sobota, 24 czerwca 2017

Yope - Werbena | mydło do rąk

Od kiedy mydełka Yope pojawiły się w recenzjach na blogach, bardzo chciałam je wypróbować, jednak nie chciałam zamawiać przez internet. Jakiś czas temu mydełka te pojawiły się w Home&You, jednak tam kosztują bodajże 20 czy 25 zł... Z ratunkiem przyszła o dziwo promocja w Douglasie, gdzie udało mi się je kupić za 14,90 zł. Oczywiście mój wybór nie mógł być inny jak tylko werbena :) 

Dostępność: Douglas, Hebe, Home&You, internet
Cena: od 12,99 zł | 500 ml
KWC: 4,4/5 [klik]


Jeśli chodzi o zapach to jak na początku wspomniałam uwielbiam werbenę w kosmetykach, ale jak się okazało nie tylko ja, bo kto nie pojawił się u mnie w mieszkaniu i korzystał z niego, pytał gdzie kupiłam to mydełko. Zapach dość długo utrzymuje się na dłoniach. Oczywiście mydło spełnia swoją podstawową rolę, myje i nie przesusza skóry. Nie pieni się jakoś szalenie, ale to zapewne z uwagi na jego naturalny skład. Mydło znajduje się w dużej butli z pompką i starcza na dość długi czas. Dodam jeszcze, że Yope to firma polska :)

Przyznam, że polubiłam się z tym mydełkiem i uroczy zwierzaczek z opakowania też do mnie przemówił :) Jeśli znowu trafię na promocję to pewnie skuszę się na inny zapach (co polecacie???).

środa, 14 czerwca 2017

Wiosenny projekt denko | marzec - maj


W marcu nie było projektu denko, ponieważ, jeśli śledzicie mnie na Instagramie, to wiecie, że mój syn postanowił przyjść na świat dwa tygodnie przed terminem. Prawdę mówiąc byłam zaskoczona, gdyż bardziej spodziewałam się tego, że ciąża będzie przenoszona... a tak mogę szybciej się cieszyć moim dzidziusiem :) Dlatego dzisiaj będą zużycia ostatnich (zwariowanych) miesięcy.


Soap&Glory | Foam Call shower & bath body wash: kremowy żel, który możemy używać zarówno jako żel pod prysznic, ale również jako płyn do kąpieli. Ja używałam go tylko pod prysznicem. Kosmetyk ma ładny zapach, jednak nie zostaje on długo na skórze. Pół litra wystarczyło na dość długo. Żel ładnie się pienił, nie sprawiał, że skóra była napięta. Żele z tej firmy nie dostępne są u nas stacjonarnie w drogeriach (mi udało się go kupić w Tk Maxx), jest fajny jednak wg mnie nie wart tego, aby go sprowadzać z zagranicy.

Lirene | żel pod prysznic - kusząca gruszka /recenzja/: bardzo przyjemny żel pod prysznic o przeobłędnym wprost zapachu :)

Avon Skin So Soft | żel pod prysznic z olejkiem z mięty: świeży zapach, żel nie przesuszał skóry.

Avon Senses | żel pod prysznic Joyful Tropics Papaya & Peach: przyjemny kremowy żel o zapachu egzotycznych owoców. Lubię żele z tej serii :)

Babydream | balsam do kąpieli dla matek: używałam go wlewając do wanny jako płyn do kąpieli. Zapach pudrowy, dość wyczuwalny. Płyn sprawiał, że woda stawała się kremowa, nie wysuszała skóry.


Hipp | oliwka pielęgnacyjna: oliwka, którą lubiłam używać w czasie ciąży jak i teraz po. Na pewno będę do niej wracać zarówno dla siebie jak i później dla synka.

Gillette Mach3 | żel do golenia: już od dłuższego czasu sięgam po żele do golenia przeznaczone dla panów.  Są one często na promocji, równie delikatne dla skóry i wydajniejsze.

Rexona | antyperspirant: tym razem antyperspirant z Rexony mnie zawiódł. Nie chronił skutecznie przed mokrymi plamami czy przykrym zapachem.

The Body Shop | masło do ciała Honeymania /recenzja/: do masełka wróciłam ponownie, pierwsze małe opakowanie dostałam do przetestowania, ale tak mnie zauroczył zapach, że za nim zatęskniłam i pełnowymiarowe opakowanie kupiłam, z myślą o używaniu zimą. Masło super nawilża, dobrze rozprowadza się na skórze i jest wydajne.

Facelle Aloe Vera | płyn do higieny intymnej: kolejna zużyta butelka. Gdy nie mogę się zdecydować co kupić do pielęgnacji intymnych okolic zawsze sięgam po Facelle.

Lactacyd | delikatna emulsja do codziennej higieny: małe opakowanie kupiłam do szpitala, aby przemywać się po porodzie. Płyn nie podrażniał i był łagodny.


Bath & Body Works | mydło do rąk w piance Winter Cranberry /recenzja/: prześlicznie pachnące i długo utrzymujący się zapach na dłoniach. Bardzo żałuję, że nie mam dostępu do stacjonarnego sklepu.

Ziaja | mydło do rąk - grapefruit z zieloną miętą /recenzja/: mydełko używane w kuchni. Dobrze się sprawdzało w swojej roli. Dosyć wydajne. Zapach utrzymuje się jakiś czas na dłoniach.

Cien | mydło do rąk Sensitive: zakochałam się w zapachu tego mydła, gdy byliśmy w knajpce w Danii. Okazało się, że mydełko dostępne jest również w naszych Lidlach :) więc pewnie co jakiś czas będę do niego wracać.

Isana | mydło w płynie o zapachu czerwonego jabłka i karmelu: przyjemny zimowy i otulający zapach. Jeśli za rok będzie dostępny w okolicach Bożego Narodzenia na pewno się na niego skuszę. Mydła z Isany u mnie się sprawdzają i są dostępne w każdym Rossmannie, a drogerię można spotkać na każdym rogu :)


Farmona | szampon łopianowy: szamponu używałam będąc w domu rodzinnym. Zapach może nie jest najprzyjemniejszy, jak to bywa w przypadku ziołowych szamponów, ale dobrze oczyszczał włosy i ich nie obciążał.

Kallos | maska do włosów Crema Al Latte: maska ma przepiękny zapach jak to w przypadku mlecznych kosmetyków. Włosy są po niej wygładzone i mięciutkie. Jest ona dostępna w Hebe i kosztuje kilka złotych. Fajna ale bez fajerwerków.


Bioderma Sebium | antybakteryjny żel do mycia twarzy /recenzja/: dobry żel do mycia twarzy, jednak nie wpłynął na poprawę stanu skóry, więc do niego nie powrócę.

