Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 stycznia 2018

Projekt denko | styczeń 2018


Chyba nie muszę pisać, że kolejny miesiąc minął niczym pstryknięcie w palce... Koniec jednego miesiąca, początek kolejnego to idealny czas na podsumowanie, u mnie oczywiście kosmetyczne, a konkretniej zużyte kosmetyki :)


Balea | żel pod prysznic - sól z Morza Martwego & cytryna: bardzo przyjemny, delikatny i rześki zapach. Co do samego żelu nie mam żadnych uwag - dobrze się pienił, nie przesuszał skóry.

Allverne | nawilżający eliksir do kąpieli i pod prysznic - rajskie jabłko & cynamon: bardzo świąteczny i zimowy zapach. Używałam go tylko jako płynu do kąpieli i byłam z niego zadowolona. Zapach unosił się po całej łazience, a pianka była idealna.

Babydream für Mama | oliwka pielęgnacyjna: używałam w czasie ciąży, używam nadal. Teraz oliwki stosuję raz na kilka dni na mokre ciało - skóra jest nawilżona i elastyczna.


Nivea Men | żel do golenia: do golenia nóg najczęściej wybieram męskie żele do golenia, ponieważ są wydajniejsze i tańsze.

Nivea | dezodorant - fresh comfort: ten dezodorant trafił do mnie przez przypadek, ponieważ nie zauważyłam biorąc go z półki, że to nie antyperspirant. Jakoś go wypsikałam, ale do dezodorantu nie powrócę, ponieważ potrzebuję jednocześnie ochrony przed poceniem i brzydkim zapachem.


Clinique Clarifying Lotion 2 | tonik oczyszczająco-rozświetlający /recenzja/: po zużyciu całego opakowania nie zauważyłam spektakularnych efektów na mojej skórze, więc na pewno do niego nie wrócę.

Biochemia Urody | hydrolat z kwiatu pomarańczy: zapach jest gorzki, w ogóle nie kojarzy się z pomarańczami, jednak mi to nie przeszkadzało. Świetnie nadawał się do tonizacji twarzy.

Be Beauty | odświeżający żel micelarny do demakijażu oczu /recenzja/: płyn dobrze sprawdzał się w swojej roli, usuwał makijaż z oczu nie podrażniając ich.


Sephora | mleczko do ciała: bardzo lekki balsam, dość szybko się wchłaniał. Ta mała tubka podróżowała ze mną jakiś czas, więc na wyjazdach świetnie się sprawdzał. Jednak do bardzo suchej skóry może być zbyt lekki.

Kneipp | olejek do kąpieli: olejek "Tajemnica piękna" - argan, marula, rącznik, oliwka. Zapach przyjemny, choć pomieszałam go z płynem do kąpieli bo brakowało mi pianki w wannie :) 

Yves Rocher | żel-krem intensywnie nawilżający /recenzja/: kiedyś miałam już pełnowymiarowe opakowanie tego kremu i uważam, że dobrze sprawdza się przy tłustej skórze. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.

Calvin Klein | Euphoria /recenzja/: piękny zapach, wydaje mi się, że większość z Was go kojarzy :)


Buña | kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli 2w1 - melisa: przepiękny cytrusowy zapach. Żel dobrze się pienił.

Płatki kosmetyczne Be Beauty oraz Tami



I to wszystkie puste styczniowe opakowania :) dajcie znać, jeśli miałyście coś z tych kosmetyków i co o nich myślicie.

piątek, 6 października 2017

Projekt denko | wrzesień 2017

Kolejny miesiąc znów mi szybko minął... i pytam kiedy??? Niestety przy małym dziecku, mimo, że każdy dzień wygląda praktycznie tak samo, to czas przelatuje po prostu między palcami... Jak widzicie cierpi na tym blog, bo wpisy nie pojawiają się ani regularnie ani zbyt często. Ale mam nadzieję, że mimo to pozostaniecie dalej ze mną :D 

Dzisiaj pora na wrześniowe zużycia, których jest całkiem sporo. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Alverde | szampon Ultra Sensitive: szampon z racji małego i poręcznego opakowania używałam głównie na wyjazdach. Dobrze mył, włosy były miękkie, nie puszyły się.

Timotei with Jericho Rose | szampon Lśniący Blask: równie przyjemny szampon. Nie obciążał włosy, dobrze się rozczesywały.

Dove Baby | szampon: szampon dostałam w przesyłce od Rossmanna po narodzinach synka, jednak do pierwszego roku życia będę się starała stosować do jego pielęgnacji delikatniejszych w składzie kosmetyków, dlatego ten szampon wykorzystałam ja i dobrze się u mnie sprawdzał. Włosy były miękkie, dość dobrze się rozczesywały bez użycia odżywki.

Batiste | suchy szampon Cool&Crisp Fresh: w mojej szafce zawsze jest jakiś suchy szampon, a te z Batiste są wg mnie najlepsze, z tych dostępnych w drogerii :)


Yves Rocher | kremowy żel pod prysznic Orzechy Makadamia /recenzja/: fajny ale mało wydajny żel pod prysznic.

Balea | balsam pod prysznic: jak już wspominałam w ostatnim sierpniowym projekcie denko, nie przepadam za tego rodzaju kosmetykiem. Ale ten balsam o wiele lepiej się sprawdzał niż ten z Eveline i w składzie nie ma parafiny.

