Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rexona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rexona. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 stycznia 2018

Projekt denko | grudzień 2017

Styczeń powoli zbliża się ku końcowi a ja dopiero zabieram się za podsumowanie grudniowych zużyć kosmetyków, ale lepiej późno niż wcale :) niestety przy małym dziecku nie można zbyt wiele zaplanować a już przy dwójce (siostra mnie odwiedziła), wieczorem marzyłam tylko żeby wyciągnąc nogi na kanapie :D


Koniec pisania o moim (ciężkim) życiu matki, pora na kosmetyczne konkrety :)


Isana | kremowy żel pod prysznic Malina: słodki malinowy zapach. Świetnie sprawdzi się latem. Żel nie przesuszał skóry, dobrze się pieni i jednak nie jest bardzo wydajny.

Avon Senses | żel pod prysznic Brazil: jest to żel dedykowany mężczyznom, jednak zapach jest tak przecudowny i uniwersalny, że my również możemy po niego sięgać. Jest to jeden z moich ulubionych zapachów z tej serii Avonu. Na pewno jeszcze u mnie zagości nie jedne raz.

Yves Rocher | żel pod prysznic - Zielona herbata z Chin: bardzo świeży zapach, kąpiel z nim to czysta przyjemność. Chętnie jeszcze wrócę do tego kosmetyku.


VitalDerm | szampon i odżywka seria odbudowująca z olejkiem arganowym /recenzja/wydajne kosmetyki z zawartością olejku arganowego. Jak pisałam w osobnej recenzji kosmetyki się u mnie sprawdziły, jednak cuda się nie zadziałały, więc nie widzę sensu w przepłacaniu za nie, tym bardziej że w drogerii możemy dostać tak samo działające szampony i odżywki do włosów.

Alterra | delikatny szampon: szampon mimo że jest delikatny dobrze sprawdzał się do moim przetłuszczających włosów, domywał je. Nic więcej się nie wydarzyło przy jego stosowaniu. Możliwe, że jeszcze kiedyś u mnie zagości.

Jantar | odżywka do skóry głowy: to mój święty gral. Zawsze pomaga mi gdy moje włosy są słabe i bardzo wypadają. Może nie do końca hamuje ten efekt ale sprawia, że pojawia się zdecydowanie dużo nowych włosów. Końcówkę mam przelaną do butelki z atomizerem i po jej wykończeniu zrobię sobie chwilę przerwy, ponieważ to chyba moja trzecia butelka z kolei. Widziałam, że producent wprowadził nowe opakowanie uzbrojone już w atomizer.

Suchy szampon z Biedronki: dawno nie widziałam tych szamponów w sklepie, a szkoda, bo u mnie świetnie się sprawdzały. Jeśli jeszcze kiedyś będą dostępne na pewno po nie sięgnę ponownie.


Garnier | mleczko ujędrniające do ciała: kosmetyk mojej młodości:) często dostałam po niego w liceum i na studiach. Szybko się wchłania i pozostawia napięta i elastyczną skórę.

Rexona | antyperspirant w sztyfcie: nie wiem czy ja się już uodporniłam na te antyperspiranty, ale od jakiegoś czasu zauważyłam, że Rexona już na mnie tak dobrze nie działa jak kiedyś... 

Wellnes&Beauty | krem do rąk /recenzja/: lekki krem o przecudownym zapachu. Gdyby nie to, że kremów do rąk mam w zapasie na 100 lat to chętnie bym do niego powróciła. Szybko się wchłania, pozostawia miękkie i nawilżone dłonie.


Nivea | pielęgnacyjny płyn dwufazowy do demakijażu oczu /recenzja/: skuteczny i szybki. Nie pozostawiał zamglonych oczu, nie szczypał i nie podrażnieniał. Wart wypróbowania jeśli używacie tego typu kosmetyków.

