Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sephora. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 stycznia 2018

Projekt denko | styczeń 2018


Chyba nie muszę pisać, że kolejny miesiąc minął niczym pstryknięcie w palce... Koniec jednego miesiąca, początek kolejnego to idealny czas na podsumowanie, u mnie oczywiście kosmetyczne, a konkretniej zużyte kosmetyki :)


Balea | żel pod prysznic - sól z Morza Martwego & cytryna: bardzo przyjemny, delikatny i rześki zapach. Co do samego żelu nie mam żadnych uwag - dobrze się pienił, nie przesuszał skóry.

Allverne | nawilżający eliksir do kąpieli i pod prysznic - rajskie jabłko & cynamon: bardzo świąteczny i zimowy zapach. Używałam go tylko jako płynu do kąpieli i byłam z niego zadowolona. Zapach unosił się po całej łazience, a pianka była idealna.

Babydream für Mama | oliwka pielęgnacyjna: używałam w czasie ciąży, używam nadal. Teraz oliwki stosuję raz na kilka dni na mokre ciało - skóra jest nawilżona i elastyczna.


Nivea Men | żel do golenia: do golenia nóg najczęściej wybieram męskie żele do golenia, ponieważ są wydajniejsze i tańsze.

Nivea | dezodorant - fresh comfort: ten dezodorant trafił do mnie przez przypadek, ponieważ nie zauważyłam biorąc go z półki, że to nie antyperspirant. Jakoś go wypsikałam, ale do dezodorantu nie powrócę, ponieważ potrzebuję jednocześnie ochrony przed poceniem i brzydkim zapachem.


Clinique Clarifying Lotion 2 | tonik oczyszczająco-rozświetlający /recenzja/: po zużyciu całego opakowania nie zauważyłam spektakularnych efektów na mojej skórze, więc na pewno do niego nie wrócę.

Biochemia Urody | hydrolat z kwiatu pomarańczy: zapach jest gorzki, w ogóle nie kojarzy się z pomarańczami, jednak mi to nie przeszkadzało. Świetnie nadawał się do tonizacji twarzy.

Be Beauty | odświeżający żel micelarny do demakijażu oczu /recenzja/: płyn dobrze sprawdzał się w swojej roli, usuwał makijaż z oczu nie podrażniając ich.


Sephora | mleczko do ciała: bardzo lekki balsam, dość szybko się wchłaniał. Ta mała tubka podróżowała ze mną jakiś czas, więc na wyjazdach świetnie się sprawdzał. Jednak do bardzo suchej skóry może być zbyt lekki.

Kneipp | olejek do kąpieli: olejek "Tajemnica piękna" - argan, marula, rącznik, oliwka. Zapach przyjemny, choć pomieszałam go z płynem do kąpieli bo brakowało mi pianki w wannie :) 

Yves Rocher | żel-krem intensywnie nawilżający /recenzja/: kiedyś miałam już pełnowymiarowe opakowanie tego kremu i uważam, że dobrze sprawdza się przy tłustej skórze. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.

Calvin Klein | Euphoria /recenzja/: piękny zapach, wydaje mi się, że większość z Was go kojarzy :)


Buña | kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli 2w1 - melisa: przepiękny cytrusowy zapach. Żel dobrze się pienił.

Płatki kosmetyczne Be Beauty oraz Tami



I to wszystkie puste styczniowe opakowania :) dajcie znać, jeśli miałyście coś z tych kosmetyków i co o nich myślicie.

środa, 2 grudnia 2015

Projekt denko | październik - listopad


Kolejna porcja zużytych kosmetyków :) Chyba nic tak bardzo nie cieszy jak pełny pojemnik z pustakami :D
Isana żel pod prysznic /recenzja/: przepiękny i uzależniający zapach (przynajmniej mnie) - miód kwiatowy. Niestety zapachy z Isany są dość nietrwałe i na skórze bardzo krótko są wyczuwalne, ale chwila przyjemności pod prysznicem zawsze jest :) 

The Body Shop szampon do włosów /recenzja/: banan zamknięty w butelce, zapach dość naturalny, nie jest bardzo sztuczny. Używając w duecie z odżywką, zapach dość długo utrzymuje się na włosach. Szampon dobrze oczyszcza, włosy są miękkie i nie obciążone.

