Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fusswohl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fusswohl. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 października 2017

Projekt denko | wrzesień 2017

Kolejny miesiąc znów mi szybko minął... i pytam kiedy??? Niestety przy małym dziecku, mimo, że każdy dzień wygląda praktycznie tak samo, to czas przelatuje po prostu między palcami... Jak widzicie cierpi na tym blog, bo wpisy nie pojawiają się ani regularnie ani zbyt często. Ale mam nadzieję, że mimo to pozostaniecie dalej ze mną :D 

Dzisiaj pora na wrześniowe zużycia, których jest całkiem sporo. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Alverde | szampon Ultra Sensitive: szampon z racji małego i poręcznego opakowania używałam głównie na wyjazdach. Dobrze mył, włosy były miękkie, nie puszyły się.

Timotei with Jericho Rose | szampon Lśniący Blask: równie przyjemny szampon. Nie obciążał włosy, dobrze się rozczesywały.

Dove Baby | szampon: szampon dostałam w przesyłce od Rossmanna po narodzinach synka, jednak do pierwszego roku życia będę się starała stosować do jego pielęgnacji delikatniejszych w składzie kosmetyków, dlatego ten szampon wykorzystałam ja i dobrze się u mnie sprawdzał. Włosy były miękkie, dość dobrze się rozczesywały bez użycia odżywki.

Batiste | suchy szampon Cool&Crisp Fresh: w mojej szafce zawsze jest jakiś suchy szampon, a te z Batiste są wg mnie najlepsze, z tych dostępnych w drogerii :)


Yves Rocher | kremowy żel pod prysznic Orzechy Makadamia /recenzja/: fajny ale mało wydajny żel pod prysznic.

Balea | balsam pod prysznic: jak już wspominałam w ostatnim sierpniowym projekcie denko, nie przepadam za tego rodzaju kosmetykiem. Ale ten balsam o wiele lepiej się sprawdzał niż ten z Eveline i w składzie nie ma parafiny.

Wellness&Beauty | peeling cukrowo-olejowy z olejem z pestek mango i kokosa /recenzja/: bardzo lubię te peelingi w słoiczkach z Rossmanna. Są to mocne zdzieraki, które dzięki drobinkom oraz olejom w nich zawartych, pozostawiają gładką i nawilżoną skórę.

Avon | nawilżająco-wygładzający olejek do ciała i kąpieli z brazylijskimi jagodami Acai: olejek nie przypadł mi do gustu jeśli chodzi o stosowanie prosto na skórę ciała, więc zużyłam go dolewając do kąpieli. Ale szału nie było więc na pewno już nie zagości w mojej łazience.

Lactacyd | żel do higieny intymnej Fresh: żeli do higieny intymnej używam już kilka jak nie kilkanaście lat, za każdym razem sięgam po coś innego, już wykańczam dwa kolejne, ale o tym w następnym denku. Żel z Lactacyd nie podrażnił mnie i po prostu robił to co ma robić tego rodzaju kosmetyk :)


FussWohl | dezodorant do stóp: tani, dostępny w Rossmannie i robi swoje :)

Nality | zmywacz do paznokci: znaleziona resztka zmywacza z Biedronki, jeszcze jak widzicie w starym opakowaniu... Zmywacz wspominam bardzo dobrze.

Bic | maszynki Soleil Bella: lubię te maszynki z serii Soleil, te mają 4 ostrza, po goleniu nóżki pozostają mega gładziutkie :)

Luksja Creamy | nawilżające mydło w płynie Cotton Milk & Provitamin B5 (uzupełnienie 400 ml): przyjemnie pachnące mydełko, które nie przesuszało mi dłoni.


Sun Ozon | tropikalny balsam do opalania SPF 30: bardzo przyjemnie pachnący balsam do opalania, który chroni naszą skórę. W tym roku używałam balsamów do opalania tylko podczas spacerów. Nie zużyłam go do końca, jednak data przydatności już minęła.

Ziaja Sopot Sun | żel łagodzący po opalaniu - kompres łagodzący 3% D-panthenolu, alantoina, wapń: bardzo fajny chłodzący i kojący żel po opalaniu. Używałam go w zeszłym roku na wakacjach. Z racji tego, że w tym roku nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, a termin ważności już minął muszę się już z nim pożegnać, ale z przyjemnością do niego wrócę :)


The Body Shop | rumiankowy balsam do demakijażu /recenzja/: bardzo fajna odmiana od tradycyjnego demakijażu. Wykorzystanie olejków do zmywania makijażu to bardzo dobra alternatywa, zwłaszcza na najbliższe miesiące, by oczyścić skórę ale jej dodatkowo nie przesuszać. Balsam dobrze usuwał podkład jak i tusz do rzęs.

Garnier Essentials | nawilżający tonik witaminowy /recenzja/: przyjemny tonik, który odświeżał, nie pozostawiał lepkości skóry, nie podrażniał jej.

