Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'Occitane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'Occitane. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 stycznia 2016

Projekt denko | grudzień 2015

Dziś w końcu przychodzę do Was z moim grudniowym denkiem. Miałam nadzieję, że zrobię ten wpis jeszcze przed końcem roku, aby nie trzymać tylu pustych opakowań, jednak czasu mi brakuje dosłownie na wszystko... 

Pustych opakowań jest całkiem sporo więc nie przedłużam i zaczynam :) 

Palmolive Men Sensitive pianka do golenia: często podczas golenia sięgam po męskie pianki do golenia, ponieważ są większe a przez co wydajniejsze i w niższej cenie niż te przeznaczone dla kobiet. 

Avon płyn do kąpieli | czarna orchidea i malina: ostatnio powróciłam do płynów do kąpieli z Avonu. Do wanny wlewam dwie "oponki" butelki i piany jest całe mnóstwo. Zapach prześliczny i długo utrzymuje się w łazience. Niestety nie wszystkie zapachy zachowują się tak samo, ponieważ teraz posiadam czekoladę z pomarańczą i mimo, że wlewam go do wanny tyle samo, to piany jest znacznie mniej i szybko znika. W przypadku czarnej orchidei piana jest gęsta i utrzymuje się do końca mojej kąpieli :)

FM Group peeling solny do ciała | werbena /recenzja/: całkiem fajny peeling. Dość dobrze usuwa martwy naskórek, pozostawia na skórze ochronną warstwę dzięki olejkom. Minusem na pewno jest brak stacjonarnego dostępu do kosmetyków FM. 

Vichy antyperspirant w kulce: po ten antyperspirant sięgnęłam po usłyszeniu i przeczytaniu wielu pochlebnych opinii na jego temat. Muszę przyznać, że Vichy daje radę, w upały może nie daje 100% pewności i ochrony przed poceniem, ale teraz jesienią sprawdzał się u mnie znakomicie. Mam już kolejne opakowanie w użyciu :)

L'Occitane krem do rąk | piwonia: prześliczny zapach, krem szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał skórę, jednak nie sięgnę po pełnowymiarowy kosmetyk. Uważam, że za taką cenę znajdzie się sporo lepszych i tańszych kremów do rąk.
Farmona Jantar odżywka do skóry głowy /recenzja/: po wcierkę z Jantara sięgam dość często, głównie wtedy, gdy zauważę, że leci mi sporo włosów z głowy. Odżywka ta za każdym razem gdy ją stosuje, sprawia że włosy się wzmacniają i pojawia się pełno nowych włosów. Właśnie niedawno, gdy byłam u fryziera, zapytał mnie skąd mam tyle nowych włosów. Bo po wysuszeniu stała cała masa "antenek" na głowie :) A to wszystko dzięki taniej wcierce z Jantara. 

Batiste suchy szampon: ze względu na to, że mam na prawdę szybko przetłuszczające się włosy, suchy szampon zawsze jest w mojej kosmetyczce. Jednak staram się sięgać po nie z rozwagą, bo zauważyłam, że często stosowane powodują, że wypada mi znacznie więcej włosów. Wersja kwiatowa jest chyba moją ulubioną, jeśli chodzi o warianty zapachowe szamponów Batiste.

Avon Naturals szampon i odżywka z żółtkiem jajek: do tego duetu nie mam żadnych zastrzeżeń. Szampon dobrze się pienił i oczyszczał włosy, maseczka pomagała w ich rozczesaniu. Kosmetyki nie obciążały mi włosów, były one miękkie w dotyku. Do tego kupiłam je za kilka złotych :)
Be Beauty płyn micelarny: nie chcę się powtarzać po raz kolejny, ale jest to jeden z lepszych płynów jakie używałam. Do tego tani jak barszcz i dostępny w każdej Biedronce. Obecnie dostępny jest już w nowym opakowaniu. 

Kiehl's krem pod oczy z awokado /recenzja/: bardzo dobrze nawilżający krem pod oczy. Już od prawie miesiąca nie ma go ze mną i zaczyna mi go brakować... Więc pewnie gdy będę następnym razem na lotnisku kupię go ponownie. Krem jest wydajny więc cena nie jest aż tak wygórowana. 

Manhattan Clearface powder & make up /recenzja/: puder sprawdzał się u mnie całkiem dobrze. Matowił skórę na kilka godzin. Używałam go tylko w pracy więc był bardzo, bardzo wydajny :)
Perfecta maseczka oczyszczająca, Ziaja Liście Zielonej Oliwki maseczka oczyszczająca, Rival de Loop maseczka oczyszczająca: jak widzicie staram się oczyścić moją tłustą i problematyczną twarz. Perfecta ze swoim gruszkowym zapachem jest bardzo przyjemna w używaniu, wygładza i ściąga rozszerzone pory. Ziaja jak i Rivel de Loop są na bazie glinek więc również świetnie zwężają pory, sprawiają że skóra jest zmatowiona i koloryt wyrównany. Wszystkie maseczki z czystym sercem mogę polecić.

Le Petit Marseillais żel pod prysznic to bardzo ładnie pachnący i dobrze pieniący się żel, a mleczko do skóry suchej dobrze nawilża skórę, jednak może być za lekki zimą do skóry na prawdę przesuszonej.
Alouette chusteczki nawilżane: tragedia! nie kupujcie tego. Chusteczki są twarde, szorstkie, przemywanie nim dłoni nie jest przyjemne. To tak jakbyście zmoczyły szarą gazetę i nią chciały wytrzeć ręce... Plusem jest to, że są bardzo mokre. Jednak z czasem ten płyn zaczyna brązowieć (możecie nawet to zobaczyć na opakowaniu), co nie wygląda zbyt przyjemnie.