Neutral antyperspirant /recenzja/: osobą z problemem nadmiernej potliwości nie polecam go latem, będziecie czuć się zawiedzione i śmierdzące... jednak na okres jesienno-zimowy warto go wypróbować - przynajmniej u mnie się on sprawdzał jesienią.

Dove mleczko do ciała /recenzja/: lubię klasyczny zapach Dove. Mleczko sprawdziło się do wieczornego używania. Skóra była nawilżona, pozostawała na niej wyczuwalna warstwa ochronna, która nie lepiła się. 
Bioderma Sensibio płyn micelarny /recenzja/: płyn jest na prawdę dobry - delikatny, nie podrażnia skóry, nie piecze w oczy. Jedynym jego minusem jest cena. Jeśli uda mi się go kupić w dobrej cenie to pewnie się skuszę, jednak u mnie równie dobrze sprawdzają się płyny np. z Bourjois czy Garniera.

La Roche Posay płyn micelarny: równie dobry płyn micelarny. Radzi sobie z usuwaniem makijażu i nie podrażnia ani skóry ani oczu.

Isana Young krem do mycia twarzy /recenzja/: stosowany przeze mnie dwa razy dziennie spowodował lekkie ściągnięcie skóry. Używałam go w końcu tylko wieczorem. Świetnie oczyszcza skórę.

Sisley tonik kwiatowy: tonik ma delikatny różany zapach. Bardzo przyjemnie mi się go używało. Skóra była odświeżona i zmysły odprężone. Niestety cena zabija...

Be Beauty łagodzący płyn micelarny /recenzja/: oj straszny płyn. Szczypie i piecze w oczy. Wymęczyłam tą wielką butlę do demakijażu twarzy. Zdecydowanie odradzam tą różową, niby łagodną wersję płynu.
Eveline maskara Volumix Fiberlast: tusz albo za długo czekał na swoją kolej albo ma taki urok... Szczoteczka sylikonowa ładnie rozdziela i zagęszcza rzęsy ale niestety po 3-4 godzinach zaczyna się osypywać i później cały dzień trzeba już kontrolować, czy nie mamy "pandy" (oczywiście jeśli ją miałyście to dajcie znać w komentarzu czy jak u Was się ona spisywała).

Kobo transparentny puder mocno matujący /recenzja/: przyzwoity puder matujący w przystępnej cenie. Niestety wydajność kosmetyku mogłaby być lepsza. Mat na skórze utrzymuje się ok. 3 godzin.
Gucci by Gucci: kobiecy, zdecydowany zapach. Używałam w chłodniejsze miesiące lub na jakieś wieczorne wyjście. Na mojej skórze utrzymywał się bardzo długo.

Yves Rocher Moment de Bonheur: kupiłam go w ciemno (a może był dołączony jako gratis...). Na początku strasznie się z nim nie polubiłam. Pachniał mi zielskiem. Po kilku miesiącach wróciłam do niego i zapach mnie oczarował - pachniał mi już taką dziką, przydrożną różą :) Zapach też dość długo się utrzymywał, zwłaszcza na ubraniach.
Skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki udało mi się kupić za 10 zł w Biedronce. Skóra złuszczyła się a stópki pozostały gładziutkie. Lubię używać ich raz na jakiś czas. Obecnie udało mi się ponownie kupić te z Carrefoura.

Bic Soleil Bella: z polecenia siostry kupiłam je i zostaną ze mną dłużej :) Maszynka ma 4 ostrza, pozostawi skórę gładziutką, nie zacina i ma dobrze leżącą w dłoni rączkę.

Tami chusteczki odświeżające: kupione bodajże w Lidlu. Lubię mieć pod ręką w pracy czy w torebce takie chusteczki lub płyn antybakteryjny.

