Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jantar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jantar. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 stycznia 2018

Projekt denko | grudzień 2017

Styczeń powoli zbliża się ku końcowi a ja dopiero zabieram się za podsumowanie grudniowych zużyć kosmetyków, ale lepiej późno niż wcale :) niestety przy małym dziecku nie można zbyt wiele zaplanować a już przy dwójce (siostra mnie odwiedziła), wieczorem marzyłam tylko żeby wyciągnąc nogi na kanapie :D


Koniec pisania o moim (ciężkim) życiu matki, pora na kosmetyczne konkrety :)


Isana | kremowy żel pod prysznic Malina: słodki malinowy zapach. Świetnie sprawdzi się latem. Żel nie przesuszał skóry, dobrze się pieni i jednak nie jest bardzo wydajny.

Avon Senses | żel pod prysznic Brazil: jest to żel dedykowany mężczyznom, jednak zapach jest tak przecudowny i uniwersalny, że my również możemy po niego sięgać. Jest to jeden z moich ulubionych zapachów z tej serii Avonu. Na pewno jeszcze u mnie zagości nie jedne raz.

Yves Rocher | żel pod prysznic - Zielona herbata z Chin: bardzo świeży zapach, kąpiel z nim to czysta przyjemność. Chętnie jeszcze wrócę do tego kosmetyku.


VitalDerm | szampon i odżywka seria odbudowująca z olejkiem arganowym /recenzja/wydajne kosmetyki z zawartością olejku arganowego. Jak pisałam w osobnej recenzji kosmetyki się u mnie sprawdziły, jednak cuda się nie zadziałały, więc nie widzę sensu w przepłacaniu za nie, tym bardziej że w drogerii możemy dostać tak samo działające szampony i odżywki do włosów.

Alterra | delikatny szampon: szampon mimo że jest delikatny dobrze sprawdzał się do moim przetłuszczających włosów, domywał je. Nic więcej się nie wydarzyło przy jego stosowaniu. Możliwe, że jeszcze kiedyś u mnie zagości.

Jantar | odżywka do skóry głowy: to mój święty gral. Zawsze pomaga mi gdy moje włosy są słabe i bardzo wypadają. Może nie do końca hamuje ten efekt ale sprawia, że pojawia się zdecydowanie dużo nowych włosów. Końcówkę mam przelaną do butelki z atomizerem i po jej wykończeniu zrobię sobie chwilę przerwy, ponieważ to chyba moja trzecia butelka z kolei. Widziałam, że producent wprowadził nowe opakowanie uzbrojone już w atomizer.

Suchy szampon z Biedronki: dawno nie widziałam tych szamponów w sklepie, a szkoda, bo u mnie świetnie się sprawdzały. Jeśli jeszcze kiedyś będą dostępne na pewno po nie sięgnę ponownie.


Garnier | mleczko ujędrniające do ciała: kosmetyk mojej młodości:) często dostałam po niego w liceum i na studiach. Szybko się wchłania i pozostawia napięta i elastyczną skórę.

Rexona | antyperspirant w sztyfcie: nie wiem czy ja się już uodporniłam na te antyperspiranty, ale od jakiegoś czasu zauważyłam, że Rexona już na mnie tak dobrze nie działa jak kiedyś... 

Wellnes&Beauty | krem do rąk /recenzja/: lekki krem o przecudownym zapachu. Gdyby nie to, że kremów do rąk mam w zapasie na 100 lat to chętnie bym do niego powróciła. Szybko się wchłania, pozostawia miękkie i nawilżone dłonie.


Nivea | pielęgnacyjny płyn dwufazowy do demakijażu oczu /recenzja/: skuteczny i szybki. Nie pozostawiał zamglonych oczu, nie szczypał i nie podrażnieniał. Wart wypróbowania jeśli używacie tego typu kosmetyków.

Tisane | pomadka ochronna: lubię tak samo jak wersje w słoiczku, jednak ta zdecydowanie jest wygodniejsza w użyciu. Nie jest to bardzo tłusta pomadka, więc podczas dłuższego pobytu na dworze trzeba ją co jakiś czas ponownie nakładać. 


Garnier Aqua Bomb | nawilżająca maseczka w płachcie /recenzja/: z działania maseczki byłam zadowolona, jednak moja tłusta skóra nie potrzebuje mocnego nawilżenia. Myślę, że jeszcze do niej wrócę.

Tołpa | peeling borowinowy /recenzja/: świetny zdzierak. Żałuję, że można kupić go tylko w saszetce, a nie dużym opakowaniu...  

Isana | sól do kąpieli - fiołek i koniczyna: idealna saszetka na aromatyczną kąpiel. Zapach niestety dość szybko się ulatnia, i po kilku minutach po kapieli w łazience nie zostaje po nim żadny zapach.



I na dzisiaj to tyle, a za niedługo będzie kolejny post ze zużyciami, już styczniowymi. 

sobota, 9 września 2017

Projekt denko | sierpień 2017


Zużycia pojawiają się dość późno, jednak przed wyjazdem do siostry nie dałam rady się wyrobić ze zdjęciami i postem, ponieważ jak zobaczycie poniżej, dosyć dużo udało mi się wykończyć kosmetyków.