Ziaja | żel micelarny /recenzja/żel o świeżym zapachu ogórków, dobrze oczyszczał skórę nie przesuszając jej.

Aknicare | żel do mycia twarzy: kolejny żel do oczyszczania tłustej i problematycznej skóry. Skutecznie oczyszczał jednak skóra była po umyciu napięta i ściągnięta.

Eucerin Hyaluron-Filler | krem wypełniający zmarszczki na noc /recenzja/dobrze nawilżający krem na noc, który nie zapychał i nie obciążał skóry, była ona bardziej elastyczna, jednak zmarszczki na czole nie zniknęły... No ale sam krem chyba już mi nie pomoże :)

Spirulina: zapach przypomina karmę dla rybek, ale warto się z nim przemęczyć. Po 20 minutach skóra odzyskuje blask i jest wygładzona. Czasami lekko mnie podrażniała, ale efekt końcowy był bardzo zadowalający. Miałam jej na ostatnie użycie, zapomniałam jak była dobra i teraz będę musiała powrócić do jej regularnego stosowania.




Nivea | płyn micelarny /recenzja/dobry płyn micelarny. Mimo, że dobrze sobie radził z usuwaniem makijażu i nie podrażniał oczu, raczej do niego nie powrócę.

Mixa Optymalna Tolerancja | płyn micelarny /recenzja/płyn w miarę dobrze usuwa makijaż, choć z mocniej wytuszowanymi rzęsami czasami miał czasami problem. Kosmetyk przeznaczony jest do skóry wrażliwej i reaktywnej i ani razu mnie nie podrażnił. Wbrew pozoru, pompka, która miała być ułatwieniem, czasami mnie denerwowała, ponieważ płyn się rozpryskiwał po bokach płatka kosmetycznego.

Garnier | płyn micelarny /recenzja/: chyba jeden z bardziej znanych i lubianych płynów micelarnych. Ja też go lubię. Dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, nie podrażnia ani oczu ani skóry twarzy. Do tego 400 ml często można upolować w atrakcyjnej cenie, a płyn starcza na długi czas.

Tołpa dermo face, physio | płyn micelarny /recenzja/: płyn dobrze zmywał tusz z rzęs, nie podrażniając oczu ani skóry wokół.

Tołpa dermo face, physio | tonik-serum 2w1 /recenzja/: tonik odświeża twarz i nie pozostawia lepkiej skóry.


Revlon Colorstay | podkład do skóry tłustej 150 Buff: dobrze kryjący podkład do skóry z problemami. Jednak jest on dość ciężki i w cieplejszych miesiącach nie sprawdzał się u mnie zbyt dobrze, był widoczny na skórze a po dotknięciu pozostawał na palcach. W chłodniejsze dni sprawdzał się za to o wiele lepiej :)

My Secret | matt fixing powder: dobry, tani i łatwo dostępny puder matujący.

L'Oreal Volume Millon Lashes So Couture /recenzja/: jak na razie tusze z L'Oreal mnie nie zawiodły, z tego również byłam zadowolona. Jeśli jesteście ciekawe jak wygląda na rzęsach zapraszam do recenzji. Gdybyście się na niego zdecydowały, to warto po otworzeniu dać mu czas, jak troszkę dostanie powietrza o wiele lepiej się spisuje :D

Joko | żel do usuwania skórek: żel leżał u mnie i leżał, więc czas się z nim pożegnać. Nie spełniał swojego zadania więc go nie używałam... O wiele bardziej polecam żel z Sally Hansen.

Delia Onyx | lakier do paznokci: lakier szybko odpryskiwał....



Facelle | chusteczki do higieny intymnej /recenzja/: moje ulubione... nic więcej nie dodam :D

Cleanic | chusteczki do demakijażu twarzy: dobrze radziły sobie z usunięciem makijażu, jednak czasami trzeba było domyć resztki płynem micelarnym lub żelem. Nie podrażniały oczu ani skóry twarzy.



Isana | sól do kąpieli Mandarynka & Maślanka: bardzo przyjemnie pachnąca sól do kąpieli, która była dość drobna i szybko rozpuszczała się w wodzie nadając jej pomarańczowego koloru.

Diosmed | krem na zmęczone nogi: używałam kilka razy będąc jeszcze w ciąży, jednak nie czułam dużej ulgi przy spuchniętych nogach.



Estetica Dr Pomoc | skarpetki złuszczające: skarpetki użyłam jakiś czas przed porodem, ale prawdę mówiąc nie pamiętam, aby złuszczenie było jakieś imponujące... Nie do końca byłam z nich niezadowolona, bo stopy szybko wróciły do swojego stanu.

L'Occitane | krem do rąk 15% shea: kremy z L'Occitane są dobre, ale jak dla mnie nie warte swojej ceny...

Koi | krem do rąk /recenzja/: przyjemnie pachnący a przy okazji skutecznie nawilżający krem do rąk. Szkoda, że nie dostępny stacjonarnie.

Cleanic | zmywacz w chusteczce /recenzja/: chusteczka szybko usuwa lakier, nie pachnie typowo jak zmywacz.


Płatki kosmetyczne:
- duże: Cleanic Silk Effect oraz Carea - obie wersje się u mnie sprawdziły
- małe:
Tami Cool - nie polubiłam się z nimi, ponieważ są bardzo cienkie... nie polecam
Carrefour oraz Tami MyCare - obie wersję mogę polecić
Sephora - najlepsze płatki z tego zestawienia... bardzo mięciutkie i przyjemne. Choć minusem na pewno jest cena.


Dermo Pharma | maska kompres intensywne nawilżanie i dotlenienie: maseczkę kupiłam w Biedronce. Była to maseczka hialuronowa w płachcie, która dobrze przylegała do twarzy. Po jej zdjęciu twarz była lekko lepka, jednak z czasem uczucie to znikało, a skóra była świetnie nawilżona i mięciutka. Nie czułam po jej użyciu potrzeby nakładania kremu na skórę.

Dermo Minerały | maseczka redukująca trądzik /recenzja/: świetnie działająca maseczka na skórę problematyczną i z widocznymi porami. Skóra jest oczyszczona, gładka, pory zwężone. Od czasu do czasu do kupienia w Biedronce.

Ziaja | maska oczyszczająca: bardzo lubię maseczki z Ziaji, ta świetnie sprawdza się w przypadku cery tłustej i z problemami. Rozszerzone pory są znacznie mniej widoczne.

Rival de Loop | maseczka naprawcza: po usunięciu maseczki wacikiem skóra pozostaje lepka, jednak z czasem efekt ten zanika, jednak pojawia się uczucie ściągnięcia więc najlepiej użyć po niej dodatkowo krem nawilżający. Ogólnie skóra po jej zastosowaniu jest miękka, jednak brak efektu wow...

