Recenzje pomadek ochronnych czy też balsamów pojawiają się u mnie dość rzadko i to nie dlatego, że ich nie używam, a dlatego że mam ich dość sporo, bo praktycznie w każdej kurtce chowa się jakaś inna pomadka. Ostatnio w denku pokazywałam Wam zarówno balsam Tisane, który używałam w domu, głównie na noc oraz pomadkę z Alterry, którą ostatnio używałam często i regularnie, żeby porządnie ją przetestować i zamieścić jej recenzję :)
Dostępność: Rossmann
Cena: ok. 4,99 zł | 4,8 g
KWC: klik
Na wstępie chciałabym wspomnieć o tym, że pomadki używałam w tradycyjnym jej celu czyli do ust, ponieważ wiele dziewczyn zachwala jej działanie na rzęsach.
Pomadka ma solidne i wytrzymałe, plastikowe opakowanie, z którego z czasem zmazują się napisy. Ma ona gęstą i zbitą konsystencję, która w kontakcie z ciepłem ust rozpuszcza się i z łatwością się na nich rozprowadza. Pomadka nadaje delikatny błysk. Wiele osób skarży się na jej zapach, jednak mi osobiście on nie przeszkadza.
Pomadka długo pozostaje na ustach. Nadaje im miękkości. Regularnie stosowana, nawet z ekstremalnie przesuszonymi ustami, w kilka dni robi cuda. Suche skórki znikają, a usta stają się nawilżone i wygładzone.
Za tak przystępną cenę uważam, że warto wypróbować :) Może i którejś z Was uratuje usteczka. A jeśli używałyście, oczywiście czekam na Waszą opinię na jej temat :)