Tami chusteczki odświeżające: małe opakowanie chusteczek nawilżonych lubię mieć pod ręką, czy to w torebce czy w biurku w pracy. Te kupiłam bodajże w Lidlu i sprawdziły się w swoim zadaniu.

Facelle chusteczki do higieny intymnej /recenzja/: jedyne chusteczki po które sięgam, do pielęgnacji strefy intymnej :)
Lilibe płatki kosmetyczne: gdy zabraknie mi płatków kosmetycznych a jestem w Rossmannie to sięgam najczęściej po te. Są tanie, miękkie i nie rozwarstwiają się.

Dada duże płatki kosmetyczne: płatki przeznaczone dla dzieci, jednak do twarzy były troszkę za twarde. Jednak plusem jest to, że jednym takim wacikiem zmyjemy cały makijaż, zarówno oczu jak i twarzy.


I to by było na tyle. Koszyczek zapełnia się już kolejnymi pustymi opakowaniami co mnie niezwykle cieszy, ponieważ wcześniej wpadłam w szał kupowania wszystkiego co było polecane przez inne blogerki i było na promocji - więc mam nadzieję, że zapasy szybko zeszczupleją :D


środa, 11 czerwca 2014

majowy PROJEKT DENKO

W końcu post z majowymi zużyciami. Poszłoby tak dalej to pojawiliby się oni na koniec czerwca :) Ale nie wiem czy i Wam, czas przecieka między palcami??? Nim się nie obejrzę a kolejne miesiące mijają w zastraszającym tempie. 
Yves Rocher żel pod prysznic | brzoskwinia: zapach żelu jest po prostu obłędny, bardzo smakowy :) Wydaje mi się, że gdy moje zapasy żelowe się uszczuplą to sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie. Żel doskonale się pieni i odświeża. 

Dove otulający żel pod prysznic | migdał /recenzja/: relaksujący zapachem żel idealny na chłodniejsze wieczory. Dzięki kremowej konsystencji żel nie wysusza skóry, pozostawia ją miękką i pachnącą. Żele z Dove są dla mnie chyba "najulubieńsze" jeśli chodzi o tę kategorię kosmetyków :)
Następca: Be Beauty żel z mleczkiem migdałowym

Isana żel pod prysznic | żurawina & biała herbata /recenzja/: jak na razie mój faworyt zapachowy jeśli chodzi o żele z Isany. Bardzo żałuję, że była to seria limitowana (liczę, że tej zimy też się pojawi - pliska Rossmannie!!!). Żele tanie, może niezbyt wydajne, ale nie przesuszają mojej skóry - żadnych większych oczekiwań nie mam od tych produktów.
Następca: Avon Senses Passion

Adidas antyperspirant Cool&Care /recenzja/: dość skuteczny antyperspirant, pewnie sięgnę kiedyś po inny wariant zapachowy.
Następca: Dove Go Fresh
Isana odżywka do włosów | babassu: odżywka idealnie wygładza włosy, świetnie się rozczesują. Po wysuszeniu są miękkie w dotyku i bardzo ładnie się układają. Niestety jak to bywa z kosmetykami idealnymi została wycofana z Rossmanna (buu!).

Alterra odżywka do włosów | morela & pszenica: kolejna odżywka, która nie jest już dostępna... Włosy całkiem dobrze się po niej rozczesują, nie puszą się. Nie jest to może hit wśród odżywek, ale cieszę się, że miałam możliwość jej wypróbowania. Następne i zarazem ostanie opakowanie już w użytku. 

Farmona Radical suchy szampon /recenzja/: przyzwoity kosmetyk w dobrej cenie. Ratował moje włosy w kryzysowych momentach :)
Następca: Batiste do włosów ciemnych

Syoss szampon regenerujący: używałam go sporadycznie będąc w domu rodzinnym. Miał dość specyficzny zapach, dobrze oczyszczał skórę głowy i włosy, nie obciążał ich. Jednak przy częstszym używaniu może podrażnić skórę głowy.
Oeparol Hydrosense płyn micelany /recenzja/: miłości z tego nie będzie. Płyn średnio radził sobie z usunięciem makijażu, zwłaszcza oczu, i czasami podrażniał powieki. 
Następca: Rival de Loop płyn do demakijażu i Be Beauty płyn micelarny

Spirytus salicylowy kosmetyczny: używam go sporadycznie, do dezynfekcji skóry po manualnym oczyszczaniu skóry (ładnie powiedziane...)

Garnier Hydra Adapt sorbet matujący /recenzja/: bardzo średni krem do skóry tłustej i mieszanej, żeby nie powiedzieć, że kiepski. Ani nie matuje dobrze (skóra bardzo szybko zaczyna się świecić), ani nie nawilża w odpowiednim stopniu. Długo go męczyłam, ale w końcu się udało!
Następca: Siarkowa Moc krem matujący
Vichy Neovadiol Gf: miałam wrażenie, że krem naszpikowany jest silikonami do granic możliwości... Używałam na noc, ponieważ jest to dość treściwy krem.

L'Occitane krem do rąk: cieszę się, że miałam możliwość wypróbowania próbki, po pewnie bym sobie pluła w brodę, gdybym wydała na 30-mililitrowy krem 30 zł. Nie nawilżał super rąk i dość długo się wchłaniał.