Avon Planet SPA | ujędrniające serum do szyi i dekoltu z ekstraktem kolumbijskiej kawy: dobre serum do nawilżania szyi oraz dekoltu, szybko się wchłaniało i nie pozostawiało lepkości na skórze.


Tami | oczyszczające płatki do twarzy - ekstrakt z ogórka & ekstrakt z aloesu: używałam ich na wyjeździe i całkiem całkiem dawały radę, jednak aby zmyć makijaż z oczu należało wykorzystać kilka płatków. Płatki po otworzeniu należy od razu zużyć, bo dość szybko wysychają.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: niestety po zmianie składu nie są już tak miękkie i przyjemne, ale te co mam po prostu muszę zużyć...

L'Oreal | chusteczki oczyszczająceTriple Active oraz Isana Young | chusteczki oczyszczające Kokos&Mango: chusteczki używałam do zmywania resztek makijażu z oczu, po rozpuszczeniu maskary masełkiem z The Body Shop.


Astor | podkład Mattitude: chyba mój ulubiony podkład na lato, a nawet na cały rok jeśli potrzebuje lekkiego krycia i wyrównania kolorytu skóry. Łatwo się aplikuje, nie pozostawia smug, nie jest widoczny na skórze, ma matowe wykończenie. Nie zapycha i nie podkreśla suchych skórek.

Iwostin Purritin | korektor maskujący: kosmetyk odnaleziony po latach w czeluściach szuflady... Bardzo się z nim nie polubiłam. Niestety nie jest to korektor, który zakamufluje jakiekolwiek wypryski. Zdecydowanie makijażowy bubel...


PRÓBKI:
Yope | naturalny żel pod prysznic Dziurawiec: bardzo przyjemny i ładnie pachnący żel pod prysznic.
Evree | regenerujący balsam do ciała Max Repair: miałam już pełną wersję tego balsamu /recenzja/ i znalazł się on w moich zimowych ulubieńcach. Idealny balsam na zimę :)
Yves Rocher | krem Ovale Lifting: dobrze nawilżajacy krem do twarzy, obawiałam się, że będzie zbyt ciężki do mojej tłustej skóry, ale o dziwo dobrze się wchłaniał a rano nie wstawałam z mega tłustą skórą. Próbka starczyła mi na dwa użycia.
Sisley | krem pod oczy: kremik miał postać lekkiego żelu, używałam go na noc pod cięższy krem. 
Chloe | See By Chloe: przepiękny zapach. Koniecznie powąchajcie jeśli tylko będziecie mieć okazję. 


A Wam jak poszło we wrześniu z zużyciami?



niedziela, 4 października 2015

PROJEKT DENKO | wrzesień

Pora na porządki i wyrzucenie pustych opakowań po kosmetykach, które zużyłam we wrześniu.
Lirene oliwka z bawełny | żel + oliwka pod prysznic: podejrzewam, że wielu osobą zapach może nie wyda się zbyt atrakcyjny, ale ja uwielbiam zapachy w typie świeżego prania, więc ten zdecydowanie przypadł mi do gustu. Stał się nawet ulubieńcem lata. Niestety nie zauważyłam dodatkowych właściwości nawilżających.

Tołpa Botanic białe kwiaty | delikatny żel pod prysznic /recenzja/: bardzo, bardzo podoba mi się jego zapach, o czym wiecie już z recenzji. Nie wysuszał mi skóry, mył i w swojej roli bardzo dobrze się spisywał.

Mariza linia SPA lawenda | odprężający olejek do kąpieli z naturalnym olejkiem eterycznym: uwielbiam długie, aromatyczne kąpiele z dużą ilością piany. Ten płyn nie tworzył gęstej piany, która utrzymywałaby się bardzo długo. Zapach był przyjemny, nienachalny. Po kąpieli skóra nie była przesuszona. 
Fuss Wohl | intensywny krem do pielęgnacji suchej skóry stóp: tani, dostępny w każdym Rossmannie porządny krem z mocznikiem do stóp.

Batiste | suchy szampon: jak na razie chyba najbardziej lubię szampony tej marki. Biały osad po wyczesaniu jest praktycznie niewidoczny a włosy odświeżone są na długie godziny. Do wyboru mamy wiele wariantów zapachowych, tu widzicie wersję tropikalną, która pachnie kokosem.

Green Pharmacy | łagodzący żel do higieny intymnej: płyn dobrze sprawdzał się w swojej roli, nie podrażnił mnie, dobrze odświeżał.
Prokudent Med | płyn do płukania jamy ustnej: staram się nie pokazywać w denkach tego typu produktów, bo prawie każdy ma swoją ulubioną pastę do zębów czy płyn. Mnie sporo płynów po prostu piecze w ustach. Płyn z Rossmanna kupiłam pierwszy raz na wypróbowanie i chciałabym tylko powiedzieć, że jeśli szukacie nie wypalającego płynu to polecam go spróbować. 