Wellness&Beauty | peeling cukrowo-olejowy z olejem z pestek mango i kokosa /recenzja/: bardzo lubię te peelingi w słoiczkach z Rossmanna. Są to mocne zdzieraki, które dzięki drobinkom oraz olejom w nich zawartych, pozostawiają gładką i nawilżoną skórę.

Avon | nawilżająco-wygładzający olejek do ciała i kąpieli z brazylijskimi jagodami Acai: olejek nie przypadł mi do gustu jeśli chodzi o stosowanie prosto na skórę ciała, więc zużyłam go dolewając do kąpieli. Ale szału nie było więc na pewno już nie zagości w mojej łazience.

Lactacyd | żel do higieny intymnej Fresh: żeli do higieny intymnej używam już kilka jak nie kilkanaście lat, za każdym razem sięgam po coś innego, już wykańczam dwa kolejne, ale o tym w następnym denku. Żel z Lactacyd nie podrażnił mnie i po prostu robił to co ma robić tego rodzaju kosmetyk :)


FussWohl | dezodorant do stóp: tani, dostępny w Rossmannie i robi swoje :)

Nality | zmywacz do paznokci: znaleziona resztka zmywacza z Biedronki, jeszcze jak widzicie w starym opakowaniu... Zmywacz wspominam bardzo dobrze.

Bic | maszynki Soleil Bella: lubię te maszynki z serii Soleil, te mają 4 ostrza, po goleniu nóżki pozostają mega gładziutkie :)

Luksja Creamy | nawilżające mydło w płynie Cotton Milk & Provitamin B5 (uzupełnienie 400 ml): przyjemnie pachnące mydełko, które nie przesuszało mi dłoni.


Sun Ozon | tropikalny balsam do opalania SPF 30: bardzo przyjemnie pachnący balsam do opalania, który chroni naszą skórę. W tym roku używałam balsamów do opalania tylko podczas spacerów. Nie zużyłam go do końca, jednak data przydatności już minęła.

Ziaja Sopot Sun | żel łagodzący po opalaniu - kompres łagodzący 3% D-panthenolu, alantoina, wapń: bardzo fajny chłodzący i kojący żel po opalaniu. Używałam go w zeszłym roku na wakacjach. Z racji tego, że w tym roku nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, a termin ważności już minął muszę się już z nim pożegnać, ale z przyjemnością do niego wrócę :)


The Body Shop | rumiankowy balsam do demakijażu /recenzja/: bardzo fajna odmiana od tradycyjnego demakijażu. Wykorzystanie olejków do zmywania makijażu to bardzo dobra alternatywa, zwłaszcza na najbliższe miesiące, by oczyścić skórę ale jej dodatkowo nie przesuszać. Balsam dobrze usuwał podkład jak i tusz do rzęs.

Garnier Essentials | nawilżający tonik witaminowy /recenzja/: przyjemny tonik, który odświeżał, nie pozostawiał lepkości skóry, nie podrażniał jej.

Avon Planet SPA | ujędrniające serum do szyi i dekoltu z ekstraktem kolumbijskiej kawy: dobre serum do nawilżania szyi oraz dekoltu, szybko się wchłaniało i nie pozostawiało lepkości na skórze.


Tami | oczyszczające płatki do twarzy - ekstrakt z ogórka & ekstrakt z aloesu: używałam ich na wyjeździe i całkiem całkiem dawały radę, jednak aby zmyć makijaż z oczu należało wykorzystać kilka płatków. Płatki po otworzeniu należy od razu zużyć, bo dość szybko wysychają.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: niestety po zmianie składu nie są już tak miękkie i przyjemne, ale te co mam po prostu muszę zużyć...

L'Oreal | chusteczki oczyszczająceTriple Active oraz Isana Young | chusteczki oczyszczające Kokos&Mango: chusteczki używałam do zmywania resztek makijażu z oczu, po rozpuszczeniu maskary masełkiem z The Body Shop.


Astor | podkład Mattitude: chyba mój ulubiony podkład na lato, a nawet na cały rok jeśli potrzebuje lekkiego krycia i wyrównania kolorytu skóry. Łatwo się aplikuje, nie pozostawia smug, nie jest widoczny na skórze, ma matowe wykończenie. Nie zapycha i nie podkreśla suchych skórek.

Iwostin Purritin | korektor maskujący: kosmetyk odnaleziony po latach w czeluściach szuflady... Bardzo się z nim nie polubiłam. Niestety nie jest to korektor, który zakamufluje jakiekolwiek wypryski. Zdecydowanie makijażowy bubel...


PRÓBKI:
Yope | naturalny żel pod prysznic Dziurawiec: bardzo przyjemny i ładnie pachnący żel pod prysznic.
Evree | regenerujący balsam do ciała Max Repair: miałam już pełną wersję tego balsamu /recenzja/ i znalazł się on w moich zimowych ulubieńcach. Idealny balsam na zimę :)
Yves Rocher | krem Ovale Lifting: dobrze nawilżajacy krem do twarzy, obawiałam się, że będzie zbyt ciężki do mojej tłustej skóry, ale o dziwo dobrze się wchłaniał a rano nie wstawałam z mega tłustą skórą. Próbka starczyła mi na dwa użycia.
Sisley | krem pod oczy: kremik miał postać lekkiego żelu, używałam go na noc pod cięższy krem. 
Chloe | See By Chloe: przepiękny zapach. Koniecznie powąchajcie jeśli tylko będziecie mieć okazję. 


