Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 lutego 2018

Pharmaceris N | żel kojący zaczerwienienia do mycia twarzy i oczu

Do porannej pielęgnacji twarzy staram się używać delikatnych żeli myjących. Ostatnio w tej rutynie towarzyszył mi kojący żel z Pharmaceris z serii N [N = naczynka]. 


Opis producenta: Żel myjący do twarzy Pharmaceris N jest przeznaczony do pielęgnacji skóry z rozszerzonymi naczynkami oraz ze skłonnością do zaczerwienienia i pojawiania się zmian rumieniowych. Kosmetyk idealnie zastępuje tradycyjne mydło, a dzięki opatentowanym składnikom może być stosowany przez osoby w różnym wieku.
Żel Pharmaceris N zawiera w składzie wosk z mango, który wykazuje silne właściwości nawilżające, natłuszczające oraz regenerujące naskórek. Alantoina w połączeniu z D-pantenolem skutecznie łagodzi podrażnienia i zmniejsza zaczerwienienie skóry, natomiast wyciąg z ostropestu bogaty w sylimarynę przeciwdziała wolnym rodnikom, hamując procesy starzenia się skóry.
Kosmetyk odznacza się wysoką tolerancją i skutecznością. Posiada hipoalergiczną formułę i nie zawiera w składzie parabenów oraz alergenów.

Skład: Aqua, Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, Hydroxyethylcellulose, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Malphigia Punicifolia (Acerola) Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum.

Dostępność: apteki, Superpharm
Cena: od 20 zł | 190 ml
KWC: 4,5/5 [klik]


Żel znajduje się w przezroczystej butelce z pompką. Kosmetyk jest gęsty przez co staje się bardzo wydajny. Ma on bardzo delikatny zapach. 

Żel idealnie sprawdzał się do porannego odświeżenia twarzy. Niestety z mocniejszym podkładem nie radził sobie idealnie, więc jeśli chciałybyście stosować go również wieczorem to warto wcześniej przetrzeć twarz płynem micelarnym lub użyć chusteczki do demakijażu. Ja tak jak pisałam używałam go rano i byłam z niego bardzo zadowolona. Żel nie podrażniał, pozostawiał miękką i odświeżoną skórę. Po osuszeniu twarzy nie czuć ściągnięcia. 

Moja skóra nie ma problemu z naczynkami czy nadmiernym zaczerwienianiem, więc niestety nie wiem, czy żel koi i łagodzi skórę z tymi problemami. Ale na pewno sprawdzi się jeśli szukacie delikatnego i nie podrażniającego żelu. 

Ciekawa jestem, czy wolicie sięgać po drogeryjne żele do mycia twarzy czy czasami sięgacie po te z aptecznej półki???

wtorek, 1 marca 2016

PROJEKT DENKO | luty 2016

Czas leci nie ubłaganie, a zdaję sobie z tego sprawę, zwłaszcza kiedy umieszczam na blogu wpis poświęcony moim miesięcznym zużyciom... Niedawno robiłam podsumowanie stycznia a już mamy lutowe denko. 
Sisley | mleczko oczyszczające z białą lilią: otrzymałam je przy zamówieniu z Sephory. Zużyłam, jednak forma mleczka nie jest moją ulubioną, ponieważ nie lubię używać ich do demakijażu oczu - zostawiają zawsze nieprzyjemną mgłę na oczach, a twarz przeważnie pozostaje lepka. To mleczko miało bardzo delikatny zapach, dobrze usuwał makijaż twarzy, jednak z oczami było troszkę gorzej. Według mnie nie jest to jakiś wybitny kosmetyk, za który w pełnowymiarowym opakowaniu miałabym zapłacić 390 zł.

Pharmaceris A | delikatna pianka myjąca do twarzy /recenzja/: polubiłam się z tą pianką. Była gęsta, delikatna ale zarazem skutecznie oczyszczała twarz. Nie napinała skóry i nie wysuszała jej. Do tego zdziwiła mnie swoją wydajnością. Gdy już nie będę miała w głowie co chciałabym przetestować do oczyszczania twarzy to niewykluczone, że kupię ją ponownie.

