sobota, 2 lutego 2013

Wellness&Beauty - masło do ciała Mandarynka i Jogurt

W ostatnio bardzo polubiłam wieczorne balsamowanie ciała. Lubię gdy balsamy i masła mają fajny zapach i najważniejsze, aby dobrze nawilżały. Czy masełko z Wellness&Beauty spełniło te wymagania? 


Od producenta: masło sprawdzi się szczególnie przy pielęgnacji skóry suchej i zniszczonej. Jego intensywnie owocowy zapach z pewnością przypadnie do gustu osobom lubiącym ciekawe i wyraziste nuty. Odżywcze masło Shea oraz cenny olejek Jojoba koją zniszczoną skórę i intensywnie nawilżają naskórek, chroniąc go przed nadmiernym wysuszeniem. Natomiast  pielęgnująca witamina E i gliceryna dodatkowo go nawilżają.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Theobroma Cacao Seed Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Pantaerythrityl Distearate, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Polyacrylate, Parfum, Simmondsia Chinesnsis Seed Oil, Limonene, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Citric Acid, Yogurt, Xanthan Gum, Ethylparaben, Alcohol, Linalool, Citronellol, Citral, Isobutylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Citrus Madurensis Fruit Extract, Caramel, CI 15985, Geranoil

Masło znajduje się w bardzo poręcznym opakowaniu. Zapewni nam to wykorzystanie produktu do maksimum. Masło dodatkowo zabezpieczone jest sreberkiem, więc mamy pewność, że nikt nie wsadzał w nie swojego noska...

Masło ma gęstą i zbitą konsystencję. W kontakcie ze skórą delikatnie się rozpuszcza i łatwo daje się wsmarować. Zapach mimo, że ładny (delikatny jogurt z owocami), przy dłuższym stosowaniu stał się dla mnie męczący. Zapach utrzymuje się kilka godzin na skórze, a masło pozostawia delikatną nawilżającą warstwę (nie daje uczucia oblepienia czy lepkości).

Masło ma dobre właściwości nawilżające. Mimo zimy skórę balsamuję tylko wieczorem i nie mam problemu z jej przesuszeniem. Masło jest wg mnie wydajne, ponieważ w czasie miesiąca zużyłam tylko połowę. 

Dostępność: Rossmann
Cena: 10,29 zł / 200 ml

Lubicie masła do ciała czy wolicie lżejsze balsamy i mleczka? Oczywiście jeśli używałyście masło z Wellness&Beauty śmiało piszcie co o nim sądzicie :)

czwartek, 31 stycznia 2013

Styczniowe zużycia

Kolejny miesiąc dobiega końca, więc pora na małe podsumowanie.

Produkty, których recenzja pojawiła się już na blogu będą podlinkowane :)

Jedyny szampon, który skończyłam w tym miesiącu to L'oreal Elseve Total Repair - szampon dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał ich. Czy "reperował" - nie wymagam tego od szamponów. Pewnie kiedyś skuszę się na inny szampon a teraz zaczęłam myć włosy szamponem Babydream.

Żałuję, że już skończyła mi się żurawinowa Isana, bardzo polubiłam zapach tego żelu. Wymęczyłam w końcu żel ułatwiający golenie z Nivei - faktycznie golenie było łatwiejsze, konsystencja żelu zmieniała się pod wpływem wody podobną do typowego żelu go golenia. Następcami są: żel pod prysznic z Dove oraz pianka do golenia z Isany.

Do kąpieli zużyłam kąpiel borowinową, która faktycznie sprawiała, że kąpiel stawała się relaksem i odpoczynkiem. Teraz wracam do Choco z Lukcji oraz wypróbuję kule do kąpieli.

Udało mi się także zużyć żel do higieny intymnej Intimea z Biedronki. Żel ma dość rzadką konsystencję, dlatego był najmniej wydajnym produktem tego typu jaki miałam. Co najważniejsze nie podrażniał i dobrze odświeżał. Obecnie używam już żelu Facelle, który mam zamiar wypróbować również na moich włosach :)

Jedynym kosmetykiem do twarzy, który skończył mi się na początku stycznia był krem z kwasem migdałowym z Bandi. Niestety tym razem nie spisał się tak dobrze jak przy pierwszym jego stosowaniu. Prawie przez cały miesiąc stosowałam TriAcneal z Avene, liczyłam, że i go uda mi się zużyć, ale krem jest na prawdę bardzo wydajny. 

Jakiś czas temu był wielki boom na ombre, w końcu i ja się skusiłam i jestem zadowolona. Farba L'oreal Preference to moja pierwsza farba kładziona na włosy, wcześniej używałam jedynie szamponów. Zużyłam także peeling do stóp z Avonu. Do kosza trafia mój "samochodowy" krem do rąk również z Avonu. Krem w samochodzie zawsze mam, choć nie często po niego sięgam :)

Płatki Carea pojawiają się dość często w projekcie denko. Tanie i dobre, choć jak mówiłam, jakość troszkę się pogorszyła. Gąbki celulozowe z Carrefoura - moim skromnym zdaniem są lepsze od tych z Rossmanna i dwa razy tańsze. 
W tym miesiącu zabrałam się także za zużywanie próbek, bo nazbierało mi się ich całkiem sporo. Z tych, które możecie zobaczyć na zdjęciu spodobał mi się jedynie balsam ujędrniający z Dove. 
Maseczka Rival de Loop truskawka&wanilia starczyła mi na 4 użycia. Na pewno pojawi się mini recenzja, niestety maseczka nie skradła mojego serca.

W styczniu rozpoczęłam "kurację" z Calcium Pantothenicum, która ma za zadanie przyspieszyć porost włosów. Jestem obecnie w trakcie drugiego opakowania.
Z kategorii stare i nieużywane - robiąc co jakiś czas porządki udaje mi się trafić jeszcze na jakieś stare kosmetyki, które albo były dodawane do jakiś gazet albo kupione, użyte raz i rzucone w kąt. Rzeczy te trafiają do kosza.

W tym miesiącu jestem zadowolona z ilości zużytych kosmetyków. Mam nadzieję, że Wam idzie równie dobrze a nawet lepiej :)
Przepraszam za jakość zdjęć, nie mogłam dzisiaj poradzić sobie z moim odbiciem... Chyba wypada zapytać: gdzie jest Wally??? :)

wtorek, 29 stycznia 2013

Styczniowe zakupy

W nowym roku udało mi się w końcu ograniczyć zakupy :) i w sumie niewiele tego było.
Isana krem do rąk z masłem shea i kakao (4,99 zł) - oczywiście po stosowaniu kremu do ciała nie mogłam się oprzeć i kupiłam ten kremik, aby nosić go w torebce.

BeBeauty płyn micelarny (4,49 zł) - tani i dobry :)

Rival de Loop maseczka truskawka&wanilia (1,99 zł)

Olej rycynowy (1,99 zł)

Calcium Pantothenicum (6,59 zł) - zaczęłam kurację z CP - marzy mi się powrót do czasów gdy włosy miałam prawie do pasa. Zdam relację po skończeniu 3 opakowań

Odżywka Jantar (8,70 zł) - po przejściach z poprzednim tonikiem postanowiłam wrócić ponownie do tej odżywki

Pomadka Neutrogena (7,49 zł) - zimą się na pewno przyda

niedziela, 27 stycznia 2013

Żurawinowa przyjemność od Isany

Limitowany żel pod prysznic z Isany o zapachu żurawiny i białej herbaty po prostu skradł moje serce... Bardzo żałuję, że nie mogę go spotkać na półkach bo na pewno kupiłabym go jeszcze, i to nie jedną butelkę. 


Od producenta:  to wzbogacony ekstraktami z żurawin i białej herbaty, limitowany zimowy żel pod prysznic. Zawarty w produkcie pielęgnujący kompleks pomaga nawilżyć skórę, zapobiegając tym samym jej przesuszeniu. Kosmetyk ma  subtelny owocowy zapach, który sprawia, że codzienny prysznic stanie się prawdziwą przyjemnością. Żel nie zastąpi odżywczo-regeneracyjnego działania masła czy mleczka do ciała, jednakże jego regularne stosowanie sprawi, że skóra nabierze miękkości i sprężystości. Kosmetyk nie zawiera parabenów.

Skład: 


Opakowanie - prosta butelka o pojemności 300 ml. Jest przezroczysta więc można kontrolować stan zużycia. Żel dobrze się dozuje, ponieważ otwór nie jest zbyt wielki.

Zapach jest dla mnie największą zaletą tego żelu. Na prawdę potrafi umilić czas spędzony pod prysznicem. Konsystencja jest dość leista, ale żel spokojne na miesiąc używania mi wystarczył. 

Prawdę mówiąc nie mam nic do zarzucenia temu żelowi, ponieważ nie wysuszył mojej skóry, nie podrażnił, całkiem dobrze się pienił. Do tego śmiesznie niska cena, bo na promocji żele dostępne są za 3 zł (3,99 zł - bez promocji) zachęca do jego wypróbowania. 


Dostępność: Rossmann
Cena: 3,99 zł / 300 ml
KWC: klik 

Ciekawa jestem jakie są Wasze wrażenia po używaniu żurawinowej Isany. Jeśli możecie polecić inne warianty zapachowe - chętnie poczytam jakie są Waszymi faworytami :)

piątek, 25 stycznia 2013

Dyskontowe płyny micelarne - porównanie. Biedronka vs. Netto

Niedawno pisałam (mam nadzieję, że pamiętacie klik) o możliwości zakupu w Biedronce oraz Netto płynów micelarnych. Dziś przychodzę z małym porównaniem. 


Obietnice producenta:
Zdjęcia najpierw przedstawiają płyn Be Beauty, później Lovena.



Skład: 



Oba płyny produkuje ten sam producent


Powyższe zdjęcie dotyczy płynu Lovena. Aby poznać producenta płynu z Biedronki należy sprawdzić kod kreskowy (można to zrobić na tej stronie).

Opakowanie: W obydwu przypadkach są one wykonane z przezroczystego plastiku. Jednak szata graficzna (mimo, że obu wypadkach prosta) milsza dla oka jest buteleczka z biedronkowym płynem. Także w tym wypadku dozownik jest o wiele wygodniejszy. 

Zapach: Zapachy są delikatne i nie drażniące, jednak w płynie Be Beauty jest ona bardziej kwiatowy, a tym samym przyjemniejszy.

Działanie: Oczywiście nie są to płyny, które po jednym przyłożeniu wacika zmywają cały makijaż. Trzeba poświęcić na to kilka minut, ale oba z demakijażem twarzy i oczu radzą sobie całkiem dobrze. Na twarzy nie pozostawiały uczucia lepkości. Niestety zdarzały się dni kiedy w czasie mycia twarzy musiałam domyć resztki tuszu, ale z poprzednimi micelami też tak miałam.
Ani płyn z Be Beauty ani z Loveny nie szczypie w oczy. Niestety ten drugi powodował czasami podrażnienie okolicy oczu. 

Dostępność: Można je nabyć w wyżej wymienionych sklepach - stoją razem w kartoniku z mleczkami do demakijażu.

Cena: 4,49 zł


Podsumowanie: Po przetestowaniu obu płynów ja decyduję się na płyn z Be Beauty. Uważam, że stosunek jakości do ceny jest na prawdę bardzo zadowalający. Bo gdzie znajdziemy dobry płyn do demakijażu za śmieszne 4,50 zł??? Odkryłam do pod koniec tamtego roku i na pewno zagości on u mnie na dłużej (o ile go nie wycofają... tfu, tfu...). 

Używałyście tych płynów micelarnych? Jak wrażenia? Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa jak podchodzicie do kosmetyków dostępnych w dyskontach :)

czwartek, 24 stycznia 2013

Eveline - nowa współpraca

Kilka dziewczyn pokazywała już zawartość paczuszki od Eveline Cosmetics, więc nie będę się bardzo rozpisywać :) chciałam tylko oznajmić, że także mi udało się nawiązać współpracę z Eveline. Zgłaszać się było można na portalu Uroda i Zdrowie


Krem-serum wyszczuplające
Emulsja do demakijażu
Matujący krem BB 8w1
Peeling enzymatyczny
Tusz Big Volume Lash Professional 5D False Definition
Błyszczyk Super Long Lasting 16h nr 116
Lakiery minimax nr 759 i 782

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...