A Wam jak poszło we wrześniu z zużyciami?



sobota, 9 września 2017

Projekt denko | sierpień 2017


Zużycia pojawiają się dość późno, jednak przed wyjazdem do siostry nie dałam rady się wyrobić ze zdjęciami i postem, ponieważ jak zobaczycie poniżej, dosyć dużo udało mi się wykończyć kosmetyków.


Nivea Silk Mousse | pianka pod prysznic /recenzja/bardzo fajny gadżet pod prysznic. który umila czas kąpieli.

Balea | żel pod prysznic Cabana Dream: tani żel dostępny w drogerii DM. Zapach świetny i dość wydajny. Dla mnie te żele są troszkę podobne do tych z Isany.

Avon Senses | żel pod prysznic My Moment: już kiedyś o tym wspominałam, że lubię żele z tej serii. Pachną świetnie, dobrze się pienią i nie przesuszają mojej skóry.

Avon | płyn do kąpieli Cranberry & Orange: do płynów z Avonu również lubię wracać. Dobrze się pienią i do tego mają przepiękne zapachy.


Vivian Grey | mydło w płynie: mydełko dostałam w prezencie, więc nie wiem gdzie można je kupić. Zapach na pewno przypadłby do gustu osobom lubiącym męskie nuty zapachowe - mi się bardzo podobał.

Linda | nawilżające mydło w płynie Miód Manuka & Mango: mydełko z limitowanej wersji. Bardzo lubię mango więc nie mogłam przejść obok tego mydła obojętnie. Zapach bardzo mi się spodobał, choć samo mydło nie było bardzo wydajne.

Hean Slim No Limit | cukrowy peeling do ciała /recenzja/wydajny, dobrze zdzierający naskórek peeling do ciała.

Avon | peeling do stóp Cherry Ice: peeling ma bardzo małe drobinki. Używałam go zarówno do stóp i dłoni, ale zdarzyło się użyć na całe ciało i również pozostawił wygładzoną skórę. Peelingi te pojawiają się w różnych zapachach.


Eveline Cosmetics | intensywnie nawilżający balsam do ciała pod prysznic: balsam kupiłam na fali nowości, jednak ta forma aplikacji balsamu po dłuższym czasie bardzo mnie męczyła. Po prysznicu należy nanieść balsam na ciało i chwilę odczekać, i tak stoję pod tym prysznicem i stoję.... Wolę jednak nasmarować ciało tradycyjnym balsamem. Na moje nieszczęście mam chyba jeszcze dwa takie kosmetyki w swoim arsenale...

Nivea | olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba /recenzja/śliczny zapach, dobre nawilżenie ciała. Do tego olejek dosyć szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustej, lepiej warstwy na ciele.

Ziaja Multi Modeling | ekspresowe serum do ciała antycellulitowe /recenzja/serum wygładziło skórę, jednak efekt uelastycznienia był mniej spektakularny w porównaniu do serum z Eveline. Przyzwoity kosmetyk, ale bez fajerwerków.

Dove | antyperspirant Powdr Soft: bardzo przyjemnie, delikatnie pachnący czystością antyperspirant. Może nie spisywał się w 100% jednak ja mam dość spore problemy z poceniem. Do tej wersji będę wracać.


Nivea Hairmilk | mleczny szampon do włosów oraz mleczna odżywka /recenzja/: duet, który się u mnie bardzo dobrze sprawdził. Włosy były miękkie, nie były obciążone.

Farmona Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/:  pokazywałam efekty na instagramie. Jak dla mnie niezawodny - wysyp baby hair murowany.

Schauma | suchy szampon Cotton Fresh /recenzja/: przyzwoity suchy szampon, który ratuje w kryzysowych włosowych sytuacjach :)

Babydream | puder: nie zgadniecie do czego go używam... tak, tak - do włosów :) uważam, że jest to najtańszy, najbardziej wydajny i najlepiej działający (porównywalnie do Batist) suchy szampon. Używam go na noc i nie straszny mi biały nalot, włosy rano są rano po prostu "czyste" :D


Be Beauty | płyn micelarny: tani, dostępny w każdej Biedronce płyn micelarny, który zawsze się u mnie dobrze sprawdza. Rozpuszcza cały makijaż nie podrażniając oczu.

Synergen Fruity Flirt | kremowy peeling do skóry mieszanej: bardzo kiepski produkt. Męczyłam się z nim jakiś czas ale już nie mam siły do niego i połowa opakowania leci do kosza. U mnie ten kosmetyk nie robi nic w kwestii peelingu. Drobinki są maleńkie, jest ich niewiele. Zapach jest przyjemny, więc może się sprawdzi u niektórych jako żel do mycia twarzy, bo o peelingu nie ma co tu mówić.

Ziaja | krem nawilżający 25+ matujący /recenzja/: to już moje kolejne opakowanie tego kremu, kolejne już mam w zapasie. Skład może nie jest idealny, ale skoro się sprawdza u mnie najlepiej jako krem dzienny to na pewno będę po niego sięgać.

Bambino | krem ochronny z tlenkiem cynku: krem używałam kiedyś jako maseczki, jednak efekty nie były chyba wow bo pół opakowania mi zostało, jednak data przydatności już minęła...


Cleanic | chusteczki do demakijażu: ostatnio zaczęłam używać ich do usuwania resztek makijażu o czym pisałam TUTAJ. Chusteczki z Cleanic dobrze się u mnie sprawdzają, nie podrażniają oczu.