Tisane | pomadka ochronna: lubię tak samo jak wersje w słoiczku, jednak ta zdecydowanie jest wygodniejsza w użyciu. Nie jest to bardzo tłusta pomadka, więc podczas dłuższego pobytu na dworze trzeba ją co jakiś czas ponownie nakładać. 


Garnier Aqua Bomb | nawilżająca maseczka w płachcie /recenzja/: z działania maseczki byłam zadowolona, jednak moja tłusta skóra nie potrzebuje mocnego nawilżenia. Myślę, że jeszcze do niej wrócę.

Tołpa | peeling borowinowy /recenzja/: świetny zdzierak. Żałuję, że można kupić go tylko w saszetce, a nie dużym opakowaniu...  

Isana | sól do kąpieli - fiołek i koniczyna: idealna saszetka na aromatyczną kąpiel. Zapach niestety dość szybko się ulatnia, i po kilku minutach po kapieli w łazience nie zostaje po nim żadny zapach.



I na dzisiaj to tyle, a za niedługo będzie kolejny post ze zużyciami, już styczniowymi. 

niedziela, 31 maja 2015

Majowe zużycia

Na początku chciałam przeprosić za dość długą przerwę w publikacji postów, jednak życie postanowiło ostatnio troszkę mnie przetestować. Sporo problemów zmusiło mnie niestety do poświęcenia czasu na rozwiązanie tych trudności - i stąd blog musiał pójść w nieco odstawkę. Oczywiście na instagramie starałam się być codziennie, i tam nadal dodawałam zdjęcia oraz informacje o promocjach itp. Więc jeśli jeszcze mnie nie śledzicie - serdecznie zapraszam -> KLIK
Mam nadzieję, że te krótkotrwałe okresy ciszy na moim blogu nie będą dla Was kłopotem, i mam nadzieję, że szybko się z nimi uporam i wrócę to systematycznego umieszczania recenzji. A teraz zapraszam na majowy projekt denko. 
Wellness&Beauty peeling solny oliwa z oliwek i zielona herbata /recenzja/: peeling z Wellness&Beauty są wg mnie jednymi z najlepszych jeśli chodzi o kosmetyki drogeryjne. Świetnie zdzierają martwy naskórek, pozostawiając skórę niezwykle nawilżoną i wypielęgnowaną dzięki zawartości olejów a nie parafiny. Do tego są tanie, a do wyboru są trzy wersje zapachowe. 

Isana owocowy żel pod prysznic /recenzja/: jak na razie wszystkie żele Isany się u mnie sprawdziły. Nie przesuszają mi skóry, dobrze się pienią i są dość wydajne. Dostępnych jest kilka wersji zapachowych, a dodatkowo co sezon pojawiają się wersje limitowane. Tu właśnie jedna z nich - owocowa - zapach ładny, słodki ale nie utrzymuje się długo na skórze.

Avon żel pod prysznic Garden of Eden: te żele z Avonu są na prawdę dość tanie, na promocji kosztują 5 zł, jednak jeśli jesteście konsultantkami lub macie u nich jakieś dodatkowe rabaty to żele naprawdę można mieć za kilka złotych. Akurat Garden of Eden jest jednym z moich ulubionych zapachów z serii Senses. Żel dobrze się pieni, jest wydajny i nie zauważyłam, aby przesuszył mi skórę. 
Eveline kremowe mleczko do ciała /recenzja/: balsam sprawdził się u mnie dobrze, jednak osoby mające problem z naprawdę suchą skóra mogłyby poczuć pewien niedosyt, jeśli chodzi o nawilżenie. Wygodna pompka, duża butla, jednak można znaleźć dużo lepiej nawilżający balsam na drogeryjnych półkach. 

