyceryl Triisostearate, Olea Europaea Friut Oil/Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylyl Glycol, Tocopherol, Parfum, Aqua, Linalool, Limonene, Helianthus Annuus Seed Oil, Anthemis Nobilis Extract, Citric Acid

Dostępność: The Body Shop
Cena: 49 zł | 90 ml 
KWC: 4,9/5 [klik]

Kosmetyk znajduje się w metalowej puszce, co przy upadku nie spowoduje utraty kosmetyku, a mi kilka razy wypadło ono z dłoni...

Konsystencja zbitej wazeliny, którą w cieplejsze dni dużo łatwiej wydobyć z opakowania. Jednak samo nabieranie nie jest zbyt trudne, bo masełko pod wpływem ciepła naszych dłoni rozpuszcza się, tworząc bardziej oleistą maź. Zapach masła jest przyjemny, delikatny, dawno nie wąchałam rumianku więc nawet nie napiszę Wam czy pachnie podobnie :)

Masło w swojej roli spisuje się rewelacyjnie. Usuwa nawet najmocniejszy czy wodoodporny makijaż, zarówno z twarzy jak i z oczu. Czasami pozostawiał delikatną mgłę na oczach, ale wystarczy je dobrze zmyć. Po opłukaniu twarzy ciepłą wodą i usunięciu resztek makijażu i rozpuszczonego masełka, skóra nie jest ani tłusta ani obklejona nieprzyjemnym filmem. Jest po prostu czysta i nawilżona. Masła można używać samodzielnie lub też jako pierwszy etap oczyszczania skóry.

Jeśli zastanawiałyście się tak jak ja nad droższą wersją balsamu do demakijażu, polecam najpierw wypróbować masło z The Body Shop. Zarówno cena, wydajność jak i skuteczność w usuwaniu makijażu (po ocenach na KWC możecie zobaczyć, że nie tylko ja je lubię) przemawia zdecydowanie na jego korzyść. 

Oczywiście jak pod każdą recenzją czekam na Wasze komentarze. 
Stosujecie oleje w swojej pielęgnacji??? Może miałyście masełko The Body Shop, jeśli tak to koniecznie dajcie znać jak się ono u Was sprawdziło. 

środa, 20 września 2017

Wellness & Beauty | peeling do ciała - olejek z mango i kokosa

Peelingi z Wellness & Beauty lubię już od dawna. Swoją przygodę rozpoczęłam od o zapachu alg i minerałów morskich [recenzja], niestety jest ona już niedostępna, potem przyszła kolej na nowości, które jakiś czas temu zostały wprowadzone na rossmannowskie półki, czyli wersja z oliwą z oliwek i zieloną hernatą [recenzja]  oraz dzisiaj recenzowaną z mango i kokosem.


Opis producenta: Poczuj się ożywiona olejkiem z mango i kokosa. Niewielkie drobinki peelingujące z naturalnej soli morskiej usuwają łagodnie i gruntownie martwy naskórek i pobudzają mikrocyrkulację skóry. Skóra staje się miękka i jedwabista w dotyku.

Skład: Maris Sal, Ethylhexyl Stearate, Sucrose, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum, Cocos Nucifera Fruit, Mangifera Indica Seed Oil, Tocopherol, CI 19140, Limonene, Citronellol.

Dostępność: Rossmann
Cena: 13,99 zł | 300 g
KWC: 3,8/5 [klik]

Peelingi Wellness & Beauty zamknięte są w słoiczku, który wygląda jak dawna magiczna mikstura. Dzięki temu, że jest to słoik bardzo wygodnie wydobywa się z niego kosmetyk i można zużyć go co do ostatniego ziarenka. Niestety z czasem, gdy opakowanie stoi pod prysznicem czy na wannie metalowe elementy trochę rdzewieją. 

Zapach jest przyjemny, nie czuć mocno chemią, mi się bardzo podoba. Po kąpieli unosi się on w całej łazience. 


Peeling z nazwy cukrowy, okazuje się peelingiem solnym o bardzo ostrych drobinach. Przed użyciem warto zmieszać warstwę solną z olejkiem, który gromadzi się na wierzchu kosmetyku. Warto wspomnieć, że warstwę nawilżenia zapewniają nam olejki a nie parafina. Skóra po kąpieli jest nawilżona, uelastyczniona, ja nie czułam potrzeby używania po nim balsamu. 

Nie ukrywam, że peelingi te bardzo lubię bez względu na zapach. Wszystkie bardzo dobrze ścierają i są dość ostre, więc osoby z wrażliwą i delikatną skórą powinny na niego uważać. 


czwartek, 14 września 2017

Yves Rocher | kremowy żel pod prysznic - orzechy makadamia

Kolejny żel pod prysznic Yves Rocher w mojej łazience. I kolejna jego recenzja :)


Opis producenta: Poczuj egzotykę ogrodów świata i odkryj słodycz Orzecha makadamia z Gwatemali. Daj się skusić jego niezwykłej, kremowej konsystencji, która delikatnie myjąc Twoje ciało jednocześnie je odżywia, dzięki odżywczym właściwościom olejku z orzechów makadamia.