Nivea Silk Mousse | pianka pod prysznic /recenzja/bardzo fajny gadżet pod prysznic. który umila czas kąpieli.

Balea | żel pod prysznic Cabana Dream: tani żel dostępny w drogerii DM. Zapach świetny i dość wydajny. Dla mnie te żele są troszkę podobne do tych z Isany.

Avon Senses | żel pod prysznic My Moment: już kiedyś o tym wspominałam, że lubię żele z tej serii. Pachną świetnie, dobrze się pienią i nie przesuszają mojej skóry.

Avon | płyn do kąpieli Cranberry & Orange: do płynów z Avonu również lubię wracać. Dobrze się pienią i do tego mają przepiękne zapachy.


Vivian Grey | mydło w płynie: mydełko dostałam w prezencie, więc nie wiem gdzie można je kupić. Zapach na pewno przypadłby do gustu osobom lubiącym męskie nuty zapachowe - mi się bardzo podobał.

Linda | nawilżające mydło w płynie Miód Manuka & Mango: mydełko z limitowanej wersji. Bardzo lubię mango więc nie mogłam przejść obok tego mydła obojętnie. Zapach bardzo mi się spodobał, choć samo mydło nie było bardzo wydajne.

Hean Slim No Limit | cukrowy peeling do ciała /recenzja/wydajny, dobrze zdzierający naskórek peeling do ciała.

Avon | peeling do stóp Cherry Ice: peeling ma bardzo małe drobinki. Używałam go zarówno do stóp i dłoni, ale zdarzyło się użyć na całe ciało i również pozostawił wygładzoną skórę. Peelingi te pojawiają się w różnych zapachach.


Eveline Cosmetics | intensywnie nawilżający balsam do ciała pod prysznic: balsam kupiłam na fali nowości, jednak ta forma aplikacji balsamu po dłuższym czasie bardzo mnie męczyła. Po prysznicu należy nanieść balsam na ciało i chwilę odczekać, i tak stoję pod tym prysznicem i stoję.... Wolę jednak nasmarować ciało tradycyjnym balsamem. Na moje nieszczęście mam chyba jeszcze dwa takie kosmetyki w swoim arsenale...

Nivea | olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba /recenzja/śliczny zapach, dobre nawilżenie ciała. Do tego olejek dosyć szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustej, lepiej warstwy na ciele.

Ziaja Multi Modeling | ekspresowe serum do ciała antycellulitowe /recenzja/serum wygładziło skórę, jednak efekt uelastycznienia był mniej spektakularny w porównaniu do serum z Eveline. Przyzwoity kosmetyk, ale bez fajerwerków.

Dove | antyperspirant Powdr Soft: bardzo przyjemnie, delikatnie pachnący czystością antyperspirant. Może nie spisywał się w 100% jednak ja mam dość spore problemy z poceniem. Do tej wersji będę wracać.


Nivea Hairmilk | mleczny szampon do włosów oraz mleczna odżywka /recenzja/: duet, który się u mnie bardzo dobrze sprawdził. Włosy były miękkie, nie były obciążone.

Farmona Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/:  pokazywałam efekty na instagramie. Jak dla mnie niezawodny - wysyp baby hair murowany.

Schauma | suchy szampon Cotton Fresh /recenzja/: przyzwoity suchy szampon, który ratuje w kryzysowych włosowych sytuacjach :)

Babydream | puder: nie zgadniecie do czego go używam... tak, tak - do włosów :) uważam, że jest to najtańszy, najbardziej wydajny i najlepiej działający (porównywalnie do Batist) suchy szampon. Używam go na noc i nie straszny mi biały nalot, włosy rano są rano po prostu "czyste" :D


Be Beauty | płyn micelarny: tani, dostępny w każdej Biedronce płyn micelarny, który zawsze się u mnie dobrze sprawdza. Rozpuszcza cały makijaż nie podrażniając oczu.

Synergen Fruity Flirt | kremowy peeling do skóry mieszanej: bardzo kiepski produkt. Męczyłam się z nim jakiś czas ale już nie mam siły do niego i połowa opakowania leci do kosza. U mnie ten kosmetyk nie robi nic w kwestii peelingu. Drobinki są maleńkie, jest ich niewiele. Zapach jest przyjemny, więc może się sprawdzi u niektórych jako żel do mycia twarzy, bo o peelingu nie ma co tu mówić.

Ziaja | krem nawilżający 25+ matujący /recenzja/: to już moje kolejne opakowanie tego kremu, kolejne już mam w zapasie. Skład może nie jest idealny, ale skoro się sprawdza u mnie najlepiej jako krem dzienny to na pewno będę po niego sięgać.

Bambino | krem ochronny z tlenkiem cynku: krem używałam kiedyś jako maseczki, jednak efekty nie były chyba wow bo pół opakowania mi zostało, jednak data przydatności już minęła...


Cleanic | chusteczki do demakijażu: ostatnio zaczęłam używać ich do usuwania resztek makijażu o czym pisałam TUTAJ. Chusteczki z Cleanic dobrze się u mnie sprawdzają, nie podrażniają oczu.