7th Heaven | maseczka do włosów - regeneracja (kokos): maseczka wystarczyła na dwa użycia. Włosy w czasie spłukiwania były bardzo mięciutkie i takie pozostały po wysuszeniu. Maska nie obciążała moich cienkich włosów.

Montagne Jeunesse for men | plasterki oczyszczające na nos: widoczność rozszerzonych porów nie uległa poprawie. Jeśli chodzi o oczyszczenie to z części zaskórniki zostały usunięte, ale nie wszystko...


Próbki: Sisley Anti-aging lift foundation, Ziaja Liście Zielonej Oliwki, Tołpa Hydrativ serum nawilżające (świetny produkt).


Nazbierało się tego, więc mam nadzieję, że jakoś dotrwałyście do końca :D


środa, 7 czerwca 2017

Eucerin Hyaluron-Filler | krem wypełniający zmarszczki na noc

Mając już swoje lata, postanowiłam zakupić krem trochę droższy skierowany do skóry bardziej dorosłej i wymagającej. Gęste i treściwe kremy przeciwzmarszczkowe mogłyby się sprawdzić u mnie tylko w nocy, ponieważ mam cerę tłustą. Mój wybór padł na Eucerin Hyaluron-Filler. Krem ma dość dobre oceny, więc na jednej z promocji w Superpharm kupiłam go za ok. połowę regularnej ceny. 


Opis producenta: 
  • natychmiast wygładza skórę
  • widocznie redukuje zmarszczki w górnych i dolnych warstwach naskórka
  • wypełnia od wewnątrz nawet głębokie zmarszczki
  • dzięki zawartości D-Pantenolu wspomaga naturalny proces regeneracji skóry
  • niekomedogenny (nie zatyka porów)

Skład: Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Isopropyl Palmitate, Panthenol, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrogenated Coco-Glycerides, Octyldodecanol, Butylene Glycol, Glyceryl Stearate Citrate, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glycine Soja Germ Extract, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Dimethicone, Carbomer, Caprylyl Glycol, Trisodium EDTA, 1,2-Hexanediol, Phenoxyethanol, Parfum.

Dostępność: apteki i drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: ok. 100 zł | 50 ml
KWC: 4,3/5 [klik]

Krem znajduje się w ładnym plastikowym słoiczku. Ma dość mocny zapach. Konsystencja jest gęsta i bogata, jednak dobrze rozprowadza się na twarzy i szyi. Mimo iż krem jest treściwy szybko się wchłania i nie obciąża skóry, rano nie budziłam się z obleśnie tłustą i świecącą buzią. Skóra staje się miękka i gładka. Na początku bałam się również tego, że krem mnie zapcha, jednak nic takiego nie miało miejsca.

Jeśli chodzi o działanie przeciwzmarszczkowe, to zauważyłam u siebie jedynie (albo aż), że skóra stała się jędrna i bardziej elastyczna. Na czole mam zmarszczki mimiczne ale nie zniknęły one w trakcie używania tego kremu.

Krem jest na prawdę dobry, jednak to mój pierwszy krem stricte przeciwzmarszczkowy, więc na razie nie planuję wrócić do niego. Ale jakby co to będę wiedziała do czego wrócić, jak inne się nie sprawdzą :D

Znacie jakiś wart uwagi krem przeciwzmarszczkowy??? 


sobota, 3 czerwca 2017

Bioderma Sebium | antybakteryjny żel do mycia twarzy

Chyba najbardziej znanymi kosmetykami z Biodermy są płyny micelarne. Kiedyś już recenzowałam płyn z serii Sebium do skóry tłustej [recenzja], z którego byłam zadowolona. Dlatego przy okazji zakupów w jednej z aptek w oko wpadł mi żel oczyszczający z tej serii w małym opakowaniu za 9,90 zł.


Opis producenta: Sébium Gel Moussant delikatnie myje skórę i jako jedyny produkt ogranicza powstawanie niedoskonałości.
  • Wzbogacony o substancje oczyszczające glukonian cynku i siarczanu miedzi, żel Sébium Gel Moussant działa przeciwbakteryjnie, reguluje wydzielanie sebum i oczyszcza skórę.
  • Wyciąg z gingko biloba łagodzi skórę.
Skład: Aqua, Sodium Cocamphoacetate, Sodium Laureth Sulfate, PEG-200-Hydrogenated Glyceryl Palmate, PEG 40 Glyceryl Cocoate, Disodium EDTA, Mannitol, Xylitol, Rhamnose, Fructooligosaccharides, Zinc Sulfate, Copper Sulfate, Ginko Biloba Extract, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Citric Acid, Sodium Coceth Sulfate, Sodium Chlorid, Sodium Hydroxide, Propylene Glicol, Sodium Methylparaben, Sodium Propylparaben, Parfum.

Dostępność: apteki stacjonarne i internetowe, Hebe, Superpharm
Cena: od 33 zł | 500 ml (dostępna również jest wersja 200 ml)
KWC: 3,5/5 [klik]

Posiadam 100 ml miękką tubkę, jednak większe opakowania posiadają pompkę. Ma on dość mocny zapach i niebiesko-zielonkawy kolor. Żel jest dość rzadki, jednak bardzo dobrze się pieni i niewielka ilość wystarczy na umycie twarzy. Przez co jest wydajnym kosmetykiem. 

Żelu używałam w wieczornej pielęgnacji i oczyszczaniu twarzy. Po wstępnym demakijażu skóry, nanosiłam żel na twarz. Dobrze radził sobie z oczyszczaniem buzi, jednak gdy mamy na sobie cięższy podkład, to należało umyć nim twarz dwukrotnie. Niestety jeśli dostanie się do oczu to strasznie piecze. Żel nie ściągał mi mocno skóry, nie powodował nieprzyjemnego napięcia i ściągnięcia. Twarz jest gładka i widocznie oczyszczona.

Jeśli chodzi o pielęgnację skóry tłustej i problematycznej to nie zauważyłam, aby jakoś bardzo korzystnie na nią wpływał, ale nie zauważyłam też pogorszenia stanu mojej skóry. W sumie żel, który u mnie nie zrobił nic szczególnego. Cieszę się, że udało mi się go kupić w tak małej pojemności, bo wcześniej zastanawiałam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania. Jeśli też się zastanawiacie nad jego zakupem (bo ma dość dobre opinie u posiadaczek problematycznej skóry) to może i Wam uda się go znaleźć w okazyjnej cenie i mniejszym opakowaniu.

piątek, 26 maja 2017

Nivea - mleczna pielęgnacja włosów

Od jakiegoś czasu w drogeriach dostępne są nowości do pielęgnacji włosów z marki Nivea, przeznaczonych do włosów suchych i zniszczonych. W skład mlecznej pielęgnacji wchodzi szampon, odżywka do spłukiwania oraz ekspresowa dwufazowa odżywka. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moje zdania na temat szamponu oraz odżywki przeznaczonych do włosów o normalnej strukturze.