Dostępność: Yves Rocher (stacjonarnie oraz sklep internetowy)
Cena: 12,90 zł | 200 ml
KWC: 4,3/5 [klik]




Kolejny przepięknie pachnący żel od Yves Rocher. Uwielbiam tę serię za zapach, jednak troszkę nie lubię ich za cenę i kiepską wydajność. Pod prysznicem chce się go używać i lać na gąbkę, no i szybko znika z opakowania. Jednak jeśli lubicie fajne i nie chemiczne zapachy to koniecznie wypróbujcie jakiś zapach z tej serii :) Żel w swojej roli oczywiście dobrze się sprawdza, myje, dobrze się pieni i pozostawia pachnącą skórę i łazienkę...

wtorek, 12 września 2017

Garnier Essentiales | nawilżający tonik witaminowy z różą - cera sucha i wrażliwa

Tonik otrzymałam jakiś czas temu do przetestowania i szczerze mówiąc sama bym nie zwróciła na niego uwagi, a szkoda, bo uważam że warto poświecić mu choć trochę uwagi :)



Opis producenta: Nawilżający tonik witaminowy oczyszcza, odświeża i łagodzi. Czy nawilżający tonik witaminowy Garnier Essentials jest stworzony dla mnie? Tak, jeśli masz skórę suchą i wrażliwą oraz poszukujesz preparatu witaminowego, który ją odświeża i łagodzi. Jak działa? Formuła z ochronnym ekstraktem z róży i prowitaminą B5 uwalnia skórę z resztek zanieczyszczeń, dbając o jej delikatność. Skóra jest oczyszczona, miękka, świeża i bardziej promienna. Nasza filozofia Garnier Skin Naturals: Pierwszeństwo dla naturalnych składników pozyskiwanych dzięki metodom, które pozwalają zachować jakość i czystość. Kosmetyki testowane dermatologicznie. Produkty o udowodnionej skuteczności. Testowany dermatologicznie.

Skład: Aqua, Glycerin, Citronellol, Mathylparaben, Panthenol, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Polyaminopropyl Biguanide, Rosa Centifolia Water, Parfum 

Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok. 6 zł | 200 ml
KWC: 4/5 [klik]

Tonik znajduje się w różowiutkiej buteleczce. Otwór dozujący jest akuratny, dobrze się z niego aplikuje. Zapach jest bardzo delikatny. 

Używałam go głównie rano do tonizowania skóry. Bardzo dobrze się sprawdził. Pozostawiał skórę odświeżoną i nie pozostawiał lepkości. Nie spowodował żadnego podrażnienia.

Kosmetyk bardzo wydajny, tani i dostępny prawie wszędzie. Do tego dobrze sprawdza się w swojej roli. 

A Wy co o nim myślicie? Ja ciekawa jestem jeszcze wersji przeznaczonej do skóry tłustej z ekstraktem w winogron, więc jeśli go miałyście koniecznie dajcie mi znać jak się sprawdza :)


sobota, 9 września 2017

Projekt denko | sierpień 2017


Zużycia pojawiają się dość późno, jednak przed wyjazdem do siostry nie dałam rady się wyrobić ze zdjęciami i postem, ponieważ jak zobaczycie poniżej, dosyć dużo udało mi się wykończyć kosmetyków.


Nivea Silk Mousse | pianka pod prysznic /recenzja/bardzo fajny gadżet pod prysznic. który umila czas kąpieli.

Balea | żel pod prysznic Cabana Dream: tani żel dostępny w drogerii DM. Zapach świetny i dość wydajny. Dla mnie te żele są troszkę podobne do tych z Isany.

Avon Senses | żel pod prysznic My Moment: już kiedyś o tym wspominałam, że lubię żele z tej serii. Pachną świetnie, dobrze się pienią i nie przesuszają mojej skóry.

Avon | płyn do kąpieli Cranberry & Orange: do płynów z Avonu również lubię wracać. Dobrze się pienią i do tego mają przepiękne zapachy.


Vivian Grey | mydło w płynie: mydełko dostałam w prezencie, więc nie wiem gdzie można je kupić. Zapach na pewno przypadłby do gustu osobom lubiącym męskie nuty zapachowe - mi się bardzo podobał.

Linda | nawilżające mydło w płynie Miód Manuka & Mango: mydełko z limitowanej wersji. Bardzo lubię mango więc nie mogłam przejść obok tego mydła obojętnie. Zapach bardzo mi się spodobał, choć samo mydło nie było bardzo wydajne.

Hean Slim No Limit | cukrowy peeling do ciała /recenzja/wydajny, dobrze zdzierający naskórek peeling do ciała.