Isana Med emulsja do ciała z mocznikiem 5,5% /recenzja/: balsam świetnie nawilża skórę, pozostawia na niej ochronną warstwę. Nie wchłania się całkowicie w skórę. Idealny na chłodniejsze miesiące. 
Rexona antyperspirant Shower Clean: świeży zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Rexona to jeden z lepiej działających na mnie antyperspirantów, i mimo, że nie hamuje pocenia w 100% to i tak daje radę :)

Garnier Olia farba do włosów kolor 10.1 bardzo jasny blond: farbę użyłam dwukrotnie do zrobienia ombre. Za pierwszym razem kolor wyszedł bardzo delikatny, rzekłabym, że niewidoczny. Po jakimś czasie postanowiłam spróbować jeszcze raz i uzyskałam, bardzo ładny delikatny efekt. 

Avon Foot Works peeling do stóp o zapachu papai: prawdę mówiąc nie wiem po co kupuję osoby peeling do stóp, skoro spokojnie mogłabym używać tego co do całego ciała... Też tak macie??? 
Wracając do peelingu z Avonu to nie jest to najmocniejszy zdzierak. Akurat do stóp taki by się u mnie lepiej sprawdził. Peeling ładnie pachnie, ale tak na prawdę nic wielkiego ze stopami nie robi. 
Be Beauty płyn micelarny: tani, dobry i nie szczypie w oczy. Na pewno będę do niego wracać, o ile któregoś dnia Biedronka nie postanowi go wycofać. Jakiś czas temu na Instagramie /klik/ pokazywałam, że płyn zmienił nieco szatę graficzną, producent pozostał bez zmian i z tego co wiem, to w składzie nic nie zmienili :) 

Celia de Luxe płyn micelarny /recenzja/: dość przyzwoity płyn w rozsądnej cenie. Z makijażem oczu może nie radził sobie fenomenalnie, bo czasami rano budziłam się niczym panda, ale nie powodował podrażnienia czy szczypania oczu. Miał intensywny zapach, co nie każdemu może się spodobać. 

Oriflame balsam uniwersalny: chyba jeden z flagowych kosmetyków z Oriflame. Można go stosować do ust, suchych skórek czy łokci. Swojego czasu go lubiła, choć nie dawał u mnie tak dobrych efektów jakby chociaż balsam z Tisane

Ziaja Sopot Spa krem ochronny aktywnie nawilżający: krem przeznaczony dla kobiet 30+, jednak moim zdaniem dużo młodsze dziewczyny mogą po niego sięgać bez obaw. Krem nie jest bardzo tłusty, szybko się wchłania. Ponieważ używałam na noc mocniejszego kremu przeciwzmarszkowego, Ziaję zużyłam głównie na szyję i dekolt. 
Astor podkład Mattitude: lekki podkład matujący, który świetnie sprawdza się w cieplejszych miesiącach. Nie podkreśla rozszerzonych porów, nie wchodzi w zmarszczki. Niedawno do niego wróciłam i kilka dni po szalonych promocjach na kolorówkę dokończył swojego żywota :( 

Wibo Growing Lashes /recenzja/: jeden z ulubionych tuszów, w dodatku do kupienia na promocji za 5-6 zł. Idealnie rozdziela rzęsy, wydłuża je i podkreśla. Niestety to opakowanie wystarczyło mi na kilka tygodni, po tym czasie zaczął się osypywać. 

Catrice kredka do brwi kolor 020: jak na razie udało mi się opanować technikę wypełniania brwi właśnie za pomocą kredki. Odcień 020 chyba najbardziej pasuje do mnie, ponieważ jeszcze nie zdarzyło mi się ich przerysować. Jeśli nawet na dużo nałożyłabym jej na brwi to za pomocą szczoteczki umieszczonej na końcu kredki można ją spokojnie wyczesać i osiągnąć delikatniejszy efekt. Wiec jeśli Waszej twarzy brakuje brwi (tak jak u mnie) to na prawdę polecam sięgnąć po kredkę, ponieważ ten sposób ich podkreślania jest chyba jednym z najłatwiejszych. Oczywiście kredka znalazła się w moich ulubieńcach roku, jeśli chodzi o kolorówkę i na pewno długo ze mną pozostanie :)
Carea płatki kosmetyczne: kolejne, kolejne, kolejne.... Wracam do nich prawie niemal za każdym razem.
Ziaja maska regenerująca: lubię maseczki z Ziaji, są tanie, mimo, że są oparte na glinkach nie zasychają mocno na skórze. Ściągają rozszerzone pory. 
L'Oreal odżywka i aktywator objętości włosów: włosy się po nich dobrze rozczesywały, były miękkie i błyszczące, ale zwiększonej objętości nie zauważyłam. 
Goldwell szampon i odżywka: zapach tych kosmetyków był dla mnie nie znośny i na pewno nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowania.
Ziaja krem do twarzy z witaminą C: krem bez parafiny, dobrze się wchłaniał i nie powodował szybkiego przetłuszczania się mojej skóry.
Biotherm Skin Best do skóry normalniej i mieszanej: na prawdę fajny krem i może pewnego dnia zainwestuję w jakiś krem tej marki.


