Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IWOSTIN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IWOSTIN. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 października 2017

Projekt denko | wrzesień 2017

Kolejny miesiąc znów mi szybko minął... i pytam kiedy??? Niestety przy małym dziecku, mimo, że każdy dzień wygląda praktycznie tak samo, to czas przelatuje po prostu między palcami... Jak widzicie cierpi na tym blog, bo wpisy nie pojawiają się ani regularnie ani zbyt często. Ale mam nadzieję, że mimo to pozostaniecie dalej ze mną :D 

Dzisiaj pora na wrześniowe zużycia, których jest całkiem sporo. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Alverde | szampon Ultra Sensitive: szampon z racji małego i poręcznego opakowania używałam głównie na wyjazdach. Dobrze mył, włosy były miękkie, nie puszyły się.

Timotei with Jericho Rose | szampon Lśniący Blask: równie przyjemny szampon. Nie obciążał włosy, dobrze się rozczesywały.

Dove Baby | szampon: szampon dostałam w przesyłce od Rossmanna po narodzinach synka, jednak do pierwszego roku życia będę się starała stosować do jego pielęgnacji delikatniejszych w składzie kosmetyków, dlatego ten szampon wykorzystałam ja i dobrze się u mnie sprawdzał. Włosy były miękkie, dość dobrze się rozczesywały bez użycia odżywki.

Batiste | suchy szampon Cool&Crisp Fresh: w mojej szafce zawsze jest jakiś suchy szampon, a te z Batiste są wg mnie najlepsze, z tych dostępnych w drogerii :)


Yves Rocher | kremowy żel pod prysznic Orzechy Makadamia /recenzja/: fajny ale mało wydajny żel pod prysznic.

Balea | balsam pod prysznic: jak już wspominałam w ostatnim sierpniowym projekcie denko, nie przepadam za tego rodzaju kosmetykiem. Ale ten balsam o wiele lepiej się sprawdzał niż ten z Eveline i w składzie nie ma parafiny.

Wellness&Beauty | peeling cukrowo-olejowy z olejem z pestek mango i kokosa /recenzja/: bardzo lubię te peelingi w słoiczkach z Rossmanna. Są to mocne zdzieraki, które dzięki drobinkom oraz olejom w nich zawartych, pozostawiają gładką i nawilżoną skórę.

Avon | nawilżająco-wygładzający olejek do ciała i kąpieli z brazylijskimi jagodami Acai: olejek nie przypadł mi do gustu jeśli chodzi o stosowanie prosto na skórę ciała, więc zużyłam go dolewając do kąpieli. Ale szału nie było więc na pewno już nie zagości w mojej łazience.

Lactacyd | żel do higieny intymnej Fresh: żeli do higieny intymnej używam już kilka jak nie kilkanaście lat, za każdym razem sięgam po coś innego, już wykańczam dwa kolejne, ale o tym w następnym denku. Żel z Lactacyd nie podrażnił mnie i po prostu robił to co ma robić tego rodzaju kosmetyk :)


FussWohl | dezodorant do stóp: tani, dostępny w Rossmannie i robi swoje :)

Nality | zmywacz do paznokci: znaleziona resztka zmywacza z Biedronki, jeszcze jak widzicie w starym opakowaniu... Zmywacz wspominam bardzo dobrze.

Bic | maszynki Soleil Bella: lubię te maszynki z serii Soleil, te mają 4 ostrza, po goleniu nóżki pozostają mega gładziutkie :)

Luksja Creamy | nawilżające mydło w płynie Cotton Milk & Provitamin B5 (uzupełnienie 400 ml): przyjemnie pachnące mydełko, które nie przesuszało mi dłoni.


Sun Ozon | tropikalny balsam do opalania SPF 30: bardzo przyjemnie pachnący balsam do opalania, który chroni naszą skórę. W tym roku używałam balsamów do opalania tylko podczas spacerów. Nie zużyłam go do końca, jednak data przydatności już minęła.

Ziaja Sopot Sun | żel łagodzący po opalaniu - kompres łagodzący 3% D-panthenolu, alantoina, wapń: bardzo fajny chłodzący i kojący żel po opalaniu. Używałam go w zeszłym roku na wakacjach. Z racji tego, że w tym roku nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, a termin ważności już minął muszę się już z nim pożegnać, ale z przyjemnością do niego wrócę :)


The Body Shop | rumiankowy balsam do demakijażu /recenzja/: bardzo fajna odmiana od tradycyjnego demakijażu. Wykorzystanie olejków do zmywania makijażu to bardzo dobra alternatywa, zwłaszcza na najbliższe miesiące, by oczyścić skórę ale jej dodatkowo nie przesuszać. Balsam dobrze usuwał podkład jak i tusz do rzęs.