Soraya Bio Repair 30+ | delikatny płyn micelarny /recenzja/: płyn kupiłam w Lidlu i nie jest to płyn, do którego będę wracać. Dobrze radził sobie z usuwaniem makijażu, zarówno twarzy jak i oczu, jednak czasami potrafił mnie w nie szczypać... 
Bourjois | podkład 123 Perfect /recenzja/: kolor podkładu ładnie stapiał się z moją skórą, nie tworzył maski, wyglądał naturalnie. Jak pisałam w recenzji, ma on średnie krycie, nie podkreśla rozszerzonych porów, jednak na mojej tłustej skórze dość szybko zaczyna się świecić. Raczej do niego nie powrócę, jednak uważam, że to dość ciekawy kosmetyk. 

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes Feline /recenzja/: nie ukrywam, że tusze z L'Oreal lubię :) bardzo odpowiadają mi silikonowe szczoteczki, które ładnie rozdzielają rzęsy. Aby zobaczyć efekty na rzęsach zapraszam do jej osobnej recenzji. Po zakupie tej masakry warto ją odkręcić, użyć 2-3 razy i odłożyć na jakiś czas aby podeschła (ponieważ na początku może sklejać rzęsy), jednak jest ona tak "mokra", że wystarczy nawet na 5-6 miesięcy używania. 
Balea Professional | szampon głęboko oczyszczający /recenzja/: szampon świetnie się sprawdzał do oczyszczania włosów. Nie spowodował u mnie przesuszenia czy też podrażnienia skóry głowy. Jednak i na naszym rynku znajdzie się taki szampon (np. którykolwiek szampon pokrzywowy). 

Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/: odżywka po której widzę działanie (i nie tylko ja). Mnóstwo sterczących antenek otacza moją głowę. Warto przelać go do butelki z atomizerem, spryskiwać skórę głowy zaraz po umyciu i suszyć włosy suszarką - nie powoduje ona wtedy przetłuszczania się włosów. Niestety odżywka stosowana na włosy już wysuszone powoduje mocne ich przetłuszczenie. Używam ją głównie od momentu jesiennego przesilenia, włosy lecą mi wtedy garściami... Zawsze wracam do niej z podkulonym ogonem. I zawsze działa :)
Facelle | pianka do higieny intymnej /recenzja/: bardzo delikatna pianka, sprawdzała się zarówno do celu do jakiego została wyprodukowana, jak również do oczyszczania twarzy. Był to idealny kosmetyk do zabrania w podróż. Niestety nie jest już dostępny w drogeriach Rossmann. 

Eveline Cosmetics | serum intensywnie wyszczuplające /recenzja/: to moje drugie opakowanie serum, więc już to samo mówi za siebie :) serum ładnie wygładza skórę, prezentuje się ona wizualnie o wiele lepiej. Oczywiście samo serum nie pozbawi nas skórki pomarańczowej, jednak warto go mieć w kosmetyczce, zwłaszcza latem, gdy odkrywamy nasze nogi. Uprzedzam, że to serum ma delikatnie chłodzący efekt :)

Bath & Body Works | żel pod prysznic Violet Lily Sky /recenzja/: gdyby żele były tańsze i łatwiej dostępne na pewno królowałyby w mojej łazience. Zapach jest intensywny, długo wyczuwalny w pomieszczeniu i na skórze. Bardzo dobrze się pieni, jest bardzo gęsty przez co niezwykle wydajny. 

Isana | żel pod prysznic z ekstraktem z owoców malin: żele tanie, o ładnych zapachach (również jest ich szeroki wybór), dostępne w każdym Rossmannie. Ja je lubię i na pewno będą pojawiać się kolejne ich opakowania w projektach denko.
Avon Planet Spa | odżywczy scrub do rąk i stóp z masłem shea: kiedy byłam w liceum pamiętam, że uwielbiałam peeling do ciała z tej serii. Niestety nie jest już on dostępny. Jednak scrub do dłoni (tylko tak go używałam) jest tak samo skuteczny (czytaj: dobry zdzierak). Wygładza skórę i pozostawia skórę odżywioną. Bardzo fajny kosmetyk i już się zastanawiam nad zakupem kolejnej tubki (niestety jak widzicie na zdjęciu trafiła mi się krzywo nadrukowana tubka...).