Facelle nawilżane chusteczki /recenzja/: jedyne chusteczki, które obecnie używał. Świetne jeśli chodzi o odświeżenie, nie podrażniają tych szczególnych okolic. 
Biocosmetics glinka zielona: uwielbiana przeze mnie glinka zielona do oczyszczania tłustej skóry. Ta z firmy Biocosmetkics (kupiona na Allegro) spisywała się bardzo dobrze, nie kruszyła się, rozszerzone pory były zdecydowanie mniej widoczne a skóra odświeżona. Oczywiście jak to z glinkami, trochę trudno je zmyć, ale efekty są warte aby stosować glinkowe maseczki.

Vichy Aqualia Thermal: fajnie nawilżające kremy, nie pozostawiają bardzo tłustej warstwy na skórze.

Nivea Soft: klasyczny zapach Nivei w trochę lżejszym wydaniu :)
Cleanic płatki kosmetyczne: zarówno duże jak i małe płatki dobrze się u mnie sprawdzają. Są miękkie, nie rozwarstwiają się.

Sephora płatki kosmetyczne: płatki oczywiście spełniły wszystkie moje oczekiwania - są mięciutkie, delikatnie dla skóry i nie rozwarstwiają się. Cena 70 szt. to 7 zł, małe opakowanie, które ja posiadałam (30 szt) obecnie nie jest dostępne na stronie, a ceny niestety nie pamiętam.


I tak oto doszliśmy do końca :) Ja już napełniam torbę kolejnymi pustymi opakowaniami i zapraszam na grudniowe podsumowanie - ten czas tak szybko leci, że nim się obejrzymy a będą już święta i koniec roku :)


środa, 2 września 2015

wakacyjny PROJEKT DENKO

Kosmetyków, które zużyłam nie pokazywałam Wam przez ostatnie trzy miesiące. Dlatego dzisiaj przychodzę z całą masą pustych opakowań, które zgromadziłam przez czerwiec, lipiec i sierpień. Wszystko wysypuje mi się już z mojego denkowego koszyczka więc nie mogę z tym dłużej zwlekać :)
Oczywiście prawie wszystko co zobaczycie to kosmetyki pielęgnacyjne. W okresie największych upałów zrezygnowałam ze stosowania podkładów. Moja skóra wyglądała całkiem znoście, więc przypudrowywałam tylko twarz, malowałam rzęsy i leciałam do pracy. Niestety żaden podkład w połączeniu z moją tłustą skórę w upalne dni nie zgrywały się.... Dobra, nie przedłużam i zapraszam na krótkie recenzje zużytych kosmetyków.
Barwa Siarkowa | antybakteryjny żel do mycia twarzy /recenzja/: żel świetnie oczyszczał skórę w czasie wieczornego demakijażu. Wystarczy niewielka ilość, żeby umyć całą twarz. Skóra była lekko zmatowiona, jednak nie były nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia.

Be Beauty | micelarny żel do mycia twarzy /recenzja/: tani, dostępny w każdej Biedronce a przede wszystkim skuteczny i delikatny żel do mycia twarzy. Miałam już kilka opakowań i na pewno będę do niego wracać, choć teraz mam ochotę wypróbować wersję kremową.

Synergen | pianka do mycia twarzy /recenzja/: mimo, że w recenzji wspominałam, że pianka jest niewydajna, to chyba przez to, że nie do końca mi się jej miło używało, proces zużywania jakoś strasznie mi się dłużył... Do tego niedziałająca prawidłowo pompka doprowadzała mnie do szału. 
Max Factor | puder sypki odcień transparentny /recenzja/: jeśli klikniecie w recenzję tego kosmetyku, to na pewno zauważycie, że kolor transparenty to on raczej nie jest. Wiosną był on dla mnie zdecydowanie za ciemny, a latem w końcu udało mi się go zużyć. Puder dobrze wygląda na skórze, nie pozostawia płaskiego matu (ma w sobie delikatnie drobinki rozświetlające). Niestety przy mojej tłustej skórze nie sprawdził się. Zaczynałam się po nim bardzo szybko błyszczeć.... 