Garnier Essentials | nawilżający tonik witaminowy /recenzja/: przyjemny tonik, który odświeżał, nie pozostawiał lepkości skóry, nie podrażniał jej.

Avon Planet SPA | ujędrniające serum do szyi i dekoltu z ekstraktem kolumbijskiej kawy: dobre serum do nawilżania szyi oraz dekoltu, szybko się wchłaniało i nie pozostawiało lepkości na skórze.


Tami | oczyszczające płatki do twarzy - ekstrakt z ogórka & ekstrakt z aloesu: używałam ich na wyjeździe i całkiem całkiem dawały radę, jednak aby zmyć makijaż z oczu należało wykorzystać kilka płatków. Płatki po otworzeniu należy od razu zużyć, bo dość szybko wysychają.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: niestety po zmianie składu nie są już tak miękkie i przyjemne, ale te co mam po prostu muszę zużyć...

L'Oreal | chusteczki oczyszczająceTriple Active oraz Isana Young | chusteczki oczyszczające Kokos&Mango: chusteczki używałam do zmywania resztek makijażu z oczu, po rozpuszczeniu maskary masełkiem z The Body Shop.


Astor | podkład Mattitude: chyba mój ulubiony podkład na lato, a nawet na cały rok jeśli potrzebuje lekkiego krycia i wyrównania kolorytu skóry. Łatwo się aplikuje, nie pozostawia smug, nie jest widoczny na skórze, ma matowe wykończenie. Nie zapycha i nie podkreśla suchych skórek.

Iwostin Purritin | korektor maskujący: kosmetyk odnaleziony po latach w czeluściach szuflady... Bardzo się z nim nie polubiłam. Niestety nie jest to korektor, który zakamufluje jakiekolwiek wypryski. Zdecydowanie makijażowy bubel...


PRÓBKI:
Yope | naturalny żel pod prysznic Dziurawiec: bardzo przyjemny i ładnie pachnący żel pod prysznic.
Evree | regenerujący balsam do ciała Max Repair: miałam już pełną wersję tego balsamu /recenzja/ i znalazł się on w moich zimowych ulubieńcach. Idealny balsam na zimę :)
Yves Rocher | krem Ovale Lifting: dobrze nawilżajacy krem do twarzy, obawiałam się, że będzie zbyt ciężki do mojej tłustej skóry, ale o dziwo dobrze się wchłaniał a rano nie wstawałam z mega tłustą skórą. Próbka starczyła mi na dwa użycia.
Sisley | krem pod oczy: kremik miał postać lekkiego żelu, używałam go na noc pod cięższy krem. 
Chloe | See By Chloe: przepiękny zapach. Koniecznie powąchajcie jeśli tylko będziecie mieć okazję. 


A Wam jak poszło we wrześniu z zużyciami?



środa, 4 marca 2015

Projekt denko LUTY

Luty jak to luty szybko zleciał, mamy już marzec, więc najwyższa pora na podsumowanie lutowych zużyć kosmetycznych :)
Palmolive Thermal SPA żel pod prysznic /recenzja/: przecudnie pachnący i odświeżający żel pod prysznic, który zawierał drobinki peelingujące. Bardzo go polubiłam i pewnie kiedyś do niego powrócę. 

Biały Jeleń żel do higieny intymnej z aloesem /recenzja/: żel świetnie sprawdzał się w swojej roli, nie podrażnił, nie uczulił. Tani i wydajny produkt.

Toni&Guy Cleanse szampon głęboko oczyszczający /recenzja/: dobrze oczyszczający szampon, który nie przesuszył mi skóry głowy, nie sprawiał, że włosy się puszyły. Jedynie do rozczesania po nim włosów było koniecznie użycie odżywki...
Be Beauty odżywczy krem do rąk: krem kupiony dość dawno temu, teraz wynalazłam jego resztkę i zużyłam do końca, jednak nie byłam z niego zadowolona. Producent pisze, że formuła kremu jest skoncentrowana, jednak wielkiego odżywienia i ukojenia suchej skóry nie widziałam po jego użyciu.

