piątek, 22 grudnia 2017

Garnier | Moisture+ Aqua Bomb - maska kompres super nawilżenie i wygładzenie

Maseczki w płachcie stają się coraz to popularniejsze, więc nie dziwi ich szeroka dostępność w drogeriach. Powoli każda firma kosmetyczna, która obserwuje tendencje i potrzeby nas, konsumentek, za modą na koreańską pielęgnację, wprowadza do swojego asortymentu kosmetyki pod jej wpływem. A wiadomo, że w pielęgnacji azjatyckiej maski w płachcie to krok obowiązkowy. Garnier przygotował dla nas trzy maseczki do wyboru: 
- do skóry odwodnionej z ekstraktem z granatu
- do skóry suchej i wrażliwej z ekstraktem z rumianku
- do skóry normalnej i mieszanej z ekstraktem z zielonej herbaty

Ja na razie wypróbowałam tą nawilżającą, więc zapraszam do dalszej części recenzji, jeśli jesteście ciekawe, jak sprawdza się ona, w przypadku tłustej skóry.


Opis: Maska Kompres AQUA BOMB Super Nawilżenie do skóry odwodnionej to sposób na intensywne nawilżenie skóry - ekwiwalent tygodnia nawilżania w zaledwie 15 minut. Skóra staje się pełna blasku i wygląda zdrowo.

Skład: Aqua/Water, Propylene Glycol, Glycerin, p-Anisic Acid, Dipotassium Glycyrrhizate, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Hamamelis Virginiana Leaf Water/Witch Hazel Leaf Water, Hydroxyethylcellulose, Limonene, Mannose, Methylparaben, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Potassium Hydroxide, Potassium Sorbate, Propylparaben, Punica Granatum Fruit Extract, PVM/MA Copolymer, Sodium Benzoate, Sodium Hyaluronate, Sorbic acid, Sorbitol, Xanthan Gum, Parfum/Fragrance. (F.I.L. B184597/1).

Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe, apteki
Cena: od 7-9 zł 
KWC: 3,8/5 [klik]

Maseczka była dla mnie dobrze wycięta, łatwo się ją nakładało i wszystko ładnie przylegało. Pewnym zaskoczeniem po otworzeniu opakowania, było to, że maseczka posiadała niebieską folię ochronną, która nie ułatwiała aplikacji maseczki. Więc lepiej ją najpierw usunąć i przyłożyć samą płachtę do twarzy. 

Płyn, którym jest nasączona maseczka jest żelowy, nie spływa z twarzy. W opakowaniu zostaje go jeszcze trochę, dzięki czemu możemy nawilżyć dodatkowo naszą szyję i dekolt. 

Maseczka nie spowodowała u mnie żadnego podrażnienia czy zaczerwienienia. Posiadówka z nią była bardzo przyjemna. Można spokojnie siedzieć z nią dłużej niż 15 minut, które zaleca producent, ponieważ płachta cały czas jest mokra. 

Moja tłusta skóra oczywiście wszystkiego nie wypiła i po zdjęciu maseczki, miałam jeszcze sporo tego żelu do wsmarowania. Płyn chwilę się jeszcze wchłaniał, przez ten czas twarz była dość lepka. Jednak po kilkunastu minutach twarz była miękka i gładka w dotyku, nawilżona. Ja nie potrzebuję bardzo mocnego nawilżenia skóry, więc nie wiem jak sprawdzi się przy skórze bardziej potrzebującej nawodnienia i nawilżenia. 

Koniec końców jestem z efektu zadowolona. Plusem tych maseczek jest ich dostępność oraz cena (w porównaniu do tych koreańskich). Ja maseczki nawilżające stosuję dość rzadko (raz w tygodniu max) więc maseczki w płachcie są dla mnie dobrym rozwiązaniem, bo największą ich zaletą jest to, że po użyciu wystarczy ją ściągnąć a nadmiar esencji wklepać w skórę. Nie ma potrzeby bawienia się w nakładanie tradycyjnej maseczki, później jej zmywanie... Też uważacie to za plus??? Jesteście zwolenniczkami takiego rozwiązania czy jednak wolicie tradycyjne maski???


wtorek, 19 grudnia 2017

Tołpa: spa bio, anti stress | peeling borowinowy

Muszę przyznać, że saszetka z peelingiem z Tołpy swoje u mnie przeleżała. Jakoś nie mogłam się zebrać do jej zużycia. Ale nadeszła ta chwila, gdy zanurzyłam się w wannie i zabrałam ją ze sobą. 