Uff... koniec. Nazbierało się tego troszkę :) Niestety uświadomiłam sobie niedawno, że troszkę przesadziłam robiąc zapasy kosmetyczne, więc teraz niesamowicie się cieszę z ilości pustych opakowań i mam nadzieję, że wrócę do równowagi jeśli chodzi o stan posiadanych przeze mnie kosmetyków :)


środa, 6 maja 2015

PROJEKT DENKO | kwiecień

Po majowym urlopie zjawiam się z zużytymi kosmetykami :) Wiem, że nie raz to pisałam, ale bardzo cieszy mnie ta masa pustych opakowań, których mogę się pozbyć, ponieważ na ich miejsce mam kolejne kosmetyki. 
Carmance Water | woda termalna z dodatkiem róży i aloesu/recenzja/: woda służyła mi głównie do zwilżania maseczek z glinek, po to by nie zaschły zbyt mocno na twarzy. Duża pojemność w przystępnej cenie, jednak minusem jest atomizer, który się zacina i czasami psika wielkimi kroplami wody.

La Roche Posay | fizjologiczna pianka do oczyszczania twarzy /recenzja/: mimo małej pojemności pianka starczyła mi na dość długo, więc jest bardzo wydajna. Tworzy delikatną i aksamitną pianę, która nie znika podczas mycia. Twarz pozostaje oczyszczona i nie towarzyszy temu nieprzyjemne uczucie ściągnięcia.

Biochemia Urody | tonik z kwasem BHA 2% /recenzja/: mimo, że nie zauważyłam rewelacyjnej poprawy w stanie skóry, to chętnie powrócę do tego toniku. Część zaskórników z policzków i linii żuchwy znikło, ślady po niedoskonałościach szybciej się goiły. 

La Roche Posay | Anthelios XL fluid: krem z wysokim filtrem bardzo dobrze sprawował się na mojej tłustej skórze. Szybko się wchłaniał, nie bielił i nie sprawiał, że moja skóra świeciła się bardziej niż zwykle. Po wykończeniu próbki jestem skłonna kupić całe jego opakowanie :)

Dove | Refresh + Care suchy szampon /recenzja/: bardzo fajny szampon. Siwizna widoczna zaraz po aplikacji dość łatwo się wyczesuje a włosy pozostaje "świeże" przez cały dzień. 

Batiste | suchy szampon do włosów ciemnych /recenzja/: również po tym szamponie, efekt odświeżonych włosów utrzymuje się cały dzień. Nie mamy tu do czynienia z białym proszkiem, a ciemnym, jednak musimy z nim uważać, ponieważ nieostrożnie spryskany na skórę, sprawia, że wygląda ona na brudną...

Rexona | Maximum Protection antyperspirant w kremie /recenzja/: jak na razie mój faworyt jeśli chodzi o ochronę przeciw poceniu się i przykremu zapachowi. Bardzo skutecznie chroni nawet w ekstremalnych warunkach :) 

Bielenda | olejek do kąpieli mandarynka i werbena /recenzja/: piana powstawała z niego dość przyjemna, jednak zapach (boski!) był słabo wyczuwalny. Działanie nawilżające też nie było zachwycające, więc sam kosmetyk dość przeciętny. 