Zrób Sobie Krem | glinka biała: przy cerze tłustej, problematycznej i z rozszerzonymi porami maseczki z glinek działają cuda. Gdy wykończę trochę swoich maseczek to na pewno zamówię kolejną porcję czystej glinki.


Bourjois | maskara Volume reveal /recenzja/: wydajny tusz, który służył mi kilka miesięcy. Tusz ładnie rozdzielał i wydłużał moje rzęsy. Nie osypywał się w ciągu dnia.

Maybelline | maskara wodoodporna The Rocket Volum: tusz kupiłam na wakacyjny wyjazd (zeszłoroczny), teraz znalazłam go robiąc porządki. Sam tusz bardzo dobrze się u mnie sprawdził, a do tego ma silikonową szczoteczkę, którą bardzo lubię.

Essence | maskara Get Big Lashes: tusz również odnaleziony po czasie. Nie mam z nim złych skojarzeń więc chyba był dobry. Ma gęstą, mega dużą szczoteczkę.

Synergen | antybakteryjny puder kompaktowy (odcień naturalny 04): puder kupiony na promocji za 5 albo 6 zł. Kupiłam go po raz drugi, choć sama się teraz zastanawiam dlaczego... Niestety mat na moje skórze bardzo krótko się utrzymywał, musiałam poprawiać się co 2-3 godziny.


Sisley | regenerujący krem do twarzy z masłem shea: próbka diabelnie drogiego kremu. Krem bardzo przyjemny, dobrze nawilża jednak jego specyficzny i mocny zapach spowodował, że połowę zużyłam na dekolt...

Avene | Cleanance Expert: próbka kremu przeznaczonego dla skóry problematycznej.

Yonelle | hydrolipidowy krem infuzyjny H2O: bardzo przyjemny krem do twarzy. Ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza na skórze.

Tołpa, dermo face, sebio | matujący krem korygujący: muszę przyznać, że krem bardzo mi się spodobał. Fajnie sprawdzał się na dzień pod makijaż jak i solo, gdy się nie malowałam. Może kupię pełnowymiarowe opakowanie :)

Ziaja Cupuacu | balsam pod prysznic: przyjemny, acz szybko ulatniający się zapach. Balsam zużyłam na raz i skóra była po nim przyjemnie nawilżona, nie potrzebował już tradycyjnego balsamu po prysznicu.

Kenzo | Flower by Kenzo: powiem tylko tyle - przecudowny zapach...

Kringle | wosk Spiced Apple: bardzo przyjemnie pachnący wosk, który jest wyczuwalny nawet w bardzo dużych pomieszczeniach.


Jak pisałam na początku całkiem sporo tego było, więc mam nadzieję, że doczytałyście do końca :)


wtorek, 1 marca 2016

PROJEKT DENKO | luty 2016

Czas leci nie ubłaganie, a zdaję sobie z tego sprawę, zwłaszcza kiedy umieszczam na blogu wpis poświęcony moim miesięcznym zużyciom... Niedawno robiłam podsumowanie stycznia a już mamy lutowe denko. 
Sisley | mleczko oczyszczające z białą lilią: otrzymałam je przy zamówieniu z Sephory. Zużyłam, jednak forma mleczka nie jest moją ulubioną, ponieważ nie lubię używać ich do demakijażu oczu - zostawiają zawsze nieprzyjemną mgłę na oczach, a twarz przeważnie pozostaje lepka. To mleczko miało bardzo delikatny zapach, dobrze usuwał makijaż twarzy, jednak z oczami było troszkę gorzej. Według mnie nie jest to jakiś wybitny kosmetyk, za który w pełnowymiarowym opakowaniu miałabym zapłacić 390 zł.

Pharmaceris A | delikatna pianka myjąca do twarzy /recenzja/: polubiłam się z tą pianką. Była gęsta, delikatna ale zarazem skutecznie oczyszczała twarz. Nie napinała skóry i nie wysuszała jej. Do tego zdziwiła mnie swoją wydajnością. Gdy już nie będę miała w głowie co chciałabym przetestować do oczyszczania twarzy to niewykluczone, że kupię ją ponownie.

Soraya Bio Repair 30+ | delikatny płyn micelarny /recenzja/: płyn kupiłam w Lidlu i nie jest to płyn, do którego będę wracać. Dobrze radził sobie z usuwaniem makijażu, zarówno twarzy jak i oczu, jednak czasami potrafił mnie w nie szczypać... 
Bourjois | podkład 123 Perfect /recenzja/: kolor podkładu ładnie stapiał się z moją skórą, nie tworzył maski, wyglądał naturalnie. Jak pisałam w recenzji, ma on średnie krycie, nie podkreśla rozszerzonych porów, jednak na mojej tłustej skórze dość szybko zaczyna się świecić. Raczej do niego nie powrócę, jednak uważam, że to dość ciekawy kosmetyk. 