Yves Rocher | 2-fazowy płyn do demakijażu /recenzja/: niewielki ale wariat! Używałam go do zmywania trudniej zmywalnych maskar lub tych wodoodpornych. Świetnie radzi sobie w każdym z przypadków. Wystarczy przyłożyć nasączony wacik na kilka chwil do rzęs i wszystko znika. Nie podrażnia skóry w wokół oczu oraz nie pozostawia ich za mgłą.

Tołpa Botanic Białe Kwiaty | orzeźwiający tonik-mgiełka 2w1 /recenzja/: po prostu przepiękny zapach. Fajnie odświeżał skórę, nie sprawiał że była ona ściągnięta. 
Bielenda | aktywne serum korygujące 10% kwas migdałowy AHA, kwas laktobionowy PHA, witamina B3: o serum było głośno jakiś czas temu, więc i ja po nie sięgnęłam. Obecnie w użyciu mam drugą buteleczkę, jednak muszę powiedzieć, że jak przy pierwszej widziałam jakieś efekty, tak teraz jakby nic się nie działo na mojej skórze. Będę je nadal stosować i pod koniec drugiego opakowania na pewno napiszę pełną jego recenzję. 

La Roche-Posay| Redermic [R] /recenzja/: byłam nastawiona na wielkie wow, jednak w czasie używania kremu nie zauważyłam, żadnych widocznych i trwałych zmian w stanie mojej skóry. Liczę jednak na to, że używanie retinolu pozwoli mi na cieszenie się skórą bez zmarszczek jeszcze przez długi czas :) Jednak to kremu tego raczej już nie wrócę.
Isana | mydło w płynie Copacabana: mydło dostałam w jednej z przesyłek z Rossmanna. Mydła z Isany lubię, są tanie i dostępne w przeróżnych wariantach zapachowych. Copacabana to wersja z letniej edycji, która pachniała kokosem i mango. 

Sephora | żel pod prysznic Monoi /recenzja/: jednym słowem - bajeczny zapach. Choć żel kosztuje w regularnej cenie 40 zł to warto czekać na promocje, bo widziałam, że ostatnio kosztował ok. 15 zł. Ze względu na zapach polecam wypróbować, a jeśli nie to chociaż poniuchać w drogerii :) Żel dobrze się pieni i nie przesuszał skóry.

Le Petit Marseillais | żel pod prysznic werbena&cytryna /recenzja/: wydajny, ładnie pachnący (uwielbiam werbenę w kosmetykach) i nie wysuszający skóry żel. 

Le Petit Marseillais | delikatny płyn 2w1 pomarańcza&grejpfrut /recenzja/: żel i płyn do kąpieli w jednym. Przyjemny, choć ulotny zapach. Dobrze sprawdzał się jako i żel jak i płyn do kąpieli. 
Rexona | antyperspirant: spreye z tej marki chyba najlepiej się u mnie sprawdzają i zawsze jakiś jest w mojej kosmetyczce. Za każdym razem sięgam po inny wariant zapachowy. Ten z różową koronką był strasznie duszący, więc użyty w małym pomieszczeniu po prostu dusił i gryzł w gardło.

Wellness&Beauty | olejek do ciała kwiat wiśni i róża /recenzja/: olejek dobrze odżywia i nawilża skórę, wygląda ona od razu o wiele zdrowiej. Dość szybko się wchłania, jednak pozostawia na skórze delikatnie wyczuwalną warstewkę ochronną. 

Uroda Melisa | balsam silnie nawilżający do ciała /recenzja/: plusem jest na pewno opakowanie z pompką, a największym minusem zapach... Ale coś za coś, ponieważ balsam genialnie nawilża skórę, nie pozostawia tłustej i lepkiej warstwy. 

Bielenda | arbuzowy peeling do ciała /recenzja/: zapach arbuza świetnie sprawdzał się latem. Peeling całkiem dobry, choć nie ma dużo drobinek to są one dość spore i ostre więc spokojnie wygładzimy nim skórę.
Alterra | odżywka do włosów morela&pszenica: całkiem przyzwoita odżywka. Cudów jednak wielkich nie czyniła na moich włosach. Obecnie nie jest już dostępna w Rossmannie.

