Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perfecta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perfecta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 kwietnia 2015

3 x NIE | #1

Dziś rozpoczynam serię postów 3 x NIE. Będę w niej pisać o kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły. Na szczęście nie jest ich zbyt wiele, ponieważ często przed zakupem sprawdzam opinię na ich temat w internecie. 
Garnier NEO antyperspirant w suchym kremie /recenzja/
Z antyperspirantami czy dezodorantami z Garniera niestety się nie lubię. Jak do tej pory, żaden się u mnie nie sprawdził. Mimo, że aplikacja kremu pod pachami była wygodna, kosmetyk szybko się wchłaniał to niestety nie sprawdzał się w swojej podstawowej roli, czyli ochroną przed poceniem się i przykrym zapachem.


Perfecta Extra Slim serum do biustu /recenzja/
Serum miało konsystencję lekkiego kremu. Dość szybko się wchłania, ładnie pachnie, jednak nie zauważyłam, żadnego napięcia czy ujędrnienia biustu. Męczyłam się z nim dość długo, ponieważ kosmetyk stosowałam tylko na wiadomą część mojego ciała :) Obecnie zaczęłam używać z serum z Lirene i mam nadzieję, że będzie robiło coś więcej niż nawilżanie skóry, co robił jedynie produkt z Perfecty. A jak wiadomo, do nawilżenia skóry wystarczy najnormalniejszy balsam :)


Be Beauty łagodzący płyn micelarny /recenzja/
Jak na razie jest to chyba największy zawód kosmetyczny tego roku. O ile niebieską (standardową) wersję płynu micelarnego z Biedronki bardzo lubię, tak ten jest po prostu tragiczny... ŁAGODZĄCY to on na pewno nie jest. Po przyłożeniu wacika do oka w celu usunięcia makijażu, oczy zaczynają szczypać i piec niemiłosiernie. Dawno już nie trafiłam tak podrażniający płyn micelarny. Obecnie zużywam go do demakijażu twarzy, starając się omijać okolice oczu.


Jak na razie w swojej kolekcji mam już kolejnego kandydata do serii o moich niewypałach kosmetycznych, ale muszę dozbierać mu towarzyszy :) Mam nadzieję, że w waszych zbiorach nie często trafiają się kosmetyczne buble?? 

sobota, 4 kwietnia 2015

PROJEKT DENKO | marzec

Moje marcowe zużycia z lekkim opóźnieniem... mimo natłoku obowiązków, jakoś udało mi się znaleźć chwilę i napisać co nieco o wykończonych kosmetykach z ostatniego miesiąca :) a jest tego całkiem sporo, z czego się niezmiernie cieszę.
Yves Rocher żel pod prysznic malina&kakao /recenzja/: bardzo smakowicie pachnący żel, który umilał mi kąpiele, niestety przy dłuższym używaniu zauważyłam, że przesusza skórę. 

Ziaja Sopot Spa żel pod prysznic /recenzja/: jeden z ulubionych żeli/mydeł pod prysznic z Ziaji, zapach delikatny a zarazem odświeżający. To moja druga pół litrowa butla i na pewno będę do niego wracać.
Perfecta Extra Slim serum do biustu /recenzja/: niestety z tego serum nie byłam tak zadowolona jak z Eveline. Nie zauważyłam żadnego napięcia czy też ujędrnienia biustu.

Avon Cellu Break 5D: kosmetyk oczywiście cellulitu nie usunie, jednak sprawiał, że skóra była bardziej jędrna i wygładzona. Niestety efekt nie był na tyle dobry, bym powróciła do niego. Bardziej skłaniam się do zielonej wersji z Eveline
Avon mgiełka do ciała Caribbean Paradise: używałam ją głównie w domu, ponieważ jak to mgiełka - zapach nie utrzymuje się zbyt długo. Zapach letni, polubiłam się z nim :)

Dove Original antyperspirant w kulce: kulka może nie chroniła mnie przed poceniem w 100% jednak dzięki niej nie pojawiał się przykry zapach. Na pewno jest bardziej godna polecenia niż wszystkie antyperspiranty z Garniera.
Neutral szampon /recenzja/: delikatny szampon, który dobrze sprawdzał się w codziennym używaniu. Nie podrażniał skóry głowy i nie sprawiał, że działo się z nią coś nie tak. 