Be Beauty | sól do kąpieli trawa cytrynowa i bambus /recenzja/: zapachowy umilacz z Biedronki za 4 złote. Zapach przyjemny, nienachalny. Skóra po kąpieli nie jest przesuszona. 

Bath & Body Works | mydło w piance Sea Side Bloom /recenzja/: przecudowny zapach kwiatów, który bardzo długo utrzymuje się na skórze. Mydło bardzo skutecznie usuwa wszelkie zabrudzenia, jednak przesusza skórę dłoni. 

Garnier Oila | farba do włosów: farba, którą użyłam do zrobienia sobie ombre. Kolor po pierwszym farbowaniu nie był bardzo widoczny, jednak po jakimś czasie nałożyłam ją jeszcze raz i z efektu jestem bardzo zadowolona. Niestety jak to przy rozjaśnianiu bywa włosy na końcach troszkę się przesuszyły...

Bic | maszynki do golenia Miss Soleil: maszynki, do których ciągle wracam. Mają wygodną rączkę, są ostre i nie tępią się po pierwszym goleniu. 

Avon | tusz Super Shock /recenzja/: mimo, że lubię ten tusz to na razie nie będę do niego wracać. Dość szybko wysycha i jego spora część po prostu się marnuje. 

Catrice | kredka do brwi nr 020: mam rzadkie brwi i bez ich podkreślenia wyglądają jakby po prostu ich nie było. Obecnie mam jeszcze kolor 040, jednak 020 bardziej pasuje do mojej bladej skóry i niezbyt ciemnych brwi. Na razie nie planuję jej zdradzać z inną kredką (chyba że możecie coś polecić???) 

Carea | płatki kosmetyczne: widać, że najczęściej płatki kupuję w Biedronce :) ostatnio również polubiłam płatki maxi.

Dada | chusteczki nawilżana: służą mi do czyszczenia dłoni po wykonanym makijażu.

Perfecta | maseczka antybakteryjna: fajnie oczyszczająca maseczka, która ma przepiękny zapach.

Kiehl's | Ultra Facial Toner: gdyby nie było mi żal stówki na tonik to na pewno bym go kupiła. Skóra jest po nim oczyszczona, wygładzona i napięta.

Avon | żel pod prysznic Senses: żele są tanie, dobrze się pienią i świetnie pachną :)


Mam nadzieję, że dotarłyście do końca notki :) Oczywiście jeśli miałyście, któryś z tych kosmetyków to czekam na Waszą opinię na jego temat. 

środa, 7 stycznia 2015

Kosmetyczni ulubieńcy roku 2014 | pielęgnacja

Pora na kosmetyczne podsumowanie roku 2014. Kilka kosmetyków na pewno powtórzy się z kwartalnych ulubieńców, jednak jest też kilka nowości w tym zestawieniu :)
Mam nadzieję, że w moich ulubieńcach znajdują się kosmetyki, które i u Was się sprawdzają :) Jeżeli macie czas i ochotę, to chętnie poczytam w komentarzach, jakie kosmetyki szczególnie podbiły Wasze serca w poprzednim roku.

niedziela, 21 grudnia 2014

JESIEŃ - ulubieńcy

Dziś pierwszy dzień zimy, więc pora na pokazanie ulubieńców jesieni. Kilku z nich na pewno powróci do mojej kosmetyczki :)
Znacie, lubicie???