Opis ze strony producenta:


Skład: Ethylhexyl Stearate, Sea Salt, Volcanic Sand, Silica, Macadamia Ternifo-lia Seed Oil, Peat Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Leaf Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Salvia Sclarea (Clary) Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Shell Powder, Phenoxethanol, Caprylyl Glycol, Geraniol, Linalool, Cit-ronellol, Limonene 

Dostępność: drogerie stacjonarne oraz internetowe, apteki, tolpa.pl, 
Cena: od 5,50 zł | saszetka 42 g [klik]
KWC: 4,7/5 [klik]

W saszetce znajdowała się odpowiednia porcja kosmetyku na wypeelingowanie całego ciała. Drobinek jest na prawdę dużo, są dość mocne więc trzeba masować ostrożnie ciało. Peeling jest dość gęsty, nie uciekał z dłoni czy też z ciała, a drobiny długo się utrzymują na skórze i nie rozpuszczają. Mały minus za to, że peeling dostępny jest tylko w saszetkach, Tołpa powinna wypuścić go w dużym opakowaniu :)

Ja peelingi solne uwielbiam za to jaką gładką pozostawiają moją skórę. Czuję się na prawdę "wyszorowana". Tu oprócz soli, mamy jeszcze piasek wulkaniczny oraz łupiny orzecha kokosowego. A do tego, jeśli zawarte w nich olejki sprawiają, że po wyjściu z wanny moja skóra jest odżywiona i nie potrzebuje już nakładać na nią balsamu, to jestem "kupiona" przez taki kosmetyk. I tu z takim peelingiem mamy do czynienia. 

Na koniec chciałam się jeszcze odnieść do zapachu peelingu, bo tego najbardziej obawiałam. Zapach jest dość specyficzny, ziołowy, jednak z czasem masowania ciała faktycznie sprawiał, że czułam się odprężona i zrelaksowana. 

Ja mogę Wam peeling borowinowny Tołpy polecić i wypróbować na sobie. Myślę, że się nie zawiedziecie :) W komentarzach miło mi będzie jeśli podzielicie się swoją opinią na jego temat, oczywiście jeśli już go stosowałyście. 


niedziela, 17 grudnia 2017

Clinique Clarifying Lotion 2 | tonik oczyszczająco-rozświetlający

O trzech krokach Clinique chyba każda z Was już słyszała. Miałam wcześniej kilka próbek mydełka do mycia oraz kremu. O ile mydełko było fajne, to krem jakoś nie przypadł mi do gustu. Za to nie testowałam słynnego toniku złuszczającego, o którym słyszałam dużo dobrego. Więc jest i on :)


Opis ze strony producenta:
  • Typy skóry: 2 - Mieszana w stronę suchej
Delikatny płyn złuszczający. Oczyszcza z zanieczyszczeń i łuszczącego się naskórka pozostawiając efekt delikatnej i pełnej blasku skóry. Płyn złuszczający zmniejsza widoczność porów. Skóra łatwiej przyjmuje produkty nawilżające i staje się bardziej odporna na działanie środowiska zewnętrznego. Staje zdrowsza i młodsza. Produkt przeformułowany przez dermatologów, aby był bardziej komfortowy i nie wysuszał skóry.