L'Oreal | maskara Volume Million Lashes Feline /recenzja/: nie ukrywam, że tusze z L'Oreal lubię :) bardzo odpowiadają mi silikonowe szczoteczki, które ładnie rozdzielają rzęsy. Aby zobaczyć efekty na rzęsach zapraszam do jej osobnej recenzji. Po zakupie tej masakry warto ją odkręcić, użyć 2-3 razy i odłożyć na jakiś czas aby podeschła (ponieważ na początku może sklejać rzęsy), jednak jest ona tak "mokra", że wystarczy nawet na 5-6 miesięcy używania. 
Balea Professional | szampon głęboko oczyszczający /recenzja/: szampon świetnie się sprawdzał do oczyszczania włosów. Nie spowodował u mnie przesuszenia czy też podrażnienia skóry głowy. Jednak i na naszym rynku znajdzie się taki szampon (np. którykolwiek szampon pokrzywowy). 

Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/: odżywka po której widzę działanie (i nie tylko ja). Mnóstwo sterczących antenek otacza moją głowę. Warto przelać go do butelki z atomizerem, spryskiwać skórę głowy zaraz po umyciu i suszyć włosy suszarką - nie powoduje ona wtedy przetłuszczania się włosów. Niestety odżywka stosowana na włosy już wysuszone powoduje mocne ich przetłuszczenie. Używam ją głównie od momentu jesiennego przesilenia, włosy lecą mi wtedy garściami... Zawsze wracam do niej z podkulonym ogonem. I zawsze działa :)
Facelle | pianka do higieny intymnej /recenzja/: bardzo delikatna pianka, sprawdzała się zarówno do celu do jakiego została wyprodukowana, jak również do oczyszczania twarzy. Był to idealny kosmetyk do zabrania w podróż. Niestety nie jest już dostępny w drogeriach Rossmann. 

Eveline Cosmetics | serum intensywnie wyszczuplające /recenzja/: to moje drugie opakowanie serum, więc już to samo mówi za siebie :) serum ładnie wygładza skórę, prezentuje się ona wizualnie o wiele lepiej. Oczywiście samo serum nie pozbawi nas skórki pomarańczowej, jednak warto go mieć w kosmetyczce, zwłaszcza latem, gdy odkrywamy nasze nogi. Uprzedzam, że to serum ma delikatnie chłodzący efekt :)

Bath & Body Works | żel pod prysznic Violet Lily Sky /recenzja/: gdyby żele były tańsze i łatwiej dostępne na pewno królowałyby w mojej łazience. Zapach jest intensywny, długo wyczuwalny w pomieszczeniu i na skórze. Bardzo dobrze się pieni, jest bardzo gęsty przez co niezwykle wydajny. 

Isana | żel pod prysznic z ekstraktem z owoców malin: żele tanie, o ładnych zapachach (również jest ich szeroki wybór), dostępne w każdym Rossmannie. Ja je lubię i na pewno będą pojawiać się kolejne ich opakowania w projektach denko.
Avon Planet Spa | odżywczy scrub do rąk i stóp z masłem shea: kiedy byłam w liceum pamiętam, że uwielbiałam peeling do ciała z tej serii. Niestety nie jest już on dostępny. Jednak scrub do dłoni (tylko tak go używałam) jest tak samo skuteczny (czytaj: dobry zdzierak). Wygładza skórę i pozostawia skórę odżywioną. Bardzo fajny kosmetyk i już się zastanawiam nad zakupem kolejnej tubki (niestety jak widzicie na zdjęciu trafiła mi się krzywo nadrukowana tubka...).

Uroda | Polskie Kwiaty Malwa - wygładza i pielęgnuje: krem dostałam do testowania, jednak zawiera on na początku swojego składu parafinę, która powoduje pogrom na mojej twarzy. Zużyłam go do stóp. 

Mariza | krem naprawczy do rąk /recenzja/: jest to kosmetyk, który pojawił się u mnie ponownie. Dobrze nawilża skórę dłoni, pozostawia ochronną warstwę, przez co bardziej sprawdza się nakładany na noc. 
Isana | płatki kosmetyczne: tanie, miłe i nie rozwarstwiające się płatki. Nie mam im nic złego do zarzucenia.

Cleanic | chusteczki odświeżające z płynem antybakteryjnym: stosowałam je tak jak inne mokre chusteczki, czyli do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Dobrze je oczyszczały i nie przesuszały dłoni. Miały bardzo ładny zapach, a mniejsze opakowanie (40 szt) może również dobrze się sprawdzić w podróży. 



Mimo, że luty był krótszy niż reszta miesięcy to wydaje mi się, że zużycie kosmetyków jest na całkiem dobrym poziomie. Oczywiście piszcie czy miałyście coś z tych produktów i jak się u Was sprawdziły :)



sobota, 27 lutego 2016

BALEA Professional | szampon głęboko oczyszczający

O kosmetykach Balea słyszała już chyba każda z Was. Jakiś czas temu recenzje tych kosmetyków pojawiały się jak grzyby po deszczu. Oczywiście i ja uległam tej modzie i gdy byłam w Berlinie nie mogłam nie wejść do DMu i nie zaopatrzyć się w kilka kosmetyków. Szampon był dość zachwalany, więc postanowiłam, że może przy moich przetłuszczających włosach się sprawdzi. 


Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Sodium Chloride, Glycerin, Panthenol, Zinc Sulfate, Betaine, Menthol, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Coco-Glucoside, Laureth-2, Citric Acid, Lactic Acid, Sodium Benzoate.

Dostępność: drogerie DM, internet
Cena: ok. 1,5 euro | 250 ml

Kosmetyk znajduje się w miękkiej plastikowej tubce. Na początku dobrze się z niego aplikował, jednak pod koniec tubka gniotła się i źle wydobywało mi się z niej szampon. Szampon nie jest ani gęsty, ani rzadki. Jest bezbarwny, pachnie odświeżająco. Jest bardzo wydajny, bo niewielka ilość produktu wystarczy aby umyć włosy. Szampon bardzo mocno się pieni. 