Pilomax | szampon do włosów z łupieżem tłustym: dobrze pieniący się i oczyszczający szampon. Prawdę mówiąc myślałam, że cierpię na tłustą odmianę łupieżu, ponieważ po podrapaniu się paznokciem po skórze głowy zostawał mi biały osad. Jednak używanie tego szamponu tego nie zmieniło, więc chyba pora aby udać się do specjalisty a nie radzić się wujka Google.

Sylveco | balsam myjący do włosów z betuliną /recenzja/: niestety kosmetyk bardzo zachwalany w "internetach" nie sprawdził się na moich tłustych włosach. Włosy były obciążone, często wyglądały jakbym ich wcale nie umyła... 

Green Pharmacy | szampon do włosów tłustych u podstawy i suchych na końcach /recenzja/: szampon do wszystkiego, czyli do niczego... no aż tak źle nie było, ot taki zwykły, przeciętny szampon do codziennego używania. Użycie po nim odżywki jest wskazane :)

Avon | szampon odżywczy pokrzywa i łopian: szampony z serii Naturals całkiem dobrze się u mnie sprawdzają. Oczyszczają skórę głowy i włosy, nie obciążają ich. Są tanie więc świetnie sprawdzają się przy codziennym używaniu.

Yves Rocher | delikatny szampon z wyciągiem z hamamelisu: niedługo postaram się zamieścić jego pełną recenzję, bo drugie opakowanie mam już w użyciu. Szampon dobrze myje, nie obciąża. Jest wydajny. Ale od razu piszę, że żadnych cudów nie robi. 

Marba | suchy szampon: suchy szampon z Biedronki, w którym po dwóch psikach zepsuł mi się atomizer.... wrrrr..... wyrzucam więc cały szampon do kosza. Jednak te dwa psiki zachęciły mnie do kupienia jeszcze jednego opakowania, ponieważ dawał świetny efekt na włosach. Z resztą wiele dziewczyn bardzo go sobie chwali, atomizer też im działa, więc tylko mi się chyba trafił taki felerny egzemplarz.
Skinlite| skarpetki złuszczające /recenzja/: do kupienia w Carefourze za ok. 11 zł. Daje dobre efekty na moich stópkach i na pewno będę do nich wracać. 

Facelle | chusteczki do higieny intymnej: odkąd kupiłam i wypróbowałam te, nie sięgam po żadne inne. Są delikatne, nie podrażniają, dobrze odświeżają. Do tego w promocji do kupienia za kilka złotych. 

Cleanic | zmywacz do paznokci w chusteczce /recenzja/: zaskakująco dobry zmywacz. Jedna chusteczka faktycznie wystarczyła na zmycie ciemnego lakieru z obu dłoni. Do tego zawartość olejków, pozostawiała wypielęgnowane i nawilżone skórki.

Tibelly | nawilżana chusteczki: nawilżane chusteczki w każdym denku są. Te kupiłam bodajże w Netto. Używam ich głównie do przetarcia dłoni po wykonaniu makijażu. 
I na koniec płatki kosmetyczne. Muszę przyznać, że wszystkie się u mnie sprawdziły. Były miękkie i nie rozwarstwiały się. 

Jak widzicie najwięcej udało mi się zużyć szamponów, co powiem Wam szczerze, samą mnie mocno zaskoczyło, gdy wyciągałam kolejne puste po nich opakowania z mojego magicznego koszyczka. Mimo, że myję włosy prawie codziennie, to jakoś zawsze wydaje mi się, że dość długo schodzi mi aby je zużyć... 

Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach powrócę do miesięcznego podsumowania moich kosmetycznych zużyć. Niestety (albo stety) wróciłam ostatnio do bardziej namiętnego czytania książek i staram się więcej ruszać, dlatego blog troszkę na tym ucierpiał....


