Baza z Virtuala była moją pierwszą bazą pod cienie. Wcześniej nie miałam pojęcia o istnieniu takiego kosmetyku, ale dzięki blogowej sferze moje oczy się "otwierają" - poznaję coraz więcej kosmetyków wartych uwagi.
Dostępność: troszkę się jej naszukałam, znalazłam w małej drogerii
Cena: zapłaciłam za nią 10 zł, allegro 8-9 zł
Baza zamknięta jest w małym, poręcznym słoiczku. Wielkość otworu pozwala swobodnie wydobyć bazę.
Baza ma szampański kolor z niewielkimi drobinkami, które nie są widoczne na powiece.
Dzięki bazie mój makijaż utrzymywał się bez zarzutu jakieś 8 godzin. Cienie nie rolowały się i nie zbierały w załamaniu.
Przez pierwsze użycia byłam zadowolona z bazy, jednak jej konsystencja nie pozwala na zbyt długie użytkowanie. Na początku jako tako rozsmarowywała się, jednak teraz zastygła i zrobiła się twarda jak plastelina. Nie sposób ani ją nabrać, ani nanieść ją na powiekę. Oczywiście można ją wcierać i wcierać i jakoś się nią posmaruje powiekę, ale chyba nie o to w tym chodzi.
Podsumowując - gdyby nie ta tępa konsystencja i trudność naniesienia na powiekę byłabym nią zachwycona, ale niestety...
Wiem, że baza ma też swoje zwolenniczki więc może u Was też się sprawdzi. Ze mną baza jednak nie chciała współpracować :/
Ocena: 2/5