Biały Jeleń żel do mycia twarzy z oczarem wirginijskim /recenzja/: bardzo przyjemny i tani kosmetyk. Dobrze oczyszcza skórę twarzy, jednak nie pieni się zbyt dobrze i ma galaretkowatą konsystencję, która lubi wracać z dłoni z powrotem do opakowania :) 
Barwa Siarkowa Moc krem matujący /recenzja/: to już moje drugie skończone opakowanie, a kolejne czeka już na mnie :) to chyba najlepiej świadczy o tym, że kosmetyk ten przypadł mi do gustu. Jest to jeden z nielicznych drogeryjnych kremów, który utrzymuje moją tłustą skórę w ryzach. Niestety przy dłuższym, regularnym używaniu zauważyłam, że lekko przesusza skórę. 

Cetaphil Dermoprotector /recenzja/: apteczny krem polecany do suchej i wrażliwej skóry. Nie zauważyłam mocnego nawilżania naskórka, które potrzebne mi jest w czasie kuracji kwasami. Jedynym plusem kremu jest to, że niweluje nieprzyjemne uczucie ściągniętej i napiętej skóry. 
Bioliq intensywne serum rewitalizujące /recenzja/: serum, które niestety okazało się dla mnie za słabe w działaniu. Nie nadawało się jako serum pod krem na noc, ponieważ jego formuła jest bardzo lekka, dlatego używałam go rano pod makijaż. Niestety po zużyciu całego kosmetyku nie zauważyłam poprawy w  napięciu i elastyczności skóry.

Iwostin Oftalin łagodzący lipo-protektor pod oczy /recenzja/: mega, mega wydajny krem pod oczy - starczył mi na rok używania! Krem jest lekki, nadaje się również na dzień. Świetnie nawilża skórę w okół oczu, nada się zarówno dla nastolatek jak i dla bardziej wymagającej skóry. 
Tibelly chusteczki nawilżane: chusteczki z Netto, które co do ostatniej pozostają mokre. Bardzo przydatne w codziennym życiu. 
Garnier Fructis Color Resist szampon i odżywka: przy jednym użyciu nie można zbyt wiele powiedzieć o tych kosmetykach, ale włosy były domyte i miękkie, ładnie się układały.
Yves Rocher Moment de Bonheur: świeży i bardzo przyjemny zapach, zastanawiam się nad jego zakupem na wiosnę :)
Vichy LiftActiv Serum 10: próbka, którą zużyłam na wyjeździe. Bardzo lekka konsystencja, która szybko wchłaniała się w skórę, Wydany - niewielka kropelka wystarczyła na to by posmarować całą twarz. Skóra była po nim napięta i gładka w dotyku. 
Avon Ideal Flawless lekki podkład: kolor light jest bardzo, bardzo jasny. Faktycznie jest to lekki krem, który delikatnie wyrównuje koloryt skóry. Żadnych mankamentów nim nie ukryjemy. 
Avon Ideal Flawless podkład: tu z kolorem trafiłam trochę bardziej (natural beige). Podkład dobrze kryje, nie tworzy maski na twarzy. Całkiem przyzwoite mazidło do twarzy :)


*  *  *  *  *

Na koniec pozwolę sobie na kilka słów.. Te z Was, które zaglądają do mnie częściej, pewnie zauważyły, że na blogu pojawia się znacznie mniej wpisów niż dotychczas. Wcześniej starałam się, by posty pojawiały się co dwa dni, jednak ostatnio pojawiło się kilka sporych zmian w moim życiu prywatnym. Najważniejsza dotyczy zmiany stanowiska pracy - mam na prawdę sporo, całkiem nowych dla mnie rzeczy do ogarnięcia. Dlatego często, gdy wracam do domu jestem już padnięta. Jem, załączam jakiś film lub sięgam po książkę i się po prostu wyłączam... Zauważyłam, że samo pisanie postów stało się dla mnie trudniejsze, jednak mam nadzieję, że Wy i ja, jakoś wytrzymamy ten mały kryzys w mej twórczości i w niedługim czasie wszytko wróci do normalności :) 