Avon | peeling do stóp Cherry Ice: peeling ma bardzo małe drobinki. Używałam go zarówno do stóp i dłoni, ale zdarzyło się użyć na całe ciało i również pozostawił wygładzoną skórę. Peelingi te pojawiają się w różnych zapachach.


Eveline Cosmetics | intensywnie nawilżający balsam do ciała pod prysznic: balsam kupiłam na fali nowości, jednak ta forma aplikacji balsamu po dłuższym czasie bardzo mnie męczyła. Po prysznicu należy nanieść balsam na ciało i chwilę odczekać, i tak stoję pod tym prysznicem i stoję.... Wolę jednak nasmarować ciało tradycyjnym balsamem. Na moje nieszczęście mam chyba jeszcze dwa takie kosmetyki w swoim arsenale...

Nivea | olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba /recenzja/śliczny zapach, dobre nawilżenie ciała. Do tego olejek dosyć szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustej, lepiej warstwy na ciele.

Ziaja Multi Modeling | ekspresowe serum do ciała antycellulitowe /recenzja/serum wygładziło skórę, jednak efekt uelastycznienia był mniej spektakularny w porównaniu do serum z Eveline. Przyzwoity kosmetyk, ale bez fajerwerków.

Dove | antyperspirant Powdr Soft: bardzo przyjemnie, delikatnie pachnący czystością antyperspirant. Może nie spisywał się w 100% jednak ja mam dość spore problemy z poceniem. Do tej wersji będę wracać.


Nivea Hairmilk | mleczny szampon do włosów oraz mleczna odżywka /recenzja/: duet, który się u mnie bardzo dobrze sprawdził. Włosy były miękkie, nie były obciążone.

Farmona Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/:  pokazywałam efekty na instagramie. Jak dla mnie niezawodny - wysyp baby hair murowany.

Schauma | suchy szampon Cotton Fresh /recenzja/: przyzwoity suchy szampon, który ratuje w kryzysowych włosowych sytuacjach :)

Babydream | puder: nie zgadniecie do czego go używam... tak, tak - do włosów :) uważam, że jest to najtańszy, najbardziej wydajny i najlepiej działający (porównywalnie do Batist) suchy szampon. Używam go na noc i nie straszny mi biały nalot, włosy rano są rano po prostu "czyste" :D


Be Beauty | płyn micelarny: tani, dostępny w każdej Biedronce płyn micelarny, który zawsze się u mnie dobrze sprawdza. Rozpuszcza cały makijaż nie podrażniając oczu.

Synergen Fruity Flirt | kremowy peeling do skóry mieszanej: bardzo kiepski produkt. Męczyłam się z nim jakiś czas ale już nie mam siły do niego i połowa opakowania leci do kosza. U mnie ten kosmetyk nie robi nic w kwestii peelingu. Drobinki są maleńkie, jest ich niewiele. Zapach jest przyjemny, więc może się sprawdzi u niektórych jako żel do mycia twarzy, bo o peelingu nie ma co tu mówić.

Ziaja | krem nawilżający 25+ matujący /recenzja/: to już moje kolejne opakowanie tego kremu, kolejne już mam w zapasie. Skład może nie jest idealny, ale skoro się sprawdza u mnie najlepiej jako krem dzienny to na pewno będę po niego sięgać.

Bambino | krem ochronny z tlenkiem cynku: krem używałam kiedyś jako maseczki, jednak efekty nie były chyba wow bo pół opakowania mi zostało, jednak data przydatności już minęła...


Cleanic | chusteczki do demakijażu: ostatnio zaczęłam używać ich do usuwania resztek makijażu o czym pisałam TUTAJ. Chusteczki z Cleanic dobrze się u mnie sprawdzają, nie podrażniają oczu.

Zrób Sobie Krem | glinka biała: przy cerze tłustej, problematycznej i z rozszerzonymi porami maseczki z glinek działają cuda. Gdy wykończę trochę swoich maseczek to na pewno zamówię kolejną porcję czystej glinki.


Bourjois | maskara Volume reveal /recenzja/: wydajny tusz, który służył mi kilka miesięcy. Tusz ładnie rozdzielał i wydłużał moje rzęsy. Nie osypywał się w ciągu dnia.

Maybelline | maskara wodoodporna The Rocket Volum: tusz kupiłam na wakacyjny wyjazd (zeszłoroczny), teraz znalazłam go robiąc porządki. Sam tusz bardzo dobrze się u mnie sprawdził, a do tego ma silikonową szczoteczkę, którą bardzo lubię.

Essence | maskara Get Big Lashes: tusz również odnaleziony po czasie. Nie mam z nim złych skojarzeń więc chyba był dobry. Ma gęstą, mega dużą szczoteczkę.

Synergen | antybakteryjny puder kompaktowy (odcień naturalny 04): puder kupiony na promocji za 5 albo 6 zł. Kupiłam go po raz drugi, choć sama się teraz zastanawiam dlaczego... Niestety mat na moje skórze bardzo krótko się utrzymywał, musiałam poprawiać się co 2-3 godziny.