Palmolive Magic Softness | mydło w piance: bardzo żałuję, że mydełka te nie są dostępne w Polsce. Muszę przyznać, że nie wiele mniej ustępują tym z Bath & Body Works. Pianka jest gęsta, zapach przyjemny i długo utrzymuje się na dłoniach. 

Isana | mydło w płynie z ekstraktem z limonki: to limitowana wersja i całe szczęście. Niestety lekko kibelkowy zapach nie zdobył mojego serca... Mydło samo w sobie dobre, nie przesusza, usuwa cały brud z dłoni.

Dove Go Fresh | mydło w kostce: mydeł w kostce zazwyczaj też nie pokazuję, ale że miałam zamiar napisać co nieco o tych w płynie, więc i to wrzuciłam do zużyć... Kostki idę u mnie zdecydowanie wolniej, ponieważ bardziej przesuszają mi dłonie.
Avon Clearskin | peeling głęboko oczyszczający pory /recenzja/jak dla mnie jest to HIT Avonu. Mocny, drobnoziarnisty peeling, który pozostawia skórę wygładzoną, a dzięki mentolowemu zapachowi daje uczucie mega odświeżenia. W tej cenie nie znalazłam jeszcze lepszego peelingu i na pewno będą do niego wracać.

Oriflame | żel oczyszczający z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynem /recenzja/: żel przeznaczony zdecydowanie do tłustej skóry. Dobrze oczyszcza, jednak jego mocny i intensywny zapach bardzo mi przeszkadzał w używaniu.

Topicrem Essentials | delikatna woda oczyszczająca /recenzja/: udało mi się ją kupić w CND w Rossmannie. Woda micelarna nie podrażnia mi oczu ani skóry, świetnie radzi sobie z demakijażem. Duża (500 ml) butla starczyła mi na kilka miesięcy (używałam głównie do oczu). Bardzo polubiłam się z tym płynem :)
Tołpa dermo face, sebio | maska-peeling-żel 4w1 korygująca niedoskonałości /recenzja/: świetnie oczyszczająca maska do skóry z problemami i rozszerzonymi porami. Po jej zmyciu skóra jest rozjaśniona, wygładzona a pory mniej widoczne.

Bardzo przyziemne rzeczy: Lilibe płatki kosmetyczne oraz Cleanic patyczki do uszu.
Avon | puder prasowany: niedawno go znalazłam w czeluściach szuflady i niestety jest już tak twardy, że nie można nabrać go na pędzel... Niestety nie pamiętam jak się spisywał, więc nie chcę nic zmyślać nic na jego temat.

Vichy Dermablend | puder utrwalający: zakup pudru to dość spora inwestycja. Na mojej tłustej skórze dobrze utrwalał makijaż, nie bielił i matowił na kilka godzin. Jednak na kosmetycznym rynku znajdziemy sporo tańszych a tak samo dobrze utrwalających pudrów. Miałam, zużyłam ale raczej nie powrócę do niego (choć nigdy nie mów nigdy...)

Yves Rocher | maskara Volume Vertige: tusz z silikonową szczoteczką, która idealnie rozczesywała rzęsy, nie sklejała ich. Tusz długo był mokry i nie wysychał, przez co używałam go dość długo.

Eveline Cosmetics | ultra trwała pomadka w płynie: pomadka faktycznie długo trzyma się na ustach, jednak kolor był zdecydowanie nie mój... Dlatego postanowiłam nie trzymać jej dłużej i się z nią pożegnać.


I znów jestem lżejsza o koszyczek pustych opakowań :) Oczywiście jeżeli używałyście coś z powyższych kosmetyków, dajcie znać mi i innym czytelniczkom bloga, jak się one u Was sprawdzały :)

środa, 6 sierpnia 2014

FussWohl - olejek pielęgnacyjny do stóp

Pielęgnacja stóp szczególnie latem jest ważna, ponieważ odsłaniamy je na co dzień, dlatego warto zadbać o ich dobry wygląd. Regularne ścieranie zgrubiałego naskórka oraz nawilżanie może przynieść bardzo dobre efekty. Niestety na naszej drodze spotykamy kosmetyki, które świetnie się sprawdzają, ale czasami trafi się gorszy egzemplarz... 
Od producenta: Olejek do stóp zapewnia zmęczonym stopom przyjemną świeżość, relaksuje je i sprawia, że ich skóra wyczuwalnie staje się aksamitnie gładka. Masaż stóp wzmacnia ten efekt. Owocowo-świeży zapach powoduje, że stosowanie olejku daje wyjątkowe poczucie komfortu. Stopy są wyraźnie wypoczęte.