Mamy już wrzesień więc mam nadzieję, że powrót do szkoły nie był dla Was dużym szokiem???? Na prawdę, jeśli wydaje Wam się, że szkoła to najgorsze zło to muszę Wam powiedzieć, że jeszcze za tym zatęsknicie... :) Wiem, że pomyślicie: co też ona wypisuje, ale uważam, że okres szkoły oraz studiów był chyba jednym z bardziej beztroskich czasów (przynajmniej w moim przypadku). Niestety po kilku latach pracy najchętniej poszłabym już na emeryturę :D


środa, 22 lipca 2015

Sephora | żel do kąpieli i pod prysznic Monoi

Zwykły żel pod prysznic za 40 zł, to same przyznajcie, dość wygórowana cena. Jednak ostatnio na wyprzedażach, żel z Sephory było można upolować za ok. 15 zł, co czyni kosmetyk o wiele bardziej dostępniejszy.
Opis producenta: Zapach monoi
Słońce w domu, dla ciała i ducha! Pod prysznicem czy w kąpieli skóra uwielbia nuty zapachowe skórki pomarańczowej, kwiatu plumerii, kokosa i monoi, które przenoszą w tropiki! Relaks gwarantowany!

Dostępność: Sephora
Cena: 39 z | 260 ml

Muszę wspomnieć o tym na samym początku... Zapach! po prostu bajeczny. Kwiatowy, mocno wyczuwalny, długo utrzymuje się w pomieszczeniu i na skórze. Produkt możemy używać zarówno jako żel do tworzenia piany jak i do mycia naszego ciała. Dość gęsta konsystencja i mocne pienie sprawia, że jako żel pod prysznic jest on wydajny, jednak jeśli chcemy używać jak płynu do kąpieli, to zbyt długo się nim nie nacieszymy. Niestety nie mogłam nigdzie znaleźć składu, więc nie wiem czy jest się czego bać, jednak żel nie sprawiał, że czułam po kąpieli nieprzyjemne napięcie czy ściągnięcie skóry. Choć nie wiem jak w dłuższym czasie wpływa na stan nawilżenia skóry, ponieważ codziennie balsamuję się po prysznicu. 

Ze względu na wysoką cenę w sprzedaży regularnej nie będę do niego wracać, jednak jeśli jeszcze kiedyś uda mi się na niego trafić w dobrej promocji to nie ręczę za siebie. Jest to chyba najładniej pachnący żel pod prysznic z jakim miałam do czynienia w tym roku (za wyjątkiem żelu z Tołpy, o którym niedługo). 

wtorek, 3 lutego 2015

Projekt denko | styczeń

Pierwszy miesiąc roku już za nami więc pora na styczniowe podsumowanie kosmetycznych zużyć. W tym miesiącu jestem z siebie zadowolona - udało mi się opróżnić sporą ilość opakowań :) 
Schwarzkopf Gliss Kur Total Repair odżywka ekspresowa: odżywki w spreyu używam głównie wtedy, gdy nie mam czasu lub ochoty stosować odżywki do spłukiwania podczas mycia włosów. Do tego celu używam przeważnie właśnie odżywek Gliss Kur, które ułatwiają rozczesywanie włosów i nie przeciążają ich. Z racji tego, że używam ich od czasu do czasu starczają mi na ponad rok :)

L'Oreal Elseve Total Repair Extreme: maseczkę używałam sporadycznie, bo miałam ją w domu rodzinnym, dlatego też nie pojawi się jej pełna recenzja... Jednak jeżeli chodzi o pomoc w rozczesywaniu i wygładzaniu włosów to byłam z niej zadowolona. Dodatkowym plusem jest to, że nie obciąża i zapach (bardzo przyjemny) pozostaje długo na włosach. 
Neutral żel pod prysznic /recenzja/: bezzapachowy żel przeznaczony do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry. Gęsty, dobrze się pieni, oczyszcza skórę. Nie wysusza i nie pozostawia uczucia napięcia czy ściągnięcia skóry.