poniedziałek, 3 listopada 2014

Iwostin Oftalin | łagodzący lipo-protektor pod oczy

W poprzednich ulubieńcach zimy łagodzący krem pod oczy z Iwostin pojawił się wśród nich. Krem po 10 miesiącach codziennego używania sięga denka, więc pora na zasłużoną recenzję. 
Krem znajduje się w 25 ml miękkiej tubce, z której z łatwością dozuje się odpowiednią ilość kremu. Konsystencja jest bardzo lekka, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. Jak wspomniałam wyżej kremu używam przez ok. 10 miesiecy, więc jest on bardzo wydajny, co w porównaniu do ceny przemawia na jego korzyść (zapłaciłam za niego 20 zł na promocji w Super-pharm gdy na kosmetyki Iwostin obowiązywała promocja -50%).
Dostępność: apteki, Super-pharm, allegro
Cena: od 25 zł | 25 ml
KWC: klik
Kremu używam codziennie wieczorem i praktycznie każdego ranka. Muszę przyznać, że odkąd regularnie używam kremów pod oczy moja skóra wygląda o niebo lepiej. Powoli zbliżam się do 30-stki, więc wokół moich oczu pojawiały się już pierwsze drobne zmarszczki. Stawały się one już dość widoczne, dlatego poszukuję kremów, które optymalnie nawilżą okolice oczu oraz sprawią, że skóra stanie się napięta i wygładzona. I muszę przyznać, że lekki krem z Iwostinu spisuje się znakomicie. Nie podrażniał i nie uczulił mnie ani razu, a drobne zmarszczki stały się płytsze i zdecydowanie mniej widoczne. 

Nie jest to może krem dla osób posiadających już mocno widoczne kurze łapki, ale jeśli poszukujecie lekkiego kremu pod oczy, który nawilży i zapobiegnie pojawieniu się za wcześnie zmarszczek w okolicy oczu ten krem polecam wypróbować. Z zakupem oczywiście najlepiej się wstrzymać gdy w SP będzie kolejna promocja -50% na markę Iwostin :)


I na koniec mój mały apel: dziewczyny, używajcie nawilżających kremów pod oczy! Na prawdę przekonacie się, że regularne ich używanie sprawi, że okolica ta będzie się o wiele ładniej prezentować, a jeśli sięgniecie po nie odpowiednio wcześnie, możecie zapobiec pojawieniu się zmarszczek nawet o kilka lat :) 