Zrób Sobie Krem | glinka biała: przy cerze tłustej, problematycznej i z rozszerzonymi porami maseczki z glinek działają cuda. Gdy wykończę trochę swoich maseczek to na pewno zamówię kolejną porcję czystej glinki.


Bourjois | maskara Volume reveal /recenzja/: wydajny tusz, który służył mi kilka miesięcy. Tusz ładnie rozdzielał i wydłużał moje rzęsy. Nie osypywał się w ciągu dnia.

Maybelline | maskara wodoodporna The Rocket Volum: tusz kupiłam na wakacyjny wyjazd (zeszłoroczny), teraz znalazłam go robiąc porządki. Sam tusz bardzo dobrze się u mnie sprawdził, a do tego ma silikonową szczoteczkę, którą bardzo lubię.

Essence | maskara Get Big Lashes: tusz również odnaleziony po czasie. Nie mam z nim złych skojarzeń więc chyba był dobry. Ma gęstą, mega dużą szczoteczkę.

Synergen | antybakteryjny puder kompaktowy (odcień naturalny 04): puder kupiony na promocji za 5 albo 6 zł. Kupiłam go po raz drugi, choć sama się teraz zastanawiam dlaczego... Niestety mat na moje skórze bardzo krótko się utrzymywał, musiałam poprawiać się co 2-3 godziny.


Sisley | regenerujący krem do twarzy z masłem shea: próbka diabelnie drogiego kremu. Krem bardzo przyjemny, dobrze nawilża jednak jego specyficzny i mocny zapach spowodował, że połowę zużyłam na dekolt...

Avene | Cleanance Expert: próbka kremu przeznaczonego dla skóry problematycznej.

Yonelle | hydrolipidowy krem infuzyjny H2O: bardzo przyjemny krem do twarzy. Ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza na skórze.

Tołpa, dermo face, sebio | matujący krem korygujący: muszę przyznać, że krem bardzo mi się spodobał. Fajnie sprawdzał się na dzień pod makijaż jak i solo, gdy się nie malowałam. Może kupię pełnowymiarowe opakowanie :)

Ziaja Cupuacu | balsam pod prysznic: przyjemny, acz szybko ulatniający się zapach. Balsam zużyłam na raz i skóra była po nim przyjemnie nawilżona, nie potrzebował już tradycyjnego balsamu po prysznicu.

Kenzo | Flower by Kenzo: powiem tylko tyle - przecudowny zapach...

Kringle | wosk Spiced Apple: bardzo przyjemnie pachnący wosk, który jest wyczuwalny nawet w bardzo dużych pomieszczeniach.


Jak pisałam na początku całkiem sporo tego było, więc mam nadzieję, że doczytałyście do końca :)


wtorek, 1 marca 2016

PROJEKT DENKO | luty 2016

Czas leci nie ubłaganie, a zdaję sobie z tego sprawę, zwłaszcza kiedy umieszczam na blogu wpis poświęcony moim miesięcznym zużyciom... Niedawno robiłam podsumowanie stycznia a już mamy lutowe denko. 
Sisley | mleczko oczyszczające z białą lilią: otrzymałam je przy zamówieniu z Sephory. Zużyłam, jednak forma mleczka nie jest moją ulubioną, ponieważ nie lubię używać ich do demakijażu oczu - zostawiają zawsze nieprzyjemną mgłę na oczach, a twarz przeważnie pozostaje lepka. To mleczko miało bardzo delikatny zapach, dobrze usuwał makijaż twarzy, jednak z oczami było troszkę gorzej. Według mnie nie jest to jakiś wybitny kosmetyk, za który w pełnowymiarowym opakowaniu miałabym zapłacić 390 zł.

Pharmaceris A | delikatna pianka myjąca do twarzy /recenzja/: polubiłam się z tą pianką. Była gęsta, delikatna ale zarazem skutecznie oczyszczała twarz. Nie napinała skóry i nie wysuszała jej. Do tego zdziwiła mnie swoją wydajnością. Gdy już nie będę miała w głowie co chciałabym przetestować do oczyszczania twarzy to niewykluczone, że kupię ją ponownie.

Soraya Bio Repair 30+ | delikatny płyn micelarny /recenzja/: płyn kupiłam w Lidlu i nie jest to płyn, do którego będę wracać. Dobrze radził sobie z usuwaniem makijażu, zarówno twarzy jak i oczu, jednak czasami potrafił mnie w nie szczypać... 
Bourjois | podkład 123 Perfect /recenzja/: kolor podkładu ładnie stapiał się z moją skórą, nie tworzył maski, wyglądał naturalnie. Jak pisałam w recenzji, ma on średnie krycie, nie podkreśla rozszerzonych porów, jednak na mojej tłustej skórze dość szybko zaczyna się świecić. Raczej do niego nie powrócę, jednak uważam, że to dość ciekawy kosmetyk. 