Dostępność: Rossmann
Cena: 10,99 zł | 100 ml

Olejek choć znajduje się w niewielkiej buteleczce, jest wydajny. Niewielka ilość wystarczy na wysmarowanie nim stóp. Konsystencja jest dość wodnista, a zapach lekko ziołowy. 
Używanie olejku w żaden pozytywny sposób nie wpłynął na stan stóp. Kosmetyk wsmarowany w stopy zupełnie się nie wchłania w skórę (nawet w czasie dłuższego masażu), jest na niej i jest, póki nie wytrze się w pościel. Gdy zrezygnowałam ze stosowania tradycyjnego kremu do stóp na rzecz olejku, zauważyłam, że skóra na stopach robi się sucha i nieprzyjemna w dotyku. Więc obietnice producenta o aksamitnych stópkach u mnie mnie nie znalazły odzwierciedlenia. 

Obecnie wróciłam do stosowania kremu i sytuacja wraca do normy :) Olejek FussWohl niestety u mnie się nie sprawdził i pozostanę wierna kremom, które lepiej odżywiają i nawilżają moje stopy. 

Jeżeli używałyście olejku koniecznie dajcie mi znać jakie są Wasze odczucia, ponieważ czytając opinie na jego temat na Rossnecie [klik] muszę przyznać, że jestem w ciężkim szoku i zastanawiam się czy może ze mną i moimi stopami jest coś nie tak, skoro dziewczyny są nim tak bardzo zachwycone... Czekam na Wasze komentarze :)

poniedziałek, 5 maja 2014

Konkurs z Rossmannem - recenzje #4

Chciałabym Was dzisiaj zaprosić do recenzji zestawu kosmetyków, który kilka tygodni temu był do wygrania na moim blogu. Recenzję napisała dla Nas Panienka Venka. Nie przedłużam zbędnie wstępu i zapraszam do zapoznania się z opinią naszej ostatniej recenzentki na temat kosmetyków dostępnych wyłącznie w Rossmanie :)



Bardzo ucieszyła mnie wygrana w konkursie i możliwość zrecenzowania kosmetyków marek własnych Rossmann tym bardziej, że testowałam produkty, których wcześniej nie znałam i sama byłam ciekawa ich działania. Nie ukrywam, że żeby nie gromadzić niepotrzebnie bubli często przed zakupem kosmetyków czytam recenzje blogerek dlatego miło mi, że mogę podzielić się swoją opinią i być może pomóc komuś w wyborze.




Alterra krem do ciała bio-granat i bio-masło shea
Pierwsze wrażenie (po pierwszym użyciu) - fajnie się rozprowadza, wydajny, śliski przy smarowaniu dzięki czemu jest dość wydajny, łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania, zostawia uczucie lekkiego nawilżenia. Ładnie pachnie, delikatnie, owocowo, zapach nie kojarzy mi się z granatem, przypomina mi zapach jakichś żelek czy cukierków owocowych, ale bardzo mi się podoba. 

W składzie masło shea już na drugim miejscu, jest też oliwa z oliwek, olej z pestek granatu, olej słonecznikowy, ekstrakt z granatu, witamina E, duża część substancji natłuszczających jest naturalna, spora część składników pochodzi z upraw organicznych, a zapach to mieszanka samych olejków eterycznych. Nie wiem tylko co robi tam na piątym miejscu alkohol..
Balsam nie zawiera barwników, sztucznych substancji zapachowych i konserwujących, silikonów, parafiny, do tego kosmetyk jest wegański, za to duży plus. 

Po dłuższym czasie używania mam wrażenie, że ogólnie skóra jest w lepszej kondycji, po kilku dniach używania zauważyłam że jest gładsza. Zapach jest bardzo przyjemny, subtelny, nie intensywny, za to zostaje na skórze na dość długo. Używałam tego kremu wieczorem po prysznicu i rano jeszcze był delikatnie wyczuwalny na skórze. Konsystencja jest dość lekka, dlatego nie spodziewałam się jakiegoś mega nawilżenia. Napisane jest, że jest do skóry bardzo suchej z 24-godzinnym uczuciem pielęgnacji i z tym się nie zgodzę. Super sprawdza się do skóry normalnej albo lekko przesuszonej jako nawilżacz przy regularnym stosowaniu. Znika uczucie napiętej skóry. Na zimę wolałabym coś treściwszego, ale teraz kiedy zaczyna się robić cieplej to na prawdę fajny produkt. Bardzo możliwe, że do niego wrócę.




Krem do rąk ISANA MED - Urea handcreme
Pierwsze wrażenie (po pierwszym użyciu) - Krem jest bardzo wydajny, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie zostawia bardzo tłustej warstwy, ale jest wyczuwalny na skórze. Po posmarowaniu skóra jest gładka i miękka. 

Skład tego kosmetyku jest ok, jest na bazie wody, mocznik którego ilość producent deklaruje na opakowaniu - 5,5% jest już na drugim miejscu przez co można się domyślić, że wszystkie pozostałe składniki są w mniejszych ilościach. Zawiera też masło shea, pantenol, witaminę E, kwas mlekowy i jego sole. Duża część składników to substancje, które mają działanie renatłuszczające poprzez zostawianie filmu na skórze. Skład nie jest długi, poza tym krem jest bezzapachowy i nie zawiera parabenów.