Avon Adcance Techniques maseczka do włosów z olejkiem arganowym /recenzja/: miały być ochy i achy, a okazała się zwykłą, przeciętną odżywką. Cena w stosunku do wydajności i efektów, dużo za duża...
Seboravit odżywka do włosów tłustych: wiązałam z nią dość spore nadzieje, jednak jej zapach, skutecznie mnie zniechęcał przed codziennym i systematycznym używaniem. Po prostu nie podołałam. Ja używałam jej dość sporadycznie, więc i efektów żadnych nie zauważyłam. Jeśli zapach czarnej rzepy Wam nie przeszkadza to może będziecie mogły mi powiedzieć, czy faktycznie zmniejsza przetłuszczanie się skóry głowy???

Schwarzkopf Got2be Powder full: puder, który miał na celu zwiększyć objętość włosów i faktycznie, włosy były uniesione u nasady, jednak to jak sklejał włosy i tworzył z nich hełm to jakaś masakra. W dodatku włosy w dotyku były klejące, coś okropnego... 
Alterra emulsja do mycia twarzy z granatem /recenzja/: świetnie sprawdza się do porannego odświeżenia twarzy. Używało mi się jej całkiem przyjemnie i o ile Rossmann nie wycofa jej (jak w przypadku emulsji z dzikiej róży) będę do niej co jakiś czas wracać.

Mariza oczyszczający żel do mycia twarzy /recenzja/: delikatny żel, który dobrze oczyszczał twarz w czasie wieczornego demakijażu. Niestety chyba nie jest już dostępny w ofercie Marizy (oczywiście jeśli się mylę dajcie znać o tym w komentarzu).
Garnier Essentiales dwufazowy płyn do demakijażu /recenzja/: płyn skutecznie rozprawiał się z moim makijażem oczu, nie pozostawiał nieprzyjemnej mgły i nie podrażniał. 

Organic Therapy serum zwężające pory /recenzja/: serum, które kompletnie nic nie rozbiło sobie z moimi porami. Skóra była po nim trochę wygładzona, jednak nałożony na nią podkład wyglądał tak samo jak i bez jego użycia. Stosowała je również na noc, jednak też nie widziałam, żadnej poprawy w wyglądzie skóry. 
Alterra pomadka do ust: miękka pomadka, która świetnie nawilża i odżywia usta. Jestem pewna, że sięgnę po nią ponownie. 

Tisane balsam do ust /recenzja/: przyjemny zapach, świetne działanie balsamu na spierzchnięte usta, w dodatku atrakcyjna cena. 
Dermo Minerały maseczka oczyszczająca: maseczki pojawiają się co jakiś czas z Biedronce. Oparte są na glince, która świetnie oczyszcza skórę i zwęża pory. Świetna alternatywa, jeżeli nie lubicie same mieszać glinek. 

Scinlite skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki z Carrefoura za 11 zł  sprawdzają się tak jak te z Purederm. Obecnie skóra schodzi mi już głównie z wierzchu stóp a z efektów jestem kolejny raz zadowolona. 


Carea płatki kosmetyczne: ciągle Wam powtarzam, że to jedne z moich ulubionych płatków, niestety teraz chyba trafiłam na jakiś felerny 3-pak, bo płatki są strasznie twarde... Czas poszukać chyba czegoś nowego...

Piromal szampon przeciwłupieżowy /recenzja/: szampon nie do końca poradził sobie ze wszystkimi moimi problemami, jednak pozostało kilka saszetek, które używam profilaktycznie. 

Ziaja Ulga krem do twarzy: krem fajnie się wchłaniał i nie sprawiał, że moja tłusta skóra mocno się świeciła.

Eveline krem z kwasem hialuronowym: treściwy krem, który dobrze spisał się nałożony na noc.
The Body Shop Chocomania masło do ciała: zapach ciemnej czekolady zachęca do wysmarowania się nim od stóp po samą głowę. Treściwe, gęste masło, dobrze nawilżające skórę.