Sisley | regenerujący krem do twarzy z masłem shea: próbka diabelnie drogiego kremu. Krem bardzo przyjemny, dobrze nawilża jednak jego specyficzny i mocny zapach spowodował, że połowę zużyłam na dekolt...

Avene | Cleanance Expert: próbka kremu przeznaczonego dla skóry problematycznej.

Yonelle | hydrolipidowy krem infuzyjny H2O: bardzo przyjemny krem do twarzy. Ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza na skórze.

Tołpa, dermo face, sebio | matujący krem korygujący: muszę przyznać, że krem bardzo mi się spodobał. Fajnie sprawdzał się na dzień pod makijaż jak i solo, gdy się nie malowałam. Może kupię pełnowymiarowe opakowanie :)

Ziaja Cupuacu | balsam pod prysznic: przyjemny, acz szybko ulatniający się zapach. Balsam zużyłam na raz i skóra była po nim przyjemnie nawilżona, nie potrzebował już tradycyjnego balsamu po prysznicu.

Kenzo | Flower by Kenzo: powiem tylko tyle - przecudowny zapach...

Kringle | wosk Spiced Apple: bardzo przyjemnie pachnący wosk, który jest wyczuwalny nawet w bardzo dużych pomieszczeniach.


Jak pisałam na początku całkiem sporo tego było, więc mam nadzieję, że doczytałyście do końca :)


środa, 30 sierpnia 2017

Schauma | suchy szampon Cotton Fresh

Suchy szampon okazuje się całkiem dobrym przyjacielem młodej mamy :) Oczywiście staram się myć głowę jak tylko mogę, jednak są dni, że tego czasu brakuje. Dzisiaj będzie o suchym szamponie Cotton Fresh z Schaumy.


Opis producenta: Prosty i szybki w użyciu suchy szampon do włosów przetłuszczających się The Cotton Schauma Fresh Spray. Włosy natychmiast po użyciu są czyste, a efekt świeżości utrzymuje się do 48h. Formuła z bawełny i wyciągów aloesowych pozwala usunąć nadmiar tłuszczu. Jest bardzo łagodny dla skóry głowy, ponieważ nie zawiera silikonu. Aplikacja produktu jest to bardzo łatwa. Oprócz zapewnienia świeżości wzmacnia włosy i nadaje im połysk oraz miękkość.
Zalety:
- zapewnia dodatkowy dzień świeżości,
- bez silikonów,
- do 48h efektu świeżości,
- polecany nawet do włosów bardzo tłustych.


Skład: Isobutane, Alcohol Denat, Oryza Sativa Statch, Butane, Propane, Parfum, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, Citral, Geraniol, Cetrimonium Chloride.


Dostępność: drogerie, markety, sklepy internetowe
Cena: ok. 10 zł | 150 ml
KWC: 3,7/5 [klik]


Szampon jak to każdy kosmetyk tego typu znajduje się w aerozolu. Szata graficzna jest przejrzysta i estetyczna. Po naciśnięciu nie wydobywa się z niego zbyt duża ilość kosmetyku. Na początku bieli on włosy, jednak bardzo łatwo się go wyczesuje. W porównaniu do Batiste, ten wydaje się mniej wydajny a Batiste na promocji można dorwać niewiele drożej


Powyżej możecie zobaczyć efekt po użyciu szamponu. Jak widać, włosy wyglądają zdecydowanie lepiej. Jednak taki efekt nie utrzymuje się zbyt długo na moich włosach, jest to ok. 3-4 godzin. Szampon sprawdzi się więc jeśli potrzebujemy szybkiego odświeżenia, na nieoczekiwane wyjście. Nie sprawdzi się on, jeśli oczekujemy, że przedłuży on świeżość włosów na cały dzień.

Używacie w kryzysowych sytuacjach suchych szamponów???

czwartek, 24 sierpnia 2017

Nowości, nowości czyli przesyłka od Rossmanna




Wczoraj na Instagramie pokazywałam Wam co trafiło do mnie w nowej przesyłce z Rossmanna. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy posiada konto na Insta, dlatego, mimo, że rzadko wrzucam zawartości przesyłek, postanowiłam zrobić wyjątek, bo jest tu kilka fajnych nowości, które może i Was zaciekawią... A ja nie wiem, kiedy zdążę je przetestować i zrecenzować, więc dzisiaj post czysto informacyjny :D














Z Facelle: płyn do higieny intymnej i chusteczki (używałam wcześniejszych wersji, której pojawiały się w moich denkach, a do chusteczek wracam już od dawna...)

Bardzo fajny gadżet do damskiej torebki, czyli metalowe pudełeczko na wkładki higieniczne. Do tego cudowny letni disign :) Etui występuje w kilku wzorach i kosztuje 5,39 zł [Rossmann -> klik].