SZAMPON
Opis producenta: NIVEA Hairmilk Mleczny szampon pielęgnujący stworzony specjalnie by regenerować włosy o normalnej strukturze bez obciążania. Pielęgnująca formuła specjalnie dopasowana jest do normalnej struktury włosów. Sprawia, że włosy są lśniące i sprężyste.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride , Lanolin Alcohol (Eucerit®), Hydrolyzed Milk Protein, Panthenol, Polyquaternium-10, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Benzoate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Styrene/Acrylates Copolymer, Limonene, Linalool, Geraniol, Benzyl Alcohol, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Dostępność: drogerie, markety
Cena: 13,99 zł | 250 ml
KWC: 4,4/5 [klik]


ODŻYWKA
Opis producenta: NIVEA Hairmilk Mleczna odżywka pielęgnująca stworzona specjalnie by regenerować włosy o normalnej strukturze bez obciążania. Pielęgnująca formuła specjalnie dopasowana jest do normalnej struktury włosów. Ułatwia rozczesywanie i sprawia, że włosy są lśniące i sprężyste.

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Dimethicone, Stearamidopropyl Dimethylamine, Lanolin Alcohol (Eucerit®), Hydrolyzed Milk Protein, Panthenol, Silicone Quaternium-18, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Coco-Betaine, Trideceth-6, Sodium Chloride, Trideceth-12, C12-15 Pareth-3, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Limonene, Linalool, Geraniol, Benzyl Alcohol, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Cena: 9,99 zł | 200 ml
KWC: 4,4/5 [klik]



Jestem posiadaczkom włosów szybko przetłuszczających się, dlatego na początku miałam obawy, że zestaw ten będzie obciążać włosy i powodować, że szybciej będą się przetłuszczać. Obawy jednak te były nadaremne. Po umyciu włosy są lekkie, miękkie i miłe w dotyku. Myję je jak do tej pory, czyli co dwa dni.

Szampon dobrze się pieni, a odżywka je wygładza i nie obciąża. Nawet jeśli nie mamy czasu na odżywkę, nie będzie problemu z ich rozczesaniem. 

Kosmetyki mają charakterystyczny dla Nivei kremowy zapach. Niektórzy go lubią, inni nie. Ja bardzo lubię go, ma dla mnie taką wartość sentymentalną - kiedyś był dostępny tylko krem Nivei :)

A Wy już spróbowałyście nowości od Nivei?

poniedziałek, 22 maja 2017

Isana Oriental Spirit | kremowy żel pod prysznic

Dzisiaj pora na kolejnego przyjemniaczka spod prysznica... Będzie o kremowym żelu z Isany o orientalnym zapachu kardamonu.


Opis producenta: Kremowy żel pod prysznic Isana Oriental Spirit z ekstraktem z kardamonu stanowi idealną pielęgnację skóry, otaczając ją jednocześnie owocowo- drzewnym zapachem. Delikatnie myje Twoją skórę, rozpieszczając ją. Delikatny kompleks pielęgnacyjny pomaga utrzymać równowagę nawilżenia skóry, chroniąc w ten sposób przed jej wysuszeniem.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine Sodium Chlordie, Eletarria Cardamomum Extract, Glycerin, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Polyquaternium-7, Sodium Lauroyl Glutamate, Glycereth-2 Cocoate, Alcohol, Inulin, Lecithin, Styrene/ Acrylates Copolymer, Sodium Lauroyl Sulfate, Propylene Glycol, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Citric Acid, CI 16185, CI 42051.


Dostępność: Rossmann
Cena: 4,99 zł | 200 ml
KWC: 4,5/5 [klik]


Żel znajduje się w miękkiej tubce, z której z łatwością się go wyciska. Ma on, jak nazwa wskazuje, kremową i dość rzadką konsystencję, zabarwiony jest na lekko fioletowo. Zapach jest orientalny choć nie jest przytłaczający czy duszący. Mi odpowiada :) Utrzymuje się przez krótki czas w łazience i na skórze, ale po użyciu balsamu, całkiem z niej znika.

Oczywiście żel dobrze się pieni i oczyszcza ciało. W swojej roli sprawdza się bardzo dobrze. Niestety, przez swoją konsystencję, nie jest wydajny, choć za tą cenę mogę mu to wybaczyć :)


niedziela, 14 maja 2017

Nivea | antyperspirant Invisible for black & white

Jakiś czas temu udało mi się dostać do Klubu Przyjaciółek Nivea. W ramach udziału w Klubie otrzymałam do przetestowania nowy antyperspirant Invisible przeciw białym śladom i żółtym plamom.



Antyperspiranty w sprayu oraz w sztyfcie należą do moich ulubionych form tego typu kosmetyków. Spray szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Antyperspirant Nivei dodatkowo ma przyjemny zapach.

Jeśli chodzi o ochronę to na pewno nie jest to 48h jak próbuje przekonać nas producent. Ale zapewnia ochronę od rana do wieczora. Używam do już dość długo i przez ten czas zauważyłam tylko kilka razy mokre plamki pod pachną (choć mogła to być również wina materiału z jakiego wykonana była koszulka). W pozostałych przypadkach nie mogłam na niego narzekać. Jednak jestem ciekawa jak będzie spisywał się latem, w znacznie wyższej temperaturze jak teraz...

Również ważny jest fakt, że antyperspirant nie pozostawia białych śladów na ubraniach, ani na kolorowych, ani na czarnych.

Podsumowując, antyperspirant u mnie się sprawdził, detronizują ulubioną do tej pory Rexonę, która ostatnio mnie trochę zawodziła. Podejrzewam więc, że Nivea będzie się pojawić u mnie znacznie częściej niż do tej pory ;)

środa, 10 maja 2017

Mixa Optymalna Tolerancja | płyn micelarnydo skóry bardzo wrażliwej i reaktywnej

Powoli wracam do życia :) Jeśli zaglądacie czasami na mojego INSTAGRAMA to wiecie, że pod koniec marca na świecie pojawił się mój syn :D Oczywiście świat oszalał i został przewrócony do góry nogami... Powoli się poznajemy i uczymy, choć jak każda młoda mama wie, początki są ciężkie (nie strasząc - bardzo ciężkie...).