wtorek, 30 września 2014

Zużycia... | sierpień - wrzesień

Muszę się Wam przyznać, że ostatnio projekt denko nie funkcjonuje u mnie jak należy... Mam otwarte 4 balsamy do ciała, 4 czy 5 szamponów, itd. itp... Dlatego dzisiejszy wpis na temat pustych opakowań zatytułowałam zużycia a nie projekt denko - mam nadzieję, że szybko się ogarnę i powrócę do systematycznego zużywania kosmetyków :) 
Większość zużyć miała miejsce w sierpniu. We wrześniu troszkę podróżowałam i używałam kosmetyków, które były na miejscu lub zabranych ze sobą próbek. Dlatego będzie to dość skromny wpis. 
Balea żel pod prysznic | mango /recenzja/: mega zapach. Nie czuć w nim żadnej chemii czy sztuczności. Nie jest może ona najgęściejszym i najwydajniejszym żelem, jednak za cenę kilku centów jestem w stanie mu to wybaczyć :)
Isana żel pod prysznic | limonka i mięta /recenzja/: letnia świeża propozycja od Isany. Żel dobrze się pieni, jest wydajny, tani i bardzo dobrze dostępny. Zapach nie powalił mnie na kolana, ale żele tej marki lubię i co jakiś czas próbuję kolejne warianty zapachowe.
Avon płyn do kąpania | figa i wanilia: ciepły, otulający zapach. Płyn tworzy fajną pianę. Co jakiś czas lubię wracać do płynów do kąpieli z Avonu. Są tanie i wydajne.
Facelle płyn do higieny intymnej: tani i bardzo dobry płyn. Używam do często na wyjazdach jako kosmetyku do twarzy, ciała i włosów. W każdej roli sprawdza się znakomicie. 
Estetica Spa Energy peeling do ciała | arbuz i melon /recenzja/: bardzo, bardzo delikatny peeling do ciała. Lepsze efekty dawał użyty na suchą skórę. Konsystencja dość wodnista i przeciekająca przez palce. Miłośniczki mocniejszych zdzieraków na pewno go nie polubią. Nie zostawiał na skórze tłustej powłoczki. 
Be4Me: zapach dostępny w Biedronce za śmieszne pieniądze. Mała buteleczka w sam raz do torebki, a sam zapach dość długo utrzymuje się na skórze. Jest to "odpowiednik" zielonego jabłuszka DKNY. 
Dove Mineral Tauch: bardzo polubiłam zapach tej zielonej serii. Kulka dość długo zapewniała mi poczucie komfortu. Mimo, że nie przepadam za taką formą aplikacji nie wykluczam, że do niego nie powrócę.
Dove Invisible Dry: jednak z wygodniejszych form aplikacji antyperspirantu. Jeśli chodzi o ochronę, to było z tym średnio. Dodatkowo sztyft zostawiał białe ślady na ciemnych ubraniach. 
Etiaxil | skóra wrażliwa: przy moich dość spory problemach z potliwością muszę sięgać co jakiś czas po bloker. Tym razem padło na Etiaxil, który jest przeznaczony do skóry wrażliwej. Niestety bloker wywołał u mnie podrażnienie i mega swędzenie skóry... (niestety wszystkie dotychczas stosowane blokery powodowały u mnie te przykre dolegliwości). Maleńkie opakowanie nie wystarczyło na zbyt długo. Działanie blokera nie było długotrwałe. Należało na prawdę bardzo regularnie go używać, a urządzenie sobie kilkudniowej przerwy powodowało nawrót problemów.
L'Oreal Elseve Fibralogy maska pogrubiająca strukturę włosów /recenzja/: maska ma przecudowny, słodki zapach. Włosy są po niej zdyscyplinowane, dociążone ale nie obciążone. W dotyku czuć jakby były grubsze. 
Isana Med krem do rąk z mocznikiem 5,5% /recenzja/: lekki krem, który niestety pozostawiał lekki film, który niestety nie ułatwiał mi życia w biurze. Nawilżenie jakie daje jest krótkotrwałe. O wiele bardziej lubię ten krem w wersji podstawowej (Isana ale nie Med).
Oriflame serum do rzęs /recenzja/: przy regularnym używaniu zauważyłam wzmocnienie rzęs, jednak nie widziała by szybciej one rosły lub by się wydłużyły. Wygodny aplikator. Serum nie podrażniło mnie.
Siquens płyn micelarny /recenzja/: drogi płyn, który nie do końca sprawdzał się przy demakijażu oczu. Niby tusz był zmyty z rzęs, jednak w trakcie mycia twarzy żelem pod oczami tworzyły się czarne obwódki. Z podkładem sprawował się lepiej, jednak mi zależy głównie na tym by micel zmywał mi tusz z rzęs, makijaż twarzy domywam i tak zawsze żelem.
Alverde emulsja do mycia twarzy /recenzja/: delikatna emulsja, która sprawdza się zarówno do porannego odświeżenia skóry jak również do wieczornego oczyszczania. Skóra nie jest przesuszona, pozostaje lekko zmatowiona.
Iwostin PurritinRemover żel redukujący trądzik /recenzja/: używając żelu nie zauważyłam żadnych efektów na mojej skórze...
Graffiti żel do włosów: jak widać nie zużyty do końca, jednak wygrzebałam go z dna szafki i termin już dość dawno temu minął... Używałam do ujarzmiania sterczących włosów, gdy zależało mi na tym by fryzura była gładka.
Noni Care pomadka do ust Delux /recenzja/: niestety z tą pomadką nie polubiłam się do końca, ponieważ zabarwiała usta na czerwono. Jednak zapach i ochrona przed wiatrem jak najbardziej na plus.
Carea: jak na razie ulubione płatki
Maseczka Dermo Minerały: maseczka z glinką dostępna co jakiś czas w Biedronce. Oczyszcza skórę, zwęża pory. Bardzo ją lubię i gdy tylko się pojawia kupuję kilka sztuk. 
Vichy Normaderm: nadal zastanawiam się nad zakupem tego kremu, bo próbka fajnie się spisywała...
Love Me Green krem do rąk: krem miał dość wodnistą konsystencję, dość długo się wchłaniał. Jest to raczej lekki krem, aby nawilżyć dobrze dłonie musiałam sięgać po niego dość często. 
Macadamia maska do włosów: maska idealna!!! Na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie. Włosy były idealnie wygładzone, nie obciążone i mega odżywione. 
Nivea szampon i odżywka Long Repair: ten duet to dla moich włosów za dużo. Włosy po kilku godzinach były widocznie obiążone i wymagały ponownego odświeżenia. 
Ziaja mleczko do ciała | bio olejek arganowy: świetne mleczko do ciała. Jego konsystencja bardziej przypomina balsam, jednak kosmetyk bardzo szybko się wchłaniał w skórę i pozostawiał ją nawilżoną i odżywioną.
Love Me Green ujędrniający balsam do ciała: cudowny, świeży zapach zielonej herbaty, który dość długo utrzymywał się na skórze. Nie zauważyłam uelastycznienia skóry, jednak była ona nawilżona. 

wtorek, 19 sierpnia 2014

Iwostin Purritin Remover | żel redukujący trądzik

Moja problematyczna skóra raz na jakiś czas sprawia mi nie lada niespodzianki, po których pozostają spore blizny i przebarwienia. Na takie zmiany najlepiej sprawdzają się u mnie toniki czy kremy z kwasami, dlatego postanowiłam sięgnąć po kosmetyk naszej rodzimej marki Iwostin.