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes Feline /recenzja/: nie ukrywam, że tusze z L'Oreal lubię :) bardzo odpowiadają mi silikonowe szczoteczki, które ładnie rozdzielają rzęsy. Aby zobaczyć efekty na rzęsach zapraszam do jej osobnej recenzji. Po zakupie tej masakry warto ją odkręcić, użyć 2-3 razy i odłożyć na jakiś czas aby podeschła (ponieważ na początku może sklejać rzęsy), jednak jest ona tak "mokra", że wystarczy nawet na 5-6 miesięcy używania. 
Balea Professional | szampon głęboko oczyszczający /recenzja/: szampon świetnie się sprawdzał do oczyszczania włosów. Nie spowodował u mnie przesuszenia czy też podrażnienia skóry głowy. Jednak i na naszym rynku znajdzie się taki szampon (np. którykolwiek szampon pokrzywowy). 

Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/: odżywka po której widzę działanie (i nie tylko ja). Mnóstwo sterczących antenek otacza moją głowę. Warto przelać go do butelki z atomizerem, spryskiwać skórę głowy zaraz po umyciu i suszyć włosy suszarką - nie powoduje ona wtedy przetłuszczania się włosów. Niestety odżywka stosowana na włosy już wysuszone powoduje mocne ich przetłuszczenie. Używam ją głównie od momentu jesiennego przesilenia, włosy lecą mi wtedy garściami... Zawsze wracam do niej z podkulonym ogonem. I zawsze działa :)
Facelle | pianka do higieny intymnej /recenzja/: bardzo delikatna pianka, sprawdzała się zarówno do celu do jakiego została wyprodukowana, jak również do oczyszczania twarzy. Był to idealny kosmetyk do zabrania w podróż. Niestety nie jest już dostępny w drogeriach Rossmann. 

Eveline Cosmetics | serum intensywnie wyszczuplające /recenzja/: to moje drugie opakowanie serum, więc już to samo mówi za siebie :) serum ładnie wygładza skórę, prezentuje się ona wizualnie o wiele lepiej. Oczywiście samo serum nie pozbawi nas skórki pomarańczowej, jednak warto go mieć w kosmetyczce, zwłaszcza latem, gdy odkrywamy nasze nogi. Uprzedzam, że to serum ma delikatnie chłodzący efekt :)

Bath & Body Works | żel pod prysznic Violet Lily Sky /recenzja/: gdyby żele były tańsze i łatwiej dostępne na pewno królowałyby w mojej łazience. Zapach jest intensywny, długo wyczuwalny w pomieszczeniu i na skórze. Bardzo dobrze się pieni, jest bardzo gęsty przez co niezwykle wydajny. 

Isana | żel pod prysznic z ekstraktem z owoców malin: żele tanie, o ładnych zapachach (również jest ich szeroki wybór), dostępne w każdym Rossmannie. Ja je lubię i na pewno będą pojawiać się kolejne ich opakowania w projektach denko.
Avon Planet Spa | odżywczy scrub do rąk i stóp z masłem shea: kiedy byłam w liceum pamiętam, że uwielbiałam peeling do ciała z tej serii. Niestety nie jest już on dostępny. Jednak scrub do dłoni (tylko tak go używałam) jest tak samo skuteczny (czytaj: dobry zdzierak). Wygładza skórę i pozostawia skórę odżywioną. Bardzo fajny kosmetyk i już się zastanawiam nad zakupem kolejnej tubki (niestety jak widzicie na zdjęciu trafiła mi się krzywo nadrukowana tubka...).

Uroda | Polskie Kwiaty Malwa - wygładza i pielęgnuje: krem dostałam do testowania, jednak zawiera on na początku swojego składu parafinę, która powoduje pogrom na mojej twarzy. Zużyłam go do stóp. 

Mariza | krem naprawczy do rąk /recenzja/: jest to kosmetyk, który pojawił się u mnie ponownie. Dobrze nawilża skórę dłoni, pozostawia ochronną warstwę, przez co bardziej sprawdza się nakładany na noc. 
Isana | płatki kosmetyczne: tanie, miłe i nie rozwarstwiające się płatki. Nie mam im nic złego do zarzucenia.

Cleanic | chusteczki odświeżające z płynem antybakteryjnym: stosowałam je tak jak inne mokre chusteczki, czyli do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Dobrze je oczyszczały i nie przesuszały dłoni. Miały bardzo ładny zapach, a mniejsze opakowanie (40 szt) może również dobrze się sprawdzić w podróży. 



Mimo, że luty był krótszy niż reszta miesięcy to wydaje mi się, że zużycie kosmetyków jest na całkiem dobrym poziomie. Oczywiście piszcie czy miałyście coś z tych produktów i jak się u Was sprawdziły :)



sobota, 9 stycznia 2016

Projekt denko | grudzień 2015

Dziś w końcu przychodzę do Was z moim grudniowym denkiem. Miałam nadzieję, że zrobię ten wpis jeszcze przed końcem roku, aby nie trzymać tylu pustych opakowań, jednak czasu mi brakuje dosłownie na wszystko... 