Dzisiaj zapraszam na recenzję kolejnego płynu micelarnego. Jest to jeden z must have mojej kosmetyczki. Używam go do demakijażu oczu, czasami również twarzy. Zależy mi na tym by dobrze usuwał tusz oraz nie podrażniał moich dość wrażliwych oczu. O płynie z Mixy słyszałam, że jest delikatny więc musiał się w końcu i u mnie pojawić :)


Opis producenta: Płyn micelarny Optymalna Tolerancja. Bardzo wrażliwa i reaktywna skóra twarzy i powiek. Witamina B5+ kojący ekstrakt z róży. Delikatnie zmywa makijaż bez konieczności pocierania. Odświeża i łagodzi. Formuła opracowana w celu minimalizowania ryzyka alergii. Nasz płyn micelarny do demakijażu Mixa Optymalna Tolerancja to preparat, które idealnie nadaje się do demakijażu skóry wrażliwej, ponieważ ogranicza do minimum konieczność pocierania podczas zmywania makijażu. Łagodny demakijaż twarzy i oczu w jednym kroku: niezwykła formuła zawiera micele, które umożliwiają usunięcie makijażu i zanieczyszczeń bez potrzeby tarcia. Skład dobrany tak, aby minimalizować ryzyko wystąpienia reakcji alergicznych. Tolerancja przetestowana na skórze wrażliwej. Bez parabenów, bez alkoholu* *dotyczy alkoholu etylowego.

Skład: Aqua/Water, Hexylene Glycol, Glycerin,, Poloxamer 184, Dihydrocholeth-30, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Panthenol, Polyaminopropyl Biguanide, Rosa Gallica Extract/Rosa Gallica, Flower Extract, Parfum/Fragrance (F.I.L. B53380/1)


Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok. 15 zł | 200 ml
KWC: 4,3/5 [klik]


Płyn micelarny znajduje się w opakowaniu z pompką, co niby ułatwia aplikację, jednak ja wolę chyba tradycyjną butelkę z otworkiem, ponieważ zdarzało się, że płyn po mocniejszym naciśnięciu pompki chlapał.

Kosmetyk ma subtelny zapach i jest bardzo delikatny, zarówno dla skóry jak i dla oczu. Nie podrażnił mnie ani razu. Przy wieczornym demakijażu sprawdzał się w tym miarę dobrze, jednak z mocniej wytuszowanymi rzęsami miał mały problem i potrzebna była większa ilość płatków. Z racji tego i mniejszego opakowania (wcześniej miałam 400 ml Garniera) kosmetyk jakoś szybko mi się zużył... Starczył na ok. miesiąc używania.

Jeśli posiadacie delikatną i wrażliwą skórę, kosmetyk na pewno się sprawdzi. Ja do kolejnego opakowania raczej nie powrócę, mimo, że kosmetyk się sprawdził. Jednak jeśli chodzi o cenę i wydajność to będę powracać do płynu z Garniera lub tego biedronkowego :D


czwartek, 23 marca 2017

Nivea | płyn micelarny 3w1 do cery wrażliwej

Jak już nie raz wspominałam płyn micelarny jest podstawą jeśli chodzi o mój demakijaż. Używam go codziennie i lubię testować nowości, dlatego cieszy mnie fakt, że coraz to nowe produkty z tej kategorii pojawiają się na naszym kosmetycznym rynku :) Dzisiaj będzie o płynie micelarnym z Nivei.


Opis produktu: NIVEA® sensitive 3w1 płyn micelarny usuwa makijaż z twarzy i oczu, oczyszcza jednocześnie nawilżając skórę. Stosowany razem z kremami z linii NIVEA Sensitive pomaga zredukować 3 oznaki wrażliwej skóry:
  1.  zaczerwienienie
  2.  odczucie napięcia skóry
  3.  suchość.
Pielęgnująca formuła z Dexpanthenolem i Olejkiem z pestek winogron:
  • głęboko oczyszcza dzięki niezwykle skutecznemu i łagodnemu kompleksowi oczyszczającemu.
  • nawilża i odświeża skórę
  • nie zawiera parabenów, barwników, substancji zapachowych i alkoholu.
Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie i okulistycznie.

Skład: Aqua, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Glyceryl Glucoside, Glycerin, Sorbitol, Decyl Glucoside, Poloxamer 124, Polyquaternium-10, Disodium Cocoyl Glutamate, Citric Acid, Sodium Chloride, Sodium Acetate, Propylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol.

Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok. 14 zł | 200 ml (na promocji ok. 10 zł)
KWC: 3,8/5 [klik]

Płyn znajduje się w estetycznej, przezroczystej butelce, z której dzięki małemu otworowi dozujemy odpowiednią ilość kosmetyku. Płyn ma bardzo delikatny zapach. 

Co dla mnie najważniejsze w tego typu kosmetykach, to fakt, aby nie podrażniały i nie szczypały one oczu. I ten płyn to mi zapewnia. Używam go głównie do usunięcia maskary z oczu oraz przetarcia twarzy z resztek podkładu. Z tuszem radzi sobie dobrze, może nie wystarczy przyłożyć go na chwilę do powieki, ale domywa rzęsy. Wiadomo, jeśli użyjemy bardziej trwałej masakry to będziemy potrzebować większej ilości płatków nasączonych płynem ale wszystko jest do usunięcia :) Oj przepraszam nie wszystko, bo z wodoodpornym tuszem raczej sobie nie poradzi, no ale od tego są w końcu płyny dwufazowe... Twarz przecieram tylko raz i zaraz po tym sięgam po żel oczyszczający, więc tu nie liczy się dla mnie by całkowicie zmyć podkład. 

U mnie płyn micelarny z Nivei się sprawdził. Robi to co ma robić, nie podrażnia, nie szczypie. Może cena nie zachwyca, ale sam w sobie wart jest wypróbowania jeśli lubicie testować nowe kosmetyki :) 


poniedziałek, 20 marca 2017

Szybko o porannej pielęgnacji twarzy | morning routine

Dzisiaj chciałabym krótko i szybko przedstawić Wam moją obecną pielęgnację twarzy. Są to podstawowe kosmetyki, używane codziennie. Oczywiście jeśli mam na to czas i ochotę to wplatam dodatkowo maseczkę czy serum, jednak te cztery poniższe kosmetyki są moim must have w aktualnej pielęgnacji porannej.


Pierwszym krokiem jest oczywiście oczyszczenie twarzy po nocy. Mam tłustą skórę, staram się mimo to, używać na noc kosmetyków dość mocno nawilżających, różnych serum czy olejków, dlatego rano zawsze myję twarz. Obecnie myję ją żelem micelarnym z Ziaji [recenzja]. Żel dobrze się sprawdza, nie ściąga skóry i jej nie napina. 

