Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avene. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 sierpnia 2017

Projekt denko | lipiec 2017

Kolejny miesiąc za nami, więc pora na kolejne puste opakowania :)


Avon | płyn do kąpieli Spring Garden: płyny z Avonu królują u mnie w łazience już od kilku lat. Gdy jeden się kończy zamawiam kolejny. Spring Gadren ma prześliczny zapach, kwiatowy ale nie jest on ciężki. Płyny z Avonu po prostu ładnie pachną i robią delikatną pianę, a zapach długo unosi się w łazience.

Douglas | płyn do kapieli Aloe Vera & Feigenkaktus (opuncja): płyn nie jest już dostępny w ofercie Douglas, a szkoda, bo jego zapach pozwalał się zrelaksować i wyciszyć w czasie kąpieli.

Johnson's Baby | łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1: płyn zużyłam dodając go do kąpieli.

Yves Rocher | żel pod prysznic - pomarańcza z Florydy /recenzja/orzeźwiający i odświeżający zapach soczystych pomarańczy. Żel jest bardzo przyjemny choć mało wydajny.

Allverne | nawilżające mydło do rąk i pod prysznic Wanilia/Kokos: mydełko dostałam w prezencie, ale wydaje mi się, że kosmetyki tej marki widziałam w Hebe. Mydło miało przyjemny zapach, jednak nie utrzymywało się długo na skórze. Nie nawilżyło dłoni, jednak na pewno ich nie przesuszało.


Vichy | antyperspirant w kulce przeciw nadmiernemu poceniu /recenzja/: mimo, że antyperspirant nie chronił mnie w 100%, to jednak robił to lepiej niż większość drogeryjnych kosmetyków. Na pewno jest wart wypróbowania, a ja pewnie niedługo do niego powrócę...

Lady Speed Stick | antyperspirant: żelowy antyperspirant, który obecnie jest moim ulubionym drogeryjnym kosmetykiem tego typu. Są dostępne w kilku wersjach zapachowych i za każdym razem sięgam po inny. U mnie sprawdza się dużo lepiej niż wersja w sztyfcie.


Care&Go | szampon przeciwłupieżowy: szampon z Biedronki, który stał u nas pod prysznicem. Osobiście używałam go dość sporadycznie, raz na tydzień, aby dobrze oczyścić włosy i skórę głowy. Sprawdził się dobrze, a do tego jest wydajny, ma gęstą konsystencję, przez co nie trzeba nabierać go dużo.

Isana | suchy szampon /recenzja/tani i dobry suchy szampon, choć bieli włosy i trzeba poświęcić więcej uwagi aby go wyczesać z włosów. Ale jeśli o działanie nic mu nie mogę zarzucić. Tu miałam w mniejszej wersji, format idealny do podróżnej kosmetyczki.

Avon Advance Techniques | suchy szampon /recenzja/: przyzwoity kosmetyk. Włosy były odświeżone przez kilka godzin, w sam raz na szybkie wyjście na miasto :) troszkę przeszkadzał mi jego zapach, bo długo utrzymywał się na włosach.


Thayers | tonik - woda różana, oczar i aloes: kupiłam go jakiś czas temu na iHerb za poleceniem Agnieszki (nissiax83). Świetnie się sprawdzał do odświeżania i tonizowania skóry.

Bielenda | super power mezo serum - serum korygujące: serum może nie radzi sobie spektakularnie z problematyczną skórą, jednak na pewno po jakimś czasie wygląda ona lepiej. Jest gładsza i bardziej jędrna. To moje drugie opakowanie i chyba na jesień sięgnę po kolejne :)

Alterra | serum orchidea do skóry dojrzałej i wymagającej: przyjemne serum do twarzy, idealnie sprawdza się pod krem, zarówno na noc jak i na dzień. Nawilża, nie przeciąża skóry. Niestety nie zużyłam do końca przed terminem ważności :(

La Roche-Posay | Effaclar Duo+ krem zwalczający niedoskonałości skóry: krem pomaga mi w doprowadzeniu skóry do w miarę dobrego stanu, gdy mam jakiś mocniejszy wysyp krostek i zaskórników. Sięgam po niego na zmianę z kremem z Avene.