Pustych opakowań jest całkiem sporo więc nie przedłużam i zaczynam :) 

Palmolive Men Sensitive pianka do golenia: często podczas golenia sięgam po męskie pianki do golenia, ponieważ są większe a przez co wydajniejsze i w niższej cenie niż te przeznaczone dla kobiet. 

Avon płyn do kąpieli | czarna orchidea i malina: ostatnio powróciłam do płynów do kąpieli z Avonu. Do wanny wlewam dwie "oponki" butelki i piany jest całe mnóstwo. Zapach prześliczny i długo utrzymuje się w łazience. Niestety nie wszystkie zapachy zachowują się tak samo, ponieważ teraz posiadam czekoladę z pomarańczą i mimo, że wlewam go do wanny tyle samo, to piany jest znacznie mniej i szybko znika. W przypadku czarnej orchidei piana jest gęsta i utrzymuje się do końca mojej kąpieli :)

FM Group peeling solny do ciała | werbena /recenzja/: całkiem fajny peeling. Dość dobrze usuwa martwy naskórek, pozostawia na skórze ochronną warstwę dzięki olejkom. Minusem na pewno jest brak stacjonarnego dostępu do kosmetyków FM. 

Vichy antyperspirant w kulce: po ten antyperspirant sięgnęłam po usłyszeniu i przeczytaniu wielu pochlebnych opinii na jego temat. Muszę przyznać, że Vichy daje radę, w upały może nie daje 100% pewności i ochrony przed poceniem, ale teraz jesienią sprawdzał się u mnie znakomicie. Mam już kolejne opakowanie w użyciu :)

L'Occitane krem do rąk | piwonia: prześliczny zapach, krem szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał skórę, jednak nie sięgnę po pełnowymiarowy kosmetyk. Uważam, że za taką cenę znajdzie się sporo lepszych i tańszych kremów do rąk.
Farmona Jantar odżywka do skóry głowy /recenzja/: po wcierkę z Jantara sięgam dość często, głównie wtedy, gdy zauważę, że leci mi sporo włosów z głowy. Odżywka ta za każdym razem gdy ją stosuje, sprawia że włosy się wzmacniają i pojawia się pełno nowych włosów. Właśnie niedawno, gdy byłam u fryziera, zapytał mnie skąd mam tyle nowych włosów. Bo po wysuszeniu stała cała masa "antenek" na głowie :) A to wszystko dzięki taniej wcierce z Jantara. 

Batiste suchy szampon: ze względu na to, że mam na prawdę szybko przetłuszczające się włosy, suchy szampon zawsze jest w mojej kosmetyczce. Jednak staram się sięgać po nie z rozwagą, bo zauważyłam, że często stosowane powodują, że wypada mi znacznie więcej włosów. Wersja kwiatowa jest chyba moją ulubioną, jeśli chodzi o warianty zapachowe szamponów Batiste.

Avon Naturals szampon i odżywka z żółtkiem jajek: do tego duetu nie mam żadnych zastrzeżeń. Szampon dobrze się pienił i oczyszczał włosy, maseczka pomagała w ich rozczesaniu. Kosmetyki nie obciążały mi włosów, były one miękkie w dotyku. Do tego kupiłam je za kilka złotych :)
Be Beauty płyn micelarny: nie chcę się powtarzać po raz kolejny, ale jest to jeden z lepszych płynów jakie używałam. Do tego tani jak barszcz i dostępny w każdej Biedronce. Obecnie dostępny jest już w nowym opakowaniu. 

Kiehl's krem pod oczy z awokado /recenzja/: bardzo dobrze nawilżający krem pod oczy. Już od prawie miesiąca nie ma go ze mną i zaczyna mi go brakować... Więc pewnie gdy będę następnym razem na lotnisku kupię go ponownie. Krem jest wydajny więc cena nie jest aż tak wygórowana. 

Manhattan Clearface powder & make up /recenzja/: puder sprawdzał się u mnie całkiem dobrze. Matowił skórę na kilka godzin. Używałam go tylko w pracy więc był bardzo, bardzo wydajny :)
Perfecta maseczka oczyszczająca, Ziaja Liście Zielonej Oliwki maseczka oczyszczająca, Rival de Loop maseczka oczyszczająca: jak widzicie staram się oczyścić moją tłustą i problematyczną twarz. Perfecta ze swoim gruszkowym zapachem jest bardzo przyjemna w używaniu, wygładza i ściąga rozszerzone pory. Ziaja jak i Rivel de Loop są na bazie glinek więc również świetnie zwężają pory, sprawiają że skóra jest zmatowiona i koloryt wyrównany. Wszystkie maseczki z czystym sercem mogę polecić.

Le Petit Marseillais żel pod prysznic to bardzo ładnie pachnący i dobrze pieniący się żel, a mleczko do skóry suchej dobrze nawilża skórę, jednak może być za lekki zimą do skóry na prawdę przesuszonej.
Alouette chusteczki nawilżane: tragedia! nie kupujcie tego. Chusteczki są twarde, szorstkie, przemywanie nim dłoni nie jest przyjemne. To tak jakbyście zmoczyły szarą gazetę i nią chciały wytrzeć ręce... Plusem jest to, że są bardzo mokre. Jednak z czasem ten płyn zaczyna brązowieć (możecie nawet to zobaczyć na opakowaniu), co nie wygląda zbyt przyjemnie.