Dove mydło do rąk: kremowe mydło, dobrze oczyszcza dłonie i pozostawia je długo pachnące.


Ja już zbieram kolejne puste opakowania. A Wam jak idzie opróżnianie kosmetycznego arsenału???


niedziela, 22 czerwca 2014

Perfecta Extra Slim - wypełniająco-modelujące serum do biustu

Po tym jak serum z Eveline zdziałało cuda na moim biuście postanowiłam wypróbować kosmetyki tego typu oferowane przez inne firmy i tak wybrałam serum z Perfecty, które udało mi się kupić w CND za nieco ponad 7 zł. 
Skład: Aqua, Caprylic/Capric Trigliceride, Isodecyl Neopentanoate, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylmethyl Taurate Copolymer, Glyceryl Stearate, Steareth-25, Ceteth-20, Stearyl Alcohol, Glycerin, Hydrolyzed Adansonia Digitata Extract, Butylene Glycol, Artemisia Abrotanum Extract, Kigelia Africana Fruit Extract, Sodium EDTA, Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Parfum.
Serum znajduje się w tubie o poj. 150 ml co patrząc na jaki obszar naszego ciała jest przeznaczony, to pojemność wręcz ogromna. Taki kosmetyk starcza mi niemal na prawie roku, prawie codziennego używania. Konsystencja serum jest bardzo lekka, szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Zapach jest przyjemny i nawet po tak długim czasie używania nie znudził mi się i nie drażni.

Dostępność: drogerie sieciowe i osiedlowe, hiper- i markety
Cena:  ok. 13 zł | 150 ml
KWC: klik

Niestety serum z Perfecty nie jest tak dobre jak to z Eveline. Skóra nie jest po nim nie jest ani napięta, ani jędrna. Jest nawilżona i wyrównana - wydaję mi się, że gdybym smarowała piersi zwykłym balsamem efekt były taki sam. Dlatego też, do tego kosmetyku na pewno nie powrócę i nie mogę go polecić. Możliwe, że przy mniejszych biustach kosmetyk bardziej się sprawdzi. Jeśli je miałyście i macie inne zdanie na jego temat śmiało piszcie w komentarzach :) 

poniedziałek, 31 marca 2014

Marzec - zużycia

Dziś ostatni dzień marca, dlatego przychodzę z moimi kosmetycznymi zużyciami. Papierowa torba zapełniła się sporą ilością pustych opakowań z czego na prawdę bardzo się cieszę :) bo widzę, że moje zakupy są troszkę usprawiedliwione...
Garnier Fructis szampon wzmacniając: szamponu używałam co jakiś czas będąc u taty w domu. Włosy były odświeżone, nie obciążone. Szampon dobrze się pienił i miał przecudowny zapach. Pewnie gdy szampon będzie na jakiejś promocji to sięgnę po niego ponownie.
Następca: Szampon Syoss Silicone Free Repair&Fullness

Radical suchy szampon: niedługo pojawi się jego pełna recenzja. Powiem na razie tyle: jeśli będzie w promocji to go kupię, biegać za nim po mieście na pewno nie będę...
Następca: ten sam produkt i Batiste do ciemnych włosów

Alverde odżywka do włosów z amarantusem /recenzja/: bardzo wydajna odżywka, porównałabym ją do dostępnej u nas bez problemu maski z Alterry z granatem. Włosy po niej lepiej się rozczesywały, były miękkie i nie puszyły się. 
Następca: Isana odżywka do włosów blond

L'biotica Biovax maseczka intensywnie regenerująca z trzema olejkami /recenzja/: muszę powiedzieć, że maseczka nie zachwyciła mnie do końca, ponieważ często obciążała mi włosy. Później przeczytałam, że sporo z Was poleca nakładać ją na noc i rano zmyć, i faktycznie tak spisywała się o wiele lepiej. Mam ochotę na wypróbowanie wersji z keratyną.
Następca: mała maseczka Latte
Avon mydło w płynie Darrling: mydełko pachniało cynamonowymi ciasteczkami i do tego jest bardzo wydajne, bo było z nami od grudnia. Niestety przy dłuższym używaniu czułam, że przesusza mi skórę na dłoniach.
Następca: mydło Dove

Carex mydło antybakteryjne Moisture plus z proteinami mlecznymi: muszę przyznać, że ta kremowa wersja bardziej mi odpowiada, głównie ze względu na zapach.

