sobota, 14 lutego 2015

Avon Clearskin | peeling głęboko oczyszczający pory

Bardzo lubię peelingi mechaniczne, które skutecznie oczyszczają i wygładzają skórę. Po latach niebytu, kupiłam peeling z Avonu, który kilka lat temu był stale w mojej łazience. 
Dostępność: Avon
Cena: 14 zł | 75 ml
KWC: klik 

Przed zakupem peelingu głęboko oczyszczającego troszkę się broniłam, ponieważ zauważyłam, że kilkakrotnie zmienił on szatę graficzną i obawiałam się, że producent zmienił też trochę i sam kosmetyk. Na szczęście peeling nadal ma konsystencję gęstej pasty z bardzo dużą ilością małych drobinek. Peeling ma mocny mentolowy zapach i daje duże uczucie chłodu na skórze. 
Mimo że peeling ma niewielkie opakowanie, dzięki gęstej konsystencji jest bardzo wydajny. Cena katalogowa 14 zł jest wysoka, jednak warto poczekać, ponieważ średnio co 2-3 katalogi jest on w promocji i można go kupić za ok. 10 zł.

Peeling pozostawia skórę odświeżoną. Skóra jest wygładzona, wszelkie suche skórki znikają. Kosmetyk jest na prawdę skuteczny i na pewno będę do niego regularnie powracać :)

A jaki jest Wasz ulubiony peeling do twarzy???

środa, 11 lutego 2015

Palmolive | żel pod prysznic Thermal Spa

Jakiś czas temu zamieszczałam, niestety niedostępnego już żelu z Be Beauty o przecudnym świeżym zapachu. Wiele osób pod recenzjami tamtego żelu pisało, że jest od odpowiednikiem żelu z Palmolive Thermal Spa. I faktycznie coś w tym jest :)
Opakowanie żelu idealnie dopasowuje się do dłoni, jest wygodne. Niestety jak widać na zdjęciach z czasem naklejki odchodzą od butelki co nie wygląda zbyt estetycznie, ale to nie jest najważniejsze w żelu :) 

Żel świetnie się pieni a zapach skutecznie odświeża i pobudza do dalszego działania. Bardzo lubię używać go po ćwiczeniach, ponieważ daje mi kopa (w przenośni oczywiście...) 
Jeżeli chcemy delikatnie wymasować skórę i ją wypeelingować, wystarczy żel wylać na dłonie i dokładnie wmasować go w skórę. Oczywiście do mocnego peelingu należy użyć prawdziwego zdzieraka, jednak jest to miłe urozmaicenie w ciągu tygodnia.

Polubiłam zapach żelu Thermal Spa i co jakiś czas, z całą pewnością, będę do niego wracać :)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Garnier Essentials | płyn do demakijażu 2w1

Najważniejszym krokiem w pielęgnacji jest prawidłowe oczyszczenie skóry, dlatego powinnyśmy się do tego należycie przykładać. Ja rozpoczynam od dokładnego zmycia makijażu. Jest to pierwszy etap mojego oczyszczania skóry i dzisiaj będzie o płynie 2-fazowym, którym zmywam makijaż oczu. 


Dostępność: drogerie, markety
Cena: ok. 10 zł | 200 ml
KWC: klik

Opakowanie zawiera 200 ml produktu, który przy codziennym używaniu starcza mi na ok. 2 miesiące. Na pozbycie się makijażu z jednego oka wystarcza jeden płatek.

Po dokładnym wymieszaniu fazy olejowej z fazą wodną przykładam płatek do oczu i odczekuję chwilę, by olejek rozpuścił maskarę. Tusz szybko się zmywa i nie pozostawia resztek u nasady rzęs. 

Oprócz skuteczności w usuwaniu makijażu, płyn nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia mgły na oczach. Nie podrażnił wrażliwej okolicy moich oczu, ani nie wywołuje szczypania czy też pieczenia.