Uroda | Polskie Kwiaty Malwa - wygładza i pielęgnuje: krem dostałam do testowania, jednak zawiera on na początku swojego składu parafinę, która powoduje pogrom na mojej twarzy. Zużyłam go do stóp. 

Mariza | krem naprawczy do rąk /recenzja/: jest to kosmetyk, który pojawił się u mnie ponownie. Dobrze nawilża skórę dłoni, pozostawia ochronną warstwę, przez co bardziej sprawdza się nakładany na noc. 
Isana | płatki kosmetyczne: tanie, miłe i nie rozwarstwiające się płatki. Nie mam im nic złego do zarzucenia.

Cleanic | chusteczki odświeżające z płynem antybakteryjnym: stosowałam je tak jak inne mokre chusteczki, czyli do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Dobrze je oczyszczały i nie przesuszały dłoni. Miały bardzo ładny zapach, a mniejsze opakowanie (40 szt) może również dobrze się sprawdzić w podróży. 



Mimo, że luty był krótszy niż reszta miesięcy to wydaje mi się, że zużycie kosmetyków jest na całkiem dobrym poziomie. Oczywiście piszcie czy miałyście coś z tych produktów i jak się u Was sprawdziły :)



niedziela, 21 lutego 2016

Pharmaceris A | delikatna pianka myjąca do twarzy

Od jakiegoś czasu polubiłam się z kosmetykami do mycia twarzy w piance. Co jakiś czas pojawia się u mnie coś nowego :) Zawsze żyłam w przekonaniu, że taka forma kosmetyku jest mniej wydajna. No cóż, tyle lat żyłam w błędzie... Więc teraz nadrabiam zaległości. Dzisiaj chciałabym wspomnieć o piance z Pharmaceris z serii A, która jest przeznaczona do wrażliwej i alergicznej skóry. 



OPIS PRODUCENTA (źródło)
Skład: Aqua, Betaine, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine,  Methyl Gluceth-20, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Panthenol, Hydroxyethylcellulose, Allantoin, Methylchlorosothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Alcohol

Dostępność: apteki, Superpharm, Hebe
Cena: ok. 20 zł | 150 ml
KWC: klik


Pianka znajduje się w prosty i estetycznym opakowaniu, niestety jak widać na pierwszym zdjęciu grafika troszkę się ściera. Do samego końca z pompką dozującą nie miałam żadnego problemu. Konsystencja pianki jest dość zbita, nie znika szybko w kontakcie ze skórą. Pianka ma bardzo delikatny, niemal niewyczuwalny zapach. 

Pianki używałam do wieczornego oczyszczania twarzy i czasami rano, gdy aplikowałam wieczorem cięższy krem czy serum. Tak używany starczył mi niemal na 4 miesiące. Więc wydajność bardzo zadowalająca :)

Zawsze przed myciem twarzy przecieram twarz płynem micelarnym by usunąć pierwszą warstwę makijażu. Dopiero wtedy używam wody i kosmetyku do mycia, więc nie jestem w stanie powiedzieć, czy pianka usunie całkowicie makijaż (jednak sądzę, że da sobie z tym radę...). Skóra po umyciu jest odświeżona, dobrze oczyszczona. Nie towarzyszy temu uczucie ściągnięcia i napięcia skóry, wiec spokojnie można zająć się sobą, a nie sięgać szybko po krem nawilżający. 

Pianka sprawdziła się u mnie na piątkę, więc możliwe, że kiedyś znów zagości w mojej kosmetyczce. Jeśli Wy ją miałyście, koniecznie napiszcie jak się u Was sprawdzała. 

niedziela, 7 lutego 2016

Projekt denko | styczeń 2016


Nie chcę pisać po raz kolejny "jak ten czas szybko leci", jednak jestem zdziwiona jak te dni szybko pędzą. Też tak macie??? Z upływem kolejnego miesiąca pora na podsumowanie styczniowych zużyć kosmetyków.
Pharmaceris | oczyszczający płyn bakteriostatyczny /recenzja/: niestety co do toniku miałam chyba zbyt wygórowane oczekiwania. Myślałam, że poprawi stan mojej skóry, wpływając na zmniejszenie ilości zaskórników. 