Isana kremowy żel pod prysznic masło shea i owoc pasji /recenzja/: tani, dobrze pieniący się żel pod prysznic. Nie przesuszył mi skóry, a owocowy zapach umila czas kąpieli.
Następca: Yves Rocher żel o zapach czekolady i pomarańczy

Perfecta cukrowy peeling do ciała pomarańcza i wanilia /recenzja/: peeling ma przecudowny zapach, jednak jego właściwości peelingujące nie są zbyt duże. Pozostawia złudne uczucie wygładzenia za sprawą parafiny w składzie.
Następca: Mariza peeling solny o zapachu grejpfruta
Garnier Mineral antyperspirant /recenzja/: jeden z gorszych antyperspirantów z jakim miałam przyjemność się spotkać. Nie chronił mnie przed poceniem się ani przykrym zapachem. 
Następca: Adidas Protect spray

Dove Natural Touch /recenzja/: sztyft był dość skuteczny, zapewniał mi świeży zapach przez prawie cały dzień. Pewnie do niego kiedyś wrócę.
Następca: Adidas Protect kulka

Fusswohl masło do stóp /recenzja/: mega wydajne masło, miałam je prawie rok... W tej cenie to całkiem fajny kosmetyk.
Następca: Decubal intensywnie odżywczy krem 
Bielenda płyn 2-fazowy bawełna /recenzja/: płyn nie podrażnił mi oczu, nie zostawia mgły i skutecznie usuwa makijaż. 
Następca: Yves Rocher płyn 2-fazowy

Himalaya maseczka oczyszczająca z miodlą indyjską /recenzja/: maseczka średnio się u mnie sprawdziła i raczej nie będę do niej wracać. Sprawiała jedynie, że pory były troszkę zmniejszone, ale efekt nie był długotrwały.
Avon Spotlight: są to jedne z moich ulubionych perfum. Jak na Avon muszę przyznać, że długo utrzymują się na mojej skórze. Zapach kobiecy, troszkę elegancji, ale niezobowiązujący :)

L'Occitane Pivoine Flora: bardzo delikatny, kwiatowy zapach, jednak dość nietrwały...

Dermo Minerały maseczka przeciwzmarszczkowa: maseczka z glinką dostępna w Biedronce (niestety nie jest w stałej ofercie). Maseczka zmniejsza pory, matowi skórę. Tania i dobra.
Maybelline Affinitone /recenzja/: wykończyłam resztkę podkładu, niestety opakowania oryginalnego już nie mam, ponieważ wymieniłam je na próbkę podkładu Clinique. Podkład dawał średnie krycie, dobrze stapiał się ze skórą. Niestety moja problematyczna skóra potrzebuje troszkę mocniej kryjących podkładów, a ten mi tego nie dawał. 
Następca: L'Oreal True Match

Essence I love extreme: planuję napisać recenzję tego tuszu. Dlatego teraz tylko napiszę, że nie polubiłam się z nią do końca.
Następca: Wibo Extreme Lashes Volume

Delia żel do brwi: kupiłam go już dość dawno temu i muszę wyrzucić, po się już przeterminował. Niestety nie lubiłam efektu jaki dawał na brwiach. Były one faktycznie ujarzmione i utrwalone, ale strasznie sztywne w dotyku... 

Magnetic Lash /recenzja/: wg mnie efekt jaki uzyskiwałam na moich rzęsach był podobny do tego jakim można uzyskać zwykłą (dobrą) maskarą. Do tego włókna, które miały za zadanie przedłużyć rzęsy bardzo szybko się osypywały. 
Dada chusteczki nawilżane: kupiłam je w Biedronce. Są dość dobrze nawilżone, jednak jakoś bardziej odpowiadają mi chusteczki z Babydream. 