Jeżeli ze swojej strony możecie polecić skuteczne i zarazem delikatne płyny do usuwania makijażu - czekam na komentarze (uprzedzam tylko, że 2-faza z Ziaji strasznie piekła mnie w oczy...)

piątek, 6 lutego 2015

Biały Jeleń | płyn do higieny intymnej z aloesem

Już od kilkunastu lat codziennie stosuję płyny do higieny intymnej. Porzuciłam tradycyjne żele pod prysznic, ponieważ czasami dokuczały mi różne infekcje i podrażnienia. Dzisiaj kilka słów o polskim, tanim i do tego dobrym płynie marki Biały Jeleń.

Opis producenta: Kojący żel do higieny intymnej to specjalnie opracowana formuła z aloesem do codziennej higieny i pielęgnacji intymnych miejsc kobiety.

- Posiada fizjologiczne pH
- zawiera łagodne substancje myjące
- wspomaga odbudowę naturalnej mikroflory.
Ekstrakt z aloesu i alantoina doskonale regenerują oraz koją uszkodzony naskórek, a pantenol działa przeciwzapalnie. Kwas mlekowy przywraca fizjologiczne pH delikatnych miejsc intymnych. Systematyczne stosowanie żelu zapewnia uczucie komfortu przez cały dzień.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, PEG-6, Caprylic/Capric Glycerides, C12-13 Alkyl Lactate, Allantoin, Panthenol, Aloe Barbadesis Leaf Extract, Tetrasodium EDTA, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Parfum. 


Dostępność: drogerie, supermarkety
Cena: 8 zł | 500 ml
KWC: klik

Pół litrowa butla, z wygodną pompką, używana codziennie wystarczyła mi na ok. pół roku. Żel jest przezroczysty, gęsty i dobrze się pieni. Zapach jest delikatny, ale wyczuwalny. Żel świetnie odświeża jednocześnie nie powodując żadnego podrażnienia. Jak dla mnie kosmetyk idealny i z pewnością kiedyś do niego powrócę :) 


wtorek, 3 lutego 2015

Projekt denko | styczeń

Pierwszy miesiąc roku już za nami więc pora na styczniowe podsumowanie kosmetycznych zużyć. W tym miesiącu jestem z siebie zadowolona - udało mi się opróżnić sporą ilość opakowań :) 
Schwarzkopf Gliss Kur Total Repair odżywka ekspresowa: odżywki w spreyu używam głównie wtedy, gdy nie mam czasu lub ochoty stosować odżywki do spłukiwania podczas mycia włosów. Do tego celu używam przeważnie właśnie odżywek Gliss Kur, które ułatwiają rozczesywanie włosów i nie przeciążają ich. Z racji tego, że używam ich od czasu do czasu starczają mi na ponad rok :)

L'Oreal Elseve Total Repair Extreme: maseczkę używałam sporadycznie, bo miałam ją w domu rodzinnym, dlatego też nie pojawi się jej pełna recenzja... Jednak jeżeli chodzi o pomoc w rozczesywaniu i wygładzaniu włosów to byłam z niej zadowolona. Dodatkowym plusem jest to, że nie obciąża i zapach (bardzo przyjemny) pozostaje długo na włosach. 
Neutral żel pod prysznic /recenzja/: bezzapachowy żel przeznaczony do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry. Gęsty, dobrze się pieni, oczyszcza skórę. Nie wysusza i nie pozostawia uczucia napięcia czy ściągnięcia skóry.

Wellness & Beauty olejek pod prysznic z olejem migdałowym i ekstraktem z bambusa /recnezja/: olejek do najwydajniejszych nie należy, jednak wybaczam mu to, ponieważ skóra po kąpieli wygląda zdecydowanie lepiej, jest nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Na pewno będę do niego wracać w zimniejsze pory roku.
Nivea Cocoa&Milk balsam pod prysznic: próbka 50 ml, którą dostałam kiedyś w Rossmannie. Uwiódł mnie zapach tego balsamu i mam już kupioną pełnowymiarową butlę. Mimo, że kosmetyk ma w składzie parafinę, jego używanie było bardzo przyjemne. Skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca, jednak taki kosmetyk nie zastąpi tradycyjnego nawilżania skóry i jest po prostu miłą odskocznią od rutyny. 