Skład: Water, Alcohol Denat, Glycerin, Salicylic Acid, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel), Menthol, Trehalose, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, BHT, Phenoxyethanol, Benzophenone-4, Red 6 (CI 15850), Red 33 (CI 17200), Violet 2 (CI 60730)


Dostępność: Douglas, Sephora, Clinique, drogerie internetowe
Cena: 91 zł | 200 ml, 141 zł | 400 ml 
KWC: 3,9/5 [klik]


Tonik znajduje się w twardej, wykonanej z matowego plastiku butelce. Otwór dozujący jest duży, nie ma w nim żadnego koreczka dozującego, więc aplikacja płynu na wacik jest szybka, bo wystarczy docisnąć go do otworu, przechylić butelkę i już :) Tonik jest bardzo wydajny.

Płyn ma lekko fioletowe zabarwienie i mocno wyczuwalny alkohol, więc uprzedzam osoby nie tolerujące tego składnika w kosmetykach.

Płynu używałam co 2-3 dni wieczorem. Mojej tłustej skóry nie przesuszył i nie podrażnił. Jednak nie zauważyłam, aby w jakiś spektakularny sposób wpłynął na stan mojej skóry. Dużo lepiej sprawdzają się u mnie toniki z kwasami (np. z Biochemii Urody) i po takie będę zdecydowanie sięgać. 

Tonik z Clinique wypróbowałam, prawie zużyłam do końca i już raczej do niego nie wrócę, ale jestem ciekawa co Wy o nim sądzicie? Bo jest sporo pozytywnych recenzji, więc jestem ciekawa czy należycie do zwolenniczek czy raczej przeciwniczek tego płynu złuszczającego.

środa, 13 grudnia 2017

VitalDerm | szampon oraz odżywka - seria odbudowująca z olejkiem arganowym

Dawno nie było nic włosowego, więc dzisiaj zapraszam na recenzję duetu z VitalDerm - szampon oraz odżywka odbudowująca z olejkiem arganowym.


Opis producenta: VitalDerm to innowacyjna gama wyspecjalizowanych kosmeceutyków przeznaczonych do pielęgnacji włosów, twarzy i ciała. Jej głównym składnikiem jest prawdziwy marokański olej arganowy, od setek lat bardzo ceniony za wyjątkowe właściwości zdrowotne i upiększające w połączeniu z proteinami jedwabiu.
Produkty VitalDerm już po pierwszym użyciu przywracają skórze nawilżenie, witalność, jedwabistą gładkość i blask. Włosy nabierają pięknego połysku, łatwo się rozczesują, łatwo układają, są miękkie i przyjemne w dotyku.

SZAMPON ODBUDOWUJĄCY Z OLEJEM ARGANOWYM
Opis: Odbudowujący szampon do włosów z olejem arganowym. Marokański olej arganowy wygładza włókna włosów głęboko je odżywia i wzmacnia, przywracając włosom miękkość, jedwabistość i niespotykany połysk.
Wskazania: do włosów wymagających regeneracji.

Skład: Water (Aqua), Ammonium Cocoyl Isethionate, Glycerin, Decyl Glucoside, Ammonium Laureth Sulfate, Cocoamide Mea, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Hamamelis Virginiana (With Hazel) Water, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Amodimethicone & Cetrimonium Chloride & Trideceth-12, Polyquaternium-22, Quaternium-80, Fragrance (Perfume), DMDM Hydantoin, Hydroxypropyl Guar, Panthenol (Vitamin B5), Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract, Tocopherol (Vit. E), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Methylisothiazolinone, Lactic Acid.

ODBUDOWUJĄCA ODŻYWKA DO WŁOSÓW Z OLEJEM ARGANOWYM
Opis: Odżywka do włosów z olejem arganowym głęboko nawilża przywracając włosom jedwabistość, gładkość, miękkość, połysk, zdrowy wygląd. Wzbogacona czystym marokańskim olejem arganowym, który odżywia i wygładza włókno włosa, pozostawiając włosy wyglądające zdrowo.
Wskazania: odbudowa i regeneracja włosów.