Następna nowość to rozgrzewające plastry menstruacyjne. Więc jeśli ktoś cierpi na bolesne okresy to może warto wypróbować. Do końca sierpnia można je kupić w cenie 6,99 zł (cena regularna 8,99 zł) [Rossmann -> klik].














Do włosów mam do przetestowania szampon i odżywkę od duetu Wierzbicki & Schmidt. Odżywkę miałam kupić po wyczerpaniu mojego składziku z zapasami, bo moja siostra mi ją polecała :)



























Alterra w miejsce olejku o zapachu brzoza i pomarańcza wprowadziła grejpfrut i brzozę :) Właśnie niedawno kupiła w CND poprzednią wersję, więc teraz będę mogła oba warianty zapachowe przetestować.

Do rąk malinowo pachnący kremik :)

Z marki For Your Beauty dostałam szampon do mycia pędzli. Zobaczymy jak się sprawdzi, bo płytka do czyszczenia pędzli z tej marki jest super. Szampon kosztuje 12,99 zł za 100 ml. Ciekawa jestem wydajności...















I na koniec kolorówka. Kosmetyki mineralne Lorigine - bronzer, róż i cień do powiek. U siebie w Rossmannie nie widziałam ich, i nie wiem, czy są wystawione w szafie czy na półkach. Cena każdego kosmetyku to 39,99 zł. W ofercie są również pudry, bazy, korektory, rozświetlacze, pomadki, błyszczyki i pędzle. Kolory otrzymanych kosmetyków niedługo będą na moim Instagramie, gdzie Was serdecznie zapraszam :D


wtorek, 22 sierpnia 2017

Mój demakijaż oczu

Było ostatnio o tuszu do rzęs, więc dzisiaj w kilku krótkich słowach chciałabym Wam przedstawić mój obecny sposób na jego pozbywanie się. Będzie po prostu o demakijażu oczu.


Pierwszym krokiem jest rumiankowe masło do demakijażu z The Body Shop. Nabieram jego niewielką ilość i rozgrzewam między palcami. Następnie wcieram je przez chwilę w rzęsy by olej rozpuścił tusz. Niestety po tym kroku wyglądam niczym panda - tusz jest rozmazany czarną plamą wokół oczu. Rozpuszczoną masakrę wraz z olejem usuwam chusteczkami do demakijażu. Obecnie mam Cleanic "oczyszczenie i odżywienie" z płynem micelarnym oraz Isane Young kokos i mango. Oba rodzaje chusteczek są delikatne dla oczu, nie podrażniają ich. Mają delikatny zapach, ale nie jest on zbyt mocny i drażniący. Oczywiście chusteczek tych można używać samodzielnie, jednak aby usunąć tylko nimi makijaż z oczu trzeba troszkę potrzeć mocniej (a ja staram się tego unikać). Do zdejmowania już rozpuszczonego makijażu spisują się idealnie.


Gdyby jednak pierwszy etap usuwania makijażu z oczu sobie nie poradził, sięgam po płyn micelarny z Tołpy lub żel micelarny z Be Beauty.  Nasączony płatek kosmetyczny jednym lub drugim płynem przykładam na kilka sekund i ściągam resztki tuszu, starając się nie naciągać mocno skóry. Ani Tołpa, ani Be Beauty nie podrażniają moich dość wrażliwych oczu.

Jeszcze jakiś czas temu do demakijażu oczu używałam tylko płynów micelarnych i byłam bardzo zadowolona z tej metody. Dwuetapowe usuwanie może nie jest szybsze, bo zajmuje mi to chwilę dłużej, jednak używanie czegoś bardziej oleistego pozwala mi na dokładniejsze usuniecie maskary. Obecnie jestem zadowolona z tego sposobu demakijażu oczu i mam zamiar nadal stosować kosmetyki na bazie olei do demakijażu (masełko z The Body Shop jest również moim pierwszym krokiem w demakijażu twarzy, ale o tym innym razem).

A Wy jak radzicie sobie z demakijażem oczu? Jakie kosmetyki polecacie?

sobota, 19 sierpnia 2017

Bourjois | maskara Volume reveal

Kosmetyki do makijażu rzadko pojawiają się na moim blogu, ale to dlatego, że używam tylko podstawowych rzeczy, jak podkład, puder czy tusz do rzęs. Więc ubogo :) Ale cieszę, się gdy mogę przedstawić dobry kosmetyk, który się u mnie sprawdził. Choć muszę przyznać, że chyba na blogu jeszcze nie było recenzji maskary, która by mi się nie spodobała... Dla mnie ważne jest, aby tusz wydłużał moje rzęsy i nie sklejał ich.



