niedziela, 15 grudnia 2013

TAG: Kierowcą być

Ostatnio trafiłam na bardzo fajny TAG. Dotyczy on bycia kierowcą. Uwielbiam jeździć, prawo jazdy mam już na prawdę bardzo długo. Dlatego postanowiłam wziąć udział w zabawie i zachęcam te z Was, które są kierowcami a jeszcze nie brały udziału w tym tagu. 

obraz: źródło


1. Za którym razem zdałaś/eś prawo jazdy?
Udało się za pierwszym! Byłam jeszcze gówniarą (17 lat) i mega się stresowałam. Ogólnie z tego dnia nie wiele pamiętam :) Na szczęście trafiłam na mega przemiłą egzaminatorkę, dzięki niej jazda minęła mi na prawdę bardzo szybko.

2. Ile lat masz już prawo jazdy?
W kwietniu minie już 12 lat (OMG! ile to już lat).

3. Jakie kategorie prawa jazdy posiadasz?
Kategorię B ale marzy mi się jeszcze na motor :)

4. Jakim samochodem odbyłaś/eś swoją pierwszą samodzielną jazdę?
Pierwszy raz, to było jeszcze przed rozpoczęciem kursu, był to samochód mojego taty. Troszkę wcześniej przyzwyczajana byłam do jazdy na starym lotnisku, gdzie drzewa nie stały mi na przeszkodzie :D

5. Za co dastałeś/aś pierwszy mandat?
Niestety wszystkie mandaty (sztuk 3) dostałam za nadmierną prędkość...

6. Twój ulubiony zapach do samochodu.
Rzadko używam, bo zawsze zapominał o ich kupieniu, i nieraz jedna biedna choinka dydna przez cały rok. Jeśli już kupuję to albo coś owocowego, albo coś świeżego.

7. Jaki rodzaj muzyki suchasz jeżdząc autem?
Radia. Głównie Eskę, Eska Rock, RMF Max a ostatnio odkryłam na nowo radio WAWA.

8. Co jest dla ciebie "Must Have" w twoim aucie?
Okulary przeciwsłoneczne - czy to lato czy zima.

9. Jak często sprzątasz swoje auto?
Oj i tu jest problem - strasznie nie lubię tego. Myję je średnio raz w miesiącu, a w środku tak porządnie to raz na 2-3 miesiące... Wiem wstyd ale uwierzcie mi nie jest tak źle ;)

10. Jaka była twoja najdalsza podróż samochodem jako kierowca?
Kilkakrotnie jeździłam ze Szczecina do Poznania - jakieś 220 km, ale najdłuższa była na ślub mojej koleżanki w Żarach, od Sz-na jest to troszkę ponad 400 km.

11. Czy zdarzyło ci się kiedyś złapać gumę i zmieniać przebitą oponę?
Na szczęście miałam do tej pory tylko jedną taką przygodę i na szczęście byłam wtedy z moim chłopakiem.

12. Mapa papierowa czy nawigacja?
Powiem tak, ja wolę papierową (harcerskie przyzwyczajenie), ale jeśli jadę gdzieś w nieznane sama nawigacja jest niezbędna zwłaszcza gdy poruszamy się po obcym mieście.

13. Czy lubisz podróżować jako pasażer?
Niestety już odwykłam... Gdy siedzę z przodu jako pasażer to zachowuję się jak rasowy kierowca, wszystko obserwuję. Nie potrafię się "wyłączyć" i po prostu jechać i nie zwracać na nic uwagi.

14. Preferujesz spokojna czy szybką jazdę autem?
Jeżdżę dynamicznie :D Nie lubię wolnej jazdy, ale oczywiście nie szarżuję za bardzo. Jazda ma być dynamiczna ale i bezpieczna.


15. Czy zawsze zwracasz uwagę na znaki?
Jeśli jadę znanymi drogami to raczej już tego nie robię, ale gdy jadę w nieznane zawsze patrzę na oznakowanie.