Uroda | Melisa tonik bezalkoholowy: zużywałam go wstępnego demakijażu twarzy. 

Essence | My Skin tonik odświeżający: przyjemnie pachnący tonik, idealny do odświeżenia skóry twarzy. 
Tołpa | dermo face, physio płyn micelarny /recenzja/: dobry płyn micelarny, który radzi sobie z demakijażem oczu. Nie podrażnia ich, ani skóry wokół oczu. 

Avene | Cleanance żel oczyszczający /recenzja/: posiadałam jakiś czas temu pełną wersję tego kosmetyku, więc wiedziałam czego się spodziewać. Żel jest bardzo gęsty i wydajny. Dobrze oczyszcza skórę i nie powoduje jej ściągnięcia. Bardzo przyjemny kosmetyk do problematycznej skóry.

Petroleum D5: tego specyfiku używałam do przygotowania toniku pichtowego,który nie sprawdził się u mnie.

Maść majerankowa: przydatna na suche skórki na nosie w czasie kataru.
Alverde | kremowy korektor: korektor był za ciężki jeśli chodzi o jego stosowanie pod oczy. Na niedoskonałościach potrafił się zważyć, więc nie używałam go często.

Eveline Cosmetics| matujący krem BB 8w1 /recenzja/: krem bardzo delikatnie kryje, ujednolica koloryt skóry. Niestety słabo utrzymywał mat na skórze i bardzo szybko się po nim błyszczałam, dlatego wydobyłam go z szafki i resztę wyrzucam, ponieważ minął już termin ważności.

Mariza | mineralny podkład pudrowy /recenzja/: lekko kryjący podkład w pudrze. Nie wchodzi i nie zapycha moich rozszerzonych porów. Podkład ujednolica kolor skóry. 
Bath & Body Works | mydło peelingujące /recenzja/: jak pisałam w recenzji, mydło przepięknie pachnie a zapach długo utrzymuje się na skórze. Mydło świetnie doczyszcza skórę ze wszelkich zanieczyszczeń. 

Isana | zimowy żel pod prysznic z ekstraktem z wanilii /recenzja/: delikatny, słodki i otulający zapach wanilii. Lubię żele z Isany i pewnie jeszcze nie raz pojawią się w denku.

Adidas | Climacool antyperspirant: dobrze chronił przed nadmiernym poceniem oraz nieprzyjemnym zapachu.
Lady Speed Stick | antyperspirant w sztyfcie: wydajny i dobrze chroniący. 

Pat & Rub | relaksujące masło do ciała /recenzja/: masło o konsystencji gęstego balsamu. Dobrze nawilża skórę, dość szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Zapach nie do końca przypadł mi do gustu i raczej nie zdecyduje się na powrót do tego kosmetyku. 
The Body Shop | bananowa odżywka do włosów /recenzja/: odżywka starczyła mi na dłużej niż szampon. Włosy są po niej miękkie, dobrze się układają, nie są obciążone oraz długo pachną bananem.

Batiste | Tropical suchy szampon: moim zdaniem najlepsze suche szampony dostępne w naszych drogeriach. Najdłużej odświeżają włosy. Potrafią bielić włosy, ale siwizny tej można się pozbyć (wycieram włosy w ręcznik). 

Garnier Oila | odżywka do włosów: odżywka dołączona do farby do włosów. Mam wrażenie, że odżywki te bardziej wygładzają włosy. 
Skinlite | złuszczająca maska do stóp /recenzja/: moje odkrycie z Carrefoura za 11 zł. Maska złuszczająca świetnie usuwa zgrubienia na stopach, pozostawiając po ok. 10 dniach mięciutkie stópki.