Wellness & Beauty olejek pod prysznic z olejem migdałowym i ekstraktem z bambusa /recnezja/: olejek do najwydajniejszych nie należy, jednak wybaczam mu to, ponieważ skóra po kąpieli wygląda zdecydowanie lepiej, jest nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Na pewno będę do niego wracać w zimniejsze pory roku.
Nivea Cocoa&Milk balsam pod prysznic: próbka 50 ml, którą dostałam kiedyś w Rossmannie. Uwiódł mnie zapach tego balsamu i mam już kupioną pełnowymiarową butlę. Mimo, że kosmetyk ma w składzie parafinę, jego używanie było bardzo przyjemne. Skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca, jednak taki kosmetyk nie zastąpi tradycyjnego nawilżania skóry i jest po prostu miłą odskocznią od rutyny. 

Wellness & Beauty sezamowy olejek do kąpieli /recenzja/: niestety ta wersja zapachowa nie trafia do mnie, zapach ulatnia się w dziwny sposób i po jakimś czasie zaczyna mnie męczyć. Jeśli chodzi o nawilżenie skóry podczas kąpieli, to musiałam wlać znacznie więcej płynu niż zaleca producent. 
Dove antyperspirant Go Fresh: antyperspirant zapewniał mi dość dobrą ochronę przed poceniem, zapach towarzyszył mi dość długo. Jednak o wiele bardziej lubię Rexonę i to do niej będę częściej wracać.

Garnier Neo antyperspirant w suchym kremie /recenzja/: masakra... Antyperspirant nie chronił przed potem, w ciągu dnia zaczynał bardzo brzydko pachnieć.... Nie, nie i jeszcze raz nie! Jedynym plusem była aplikacja i fakt, że krem szybko się wchłaniał.
Sephora płyn micelarny /recenzja/: jeden z lepszych płynów jakie używałam. Bardzo wygodne opakowanie z pompką :) Płyn dobrze zmywa tusz z rzęs, nie podrażnia oczu czy skóry wokół nich, świetnie nadaje się jako pierwszy krok w demakijażu twarzy, nie ściąga skóry. Ogólnie bardzo przyjemny płyn :)

La Roche-Posay Effaclar Duo: krem nie okazał się lekiem na całe zło, jednak zauważyłam, że zmiany czy też ślady po nich szybciej się goją, małe podskórne grudki szybciej znikają. 
L'Biotica serum do rzęs: serum używałam na noc i prawdę mówiąc przez ten czas, który go używałam nie zauważyłam żadnej zmiany w wyglądzie i czy też wzmocnieniu rzęs...

Wibo maskara Extreme Lashes: niestety tusz nie przypadł mi do gustu. Dawał bardzo naturalny efekt, rzęsy były jedynie lekko wydłużone. Brakowało mi pogrubienia rzęs, tak by oko wydawało się bardziej widoczne.

Essence All About Matt! puder w kompakcie /recenzja/: jak mogłyście już zauważyć, puder z Essence znalazł się w moich ulubieńcach roku 2014. Puder zapewniał mi dość długie zmatowienie skóry, nie podkreślał zmarszczek czy też suchych skórek. Na pewno do niego kiedyś powrócę :)
Bic Miss Soleil: od jakieś czasu moje ulubione maszynki. Dobrze leżą w dłoni i nie tępią się już po pierwszym goleniu :)

Carea płatki kosmetyczne: płatki z Biedronki są jednymi z najlepszych - są miękkie, dzięki temu, że są zszyte nie rozwarstwiają się.

For Your Beauty szczoteczka do twarzy: używałam je co któreś mycie, by dogłębniej oczyścić skórę, jednak od kiedy mam Lunę odstawiłam ją już na dobre. 


I to by było na tyle :) mam nadzieję, że też dzielnie wykańczacie swoje zasoby kosmetyczne, tak by można było się cieszyć z używania kolejnych :D

niedziela, 21 grudnia 2014

JESIEŃ - ulubieńcy

Dziś pierwszy dzień zimy, więc pora na pokazanie ulubieńców jesieni. Kilku z nich na pewno powróci do mojej kosmetyczki :)
Znacie, lubicie???