Skład: Water (Aqua), C12-15 Alkyl Benzoate, Cetyl Alcohol, Behetrimonium Chloride, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Argania Spinosa (Argan) Nut Oil, Dimethicone, Amodimethicone&Cetrimonium Chloride Quaternium 22, Fragrance Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Corn Protein&hydrolyzed Wheat Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Triricum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Enthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract, Tocopherol (Vitamin E), Lactic Acid, Tetrasodium EDTA, Methylisothiasolinone.


Szampon i odżywka znajdują się w wykonanym z brązowego plastiku butelkach z pompką. Mają one po 400 ml. Cena ok. 30 zł za sztukę.

O tym duecie było głośno już dość dawno temu (kosmetyki otrzymały Laur Konsumenta w 2013 r.), mając je w pamięci skusiłam się pewnego razu, gdy zobaczyłam je w aptece.

Obecnie wykończyłam je i prawdę mówiąc zastanawiam się nad czym były te wszystkie zachwyty... (ale o tym za chwilę). Jak dla mnie, ani szampon, ani odżywka nie robiły nic więcej niż te, które możemy kupić w drogerii za kilka złotych. Szampon dobrze oczyszczał, dobrze się pienił. Odżywka sprawiała, że włosy były gładkie i miękkie, ale to wszystko mogę mieć sięgając np. po szampon i odżywkę z Alterry z Rossmanna. Duet ten nie obciążał moich włosów.

Przygotowując się do tej recenzji, doczytałam, że z czasem, producent zmienił skład tych kosmetyków. Na ile to prawda, to nie wiem, ale czytając recenzje z przed kilku lat, same pewnie byście się skusiły na ich zakup. Jeśli nie szkoda Wam kasy to można wypróbować, ale ja, mimo, iż żadnej krzywdy mi nie wyrządziły, już nie ponowię zakupu.

Dajcie koniecznie znać, jeśli je używałyście i jak się one u Was sprawdziły :)

sobota, 9 grudnia 2017

Wellness & Beauty | balsam do rąk z ekstraktem z kwiatów wiśni i ekstraktem z kwiatów róży

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją, jak możecie zobaczyć po nazwie, przepięknie pachnącego kremu (właściwie balsamu) do rąk z Wellness & Beauty.


Opis: Wellness & Beauty Balsam do rąk z ekstraktem z kwiatów wiśni i ekstraktem z kwiatów róży 100 ml. Działanie i pielęgnacja: Poczuj się fantastycznie uskrzydlona – dzięki unikalnej mieszance ekstraktów ze zmysłowo pachnących kwiatów wiśni i z kwiatów róży. Balsam do rąk szybko się wchłania i długotrwale pielęgnuje i nawilża skórę rąk, która staje się wyczuwalnie miękka i gładka.

Skład: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Stearate, Dicaprylyl Carbonate, Pentaerythrityl Distearate, Dicaprylyl Ether, Panthenol, Allantoin, Alcohol, Rosa Gallica Flower Extract, Ficus Carica Fruit Extract, Moringa Pterygosperma Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Parfum, Cyclopentasiloxane, Butyrospermum Parkii Butter, Sodium Stearoyl Glutamate, Carbomer, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Benzylk Salicylate, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Benzyl Benzoate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Chloride, Sodium Sulfate, CI 16035.

Dostępność: Rossmann
Cena: 10,99 zł | 100 ml
KWC: 3,4/5 [klik]

Opakowanie, stylizowane na metalowe, w rzeczywistości wykonane jest z miękkiego plastiku, z którego bardzo wygodnie wyciska się krem. Minusem dla niektórych może być zakrętka. Krem w konsystencji jest dość lekki, ma kolor wpadający w delikatny róż. 

Dla mnie największą zaletą tego kremu jest bezapelacyjnie zapach. No coś przecudownego! 