Po dłuższym czasie używania podtrzymuję to, co napisałam po pierwszym użyciu. Krem jest lekki, łatwo się rozprowadza. Skóra jest przyjemna w dotyku po użyciu, jednak uczucie utrzymuje się do kolejnego mycia rąk, po dłuższym stosowaniu nie zauważyłam jakichś znaczących zmian. W okresie wiosenno-letnim moja skóra rąk nie jest specjalnie wymagająca i dla mnie się sprawdził. Po skończeniu tej tubki przyjrzę się bliżej innym kremom do rąk z ISANY i po sprawdzeniu składu wypróbuję inny albo wrócę do tego. 



Fuss Wohl masło do stóp
Pierwsze wrażenie (po pierwszym użyciu) - Masło ma konsystencję gęstej pasty, niesamowicie się klei. Po nałożeniu większej ilości i próbach masażu zaczyna się rolować, więc to nie krem do masażu tylko do nakładania i na tym koniec. Często mam zimne stopy może to dlatego, ale fakt pozostaje faktem. Zapach jak cytrynowa pasta do zębów, dość intensywny. 

Skład jest długi, substancje, o których wspomina producent (masło shea, gliceryna, mocznik, olej awokado, wosk pszczeli), rzeczywiście są w składzie dość wysoko jednak pierwsze składniki to woda i emulgator/zagęszczacz, zatem krem jest gęsty nie za sprawą na przykład masła shea a emulgatora i substancji zwiększających lepkość.

Krem jest bardzo gęsty i tak jak pisałam wyżej strasznie się klei, ta konsystencja dla mnie osobiście jest tak dużym minusem, że musiałam się zmusić do używania tego kosmetyku. Strasznie było to nieprzyjemne uczucie, przy używaniu innych kremów resztę wcierałam w dłonie, tutaj koniecznie musiałam ręce po jego użyciu umyć. Używałam skarpetek, które otrzymałam do zestawu głównie dlatego, że stopy kleiły mi si do pościeli, normalnie w skarpetkach ani rękawiczkach nie sypiam. Druga rzecz - lubię przy nakładaniu kremu wykonać masaż, a ten krem już po chwili strasznie się rolował, jak wosk, robiły się grudki - to też było nieprzyjemne. Rano stopy były jakby pokryte warstewką wosku. Po dłuższym używaniu nie zauważyłam, ani żeby moje stopy były bardziej nawilżone, ani skóra bardziej miękka niż przedtem, nie zaszkodził, ale też nie pomógł, a jego stosowanie było dla mnie niekomfortowe. Na pewno nie wrócę do tego kosmetyku.

Autor: Panienka Venka

poniedziałek, 31 marca 2014

Marzec - zużycia

Dziś ostatni dzień marca, dlatego przychodzę z moimi kosmetycznymi zużyciami. Papierowa torba zapełniła się sporą ilością pustych opakowań z czego na prawdę bardzo się cieszę :) bo widzę, że moje zakupy są troszkę usprawiedliwione...
Garnier Fructis szampon wzmacniając: szamponu używałam co jakiś czas będąc u taty w domu. Włosy były odświeżone, nie obciążone. Szampon dobrze się pienił i miał przecudowny zapach. Pewnie gdy szampon będzie na jakiejś promocji to sięgnę po niego ponownie.
Następca: Szampon Syoss Silicone Free Repair&Fullness

Radical suchy szampon: niedługo pojawi się jego pełna recenzja. Powiem na razie tyle: jeśli będzie w promocji to go kupię, biegać za nim po mieście na pewno nie będę...
Następca: ten sam produkt i Batiste do ciemnych włosów

Alverde odżywka do włosów z amarantusem /recenzja/: bardzo wydajna odżywka, porównałabym ją do dostępnej u nas bez problemu maski z Alterry z granatem. Włosy po niej lepiej się rozczesywały, były miękkie i nie puszyły się. 
Następca: Isana odżywka do włosów blond

L'biotica Biovax maseczka intensywnie regenerująca z trzema olejkami /recenzja/: muszę powiedzieć, że maseczka nie zachwyciła mnie do końca, ponieważ często obciążała mi włosy. Później przeczytałam, że sporo z Was poleca nakładać ją na noc i rano zmyć, i faktycznie tak spisywała się o wiele lepiej. Mam ochotę na wypróbowanie wersji z keratyną.
Następca: mała maseczka Latte
Avon mydło w płynie Darrling: mydełko pachniało cynamonowymi ciasteczkami i do tego jest bardzo wydajne, bo było z nami od grudnia. Niestety przy dłuższym używaniu czułam, że przesusza mi skórę na dłoniach.
Następca: mydło Dove

Carex mydło antybakteryjne Moisture plus z proteinami mlecznymi: muszę przyznać, że ta kremowa wersja bardziej mi odpowiada, głównie ze względu na zapach.