czwartek, 2 października 2014

Rexona Maximum Protection | antyperspirant w kremie

Przy ostatnim poście na temat zużytych kosmetyków, przy okazji mini recenzji Etiaxilu, wspominałam Wam, że mam problemy z nadmiernym poceniem się. Niestety większość dostępnych antyperspirantów w drogeriach działa na mnie średnio, zwłaszcza w upały czy też w stresujących sytuacjach. Ale na szczęście z pomocą przyszła mi nowa Rexona Maximum Protection. 
Od producenta: 
Dwa razy silniejsza ochrona przed potem niż ta, którą zapewnia podstawowy antyperspirant. Zawiera innowacyjną technologię TRIsolid, która działa w rytmie Twojego ciała, zawiera trzy ważne elementy: super wydajny składnik antyperspiracyjny - zawiera maksymalną dopuszczalną dawkę soli antyperspiracyjnych AZAG (20%), zapobiega poceniu się, a jednocześnie pozwala skórze oddychać i chroni ją przed podrażnieniami; technologię kapsułek walczących z nieprzyjemnym zapachem, które uwalniają zapach przez cały dzień, szczególnie w momentach stresu, niepokoju lub zwiększonej aktywności fizycznej; składniki nawilżające skórę - bez alkoholu, bez parabenów. Dla optymalnego efektu, aplikuj pod pachy, wieczorem przed snem. Podczas snu, formuła TRIsolid zapewnia maksymalną ochronę. Ochrona ta trwa cały dzień, nawet po porannym prysznicu. Antyperspirant może być również stosowany rano. Rekomendowana ilośc kosmetyku to 2 kliknięcia.

Zawiera maksymalną dopouszczalną prawem dawkę soli antyperspiracyjnych AZAG (20%), mikrokapsułki, które uwalniają zapach przez cały dzień, szczególnie w momentach stresu, niepokoju lub zwiększonej aktywności fizycznej. Składniki nawilżające skórę. Nie zawiera alkoholu, nie zawiera parabenów.
Kosmetyk znajduje się w wygodnym opakowaniu, z którego poprzez dolne pokrętło wytłaczamy krem. Aplikacja jest bardzo przyjemna, krem szybko wchłania się w skórę. Nie zauważyłam, żeby zostawiał ślady na ubraniach. Po ok. miesiącu używania pozostała mi go większa połowa, więc mam nadzieję, że spokojnie na 2 miesiące, może 3, wystarczy :)

Producent zaleca aby antyperspirant używać na noc i rano nie musimy ponawiać aplikacji. Niestety u mnie nie zdało to egzaminu. Gdy nie użyłam rano nic pod pachę, lub użyłam dotychczas używanego antyperpiranu w ciągu dnia czułam, że się pocę. Dlatego też postanowiłam używać Rexony Maximum Protection jako produktu na dzień i to był strzał w 10! Do wieczora czuję się komfortowo, zapach Rexony utrzymuje się do samego wieczora. Nawet po wieczornym bieganiu pacha pozostaje sucha i pachnąca. 

Dostępność: drogerie 
Cena: 25 zł | 45 ml
KWC: klik

W końcu udało mi się znaleźć skuteczny antyperpirant, który nie podrażnia skóry (nawet po goleniu), nie jest drogi w porównaniu do aptecznych blokerów (na promocji do kupienia za 20 zł). Z całą pewnością kupię kolejne i kolejne opakowania :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Projekt denko - MAJ

Mimo, że za oknem barowa pogoda - mamy już czerwiec, więc pora podsumować moje zużycia z maja. Muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z ich ilości, ani za mało, ani za dużo.

Niestety, co do niektórych kosmetyków nie napisałam jeszcze recenzji (a są one tego warte), więc pojawią się one niebawem.
Garnier odżywka z awokado i masłem karite - chyba mogę śmiało powiedzieć, że jest to moja ulubiona odżywka (oprócz wycofanej Isany). Recenzji możecie się niedługo spodziewać. Napiszę jeszcze tylko, że będę do niej wracać przez długi czas :)

Isana odżywka wygładzająca z olejkiem babasu - żałuję, że odkryłam ją dopiero gdy dowiedziałam się, że ją wycofują ze sprzedaży. Włosy były po niej wygładzone, bardzo dobrze się rozczesywały, a po wyschnięciu były mięciutkie w dotyku. Na całe szczęście mam jeszcze dwa opakowania :)

Następca: Alterra odżywka z morelą i pszenicą oraz Bingo Spa z algami

Barwa - woda pokrzywowa - niestety na moich włosach nie robiła nic... a liczyłam na to, że pomoże na moje przetłuszczające się włosy u nasady.
Dove Visiblecare kremowy żel pod prysznic [recenzja] - całkiem przyjemny żel pod prysznic o kremowej konsystencji, jednak jak pisałam zapach był dla mnie dość męczący i nieprzyjemny. Dość dobrze się pienił, jednak nie jest zbyt wydajny. Nie wysuszał skóry.