Krem po wmasowaniu w dłonie przynosi natychmiastowe ukojenie, znika uczucie suchości i ściągnięcia skóry. Dłonie stają się satynowe w dotyku, nie zostaje na nich uczucie lepkości. Krem jest lekki, więc przy bardzo suchych i wymagających mocnego odżywienia dłoniach może nie sprawdzić się. Ale jeśli potrzebujecie lekkiego, pięknie pachnącego kremu na co dzień, po którym możecie szybko wrócić do swoich sprawunków - ten krem na pewno sprosta tym oczekiwaniom. 



sobota, 2 grudnia 2017

Projekt denko | październik - listopad 2017


Witam Was dzisiaj w projekcie denko. Niestety w październiku nie dałam rady dodać podsumowania miesiąca, ponieważ pod koniec października i w listopadzie była u mnie moja siostra z rodzinką. Od kilku lat mieszka dość daleko ode mnie, więc starałam się spędzić z nimi wspólnie czas. Dzisiaj będą więc zużycia z ostatnich dwóch miesięcy.



Fa | żel pod prysznic - coconut water /recenzja/: duży, przyjemnie pachnący żel, do którego chętnie bym wróciła, gdyby nie tyle ciekawych kosmetyków do wypróbowania. Na pewno warto go po niego sięgnąć :)

Babydream fur Mama | balsam do kąpieli dla matek: dopiero teraz zużyłam drugie opakowanie tego płynu, ale niestety nie mam obecnie zbyt wiele okazji, aby robić sobie długie kąpiele (szybki prysznic i na dyżur do małego :D ). Płyn dobrze sprawdzał się, nie przesuszał skóry, jednak w wannie nie tworzy puszystej piany.

Ziaja | żel pod prysznic oraz peeling - wersja orzeźwiająca z limonkowo-cytrusowym koktajlem egzotycznym /recenzja/: miałam spore oczekiwania co do zapachu tych kosmetyków. Kupiłam je aby poczuć odświeżenie pod prysznicem latem, jednak bardzo mocno kojarzą mi się z "kibelkowym" odświeżaczem. Żel jako żel sprawdzał się poprawnie, jednak peeling nie robił zbyt wiele - był rzadki i spływał z dłoni pod prysznicem.

Biały Jeleń | emulsja do higieny intymnej - nawilżające kozie mleko: jednym słowem dobry kosmetyk. Robił co miał robić, nie podrażniał. Ma wygodną pompkę i nie kosztuje zbyt dużo.


Linda | mydło w płynie - lemon & verbena: mydełko dorwane w Biedronce. Bardzo fajny zapach. Ale nie tylko zapach przekonał mnie do zakupu, a szata graficzna opakowania - bardzo prosta i estetyczna.

Avon Foot Works | wygładzający scrub do stóp mięta i aloes: sama nie wiem po co kupuje te peelingi, bo jakiś super efektów po nich nie ma... Ale mają co jakiś czas nowe zapachy.

Marion | złuszczający zabieg do stóp: w tym denku to wyjdę chyba na prawdziwą blondynkę, bo po raz drugi zużyłam kosmetyk a dopiero potem przeczytałam etykietę na opakowaniu :) Jedno opakowanie = jeden zabieg, a ja użyłam go na dwa razy. Myślałam, że zawartość jest do wykonania w czasie wspólnego wieczoru z chłopakiem, bo mamy tu dwa rozmiary skarpetek i dwie saszetki. A okazało się, że zawartość jednej saszetki należało wlać do jednej skarpetki. Jednak uważam, że tego płynu było na tyle dużo, że spokojnie można go rozlać na dwie skarpetki. U mnie zabieg przyniósł pożądane skutki więc można go spokojnie użyć na dwa razy :)


Farmona | szampon do włosów - skrzyp polny: dobry, tani ziołowy szampon do włosów do codziennego używania. Gęsty i wydajny.

Isana | woda brzozowa: nie zauważyłam żadnych efektów na włosach po wprowadzeniu tego kosmetyku do pielęgnacji, więc jak dla mnie jest on zbędny.

Ziaja | maska intensywnie kondycjonująca z keratyną - kozie mleko /recenzja/: super działania po nie nie odnotowałam, jest to po prostu odżywka ułatwiająca rozczesywanie włosów po umyciu. Zdecydowanie lepsze efekty dawała przetrzymana dłużej na włosach pod czepkiem.