Wellness & Beauty sezamowy olejek do kąpieli /recenzja/: niestety ta wersja zapachowa nie trafia do mnie, zapach ulatnia się w dziwny sposób i po jakimś czasie zaczyna mnie męczyć. Jeśli chodzi o nawilżenie skóry podczas kąpieli, to musiałam wlać znacznie więcej płynu niż zaleca producent. 
Dove antyperspirant Go Fresh: antyperspirant zapewniał mi dość dobrą ochronę przed poceniem, zapach towarzyszył mi dość długo. Jednak o wiele bardziej lubię Rexonę i to do niej będę częściej wracać.

Garnier Neo antyperspirant w suchym kremie /recenzja/: masakra... Antyperspirant nie chronił przed potem, w ciągu dnia zaczynał bardzo brzydko pachnieć.... Nie, nie i jeszcze raz nie! Jedynym plusem była aplikacja i fakt, że krem szybko się wchłaniał.
Sephora płyn micelarny /recenzja/: jeden z lepszych płynów jakie używałam. Bardzo wygodne opakowanie z pompką :) Płyn dobrze zmywa tusz z rzęs, nie podrażnia oczu czy skóry wokół nich, świetnie nadaje się jako pierwszy krok w demakijażu twarzy, nie ściąga skóry. Ogólnie bardzo przyjemny płyn :)

La Roche-Posay Effaclar Duo: krem nie okazał się lekiem na całe zło, jednak zauważyłam, że zmiany czy też ślady po nich szybciej się goją, małe podskórne grudki szybciej znikają. 
L'Biotica serum do rzęs: serum używałam na noc i prawdę mówiąc przez ten czas, który go używałam nie zauważyłam żadnej zmiany w wyglądzie i czy też wzmocnieniu rzęs...

Wibo maskara Extreme Lashes: niestety tusz nie przypadł mi do gustu. Dawał bardzo naturalny efekt, rzęsy były jedynie lekko wydłużone. Brakowało mi pogrubienia rzęs, tak by oko wydawało się bardziej widoczne.

Essence All About Matt! puder w kompakcie /recenzja/: jak mogłyście już zauważyć, puder z Essence znalazł się w moich ulubieńcach roku 2014. Puder zapewniał mi dość długie zmatowienie skóry, nie podkreślał zmarszczek czy też suchych skórek. Na pewno do niego kiedyś powrócę :)
Bic Miss Soleil: od jakieś czasu moje ulubione maszynki. Dobrze leżą w dłoni i nie tępią się już po pierwszym goleniu :)

Carea płatki kosmetyczne: płatki z Biedronki są jednymi z najlepszych - są miękkie, dzięki temu, że są zszyte nie rozwarstwiają się.

For Your Beauty szczoteczka do twarzy: używałam je co któreś mycie, by dogłębniej oczyścić skórę, jednak od kiedy mam Lunę odstawiłam ją już na dobre. 


I to by było na tyle :) mam nadzieję, że też dzielnie wykańczacie swoje zasoby kosmetyczne, tak by można było się cieszyć z używania kolejnych :D

sobota, 31 stycznia 2015

Evree | Max Repair - regenerujący balsam do ciała

Niedawno zamieszczałam recenzję regenerującego kremu do rąk marki Evree, który nie podbił mojego serca, jednak balsam do ciała to całkiem inna bajka - o wiele przyjemniejsza :D
Opis producenta: Regenerujący balsam do ciała do bardzo suchej skóry stworzony do wymagającej skóry, która ma tendencję do wysuszania, pierzchnięcia i ściągania. Aktywne składniki pochodzenia naturalnego tworzą jedyną w swoim rodzaju kompozycję, która przywraca skórze elastyczność i ładny wygląd.
Kluczowe składniki:
- olejek arganowy – ujędrnia skórę, przeciwdziała procesom starzenia, wzmacnia i odżywia naskórek, przywracając zdrowy wygląd,
- ceramidy – odbudowują płaszcz hydro - lipidowy skóry, przyśpieszają regenerację naskórka, ułatwiają nawilżenie skóry,
- roślinne emolienty – doskonale pielęgnują skórę i pozwalają zachować na dłużej odpowiednie nawilżenie,
- kompleks witamin A,E,F – wzmacnia strukturę tkanki łącznej.