Szamponu stosowałam raz, dwa razy w tygodniu. Choć zdarzało się, że używałam go kilka razy z rzędu i nic złego nie działo się ze skórą mojej głowy. Nie była ona przesuszona, ani podrażniona. Szampon na prawdę dogłębnie oczyszczał włosy, po spłukaniu włosy były dość tępe, dlatego warto było użyć po niej odżywkę, aby ułatwić ich rozczesanie. 

Osobiście jestem z niego zadowolona i gdy będę miała okazję możliwe, że kupię go ponownie. Jednak nie jest to kosmetyk wart tego by specjalnie go sprowadzać i przepłacać. 


wtorek, 30 września 2014

Zużycia... | sierpień - wrzesień

Muszę się Wam przyznać, że ostatnio projekt denko nie funkcjonuje u mnie jak należy... Mam otwarte 4 balsamy do ciała, 4 czy 5 szamponów, itd. itp... Dlatego dzisiejszy wpis na temat pustych opakowań zatytułowałam zużycia a nie projekt denko - mam nadzieję, że szybko się ogarnę i powrócę do systematycznego zużywania kosmetyków :) 
Większość zużyć miała miejsce w sierpniu. We wrześniu troszkę podróżowałam i używałam kosmetyków, które były na miejscu lub zabranych ze sobą próbek. Dlatego będzie to dość skromny wpis. 
Balea żel pod prysznic | mango /recenzja/: mega zapach. Nie czuć w nim żadnej chemii czy sztuczności. Nie jest może ona najgęściejszym i najwydajniejszym żelem, jednak za cenę kilku centów jestem w stanie mu to wybaczyć :)
Isana żel pod prysznic | limonka i mięta /recenzja/: letnia świeża propozycja od Isany. Żel dobrze się pieni, jest wydajny, tani i bardzo dobrze dostępny. Zapach nie powalił mnie na kolana, ale żele tej marki lubię i co jakiś czas próbuję kolejne warianty zapachowe.
Avon płyn do kąpania | figa i wanilia: ciepły, otulający zapach. Płyn tworzy fajną pianę. Co jakiś czas lubię wracać do płynów do kąpieli z Avonu. Są tanie i wydajne.
Facelle płyn do higieny intymnej: tani i bardzo dobry płyn. Używam do często na wyjazdach jako kosmetyku do twarzy, ciała i włosów. W każdej roli sprawdza się znakomicie. 
Estetica Spa Energy peeling do ciała | arbuz i melon /recenzja/: bardzo, bardzo delikatny peeling do ciała. Lepsze efekty dawał użyty na suchą skórę. Konsystencja dość wodnista i przeciekająca przez palce. Miłośniczki mocniejszych zdzieraków na pewno go nie polubią. Nie zostawiał na skórze tłustej powłoczki. 
Be4Me: zapach dostępny w Biedronce za śmieszne pieniądze. Mała buteleczka w sam raz do torebki, a sam zapach dość długo utrzymuje się na skórze. Jest to "odpowiednik" zielonego jabłuszka DKNY. 
Dove Mineral Tauch: bardzo polubiłam zapach tej zielonej serii. Kulka dość długo zapewniała mi poczucie komfortu. Mimo, że nie przepadam za taką formą aplikacji nie wykluczam, że do niego nie powrócę.
Dove Invisible Dry: jednak z wygodniejszych form aplikacji antyperspirantu. Jeśli chodzi o ochronę, to było z tym średnio. Dodatkowo sztyft zostawiał białe ślady na ciemnych ubraniach. 
Etiaxil | skóra wrażliwa: przy moich dość spory problemach z potliwością muszę sięgać co jakiś czas po bloker. Tym razem padło na Etiaxil, który jest przeznaczony do skóry wrażliwej. Niestety bloker wywołał u mnie podrażnienie i mega swędzenie skóry... (niestety wszystkie dotychczas stosowane blokery powodowały u mnie te przykre dolegliwości). Maleńkie opakowanie nie wystarczyło na zbyt długo. Działanie blokera nie było długotrwałe. Należało na prawdę bardzo regularnie go używać, a urządzenie sobie kilkudniowej przerwy powodowało nawrót problemów.
L'Oreal Elseve Fibralogy maska pogrubiająca strukturę włosów /recenzja/: maska ma przecudowny, słodki zapach. Włosy są po niej zdyscyplinowane, dociążone ale nie obciążone. W dotyku czuć jakby były grubsze. 
Isana Med krem do rąk z mocznikiem 5,5% /recenzja/: lekki krem, który niestety pozostawiał lekki film, który niestety nie ułatwiał mi życia w biurze. Nawilżenie jakie daje jest krótkotrwałe. O wiele bardziej lubię ten krem w wersji podstawowej (Isana ale nie Med).
Oriflame serum do rzęs /recenzja/: przy regularnym używaniu zauważyłam wzmocnienie rzęs, jednak nie widziała by szybciej one rosły lub by się wydłużyły. Wygodny aplikator. Serum nie podrażniło mnie.
Siquens płyn micelarny /recenzja/: drogi płyn, który nie do końca sprawdzał się przy demakijażu oczu. Niby tusz był zmyty z rzęs, jednak w trakcie mycia twarzy żelem pod oczami tworzyły się czarne obwódki. Z podkładem sprawował się lepiej, jednak mi zależy głównie na tym by micel zmywał mi tusz z rzęs, makijaż twarzy domywam i tak zawsze żelem.
Alverde emulsja do mycia twarzy /recenzja/: delikatna emulsja, która sprawdza się zarówno do porannego odświeżenia skóry jak również do wieczornego oczyszczania. Skóra nie jest przesuszona, pozostaje lekko zmatowiona.
Iwostin PurritinRemover żel redukujący trądzik /recenzja/: używając żelu nie zauważyłam żadnych efektów na mojej skórze...
Graffiti żel do włosów: jak widać nie zużyty do końca, jednak wygrzebałam go z dna szafki i termin już dość dawno temu minął... Używałam do ujarzmiania sterczących włosów, gdy zależało mi na tym by fryzura była gładka.
Noni Care pomadka do ust Delux /recenzja/: niestety z tą pomadką nie polubiłam się do końca, ponieważ zabarwiała usta na czerwono. Jednak zapach i ochrona przed wiatrem jak najbardziej na plus.
Carea: jak na razie ulubione płatki
Maseczka Dermo Minerały: maseczka z glinką dostępna co jakiś czas w Biedronce. Oczyszcza skórę, zwęża pory. Bardzo ją lubię i gdy tylko się pojawia kupuję kilka sztuk. 
Vichy Normaderm: nadal zastanawiam się nad zakupem tego kremu, bo próbka fajnie się spisywała...
Love Me Green krem do rąk: krem miał dość wodnistą konsystencję, dość długo się wchłaniał. Jest to raczej lekki krem, aby nawilżyć dobrze dłonie musiałam sięgać po niego dość często. 
Macadamia maska do włosów: maska idealna!!! Na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie. Włosy były idealnie wygładzone, nie obciążone i mega odżywione. 
Nivea szampon i odżywka Long Repair: ten duet to dla moich włosów za dużo. Włosy po kilku godzinach były widocznie obiążone i wymagały ponownego odświeżenia. 
Ziaja mleczko do ciała | bio olejek arganowy: świetne mleczko do ciała. Jego konsystencja bardziej przypomina balsam, jednak kosmetyk bardzo szybko się wchłaniał w skórę i pozostawiał ją nawilżoną i odżywioną.
Love Me Green ujędrniający balsam do ciała: cudowny, świeży zapach zielonej herbaty, który dość długo utrzymywał się na skórze. Nie zauważyłam uelastycznienia skóry, jednak była ona nawilżona. 