Batiste | suchy szampon - floral & flirty blush: suche szampony tej marki bardzo lubię, i w sumie za każdym razem sięgam po inną wersję zapachową. Wszystkie u mnie się bardzo dobrze sprawdzają.

Green Pharmacy | odbudowujący olejek łopianowy z olejem arganowym: nie używałam regularnie tego olejku, raczej przypominało mi się o nim raz na miesiąc albo i rzadziej. Obecnie nie suszę włosów suszarką, a prostownicy nie pamiętam kiedy ostatnio użyłam, więc moje włosy nie są bardzo zniszczone i po tym olejku nie widziałam lepszych efektów niż po konkretnej masce do włosów.


Avon Planet Spa | oczyszczająco-rewitalizująca pianka pod prysznic z ekstraktem nasion Moringa: zastanawiacie się pewnie co ten kosmetyk (przeznaczony do ciała) robi w sekcji kosmetyków do twarzy??? Po prostu jestem gapą... Nie doczytałam i używałam jej do mycia twarzy, ponieważ nie pomyślałam nawet, że Avon w swojej ofercie ma coś takiego jak pianka pod prysznic, i to przed tym jak Nivea wprowadziła swoje pianki na rynek... Muszę przyznać, że pianka bardzo fajnie sprawdzała się do twarzy. Używałam jej przeważnie rano do odświeżenia skóry po nocy i świetnie się do tego sprawdzała. Skóra była bardzo wygładzona, mięciutka. Kremy fajnie się wchłaniały. I pianka ma bardzo przyjemny zapach.

Tołpa, dermo face | matujący płyn micelarny-tonik 2w1 /recenzja/: płyn skutecznie radził sobie ze zmyciem tuszu z rzęs, tonizował i doczyszczał skórę, jednak nie zauważyłam aby działał normalizująco na tłustą skórę.

Garnier Pure Active Intensive | korygujący krem matujący /recenzja/: nie ma co ukrywać, nie jest to Effaclar Duo. Krem nie powodował u mnie diametralnej zmiany (czytaj: poprawy) w stanie skóry, jednak na pewno jej nie zaszkodził. Za to bardzo dobrze sprawdził się jako krem na dzień. Skóra była zmatowiona, a makijaż dobrze się na nim trzymał.

Synergen | plasterki antybakteryjne przeciw wypryskom /recenzja/pisałam o nich jakiś czas temu, więc jeśli zajrzycie do recenzji, to zobaczycie, że byłam z nich zadowolona. Niestety są one już niedostępne w Rossmannie.


Dermika | aktywny peeling enzymatyczny z papainą i żółtą glinką do cery tłustej i mieszanej: maseczka na pewno nie jest przeznaczona dla osób, które (tak jak ja) szukają mocnego oczyszczenia. Maseczka dawała bardzo delikatny efekt. Skóra była wygładzona, pory lekko zwężone. 

Avon Clearskin | głęboko oczyszczająca maseczka przeciw wągrom z 0,5% kwasem salicylowym: maseczka kupiona za kilka złotych, a dawała mi lepsze efekty niż maseczka z Nivei [klik]. Pory po jej użyciu były bardziej zwężone, przez co mniej widoczne i lepiej oczyszczone. Pewnie kiedyś do niej wrócę.

Nivea Essentials | 1 minutowa maska Urban Skin Detoks /recenzja/: maseczka nie wywarła na mnie dobrego wrażenia o czym możecie poczytać w recenzji. Przy mojej dość problematycznej skórze nie sprawdziła się zbyt dobrze. Raczej polecam ją osobą, które potrzebują delikatnego oczyszczenia i odświeżenia skóry.

Dermo Pharma | maska kompres intensywne nawilżanie i dotlenienie: maseczka w płachcie, która jest dobrze wycięta, wszystko dobrze przylegało. Odpowiedni nawilżona. Po zdjęciu jej z twarzy, skóra jeszcze lekko się lepiła od tego płynu, jednak po wmasowaniu resztek, szybko się on wchłonął. Efekt to miękka i wygładzona skóra. Maseczkę użyłam na wieczór, i jak po zabiegu byłam zadowolona, to rano miałam bardzo przesuszoną skórę. Wszystkie suche miejsca były podkreślone... Dziwna sprawa.