16. Co najbardziej denerwuje cię u innych kierowców?
Najbardziej denerwuje mnie gdy kierowcy przemierzają całe rondo zewnętrznym pasem gdy skręcają w ostatnią w lewo, po prostu nóż mi się otwiera w kieszeni. Drugą rzeczą jaka mnie denerwuje to "niedzielni" kierowcy lub też tacy, którzy po prosu zamulają (nie wiem jak to inaczej nazwać) na ulicy. Rozumiem, bezpieczna jazda, ale 20-30 km/h gdy jest jeden pas i nie ma jak wyprzedzić... Niestety na takich przejażdżkach cierpią moi pasażerowie bo jestem dość nerwowym człowiekiem i wtedy używam brzydki słów... Ale nie bójcie się, żadnego z kierowców jeszcze nie zwyzywałam, nie pobiłam, jedynie czasami klaksonu używam :)

17. Jaką porą roku najbardziej lubisz jeździć autem i dlaczego?
Każda pora jest dobra, nawet zima gdy drogi są dobrze odśnieżone i nie śliskie :)


18. Jazda w dzień, czy w nocy?
Nie ma to dla mnie znaczenia, choć wiadomo, że w dzień jest lepsza widoczność.

19. W czasie upału otwarta szyba czy klimatyzacja?
Niestety moje auto nie ma klimy więc okno :D

20. Jaki jest twój wymarzony samochód?
Podobają mi się samochody typu SUV. Marzy mi się Mercedes ML

Mam nadzieję, że miło spędziłyście niedzielne popołudnie i same zechcecie odpowiedzieć na te kilka pytać :) 

piątek, 13 grudnia 2013

Gal - olejek do i po kąpieli

Na dworze robi się coraz chłodniej i niestety skóra mojego ciała potrzebuje wtedy większej porcji nawilżenia. Dlatego ostatnio zaczęłam używać olejków dodawanych do kąpieli oraz do wcierania bezpośrednio w skórę.

Olejek do kąpieli z witaminami A i E i olejkiem wiesiołkowym
Kapsułki żelowe zawierające olejek wrzucamy do wanny, rozpuszczając się uwalniają one swoją zawartość i zapach, który jest dość specyficzny, troszkę "leśny". Raz mi się zdarzało, że żelowa otoczka nie rozpuściła się do końca i po kąpieli musiałam dobrze umyć wannę.
Testowanie zaczęłam od używania 2-3 kulek ale niestety nie widziałam, żadnego większego nawilżenia skóry. Do ostatniej kąpieli wrzuciłam połowę opakowania (6 szt.) i niestety nadal nic...  

Olejek wiesiołkowy po kąpieli z witaminami A i E - twist off
Kapsułki w kształcie serduszek mają urywany ogonek, jednak mi to dość ciężko szło i musiałam wspomagać się nożyczkami :) Zawartość jednej kapsułki bez problemu wystarczała mi na posmarowanie całego ciała. 
Skóra bardzo ładnie wyglądała po jego nałożeniu. Nie była tłusta, ale wyglądała na zdrową i elastyczną. Świetnie wyglądałaby wiosną czy latem gdy ją bardziej odsłaniamy, jednak dość ziołowy i mocny zapach nie musi każdemu się podobać, tym bardziej, że ja go dość długo na sobie czułam. 

Cena: 6-8 zł / opakowanie 12 szt. kapsułek (olejek do kąpieli), 8 szt. (olejek po kąpieli)
Dostępność: apteki, sklepy zielarskie, allego

Mimo, że olejek do kąpieli nie sprawdził się u mnie kompletnie, chętnie sięgnę ponownie po ten po kąpieli :) Używany nawet co 2-3 dni sprawiał, że moja skóra była nawilżona i wyglądała na prawdę bardzo, bardzo fajnie. 

środa, 11 grudnia 2013

DDD moje zakupy + niespodzianka od Rossmanna

Dzień Darmowej Dostawy w Polsce funkcjonuje dopiero od 2 czy 3 lat. Sklepy biorące w nich udział dają nam możliwość zrobienia zakupów bez ponoszenia kosztów wysyłki. Jest on organizowany na początku grudnia więc to też dobra pora na kompletowanie prezentów świątecznych jeśli brakuje Wam czasu na robienie zakupów stacjonarnie.
 
DDD jest dla mnie idealną okazją na zrobienie małych zakupów przez internat, ponieważ często wstrzymuję się z ich robieniem właśnie ze względu na koszty wysyłki (czasami dość wysokie).
W tym roku nie planowałam dużych zakupów i w postanowieniu tym udało mi się wytrwać :)
Planowanym zakupem był pędzel z Hakuro H52, który tak naprawdę miała kupić rok temu, ale z mojego nierozgarnięcia kliknęłam H54. Do tej pory jedyne pędzle do podkładu jakie posiadam są z Hakuro i jestem z nim bardzo zadowolona. Pędzel kupiłam na stronie Ladymakeup za 34,90 zł.
W tym miejscu muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z jakości obsługi, o wszystkim byłam na bieżąco informowana a paczka dotarła w ekspresowym czasie.
Wieczorem dowiedziałam się, że Tołpa również bierze udział w tej akcji, a dodatkowo wpisując kod rabatowy, płyn micelarny 200 ml dostaje się w gratisie. Postanowiłam więc zakupić mini wersję żelu do mycia twarzy. Zobaczymy czy oba te kosmetyki będą służyć mojej skórze.
Przy każdym zakupie w sklepie Tołpy mamy możliwość kupna 5 próbek w cenie 1 grosza za sztukę. Za wszystko zapłaciłam niecałe 9 zł.
W Mikołajki dotarła do mnie przesyłka od Rossmanna, z której niestety mogłam się cieszyć dopiero w niedzielę, gdy wróciłam z domku rodzinnego :)
Przesyłka była pokaźnych rozmiarów a w niej sporo kosmetyków oraz cieplutki i milutki szlafrok :D
Wszystkie kosmetyki jakie teraz otrzymałyśmy są z Isany: krem do rąk z mocznikiem (mój ulubiony), krem do ciała owoc granatu i figa, szampon i odżywka do włosów blond, żel pod prysznic i emulsja do ciała z serii Isana Med z mocznikiem, żel pod prysznic z masłem shea i owocem pasji oraz coś słodkiego <mniam mniam>
 
Jak widzicie w DDD nie zamówiłam zbyt wiele ale mam nadzieję, że Wam udało się kupić to co planowałyście, ponieważ w niektórych sklepach widziałam, że wielu kosmetyków zabrakło i im bliżej wieczora wybór był coraz mniejszy...
 


wtorek, 10 grudnia 2013

Projekt denko - listopad

Właśnie mija pierwsza dekada miesiąca więc pora najwyższa na projekt denko. Produktów nie jest za wiele więc zapraszam na krótkie ich recenzje. 
Przy zużytych produktach napiszę również czym je zastąpiłam byście mogły wiedzieć jakich recenzji możecie spodziewać się w najbliższym czasie.
Vichy Normaderm głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy /recenzja/: bardzo, bardzo wydajny żel. Duża butelka wystarczyła mi chyba na ponad pół roku. Świetnie oczyszcza skórę, czasami troszkę ją ściąga ale nie przesusza jej. Do tego świeży, cytrusowy zapach.
Następca: Garnier Czysta Skóra Fruit Energy

Blanchette B. płyn micelarny /recenzja/: płyn produkowany przez Torf Corporation dla sklepów Kaufland. Tani i całkiem dobrze radzący sobie z usuwaniem makijażu płyn. Wypróbowałam, zużyłam ale chyba więcej po niego nie sięgnę, ponieważ bardziej dostępny jest dla mnie płyn z Biedronki. 
Następca: Garnier płyn micelarny

Bielenda płyn 2-fazowy Awokado: jest to jeden z pierwszych płynów po jaki sięgnęłam po kilku letniej przerwie. Do płynów tych miałam dość sceptyczne podejście po próbach z płynem z Ziaji. Płyn z Bielendy u mnie się sprawdził, nie podrażnił skóry wokół oczu, dobrze usuwa wodoodporne kosmetyki. Skóra pozostaje delikatnie tłusta ale filtr ten usuwam płynem micelarnym lub zmywam twarz żelem. 
Następca: Bielenda płyn 2-fazowy Bawełna
Dove Intense Repair ekspresowa maseczka regenerująca /recenzja/: odżywka bez efektów wow. Włosy dobrze się po niej rozczesują, są miękkie w dotyku i nie obciążone. 
Następca: Alverde odżywka z amarantusem

Himalaya rewitalizujący olejek do włosów: olejek przeznaczony jest do skóry głowy, który ma za zadanie wzmocnić włosy od cebulek. Niestety u mnie olejki nakładane na skórę głowy zupełnie się nie sprawdzają, ponieważ włosy po ich nałożeniu wypadają mi po prosu garściami przy myciu. Dlatego też używałam go do olejowania włosów na długości i tu spisywał się całkiem dobrze, ale kosmetyk jest bardzo wydajny i niestety minął mi już jego termin przydatności.  
Balea żel pod prysznic wiśnia i migdał /recenzja/: przyjemny żel o kremowej konsystencji jednak nie jest wydajny. Niestety akurat ta wersja zapachowa nie skradła mojego serca.

Apart  hipoalergiczny żel pod prysznic figa i irys: z kolei ten żel jest wydajny, ma delikatny zapach. Dobrze się pieni (używałam go czasami jako płyn do kąpieli), dobrze myje i nie wysusza skóry.
Następca: Avon Senses Winter Cocoon
L'Oreal True Match: podkład nie jest wykończony, jednak muszę wyrzucić opakowanie, ponieważ spadł mi on w łazience na kafelkach i niestety buteleczka pękła... Resztę produktu przelałam do zastępczego opakowania.

Manhattan puder sypki /recenzja/: w recenzji pisałam, że puder się u mnie spisał, jednak przy bardzo długim używaniu miałam wrażenie, że puder nie matuje na tak długo jak na początku. Używałam go zamiennie z pudrem ryżowym z BU i oba produkty wystarczyły mi na ponad 2 lata. Puder z Manhattanu bardzo ładnie wyglądał na twarzy, nie podkreślał zmarszczek i suchych skórek. W przyszłości nie wykluczam powrotu do tego kosmetyku :)
Następca: Synergen puder prasowany

L'Oreal False Lash Wings /recenzja/: tusz, z którym polubiłam się po jakimś czasie. Na początku był rzadki i sklejał rzęsy jednak z upływem czasu malowało mi się nim co raz lepiej. Po ok. 4-5 miesiącach zaczyna się osypywać.
Cosmabell peeling do stóp /recenzja/: bardzo fajny i ciekawy produkt. Stopy po około miesiącu nadal wyglądają dobrze, jedynie pięty powoli wracają do normalności. Gdyby tego typu peelingi były tańsze na pewno zagościłyby na stałe w mojej pielęgnacji stópek.

Cleanic chusteczki oczyszczające z płynem antybakteryjnym: chusteczki prześlicznie pachną i jeśli będę kupować produkty tego typu to na pewno będą one z tej serii perfumowanej. Chusteczki dobrze oczyszczają, a zapach na dłoniach pozostaje bardzo długo.
Babydream chusteczki nawilżane: używam ich niezmiennie od ponad roku...

Cleanic chusteczki do higieny intymnej: chusteczki do strefy intymnej są u mnie zawsze w kosmetycznych zasobach, ostatnio były to głównie chusteczki z Facelle, ale to była miła odmiana. Chusteczki mają ładny zapach, dobrze odświeżają i nie wysychają szybko w opakowaniu.
Wibo bibułki matujące: mała i przydatna rzecz w szczególności gdy ma się większe lub mniejsze problemy ze świeceniem się skóry twarzy. Dobrze zbierają nadmiar sebum, nie uszkadzają makijażu.

Carea płatki kosmetyczne: nie moja wina, że Biedronkę mam najbliżej... opakowania po płatkach zacznę niedługo liczyć w setkach... Ostatnio polubiłam bardziej wersję zieloną, która ma zszywane brzegi.

PRÓBKI
Pirolam szampon przeciwłupieżowy: stosuję profilaktycznie raz na jakiś czas.
Lovera krem przywracający równowagę (cera mieszana): krem miał matowić skórę, jednak mat był dość krótkotrwały a krem miał dość bogatą konsystencję, ale makijaż dobrze się na nim trzymał.
Avon eliksir Anew Ultimate 7S: eliksir ładnie napina skórę, dobrze się wchłania, jednak ze względu na skład nie skuszę się na jego zakup.

Zużytych produktów nie jest bardzo dużo, ale i tak dużą satysfakcję sprawia mi wyrzucanie tych wszystkich opakowań :) Mam nadzieję, że też dzielnie zużywanie swój arsenał kosmetyczny a nie tylko kupujecie :)

niedziela, 8 grudnia 2013

Yves Rocher - ostatnie zamówienia

Podsumowując poprzedni miesiąc chciałabym pokazać co kupiłam w Yves Rocher. Zamówienia składałam pod koniec listopada i niedawno dotarły do mnie paczuszki. 

Pierwsze zamówienie pochodzi ze sklepu internetowego. Wykorzystując kod rabatowy KROK1 przy zamówieniu za 39 zł przesyłka jest za darmo a dodatkowo otrzymuje się krem do twarzy z serii Elixir 7.9 (poprzednio był to krem Cure Solutions). Oczywiście przy zakupach na stronie internetowej do każdego zakupu wybieramy prezent - tym razem wybrałam coś dla mojego chłopaka, a że czasami mnie tu "podgląda" niestety nie pokażę Wam co to było :) (z tego miejsca chciałam go pozdrowić :* )
Żele z limitowanej wersji: czekolada i pomarańcza oraz czekolada i malina
Delikatny szampon z wyciągiem Hamamelisu 

Drugie zamówienie to oferta dla przyjaciółki. Przy zapisie nowej osoby mamy możliwość wyboru jednego dowolnego produktu z katalogu wysyłkowego. Ja wybrałam wodę toaletową So Elixir. Moja przyjaciółka (w tej roli TŻ) za złożenie zamówienia otrzymała zestaw kosmetyczek oraz krem pod oczy (zamówienie powyżej 39 zł).
Żel do mycia twarzy z rumiankiem
Odżywka odbudowująca do włosów
Maseczka przywracająca blask

Gratisy :)

Za oba zamówienia zapłaciłam ok. 80 zł więc patrząc na ilość wszystkich produktów wydaje mi się, że  to całkiem dobry interes :) Tym bardziej, że mam jeszcze dwa kosmetyki dla mojego chłopaka :)

czwartek, 5 grudnia 2013

Balea żel pod prysznic - wiśnia & migdał

Już jakiś czas temu głośno było o kosmetykach dostępnych w drogeriach DM. Kosmetyki m.in. z Alverde i Balei zbierają sporo pozytywnych opinii i do tego są dość tanie. Więc chyba nic dziwnego, że się na nie skusiłam i kilka drobiazgów trafiło do mnie dzięki uprzejmości Toni
Jednym z pierwszych kosmetyków jaki zaczęłam używać był żel pod prysznic z Balei z zimowej edycji limitowanej (poprzedni rok) o zapachu wiśni i migdałów. Sam zapach był dość przyjemny, choć z czasem zaczął mnie męczyć. Żel ma kremową konsystencję, niestety dość wodnistą. Dlatego mimo, że żel ma 300 ml bardzo szybko się skończył, bo po niecałych 3 tygodniach. 

Żel spełniał swoje zadanie czyli mył, nie przesuszał skóry. Dość dobrze się pienił używany wraz z gąbką, mycie dłońmi powodowało, że żel "mazał" się po skórze. Po kąpieli zapach utrzymywał się całkiem dobrze na skórze (kąpię się ok. godziny przed pójściem spać i w tym czasie wyczuwałam jego zapach na sobie).

Słowem podsumowania - żel jak żel, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Oczywiście jeśli jesteście u naszych zachodnich sąsiadów warto je kupić i wypróbować (ponieważ gama zapachowa jest bardzo szeroka), jednak żeby je sprowadzać do Polski - szkoda zachodu...

wtorek, 3 grudnia 2013

Zawitał do mnie Mikołaj :)

Dzięki Mikołajkowej akcji jaką zorganizowała Just Beauty na swoim blogu Mikołaj zawitał do mnie w tym roku troszkę wcześniej :D
Paczuszkę skompletowała dla mnie Agnieszka, wszystkim bardziej znana jako Zyśka. Kobieta czyta mi chyba w myślach, bo nie wiem skąd wie, że uwielbiam słoneczniki??? 
Oczywiście pudełeczko zostanie dobrze zagospodarowane a całość paczki zużyta, ponieważ Zyśka trafiła bardzo w me gusta :)
W środku znalazłam wodę brzozową, na którą czaję się już od ponad roku, mój ulubiony krem do rąk z mocznikiemkremowy peeling do twarzy oraz peeling do ciała, który na prawdę pachnie arbuzem <mniami>
Sól do kąpieli będzie na pewno miłym dodatkiem do kąpieli jaką urządzę sobie w towarzystwie wosków Yankee Candle (cała paczuszka nimi pachnie). Otrzymałam zapach Waikiki Melon oraz Sicilian Lemon. Agnieszka zaopatrzyła mnie również w kominek do ich palenia :) 
Oprócz kosmetyków do pielęgnacji jest kilka drobiazgów z kolorówki: tusz wydłużający i pogrubiający paletka brązów z Essence oraz błyszczyk Paese. Żadnych z tych rzeczy nie miałam, tym bardziej jestem ich ciekawa :)

Z tego miejsca raz jeszcze chciałam podziękować Zyśce za skompletowania paczki oraz Just Beauty za zorganizowanie Mikołajkowej akcji :*

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...