Następca: Isana Med z olejkiem pomarańczowym

Eveline wyszczuplający krem-serum [recenzja] - krem szybko się wchłania, daje uczucie chłodu. Fajnie napina skórę. Jednak porównując go do serum z tej samej firmy jest mniej wydajne. 

Następca: Lirene Slim Max balsam ujędrniający

Rexona antyperspirant -  są to antyperspiranty do których wracam najczęściej. Nie chronią idealnie przed potem w upały, ale działają one na mnie i tak najlepiej.

Następca: Nivea Stress Protect

L'Occitane mydło z masłem Shea [recenzja]mydło faktycznie nie wysusza skóry, nie ściąga jej. Gdyby kostki były tańsze na pewno skusiłabym się na jego zakup.

Alterra mydło konwaliowe [recenzja] - dość intensywny zapach, nie przesuszyło mi ono dłoni. Mam ochotę na wypróbowanie innych wariantów zapachowych. 

L'Occitane krem do rąk z masłem Shea [recenzja] - czuję się troszkę zawiedziona kultowym kosmetykiem tej firmy. Dłonie nie były wystarczająco dobrze nawilżone i czułam ponowną potrzebę użycia kremu. 

Wyciąg ze skrzypu polnego Vitamex-farm [recenzja] - przy regularny stosowaniu tabletek, włosy faktycznie mniej mi wypadają. Niestety zapach drożdży jest dość drażniący... Obecnie jestem w trakcie zużywania kolejnego opakowania tego specyfiku. 

ZSK hydrolat z róży bułgarskiej - przeuroczy zapach... Hydrolat wykorzystywałam do rozrabiania maseczek.

Następca: hydrolat oczarowy 

Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+ [recenzja] - lekki krem, który szybko się wchłaniał, nie zapychał porów. Dobrze sprawdzał się przy mojej tłustej cerze, jednak efekt zmatowienia nie był zbyt wielki, twarz wyglądała po prostu zdrowo. Świetnie sprawdzał się również pod makijażem. Zastanawiam się nad ponownym zakupem. 

Następca: Nivea Starter Make Up

Lirene cera naczynkowa [recenzja] - krem fajnie nawilżał skórę, jednak był troszkę za ciężki na dzień do mojej tłustej skóry. Problem czerwienienia się jednak nie zlikwidował. Używałam go pod koniec do wykonywania peelingu.

Następca: Decubal krem nawilżający

Bioderma Sebium Pore Refiner [recenzja] - tak jak pisałam w recenzji postanowiłam powrócić do kremu po zimie. Krem szybko się wchłaniał pozostawiając zmatowioną skórę - na ok 4 godziny. Pory wizualnie są zmniejszone. Prawdę mówiąc zastanawiam się dość mocno nad kupnem pełnowymiarowego opakowania.

Następca: Barwa Siarkowa Moc

BU serum granat - kupiłam go pod wpływem recenzji Agnieszki (82inez). Serum świetnie nawilżało skórę, jednak u mnie nie zlikwidował problemu nadmiernego wydzielania sebum. Jednak nie wykluczam ponownego zakupu, bo świetnie nawilżał skórę, nie zapychał. Rano skóra była miękka i wygładzona. 

Następca: Organic Therapy serum zwężające pory z naturalnym olejkiem manuki

Tak jak w prawie każdym miesiącu, kolejne opakowanie chusteczek nawilżanych Babydream oraz płatków kosmetycznych Carea. Zużyłam także chusteczki do higieny intymnej Facelle - tanie, dobrze nawilżone, świetnie odświeżają. Zostanę przy nich na pewno jeszcze długo.