Po użyciu twarzy i jej osuszeniu sięgam po tonik-serum z Tołpy [recenzja]. Bardzo długo nie używałam ich zbyt regularnie, jednak od jakiegoś czasu robię to niemal codziennie :) 

Ostatnim krokiem jest oczywiście nałożenie kremu. Pod oczy stosuję Cure Solutions kuracja usuwająca oznaki zmęczenia z Yves Rocher. Krem jest lekki, dość szybko się wchłania, ładnie rozświetla okolice oczu. Na twarz nakładam, dobrze sprawdzony, krem nawilżający matujący z Ziaji [recenzja]. Do kremu wróciłam, ponieważ jest to jedyny krem, który nie sprawia, że moja twarz szybko zaczyna się błyszczeć, dodatkowo zapewnia jej nawilżenie. Jeśli coś z tych czterech kosmetyków mogłabym polecić wypróbować, to z czystym sercem, będzie to właśnie ten krem z Ziaji :D

A jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja twarzy? Też taka prosta i uboga, czy bardziej rozbudowana???


środa, 15 marca 2017

Lirene | kusząca gruszka - żel pod prysznic

Do tej pory pod moim prysznicem stał tylko jeden żel i nie otworzyłam kolejnego gdy ten nie został wykończony, jednak ostatnio coś mi się pozmieniało i mam otwartych chyba z cztery. Oczywiście każdy jest inny a sięgając po konkretny, kieruje się zapachem, który chcę by mi towarzyszył podczas kąpieli. Dzisiaj będzie o mało zimowym żelu, bo o kuszącej gruszce, która kojarzy nam się zdecydowanie z latem czy jesienią :)

Opis producenta: Żel pod prysznic Lirene to niezwykłe połączenie delikatnej pielęgnacji skóry z codzienną dawką energii oraz owocową ucztą dla zmysłów. Wyjątkowo lekka formuła żelu łączy w sobie aromatyczną i pełną energii nutę soczystej gruszki ze słodyczą jabłka i melona. Zawarty w żelu wyciąg z gruszki doskonale pielęgnuje skórę, pozostawiając ją miękką i jedwabiście delikatną przez cały dzień.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Laureth 5 Carboxylate, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Pyrus Communis Extract, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, CI 16185, CI 19140.

Na samym początku muszę, po prostu muszę, napisać, że zapach jest przeobłędny jak dla mnie. Czuć tu na prawdę soczyste i aromatyczne gruszki. Nie wiem czy żel jest jeszcze dostępny, ale jeśli tak to koniecznie go powąchajcie, a gwarantuje Wam, że nie wyjdziecie bez niego ze sklepu.

Żel jest dość gęsty, dobrze się pieni. Oczywiście właściwości myjące posiada :) nie przesuszał mi skóry w czasie jego używania. Bardzo przyjemny kosmetyk - z czystym sumieniem polecam. 


niedziela, 12 marca 2017

Pregnancy Tag | TAG ciążowy + akcja DZIECKO w Rossmannie

Rozpoczął się już ostatni miesiąc mojej ciążowej przygody i mam nadzieję, że będzie ona w miarę lekka :) Cała ciąża, jak do tej pory, przebiegła bez żadnych ciężkich i nieprzyjemnych chwil. Dzisiaj chciałabym odpowiedzieć na pytania z tagu ciążowego.


Pytania:
1. Jak się czułaś, gdy dowiedziałeś się, że jesteś w ciąży?
Oczywiście bardzo się ucieszyłam, ponieważ staraliśmy się już kilka miesięcy o dzidzię :) 

2. Jak powiedziałaś to tacie dziecka?
Tak jak wyżej pisałam, staraliśmy się o dziecko, dlatego od razu po zrobieniu testu zadzwoniłam do mojego partnera. Niestety pracuje on za granicą i na ciekawy i oryginalny sposób przekazania tej wiadomości, po prostu nie mogłam czekać - oczywiście z mojej ekscytacji, że w końcu się udało :)

3. Czy czekałaś 3 miesiące, aby ogłosić nowinę o swojej ciąży?
O ciąży od początku wiedział oczywiście mój TŻ, moja siostra i najbliższe przyjaciółki. Z ogłoszeniem nowiny całemu światu czekaliśmy ponad trzy miesiące, gdy ciąża będzie pewna i nic złego się nie wydarzy przez ten czas.

4. Czy to Twoja pierwsza ciąża?
Tak.

5. Chcesz mieć więcej dzieci?
Tak, planujemy dwójkę dzieci :)

6. Chcesz znać płeć dziecka?
Tak, dużo łatwiej jest kompletować wyprawkę...

7. Chcesz chłopca czy dziewczynkę?
Powiem tak: płeć pierwszego dziecka nie ma dla mnie znaczenia. Każdy rodzic pragnie by było ono po prostu zdrowe. Mój TŻ chciał od początku chłopca :) 

8. Czy masz wybrane imię i jaka jest jego historia?
Imię mamy wybrane, ale to prawda, że w czasie jego wyboru zdajemy sobie sprawę kto ze znajomych, dalszych czy bliższych, źle się nam kojarzy... Muszę powiedzieć, że nad wyborem imienia dla chłopca dłużej główkowaliśmy niż dla dziewczynki.

9. Ulubiona część bycia w ciąży i najgorsza?
Zawsze podobały mi się kobiety z widocznym ciążowym brzuszkiem :) i ja bardzo lubię się w tym stanie. Może lubię ten brzuszek bo na szczęście nie przytyłam zbyt wiele w ciąży. Do tego mogę poświęcić nieco więcej czasu dla siebie, bo od 5 miesiąca ciąży jestem na zwolnieniu. Bardziej zależało mi na odcięciu się od dość stresującej pracy i wymagającej siedzenia przez 8 godzin dziennie przed komputerem.
Najgorsza część? Chyba pierwszy trymestr. Na szczęście nie cierpiałam na poranne mdłości, jednak chodziłam jak zombie. Ciągle chciało mi się spać, dość trudno było mi się wtedy skoncentrować na czymkolwiek. Oczywiście po obiedzie zasypiałam, budziłam się, kąpałam i szłam dalej spać... 

10. Jaki jest twój plan porodu?
Plan jest bardzo prosty - przeżyć to i urodzić jak najszybciej :D Planu porodu nie piszę, bo uważam, że nie ma to większego sensu. Będę rodzić pierwszy raz, niczego nie mogę przewidzieć i mam zamiar zaufać położnym, które widziały już nie jedno.

11. Czy planujesz karmić piersią?
Tak, przynajmniej do 6 miesiąca. 

12. Czy planujesz powrót do pracy czy zostaniesz w domu, kiedy dziecko się urodzi?
Po porodzie planuję wykorzystać urlop macierzyński, jednak po roku planuję wrócić do pracy. Bądź co bądź bardzo ją lubię :D

13. Czy gotujesz dla dziecka?
Jeszcze nie :) Ale jak będzie taka potrzeba to na pewno będę dla niego gotować. Nie chciałabym, aby żyło tylko na słoiczkach.