Linda | mydło w płynie z dodatkiem mleczka bawełnianego: lubię zapach tego mydełka do rąk. 
Onyx | balsam do opalania w solarium: kosmetyki Onyx dostępne są w solarim do którego czasami chodzę i na pewno w internecie też je znajdziecie bez trudu. Używając kremów do opalania w solarium moja skóra po opalaniu nie jest zaczerwieniona a szybciej pojawia się piękna brązowa opalenizna.

Cleanic Silk Effekt | płatki kosmetyczne /recenzja/: wcześniej posiadałam małe opakowanie i byłam z nich zadowolona. Jednak teraz płatki okazały się twarde i szorstkie. Nie wiem czy coś się zmieniło, ale jeśli tak to na gorsze...


I na dzisiaj to tyle ;) zabieram się za kolejne kosmetyki. A Wam jak idzie zażywanie?

środa, 13 stycznia 2016

Pharmaceris T - Sebio-Almond-Claris | oczyszczający płyn bakteriostatyczny (2% kwasu migdałowego)

Po rekomendacji Kasi (z kanału MakijażeKasiD) toniku z Pharmaceris, czekałam tylko na jakąś dobrą promocję w Superpharm. Tonik udało mi się kupić w dość sporej obniżce. Niestety gdybym kupiła go w regularnej cenie, bardzo bym tego żałowała...
Opis producenta:
WSKAZANIA: Preparat przeznaczony do przemywania skóry trądzikowej z umiarkowanymi i intensywnymi zmianami zapalnymi z tendencją do błyszczenia się, powstawania blizn i przebarwień potrądzikowych. Dedykowany do obszarów skóry najczęściej narażanych na występowanie trądziku, również profilaktycznie.
DZIAŁANIE: Specjalistyczny płyn głęboko oczyszcza skórę zapobiegając rozprzestrzenianiu się zmian trądzikowych na twarzy i ciele. Odznacza się silnym działaniem bakteriostatycznym całkowicie eliminując i hamując rozwój bakterii. Działa regulująco na wydzielania sebum przyspieszając proces ustępowania istniejących zmian i zapobiegając powstawaniu nowych niedoskonałości. Kwas migdałowy złuszcza martwe  komórki naskórka umożliwiając fizjologiczne odblokowanie porów. Usuwa nadmierne zgubienia wygładzając skórę. Ekstrakt z cytryny i Fruti-peel działają rozjaśniająco na przebarwienia wyrównując koloryt skóry. Płyn zwiększa efektywność kuracji przeciwtrądzikowych.

Skład: Aqua (Water), Mandelic Acid, Glycerin, Sodium Carbonate, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Ethoxydiglycol, Propylene Glycol, Glucose, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Juice, Butylene Glycol, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Caramel.

Dostępność: Superpharm, Hebe, apteki, apteki internetowe
Cena: od 20 zł | 190 ml
KWC: klik

Prawdę mówiąc kupując ten kosmetyk chyba zbyt wiele oczekiwałam. Myślałam, że płyn, podobnie jak tonik BHA z BU, sprawi, że na twarzy będzie mniej zaskórników, lub pomoże złuścić skórę jak tonik z kwasem AHA/BHA. Niestety stan mojej skóry w czasie używania toniku się nie zmienił. Na szczęście nie miałam żadnego wysypu na początku jego stosowania. Pory mam nadal rozszerzone, zaskórniki też mają się dobrze. Tonik sprawił jedynie, że skóra jest nieco bardziej wygładzona a nowe zmiany trochę szybciej się goją. 

Tonik, nie spowodował, że nie pojawiały mi się nowe wypryski ani też nie wpłynął na wydzielanie nadmiaru sebum. Pokładałam w nim wielkie nadzieje, a tu nic się nie zadziało. Ja na pewno już po niego nie sięgnę, jednak na wizażu ma on dość dobre opinie. Wiadomo, że najlepiej przekonać się na własnej skórze, bo każda z nas może reagować różnie na te same składniki ukryte w kosmetyku. 