Opis producenta: Nowa maskara Bourjois Volume Reveal pozwoli ci na wydobycie pełnego potencjału twoich rzęs. Inteligentna i wygodna w użyciu, pokrywa wszystkie rzęsy. To pierwsza na rynku maskara ze zintegrowanym lusterkiem z 3-krotnym zoomem, dzięki któremu dostrzec można nawet te rzęsy, które zwykle są niewidoczne dla oka! A wszystko to po to by aplikacja była jeszcze bardziej precyzyjna. Inteligentna szczoteczka o podwójnym rzędzie włosków o 2 długościach pozwala pomalować każdą rzęsę od nasady aż do końca. Delikatna, elastyczna formuła efektywnie pokrywa wszystkie rzęsy nawet te najkrótsze. Ergonomiczny kształt maskary o podstawie trójkąta sprawia, że łatwo i stabilnie się nią trzyma w ręce. Maskara dostępna jest w 2 wersjach czarnej i wodoodpornej.

Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: od 27 zł | opakowanie 8 ml
KWC: 4,1/5 [klik]


Zacznę nietypowo od ceny. W drogeriach stacjonarnych kosztuje ok. 60 zł, dlatego warto czekać na promocję lub zdecydować się na zakup w sieci, gdzie bez żadnych promocji kosztuje ona poniżej 30 zł.

Szczoteczka jest silikonowa (mi one bardziej odpowiadają). Ładnie rozczesuje, nie skleja rzęs. Rzęsy po wytuszowaniu są bardziej widoczne, pogrubione i trochę wydłużone. Maskara nie odbijała mi się na górnej powiecie, nie osypywała się. Bardzo długo zachowywała świeżość, nie pamiętam nawet kiedy ją otworzyłam. Dopiero wieczorne szczypanie oczu dało mi znać, że już pora na wymianę tuszu. 


To było moje pierwsze spotkanie z tuszem Bourjois i nie rozczarowałam się. Efekt jaki uzyskałam bardzo mi się podobał i jestem ciekawa innych maskar tej marki (może macie coś do polecenia???). 



wtorek, 15 sierpnia 2017

Nivea | pianki pod prysznic

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić prysznicowe rozwiązanie, które daje mi uczucie rozpieszczenia. Pianki pod prysznic od Nivei bardzo, bardzo mi się podobają jednak mają swoje minusy, ale o tym w dalszej części recenzji.


Nivea | jedwabisty mus do ciała /wersja klasyczna/
Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic Creme Care z olejkami pielęgnującymi. Dzięki idealnemu połączeniu ekstraktu drogocennego jedwabiu z niebiańsko miękkim musem sprawia uczucie gładkiej skóry, niczym otulonej jedwabiem.

Skład: Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Panthenol, Octyldodecanol, Lanolin Alcohol (Eucerit), Hydrolyzed Silk, Xanthan Gum, PEG-14 M, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Sodium Benzoate, Linalool, Limonene, Citronellol, Geraniol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Nivea | jedwabisty mus do ciała o zapachu rabarbaru i maliny
Poczuj zapach lata w nowej limitowanej edycji jedwabistych musów do mycia ciała NIVEA Care Shower Silk mousse o zapachu Rabarbaru i Maliny. Pielęgnuje skórę dzięki ekstraktom z naturalnego jedwabiu, pozostawiając ją miękką i gładką. Dzięki formule lekkiego piankowego musu pozwala na przyjemną pielęgnację i wystarcza na 2 razy dłużej niż tradycyjne produkty.

Skład: Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Hydrolyzed Silk, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Xanthan Gum, PEG-14 M, Sodium Benzoate, Linalool, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Parfum.


Dostępność: drogerie, markety
Cena: 13,99 zł | 200 ml
KWC: 4,6/5 [klik]


Klasyczną wersję kupiłam sobie za ok. 10 zł na zakupach w Tesco, wersja owocowa trafiła do mnie w ramach uczestnictwa w Klubie Przyjaciółek Nivea.

Wersja klasyczna pachnie tradycyjnie i jest bardziej wyczuwalna podczas kąpieli. Wersja z rabarbarem i maliną, pachnie delikatniej i, może jestem dziwna, ale nie wyczuwam tu wspomnianych owoców - pachnie po prostu owocami połączonymi z kremem Nivea.

Jak wspomniałam na początku, pianka mnie rozpieszcza pod prysznicem. Bardzo przyjemnie się ją używa, łatwo rozprowadza w czasie mycia. Jest ona bardzo delikatna dla skóry. I to tyle jeśli chodzi o plusy.

Minusem jest zdecydowanie cena i wydajność. Na pewno nie starcza ona na dłużej niż tradycyjne żele. Pianka po wyciśnięciu na dłoń jest zbita, jednak w połączeniu z wodą szybko znika. Dlatego aby jakoś się umyć, najlepiej jest odwrócić trochę prysznic, "wypiankować się", po czym wejść pod strumień wody. Zapach musu nie utrzymuje się długo na mojej skórze.

