niedziela, 29 czerwca 2014

czerwiec ZAKUPY

Pogoda pod koniec czerwca niestety nie rozpieszcza. U mnie od rana jest szaro, buro i ponuro. Do tego pada deszcz... Dlatego dla poprawy humoru zabrałam się za post z czerwcowymi nowościami kosmetycznymi :) 
W Superpharm jakoś na początku miesiąca była promocja -50% na takie marki jak Dermedic i Eucerin. Z Dermedic skusiłam się na serum nawadniające oraz zwężające pory, oba kosztowały w okolicy 24 zł. Na serię Hyaluron-filler z Eucerin czaiłam się już jakiś czas, ale kosmetyki nawet na promocji były dość drogie, więc teraz po prostu musiałam je kupić, bo pewnie szybko taka promocja się nie powtórzy. Kupiłam całą serię: krem na dzień dla skóry normalnej i mieszanej (45 zł), krem na noc (53,50 zł) oraz krem pod oczy (44 zł).
W tym samym czasie była również promocja na wszystkie peelingi i wybrałam Ziaję Sopot Spa. Niestety nie zachowałam paragonu a ceny nie pamiętam... ale to było chyba -40% od ceny wyjściowej.
Natomiast na ostatniej promocji, o której informowałam na instagramie skusiłam się na masło otulające z Tołpy (20 zł).
Gdy pojawiła się informacja, że w Hebe dostępne są już szczotki Tangle Teezer dostałam informację, że na merlin.pl też się one pojawiły i kosztują 22,99 zł (promocja nadal aktualna). Wybrałam klasyczną wersję, ponieważ wersja kompaktowa nie jest zbyt wygodna na co dzień. Do koszyka wrzuciłam (przy okazji) maskę do włosów Absolut Repair z L'Oreal (34,99 zł).
Po wypróbowaniu kosmetyków z Bielendy dostępnych w czasie ostatniej gazetki kosmetycznej w Biedronce, pobiegłam czym prędzej dokupić każdej wersji i masła i peelingu. Cena jednej sztuki to 3,99 zł. Zapachy są obłędne :) Kupiłam również duże płatki kosmetyczne (ok. 6 zł).
W Naturze w poprzedni tydzień była obniżka -40% na wszystkie peelingi. Wybrałam cukrowy peeling z Hean, za który zapłaciłam niecałe 6 zł. A będąc w Carreforze na zakupach przypomniałam sobie, że dziewczyny informowały, że pojawiły się tam skarpetki złuszczające za niecałe 11 zł :) oczywiście kupiłam je i ja...
Poprzedni katalog (nr 8) z Avonu jakoś nie zaciekawił mnie i kupiłam nawilżający żel glistnik i woda źródlana do oczyszczania twarzy (2,99 zł) a maseczka do włosów z rzodkwią trafiła do mnie przez przypadek (niechcący kliknęły mi się w zamówieniu 2 sztuki zamiast jednej; cena ok. 7 zł).

Zakupów, mało, nie mało - trudno powiedzieć :) Ale z pewnością będzie co testować i zużywać. 

piątek, 27 czerwca 2014

Auriga Flavo-C serum 8%

O serum z 8% zawartością witaminy C słyszał już prawie każdy. Większość opinii jakie czytałam o nim były oczywiście pozytywne i to głównie one spowodowały, że i ja sięgnęłam po ten kosmetyk. 
OPIS PRODUCENTA
WSKAZANIA:
-dla osób ok. 25-go roku życia, aby opóźnić pojawienie się pierwszych zmarszczek, 
-w przypadku już istniejących zmarszczek, oraz innych oznak starzenia się skóry takich jak utrata elastyczności, plamy barwnikowe, 
-dla palaczy, osób przebywających często w klimatyzowanych pomieszczeniach, w warunkach miejskich, aby wzmocnić procesy naprawcze skóry,
-w przypadku skóry zniszczonej słońcem.