Od producenta: 
Krem do pielęgnacji skóry tłustej ze zmianami potrądzikowymi (m.in. nierównościami skóry, przebarwieniami, szarym kolorytem).
Składniki aktywne:
- Kwas laktobionowy - złuszcza i wyrównuje powierzchnię naskórka
- Kompleks Dermawhite NF LS - rozjaśnia przebarwienia
- Zincidone - zmniejsza skonność do powstawania zmian trądzikowych
- Hialuronian sodu i Natural Extract AP - zapewnia skórze optymalny poziom nawilżenia
- Woda termalna z Iwonicza Zdroju i allantoina - łagodzą podrażnienia.
Producent rekomenduje regularną aplikację przez 8 tygodni. Stosować na noc, w dzień unikać długotrwałej ekspozycji na promieniowanie UV i stosować filtry ochronne.

Właściwości:
  • wyrównuje powierzchnię skóry
  • rozjaśnia przebarwienia
  • zmniejsza nasilenie zmian potrądzikowych
  • stymuluję regenerację naskórka
  • zmniejsza skłonność do powstawania zmian potrądzikowych
  • zapewnia optymalny poziom nawilżenia
Skład: Aqua, Iwonicz Aqua, Lactobionic Acid, Betaine, Glycerin, Methylpropanediol, Mannitol, Sodium Gluconate, Citric Acid, Sodium Citrate, Waltheria Indica Leaf Extract, Dextrin, Ferulic Acid, Zinc PCA, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Hydroxyethylcellulose, Sodium Benzoate, Sidodium EDTA, Sodium Hydroxide
Dostępność: apteki stacjonarne i internetowe, Super-pharm, Hebe
Cena: 20-30 zł | 40 ml
KWC: klik 

Szata graficzna kosmetyków Iwostin jest bardzo prosta i stonowana. Żel zamknięty jest w miękkiej tubce, z której z uwagi na jego dość rzadką konsystencję, kosmetyk po prostu wypływa w nadmiarze. Aby sobie z tym poradzić "przeprowadziłam" go do opakowania z pompką. Niewielka ilość żelu wystarcza na posmarowanie problematycznej skóry, przez co jest on dość wydajny. Niestety skóra pozostaje po nim lekko lepka. Z racji tego, że jest kosmetyk jest przezroczysty nie brudzi ubrań i pościeli (co mogło przytrafić się przy kremie Avene Triacneal). Żel jest bezzapachowy.

Rozpoczynając swoją przygodę z żelem z Iwostin miałam dość wysokie oczekiwania (po stosowaniu m. in. wspomnianego kremu z Avene czy z La Roche-Posay Effaclar K). Niestety mijały tygodnie używania a na mojej skórze nie działo się nic. Zmiany nie goiły się szybciej, przebarwienia znikały w swoim żółwim tempie... Faktycznie żel nie spowodował przesuszenia skóry, jednak kupując go zależało mi na walce z niedoskonałościami skóry. 

Bardzo chciałabym aby produkt marki Iwostin się u mnie sprawdził, jednak muszę przyznać, że obecnie stosowany Effaclar Duo oraz wspomniany Triacneal sprawdzają się o wiele lepiej na mojej skórze. 

Jestem ciekawa, jakich kremów czy toników na trądzikowe zmiany skóry i przebarwienia Wy polecacie. Piszcie, chętnie skorzystam z Waszych podpowiedzi przy następnych zakupach :)

poniedziałek, 4 marca 2013

Projekt denko - luty

Wpisy dotyczące zużytych kosmetyków sama bardzo lubię czytać i mam nadzieję, że Wy też :) Zapraszam do mojego lutowego projektu denko.