Carea płatki kosmetyczne: sięgam po nie najczęściej. Tanie, nie rozwarstwiają się i są miękkie. 

Wibo chusteczki matujące: trzymam je w torebce jak i pracy. Dobrze radzą sobie z nadmierną ilością sebum przy czym nie psują makijażu.
Próbki (niestety tylko dwie): 
Dermika Mesotherapist krem pod oczy: gęsty i bardzo wydajny krem pod oczy. Nie podrażnił mnie i zapewnił dobre nawilżenie okolic oczu.
Oillan balsam do ciała: próbka wystarczyła mi jedynie na nogi, więc balsam do najwydajniejszych nie należy, ale skóra była na prawdę fajnie nawilżona.

Oj i dotarliśmy do końca... Troszkę się tego nazbierało i teraz dzielnie zużywam kolejne moje kosmetyczne skarby :) Mam nadzieję, że Wam też dobrze idzie wykańczanie kosmetycznego arsenału???  


piątek, 28 marca 2014

Perfecta - antycellulitowy peeling cukrowy do ciała - pomarańcza&wanilia

Uwielbiam peelingowanie ciała i taki zabieg staram się wykonywać przynajmniej raz w tygodniu. Sporo dobrego czytałam o peelingach cukrowych z Perfecty i o ich cudownych zapachach, dlatego dzisiaj zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat peelingu antycellulitowego o zapachu pomarańczy i wanilii. 
Dostępność: drogerie, markety
Cena: 12-15 zł /225 ml
KWC: klik
W moim odczuciu pakowanie jest proste, jednak dość tandetne. Ja trzymałam swój peeling na wannie, ale sporo osób pisało, że jeśli trzymany był pod prysznicem i ciągle leci na niego woda, wszystkie naklejki zaczynają z niego odchodzić. Jeśli kupujemy peeling warto w sklepie sprawdzić czy nikt wcześniej się do niego nie dobierał - opakowanie posiada "ochronne" sreberko. Wygodnie wydobywa się z niego peeling do samego końca.
Drobinek nie jest zbyt wiele, ale są grube i dość ostre. Peeling dobrze rozprowadza się na skórze, choć warto najpierw dobrze rozmasować go w dłoniach.

Zapach jest po prostu obłędny, sztuczny i chemiczny, ale po prostu obłędny. Bardzo lubiłam go, zwłaszcza w zimowe wieczory.

O właściwościach antycellulitowych nawet nie będę się wypowiadać, bo szkoda na to słów...
Po zastosowaniu peelingu skóra faktycznie była gładsza, jednak myślę, że to większa zasługa parafiny w składzie, która dawała uczucie wygładzenia i nawilżenia niż usunięcia martwego naskórka. Po osuszeniu skóry pozostawała na niej tłusta warstwa ochronna, która pozwalała na to, żeby nie używać już balsamu czy masła do ciała.

Peeling swoim działaniem jakoś nie do końca do mnie przemówił i raczej nie będę wracać do peelingów z Perfecty. Jeśli miałabym wybierać to o wiele lepszy jest peeling dostępny w Rossmannie - Wellness&Beauty, który także pozostawia na skórze tłusty film, jednak tam, to zasługa olejków a nie parafiny.

czwartek, 3 października 2013

Projekt denko - wrzesień

 
 
Kolejny miesiąc za nami... Strasznie szybko mijają mi ostatnie miesiące i pewnie się nie obejrzę a będę niedługo ubierać choinkę :) Dziś kolej na ostatnie podsumowanie ubiegłego miesiąca - projekt denko. 
Bioderma Sebium /recenzja/ - tej wersji, przeznacznej do cery mieszanej i tłustej, używam jako toniku do twarzy i w tej roli sprawdza się świetnie. Gdy będzie na promocji prawdopodobnie kupię go ponownie.
 
Następca: ten sam produkt
 
Bioderma Sensibio - osławiony już chyba wszędzie gdzie się da... Mojego serca nie skradł. Używałam go do demakijażu głównie oczu. Nie zaprzeczam, że jest to dobry płyn, jednak jest wiele równie dobrych płynów,  w dużo przystępniejszej cenie.