Całkiem sporo zużyłam w tym miesiącu gotowych maseczek (miałam lenia i nie chciało mi się rozrabiać glinek), głównie z Ziaji: oczyszczająca (2 szt.), nawilżająca i anty-stes oraz kilka próbek (zadowolona byłam z kremu przeciwzmarszczkowego z Nivei oraz żelu do mycia twarzy Clinique).


Jak widzicie w maju poszło mi całkiem nieźle, mam nadzieje, że Wam idzie równie dobrze :) Jeśli miałyście któreś z powyższych kosmetyków, chętnie poczytam czy się one u Was sprawdziły czy już do niech więcej nie powrócicie.

niedziela, 4 listopada 2012

Projekt denko - wrzesień i październik

W poprzednim miesiącu nie zamieszczałam notki o moich zużyciach ponieważ miałam tylko 3 produkty. Na szczęście październik był bardziej owocnym miesiącem i troszkę się tego uzbierało.



Wellness&Beauty - sól do kąpieli mak i kwiat pomarańczy oraz olejek do kąpieli o zapachu trawy cytrynowej. Sól była całkiem fajna, umiliła na pewno czas spędzony w łazience, natomiast olejek nie robił nic specjalnego, troszkę pachniał i nic więcej. Po szczegóły odsyłam do recenzji obu produktów.



Szampon dla dzieci z Cleanic oraz Ziaja lawendowa. Oba szampony dobrze się spisywały, do Ziaji na pewno kiedyś wrócę 



Suchy szampon z Klorane, który jak na razie jest moim ulubieńcem w tej kategorii. Niestety minusem jest jego cena, więc pozostaje czekanie na promocje :)
Farmona Jantar odżywka do włosów i skóry głowy. Teraz jestem w trakcie drugiej kuracji a po jej skończeniu pojawi się dokładna recenzja.



Płyn do płukania Listerine. Miał strasznie dziwny smak, przypomniał mi czasy fluoryzacji zębów w szkole...
Mydło w płynie Apart. Mydło jak mydło, dobrze oczyszczało skórę i ładnie pachniało. 



Balsam antycelulitowy Bioliq. Fajny balsam, szybko się wchłaniał, pozostawiał skórę gładką i napiętą. 
Rexona antyperspirant - jak dla mnie najlepsze jeśli chodzi o te w spreyu.



Nawilżane chusteczki Babydream. Służą mi do oczyszczania dłoni w ciągu dnia i po skończonym makijażu. Tanie i świetne nawilżone.
Płatki kosmetyczne Carea z Biedronki. Swojego czasu moje ulubione płatki, niestety ostatnio ich jakość się pogorszyła.



Miniaturka żelu pod prysznic Yves Rocher o zapachu kwiatu róży (???). Bardzo polubiłam żele z tej firmy - cudowne zapachy i świetnie się pienią.
Pomadka ochronna z Avonu - kiedyś kupowałam namiętnie, tą znalazłam w kieszeni kurtki. Niestety już zepsuta...
Maseczka do cery problematycznej AA. Nie wywołała żadnego podrażnienia, fajnie zwęziła rozszerzone pory. Ale chyba więcej po nią nie sięgnę.
Szampon Pirolam - nadal stosuję profilaktycznie. 
Dwie próbki kremów z Vichy. Lift Activ - nic specjalnego, ale Neovadiol Gf - całkiem, całkiem. Choć jeśli miałabym już kupić jakiś krem tej marki to wybrałabym z serii Thermal.


Na koniec chciałam podziękować tym z Was, które wzięły udział w ankiecie na temat zmiany tytułu bloga. Większość zdecydowała, aby nazwa pozostała bez zmian bo co niektórym już się ona kojarzy i jest rozpoznawalna. Dlatego wszystko pozostaje bez zmian. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :)

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...