14. Czy masz pomysły urządzenie pokoju dziecka?
Pomysł oczywiście jest. Akurat bardzo podoba mi się styl skandynawski - biało i prosto. Niestety na to mam jeszcze czas, bo przez pierwsze 3 miesiące (minimum) dziecko będzie miało łóżeczko u nas w sypialni. Jestem tego typu osobą, że wiem, że będę zaglądać i sprawdzać w nocy czy nic złego się nie dzieje, więc wolę mieć je pod ręką :) Może stwierdzicie, że jestem nadopiekuńcza, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże... 



Na koniec chciałbym opisać w dwóch słowach nową promocję w Rossmannie. Akcja "Dziecko" będzie trwać od 10 marca do 10 kwietnia. 

Pierwszy etap promocji będzie trwać od 10-30 marca br. Obejmuje ona akcesoria (w tym m.in. podgrzewacze do butelek, Szumisie oraz inne zabawki), ubrania dla najmniejszych dzieci (rozmiary od 74 do 86) oraz książki. Natomiast od 20 marca do 10 kwietnia można będzie zaopatrzyć nieco starsze dzieci. Zakupy można dokonać również poprzez sklep internetowy


środa, 8 marca 2017

Bath & Body Works | mydło w piance Winter Cranberry

Bath & Body Works kojarzy mi się zawsze z przepięknymi zapachami. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mydełko w piance, które umilało mi mycie dłoni w okresie zimowym i świątecznym :)


Dostępność: sklep stacjonarny B&BW, zamówienie internetowe z USA
Cena: PL 39 zł, USA 6,50 $  | 259 ml

Szata graficzna jak zwykle przepiękna, bardzo ładnie prezentuje się na umywalce. Pompka ani razu mi się nie zacięła. Zapach to żurawina połączona z brzoskwinią... Coś cudownego :D Każdy z moich gości zwracał uwagę na to przepięknie pachnące mydło.

Cena dość spora, warto polować na promocje. Jednak wydajność mydła jest świetna, wystarczyło mi na jakieś 3 miesiące używania. Pianka jest delikatna a mydło nie przesuszało mi dłoni.

Na koniec mała prośba do Was, ponieważ jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że można dokonać zamówienia telefonicznego w B&BW (niestety w PL nie funkcjonuje sklep internetowy). Wiecie może czy to prawda i jak to funkcjonuje???? Będę bardzo wdzięczna za Wasze komentarze.



niedziela, 5 marca 2017

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes So Couture

Do tej pory miałam do czynienia z kilkoma maskarami Volume Million Lashes (np. Feline oraz Noir Excess) i wspominam te doświadczenia bardzo dobrze. Dzisiaj będzie o kolejnej wersji, tym razem fioletowej (bardzo rozsławionej w sferze blogowej i youtubowej), So Couture. 


Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Cena: od 30 zł do nawet 61 zł | 9,5 ml
KWC: 4,4/5 [klik]


Tusz posiada silikonową szczoteczkę z krótkimi igiełkami, które świetnie rozczesują rzęsy, docierają nawet do tych najkrótszych. Bardzo wygodna przy malowaniu dolnych rzęs. 

Aby tusz dobrze się sprawdzał, jak każdy z L'Oreala, warto otworzyć i dać mu kilka dni na zgęstnienie. Kosmetyk można używać nawet 6 miesięcy od otworzenia i na prawdę na dość długo starcza. W czasie używania nie osypuje się i nie odbija na górnej powiece. Dopiero pod koniec używania zauważyłam, że zaczyna się osypywać - ale to normalne po kilku miesiącach używania. 


Na zdjęciach powyżej możecie zobaczyć, jak tusz wygląda na rzęsach. Na co dzień nie maluję się mocno, jest to przeważnie jedna warstwa maskary. Rzęsy są wydłużone, czarne i o wiele bardziej widoczne, a co najważniejsze nieposklejane.

A Wy byłyście z niego zadowolone?? 

wtorek, 28 lutego 2017

Projekt denko | luty 2017

Najkrótszy miesiąc w roku już za nami, więc pora na podsumowanie lutowych zużyć kosmetyków :)

Zaczniemy od kosmetyków, które wykończyłam z racji mojego błogosławionego stanu...
Palmers | pielęgnacyjny balsam przeciw rozstępom: to opakowanie dostałam w spadku po siostrze, jednak obecnie kupiłam już sama kolejne, ponieważ balsam jest bardzo, bardzo wydajny, gęsty i ma cudowny kakaowy zapach. Kolejnego opakowania na pewno przed rozwiązaniem nie wykończę, jednak na pewno później będzie używało mi się go równie przyjemnie. Warto go rozciąć na sam koniec, ponieważ pompka nie sięga do samego końca a zostaje tam dość sporo kosmetyku.

Mustela | krem przeciw rozstępom: próbka, którą otrzymałam w szkole rodzenia. Dobrze się rozprowadzał na skórze, jednak czy działa? Trudno ocenić po jednorazowym użyciu.

Efektima Mama-Care | kuracja zapobiegająca rozstępom dla kobiet w ciąży: strasznie twarda buteleczka, z której nie jestem w stanie wydobyć kosmetyku. Stąd mój apel do producenta: jeśli chcecie zachęcić konsumentki do wypróbowania i zakupu Waszego kosmetyku, zmieńcie opakowanie, z którego będzie można skorzystać! A tak próbka trafia cała do kosza... Tego nie można nawet nożem przeciąć.... 

Luksja Care Pro Restore | mleczko pod prysznic z masłem shea /recenzja/: bardzo polubiłam się z tym żelem. Jest otulający, myje i jednocześnie bardzo dobrze pielęgnuje moją skórę. Na pewno wrócę do kosmetyków z tej linii, muszę tylko wykończyć moje zapasy :)

Wellness & Beauty| olejek do kąpieli z lawendą /recenzja/: kosmetyk idealny do stworzenia domowego relaksującego SPA. Niestety wbrew zaleceniom producenta polecam użyć ok. 1/3 opakowania na kąpiel - efekt na skórze o wiele lepszy. Jest ona po kąpieli nawilżona i otulona olejkiem.