Isana kremowy żel pod prysznic masło shea i owoc pasji /recenzja/: tani, dobrze pieniący się żel pod prysznic. Nie przesuszył mi skóry, a owocowy zapach umila czas kąpieli.
Następca: Yves Rocher żel o zapach czekolady i pomarańczy

Perfecta cukrowy peeling do ciała pomarańcza i wanilia /recenzja/: peeling ma przecudowny zapach, jednak jego właściwości peelingujące nie są zbyt duże. Pozostawia złudne uczucie wygładzenia za sprawą parafiny w składzie.
Następca: Mariza peeling solny o zapachu grejpfruta
Garnier Mineral antyperspirant /recenzja/: jeden z gorszych antyperspirantów z jakim miałam przyjemność się spotkać. Nie chronił mnie przed poceniem się ani przykrym zapachem. 
Następca: Adidas Protect spray

Dove Natural Touch /recenzja/: sztyft był dość skuteczny, zapewniał mi świeży zapach przez prawie cały dzień. Pewnie do niego kiedyś wrócę.
Następca: Adidas Protect kulka

Fusswohl masło do stóp /recenzja/: mega wydajne masło, miałam je prawie rok... W tej cenie to całkiem fajny kosmetyk.
Następca: Decubal intensywnie odżywczy krem 
Bielenda płyn 2-fazowy bawełna /recenzja/: płyn nie podrażnił mi oczu, nie zostawia mgły i skutecznie usuwa makijaż. 
Następca: Yves Rocher płyn 2-fazowy

Himalaya maseczka oczyszczająca z miodlą indyjską /recenzja/: maseczka średnio się u mnie sprawdziła i raczej nie będę do niej wracać. Sprawiała jedynie, że pory były troszkę zmniejszone, ale efekt nie był długotrwały.
Avon Spotlight: są to jedne z moich ulubionych perfum. Jak na Avon muszę przyznać, że długo utrzymują się na mojej skórze. Zapach kobiecy, troszkę elegancji, ale niezobowiązujący :)

L'Occitane Pivoine Flora: bardzo delikatny, kwiatowy zapach, jednak dość nietrwały...

Dermo Minerały maseczka przeciwzmarszczkowa: maseczka z glinką dostępna w Biedronce (niestety nie jest w stałej ofercie). Maseczka zmniejsza pory, matowi skórę. Tania i dobra.
Maybelline Affinitone /recenzja/: wykończyłam resztkę podkładu, niestety opakowania oryginalnego już nie mam, ponieważ wymieniłam je na próbkę podkładu Clinique. Podkład dawał średnie krycie, dobrze stapiał się ze skórą. Niestety moja problematyczna skóra potrzebuje troszkę mocniej kryjących podkładów, a ten mi tego nie dawał. 
Następca: L'Oreal True Match

Essence I love extreme: planuję napisać recenzję tego tuszu. Dlatego teraz tylko napiszę, że nie polubiłam się z nią do końca.
Następca: Wibo Extreme Lashes Volume

Delia żel do brwi: kupiłam go już dość dawno temu i muszę wyrzucić, po się już przeterminował. Niestety nie lubiłam efektu jaki dawał na brwiach. Były one faktycznie ujarzmione i utrwalone, ale strasznie sztywne w dotyku... 

Magnetic Lash /recenzja/: wg mnie efekt jaki uzyskiwałam na moich rzęsach był podobny do tego jakim można uzyskać zwykłą (dobrą) maskarą. Do tego włókna, które miały za zadanie przedłużyć rzęsy bardzo szybko się osypywały. 
Dada chusteczki nawilżane: kupiłam je w Biedronce. Są dość dobrze nawilżone, jednak jakoś bardziej odpowiadają mi chusteczki z Babydream. 

Carea płatki kosmetyczne: sięgam po nie najczęściej. Tanie, nie rozwarstwiają się i są miękkie. 

Wibo chusteczki matujące: trzymam je w torebce jak i pracy. Dobrze radzą sobie z nadmierną ilością sebum przy czym nie psują makijażu.
Próbki (niestety tylko dwie): 
Dermika Mesotherapist krem pod oczy: gęsty i bardzo wydajny krem pod oczy. Nie podrażnił mnie i zapewnił dobre nawilżenie okolic oczu.
Oillan balsam do ciała: próbka wystarczyła mi jedynie na nogi, więc balsam do najwydajniejszych nie należy, ale skóra była na prawdę fajnie nawilżona.

Oj i dotarliśmy do końca... Troszkę się tego nazbierało i teraz dzielnie zużywam kolejne moje kosmetyczne skarby :) Mam nadzieję, że Wam też dobrze idzie wykańczanie kosmetycznego arsenału???  


niedziela, 2 marca 2014

Wykończeni w lutym - projekt denko

Bardzo się cieszę, że mamy już marzec :) wiosna coraz bliżej!!! Dzisiaj podsumowanie lutowych zużyć. Nie jest tego tak wiele (w stosunku do moich ostatnich zakupów...), ale i tak się cieszę z każdego pustego opakowania. 
Garnier płyn micelarny /recenzja/: dla mnie jeden z lepszych płynów micelarnych. Na pewno będę do niego wracać, ponieważ stosunek jakości do ceny oraz wydajność są na plus. 
Następca: Uroda płyn micelarny

Bioderma Sebium płyn micelarny do skóry mieszanej i tłustej /recenzja/: ten płyn używałam nie do zmywania skóry ale do jej tonizowania i w tej roli spisywał się bardzo dobrze. Oczywiście z makijażem też dawał sobie radę, ale było mi go na to po prostu szkoda, tym bardziej, że w jego zmywaniu świetnie radzą sobie tańsze płyny micelarne np. Be Beauty czy Garnier. 
Następca: Uroda tonik Melisa

Yves Rocher Elixir 7.9 rewitalizujące serum usuwające oznaki zmęczenia /recenzja/: już za nim tęsknię... Serum napinało skórę, wygładzało ją. Nadawało się zarówno na noc pod bogatszy krem, jak również rano pod makijaż.
Następca: Auriga serum Flavo-C 8%  
Gąbka konjac: dzielnie mi służyła ponad 2 miesiące, jednak jej żywot dobiegł końca - zaczęła pękać i się rwać. Do mycia twarzy była wprost idealna - mięciutka, dokładnie usuwała resztki makijażu i zapewniała dodatkowy masaż. 
Następca: tu pytanie do WAS - jeśli wiecie gdzie można kupić lub znaleźć godnego następce tej gąbki to koniecznie piszcie o tym w komentarzach.

Dermopharma maska nawilżająca: przegenialna maska! Dawno nie miałam tak nawilżającej maseczki. Wyprasowała nawet moją zmarszczę na czole, co zdarza się na prawdę bardzo rzadko. Na jej temat pojawi się oddzielna recenzja bo produkt ten po prostu na to zasługuje. Niestety w moich okolicznych Biedronkach nie mogę ich już znaleźć :(

Selective Professional szampon odbudowujący do włosów zniszczonych /recenzja/: jest to pierwszy szampon od dość dawna, który pozwala mi na mycie włosów co 2 dni. Do tej pory musiałam myć je codziennie. Włosy są po nim pachnące, mięciutkie, nie obciążone. Jeżeli za jakiś czas moje włosy znowu zaczną wołać o codzienne mycie, to prawdopodobnie wrócę do niego :)
Następca: Isana szampon do włosów blond
Yves Rocher żel pod prysznic kwiat bawełny z Indii /recenzja/: bardzo ładny, delikatny i przede wszystkim świeży zapach. Żele z YR bardzo dobrze się pienią, nie wysuszają skóry i są wydajne.
Następca: Isana masło shea&marakuja

Avon łagodzący płyn do higieny intymnej /recenzja/: płyn sam w sobie nie był zły, ponieważ spełniał swoje podstawowe zadanie i nie podrażniał, jednak przeszkadzała mi jego wodnista konsystencja. Przez co nie był też zbyt wydajny.
Następca: Facelle pianka do higieny intymnej
Nivea Dry Comfort: niestety o komforcie żadnej mowy nie ma, jednak chciałam zaznaczyć, że ja niestety mam problemy z nadmierną potliwością... Nie chronił mnie w 100% przed poceniem a wieczorem czułam niemiły zapach spod pachy... Nie wrócę i nie polecam nikomu.

Fuss Wohl antyperspirant do stóp: tani i skuteczny sposób przed nadmierną potliwością stóp. Używam do zarówno latem jak i zimą gdy zakładam ciepłe buciory.
Carea płatki kosmetyczne: stały element projektu denko. Ostatnio polubiłam zieloną wersję :)

Facelle chusteczki do higieny intymnej: chusteczki są bardzo dobrze nawilżone, nie podrażniają, odświeżają i na promocji kosztują bardzo niewiele.

Cleanic chusteczki nawilżane: wersje perfumowane są świetne. Zapach jest ładny, dość długo utrzymuje się na skórze, a same chusteczki idealnie odświeżają dłonie i usuwają wszelkie zanieczyszczenia.
Próbki:
Vichy Normaderm: zastanawiam się nad jego kupnem, ponieważ całkiem dobrze matowił moją skórę i nadawał się pod makijaż.
Yves Rocher Evidence: niedawno kupiłam kolejną flaszkę tej wody - uwielbiam! Jest to chyba jeden z bardziej znanych i popularnych zapachów YR.
Yves Rocher Cerisier En Fleurs: świeży cytrusowa-kwiatowy zapach... Nie wiem czy to jakaś nowość czy już nie ma tej wody w e-skelpie, bo teraz nie mogę jej tam znaleźć.
Yves Rocher żel SOS detoks: miał cytrusowy zapach, napinał skórę, ale nie był to efekt wow bym miała ochotę kupić pełnowymiarowe opakowanie.
Yves Rocher podkład wygładzający: niestety kolor był zbyt ciemny i nawet po zmieszaniu z jaśniejszym podkładem był zbyt ciemny i nie miałam jak go wypróbować.

I tak wyglądało moje denko. Piszcie jeśli miałyście, któryś z tych kosmetyków - czy się u Was sprawdził i go lubiłyście, a może wręcz odwrotnie - czekałyście aż go wykończycie i nie będziecie musiały się z nim więcej męczyć :)

poniedziałek, 27 maja 2013

Fusswohl - masło do stóp


Otrzymując w przesyłce masło do stóp zostałam zmotywowana aby codziennie zadbać o moje stópki, które do tej pory były dość często pomijane w mojej pielęgnacji. Oczywiście stosowałam kremy nawilżające ale to było raczej co kilka dni (jak mi się o tym przypomniało...). A że idzie lato warto jednak o nie troszkę bardziej się zatroszczyć.
Od producenta:
Fusswohl masło do stóp: to kosmetyk zapewniający intensywną pielęgnację suchym i zmęczonym stopom. Zawarte w produkcie masło Shea, olejek z awokado i wosk pszczeli sprawią, że skóra stanie się miękka i sprężysta. Z kolei cenna gliceryna nawilży skórę, a mięta i limetka przyniosą przyjemne uczucie chłodu i świeżości. Regularne stosowanie kosmetyku pozwoli nam uzyskać efekt zadbanych i gładkich stóp.
Masło znajduje się w dość sporym, ale płaskim słoiczku, z którego bardzo dobrze wydobywa się kosmetyk. Jest ono zbite i treściwe, pod wpływem ciepła rozpuszcza się i bardzo łatwo się rozprowadza. Masło pachnie delikatnie miętowo z dodatkiem cytrynki. 
Z racji tego, że masło jest naprawdę zbite i smarujemy nim jedynie stopy, będzie bardzo wydajnym kosmetykiem, ponieważ jest go aż 200 ml... Używałam go (prawie) codziennie i nie wiem czy zeszło mi 1/4 opakowania.
Jeśli chodzi o działanie to muszę dodać, że jestem posiadaczką dość suchych pięt. Smarowałam nim stopy już w łóżku przed pójściem spać. Dość długo się wchłania, jednak czasami w nocy gdy się budziłam czułam, że pięty są już dość szorstkie. Dużo lepsze efekty daje jako uzupełnienie naszej pielęgnacji stóp, czyli regularne usuwanie twardej skóry, używanie tarek czy pumeksów. Posiadaczki naprawdę suchych pięt będą musiały uzbroić się w cierpliwość lub po prostu kupić mocniej nawilżający krem do stóp.

Dostępność: Rossmann
Cena: 12,49 zł / 200 ml

Masło nie podbiło do końca mojego serca. Stopy wyglądają lepiej, zwłaszcza przez regularne używanie kremu, jednak moje pięty nadal są dość suche. Są to moje odczucia po używaniu go przez miesiąc, więc jeśli coś miało by się zmienić (na plus) napiszę na pewno o tym w denku, ponieważ mam zamiar nadal go używać przez lato. 




czwartek, 10 stycznia 2013

Fusswohl lotion do nóg rozświetlający

Dziś recenzja pierwszego produktu otrzymanego w świątecznej paczce od Rossmanna. Mowa będzie o rozświetlającym lotionie do nóg marki Fusswohl. 






Opakowanie to miękka tubka, z której z łatwością wyciska się balsam. Otwór ani za wielki, ani za mały. 
Zapach jest przyjemny, nie duszący, jednak wyczuwalny. Jak zapewnia producent na skórze nie pozostaje tłusta warstwa, jednak czuć, że jest ona nawilżona. 
Jak można zobaczyć na zdjęciu drobinki są niewielkie, ale jest ich dość sporo. Balsam testowałam na rękach i uważam, że świetnie nadaje się do rozświetlenia całego ciała a nie tylko nóg. 
Co do trwałości - drobinki utrzymują się kilka godzin, jednak wiadomo przy ściąganiu i zakładaniu ubrać się ścierają. 

Niestety jest to typ kosmetyku, którego ja nie stosuję lub robię to naprawdę bardzo rzadko. Uważam, że balsamy z drobinkami rozświetlającymi świetnie komponują się z opaloną czy też śniadą skórą. Dlatego ja powrócę do niego latem. A teraz można śmiało nim się smarować wychodząc na jakąś imprezę karnawałową :) 

Dostępność: Rossmann
Cena: 7,79 zł / 125 ml

Lubicie balsamy z rozświetlającymi drobinkami czy jednak ich unikacie??

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...