Rezultat: od pierwszej chwili po zastosowaniu skóra jest wygładzona, miła w dotyku i zregenerowana. Dodatkowo świeży zapach, który pozostaje na skórze sprawia, że pielęgnacja staje się jeszcze przyjemniejsza.
Po kąpieli lub prysznicu należy równomiernie rozprowadzić po całym ciele. Balsam posiada wydajną formułę – wystarczy zastosować niewielką ilość na każdą część ciała i dokładnie wsmarować. 

Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Helianthus Annuus Oil, Urea, Butyrosperumum Parkii Butter, Cetaeryl Alcohol, Ceteareth-20, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Milk Lipids, Ceramide 3, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Panthenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate-60, PEG-8, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Iosmethyl Ionone.

Dostępność: drogerie
Cena:19,99 zł | 400 ml
KWC: klik 
Może na początek zacznę od najmniej przyjemnej rzeczy czyli opakowanie, które niestety do praktycznych nie należy. Plastik jest gruby, balsam dość gęsty i jego wydobywanie do najłatwiejszych nie należy już na początku używania, a co dopiero gdy będzie się on kończył... 

Tak jak zapewnia producent balsam jest wydajny, myślę że starczy mi na 3 miesiące codziennego używania. Konsystencja jest gęsta, mimo to balsam świetnie rozprowadza się na ciele i dość szybko wchłania. Pozostawia na skórze wyczuwalną warstwę ochronną (warto zaznaczyć, że balsam nie posiada w składzie parafiny). Skóra jest nawilżona i nawet rano skóra wygląda jak po aplikacji balsamu, dlatego osoby które nie posiadają problemów z suchą skórą spokojnie mogą go używać co 2-3 dni. 


Z balsamu jestem zadowolona w 100%. Zapach, wydajność i nawilżenie skóry - wszystko w jednym :)

niedziela, 25 stycznia 2015

INSPIRACJE #1

Dzisiaj chciałabym zapoczątkować serię postów INSPIRACJE. Posty będą ukazywać się co jakiś czas, w zależności od potrzeb :) a będzie ona zawierać filmy i seriale, które ostatnio obejrzałam, książki, które ostatnio przeczytałam, ciekawe przepisy czy cokolwiek innego, co przykuło ostatnio moją uwagę. 





Zaginiona dziewczyna: zarówno książka Gillian Flyn, jak i film na jej podstawie bardzo mi się spodobały. Oczywiście jeśli książka okaże się za dużym wyzwaniem (jest na prawdę gruba) na pewno warto obejrzeć film, który jest świetną jej adaptacją. Nie chcę tu opowiadać fabuły, ponieważ o Zaginionej dziewczynie było wszędzie głośno, ale czasami media kreują rzeczywistość, która daleka jest od prawdy...











Zanim zasnę: książka S.J. Watson, która również doczekała się swojej adaptacji, jednak z czystym sumieniem mogę polecić tylko wersję papierową. Książka trzyma cały czas w napięciu i przeczytałam ją chyba w dwa dni... Bardzo chciałam się dowiedzieć czy Christine, która po wypadku codziennie budzi się nie pamiętając nic z dnia poprzedniego, przypomni sobie swoje dawne życie i jaki będzie finał całej historii.











Detektyw: serial, o którym w zeszłym roku było na prawdę głośno. Dwóch detektywów, w role których wciela się Matthew McConaughey i Woody Harrelson, pracują nad rozwiązaniem zagadki tajemniczych morderstw. Obu panów z czasem łączy trudna, męska przyjaźń. Serial trwa godzinę i niestety ma tylko osiem odcinków, więc na prawdę szybko się go ogląda.






Years&Years: moje największe muzyczne odkrycie. Uwielbiam tych chłopaków! Poniżej dla zachęty wkleję dwie piosenki, od których wszystko się zaczęło :) 



W następnej serii zaprezentuję polskie filmy i książki. Oczywiście w komentarzach czekam na Wasze propozycje - filmy, seriale, muzyka - piszcie śmiało, wieczory nadal są długie więc przyda się nowa porcja ciekawych propozycji :D

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...