L'Oreal Preference - szampon dołączony do farby Ombre. Szampon jak szampon... bez rewelacji
Następca: nadal stosuję Novoxidyl, Babydream oraz od niedawna Biovax do jasnych włosów

Biovax maseczka intensywnie regenerująca - maska ma bardzo przyjemny zapach, dobrze nawilża włosy, jednak trzeba uważać z ilością nakładaną na włosy, ponieważ mi wtedy potrafiła je obciążyć.
Następca: maska Alterra - granat i aloes

Odżywka Jantar - uwielbiam i ciągle wracam :) Na prawdę wzmacnia włosy, stają się one grubsze oraz zaczynają pojawiać się nowe włosy.
Novoxidyl tonik - cieszę się, że się skończył. Strasznie przetłuszczał włosy dodatkowo je obciążając, więc u mnie efekt był odwrotny od zamierzonego.
Następca: tabletki ze skrzypem

Calcium Pantothenicum - ostatnie opakowanie z mojej mini kuracji - niedługo pokażę Wam efekty.

Pianka Nivea - niestety muszę wyrzucić ok. pół opakowania, ponieważ rzadko stosuję produkty do stylizacji włosów i pianka zdążyła się przeterminować.



Płyn do kąpieli Luksja - bardzo smakowity płyn do kąpieli :) Na pewno wypróbuję inne płyny z tej serii.
Następca: płyn do kąpieli Apart

Wellness&Beauty peeling solny algi i minerały morskie - peeling bardzo dobrze usuwał martwy naskórek, dzięki zawartości olejków skóra pozostawała nawilżona. Jeśli nie będę wiedziała jaki peeling wybrać - sięgnę ponownie po ten. 
Następca: peeling wygładzający z Apteczki Babuni Joanna

Oliwka Bambino - kupiłam z zamiarem wcierania w skórę, jednak zapach nie bardzo mi się podobał. Zużyłam mieszając razem z żelem pod prysznic oraz dolewając do kąpieli. 
Następca: olejki Alterra



Antyperspirant Iwostin - to moje drugie opakowanie, przy pierwszym byłam bardzo zadowolona z jego działania, niestety przy tym opakowaniu już tak fajnie nie działał. 

Następca: Yves Rocher dezodorant w kulce z aloesem Bio



Avene Cleanance - bardzo fajny żel oczyszczający, nie ściąga skóry, bardzo wydajny. Nie wykluczam, że kiedyś do niego wrócę, choć na rynku jest jeszcze tyle żeli do wypróbowania :)
Następca: pianka Decubal

Be Beauty żel micelarny - świetny kosmetyk dostępny w Biedronce w bardzo niskiej cenie. Używałam go rano do przemywania twarzy. Na pewno będę do niego wracać :)



Bandi krem z kwasem migdałowym i Avene TriAcneal - nie wiem z czym to się wiąże, ale po ponownym powrocie do tych kremów nie działają już tak dobrze na moją skórę. Na początku stosowania kremów z kwasami skóra została wygładzona, pory oczyszczone i trochę zmniejszone. Jednak moja skóra po roku stosowana tych kremów już się przyzwyczaiła (krem z kwasem migdałowym jest jedynym, który można używać również latem), dlatego w tym roku planuję zrobić przerwę w ich stosowaniu latem i mam nadzieję, że po powrocie do kremów z kwasami znowu zaczną fajnie działać na moją skórę. 

Następca: Effaclar K

Bioderma Sebium Hydra - krem nawilżający do skóry tłustej, który kupiłam w trakcie pierwszego stosowania kremu z kwasem, ponieważ miałam dość mocno przesuszoną skórę.  Krem nawilżył przesuszone partie skóry, nie zatykał porów, jednak w moim wypadku nie nadawał się do stosowana na dzień, ponieważ skóra dość szybko zaczynała mi się po nim świecić. 
Następca: krem nawilżający Decubal



Ziaja antytrądzikowy krem tonujący - jeden z moich pierwszych kremów tonujących. Nie zapychał porów, ładnie wyrównuje kolor skóry. Większych problemów na pewno nie zakryje. Tani i dobry :)

Następca: krem matujący BB z Eveline

Tusze: Oriflame oraz Avon - dawały bardzo naturalny efekt, nie osypywały się, jednak do nich raczej nie powrócę.
Następca: niestety mam jeszcze kilka otwartych tuszy...



Peeling enzymatyczny Eveline - planuję kupić peeling enzymatyczny ze strony z naturalnymi kosmetykiami, ale dopóki go nie kupię bardzo chętnie  wrócę do peelingu z Eveline 
Maseczka oczyszczająca Flos-lek - niestety maseczka nie przypadła mi do gustu. Po wykończeniu wszystkich gotowych maseczek pozostanę wierna glinką :)
Próbka kremu Perfecta
Płatki kosmetyczne (jedno opakowanie pochodzi jeszcze ze stycznia - zawieruszyło się gdzieś w mojej denkowej torbie...)