Tami chusteczki odświeżające: małe opakowanie chusteczek nawilżonych lubię mieć pod ręką, czy to w torebce czy w biurku w pracy. Te kupiłam bodajże w Lidlu i sprawdziły się w swoim zadaniu.

Facelle chusteczki do higieny intymnej /recenzja/: jedyne chusteczki po które sięgam, do pielęgnacji strefy intymnej :)
Lilibe płatki kosmetyczne: gdy zabraknie mi płatków kosmetycznych a jestem w Rossmannie to sięgam najczęściej po te. Są tanie, miękkie i nie rozwarstwiają się.

Dada duże płatki kosmetyczne: płatki przeznaczone dla dzieci, jednak do twarzy były troszkę za twarde. Jednak plusem jest to, że jednym takim wacikiem zmyjemy cały makijaż, zarówno oczu jak i twarzy.


I to by było na tyle. Koszyczek zapełnia się już kolejnymi pustymi opakowaniami co mnie niezwykle cieszy, ponieważ wcześniej wpadłam w szał kupowania wszystkiego co było polecane przez inne blogerki i było na promocji - więc mam nadzieję, że zapasy szybko zeszczupleją :D


czwartek, 3 października 2013

Projekt denko - wrzesień

 
 
Kolejny miesiąc za nami... Strasznie szybko mijają mi ostatnie miesiące i pewnie się nie obejrzę a będę niedługo ubierać choinkę :) Dziś kolej na ostatnie podsumowanie ubiegłego miesiąca - projekt denko. 
Bioderma Sebium /recenzja/ - tej wersji, przeznacznej do cery mieszanej i tłustej, używam jako toniku do twarzy i w tej roli sprawdza się świetnie. Gdy będzie na promocji prawdopodobnie kupię go ponownie.
 
Następca: ten sam produkt
 
Bioderma Sensibio - osławiony już chyba wszędzie gdzie się da... Mojego serca nie skradł. Używałam go do demakijażu głównie oczu. Nie zaprzeczam, że jest to dobry płyn, jednak jest wiele równie dobrych płynów,  w dużo przystępniejszej cenie.

L'Oreal oczyszczający płyn micelarny - płyn wart wypróbowana. Dobrze zmywa, zarówno oczy jak i twarz. Delikatny, nie szczypieni i nie podrażnia. Pełna recenzja wkrótce.
 
Następca: płyn micelarny Be Beauty
 
La Roche-Posay Effaclar K - o jego zbawiennym działaniu przekonałam się gdy go odstawiłam. Na blogu pojawi się niedługo jego recenzja.
 
Następca: Iwostin żel redukujący zmiany potrądzikowe

Decubal odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy /recenzja/ - krem w większej pojemności niż stanrdowe kremy, bo ma aż 75 ml, przez co wydawało mi się, że mam go i mam. Używałam go na noc, jako krem nawilżający i świetnie się w tej roli spisywał.
 
Następca: Yves Rocher Elixir 7.9
 
L'Occitane Immortelle drogocenny krem na noc /recenzja/ - krem o ziołowym zapachu, mimo, że dobrze nawilżał skórę, powodował jej zapychanie. A to w tak drogim kremie nie powinno się chyba zdarzać...
 
Rival de Loop serum pod oczy - tanie i świetne serum. Używam go pod krem. Napina i uelastycznia skórę pod oczami. Żałuję, że został wycofany z naszych Rossmannów. Na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie :)
 
Perfecta antybakteryjna maseczka do twarzy /recenzja/ - maseczka o przecudnym zapachu, bardzo mnie relaksuje. To moje kolejne opakowanie, ponieważ na prawdę ją bardzo lubię. Skóra jest wygładzona, zmatowiona, pory zostają zmniejszone.
 
Ziaja maseczka regenerująca - wersja brązowa i szara są moimi ulubionymi z tej serii. Równie dobrze działa na moje rozszerzone pory. 
 
Garnier Fructis Goodbye Damage /recenzja/ - bardzo przyzwoity szampon o ślicznym zapachu. Od szamponów nie wymagam cudów, ma myć i nie obciążać włosów, i ten kryteria te spełniał. Zakupiłam już inną wersję tego szamponu.
 
Następca: Alverde szampon z amarentusem
 
Bingo Spa maska do włosów z masłem shea i pięcoma algami - nazwałabym ją raczej dobrą odżywką niż maską, ponieważ efekty jakie dawała nałożona na chwilę czy na kilkanaście minut dla mnie były bardzo podobne. Włosy były wygładzone, dobrze się rozczesywały, czasami jednak zdarzało się, że obciążała włosy. Najczęściej używałam jej jako pierwszeO w metodzie OMO.
 