SKŁAD: Propylene Glycol, Aqua, Gingko Biloba Extract, Ascorbic Acid, Polysorbate 20, Imidazolidynyl Urea, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben

EFEKTY:
Spektakularne rozświetlenie skóry, dodanie skórze blasku, wygładzenie i spłycenie zmarszczek, prewencja przeciwzmarszczkowa dzięki ograniczeniu działania wolnych rodników, wzmocnienie naczyń krwionośnych.

Dostępność: apteki
Cena: od. 50 zł | 15 ml
KWC: klik
Serum posiada szklane opakowanie z pipetą, która świetnie nabiera porcję serum, jest odpowiednio długa i nawet przy końcu nie ma problemu z jego wydobyciem. Zapach, troszkę słomkowo-sianowy, ale o dziwo przyjemy, kolor brązowawy. 

Serum ważne jest przez 3 miesiące od pierwszego otworzenia. Stosowałam je raz dziennie na noc i bez problemu zużyłam je w takim okresie. Mimo oleistej konsystencji jest bardzo wodniste, dzięki czemu niewielka ilość wystarczy na posmarowanie twarzy. Jednak ta wodnista konsystencja ma też jeden minus - serum dość ciężko się nakłada, ponieważ kropla naniesiona bezpośrednio na twarz szybko z niej spływa. Dlatego ja odpowiednią ilość serum umieszczałam w zagłębieniu dłoni i palcami wsmarowywałam w twarz, a resztę rozcierałam między dłońmi i wmasowywałam w szyję.

Posiadaczki tłustej skóry pragnę przestrzec, ponieważ serum mimo, że błyskawicznie się wchłania pozostawia skórę mega błyszczącą się. Makijaż nawet dobrze utrwalony, szybciej schodził a nieestetyczne błyszczenie szybko przebijało, nawet przez dobrze matujący puder. Dlatego ja używałam je jedynie na noc.
Serum nie podrażniło skóry oraz nie spowodowało jej zapchania. 

Kupując serum nie byłam nastawiona na efekt wow! I faktycznie gdyby tak było to mogłabym czuć się troszkę zawiedziona. Serum nie sprawiło by moje pory były zmniejszone, a zmarszczki wygładzone, jednak czuję, że do tego kosmetyku będę wracać. Pewnie jesteście ciekawe dlaczego??? A to dlatego, że mimo, że ostatnimi czasy nie sypiam zbyt długo, bo ok. 5-7 godzin, chodzę przemęczona a mimo tego dostaję komplementy, że ładnie i "świeżo" wyglądam. I faktycznie tak jest. Koloryt skóry jest bardziej ujednolicony, skóra rozjaśniona i odżywiona. Po prostu jakby dostała kopa! :) 

Oczywiście po tym jak serum z 8% zawartością witaminy C się u mnie całkiem dobrze spisało, zaopatrzyłam się już w wersję Forte, która chyba w sam raz sprawdzi się w okresie jesienno-zimowym, gdy skóra staje się szara i smutna. 

Jeżeli urzywałyście, którąś wersję serum z Aurigii koniecznie piszcie w komentarzach o swoich przemyśleniach na ich temat. A może polecacie jakieś inne kosmetyki z witaminą C???

wtorek, 24 czerwca 2014

Wellness&Beauty lotion do rąk - mleczko migdałowe i ekstrakt z bambusu

Kremu do rąk używam bardzo często, może nie widać tego po zużyciach, a to dlatego, że mam kilka kremów w użyciu - a to jeden w pracy, w samochodzie, w torebce, przy łóżku itd. Ale dzisiaj chciałabym wspomnieć o lekkim kremie Wellness&Beauty, który dość niedawno zagościł w naszych Rossmannach. 
Dużą zaletą kremu jest opakowanie z pompką. Po umyciu dłoni, ciach jedna pompka i nasze dłonie są nawilżone. Czasami należy uważać, bo krem potrafi dość mocno prysnąć i nie w tym kierunku, w którym się spodziewamy :) Buteleczka ma dość prosty i elegancki wygląd i ładnie prezentuje się na umywalce w łazience. Krem jest wydajny, bo jedna pompka wystarcza mi na posmarowanie dłoni.