Chyba dobrze mi poszło? Mam nadzieję, że u Was jest równie dobrze a nawet i lepiej :)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Marcowe denko

Wiem, że już prawie połowa kwietnia dlatego chciałam pokazać co udało mi się wykończyć w marcu.


Ciało:
Iwostin - ASPIRIA antyperspirant - na początku używania byłam bardzo zadowolona, dość mocno się pocę a on mnie ochraniał przez cały dzień, jednak pod koniec używania skóra chyba już się przyzwyczaiła i ochrona nie była już tak dobra [recenzja]
Be Beauty - peeling - znany wszystkim peeling z Biedronki, dość dobry jednak troszkę za rzadka konsystencja [recenzja]
Luksja Vitalise żel pod prysznic - żel jak żel o bardzo przyjemnym zapachu [recenzja]
Palmolive Naturals żel pod prysznic - robił to co powinien robić żel, dobrze się pienił, nie wysuszał skóry


Twarz:
Lirene jedwabiście kremowy żel do mycia twarzy - bardzo łagodny żel myjący, o przyjemnym delikatnym zapachu, używałam go gdy moja skóra się przesuszała
Vichy preparat do demakijażu - łagodne mleczko do demakijażu [recenzja]







Inne:
Avon krem do rąk - jest to chyba jedyny krem z Avonu, który przypadł mi do gustu, skóra pozostawała jedwabiście gładka, krem dość szybko się wchłania
Eva Medica - szampon wzmacniający - niestety z szamponu nie byłam zadowolona, nie wzmocnił mi włosów, ale dobrze mył a włosy pozostawały miękkie w dotyku



Próbki:
Płatki kosmetyczne z Biedronki - miękkie, dość grube, niestety czasami się lubią rozwarstwiać
The Body Shop - czekoladowe masło do ciała - ładny zapach, niestety u mnie nie był dość trwały, masło bardzo dobrze nawilża skórę
Sephora krem do twarzy - krem niestety nie sprawdził się na mojej tłustej skórze, dobrze nawilżał ale powodował u mnie mocniejsze błyszczenie się skóry
Neutrogena intensywnie odżywczy balsam - bardzo fajny balsam, świetnie nawilża skórę, szybko się wchłania
Clinique 3 kroki (niestety resztę opakowań wyrzuciłam) - słyszałam wiele pochlebnych słów na ich temat, niestety mi nie przypadły za bardzo do gustu. Mydełko i tonik pachniały dla mnie za bardzo alkoholem
Ziaja maseczka nawilżająca - maseczka pozostawiała fajnie oczyszczoną skórę, niestety nie spełniała swojej głównej roli, czyli nie nawilża [recenzja]
Ziaja krem nawilżający z kwasem hialuronowym - krem na pewno nie do tłustej cery, dobrze nawilża


To tyle lub aż tyle - a Wam jak poszło??

piątek, 29 lipca 2011

IWOSTIN - ASPIRIA

W końcu udało mi się odnaleźć antyperspirant idealny. Niestety dokucza mi dość mocne pocenie się :/ 
Antyperspiranty, powiedzmy "drogeryjne" (mam na myśli Rexone, Nivee) nie były skuteczne w upalne dni. Dlatego zaczęłam używać tych aptecznych ale niestety były za mocne i strasznie mnie uczuliły... 
Długo nosiłam się z zamiarem zakupu kupna antyperspirantu z Vichy ale natknęłam się na ulotkę z apteki gdzie właśnie ten z Iwostin kosztował 28 zł za dwie sztuki. Pomknęłam czym prędzej i zaopatrzyłam się w nową broń do walki z potem i na prawdę jestem zachwycona :)
Pachy pozostają suche cały dzień, nawet w upały. Iwostin nie uczula, ale pachnie tak "aptecznie". Mi osobiście nie przeszkadza bo zapach w ciągu dnia nie jest wyczuwalny.


Info od producenta
IWOSTIN
Trójaktywny antyperspirant o przedłużonym działaniu
Przeznaczony dla skóry wrażliwej, nie zawiera alkoholu.
Trójfazowe działanie:

  • hamuje wydzielanie potu
  • powstrzymuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za przykry zapach
  • hamuje bakteryjny rozkład lipoprotein (składników potu apokrynowego), który jest odpowiedzialny za przykry zapach
Moim zdaniem obietnice producenta są dotrzymane. Skóra jest świeża i pachnąca cały dzień. Nie uczula :) Jak dla mnie bomba!





Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...