środa, 15 stycznia 2014

Ulubieńcy roku 2013

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jakie kosmetyki szczególnie skradły moje serce w ubiegłym roku i bardzo chętnie wróciłabym do nich ponownie :)
Mam nadzieję, że obrazkowa forma przypadnie Wam do gustu :) Będzie szybko i konkretnie :D

Są tu jacyś Wasi ulubieńcy??? Jeśli nie to koniecznie dajcie znać co nowego odkryłyście w minionym roku :D

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Bourjois Healthy Mix - owocowy podkład rozświetlający

Właśnie wykończyłam podkład HM więc to idealny (i ostateczny) moment aby napisać co o nim myślę :) Posiadałam jeden z jaśniejszych odcieni 52 Vanillie. Z tego co się orientuję to posiadałam starą wersję, bo na rynku obecnie jest już dostępna nowsza wersja tego podkładu. 

Od producenta:
Bourjois rozświetlający, owocowy podkład Healthy mix zapewnia promienny wygląd i wspaniały blask, który będzie utrzymywał się na skórze przez 16 godzin.
Delikatna i kremowa formuła podkładu subtelnie integruje się ze skórą, dzięki temu efekt makijażu jest bardzo naturalny.
Podkład nadaje się do każdego typu skóry. Oferuje jednorodny makijaż i pół-matowe wykończenie, które zapewnia cerze świeży, naturalny wygląd.
Podkład zawiera wyciąg z moreli, imbiru, jabłek i melonów.
- Morela - dodaje blasku
- Melon - działanie nawilżające 
- Jabłko - antyutleniacz
- Imbir - działanie odświeżające
Owocowy, wspaniały zapach podkładu stanowi koktajl z owoców, następnie bukiet kwiatów i na końcu białe piżmo i szlachetne drzewa. Kompozycja ta tworzy delikatną aurę, która pozostawia na skórze trwały, piękny zapach.

Skład: Aqua, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, PEG-10 Dimethicone, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Disteardimonium Hectorite, Disodium Stearoyl GLutamate, Dimethicone Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Alcohol Denat, Parfum (Fragrance), Panthenol, Alcohol, Aluminum Hydroxide, Silica, Propylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Mica, Iron Oxides, Ultramarines, Titanium Dioxide (17.02.2010)

Podkład znajduje się w butelce typu air-less, która wydobywa produkt co do ostatniej kropli. Jedna pompka wystarczała mi w zupełności na całą twarz, dlatego też jest on bardzo wydajny. Podkład bardzo dobrze się rozprowadza, zarówno nakładany za pomocą palców czy pędzla. Dobrze współgrał ze wszystkimi kremami jakie używałam, nie rolował się. Podkład jest lekki, ale daje średnie krycie, które możemy stopniować dokładając kolejną cienką warstwę. Z małymi niespodziankami czy śladami po nieprzyjaciołach radził sobie dobrze, a do zakrycia większych problemów korektor był niezbędny.
Mimo, że mam tłustą cerę byłam z niego zadowolona. Dawał satynowe, takie "mokre" wykończenie, więc puder był u mnie niezbędny. Skóra po jego nałożeniu wyglądała na zdrową i pełną blasku (w dobrym tego słowa znaczeniu). Nie zapychał i nie wchodził w rozszerzone pory. Na mojej skórze utrzymywał się około 5-7 godzin, później zaczynał delikatnie z niej schodzić, na szczęście równomiernie, niestety przy dotknięciu skóry ściera się (np. przy wycieraniu nosa). Sprawdzał się zarówno latem jak i zimą, choć latem szybciej znikał z twarzy. Nie jest to podkład matujący więc co kilka godzin musiałam wspomagać się pudrem. Podkład sam w sobie nie podkreśla suchych skórek, ale z połączeniem z pudrem matującym po kilku godzinach są one widoczne. 

Dostępność: drogerie
Cena: ok. 60 zł / 30 ml
KWC: klik

Mimo, że nie jest to podkład przeznaczony do mojego typu skóry byłam z niego zadowolona i nie żałuję jego zakupu, choć podkładem mojego życia na pewno nie pozostanie. Podkład świetnie stapia się ze skórą i nie daje efektu maski, a z błyszczeniem radzę sobie innymi sposobami. A Wy co o nim sądzicie??? 

sobota, 11 stycznia 2014

ALTERRA nawilżająca maska do włosów suchych i zniszczonych - GRANAT I ALOES -

O masce Alterry dowiedziałam się oczywiście z blogów, wiele dziewczyn ją bardzo zachwalało, dlatego postanowiłam i ja ją wypróbować. Kupiłam ją na promocji jakiś czas temu za 6 zł. 
Jak widzicie posiadam opakowanie jeszcze w starej wersji, teraz jest bardziej zaokrąglone u góry. Z wydobyciem maski nie ma problemu, ponieważ tubka jest miękka, jednak kończąc ją warto rozciąć opakowanie - mi tych "resztek" wystarczyło jeszcze na dwie aplikacje. 
Maska ma gęstą konsystencję, nie jest zbyt wydajna, dobrze się rozprowadza i nie spływa z włosów. Zapach jest dziwny (nie wiem jak inaczej go nazwać), przy dłuższym używaniu był dla mnie męczący. 
Działanie maski sama nie wiem jak określić. Nie dawała efektu, jakiego by mi brakowało przy innych maskach czy odżywkach. Włosy dobrze się rozczesywały, były miękkie, wygładzone i takie mięsiste, jednak czasami zdawały się być obciążone. Zauważyłam, że maska dawała u mnie lepsze efekty, gdy stosowałam szampony bez sls-ów i silikonów. 

Niestety nie zauważyłam aby maska bardziej nawilżała włosy niż odżywki i dawała długoterminowe działanie, dlatego na razie nie planuję powrotu do niej, ponieważ od masek oczekuję czegoś więcej.

Dostępność: Rossmann
Cena: 9 zł / 150 ml
KWC: klik

Wiem, że maska Alterry ma rzeszę swoich zwolenniczek, jednak mojego serca nie skradła. Dajcie mi znać jak się u Was sprawowała - bo pewnie większość z Was sama już ją wypróbowała (chyba, że nie uległyście pozytywnym recenzjom na blogach i YT).

czwartek, 9 stycznia 2014

(spóźniony) PROJEKT DENKO grudzień 2013

W końcu udało mi się zebrać do napisania notki z zużyciami z ostatniego miesiąca roku 2013. Plan był ambitny: by w ostatni długi weekend, zrobić sesję zdjęciową większości kosmetyków, które chciałabym dla Was zrecenzować i właśnie zużyć, ale pakując się do domu (rodzinnego) zapomniałam zabrać baterię do aparatu... Szkoda gadać... Dlatego zdjęcia poniżej nie są najlepszej jakości, ponieważ zrobiłam je telefonem. Mam nadzieję, że Wasze poczucie estetyki nie ucierpi na ich oglądaniu za bardzo :D
Zużytych kosmetyków nie jest wiele więc przechodzimy do konkretów.
L'Oreal Elseve szampon wzmacniający (ok. 10-15 zł / 400 ml): szamponu używałam jedynie w czasie gdy przebywałam w domu rodzinnym, więc jako takich efektów wzmacniających nie zauważyłam. Szampon był perłowy ale nie obciążał włosów, nie plątał ich ani nie sprawiał, że włosy szybciej by się przetłuszczały. Jednym słowem przyzwoity szampon.
Następca: Avon szampon nawilżający z awokado

Isana suchy szampon (6 zł - na promocji) /recenzja/: jestem zadowolona z jego działania, choć efekt odświeżenia nie utrzymuje się przez cały dzień. Troszkę bieli włosy, ale łatwo pozbyć się tego naloty pocierając włosy ręcznikiem.
Następca: Radical suchy szampon

Alterra maska nawilżająca granat i aloes (ok. 6 zł na promocji / 150 ml): planuję napisać recenzję tej maski, ale powiem, że maska ani mnie nie zachwyciła ani nie rozczarowała. Zdarzało się, że użyta w zbyt dużej ilości obciążała mi włosy.
Następca: Biovax maska regenerująca z trzema olejkami
L'Oreal tonik oczyszczający (10-14 zł / 200 ml) /recenzja/: nie polubiłam się z tym tonikiem, ponieważ zawiera w swoim składzie alkohol co jest bardzo mocno wyczuwalne... 

Soraya płyn micelarny (6-8 zł / 200 ml) /recenzja/: płyn całkiem dobrze się sprawdził jeśli chodzi o demakijaż twarzy, jednak podrażniał i szczypał mnie w oczy... Na pewno więcej go nie kupię.
Następca: Garnier płyn micelarny

Be Beauty płyn micelarny (4,49 zł / 200 ml): hit za grosze! Dobrze zmywa makijaż, nie szczypie i nie podrażnia oczu. Uwielbiam go i mam jeszcze w zapasie kilka butelek :)
Vichy Dermablend podkład kryjący (60-90 zł / 30 ml) /recenzja/: podkład dobry na chłodniejsze miesiące, ponieważ latem po prostu spływa z twarzy. Bardzo dobrze kryje, wchodzi troszkę w pory i trudno go rozprowadzić, jednak przy problematycznej i trądzikowej skórze, może pomóc w zakryciu niedoskonałości. Jest bardzo wydajny, pokazane opakowanie nie jest całkowicie puste, ale niestety miałam go już dość długo i czas jego przydatności minął...
Następca: Revlon Colorstay 

Aleksandra krem do cery trądzikowej (6-7 zł / 30 ml) /recenzja/: w moim przypadku krem zamiast pomóc bardziej zaszkodził... 

Organix Cosmetix krem odżywczy na noc (próbka): bardzo fajny, treściwy krem na noc. Skóra była odżywiona i nawilżona po nocy. Próbka starczyła mi na dość długo więc krem jest wydajny.
Avon Winter Cocoon żel pod prysznic (5-6 zł / 200 ml) /recenzja/: bardzo sympatyczny, kremowy żel w przystępnej cenie. Dobrze mył i pięknie pachniał.
Następca: Isana żel z mocznikiem

Balsam do ciała (ok. 6-8 zł / 200 ml): balsam do kupienia w Kauflandzie. Niestety nie zużyłam go zbyt wiele, ale nie jestem w stanie go zmordować. Nie nawilża jakoś specjalnie dobrze, a do tego strasznie się marze na skórze i trudno go w nią wetrzeć.
Następca: Isana krem do ciała z granatem i figą

Ziaja bloker (ok. 8 zł / 60 ml) /recenzja/: antyperspirant faktycznie działa, hamując nadmierne pocenie się, jednak podrażniał i pachy mnie strasznie po nim swędziały...
Gal olejek do kąpieli i po kąpieli (ok. 6-8 zł / opakowanie) /recenzja/: z olejku do kąpieli nie byłam tak zadowolona jak z tego, który stosowało się bezpośrednio na ciało - świetnie nawilżał, a skóra po nim  bardzo fajnie się prezentowała.

Luksja Care Pro żel pod prysznic (próbka): żel niesamowicie nawilżał skórę, wypatruję jakiejś promocji i na pewno zakupię go w pełnowymiarowym opakowaniu, ale zdecyduję się na inny wariant zapachowy, bo ten niestety mi nie podpasował za bardzo. 
Carea płatki kosmetyczne (ok. 3 zł / 120 szt): najczęściej sięgam po płatki z Biedronki. Tanie, nie rozwarstwiają się.

Lilibe duże płatki kosmetyczne (4-5 zł / 40 szt): ostatnio bardzo polubiłam zmywanie twarzy właśnie tymi dużymi płatkami.

Aluette ręczniki kuchenne (ok. 6 zł / 4 rolki): służą mi do osuszania twarzy. Ostatnio zużywam ich troszkę mniej, ponieważ zaopatrzyłam się w małe ręczniczki to twarzy, ale mam je zawsze w pogotowiu np. gdybym nie zdążyła z praniem :)

I to cały mój projekt denko. Oczywiście jeśli używałyście, któryś z tych kosmetyków, chętnie się dowiem jak one sprawdziły się u Was :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kultowe rybki - Dermogal A + E

Wszystkim już chyba dobrze są znane rybki "śmierdziuszki", które dość często pokazuje u siebie Nissiax83 w swoich filmikach. Właśnie z jej rekomendacji sięgnęłam po nie już jakiś czas temu. 
Olejek zamknięty jest w kapsułkach przypominających swoim kształtem rybkę, której urywamy ogonek, aby wydobyć zawartość. Jedna rybcia wystarcza mi na posmarowanie twarzy, szyi i dekoltu. Olejek jest dość gęsty ale pod wpływem ciepła naszych rąk ładnie rozprowadza się na skórze. 

Oczywiście potoczna nazwa rybek "śmierdziuszki" nie wzięła się z nieba. Dla wyczulonego nosa zapach może być nie do zniesienia na początku, ale z czasem zapach staje się znośniejszy. Jednak wydaje mi się, że firma troszkę zniwelowała ten nieprzyjemny zapach, bo teraz wydaje mi się, że zapach opakowania, które miałam poprzednio, był intensywniejszy. 

Producent twierdzi, że olejek świetnie nadaje się nawet do skóry tłustej i problematycznej, nawet w codziennej pielęgnacji. Niestety ja bałam się, że olejek może być troszkę za ciężki, dlatego stosuję go, gdy skóra potrzebuje większego nawilżenia i odżywienia. Staram się je używać 2-3 razy w tygodniu na noc. Rybki nakładam też czasami pod maseczkę z naturalnej glinki zielonej. 

Co dają rybki??? Na pewno nawilżają skórę. Po nocy z olejkiem jest ona widocznie bardziej odżywiona i elastyczna. Mam wrażenia, że przebarwienia po nieprzyjaciołach szybciej się goją.

Minusem na pewno jest to, że zostawiają tłustą warstwę i wg mnie nie nadają się pod makijaż. 
Dostępność: apteki
Cena: 12-15 zł / opakowanie 48 szt. kapsułek
KWC: klik

Ja na chwilę obecną na pewno z nich nie zrezygnuję, bo skóra jest po nich wygładzona, mięciutka i nawilżona. Do tego stosunek ceny do wydajności jest dla mnie na plus. 

Jestem ciekawa czy już miałyście do czynienia z rybkami i czy też jesteście zadowolone z ich działania? 

niedziela, 5 stycznia 2014

Soraya - płyn micelarny

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejny płyn micelarny, który ostatnio używałam.

Od producenta: 
Nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i okolic oczu. Nawilżenia i oczyszczenie skóry z toksyn. 
Łagodnie i skutecznie oczyszcza skórę z makijażu, również wodoodpornego. Bogata formuła zawiera KOMPLEKS AQUA-CELL nawilżający skórę spragnioną wody oraz EKSTRAKT Z BIAŁEJ LILII I LIPOSTYMINĘ, które chronią skórę przed agresywnym wpływem środowiska zewnętrznego i minimalizują skutki podrażnień. 

Skład: Aqua, Glycerin, PEG-40 Glyceryl Cocoate, Sodium Coceth Sulfate, Caprylyl Capryl Glucoside, Hydrolyzed Viola Tricolor Extract, Sodium Palmitoyl Proline, Nymphaea Alba Flower Extract, Tropaeolum Majus Flower/Leaf/ Stem Extract, Hydrolyzed Candida Saitoana Extract, Disodium Phosphate, Sodium Chloride, Propylene Glicol, Disodium EDTA, DMDH Hydrantion, Iodopropynyl Butylcarbamate.


Płyn znajduje się w wysokiej, smukłej butelce, którą bardzo wygodnie trzyma się w dłoni. Otwór dozujący nie jest zbyt duży, więc ilość wylewanego płynu na wacik jest odpowiednia. Zapach nie jest zbyt ładny, ale znośny.


Jeżeli chodzi o usuwanie makijażu z twarzy, to byłam zadowolona z efektów. Skóra nie była ani podrażniona ani przesuszona, makijaż schodził bez potrzeby mocniejszego pocierania. Efektu nawilżenia czy dotlenienia nie zaobserwowałam, ponieważ nie używałam go jako toniku, służył mi wyłącznie jako pierwszy krok w demakijażu twarzy i oczu.

Mimo, że producent nie pisze, że płyn przeznaczony jest również do demakijażu oczu, dla mnie każdy płyn micelarny ma do tego służyć. Dawno porzuciłam typowe płyny do demakijażu oczu, ponieważ większość z nich mnie podrażniała, właśnie na rzecz płynów micelarnych, bo te są o wiele delikatniejsze a równie skuteczne. 
Na początku byłam zadowolona z tego płynu - nie szczypał mnie w oczy, tusze, które używam szybko się zmywały. Jednak po jakimś czasie płyn zaczął niestety mnie podrażniać, nie było to za każdym razem gdy zmywałam oczy, ale były takie okresy, że myślałam, że wyrzucę go do kosza... 

Dostępność: drogerie, supermarkety
Cena: 6-10 zł

Płyn micelarny z Sorayi kupiłam na promocji za jakieś 6 zł, mimo początkowego zachwytu płyn mnie rozczarował, bo zaczął podrażniać i szczypać w oczy. Udało mi się go wykorzystać w ciągu miesiąca więc nie musiałam się z nim zbyt długo męczyć, ale wiem, że na pewno nigdy więcej po niego nie sięgnę...

czwartek, 2 stycznia 2014

Grudniowe nowości + prezenty świąteczne

Powoli wracam do żywych :) Chciałabym Wam złożyć noworoczne życzenia, aby nowy rok był równie udany a nawet lepszy niż poprzedni!
Muszę powiedzieć, że moje zakupy były by na prawdę bardzo symboliczne gdyby nie promocja w SP. Poszłam, żeby zobaczyć, czy puder Vichy Dermablend łapie się na zniżkę -40% na kosmetyki do makijażu - wyszłam bez pudru, a za to z całą torbą nowych nabytków... I zacznijmy właśnie od zakupów w SP
Powoli zaczynam wprowadzać do swojej pielęgnacji więcej kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji skóry bardziej dojrzałej. W marcu chciałabym zrobić sobie kurację witaminą C, aby odświeżyć skórę przed wiosną, dlatego kupiłam Arugia Falvo-C (60,89 zł). Oprócz promocji na kolorówkę wiele marek dermokosmetyków było w promocji. Na markę Iwostin była obniżka -30%, kupiłam łagodzący krem pod oczy (27,99 zł).
Z serii "zakupy pod wpływem chwili": fluid matujący Pharmaceris (23,39 zł), podkład Under 20 (11,39 zł), puder sypki Max Factor (31,79 zł) i zestaw maskar Essence (5,99 zł).
Na półce wypatrzyłam nową wodę termalną Evian (9,99 zł). Kupiłam też maskę-kompres nawilżająco-odprężający z Tołpy (5,24 zł) - na maseczki w saszetkach była promocja -30%. Muszę przyznać, że ostatnie promocje w SP były dość atrakcyjne :)
Przy kasie mogłam zakupić płatki kolagenowe za 3,99 zł, więc wzięła 2 rodzaje na wypróbowanie.
Robiąc zamówienie na doz-ie dla siostry skusiłam się na kostkę myjącą do cery trądzikowej Accos (6,70 zł). Z obecnej promocji w Rossmannie kupiłam błoto z morza martwego (15,39 zł), na które miałam już chętkę jakiś czas jednak czekałam na promocję, bo normalnie kosztuje 20 zł.
Na allegro znalazłam skarpetki peelingujące stopy za 18 zł. Zrobiłam mały zapas dużych płatków kosmetycznych, ostatnio bardziej wole je do zmywania całej twarzy niż standardowych płatków.

Teraz kolej na prezenty, które znalazłam pod choinką jak i te, które zakupiłam za otrzymane pieniążki :) Kilka pokazanych tu rzeczy chciałam już od bardzo dawna, a w mojej rodzinie praktykuje się "planowane" prezenty, więc jeśli w danej chwili ktoś czegoś potrzebuje to raczej to znajdzie to pod choinką... 
Chyba najbardziej wyczekiwanym prezentem było urządzenie do peelingu kawitacyjnego.
Wiele razy czytałam, że osoby przerzucające się na szczoteczkę elektryczną nie wyobraża sobie powrotu do tradycyjnych, manualnych szczoteczek do zębów i faktycznie coś w tym jest :)
I coś dla mojego nowego aparaciku...
Pędzel do pudru Hakuro H55. I na ten moment czuję się spełniona, jeśli chodzi o posiadane pędzle do twarzy. Mam nadzieję, że posłużą mi one kilka dobrych lat :)
A na koniec troszkę zapaszków. Szukając perfum dla mojego TŻ powąchałam Obssesion Night i nie mogłam zapomnieć o tym zapachu... więc po świętach kupiłam w Rossmanie na promocji za 89 zł. Z FM kupiłam odpowiedniki Boss Hugo Boss i Cacherel Amor Amor Forbidden Kiss. 

Ja jestem bardzo zadowolona z moich nowości kosmetycznych i podarunków od najbliższych i mam nadzieję, że pod choinką też znalazłyście same cudowności :) 

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...