Koniecznie napiszcie w komentarzu, jeśli go miałyście, jak się u Was sprawdził. 


wtorek, 29 grudnia 2015

Ulubieńcy kosmetyczni | JESIEŃ

Zbliża się koniec roku, więc najwyższa pora na podsumowanie moich ostatnich ulubieńców. Nie robię zestawienia rocznego, dlatego odsyłam Was do zakładki z ULUBIEŃCAMI, gdzie znajdziecie moich "kwartalnych" faworytów :) 
Wiem, że kosmetyków jest niewiele, ale spośród mojej kolekcji te, w szczególności zdobyły moje serce :) A jakie są Wasze największe odkrycia ostatnich miesięcy czy też może roku 2015???


poniedziałek, 22 września 2014

ULUBIEŃCY | lato 2014

Za oknem niestety mamy już jesień, dlatego dzisiaj na blogu kosmetyczne podsumowanie lata. Znalazłam kosmetyki, które sprawiały mi radość z ich używania z niemal każdej kategorii kosmetycznej więc zapraszam do dalszej części posta. 




Tradycyjnie w komentarzach czekam na Waszych ulubieńców :) Mam nadzieję, że ta bura pogoda wpływa na Was bardziej korzystnie, bo ja piszę do Was spod mojego ulubionego, ciepłego kocyka :)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Lipiec | zużycia

Lipiec może nie był zbyt owocny jeśli chodzi o zużycia, ale kilka opakowań udało mi się wyrzucić z łazienki :) Nie przedłużając, zaczynamy od twarzy, potem ciało i włosy, a na koniec produkty higieniczne.
Kosmetyki kolorowe, czyli Rimmel cień w kremie oraz Avon kuleczki brązujące, nie są wykończone, ale już po terminie przydatności. Niestety cień nie trzyma się na powiece, w dodatku to nie mój kolor, a kuleczki brązujące mają jak dla mnie zbyt wiele złotych drobinek. 

Soraya morelowy peeling antybakteryjny /recenzja/: jeden z lepszych peelingów jakie używałam, w ostatnich zakupach widziałyście, że kupiłam kolejne opakowanie. Duża pojemność w przystępnej cenie. Świetnie wygładza i pozbywa się martwego naskórka. Troszkę denerwuje mnie jego zapach, ale dla urody trzeba pocierpieć :)

Alterra krem do mycia twarzy z wyciągiem z róży: kosmetyk już od dłuższego czasu nie jest dostępny w Rossmannie, a bardzo szkoda... Krem delikatnie ale skutecznie oczyszcza skórę, bardzo lubiłam używać go rano. Nie podrażniał i nie ściągał skóry. Nawet ostatnio brakuje mi jego dziwnego zapachu :) Niestety to było moje ostatnie zachomikowane opakowanie :(
Biochemia Urody hydrolat oczarowy: stosowałam go głównie do rozrabiana maseczek w proszku i pewnie przy kolejnym zamówieniu z BU lub ZSK kupię kolejną butelkę :) 

Uroda Kwiaty Polskie tonik bezalkoholowy /recenzja/: bardzo przyzwoity tonik w przystępnej cenie. Uwielbiałam go za zapach, jak również za delikatnie i odświeżające działanie na skórę. Tonik nie zawiera alkoholu, nie przesusza i nie podrażnia. 

Biochemia Urody tonik z kwasami AHA/BHA 10% /recenzja/: tonik faktycznie złuszczał skórę, pory były lepiej oczyszczone. Niestety przy codziennym stosowaniu nie mogłam poradzić sobie z suchymi skórkami. Wszelkie ślady po wypryskach lepiej się goiły. Myślę, że zimą wrócę do kwasów, ale jeszcze nie wiem czy w formie właśnie toniku czy jakiegoś kremu. 
Pharmaceris H-Keratinum skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych /recenzja/: bardzo, bardzo wydajny szampon. Niewielka ilość wystarczyła do uzyskania mega piany. Szampon świetnie oczyszczał włosy, były one miękkie i dobrze się układały. Przy dłuższym używaniu obciążał mi troszkę włosy. Jeśli trafię kiedyś na promocję na pewno kupię kolejne opakowanie. 

Facelle pianka do higieny intymniej /recenzja/: delikatna pianka, która nie powoduje żadnego dyskomfortu. Idealnie sprawdza się również do mycia twarzy. Niestety jak szybko pojawiła się w Rossmannie, tak szybko z niego znikła...

Be Beauty kremowy żel pod prysznic | olejek migdałowy /recenzja/: żel dostępny w każdej Biedronce za ok. 4 zł. Przyjemna kremowa konsystencja, delikatny zapach i właściwości myjąco-pieniące można zaliczyć na plus :)

Eveline Slim Extreme 3D aktywne serum modelujące brzuch i pośladki /recenzja/: żelowe serum używałam gównie na uda. Podobnie jak serum w zielonym opakowaniu chłodzi skórę, jednak ta konsystencja nie do końca przypadła mi do gustu. Skóra jest po nim widoczniej bardziej elastyczna i jędrna. 
Purederm Exfoliating Foot Mask | skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki dostępne jakiś czas temu w Biedronce, a stale w Hebe. Jak mogłyście zobaczyć w mojej relacji z przebiegu tego zabiegu skóra faktycznie się złuszczyła. Stópki stały się miękkie i gładkie, choć pięty nie doznały aż tak mocnego oczyszczenia :) Jednak to na pewno dobra alternatywa dla drogich skarpetek złuszczających. 

Caterine płatki kosmetyczne: płatki dostępne w Kauflandzie, jednak nie polecam. Mimo, że nie rozdwajają się i nie zostawiają kłaczków, to są strasznie nieprzyjemne i twarde...

Toujours chusteczki nawilżane: niestety chusteczki z Babydream ostatnimi czasy są jakoś mniej nasączone i szybciej wysychają, dlatego skusiłam się na te dostępne w Lidlu i nie żałuję. Chusteczka co do ostatniej jest mokra, opakowanie zamyka się dobrze do samego końca. A chusteczki używam głównie do przecierania dłoni po wykonaniu makijażu.


Oczywiście piszcie jak Wam idzie zużywanie, czy miałyście któryś z tych kosmetyków i jak się one u Was spisywały :)

środa, 23 lipca 2014

Pharmaceris H-Keratinum - skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych

Szampon Pharmaceris z serii H jest chyba jednym z najbardziej znanych i lubianych szamponów tej firmy. Gdy jakiś czas temu miałam go w swoich kuponach w Superpharm w cenie 15 zł długo nie myślałam i go kupiłam, tym bardziej, że moje włosy często mają mały kryzys i lecą na potęgę. 
Opakowanie jest bardzo poręczne, z łatwością można postawić je na wieczku. Szampon ma ciemno-brązowy, bursztynowy kolor. Zapach po prostu obłędny, słodki ale nie duszący. Producent w nazwie podaje, że jest to skoncentrowany szampon i faktycznie jego konsystencja jest gęsta i już niewielka ilość szamponu pozwala na umycie włosów. Szampon niesamowicie mocno się pieni i dzięki temu pojemność 250 ml spokojnie może zastąpić niejeden duży (400 ml) szampon. Jest tak wydajny, że w trakcie jego używania robiłam sobie przerwy na inne szampony, ponieważ ten aż mi się nudził...

Dostępność: Superpharm, apteki
Cena: 15-25 zł | 250 ml
KWC: klik

Szampon nie podrażnił mi skóry głowy, niestety przy dłuższym stosowaniu troszkę obciążał włosy u nasady. Nie plątał włosów i nawet bez odżywki nie miałam problemu z ich rozczesaniem. Włosy były po nim dobrze oczyszczone, miękkie i dobrze się układały. 
Jeżeli chodzi o przeciwdziałaniu wypadaniu to stosowany sam w moim wypadku nie przyniósł spektakularnych wyników. Jednak stosując suplementy, ten szampon i wcierkę Jantar widziałam znaczną poprawę w kondycji włosów. I właśnie gdy moje włosy znowu będą miały jakiś kryzys to z całą pewnością skuszę się na ponowy zakup szamponu, zwłaszcza gdy będzie na promocji. Z uwagi na jego wydajność warto wydać kilka złotych więcej na jeden szampon niż kupować dwa opakowania innego. 




Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...