L'Oreal oczyszczający płyn micelarny - płyn wart wypróbowana. Dobrze zmywa, zarówno oczy jak i twarz. Delikatny, nie szczypieni i nie podrażnia. Pełna recenzja wkrótce.
 
Następca: płyn micelarny Be Beauty
 
La Roche-Posay Effaclar K - o jego zbawiennym działaniu przekonałam się gdy go odstawiłam. Na blogu pojawi się niedługo jego recenzja.
 
Następca: Iwostin żel redukujący zmiany potrądzikowe

Decubal odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy /recenzja/ - krem w większej pojemności niż stanrdowe kremy, bo ma aż 75 ml, przez co wydawało mi się, że mam go i mam. Używałam go na noc, jako krem nawilżający i świetnie się w tej roli spisywał.
 
Następca: Yves Rocher Elixir 7.9
 
L'Occitane Immortelle drogocenny krem na noc /recenzja/ - krem o ziołowym zapachu, mimo, że dobrze nawilżał skórę, powodował jej zapychanie. A to w tak drogim kremie nie powinno się chyba zdarzać...
 
Rival de Loop serum pod oczy - tanie i świetne serum. Używam go pod krem. Napina i uelastycznia skórę pod oczami. Żałuję, że został wycofany z naszych Rossmannów. Na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie :)
 
Perfecta antybakteryjna maseczka do twarzy /recenzja/ - maseczka o przecudnym zapachu, bardzo mnie relaksuje. To moje kolejne opakowanie, ponieważ na prawdę ją bardzo lubię. Skóra jest wygładzona, zmatowiona, pory zostają zmniejszone.
 
Ziaja maseczka regenerująca - wersja brązowa i szara są moimi ulubionymi z tej serii. Równie dobrze działa na moje rozszerzone pory. 
 
Garnier Fructis Goodbye Damage /recenzja/ - bardzo przyzwoity szampon o ślicznym zapachu. Od szamponów nie wymagam cudów, ma myć i nie obciążać włosów, i ten kryteria te spełniał. Zakupiłam już inną wersję tego szamponu.
 
Następca: Alverde szampon z amarentusem
 
Bingo Spa maska do włosów z masłem shea i pięcoma algami - nazwałabym ją raczej dobrą odżywką niż maską, ponieważ efekty jakie dawała nałożona na chwilę czy na kilkanaście minut dla mnie były bardzo podobne. Włosy były wygładzone, dobrze się rozczesywały, czasami jednak zdarzało się, że obciążała włosy. Najczęściej używałam jej jako pierwszeO w metodzie OMO.
 
Następca: Alverde odżywka z amarentusem
 
Farmna Jantar odżywka do włosów i skóry głowy /recenzja/ - mój hit w pielęgnacji osłabionych i wypadających włosów. Sięgam po nią jak widzę, że z mojej głowy sypie się więcej włosów niż zazwyczaj. Spotkałam się z opiniami, że ta nowa wersja jest gorsza od poprzedniej - tego nie wiem, ale u mnie i tak działa cuda :)
 
Be Beauty regenerujący balsam /recenzja/ - lekki balsam idealny na lato. Przyjemny, świeży zapach. Jednak na zimię jako balsam nawilżający będzie na pewno zbyt słaby.
 
Następca: balsamy Decubal
 
The Body Shop masło do ciała Honeymania /recenzja/ - to małe masełko i pod względe nawilżania i zapachu bardzo przypadło mi do gustu. Gęste, ale pod ciepłem palców topi się i dobrze rozprowadza na skórze. Zastanawiam się nawet nad jego zakupem (oczywiście na promocji).
 
Lirene MaxSlim balsam intensywnie nawilżający - przy regularnym stosowaniu skóra stawała się elastyczna i napięta, jednak efekt dla mnie był słabszy niż w przypadku serum z Eveline. Raczej nie kupię go ponownie.

Dove antyperspiranty - muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem (pozytywnym oczywiście). Świetnie chronią przed potem, zapach utrzymuje się prawie cały dzień. Wersja zielona na pewno powróci do mnie niejednokrotnie, jednak klasyczny zapach nie spodobał mi się.
 