Krem ma przecudowny, słodki i uzależniający zapach. Za każdym razem, co na niego spojrzę to odczuwam nagłą potrzebę posmarowania nim dłoni, a dzięki temu, że krem mega szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, i mogę bez obaw powrócić do wszystkich wykonywanych zadań. 
Jeśli chodzi o działanie nawilżające to niestety posiadaczki suchej skóry rąk mogą być zawiedzione. Jak dla mnie jest to właśnie taki bardzo lekki krem na dzień, który nie tłuści rąk a jedynie delikatnie je chroni między kolejnymi myciami pozostawiając skórę miękką i wygładzoną.

Dostępność: Rossmann
Cena: ok. 12 zł | 250 ml
KWC: klik

Z kremu Wellness&Beauty jestem zadowolona. Po pierwsze oczarował mnie zapach, a po drugie, krem bardzo szybko się wchłania i spokojnie mogę wrócić czy to do pracy przed komputerem czy w jakiejkolwiek "domowej". Więc jeśli szukacie lekkiego kremu na dzień warto spojrzeć na nowość z Wellness&Beauty :) Oczywiście jeżeli go macie napiszcie co o nim myślicie :)

niedziela, 22 czerwca 2014

Perfecta Extra Slim - wypełniająco-modelujące serum do biustu

Po tym jak serum z Eveline zdziałało cuda na moim biuście postanowiłam wypróbować kosmetyki tego typu oferowane przez inne firmy i tak wybrałam serum z Perfecty, które udało mi się kupić w CND za nieco ponad 7 zł. 
Skład: Aqua, Caprylic/Capric Trigliceride, Isodecyl Neopentanoate, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylmethyl Taurate Copolymer, Glyceryl Stearate, Steareth-25, Ceteth-20, Stearyl Alcohol, Glycerin, Hydrolyzed Adansonia Digitata Extract, Butylene Glycol, Artemisia Abrotanum Extract, Kigelia Africana Fruit Extract, Sodium EDTA, Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Parfum.
Serum znajduje się w tubie o poj. 150 ml co patrząc na jaki obszar naszego ciała jest przeznaczony, to pojemność wręcz ogromna. Taki kosmetyk starcza mi niemal na prawie roku, prawie codziennego używania. Konsystencja serum jest bardzo lekka, szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Zapach jest przyjemny i nawet po tak długim czasie używania nie znudził mi się i nie drażni.

Dostępność: drogerie sieciowe i osiedlowe, hiper- i markety
Cena:  ok. 13 zł | 150 ml
KWC: klik

Niestety serum z Perfecty nie jest tak dobre jak to z Eveline. Skóra nie jest po nim nie jest ani napięta, ani jędrna. Jest nawilżona i wyrównana - wydaję mi się, że gdybym smarowała piersi zwykłym balsamem efekt były taki sam. Dlatego też, do tego kosmetyku na pewno nie powrócę i nie mogę go polecić. Możliwe, że przy mniejszych biustach kosmetyk bardziej się sprawdzi. Jeśli je miałyście i macie inne zdanie na jego temat śmiało piszcie w komentarzach :) 

czwartek, 19 czerwca 2014

Wiosenni ulubieńcy

Lato zbliża się wielkimi krokami, więc pora na podsumowanie wiosny i kosmetyków, które wtedy sobie szczególnie upodobałam. Część z nich doczekała się swojej osobnej recenzji na blogu, a część pojawi się na pewno w niedalekiej przyszłości, ponieważ rzeczy te zasługują na osobne posty.
Jeżeli używałyście, któregoś z tych kosmetyków koniecznie napiszcie czy polubiłyście je choć trochę jak ja czy wręcz przeciwnie... Do części z tych kosmetyków na pewno będę powracać, bo nie wyobrażam sobie, by przez dłuższy czas mogło ich brakować w mojej kosmetyczce :)