Mimo, że pianka ma swoje minusy, to ja pewnie co jakiś czas będę do niej wracać. A pewnie niedługo na naszym rynku pojawi się więcej tego typu kosmetyków. Nie wiem czy pamiętacie jak Nivea wprowadziła balsamy pod prysznic? Wiele firm kosmetycznych miało w krótkim czasie w swojej ofercie kosmetyk tego typu. Więc czekam na kolejne nowości kosmetyczne na naszym rynku a do tego czasu będę sięgać po Niveę :D




sobota, 12 sierpnia 2017

Hean - Slim No Limit | cukrowy peeling do ciała

Peeling z Hean kupiłam już jakiś czas temu, oczywiście po przeczytaniu pozytywnych recenzji na jego temat. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moje zdanie na jego temat.


Opis producenta: Cukrowy peeling ujędrniający. Preparat pod prysznic zawiera mieszankę cukru i złuszczających drobinek. Odświeża i wygładza skórę, złuszcza zrogowaciałe warstwy naskórka, oczyszcza pory, poprawia jędrność i elastyczność skóry. Stosowany dwa razy w tygodniu w widoczny sposób przywraca skórze naturalny blask i sprężystość. Mieszanka cukru i złuszczających drobinek – intensywnie usuwa martwe komórki naskórka i odblokowuje pory. Masaż drobinkami pobudza ukrwienie i dotlenia skórę. Limonka – odświeża i tonizuje skórę. Wyciąg z żeń-szenia – stymuluje odnowę naskórka, odżywia i przeciwdziała starzeniu się skóry. Wyciąg z bluszczu – wspomaga modelowanie sylwetki, usuwanie toksyn ze skóry, D-panthenol – skutecznie nawilża, zapobiega podrażnieniom i nadaje skórze miękkość.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, PEG-12 Dimethicone, Glycerin, Propylene Glycol, Triethanolamine, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Polysorbate 20, Glyceryl Laurate, Hedera Helix Extract, Panax Quinquefolium Root Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Potassium Cocoyl Hydrolyzed Collagen, Panthenol, Parfum, Limonene, Linalool, Sucrose, Hydrogenated Jojoba Oil, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, CI 19140.

Dostępność: drogerie m.in. Rossmann, Nnatura
Cena: ok. 10 zł | 200 ml
KWC: 4,2/5 [klik]

Peeling znajduje się w plastikowej tubce. W większości jego wydobywanie nie sprawiało problemów, jednak jak to w przypadku tubek, końcówkę trzeba wymęczyć lub przeciąć opakowanie. 

Kosmetyk ma cytrusowy zapach, troszkę chemiczny. Drobinki są dość ostre i jest ich sporo, co daje możliwość porządnego wypeelingowania naszego ciała. Na pewno pokochają go miłośniczki mocnych zdzieraków. 


Osobiście polubiłam go, jednak od jakiegoś czasu w sieci krążą informacje na temat mikrogranulek w kosmetykach. Tu niestety one się znajdują, więc ja już do niego nie wrócę, jednak osobą które nie zwracają na to uwagi, mogę  go polecić do wypróbowania - jest tani, wydajny i porządnie wygładza skórę :)


środa, 9 sierpnia 2017

Projekt denko | lipiec 2017

Kolejny miesiąc za nami, więc pora na kolejne puste opakowania :)


Avon | płyn do kąpieli Spring Garden: płyny z Avonu królują u mnie w łazience już od kilku lat. Gdy jeden się kończy zamawiam kolejny. Spring Gadren ma prześliczny zapach, kwiatowy ale nie jest on ciężki. Płyny z Avonu po prostu ładnie pachną i robią delikatną pianę, a zapach długo unosi się w łazience.

Douglas | płyn do kapieli Aloe Vera & Feigenkaktus (opuncja): płyn nie jest już dostępny w ofercie Douglas, a szkoda, bo jego zapach pozwalał się zrelaksować i wyciszyć w czasie kąpieli.

Johnson's Baby | łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1: płyn zużyłam dodając go do kąpieli.

Yves Rocher | żel pod prysznic - pomarańcza z Florydy /recenzja/orzeźwiający i odświeżający zapach soczystych pomarańczy. Żel jest bardzo przyjemny choć mało wydajny.

Allverne | nawilżające mydło do rąk i pod prysznic Wanilia/Kokos: mydełko dostałam w prezencie, ale wydaje mi się, że kosmetyki tej marki widziałam w Hebe. Mydło miało przyjemny zapach, jednak nie utrzymywało się długo na skórze. Nie nawilżyło dłoni, jednak na pewno ich nie przesuszało.


Vichy | antyperspirant w kulce przeciw nadmiernemu poceniu /recenzja/: mimo, że antyperspirant nie chronił mnie w 100%, to jednak robił to lepiej niż większość drogeryjnych kosmetyków. Na pewno jest wart wypróbowania, a ja pewnie niedługo do niego powrócę...