Następca: Nivea Dry Comfort
 
Bic Soleil maszynki do golenia - znalazłam chyba moje ulubione maszynki. Rączka świtnie leży w dłoni, trzy ostrza dobrze usuwają włoski i nie tępią się zbyt szybko.
 
Następca: ten sam produkt

Avon balsam opóźniający odrastanie włosków - jest to jedyny kosmetyk, którego nie wykończyłam do końca. Włoski nie przestały rosnąć wolniej, a sam balsam jest dość trudny w rozsmarowywaniu i długo się wchłania.
 
Flos-lek pomadka ochronna - cieszę się, że ją wymęczyłam. Zapach i smak zwykłej wazeliny. Usta były ochronione, ale znam kilka lepszych pomadek. Tej nie polecam.
 
Babydream chusteczki nawilżane - używam ich do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Tanie, dobrze nawilżone. Ciągle do nich wracam :)


Carea płatki kosmetyczne /recenzja/ - nie będę o nich wiele pisać, bo ciągle pojawiają się w moim denku. Kolejne paczki czekają w zapasie.
 
Cleanic chusteczki do demakijażu /recenzja/ - sprawdzą się przy usuwaniu kosmetyków kolorowych z twarzy, do oczu nie polecam. Mogłyby być troszkę bardziej nawilżone.
 
Lilibe płatki maxi - świetnie sprawdzają się do demakijażu twarzy. Jednym płatkiem jestem w stanie zmyć cały podkład z twarzy. Płatki są bardzo mięciutkie i grube.
 
Z zużyć z tego miesiąca jestem na prawdę zadowolona. Zwolniło się troszkę miejsca na nowe kosmetyki :D Mam nadzieję, że się nie obijacie i też dzielnie zużywanie kosmetyki? :)


czwartek, 4 lipca 2013

Czerwcowy projekt denko

W końcu udało mi się przyjść z moimi czerwcowymi zużyciami. Może nie poszło tak dobrze jak w poprzednich miesiącach, ale źle też nie jest :)
Pantene Pro-V Aqua Light [recenzja- przyjemny szampon do codziennego odświeżenia włosów, dobrze oczyszcza i nie obciąża. 
Następca: Garnier drożdże piwne

Klorane suchy szampon [recenzja] - jak na razie najlepszy suchy szampon. Odświeża włosy, unosi je, nie pozostawiając białego nalotu na włosach.
Następca: Isana

Biosilk jedwab - świetnie wygładza włosy, nie obciąża ich. Tani i bardzo wydajny.
Isana Med żel z olejkiem pomarańczowym [recenzja] - żel, który faktycznie nawilża skórę. Świetnie się sprawdzi na wyjazdach zastępując balsam do ciała. 

Dove go fresh figa&kwiat pomarańczy [recenzja] - przyjemny kremowy żel pod prysznic, jednak nie przypadł mi do końca jego chemiczny zapach.
Następca: Oryginal Source truskawka i wanilia

Eveline superskoncentrowane serum modelujące do biustu [recenzja] - serum napina i wygładza skórę, piersi są bardziej jędrne. 

Isana krem do ciała z masłem shea i kakao [recenzja] - przecudowny, otulający zapach. Krem ma dość lekką konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża skórę. Pod koniec opakowania miałam zakaz jego używania od mojego chłopaka - był to jedyny balsam, który używał więc na pewno będziemy do niego wracać :)
Następca: Isana balsam z olejkiem arganowym
Decubal pianka do mycia twarzy [recenzja] - lekka i dobrze oczyszczająca pianka, bardzo wydajna. Niestety pompka pod koniec zaczęła mi się zacinać (po opublikowaniu recenzji). Używałam jej głównie do porannego oczyszczania skóry.
Następca: Alterra krem do mycia twarzy z dziką różą

Olay peeling do mycia twarzy [recenzja] - produkty 2w1 raczej słabo się u mnie sprawdzają. Peeling był za słaby, a żel używany codziennie przesuszył skórę. Zaraz po umyciu była ona ściągnięta i trzeba było ratować się szybko kremem.
Następca: Vichy Normaderm, mydło Aleppo

Balea przeciwzmarszczkowy krem pod oczy [recenzja] - krem zmarszczek nie usunął, ale świetnie nawilżał okolice oczu. Do tego strasznie wydajny, pod koniec już się z nim męczyłam... Ale krem sam w sobie bardzo fajny.
Następca: Rival de Loop serum pod oczy
Acerin antyperspirant do stóp - dezodorantów używam głównie w cieplejsze dni lub gdy nakładam grubsze obuwie. Świetnie chroni przed przykrym zapachem i potem.