Płatki kosmetyczne - Carea - ulubione oraz "duńskie" (kupione w czasie pobytu w Kopenhadze) - jednym słowem badziew (dostępny tam w Netto). Rozwarstwiają się, zostawiają kłaczki i paproszki. Więc jeśli wybieracie się do Danii i nie chcecie wydawać 10 zł na porządne waciki warto zabrać zapas ze sobą z Polski :)

I na tym kończymy podsumowanie zeszłego miesiąca :) 

poniedziałek, 31 marca 2014

Marzec - zużycia

Dziś ostatni dzień marca, dlatego przychodzę z moimi kosmetycznymi zużyciami. Papierowa torba zapełniła się sporą ilością pustych opakowań z czego na prawdę bardzo się cieszę :) bo widzę, że moje zakupy są troszkę usprawiedliwione...
Garnier Fructis szampon wzmacniając: szamponu używałam co jakiś czas będąc u taty w domu. Włosy były odświeżone, nie obciążone. Szampon dobrze się pienił i miał przecudowny zapach. Pewnie gdy szampon będzie na jakiejś promocji to sięgnę po niego ponownie.
Następca: Szampon Syoss Silicone Free Repair&Fullness

Radical suchy szampon: niedługo pojawi się jego pełna recenzja. Powiem na razie tyle: jeśli będzie w promocji to go kupię, biegać za nim po mieście na pewno nie będę...
Następca: ten sam produkt i Batiste do ciemnych włosów

Alverde odżywka do włosów z amarantusem /recenzja/: bardzo wydajna odżywka, porównałabym ją do dostępnej u nas bez problemu maski z Alterry z granatem. Włosy po niej lepiej się rozczesywały, były miękkie i nie puszyły się. 
Następca: Isana odżywka do włosów blond

L'biotica Biovax maseczka intensywnie regenerująca z trzema olejkami /recenzja/: muszę powiedzieć, że maseczka nie zachwyciła mnie do końca, ponieważ często obciążała mi włosy. Później przeczytałam, że sporo z Was poleca nakładać ją na noc i rano zmyć, i faktycznie tak spisywała się o wiele lepiej. Mam ochotę na wypróbowanie wersji z keratyną.
Następca: mała maseczka Latte
Avon mydło w płynie Darrling: mydełko pachniało cynamonowymi ciasteczkami i do tego jest bardzo wydajne, bo było z nami od grudnia. Niestety przy dłuższym używaniu czułam, że przesusza mi skórę na dłoniach.
Następca: mydło Dove

Carex mydło antybakteryjne Moisture plus z proteinami mlecznymi: muszę przyznać, że ta kremowa wersja bardziej mi odpowiada, głównie ze względu na zapach.

Isana kremowy żel pod prysznic masło shea i owoc pasji /recenzja/: tani, dobrze pieniący się żel pod prysznic. Nie przesuszył mi skóry, a owocowy zapach umila czas kąpieli.
Następca: Yves Rocher żel o zapach czekolady i pomarańczy

Perfecta cukrowy peeling do ciała pomarańcza i wanilia /recenzja/: peeling ma przecudowny zapach, jednak jego właściwości peelingujące nie są zbyt duże. Pozostawia złudne uczucie wygładzenia za sprawą parafiny w składzie.
Następca: Mariza peeling solny o zapachu grejpfruta
Garnier Mineral antyperspirant /recenzja/: jeden z gorszych antyperspirantów z jakim miałam przyjemność się spotkać. Nie chronił mnie przed poceniem się ani przykrym zapachem. 
Następca: Adidas Protect spray

Dove Natural Touch /recenzja/: sztyft był dość skuteczny, zapewniał mi świeży zapach przez prawie cały dzień. Pewnie do niego kiedyś wrócę.
Następca: Adidas Protect kulka

Fusswohl masło do stóp /recenzja/: mega wydajne masło, miałam je prawie rok... W tej cenie to całkiem fajny kosmetyk.
Następca: Decubal intensywnie odżywczy krem 
Bielenda płyn 2-fazowy bawełna /recenzja/: płyn nie podrażnił mi oczu, nie zostawia mgły i skutecznie usuwa makijaż. 
Następca: Yves Rocher płyn 2-fazowy

Himalaya maseczka oczyszczająca z miodlą indyjską /recenzja/: maseczka średnio się u mnie sprawdziła i raczej nie będę do niej wracać. Sprawiała jedynie, że pory były troszkę zmniejszone, ale efekt nie był długotrwały.
Avon Spotlight: są to jedne z moich ulubionych perfum. Jak na Avon muszę przyznać, że długo utrzymują się na mojej skórze. Zapach kobiecy, troszkę elegancji, ale niezobowiązujący :)

L'Occitane Pivoine Flora: bardzo delikatny, kwiatowy zapach, jednak dość nietrwały...

Dermo Minerały maseczka przeciwzmarszczkowa: maseczka z glinką dostępna w Biedronce (niestety nie jest w stałej ofercie). Maseczka zmniejsza pory, matowi skórę. Tania i dobra.
Maybelline Affinitone /recenzja/: wykończyłam resztkę podkładu, niestety opakowania oryginalnego już nie mam, ponieważ wymieniłam je na próbkę podkładu Clinique. Podkład dawał średnie krycie, dobrze stapiał się ze skórą. Niestety moja problematyczna skóra potrzebuje troszkę mocniej kryjących podkładów, a ten mi tego nie dawał. 
Następca: L'Oreal True Match

Essence I love extreme: planuję napisać recenzję tego tuszu. Dlatego teraz tylko napiszę, że nie polubiłam się z nią do końca.
Następca: Wibo Extreme Lashes Volume

Delia żel do brwi: kupiłam go już dość dawno temu i muszę wyrzucić, po się już przeterminował. Niestety nie lubiłam efektu jaki dawał na brwiach. Były one faktycznie ujarzmione i utrwalone, ale strasznie sztywne w dotyku... 

Magnetic Lash /recenzja/: wg mnie efekt jaki uzyskiwałam na moich rzęsach był podobny do tego jakim można uzyskać zwykłą (dobrą) maskarą. Do tego włókna, które miały za zadanie przedłużyć rzęsy bardzo szybko się osypywały. 
Dada chusteczki nawilżane: kupiłam je w Biedronce. Są dość dobrze nawilżone, jednak jakoś bardziej odpowiadają mi chusteczki z Babydream. 

Carea płatki kosmetyczne: sięgam po nie najczęściej. Tanie, nie rozwarstwiają się i są miękkie. 

Wibo chusteczki matujące: trzymam je w torebce jak i pracy. Dobrze radzą sobie z nadmierną ilością sebum przy czym nie psują makijażu.
Próbki (niestety tylko dwie): 
Dermika Mesotherapist krem pod oczy: gęsty i bardzo wydajny krem pod oczy. Nie podrażnił mnie i zapewnił dobre nawilżenie okolic oczu.
Oillan balsam do ciała: próbka wystarczyła mi jedynie na nogi, więc balsam do najwydajniejszych nie należy, ale skóra była na prawdę fajnie nawilżona.

Oj i dotarliśmy do końca... Troszkę się tego nazbierało i teraz dzielnie zużywam kolejne moje kosmetyczne skarby :) Mam nadzieję, że Wam też dobrze idzie wykańczanie kosmetycznego arsenału???  


czwartek, 3 października 2013

Projekt denko - wrzesień

 
 
Kolejny miesiąc za nami... Strasznie szybko mijają mi ostatnie miesiące i pewnie się nie obejrzę a będę niedługo ubierać choinkę :) Dziś kolej na ostatnie podsumowanie ubiegłego miesiąca - projekt denko. 
Bioderma Sebium /recenzja/ - tej wersji, przeznacznej do cery mieszanej i tłustej, używam jako toniku do twarzy i w tej roli sprawdza się świetnie. Gdy będzie na promocji prawdopodobnie kupię go ponownie.
 
Następca: ten sam produkt
 
Bioderma Sensibio - osławiony już chyba wszędzie gdzie się da... Mojego serca nie skradł. Używałam go do demakijażu głównie oczu. Nie zaprzeczam, że jest to dobry płyn, jednak jest wiele równie dobrych płynów,  w dużo przystępniejszej cenie.

L'Oreal oczyszczający płyn micelarny - płyn wart wypróbowana. Dobrze zmywa, zarówno oczy jak i twarz. Delikatny, nie szczypieni i nie podrażnia. Pełna recenzja wkrótce.
 
Następca: płyn micelarny Be Beauty
 
La Roche-Posay Effaclar K - o jego zbawiennym działaniu przekonałam się gdy go odstawiłam. Na blogu pojawi się niedługo jego recenzja.
 
Następca: Iwostin żel redukujący zmiany potrądzikowe

Decubal odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy /recenzja/ - krem w większej pojemności niż stanrdowe kremy, bo ma aż 75 ml, przez co wydawało mi się, że mam go i mam. Używałam go na noc, jako krem nawilżający i świetnie się w tej roli spisywał.
 
Następca: Yves Rocher Elixir 7.9
 
L'Occitane Immortelle drogocenny krem na noc /recenzja/ - krem o ziołowym zapachu, mimo, że dobrze nawilżał skórę, powodował jej zapychanie. A to w tak drogim kremie nie powinno się chyba zdarzać...
 
Rival de Loop serum pod oczy - tanie i świetne serum. Używam go pod krem. Napina i uelastycznia skórę pod oczami. Żałuję, że został wycofany z naszych Rossmannów. Na szczęście mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie :)
 
Perfecta antybakteryjna maseczka do twarzy /recenzja/ - maseczka o przecudnym zapachu, bardzo mnie relaksuje. To moje kolejne opakowanie, ponieważ na prawdę ją bardzo lubię. Skóra jest wygładzona, zmatowiona, pory zostają zmniejszone.
 
Ziaja maseczka regenerująca - wersja brązowa i szara są moimi ulubionymi z tej serii. Równie dobrze działa na moje rozszerzone pory. 
 
Garnier Fructis Goodbye Damage /recenzja/ - bardzo przyzwoity szampon o ślicznym zapachu. Od szamponów nie wymagam cudów, ma myć i nie obciążać włosów, i ten kryteria te spełniał. Zakupiłam już inną wersję tego szamponu.
 
Następca: Alverde szampon z amarentusem
 
Bingo Spa maska do włosów z masłem shea i pięcoma algami - nazwałabym ją raczej dobrą odżywką niż maską, ponieważ efekty jakie dawała nałożona na chwilę czy na kilkanaście minut dla mnie były bardzo podobne. Włosy były wygładzone, dobrze się rozczesywały, czasami jednak zdarzało się, że obciążała włosy. Najczęściej używałam jej jako pierwszeO w metodzie OMO.
 
Następca: Alverde odżywka z amarentusem
 
Farmna Jantar odżywka do włosów i skóry głowy /recenzja/ - mój hit w pielęgnacji osłabionych i wypadających włosów. Sięgam po nią jak widzę, że z mojej głowy sypie się więcej włosów niż zazwyczaj. Spotkałam się z opiniami, że ta nowa wersja jest gorsza od poprzedniej - tego nie wiem, ale u mnie i tak działa cuda :)
 
Be Beauty regenerujący balsam /recenzja/ - lekki balsam idealny na lato. Przyjemny, świeży zapach. Jednak na zimię jako balsam nawilżający będzie na pewno zbyt słaby.
 
Następca: balsamy Decubal
 
The Body Shop masło do ciała Honeymania /recenzja/ - to małe masełko i pod względe nawilżania i zapachu bardzo przypadło mi do gustu. Gęste, ale pod ciepłem palców topi się i dobrze rozprowadza na skórze. Zastanawiam się nawet nad jego zakupem (oczywiście na promocji).
 
Lirene MaxSlim balsam intensywnie nawilżający - przy regularnym stosowaniu skóra stawała się elastyczna i napięta, jednak efekt dla mnie był słabszy niż w przypadku serum z Eveline. Raczej nie kupię go ponownie.

Dove antyperspiranty - muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem (pozytywnym oczywiście). Świetnie chronią przed potem, zapach utrzymuje się prawie cały dzień. Wersja zielona na pewno powróci do mnie niejednokrotnie, jednak klasyczny zapach nie spodobał mi się.
 
Następca: Nivea Dry Comfort
 
Bic Soleil maszynki do golenia - znalazłam chyba moje ulubione maszynki. Rączka świtnie leży w dłoni, trzy ostrza dobrze usuwają włoski i nie tępią się zbyt szybko.
 
Następca: ten sam produkt

Avon balsam opóźniający odrastanie włosków - jest to jedyny kosmetyk, którego nie wykończyłam do końca. Włoski nie przestały rosnąć wolniej, a sam balsam jest dość trudny w rozsmarowywaniu i długo się wchłania.
 
Flos-lek pomadka ochronna - cieszę się, że ją wymęczyłam. Zapach i smak zwykłej wazeliny. Usta były ochronione, ale znam kilka lepszych pomadek. Tej nie polecam.
 
Babydream chusteczki nawilżane - używam ich do oczyszczania dłoni po wykonaniu makijażu. Tanie, dobrze nawilżone. Ciągle do nich wracam :)


Carea płatki kosmetyczne /recenzja/ - nie będę o nich wiele pisać, bo ciągle pojawiają się w moim denku. Kolejne paczki czekają w zapasie.
 
Cleanic chusteczki do demakijażu /recenzja/ - sprawdzą się przy usuwaniu kosmetyków kolorowych z twarzy, do oczu nie polecam. Mogłyby być troszkę bardziej nawilżone.
 
Lilibe płatki maxi - świetnie sprawdzają się do demakijażu twarzy. Jednym płatkiem jestem w stanie zmyć cały podkład z twarzy. Płatki są bardzo mięciutkie i grube.
 
Z zużyć z tego miesiąca jestem na prawdę zadowolona. Zwolniło się troszkę miejsca na nowe kosmetyki :D Mam nadzieję, że się nie obijacie i też dzielnie zużywanie kosmetyki? :)


niedziela, 2 czerwca 2013

Projekt denko - MAJ

Mimo, że za oknem barowa pogoda - mamy już czerwiec, więc pora podsumować moje zużycia z maja. Muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z ich ilości, ani za mało, ani za dużo.

Niestety, co do niektórych kosmetyków nie napisałam jeszcze recenzji (a są one tego warte), więc pojawią się one niebawem.
Garnier odżywka z awokado i masłem karite - chyba mogę śmiało powiedzieć, że jest to moja ulubiona odżywka (oprócz wycofanej Isany). Recenzji możecie się niedługo spodziewać. Napiszę jeszcze tylko, że będę do niej wracać przez długi czas :)

Isana odżywka wygładzająca z olejkiem babasu - żałuję, że odkryłam ją dopiero gdy dowiedziałam się, że ją wycofują ze sprzedaży. Włosy były po niej wygładzone, bardzo dobrze się rozczesywały, a po wyschnięciu były mięciutkie w dotyku. Na całe szczęście mam jeszcze dwa opakowania :)

Następca: Alterra odżywka z morelą i pszenicą oraz Bingo Spa z algami

Barwa - woda pokrzywowa - niestety na moich włosach nie robiła nic... a liczyłam na to, że pomoże na moje przetłuszczające się włosy u nasady.
Dove Visiblecare kremowy żel pod prysznic [recenzja] - całkiem przyjemny żel pod prysznic o kremowej konsystencji, jednak jak pisałam zapach był dla mnie dość męczący i nieprzyjemny. Dość dobrze się pienił, jednak nie jest zbyt wydajny. Nie wysuszał skóry.

Następca: Isana Med z olejkiem pomarańczowym

Eveline wyszczuplający krem-serum [recenzja] - krem szybko się wchłania, daje uczucie chłodu. Fajnie napina skórę. Jednak porównując go do serum z tej samej firmy jest mniej wydajne. 

Następca: Lirene Slim Max balsam ujędrniający

Rexona antyperspirant -  są to antyperspiranty do których wracam najczęściej. Nie chronią idealnie przed potem w upały, ale działają one na mnie i tak najlepiej.

Następca: Nivea Stress Protect

L'Occitane mydło z masłem Shea [recenzja]mydło faktycznie nie wysusza skóry, nie ściąga jej. Gdyby kostki były tańsze na pewno skusiłabym się na jego zakup.

Alterra mydło konwaliowe [recenzja] - dość intensywny zapach, nie przesuszyło mi ono dłoni. Mam ochotę na wypróbowanie innych wariantów zapachowych. 

L'Occitane krem do rąk z masłem Shea [recenzja] - czuję się troszkę zawiedziona kultowym kosmetykiem tej firmy. Dłonie nie były wystarczająco dobrze nawilżone i czułam ponowną potrzebę użycia kremu. 

Wyciąg ze skrzypu polnego Vitamex-farm [recenzja] - przy regularny stosowaniu tabletek, włosy faktycznie mniej mi wypadają. Niestety zapach drożdży jest dość drażniący... Obecnie jestem w trakcie zużywania kolejnego opakowania tego specyfiku. 

ZSK hydrolat z róży bułgarskiej - przeuroczy zapach... Hydrolat wykorzystywałam do rozrabiania maseczek.

Następca: hydrolat oczarowy 

Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+ [recenzja] - lekki krem, który szybko się wchłaniał, nie zapychał porów. Dobrze sprawdzał się przy mojej tłustej cerze, jednak efekt zmatowienia nie był zbyt wielki, twarz wyglądała po prostu zdrowo. Świetnie sprawdzał się również pod makijażem. Zastanawiam się nad ponownym zakupem. 

Następca: Nivea Starter Make Up

Lirene cera naczynkowa [recenzja] - krem fajnie nawilżał skórę, jednak był troszkę za ciężki na dzień do mojej tłustej skóry. Problem czerwienienia się jednak nie zlikwidował. Używałam go pod koniec do wykonywania peelingu.

Następca: Decubal krem nawilżający

Bioderma Sebium Pore Refiner [recenzja] - tak jak pisałam w recenzji postanowiłam powrócić do kremu po zimie. Krem szybko się wchłaniał pozostawiając zmatowioną skórę - na ok 4 godziny. Pory wizualnie są zmniejszone. Prawdę mówiąc zastanawiam się dość mocno nad kupnem pełnowymiarowego opakowania.

Następca: Barwa Siarkowa Moc

BU serum granat - kupiłam go pod wpływem recenzji Agnieszki (82inez). Serum świetnie nawilżało skórę, jednak u mnie nie zlikwidował problemu nadmiernego wydzielania sebum. Jednak nie wykluczam ponownego zakupu, bo świetnie nawilżał skórę, nie zapychał. Rano skóra była miękka i wygładzona. 

Następca: Organic Therapy serum zwężające pory z naturalnym olejkiem manuki

Tak jak w prawie każdym miesiącu, kolejne opakowanie chusteczek nawilżanych Babydream oraz płatków kosmetycznych Carea. Zużyłam także chusteczki do higieny intymnej Facelle - tanie, dobrze nawilżone, świetnie odświeżają. Zostanę przy nich na pewno jeszcze długo.

Całkiem sporo zużyłam w tym miesiącu gotowych maseczek (miałam lenia i nie chciało mi się rozrabiać glinek), głównie z Ziaji: oczyszczająca (2 szt.), nawilżająca i anty-stes oraz kilka próbek (zadowolona byłam z kremu przeciwzmarszczkowego z Nivei oraz żelu do mycia twarzy Clinique).


Jak widzicie w maju poszło mi całkiem nieźle, mam nadzieje, że Wam idzie równie dobrze :) Jeśli miałyście któreś z powyższych kosmetyków, chętnie poczytam czy się one u Was sprawdziły czy już do niech więcej nie powrócicie.

środa, 8 maja 2013

Moim zdaniem... L'Occitane

Przetestowałam w końcu kosmetyki z L'Occitane. Troszkę to trwało - jednak miałam mieszane uczucia co do jednego produktu i musiałam przyjrzeć mu się dokładniej :)

Od L'Occitane otrzymałyśmy po 5 miniaturek ich produktów. Poniżej ukażą się "mini" recenzje (a raczej pierwsze spostrzeżenia).


Krem do rąk z masłem Shea (29,90 zł / 30 ml; 900 zł / 150 ml) 
Krem ma zbitą i gęstą konsystencję, ale bardzo dobrze się rozprowadza na dłoniach. Opakowanie wykonane z miękkiego plastiku, które imituje metalową tubkę.
Prawdę mówiąc po "kultowym" kosmetyku tej firmy liczyłam na więcej, sporo więcej. Krem wchłaniał się średnio szybko, pozostawiał na dłoni ochronny film, jednak uczucie nawilżenia nie trwało długo i co jakiś czas trzeba było sięgać ponownie po krem. Dodatkowo, krem miał dość dziwny zapach, przypominał mi troszkę klasyczny krem Nivea. Na krem w takiej cenie i o takim działaniu chyba raczej się nie skuszę w pełnowymiarowym opakowaniu.

Immortelle drogocenny krem na noc (250 zł / 50 ml)
Bardzo urzekło mnie opakowanie tego kremu - zgrany, ciemno niebieski słoiczek. Konsystencja jest dość treściwa, dobrze się rozprowadza.
Jest to produkt, do którego miałam właśnie pewnie zastrzeżenia, które niestety się potwierdziły w moich dość długich testach. Krem z całą pewnością mnie zapycha. Miałam do niego kilkanaście podejść i każde kończyło się tym, że następnego dnia po użyciu tworzyły mi się podskórne, bolące gule. Po ich zaleczeniu i doprowadzeniu twarzy do normy kolejne użycie kremu powodowało kolejne niespodzianki. Dopełnieniem szczęścia używania tego kremu jest przeokropny, ziołowy zapach.

Żel pod prysznic Werbena (59 zł / 250 ml)
Opakowanie nasuwa mi skojarzenie z aptecznymi produktami, ale raczej w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Konsystencja typowa dla żeli pod prysznic, nie jest zbyt gęsty, nie pieni się jakoś wybitnie. Żel nie spowodował przesuszenia skóry, niestety nie zauważyłam obiecanego przez producenta nawilżenia. Powiedziałabym, że żel jak żel. Bardzo miło mi się go używało. Miał bardzo odświeżający, cytrusowy zapach i gdyby nie cena pewnie kupiłabym pełnowymiarowy kosmetyk.

Woda toaletowa Pivoine Flora (179 zł / 75 ml)
Przeurocza, czerwono-różowa buteleczka. Niestety troszkę źle mi się jej używało ponieważ nie posiadała atomizera i trzeba było wylewać ją na dłoń czy przytykać palce do otworu.
Wody toaletowe mają to do siebie, że pachną dosyć krótko, ale ta woda pokonała wszystkie, które do tej pory używałam. Zapach utrzymywał się na mnie 1-2 godziny. Bardzo nietrwały. Po ulotnieniu się alkoholu można było wyczuć kwiatowy zapach, ale czy on przypominał mi piwonię - no nie do końca...

Mydło z masłem Shea - Mleko (32 zł / 250 g)
Mydełko zapakowane jest w papierowe opakowanie. Ma dość specyficzny zapach, który dość długo utrzymywał się na dłoniach. Najczęściej myłam nim właśnie dłonie, ale przez tydzień myłam nim również ciało i na prawdę nie wysuszył skóry. Plus za to. Używanie mydła kojarzyło mi się zawsze z uczuciem ściągniętej i przesuszonej skóry, a tu miłe zaskoczenie.

I kto twierdzi, że drogie zawsze jest fajne? Z przetestowanych kosmetyków spodobał mi się żel pod prysznic oraz mydło. Z całą pewnością nie polecam kremu do twarzy... A jak Wasze doświadczenia z kosmetykami L'Occitane???

czwartek, 2 maja 2013

Tajemnice różowej torebki czyli o kwietniowych zużyciach


Prawda, że mam śliczną torebunię na moje puste opakowania? Niestety kolor różowy nie jest przeze mnie lubiany, ale w tym wydaniu może być :) Puste opakowanie przechowuję zawsze w jakieś papierowej torbie, które niestety mają dość krótki żywot, biorąc pod uwagę, że niektóre opakowania po kosmetykach nie są do końca szczelne, nie da się z nich wszystkiego wydobyć, a do tego nieraz je rozcinam, co powoduje rozlewanie i wylewanie resztek... Z tego względu zrezygnowałam z tradycyjnych reklamówek.


Ale czas na konkrety, a raczej na konkretne denko - LUBIĘ TO :) mam wtedy poczucie, że szafka wypakowania kosmetykami do granic możliwości się nie marnuje :D

Jeśli wcześniej ukazała się już recenzja danego kosmetyku, będzie on podlinkowany :)

Novoxidyl szampon przeciw wypadaniu włosów: jak wiecie tonik z tej firmy się u mnie nie sprawdził, a szampon wręcz przeciwnie. Wraz z odpowiednimi suplementami, odżywką (np. Jantar), szampon faktycznie działa. W czasie mycia tworzy gęstą pianę, która nie spływa i szampon bez problemu możemy trzymać na głowie prze te kilka minut. Włosy są oczyszczone, w żaden sposób nie obciążone. 
Następca: Pharmaceris skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych

Isana suchy szampon: tani i dobry, użyty z umiarem nie bieli bardzo włosów. Aby zobaczyć efekty na moich włosach odsyłam Was do recenzji.
Następca: Isana

Dairy Fun musujące kule do kąpieli: kule o fajnych zapach, dzięki zawartości olejków skóra po kąpieli faktycznie była nawilżona. 

Apart płyn do kąpieli jedwab i neroli: płyn tworzył fajną pianę, ale jeśli chodzi o zapach nie do końca przypadł mi go gustu. W tej kwestii prym wiodą płyny z Luksji.
Następca: Luksja Blueberry Muffin

Yves Rocher żel pod prysznic z olejkiem arganowym: żel jako żel był dobry, nie wysuszał, dobrze się pienił i mył, jednak jego zapach po jakimś czasie zaczął mnie strasznie denerwować i męczyć. 
Następca: Isana Med z olejkiem pomarańczowym

Decubal olejek pod prysznic i do kąpieli: polubiłam się z tym olejkiem, świetnie nawilżał i odżywiał skórę zwłaszcza zimą.

L'Occitane żel pod prysznic werbena: miniaturka starczyła na kilka użyć. Żel mył i ładnie pachniał, świeżo, cytrusowo. Niedługo dwa słowa więcej na temat kosmetyków tej firmy :)

Lovena i Be Beauty - płyny micelarne: oba pochodzą z dyskontów, oba produkowane przez tą samą firmę, jednak o wiele bardziej polubiłam płyn Be Beauty i do niego zdecydowanie będę wracać. Ale jak nie będę mogła go upolować, a krucho będzie z kasą to i po Lovenę siegnę :) 
Następca: Dermedic Hydrain 3 Hialuro

Hydrolat oczarowy: na początku stosowałam do tonizowania skóry, jednak nie zauważyłam wielkiej poprawy stanu skóry i zaczęłam używać go do zwilżania glinkowych maseczek oraz jako odświeżającą mgiełkę do twarzy. Mam jedną buteleczkę w zapasie ale wiem, że będę do niego wracać, ponieważ ubóstwiam zapach tego hydrolatu.
Następca: Avene woda termalna

Alouette ręczniki kuchenne: dość dawno temu zrezygnowałam z tradycyjnego ręcznika do osuszania twarzy, stosuję do tego właśnie ręczniki kuchenne i te są moje ulubione. Mocne i nie rozrywają się.
Następca: Alouette

Płatki kosmetyczne - Cleanic i Carea: płatki z Cleanic są dla mnie troszkę za grube, mam wrażenie, że muszę nalać więcej płynu micelarnego, ponieważ płatek szybko go wchłania w siebie pozostając suchy... Płatki z Carea używam od kilku lat, teraz mam spory zapas (kupiłam 3-paki).
Następca: Lilibe i Carea


Kamill krem do rąk: krem ma lekką konsystencję, dość szybko się wchłania jednak zapach rumianku nie jest dla mnie, wolę tą wersję do skóry wrażliwej. Plus za opakowanie z pompką.
Następca: mam kilka kremów w użyciu

Carmex: tradycyjna wersja w słoiczku - UWIELBIAM - za zapach, za działanie. Świetnie radzi sobie z przesuszonymi ustami. Wiem, że wielu osobą nie przypadł do gustu kamforowy zapach i wyczuwalne mrowienie, ale mi już tego zaczyna brakować... Do tego produkt mega wydajny.
Następca: Tisane

Dax Cosmetics baza wygładzająca: to moje drugie opakowanie, jak widzicie nie zużyte do końca, jednak minął termin ważności. Wcześniej stosowałam namiętnie bo faktycznie makijaż wyglądał na niej lepiej, jednak starałam się nie obciążać zbytnio mojej skóry i w końcu przestałam jej używać...

Wibo Growning Lashes: bardzo polubiłam ten tusz. Rzęsy były wydłużone, nie posklejane i do tego śmiesznie niska cena. Minusem jest jednak krótki okres używania, max 3 miesiące - później zaczyna się osypywać. W recenzji możecie zobaczyć jaki daje efekt na moich rzęsach.

Avon korektory: kolejna znajda... Nie wiem czy produkty te są jeszcze dostępne, ale u mnie się nie sprawdziły i sobie leżakowały. Słabe krycie, szybko się ścierały.

Kobo paleta korektorów: jednym słowem BUBEL. Nie polecam go kupować - tępa konsystencja, ciężko ją nabrać (najlepiej palcem), a krycie też średnie.

Peeling ze skały wulkanicznej: niedługo będzie pełna recenzja ponieważ zakochałam się w tym peelingu. 
Następca: korund

Lovely bibułki matujące: mam naprawdę tłustą skórę i do jej oczyszczenia zużywam 3 bibułki na raz. Troszkę droga impreza... 

Próbki: szampon Pirolam, Nivea krem matujący i krem przeciwzmarszczowy z Q10 

Zastanawiam się nad kupnem tego kremiku przeciwzmarszczkowego z Nivei, bo u mnie świetnie radził sobie ze zmniejszeniem widoczności porów i całkiem dobrze matowił skórę, ale wystarczył mi na 3 aplikacje, więc jeśli go miałyście napiszcie jak się u Was sprawdził i czy nie zapycha.

Kolejny miesiąc, pod względem zużyć, zaliczam za udany :) A teraz zabieram się za zapełnianie mojej różowej torebuni :D

środa, 27 marca 2013

GLAMOUR = L'OCCITANE

Ostatnio na wizażowym forum, wczoraj na blogu Zoilii wyczytałam, że w kwietniowym numerze Glamour znajduje się kupon do L'Occitane. Kupon należy wypełnić, wyciąć i udać się do sklepu po odbiór trzech próbek kultowego już kremu do rąk.

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie skorzystała z tej okazji :) 


Byłam bardzo ciekawa tego wiśniowego kremu, jednak u mnie już ich nie było... ale nie będę narzekać. 

Kremy można odbierać do 17 kwietnia br. lub do wyczerpania zapasów. 

niedziela, 10 marca 2013

Same dobroci - DM i L'Occitane

Dzięki Toni trafiły do mnie kosmetyki z drogerii DM :) Oczywiście z tego miejsca chciałabym jeszcze raz podziękować :*


Balea szampon głęboko oczyszczający

Alverde szampon+odżywka - aramantus
Alverde kamuflaż 
Alverde krem do mycia z glinką
Alverde szampon migdał&argan
Alverde olejek do włosów migdał&argan
Balea żel pod prysznic


W tamtym tygodniu otrzymałam także przesyłkę z L'Occitane - nie będę się zagłębiać w szczegóły bo wiele dziewczyn pokazywało te produkty.


Krem do rąk z masłem Shea
Immortelle krem na noc
Żel pod prysznic Werbena
Woda toaletowa Pivoine Flora
Mydełko z masłem Shea

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...