Lady Speed Stick | antyperspirant: żelowy antyperspirant, który obecnie jest moim ulubionym drogeryjnym kosmetykiem tego typu. Są dostępne w kilku wersjach zapachowych i za każdym razem sięgam po inny. U mnie sprawdza się dużo lepiej niż wersja w sztyfcie.


Care&Go | szampon przeciwłupieżowy: szampon z Biedronki, który stał u nas pod prysznicem. Osobiście używałam go dość sporadycznie, raz na tydzień, aby dobrze oczyścić włosy i skórę głowy. Sprawdził się dobrze, a do tego jest wydajny, ma gęstą konsystencję, przez co nie trzeba nabierać go dużo.

Isana | suchy szampon /recenzja/tani i dobry suchy szampon, choć bieli włosy i trzeba poświęcić więcej uwagi aby go wyczesać z włosów. Ale jeśli o działanie nic mu nie mogę zarzucić. Tu miałam w mniejszej wersji, format idealny do podróżnej kosmetyczki.

Avon Advance Techniques | suchy szampon /recenzja/: przyzwoity kosmetyk. Włosy były odświeżone przez kilka godzin, w sam raz na szybkie wyjście na miasto :) troszkę przeszkadzał mi jego zapach, bo długo utrzymywał się na włosach.


Thayers | tonik - woda różana, oczar i aloes: kupiłam go jakiś czas temu na iHerb za poleceniem Agnieszki (nissiax83). Świetnie się sprawdzał do odświeżania i tonizowania skóry.

Bielenda | super power mezo serum - serum korygujące: serum może nie radzi sobie spektakularnie z problematyczną skórą, jednak na pewno po jakimś czasie wygląda ona lepiej. Jest gładsza i bardziej jędrna. To moje drugie opakowanie i chyba na jesień sięgnę po kolejne :)

Alterra | serum orchidea do skóry dojrzałej i wymagającej: przyjemne serum do twarzy, idealnie sprawdza się pod krem, zarówno na noc jak i na dzień. Nawilża, nie przeciąża skóry. Niestety nie zużyłam do końca przed terminem ważności :(

La Roche-Posay | Effaclar Duo+ krem zwalczający niedoskonałości skóry: krem pomaga mi w doprowadzeniu skóry do w miarę dobrego stanu, gdy mam jakiś mocniejszy wysyp krostek i zaskórników. Sięgam po niego na zmianę z kremem z Avene.

Gorvita | żel Aloe Vera: żel używałam pod krem na noc jako dodatkowe nawilżenie. Kosmetyk tani, bardzo wydajny, delikatny dla skóry. Świetnie sprawdza się przy podrażnieniach skóry (np. po depilacji czy opalaniu).

Tołpa green, ujędrnienie 40+ | ujędrniający krem przeciwzmarszczkowy pod oczy /recenzja/: gęsty krem, który świetnie nawilża okolice oczu. Krem wydajny i w bardzo przystępnej cenie.


Tołpa, dermo mani, new | odnawiający peeling-masaż do dłoni /recenzja/: znalazłam niedawno drugą część tego kosmetyku... Bardzo dobry, porządny peeling do dłoni. Po zabiegu dłonie są wypielęgnowane i nawilżone.

Vichy Normaderm | próbka żelu i kremu: miałam już do czynienia z żelem Vichy do mycia twarzy i uważam, że jest dobry do cery tłustej i problematycznej.

Yves Saint Laurent | Black Opium: przecudowy! po narodzinach syna mój TŻ sprezentował mi całą buteleczkę :D jak będziecie w drogerii koniecznie go powąchajcie.

Isana | oliwkowa pomadka do ust: niestety nie polubiłam się z tą pomadką. Zarówno zapach jak i działanie było kiepskie. Do tego pozostawiała dziwny, chemiczny posmak.


Cien | płatki kosmetyczne maxi: mięciutki i delikatne płatki bawełniane. Na pewno będę do nich wracać.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: nakupiłam tych płatków w 3-paku, ale niestety nie przypadły mi do gustu. Są wykonanie tylko w 70% z bawełny, przez co nie są tak mięciutkie.

Lilibe | płatki kosmetyczne do peelingu: płatki kosmetyczne, które z jednej strony zawierały drobinki peelingujące. Niestety za wiele one nie robiły, wolę tradycyjne peelingi.

Cleanic | patyczki higieniczne: moje ulubione wyprofilowane patyczki, wracam do nich już przez dłuższy czas. Choć w ostatnim opakowaniu zdarzyło mi się, że ok. 1/4 patyczków miała watę tylko na jednej końcówce....


I tak - to całe moje denko. Dziękuję, że wytrzymałyście do końca (o ile tak było) i zapraszam za miesiąc :)



Isana Young; Synergen | punktowe plasterki przeciw wypryskom

Posiadaczki problematycznej cery pewnie dobrze znają punktowe plasterki wysuszające wypryski. Wcześniej w Rossmannie dostępne były takie z ...