Gorvita | żel Aloe Vera: żel używałam pod krem na noc jako dodatkowe nawilżenie. Kosmetyk tani, bardzo wydajny, delikatny dla skóry. Świetnie sprawdza się przy podrażnieniach skóry (np. po depilacji czy opalaniu).

Tołpa green, ujędrnienie 40+ | ujędrniający krem przeciwzmarszczkowy pod oczy /recenzja/: gęsty krem, który świetnie nawilża okolice oczu. Krem wydajny i w bardzo przystępnej cenie.


Tołpa, dermo mani, new | odnawiający peeling-masaż do dłoni /recenzja/: znalazłam niedawno drugą część tego kosmetyku... Bardzo dobry, porządny peeling do dłoni. Po zabiegu dłonie są wypielęgnowane i nawilżone.

Vichy Normaderm | próbka żelu i kremu: miałam już do czynienia z żelem Vichy do mycia twarzy i uważam, że jest dobry do cery tłustej i problematycznej.

Yves Saint Laurent | Black Opium: przecudowy! po narodzinach syna mój TŻ sprezentował mi całą buteleczkę :D jak będziecie w drogerii koniecznie go powąchajcie.

Isana | oliwkowa pomadka do ust: niestety nie polubiłam się z tą pomadką. Zarówno zapach jak i działanie było kiepskie. Do tego pozostawiała dziwny, chemiczny posmak.


Cien | płatki kosmetyczne maxi: mięciutki i delikatne płatki bawełniane. Na pewno będę do nich wracać.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: nakupiłam tych płatków w 3-paku, ale niestety nie przypadły mi do gustu. Są wykonanie tylko w 70% z bawełny, przez co nie są tak mięciutkie.

Lilibe | płatki kosmetyczne do peelingu: płatki kosmetyczne, które z jednej strony zawierały drobinki peelingujące. Niestety za wiele one nie robiły, wolę tradycyjne peelingi.

Cleanic | patyczki higieniczne: moje ulubione wyprofilowane patyczki, wracam do nich już przez dłuższy czas. Choć w ostatnim opakowaniu zdarzyło mi się, że ok. 1/4 patyczków miała watę tylko na jednej końcówce....


I tak - to całe moje denko. Dziękuję, że wytrzymałyście do końca (o ile tak było) i zapraszam za miesiąc :)



niedziela, 7 lutego 2016

Projekt denko | styczeń 2016


Nie chcę pisać po raz kolejny "jak ten czas szybko leci", jednak jestem zdziwiona jak te dni szybko pędzą. Też tak macie??? Z upływem kolejnego miesiąca pora na podsumowanie styczniowych zużyć kosmetyków.
Pharmaceris | oczyszczający płyn bakteriostatyczny /recenzja/: niestety co do toniku miałam chyba zbyt wygórowane oczekiwania. Myślałam, że poprawi stan mojej skóry, wpływając na zmniejszenie ilości zaskórników. 

Uroda | Melisa tonik bezalkoholowy: zużywałam go wstępnego demakijażu twarzy. 

Essence | My Skin tonik odświeżający: przyjemnie pachnący tonik, idealny do odświeżenia skóry twarzy. 
Tołpa | dermo face, physio płyn micelarny /recenzja/: dobry płyn micelarny, który radzi sobie z demakijażem oczu. Nie podrażnia ich, ani skóry wokół oczu. 

Avene | Cleanance żel oczyszczający /recenzja/: posiadałam jakiś czas temu pełną wersję tego kosmetyku, więc wiedziałam czego się spodziewać. Żel jest bardzo gęsty i wydajny. Dobrze oczyszcza skórę i nie powoduje jej ściągnięcia. Bardzo przyjemny kosmetyk do problematycznej skóry.

Petroleum D5: tego specyfiku używałam do przygotowania toniku pichtowego,który nie sprawdził się u mnie.

Maść majerankowa: przydatna na suche skórki na nosie w czasie kataru.
Alverde | kremowy korektor: korektor był za ciężki jeśli chodzi o jego stosowanie pod oczy. Na niedoskonałościach potrafił się zważyć, więc nie używałam go często.