Następca: Alverde odżywka z amarentusem
 
Farmna Jantar odżywka do włosów i skóry głowy /recenzja/ - mój hit w pielęgnacji osłabionych i wypadających włosów. Sięgam po nią jak widzę, że z mojej głowy sypie się więcej włosów niż zazwyczaj. Spotkałam się z opiniami, że ta nowa wersja jest gorsza od poprzedniej - tego nie wiem, ale u mnie i tak działa cuda :)
 
Be Beauty regenerujący balsam /recenzja/ - lekki balsam idealny na lato. Przyjemny, świeży zapach. Jednak na zimię jako balsam nawilżający będzie na pewno zbyt słaby.
 
Następca: balsamy Decubal
 
The Body Shop masło do ciała Honeymania /recenzja/ - to małe masełko i pod względe nawilżania i zapachu bardzo przypadło mi do gustu. Gęste, ale pod ciepłem palców topi się i dobrze rozprowadza na skórze. Zastanawiam się nawet nad jego zakupem (oczywiście na promocji).
 
Lirene MaxSlim balsam intensywnie nawilżający - przy regularnym stosowaniu skóra stawała się elastyczna i napięta, jednak efekt dla mnie był słabszy niż w przypadku serum z Eveline. Raczej nie kupię go ponownie.

Dove antyperspiranty - muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem (pozytywnym oczywiście). Świetnie chronią przed potem, zapach utrzymuje się prawie cały dzień. Wersja zielona na pewno powróci do mnie niejednokrotnie, jednak klasyczny zapach nie spodobał mi się.
 
Następca: Nivea Dry Comfort
 
Bic Soleil maszynki do golenia - znalazłam chyba moje ulubione maszynki. Rączka świtnie leży w dłoni, trzy ostrza dobrze usuwają włoski i nie tępią się zbyt szybko.
 
Następca: ten sam produkt

Avon balsam opóźniający odrastanie włosków - jest to jedyny kosmetyk, którego nie wykończyłam do końca. Włoski nie przestały rosnąć wolniej, a sam balsam jest dość trudny w rozsmarowywaniu i długo się wchłania.
 
Flos-lek pomadka ochronna - cieszę się, że ją wymęczyłam. Zapach i smak zwykłej wazeliny. Usta były ochronione, ale znam kilka lepszych pomadek. Tej nie polecam.
 
Babydream chusteczki nawilżane - używam ich do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Tanie, dobrze nawilżone. Ciągle do nich wracam :)


Carea płatki kosmetyczne /recenzja/ - nie będę o nich wiele pisać, bo ciągle pojawiają się w moim denku. Kolejne paczki czekają w zapasie.
 
Cleanic chusteczki do demakijażu /recenzja/ - sprawdzą się przy usuwaniu kosmetyków kolorowych z twarzy, do oczu nie polecam. Mogłyby być troszkę bardziej nawilżone.
 
Lilibe płatki maxi - świetnie sprawdzają się do demakijażu twarzy. Jednym płatkiem jestem w stanie zmyć cały podkład z twarzy. Płatki są bardzo mięciutkie i grube.
 
Z zużyć z tego miesiąca jestem na prawdę zadowolona. Zwolniło się troszkę miejsca na nowe kosmetyki :D Mam nadzieję, że się nie obijacie i też dzielnie zużywanie kosmetyki? :)


poniedziałek, 4 marca 2013

Projekt denko - luty

Wpisy dotyczące zużytych kosmetyków sama bardzo lubię czytać i mam nadzieję, że Wy też :) Zapraszam do mojego lutowego projektu denko.


L'Oreal Preference - szampon dołączony do farby Ombre. Szampon jak szampon... bez rewelacji
Następca: nadal stosuję Novoxidyl, Babydream oraz od niedawna Biovax do jasnych włosów

Biovax maseczka intensywnie regenerująca - maska ma bardzo przyjemny zapach, dobrze nawilża włosy, jednak trzeba uważać z ilością nakładaną na włosy, ponieważ mi wtedy potrafiła je obciążyć.
Następca: maska Alterra - granat i aloes

Odżywka Jantar - uwielbiam i ciągle wracam :) Na prawdę wzmacnia włosy, stają się one grubsze oraz zaczynają pojawiać się nowe włosy.
Novoxidyl tonik - cieszę się, że się skończył. Strasznie przetłuszczał włosy dodatkowo je obciążając, więc u mnie efekt był odwrotny od zamierzonego.
Następca: tabletki ze skrzypem

Calcium Pantothenicum - ostatnie opakowanie z mojej mini kuracji - niedługo pokażę Wam efekty.

Pianka Nivea - niestety muszę wyrzucić ok. pół opakowania, ponieważ rzadko stosuję produkty do stylizacji włosów i pianka zdążyła się przeterminować.



Płyn do kąpieli Luksja - bardzo smakowity płyn do kąpieli :) Na pewno wypróbuję inne płyny z tej serii.
Następca: płyn do kąpieli Apart

Wellness&Beauty peeling solny algi i minerały morskie - peeling bardzo dobrze usuwał martwy naskórek, dzięki zawartości olejków skóra pozostawała nawilżona. Jeśli nie będę wiedziała jaki peeling wybrać - sięgnę ponownie po ten. 
Następca: peeling wygładzający z Apteczki Babuni Joanna

Oliwka Bambino - kupiłam z zamiarem wcierania w skórę, jednak zapach nie bardzo mi się podobał. Zużyłam mieszając razem z żelem pod prysznic oraz dolewając do kąpieli. 
Następca: olejki Alterra



Antyperspirant Iwostin - to moje drugie opakowanie, przy pierwszym byłam bardzo zadowolona z jego działania, niestety przy tym opakowaniu już tak fajnie nie działał. 