czwartek, 25 września 2014

Sephora | płyn micelarny

To, że jestem miłośniczką płynów micelarnych chyba każda z Was już wie. Lubię testować nowe kosmetyki i tym razem padło na płyn micelarny z Sephory. Jego standardowa cena to ponad 50 zł, jednak warto polować na promocję 3za2, gdy trzy kosmetyki marki Sephora można kupić w cenie dwóch. 
Moją uwagę zwróciłam, gdy na wizażu jedna z dziewczyn bardzo go polecała i gdy tylko trafiła się promocja zakupiłam jedną dużą butlę. Opakowanie posiada pompkę - wystarczy przyłożyć płatek kosmetyczny, nacisnąć i już możemy przechodzić do zmywania makijażu. Niestety pompka czasami mnie denerwuje, ponieważ z dość dużą siłą wypompowuje płyn, który aż pryska w górę przez płatki. 

Płyn ma dość mocno wyczuwalny zapach, który dla mojego nosa jest bardzo przyjemny. Skóra twarzy nie pozostaje po nim lepka, nie czuć też nieprzyjemnego filmu.
Jeżeli chodzi o demakijaż, to jestem w 100% z niego zadowolona. Maskary i kreski zmywa bez potrzeby większego pocierania, jednak należy pamiętać, aby wacik pozostawić na kilka chwil, aby płyn miał czas rozpuścić kosmetyk. Nie podrażnia on ani oczu ani skóry wokół nich. Z podkładem również bardzo dobrze sobie radzi. 

Dostępność: Sephora
Cena: 19 zł | 50 ml, 35 zł | 200 ml, 55 zł | 500 ml
KWC: klik

Miłośniczką płynów micelarnych, które jak ja lubią próbować nowe produkty polecam wypróbować płyn micelarny marki Sephora. Obecnie jestem w połowie opakowania, a używam go prawie dwa miesiące, więc biorąc pod uwagę cenę (oczywiście tą z promocji), nie wydaje się ona zbyt wygórowana :)

wtorek, 15 kwietnia 2014

Sephora 3za2 od 15-19 kwietnia 2014

Wiem, że ostatnio pojawiają się tylko posty zakupowe, ale obiecuję, że to ostatni raz i jutro wracam do publikowania treściwszych postów, ale myślę, że warto wspomnieć o tej promocji :)


Od dzisiaj do 19 kwietnia br. w Sephorze obowiązuje oferta, w której przy zakupie 3 kosmetyków marki Sephora za najtańszy płacimy symboliczną złotówkę. 
Wcześniej nie miałam okazji używać tych kosmetyków, więc postanowiłam się skusić i skorzystać, tym bardziej, że byłam przygotowana na taką ewentualną promocję i miałam już listę co chciałabym wypróbować.
Zdecydowałam się na:
balsam do demakijażu
podwójny peeling
płyn micelarny

Są to moje pierwsze kosmetyki z marki Sephora i mam nadzieję, że nie będę żałowała ich zakupu. Piszcie, jeśli miałyście, któryś z tych kosmetyków i co o nich sądzicie :) Koniecznie piszcie, co Waszym zdaniem warto wypróbować z marki własnej Sephory.

piątek, 20 września 2013

Sephora: wymień stary podkład na Clinique Even Better

Kilka dni temu wspominałam Wam o możliwości wymiany w Douglasie starego tuszu na próbkę tuszu Clinique (KLIK), a teraz w Sephorze do kompletu możemy mieć podkład :)
 
 
Wystarczy do perfumerii przynieść opakowanie po staym podkładzie w fluidzie (nie może to być krem bb czy podkład/puder w kompakcie). Wzamian dostaniemy próbkę o pojemności 7 ml podkładu Clinique Even Better w odcieniu 05 neutral.
 
 
Dodatkowo otrzymujemy kupon zniżkowy -30zł na zakup podkładów Clinique. Prawdę mówiąc zastanawiam się czy nie skorzystać i nie kupić podkładu do skóry trądzikowej lub tego do cery zaczerwienionej... hmm... muszę to przemyśleć dobrze :) Oczywiście jeśli miałyście któryś z tych podkładów dajcie znać czy warto go kupić :)
 
 
Promocja trwa od 17września do wyczerpania zapasów.


Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...