Florena krem do rąk - prawdę mówiąc nie wiem jak ten niemiecki krem do mnie trafił, ale świetnie się sprawdził jako krem do torebki (ponieważ tubka była mała 20 ml). Całkiem ładnie pachniał i dobrze nawilżał donie.

Avon Planet Spa masełko do ust - niestety nie przepadałam za nim i prawie połowę opakowania muszę już wyrzucić (minął termin przydatności).

Hugo Boss tusz do rzęs - nie wiem czy to oryginalny tusz, ale był na prawdę dobry. Nie osypywał się, nie sklejał rzęs.
Płatki kosmetyczne - z Lidla są bardzo cienkie, nie rozwarstwiają się, a z Biedronki są grubsze i dla mnie o wiele lepsze.

Cleanic chusteczki nawilżane dla dzieci - używam ich do wycierania dłoni po zrobieniu porannego makijażu. Niestety opakowanie jest o wiele gorsze niż w chusteczkach z Babydream, ponieważ folia zabezpieczająca przestaje się kleić i chusteczki szybciej wysychają.

Rival de Loop maseczka truskawka i wanilia [recenzja] - przeokropny, chemiczny zapach. Maseczka podrażniała skórę nałożona po innych zabiegach. Na szczęście stosowana zaraz po oczyszczeniu skóry dała się zużyć. 

Perfecta maseczka antybakteryjna [recenzja] - bardzo przyjemny zapach. Twarz była po niej niesamowicie wygładzona a pory zmniejszone. 

Lirene peeling enzymatyczny - dopiero zaczynam przygodę z peelingami enzymatycznymi i muszę powiedzieć, że z tego byłam zadowolona. Twarz była wygładzona bez podrażniania istniejących niespodzianek na twarzy.

Avon Planet Spa maseczka z ryżem - maseczka wygładzała skórę, jednak nie było jakiś spektakularnych efektów.

L'oreal Nutri Gold - krem faktycznie bardzo dobrze nawilżał i odżywiał skórę. Mimo, że był nałożony na noc, rano było go jeszcze czuć na skórze. Powinien sprawdzić się przy suchej skórze, ponieważ dla mnie był zdecydowanie zbyt bogaty.

Yves Rocher Hydra Vegetal krem nawilżający z spf 25 - bardzo przyjemny krem, o delikatnym zapachu, jednak dla mnie jest zbyt treściwy na dzień i szybko skóra mi się po nim przetłuszczała.


I to by było na tyle. Na prawdę czuję wielką ulgę opróżniając moją denkową torbę :) 

wtorek, 1 maja 2012

Skromne kwietniowe denko


Udało mi się wykończyć dwa zapachy. Mój ulubiony Mexx Fly High - wracam do niego już od kilku lat, to była chyba moje 3 buteleczka. Kwiatowy, delikatny zapach. Świetnie utrzymuje się na skórze. Po prostu uwielbiam nosić na sobie ten zapach. Drugim zapachem jest Avon Little Black Dress - jeden z ulubionych zapachów z Avonu. Mam już kupioną kolejną buteleczkę.


W tym miesiącu z saszetek zużyłam tylko dwie maseczki oczyszczające Perfrcty. Więcej możecie przeczytać o niej TUTAJ. Bardzo przyjemna i u mnie się sprawdziła.

Skończyły mi się także płatki kosmetyczne Iseree dostępne w Lidlu. Świetne płatki, nie rozdwajają się, nie pozostawiają włókien tylko mogłyby być troszkę grubsze. 

U mnie tylko tyle. Mam nadzieję, że Wam udało się więcej zużyć. 



Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...