Następca: Yves Rocher dezodorant w kulce z aloesem Bio



Avene Cleanance - bardzo fajny żel oczyszczający, nie ściąga skóry, bardzo wydajny. Nie wykluczam, że kiedyś do niego wrócę, choć na rynku jest jeszcze tyle żeli do wypróbowania :)
Następca: pianka Decubal

Be Beauty żel micelarny - świetny kosmetyk dostępny w Biedronce w bardzo niskiej cenie. Używałam go rano do przemywania twarzy. Na pewno będę do niego wracać :)



Bandi krem z kwasem migdałowym i Avene TriAcneal - nie wiem z czym to się wiąże, ale po ponownym powrocie do tych kremów nie działają już tak dobrze na moją skórę. Na początku stosowania kremów z kwasami skóra została wygładzona, pory oczyszczone i trochę zmniejszone. Jednak moja skóra po roku stosowana tych kremów już się przyzwyczaiła (krem z kwasem migdałowym jest jedynym, który można używać również latem), dlatego w tym roku planuję zrobić przerwę w ich stosowaniu latem i mam nadzieję, że po powrocie do kremów z kwasami znowu zaczną fajnie działać na moją skórę. 

Następca: Effaclar K

Bioderma Sebium Hydra - krem nawilżający do skóry tłustej, który kupiłam w trakcie pierwszego stosowania kremu z kwasem, ponieważ miałam dość mocno przesuszoną skórę.  Krem nawilżył przesuszone partie skóry, nie zatykał porów, jednak w moim wypadku nie nadawał się do stosowana na dzień, ponieważ skóra dość szybko zaczynała mi się po nim świecić. 
Następca: krem nawilżający Decubal



Ziaja antytrądzikowy krem tonujący - jeden z moich pierwszych kremów tonujących. Nie zapychał porów, ładnie wyrównuje kolor skóry. Większych problemów na pewno nie zakryje. Tani i dobry :)

Następca: krem matujący BB z Eveline

Tusze: Oriflame oraz Avon - dawały bardzo naturalny efekt, nie osypywały się, jednak do nich raczej nie powrócę.
Następca: niestety mam jeszcze kilka otwartych tuszy...



Peeling enzymatyczny Eveline - planuję kupić peeling enzymatyczny ze strony z naturalnymi kosmetykiami, ale dopóki go nie kupię bardzo chętnie  wrócę do peelingu z Eveline 
Maseczka oczyszczająca Flos-lek - niestety maseczka nie przypadła mi do gustu. Po wykończeniu wszystkich gotowych maseczek pozostanę wierna glinką :)
Próbka kremu Perfecta
Płatki kosmetyczne (jedno opakowanie pochodzi jeszcze ze stycznia - zawieruszyło się gdzieś w mojej denkowej torbie...)

Chyba dobrze mi poszło? Mam nadzieję, że u Was jest równie dobrze a nawet i lepiej :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Jantar - odżywka do włosów i skóry głowy

Pewnie juz każdy słyszłał o odżywce z Jantara. Po wielu pozytywnych opiniach postanowiłam i ja jej wypróbować - a nuż pomoże na moje osłabione i wypadające włosy.
Odżywkę stosowałam przez 2 miesiące. Codziennie wieczorem po umyciu nakładałam ją na włosy. Kuracja trwa 3 tygodnie plus tydzień przerwy.


Informacja podana na opakowaniu przez producenta:





Odżywka znajduje się w szklanej przezroczystej butelce. Mi ono kojarzy się z lekami. Niestety butelka nie ma wygodnego aplikatora. Dlatego ja swoją odżywkę przelałam do butelki z atomizerem, co ułatwiło zdecydowanie aplikację.





Konsystencja odżywki jest oleista, ma ona żółtawy kolor. Zapach nie wszystkim przydanie do gustu, bo jest dość mocny i taki męski. Ale nie utrzymuje się na włosach.


Odżywka przelana do butelki z atomizerem staje się dość wydajna, bo przez 2 miesiące stosowania zużyłam 1,5 opakowania.

Po tygodniu stosowania zauważyłam, że włosy zaczęły mi się mniej przetłuszczać. Już po miesiącu zauważyłam pierwsze nowe włoski, a po zakończeniu mojej kuracji mam sporo baby hair oraz włosy w dotyku stały się grubsze. Przy myciu znajdowałam ich dużo mniej w odpływie.


Po uzyskaniu pozytywnych efektów na pewno będę po nią wracać i co jakiś czas będę powtarzać 2-miesięczne kuracje.

Dostępność: apteka
Cena: ok. 10 zł

Ocena: 5/5

Jeśli stosowałyście dajcie znać jak u Was się sprawdziła, a może polecacie coś innego?

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...