Purederm | kolagenowa maseczka pod oczy: płatki średnio się u mnie sprawdziły, użyłam kilka razy, a reszta leżała sobie w lodówce aż się przeterminowała...

Ziaja | spray przyspieszający opalanie - masło kakaowe: uwielbiam zapach tej serii, a kosmetyk zdecydowanie przydatny w czasie wakacji.


Wibo | French Manicure: rzadko maluje paznkcie, co widać po ilości zużytego lakieru... Bardzo lubię takie delikatne, nudziakowe kolory na paznokciach. Niestety już się zważył, więc pora się z nim pożegnać.

Catrice | kredka do brwi odcień 040: moja ulubiona kredka do brwi. Bardzo łatwo wypełnia się nią brwi, nawet jeśli nałożymy jej za dużo, z łatwością wyczeszemy nadmiar dołączoną spiralą. Kolor 040 jest troszkę ciemniejszy niż 020, ale kupuję je praktycznie na zmianę.

L'Oreal | Volume Million Lashes /recenzja/: jak inne tusze z tej serii L'Oreala, bardzo go lubiłam. Rzęsy są widocznie podkreślone, nieposklejane. Tusz jest długo mokry, przez co wystarczy na dość długo.

Max Factor | Clump Defy: masakra dawała u mnie efekt porównywalny do tej żółtej z Lovely, więc skoro mała różnica to nie widzę powodu, żeby przepłacać.

Max Factor | 2000 Calorie: klasyczna szczoteczka z włosia dawała na rzęsach delikatny look. Wydaje mi się, że kiedyś jeszcze do niej wrócę.

Clinique | High Impact Mascara: maskara dawała bardzo naturalny efekt a jednocześnie rzęsy były bardziej widoczne. Gdyby nie cena, to na pewno bym do niej wracała co chwila.

Miss Sporty | Studio Lash 3D Volumythic: tania maskara, która dawała fajny efekt na moich rzęsach. Żywotność tuszu może nie jest najlepsza, ale za tą cenę na pewno warto ją wypróbować.


Lovena | płatki kosmetyczne: mięciutkie, bawełniane płatki, które się nie rozwarstwiały. Na pewno będę do nich wracać, ponieważ te małe biedronkowe zmieniły skład, niestety na gorszy - są mniej przyjemne w dotyku :(

Be Beauty | duże płatki kosmetyczne: lubię używać dużych wacików do zmywania maskary z oczu. Te były dobre, nie rozwarstwiają się.

Nicols | gąbeczki do demakijażu: gąbek celulozowych używam do zmywania maseczek z twarzy, bardzo ułatwiają ten proces, zwłaszcza jeśli chodzi o maseczki na bazie glinek.


Isana | sól do kąpieli - granat i imbir oraz czas marzeń: spoko sole. Lekko barwią wodę, zapach wyczuwalny na początku nawet dość mocno, jednak szybko się ulatnia.

Ziajka | mleczko do ciała dla dzieci i niemowląt: użyłam na sobie, bo wydawało mi się, że miał dość mocny zapach. W pierwszym roku życia synka, staram się używać bardziej delikatnych kosmetyków, tym bardziej, że ostatnio ma on małe problemy skórne.

Palmers | balsam do ciała: ten balsam ma trochę lżejszą formułę od tego, którego używałam w ciąży i  kakao było w nim jakoś tak mniej wyczuwalne.



I to tyle moich dwumiesięcznych zużyć. Dajcie znać czy coś z tego miałyście i jak się u Was te kosmetyki sprawdzały.


Queen Helene | Mud Pack Masque with Natural English Clay - maseczka do twarzy z glinką

Ostatnio postanowiłam sobie, że będę częściej używać maseczek. Zauważyłam, że regularne ich stosowanie zdecydowanie poprawiają kondycję i w...