Isana Sensitiv | delikatne mydło: jak wskazuje nazwa mydło jest delikatne ale skutecznie domywało dłonie nawet po podkładzie, nie przesuszało ich. Zapach jest również bardzo subtelny i nie utrzymuje się długo na skórze. A opakowanie zostawię sobie na przelewanie uzupełnień mydła (po oderwaniu naklejki z nazwą nie pozostaje żaden ślad), ponieważ idealnie wpisuje się w styl skandynawski :) 

Batiste with a pretty & opulent fragrance | suchy szampon: chyba jeden z najbardziej znanych i lubianych suchych szamponów. Ja również je bardzo lubię i jak na razie próbuję różnych wariantów zapachowych, i jak na razie każdy mi się podobał :) 

Ziaja | pasta do głębokiego oczyszczania twarzy /recenzja/: fajny i przyjemny peeling, jednak nie wiem czy będę do niego wracać, o wiele bardziej wolałam używać korundu. Jednak sam w sobie na pewno wart przetestowania, jeśli nie miałyście z nim do tej pory do czynienia. 

Avon Clearskin | tonik przeciw wypryskom z kwasem salicylowym: z tego co zaraz napiszę nie jestem dumna, ale używam go głównie po manualnym oczyszczaniu skóry w domy (żeby nie pisać o wyciskaniu pryszczy przed lusterkiem...). Dzięki zawartości kwasu salicylowego wydaje mi się, że działa na skórę odkażająco (przynajmniej na to liczę...).

Calvin Klein | Obsession Night: nie umiem opisywać zapachów... więc napisze tylko, że ja używałam go głównie wieczorami lub porą jesienn-zimową, ponieważ jest to raczej taki cięższy zapach.

Bath & Body Works | mgiełka do ciała Moonligt Path: lekka i dość trwała mgiełka, którą używałam głównie w domu, aby nie przytłaczać wszystkich wkoło zapachem mocniejszych perfum. Główne nuty zapachowe to jaśmin, fiołki, lawenda i piżmo.

Poniższe kosmetyki nie zużyłam do końca, jednak skończyła się ich data ważności...

Zrób sobie krem | potrójny kwas hialuronowy 1,5%: używałam go swojego czasu pod krem na noc, jako serum nawilżające. Samo nałożone na skórę lekko napinało mi skórę. Jednak używany pod krem fajnie się sprawdzał i nie obciążał dodatkowo mojej tłustej skóry.

Zrób sobie krem | naturalny olej tamanu: zapach bardzo wyczuwalny i specyficzny. Używałam go punktowo na wypryski, jednak nie sprawdzał się u mnie tak dobrze jak plasterki wysuszające. Pryszcze co prawda znikały, ale potrzeba było na to więcej czasu. 

Isana płatki kosmetyczne | duże i tradycyjne: nie przywiązuje się bardzo do jednej firmy oferującej płatki kosmetyczne, kupuję je najczęściej tam gdzie mi się o tym przypomni :) Te z Isany mogę polecić, jednak jeśli denerwują Was rozwarstwiające się płatki to tych dużych nie kupujcie...

Cleanic | patyczki higieniczne: tak jak w przypadku płatków, nie przywiązuje się do jednych...

Bic Miss Soleil | maszynki do golenia: zawsze kupuję te z trzema ostrzami lub ich siostry z czterema. Ulubione maszynki :)

Cleanic | chusteczki do demakijażu: takie chusteczki genialnie sprawdzają się w podróży, teraz jednak mało się przemieszczam ale używam ich do pierwszego, wstępnego zmycia makijażu wieczorem. Te różowe z Cleanic dobrze się sprawdzały, nie podrażniały skóry ani oczu, jednak pamiętajcie, że nie zastąpią one porządnego mycia twarzy :)

Clenic | chusteczki do higieny intymnej /recenzja/: lubię mieć pod ręką tego typu chusteczki. Te mnie nie podrażniały i świetnie odświeżały.

Isana | sól do kąpieli - zioła alpejskie /recenzja/: bardzo przyjemny ziołowy zapach, jednak nie wiem czy jest jeszcze dostępne, ponieważ kupiłam ją w cenie na do widzenia.

For Your Beauty | maska do rąk z masłem shea /recenzja/: jeśli czytałyście moją recenzję na temat tych nawilżających rękawiczek do dłoni to wiecie, że nie byłam zadowolona z ich działania.

Maski do twarzy: Rival de Loop - rozświetlająca, Yves Rocher - głęboko oczyszczająca, 7th Heaven - czekoladowa oraz zielona herbata (peel-off). Będzie o nich niedługo oddzielny wpis :)

Postanowiłam zacząć zużywać próbki, których nazbierało mi się całkiem sporo...
Ziaja Liście Manuka | żel oczyszczający: fajny i skuteczny żel, nie ściągał mi mocno skóry.
La Roche Posay | Redermic C krem pod oczy: lekki kremik o żółtym zabarwieniu, bardzo wydajny i nawilżający okolice oczu.
L'Oreal Kod Młodości | rozświetlacz w kremie: żelowa konsystencja kremu sprawia, że dość szybko się wchłania, pozostawia skórę ładnie rozświetloną ale nie brzydko błyszczącą się.
Avon Anew Ultimate 7S | eliksir: szybko się wchłania, skóra wygładzona, oraz Avon Anew Genics | serum skoncentrowane: używane pod krem na noc. Kosmetyki dobrze się sprawdziły, jednak nie mam zaufania i przekonania do kremów z Avonu...

Nivea | odżywcze mleczko do ciała: będąc w LO bardzo, bardzo lubiłam ten kosmetyk. Zapach przywołał wiele cudownych wspomnień :)
Le Petit Marseillais kremowy żel pod prysznic oraz mleczko nawilżające: fajnie kosmetyki o delikatnych i przyjemnych zapachach.
Love Me Green | krem do ciała: treściwy i gęsty krem, który dobrze nawilża skórę.
She Foot | krem na suche i pękające pięty: kosmetyk chyba wywarł na mnie za małe wrażenie bo nawet nie pamiętam jak się sprawdził....
Perfecta Mama | preparat przeciw rozstępom: chyba był ok, jednak po jednym użyciu trudno stwierdzić jak by się spisywał na dłuższą metę.
Diosmed | krem na zmęczone nogi: niestety czasami czuję, że mam opuchnięte i obrzęknięte nogi, więc używam wtedy tego kremu. Używam bo używam, ale natychmiastowego uczucia ulgi nie doznałam.
Avon Femme: kwiatowy przyjemny zapach.
Yves Rocher Moment de Bonheur oraz Nature: ten męski zapach (drugi w kolejności) bardzo mi się spodobał, może kupię mojemu TŻ :)


I tyle dobrego udało mi się wykończyć w lutym :) Poszło mi całkiem dobrze, nieprawdaż? A jak u Was wygląda zużywanie kosmetyków?


Yope - Werbena | mydło do rąk

Od kiedy mydełka Yope pojawiły się w recenzjach na blogach, bardzo chciałam je wypróbować, jednak nie chciałam zamawiać przez internet. Jak...