poniedziałek, 22 września 2014

ULUBIEŃCY | lato 2014

Za oknem niestety mamy już jesień, dlatego dzisiaj na blogu kosmetyczne podsumowanie lata. Znalazłam kosmetyki, które sprawiały mi radość z ich używania z niemal każdej kategorii kosmetycznej więc zapraszam do dalszej części posta. 




Tradycyjnie w komentarzach czekam na Waszych ulubieńców :) Mam nadzieję, że ta bura pogoda wpływa na Was bardziej korzystnie, bo ja piszę do Was spod mojego ulubionego, ciepłego kocyka :)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Balea żel pod prysznic Mango Mambo

Żele z Balea są u nas chyba najbardziej sztandarowymi kosmetykami tej marki (oprócz szamponów i odżywek). Wiele osób kupuje je będąc w DMie i wcale się temu nie dziwię, ponieważ mają one przecudowne zapachy i kosztują jedyne 65 centów. 
Gdy byłam ostatnio w DMie dostępna była jeszcze limitowana letnia (poprzednia) edycja żeli pod prysznic. Pierwszym, który otworzyłam to ten o zapachu mango. Sam owoc bardzo uwielbiam, a zapach żelu jest na prawdę bardzo naturalny, nie czuć w nim chemii. Kąpiel jest na prawdę bardzo przyjemna, a zapach jakiś czas utrzymuje się zarówno w łazience jak i na ciele. 
Sam żel jako żel sprawdza się równie dobrze. Pieni się i myje ciało, nie przesuszając skóry. Kosmetyk nie jest może najwydajniejszy w swojej kategorii, ale za tą cenę i obłędny zapach jestem w stanie mu to przebaczyć. 

Oczywiście przy kolejnej wizycie w DMie na pewno zaopatrzę się w kolejne opakowania żeli z Balei :)


wtorek, 10 grudnia 2013

Projekt denko - listopad

Właśnie mija pierwsza dekada miesiąca więc pora najwyższa na projekt denko. Produktów nie jest za wiele więc zapraszam na krótkie ich recenzje. 
Przy zużytych produktach napiszę również czym je zastąpiłam byście mogły wiedzieć jakich recenzji możecie spodziewać się w najbliższym czasie.
Vichy Normaderm głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy /recenzja/: bardzo, bardzo wydajny żel. Duża butelka wystarczyła mi chyba na ponad pół roku. Świetnie oczyszcza skórę, czasami troszkę ją ściąga ale nie przesusza jej. Do tego świeży, cytrusowy zapach.
Następca: Garnier Czysta Skóra Fruit Energy

Blanchette B. płyn micelarny /recenzja/: płyn produkowany przez Torf Corporation dla sklepów Kaufland. Tani i całkiem dobrze radzący sobie z usuwaniem makijażu płyn. Wypróbowałam, zużyłam ale chyba więcej po niego nie sięgnę, ponieważ bardziej dostępny jest dla mnie płyn z Biedronki. 
Następca: Garnier płyn micelarny