Eveline Cosmetics| matujący krem BB 8w1 /recenzja/: krem bardzo delikatnie kryje, ujednolica koloryt skóry. Niestety słabo utrzymywał mat na skórze i bardzo szybko się po nim błyszczałam, dlatego wydobyłam go z szafki i resztę wyrzucam, ponieważ minął już termin ważności.

Mariza | mineralny podkład pudrowy /recenzja/: lekko kryjący podkład w pudrze. Nie wchodzi i nie zapycha moich rozszerzonych porów. Podkład ujednolica kolor skóry. 
Bath & Body Works | mydło peelingujące /recenzja/: jak pisałam w recenzji, mydło przepięknie pachnie a zapach długo utrzymuje się na skórze. Mydło świetnie doczyszcza skórę ze wszelkich zanieczyszczeń. 

Isana | zimowy żel pod prysznic z ekstraktem z wanilii /recenzja/: delikatny, słodki i otulający zapach wanilii. Lubię żele z Isany i pewnie jeszcze nie raz pojawią się w denku.

Adidas | Climacool antyperspirant: dobrze chronił przed nadmiernym poceniem oraz nieprzyjemnym zapachu.
Lady Speed Stick | antyperspirant w sztyfcie: wydajny i dobrze chroniący. 

Pat & Rub | relaksujące masło do ciała /recenzja/: masło o konsystencji gęstego balsamu. Dobrze nawilża skórę, dość szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Zapach nie do końca przypadł mi do gustu i raczej nie zdecyduje się na powrót do tego kosmetyku. 
The Body Shop | bananowa odżywka do włosów /recenzja/: odżywka starczyła mi na dłużej niż szampon. Włosy są po niej miękkie, dobrze się układają, nie są obciążone oraz długo pachną bananem.

Batiste | Tropical suchy szampon: moim zdaniem najlepsze suche szampony dostępne w naszych drogeriach. Najdłużej odświeżają włosy. Potrafią bielić włosy, ale siwizny tej można się pozbyć (wycieram włosy w ręcznik). 

Garnier Oila | odżywka do włosów: odżywka dołączona do farby do włosów. Mam wrażenie, że odżywki te bardziej wygładzają włosy. 
Skinlite | złuszczająca maska do stóp /recenzja/: moje odkrycie z Carrefoura za 11 zł. Maska złuszczająca świetnie usuwa zgrubienia na stopach, pozostawiając po ok. 10 dniach mięciutkie stópki.

Linda | mydło w płynie z dodatkiem mleczka bawełnianego: lubię zapach tego mydełka do rąk. 
Onyx | balsam do opalania w solarium: kosmetyki Onyx dostępne są w solarim do którego czasami chodzę i na pewno w internecie też je znajdziecie bez trudu. Używając kremów do opalania w solarium moja skóra po opalaniu nie jest zaczerwieniona a szybciej pojawia się piękna brązowa opalenizna.

Cleanic Silk Effekt | płatki kosmetyczne /recenzja/: wcześniej posiadałam małe opakowanie i byłam z nich zadowolona. Jednak teraz płatki okazały się twarde i szorstkie. Nie wiem czy coś się zmieniło, ale jeśli tak to na gorsze...


I na dzisiaj to tyle ;) zabieram się za kolejne kosmetyki. A Wam jak idzie zażywanie?

czwartek, 6 listopada 2014

Projekt denko | październik

Październik pod względem zużyć kosmetyków niestety nie jest zbyt obfity, jednak nawet te kilka pustych opakowań cieszy :)
Avene Cleanance SPF30 emulsja ochronna do cery tłustej i trądzikowej /recenzja/: w upalne dni niestety makijaż trzymał się zdecydowanie gorzej, wszystko spływało a skóra bardzo szybko zaczynała się błyszczeć. Jeśli chodzi o ochronę przeciwsłoneczną nie mam jej nic do zarzucenia. 

Be Beauty płyn micelarny /recenzja/: lubię ten płyn od samego początku. Jest tani, dostępny w każdej Biedronce. Świetnie radzi sobie z usuwaniem mojego delikatnego makijażu i co najważniejsze nie podrażnia oczu. 

India Cosmetics maska do włosów z olejem z konopi /recenzja/: bardzo przyzwoita maska, która dobrze nawilżała włosy, były one miękkie a zarazem dociążone i się nie puszyły. