Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neutral. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neutral. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 grudnia 2015

Projekt denko | październik - listopad


Kolejna porcja zużytych kosmetyków :) Chyba nic tak bardzo nie cieszy jak pełny pojemnik z pustakami :D
Isana żel pod prysznic /recenzja/: przepiękny i uzależniający zapach (przynajmniej mnie) - miód kwiatowy. Niestety zapachy z Isany są dość nietrwałe i na skórze bardzo krótko są wyczuwalne, ale chwila przyjemności pod prysznicem zawsze jest :) 

The Body Shop szampon do włosów /recenzja/: banan zamknięty w butelce, zapach dość naturalny, nie jest bardzo sztuczny. Używając w duecie z odżywką, zapach dość długo utrzymuje się na włosach. Szampon dobrze oczyszcza, włosy są miękkie i nie obciążone.

Neutral antyperspirant /recenzja/: osobą z problemem nadmiernej potliwości nie polecam go latem, będziecie czuć się zawiedzione i śmierdzące... jednak na okres jesienno-zimowy warto go wypróbować - przynajmniej u mnie się on sprawdzał jesienią.

Dove mleczko do ciała /recenzja/: lubię klasyczny zapach Dove. Mleczko sprawdziło się do wieczornego używania. Skóra była nawilżona, pozostawała na niej wyczuwalna warstwa ochronna, która nie lepiła się. 
Bioderma Sensibio płyn micelarny /recenzja/: płyn jest na prawdę dobry - delikatny, nie podrażnia skóry, nie piecze w oczy. Jedynym jego minusem jest cena. Jeśli uda mi się go kupić w dobrej cenie to pewnie się skuszę, jednak u mnie równie dobrze sprawdzają się płyny np. z Bourjois czy Garniera.

La Roche Posay płyn micelarny: równie dobry płyn micelarny. Radzi sobie z usuwaniem makijażu i nie podrażnia ani skóry ani oczu.

Isana Young krem do mycia twarzy /recenzja/: stosowany przeze mnie dwa razy dziennie spowodował lekkie ściągnięcie skóry. Używałam go w końcu tylko wieczorem. Świetnie oczyszcza skórę.

Sisley tonik kwiatowy: tonik ma delikatny różany zapach. Bardzo przyjemnie mi się go używało. Skóra była odświeżona i zmysły odprężone. Niestety cena zabija...

Be Beauty łagodzący płyn micelarny /recenzja/: oj straszny płyn. Szczypie i piecze w oczy. Wymęczyłam tą wielką butlę do demakijażu twarzy. Zdecydowanie odradzam tą różową, niby łagodną wersję płynu.
Eveline maskara Volumix Fiberlast: tusz albo za długo czekał na swoją kolej albo ma taki urok... Szczoteczka sylikonowa ładnie rozdziela i zagęszcza rzęsy ale niestety po 3-4 godzinach zaczyna się osypywać i później cały dzień trzeba już kontrolować, czy nie mamy "pandy" (oczywiście jeśli ją miałyście to dajcie znać w komentarzu czy jak u Was się ona spisywała).

Kobo transparentny puder mocno matujący /recenzja/: przyzwoity puder matujący w przystępnej cenie. Niestety wydajność kosmetyku mogłaby być lepsza. Mat na skórze utrzymuje się ok. 3 godzin.
Gucci by Gucci: kobiecy, zdecydowany zapach. Używałam w chłodniejsze miesiące lub na jakieś wieczorne wyjście. Na mojej skórze utrzymywał się bardzo długo.

Yves Rocher Moment de Bonheur: kupiłam go w ciemno (a może był dołączony jako gratis...). Na początku strasznie się z nim nie polubiłam. Pachniał mi zielskiem. Po kilku miesiącach wróciłam do niego i zapach mnie oczarował - pachniał mi już taką dziką, przydrożną różą :) Zapach też dość długo się utrzymywał, zwłaszcza na ubraniach.
Skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki udało mi się kupić za 10 zł w Biedronce. Skóra złuszczyła się a stópki pozostały gładziutkie. Lubię używać ich raz na jakiś czas. Obecnie udało mi się ponownie kupić te z Carrefoura.

Bic Soleil Bella: z polecenia siostry kupiłam je i zostaną ze mną dłużej :) Maszynka ma 4 ostrza, pozostawi skórę gładziutką, nie zacina i ma dobrze leżącą w dłoni rączkę.

Tami chusteczki odświeżające: kupione bodajże w Lidlu. Lubię mieć pod ręką w pracy czy w torebce takie chusteczki lub płyn antybakteryjny.

Facelle nawilżane chusteczki /recenzja/: jedyne chusteczki, które obecnie używał. Świetne jeśli chodzi o odświeżenie, nie podrażniają tych szczególnych okolic. 
Biocosmetics glinka zielona: uwielbiana przeze mnie glinka zielona do oczyszczania tłustej skóry. Ta z firmy Biocosmetkics (kupiona na Allegro) spisywała się bardzo dobrze, nie kruszyła się, rozszerzone pory były zdecydowanie mniej widoczne a skóra odświeżona. Oczywiście jak to z glinkami, trochę trudno je zmyć, ale efekty są warte aby stosować glinkowe maseczki.

Vichy Aqualia Thermal: fajnie nawilżające kremy, nie pozostawiają bardzo tłustej warstwy na skórze.

Nivea Soft: klasyczny zapach Nivei w trochę lżejszym wydaniu :)
Cleanic płatki kosmetyczne: zarówno duże jak i małe płatki dobrze się u mnie sprawdzają. Są miękkie, nie rozwarstwiają się.

Sephora płatki kosmetyczne: płatki oczywiście spełniły wszystkie moje oczekiwania - są mięciutkie, delikatnie dla skóry i nie rozwarstwiają się. Cena 70 szt. to 7 zł, małe opakowanie, które ja posiadałam (30 szt) obecnie nie jest dostępne na stronie, a ceny niestety nie pamiętam.


I tak oto doszliśmy do końca :) Ja już napełniam torbę kolejnymi pustymi opakowaniami i zapraszam na grudniowe podsumowanie - ten czas tak szybko leci, że nim się obejrzymy a będą już święta i koniec roku :)


sobota, 14 listopada 2015

Neutral | antyperspirant w kulce

Kulka z Neutral trafiła do mnie dość dawno, gdy na Wizażu załapałam się do testowania nowości, kiedy to marka wchodziła na nasz rynek. Neutral do kosmetyki przeznaczone do wrażliwej skóry, pozbawione parabenów, barwników oraz perfum.
Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok. 12 zł | 50 ml
KWC: klik

Antyperspirant ma idealnie leżące w dłoni opakowanie, bardzo wygodnie się nim posługuje. Jest bezzapachowy, więc nie gryzie się z naszym perfumami. 

Jeśli chodzi o działanie, to latem całkowicie się on u mnie nie sprawdził. Szybko zaczynałam się po nim pocić, brzydko pachnieć... Jednym słowem miałam go już wywalić do kosza. Jednak został, a gdy zrobiło się chłodniej znów po niego sięgnęłam i.... jakbym na nowo go odkryła. Jesienią spisywał się wręcz idealnie. Nie było mokrych plam, po całym dniu spod pachy nie wydobywał się nieprzyjemny zapaszek. 

Jeżeli nie macie większych problemów z potliwością oraz poszukujcie czego delikatnego, co nie podrażni nawet po depilacji, warto się za nim rozejrzeć. Jednak, tym z Was, które cierpią jak ja na nadmierną potliwość, kosmetyk ten raczej się nie sprawdzi (no chyba, że teraz gdy jest zimnej na dworze). 



sobota, 4 kwietnia 2015

PROJEKT DENKO | marzec

Moje marcowe zużycia z lekkim opóźnieniem... mimo natłoku obowiązków, jakoś udało mi się znaleźć chwilę i napisać co nieco o wykończonych kosmetykach z ostatniego miesiąca :) a jest tego całkiem sporo, z czego się niezmiernie cieszę.
Yves Rocher żel pod prysznic malina&kakao /recenzja/: bardzo smakowicie pachnący żel, który umilał mi kąpiele, niestety przy dłuższym używaniu zauważyłam, że przesusza skórę. 

Ziaja Sopot Spa żel pod prysznic /recenzja/: jeden z ulubionych żeli/mydeł pod prysznic z Ziaji, zapach delikatny a zarazem odświeżający. To moja druga pół litrowa butla i na pewno będę do niego wracać.
Perfecta Extra Slim serum do biustu /recenzja/: niestety z tego serum nie byłam tak zadowolona jak z Eveline. Nie zauważyłam żadnego napięcia czy też ujędrnienia biustu.

Avon Cellu Break 5D: kosmetyk oczywiście cellulitu nie usunie, jednak sprawiał, że skóra była bardziej jędrna i wygładzona. Niestety efekt nie był na tyle dobry, bym powróciła do niego. Bardziej skłaniam się do zielonej wersji z Eveline
Avon mgiełka do ciała Caribbean Paradise: używałam ją głównie w domu, ponieważ jak to mgiełka - zapach nie utrzymuje się zbyt długo. Zapach letni, polubiłam się z nim :)

Dove Original antyperspirant w kulce: kulka może nie chroniła mnie przed poceniem w 100% jednak dzięki niej nie pojawiał się przykry zapach. Na pewno jest bardziej godna polecenia niż wszystkie antyperspiranty z Garniera.
Neutral szampon /recenzja/: delikatny szampon, który dobrze sprawdzał się w codziennym używaniu. Nie podrażniał skóry głowy i nie sprawiał, że działo się z nią coś nie tak. 

Avon Adcance Techniques maseczka do włosów z olejkiem arganowym /recenzja/: miały być ochy i achy, a okazała się zwykłą, przeciętną odżywką. Cena w stosunku do wydajności i efektów, dużo za duża...
Seboravit odżywka do włosów tłustych: wiązałam z nią dość spore nadzieje, jednak jej zapach, skutecznie mnie zniechęcał przed codziennym i systematycznym używaniem. Po prostu nie podołałam. Ja używałam jej dość sporadycznie, więc i efektów żadnych nie zauważyłam. Jeśli zapach czarnej rzepy Wam nie przeszkadza to może będziecie mogły mi powiedzieć, czy faktycznie zmniejsza przetłuszczanie się skóry głowy???

Schwarzkopf Got2be Powder full: puder, który miał na celu zwiększyć objętość włosów i faktycznie, włosy były uniesione u nasady, jednak to jak sklejał włosy i tworzył z nich hełm to jakaś masakra. W dodatku włosy w dotyku były klejące, coś okropnego... 
Alterra emulsja do mycia twarzy z granatem /recenzja/: świetnie sprawdza się do porannego odświeżenia twarzy. Używało mi się jej całkiem przyjemnie i o ile Rossmann nie wycofa jej (jak w przypadku emulsji z dzikiej róży) będę do niej co jakiś czas wracać.

Mariza oczyszczający żel do mycia twarzy /recenzja/: delikatny żel, który dobrze oczyszczał twarz w czasie wieczornego demakijażu. Niestety chyba nie jest już dostępny w ofercie Marizy (oczywiście jeśli się mylę dajcie znać o tym w komentarzu).
Garnier Essentiales dwufazowy płyn do demakijażu /recenzja/: płyn skutecznie rozprawiał się z moim makijażem oczu, nie pozostawiał nieprzyjemnej mgły i nie podrażniał. 

Organic Therapy serum zwężające pory /recenzja/: serum, które kompletnie nic nie rozbiło sobie z moimi porami. Skóra była po nim trochę wygładzona, jednak nałożony na nią podkład wyglądał tak samo jak i bez jego użycia. Stosowała je również na noc, jednak też nie widziałam, żadnej poprawy w wyglądzie skóry. 
Alterra pomadka do ust: miękka pomadka, która świetnie nawilża i odżywia usta. Jestem pewna, że sięgnę po nią ponownie. 

Tisane balsam do ust /recenzja/: przyjemny zapach, świetne działanie balsamu na spierzchnięte usta, w dodatku atrakcyjna cena. 
Dermo Minerały maseczka oczyszczająca: maseczki pojawiają się co jakiś czas z Biedronce. Oparte są na glince, która świetnie oczyszcza skórę i zwęża pory. Świetna alternatywa, jeżeli nie lubicie same mieszać glinek. 

Scinlite skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki z Carrefoura za 11 zł  sprawdzają się tak jak te z Purederm. Obecnie skóra schodzi mi już głównie z wierzchu stóp a z efektów jestem kolejny raz zadowolona. 


Carea płatki kosmetyczne: ciągle Wam powtarzam, że to jedne z moich ulubionych płatków, niestety teraz chyba trafiłam na jakiś felerny 3-pak, bo płatki są strasznie twarde... Czas poszukać chyba czegoś nowego...

Piromal szampon przeciwłupieżowy /recenzja/: szampon nie do końca poradził sobie ze wszystkimi moimi problemami, jednak pozostało kilka saszetek, które używam profilaktycznie. 

Ziaja Ulga krem do twarzy: krem fajnie się wchłaniał i nie sprawiał, że moja tłusta skóra mocno się świeciła.

Eveline krem z kwasem hialuronowym: treściwy krem, który dobrze spisał się nałożony na noc.
The Body Shop Chocomania masło do ciała: zapach ciemnej czekolady zachęca do wysmarowania się nim od stóp po samą głowę. Treściwe, gęste masło, dobrze nawilżające skórę.

Dove mydło do rąk: kremowe mydło, dobrze oczyszcza dłonie i pozostawia je długo pachnące.


Ja już zbieram kolejne puste opakowania. A Wam jak idzie opróżnianie kosmetycznego arsenału???


piątek, 20 marca 2015

Neutral | szampon do włosów

Dzięki zgłoszeniu na Wizażu udało mi się dostać do testów produktów marki Neutral, która w poprzednim roku wchodziła na nasz rynek. Są to kosmetyki i środki piorące przeznaczone dla osób z wrażliwą i skłonną do alergii skórą. Dziś będzie słów kilka o szamponie do każdego rodzaju włosów.
Dostępność: Rossmann
Cena: 10,29 zł | 250 ml
KWC: klik

Szata graficzna opakowania nie wybija się z pośród innych kosmetyków - proste białe opakowanie, z niebieskimi napisami. Butelka jest wykonana z miękkiego plastiku, jest poręczna i wygodnie aplikuje się z niej szampon.
Sam kosmetyk pozbawiony jest zapachu, jest delikatnie perłowy, ale nie obciąża włosów. Posiadam dość mocno przetłuszczające się włosy, ale mimo to, szampon sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Po pierwsze jest delikatny, przez co nie podrażnia i nie przesusza skóry głowy, którą jestem zmuszona myć codziennie. Po drugie, dobrze się pieni i skutecznie oczyszcza włosy. Są one miękkie i świeże przez cały następny dzień (włosy myję zawsze wieczorem). 

Jedyny mały minusik, to fakt, że plącze troszkę włosy i lepiej użyć po nim odżywki, która pomoże w rozczesaniu. Teraz uzmysłowiłam sobie również to, że jest on bardzo wydajny, bo używałam go ok. 2 miesięcy... więc jest to na prawdę dobry wynik przy moich dość długich włosach.

wtorek, 3 lutego 2015

Projekt denko | styczeń

Pierwszy miesiąc roku już za nami więc pora na styczniowe podsumowanie kosmetycznych zużyć. W tym miesiącu jestem z siebie zadowolona - udało mi się opróżnić sporą ilość opakowań :) 
Schwarzkopf Gliss Kur Total Repair odżywka ekspresowa: odżywki w spreyu używam głównie wtedy, gdy nie mam czasu lub ochoty stosować odżywki do spłukiwania podczas mycia włosów. Do tego celu używam przeważnie właśnie odżywek Gliss Kur, które ułatwiają rozczesywanie włosów i nie przeciążają ich. Z racji tego, że używam ich od czasu do czasu starczają mi na ponad rok :)

L'Oreal Elseve Total Repair Extreme: maseczkę używałam sporadycznie, bo miałam ją w domu rodzinnym, dlatego też nie pojawi się jej pełna recenzja... Jednak jeżeli chodzi o pomoc w rozczesywaniu i wygładzaniu włosów to byłam z niej zadowolona. Dodatkowym plusem jest to, że nie obciąża i zapach (bardzo przyjemny) pozostaje długo na włosach. 
Neutral żel pod prysznic /recenzja/: bezzapachowy żel przeznaczony do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry. Gęsty, dobrze się pieni, oczyszcza skórę. Nie wysusza i nie pozostawia uczucia napięcia czy ściągnięcia skóry.

Wellness & Beauty olejek pod prysznic z olejem migdałowym i ekstraktem z bambusa /recnezja/: olejek do najwydajniejszych nie należy, jednak wybaczam mu to, ponieważ skóra po kąpieli wygląda zdecydowanie lepiej, jest nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Na pewno będę do niego wracać w zimniejsze pory roku.
Nivea Cocoa&Milk balsam pod prysznic: próbka 50 ml, którą dostałam kiedyś w Rossmannie. Uwiódł mnie zapach tego balsamu i mam już kupioną pełnowymiarową butlę. Mimo, że kosmetyk ma w składzie parafinę, jego używanie było bardzo przyjemne. Skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca, jednak taki kosmetyk nie zastąpi tradycyjnego nawilżania skóry i jest po prostu miłą odskocznią od rutyny. 

Wellness & Beauty sezamowy olejek do kąpieli /recenzja/: niestety ta wersja zapachowa nie trafia do mnie, zapach ulatnia się w dziwny sposób i po jakimś czasie zaczyna mnie męczyć. Jeśli chodzi o nawilżenie skóry podczas kąpieli, to musiałam wlać znacznie więcej płynu niż zaleca producent. 
Dove antyperspirant Go Fresh: antyperspirant zapewniał mi dość dobrą ochronę przed poceniem, zapach towarzyszył mi dość długo. Jednak o wiele bardziej lubię Rexonę i to do niej będę częściej wracać.

Garnier Neo antyperspirant w suchym kremie /recenzja/: masakra... Antyperspirant nie chronił przed potem, w ciągu dnia zaczynał bardzo brzydko pachnieć.... Nie, nie i jeszcze raz nie! Jedynym plusem była aplikacja i fakt, że krem szybko się wchłaniał.
Sephora płyn micelarny /recenzja/: jeden z lepszych płynów jakie używałam. Bardzo wygodne opakowanie z pompką :) Płyn dobrze zmywa tusz z rzęs, nie podrażnia oczu czy skóry wokół nich, świetnie nadaje się jako pierwszy krok w demakijażu twarzy, nie ściąga skóry. Ogólnie bardzo przyjemny płyn :)

La Roche-Posay Effaclar Duo: krem nie okazał się lekiem na całe zło, jednak zauważyłam, że zmiany czy też ślady po nich szybciej się goją, małe podskórne grudki szybciej znikają. 
L'Biotica serum do rzęs: serum używałam na noc i prawdę mówiąc przez ten czas, który go używałam nie zauważyłam żadnej zmiany w wyglądzie i czy też wzmocnieniu rzęs...

Wibo maskara Extreme Lashes: niestety tusz nie przypadł mi do gustu. Dawał bardzo naturalny efekt, rzęsy były jedynie lekko wydłużone. Brakowało mi pogrubienia rzęs, tak by oko wydawało się bardziej widoczne.

Essence All About Matt! puder w kompakcie /recenzja/: jak mogłyście już zauważyć, puder z Essence znalazł się w moich ulubieńcach roku 2014. Puder zapewniał mi dość długie zmatowienie skóry, nie podkreślał zmarszczek czy też suchych skórek. Na pewno do niego kiedyś powrócę :)
Bic Miss Soleil: od jakieś czasu moje ulubione maszynki. Dobrze leżą w dłoni i nie tępią się już po pierwszym goleniu :)

Carea płatki kosmetyczne: płatki z Biedronki są jednymi z najlepszych - są miękkie, dzięki temu, że są zszyte nie rozwarstwiają się.

For Your Beauty szczoteczka do twarzy: używałam je co któreś mycie, by dogłębniej oczyścić skórę, jednak od kiedy mam Lunę odstawiłam ją już na dobre. 


I to by było na tyle :) mam nadzieję, że też dzielnie wykańczacie swoje zasoby kosmetyczne, tak by można było się cieszyć z używania kolejnych :D

czwartek, 15 stycznia 2015

Neutral | żel pod prysznic

Jakiś czas temu udało mi się na Wizażu załapać do testów kosmetyków marki Neutral. Z tego co się orientuję to na pewno dostępne są one w Rossamannie. Oprócz kosmetyków kupimy również środki do prania i płukania. Wszystkie produkty przeznaczone są do pielęgnacji skóry wrażliwej i skłonnej do podrażnień. 
Dostępność: Rossmann
Cena: 9,99 zł | 250 ml
KWC: klik

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Chloride, Soduim Cocoyl Glucamate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Sorbic Acid. pH 4.7-4.9.
Szata graficzna opakowań jest bardzo prosta. Butelki wykonane z miękkiego plastiku, z którego łatwo wydobyć żel, który jest dość gęsty i pozbawiony całkowicie barwników i zapachu. Żel mimo, że nie pozostawia na skórze zapachu odświeża skórę, myje ją i pielęgnuję. Żel dobrze się pieni i łatwo spłukuje ze skóry. Skóra w czasie jego używania nie była przesuszona. 
Jeśli poszukujecie delikatnego i bezzapachowego żelu, który nie będzie się gryzł z zapachami Waszych perfum czy balsamów na pewno mogę Wam go polecić, ja jednak zdecydowanie wolę pachnące żele pod prysznic :)


piątek, 2 stycznia 2015

Projekt denko | grudzień 2014

Aby podsumować ubiegły rok, należy najpierw zrobić porządek z pustymi opakowaniami. W kolejnych postach na pewno pojawią się ulubieńcy zarówno kosmetyczni jak i ci tzw. "niekosmetyczni", a dzisiaj zapraszam na ostatnie denko roku 2014.
Be Beauty żel pod prysznic Bali /recenzja/: obłędny zapach. Bardzo żałuję, że nie jest już do kupienia. W swojej roli sprawdzał się wyśmienicie, dodatkowo wylany prosto na dłonie i w masowany w skórę zapewniał delikatny peeling skóry.

Neutral mydło do rąk: nie zapachowe mydełko do rąk, które ładnie się pieni, domywa dłonie. Jest delikatne dla skóry i jej nie przesusza.

Garnier Fructis szampon wzmacniający włosy gęste i zachwycające: idealny szampon do codziennego używania. Przyjemny zapach, świetnie się pieni. Nie zauważyłam, aby włosy były po nim wyraźnie wzmocnione, ale dobrze się rozczesywały, nie były mocno splątane i były miękkie. Posiadając mocno przetłuszczające się włosy musiałam myć przy nim włosy codziennie.
Wellness&Beauty arganowy olejek do kąpieli /recenzja/: przyjemna aromatyczna kąpiel, niestety z niezbyt dużą ilością piany. Mała buteleczka nie wystarcza na zbyt wiele kąpieli, dlatego wolę zdecydowanie wielkie litrowe butle płynów, które staczają na zdecydowanie dłużej, a są w podobnej cienie.

Wellness&Beauty masło do ciała /recenzja/: masło ma kremową, gęstą konsystencję, łatwo rozprowadza się na skórze. Wszystko byłoby idealnie, niestety zapach po dłuższym używaniu zaczął być uciążliwy.

Nivea nawilżający krem-żel Make-up Starter /recenzja/: krem idealnie sprawdzał się pod makijaż. Skóra była po nim wyrównana i wygładzona, podkład łatwo się rozprowadzał. Niestety już pod sam koniec używania krem zaczął mi się rolować na twarzy. Na szczęście krem nie zapychał mnie.
Skinlite skarpetki złuszczające do stóp /recenzja/: tanie skarpetki do kupienia w Carrefourze. Skóra stóp schodziła jak z jaszczurki i po kilku dniach mogłam się cieszyć mięciutkimi i gładkimi nóżkami J

Dada chusteczki nawilżane: chusteczki z Biedronki są naprawdę bardzo przyzwoite, do samego końca zamknięcie było szczelne a chusteczki co do ostatniej były mokre.

Rival de Loop maseczka oczyszczająca Pure Skin: chyba jedna z najlepszych maseczek z Rival de Loop. Pory są po niej wyraźnie zmniejszone, skóra wygładzona, zmatowiona. Często kupuję je w promocji za złotówkę – za tą cenę naprawdę przyzwoita maseczka do tłustej i problematycznej skóry.


Ilość zużytych kosmetyków nie jest powalająca, ale w nowy rok wchodzę z pustą torbą gotową na przyjęcie kolejnych opakowań po zużytych kosmetykach :)

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...