Bielenda płyn 2-fazowy Awokado: jest to jeden z pierwszych płynów po jaki sięgnęłam po kilku letniej przerwie. Do płynów tych miałam dość sceptyczne podejście po próbach z płynem z Ziaji. Płyn z Bielendy u mnie się sprawdził, nie podrażnił skóry wokół oczu, dobrze usuwa wodoodporne kosmetyki. Skóra pozostaje delikatnie tłusta ale filtr ten usuwam płynem micelarnym lub zmywam twarz żelem. 
Następca: Bielenda płyn 2-fazowy Bawełna
Dove Intense Repair ekspresowa maseczka regenerująca /recenzja/: odżywka bez efektów wow. Włosy dobrze się po niej rozczesują, są miękkie w dotyku i nie obciążone. 
Następca: Alverde odżywka z amarantusem

Himalaya rewitalizujący olejek do włosów: olejek przeznaczony jest do skóry głowy, który ma za zadanie wzmocnić włosy od cebulek. Niestety u mnie olejki nakładane na skórę głowy zupełnie się nie sprawdzają, ponieważ włosy po ich nałożeniu wypadają mi po prosu garściami przy myciu. Dlatego też używałam go do olejowania włosów na długości i tu spisywał się całkiem dobrze, ale kosmetyk jest bardzo wydajny i niestety minął mi już jego termin przydatności.  
Balea żel pod prysznic wiśnia i migdał /recenzja/: przyjemny żel o kremowej konsystencji jednak nie jest wydajny. Niestety akurat ta wersja zapachowa nie skradła mojego serca.

Apart  hipoalergiczny żel pod prysznic figa i irys: z kolei ten żel jest wydajny, ma delikatny zapach. Dobrze się pieni (używałam go czasami jako płyn do kąpieli), dobrze myje i nie wysusza skóry.
Następca: Avon Senses Winter Cocoon
L'Oreal True Match: podkład nie jest wykończony, jednak muszę wyrzucić opakowanie, ponieważ spadł mi on w łazience na kafelkach i niestety buteleczka pękła... Resztę produktu przelałam do zastępczego opakowania.

Manhattan puder sypki /recenzja/: w recenzji pisałam, że puder się u mnie spisał, jednak przy bardzo długim używaniu miałam wrażenie, że puder nie matuje na tak długo jak na początku. Używałam go zamiennie z pudrem ryżowym z BU i oba produkty wystarczyły mi na ponad 2 lata. Puder z Manhattanu bardzo ładnie wyglądał na twarzy, nie podkreślał zmarszczek i suchych skórek. W przyszłości nie wykluczam powrotu do tego kosmetyku :)
Następca: Synergen puder prasowany

L'Oreal False Lash Wings /recenzja/: tusz, z którym polubiłam się po jakimś czasie. Na początku był rzadki i sklejał rzęsy jednak z upływem czasu malowało mi się nim co raz lepiej. Po ok. 4-5 miesiącach zaczyna się osypywać.
Cosmabell peeling do stóp /recenzja/: bardzo fajny i ciekawy produkt. Stopy po około miesiącu nadal wyglądają dobrze, jedynie pięty powoli wracają do normalności. Gdyby tego typu peelingi były tańsze na pewno zagościłyby na stałe w mojej pielęgnacji stópek.

Cleanic chusteczki oczyszczające z płynem antybakteryjnym: chusteczki prześlicznie pachną i jeśli będę kupować produkty tego typu to na pewno będą one z tej serii perfumowanej. Chusteczki dobrze oczyszczają, a zapach na dłoniach pozostaje bardzo długo.
Babydream chusteczki nawilżane: używam ich niezmiennie od ponad roku...

Cleanic chusteczki do higieny intymnej: chusteczki do strefy intymnej są u mnie zawsze w kosmetycznych zasobach, ostatnio były to głównie chusteczki z Facelle, ale to była miła odmiana. Chusteczki mają ładny zapach, dobrze odświeżają i nie wysychają szybko w opakowaniu.
Wibo bibułki matujące: mała i przydatna rzecz w szczególności gdy ma się większe lub mniejsze problemy ze świeceniem się skóry twarzy. Dobrze zbierają nadmiar sebum, nie uszkadzają makijażu.

Carea płatki kosmetyczne: nie moja wina, że Biedronkę mam najbliżej... opakowania po płatkach zacznę niedługo liczyć w setkach... Ostatnio polubiłam bardziej wersję zieloną, która ma zszywane brzegi.

PRÓBKI
Pirolam szampon przeciwłupieżowy: stosuję profilaktycznie raz na jakiś czas.
Lovera krem przywracający równowagę (cera mieszana): krem miał matowić skórę, jednak mat był dość krótkotrwały a krem miał dość bogatą konsystencję, ale makijaż dobrze się na nim trzymał.
Avon eliksir Anew Ultimate 7S: eliksir ładnie napina skórę, dobrze się wchłania, jednak ze względu na skład nie skuszę się na jego zakup.

Zużytych produktów nie jest bardzo dużo, ale i tak dużą satysfakcję sprawia mi wyrzucanie tych wszystkich opakowań :) Mam nadzieję, że też dzielnie zużywanie swój arsenał kosmetyczny a nie tylko kupujecie :)

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...