wtorek, 17 czerwca 2014

Rival de Loop - preparat do demakijażu

Jadąc do Kopenhagi potrzebowałam płynu do demakijażu, jednak nie chciałam przelewać kolejnego kosmetyku w podróżną butelkę, dlatego zdecydowałam się zabrać ze sobą płyn z Rival de Loop, który ma idealną "samolotową" pojemność 100 ml.
Opakowanie jest bardzo estetyczne, wykonane z matowego plastiku. Dozując płyn na wacik nic nie wylewa się nam na boki. Kosmetyk jest nieperfumowany, jednak zapach jest delikatnie wyczuwalny. 

Dostępność: Rossmann
Cena: ok. 7 zł | 100 ml (na promocji ok. 4 zł)
KWC: klik

Płyn może nie jest wybitnym kosmetykiem w tej kategorii, ale całkiem dobrze radzi sobie z usuwaniem tuszu z rzęs, choć czasami resztki musiałam domywać żelem. Z mocnym lub wodoodpornym makijażem raczej sobie nie poradzi. Przy zmywaniu maskary radzę przytrzymać wacik dłuższą chwilę przy oku, by preparat miał szansę dobrze rozpuść tusz - w przeciwnym razie wszystko może zacząć się po prostu rozmazywać. 

Obawiałam się, że płyn będzie mnie szczypał w oczy, jednak nic takiego się nie działo, nawet gdy dostało się go trochę do środka. Na co dzień nie używałam go do zmywania makijażu z twarzy, jednak nie zauważyłam, aby skóra była w jakiś sposób podrażniona czy dziwnie napięta. Nie podrażniał również wrażliwej skóry w okół oczu. 

Czy wrócę do tego kosmetyku? Raczej nie, ponieważ uwielbiam płyny micelarne, ale nie żałuję wydanych pieniędzy na ten płyn. Przetestowałam, zaspokoiłam swoją ciekawość i pora na nowe wyzwania :)
Jeżeli używałyście, koniecznie piszcie jak płyn do demakijażu z Rival de Loop sprawdzał się u Was.

niedziela, 15 czerwca 2014

Uroda - Melisa krem silnie nawilżający

Mimo, że krem posiadam już od jakiegoś czasu, recenzja pojawia się dopiero teraz. Bardzo chciałam wierzyć w to, że krem się u mnie sprawdzi, dlatego robiłam do niego aż pięć podejść. Niestety, ale krem nie wykorzystał ani jednej szansy jaką mu dawałam...
Krem zamknięty jest w zgrabnym, plastikowym opakowaniu. Zapach jest dość specyficzny, lekko ziołowy, ale nie drażniący. Konsystencja jak dla mnie jest troszkę za ciężka i krem używałam jedynie na noc, ponieważ wzmagał on świecenie się mojej tłustej skóry.
Tak jak wspomniałam na początku dałam mu kilka szans, jednak za każdym razem było to samo. Twarz posmarowana na noc faktycznie była miękka i nawilżona, jednak już po jednej aplikacji krem zapychał mi strasznie skórę, pojawiały się drobne wypryski jak i podskórne gule. Po doprowadzeniu skóry do porządku, sprawdzałam czy aby faktycznie to krem przyczyniał się do pogorszenia stanu skóry (wiadomo, że w różnej fazie cyklu wypryski i tak się pojawiają) i po kolejnej aplikacji historia się powtarzała. 

Dostępność: drogerie, supermarkety
Cena: ok. 6 zł | 50 ml
KWC: klik

Jak widzicie, krem okazał się kolejnym bublem w mojej kosmetyczce. Ostatnio coś ich dużo się u mnie pojawia (niestety). Jeżeli używałyście tego kremu, koniecznie napiszcie czy i u Was powodował wysyp, a może wręcz przeciwnie sprawdził się i go polubiłyście??? 

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...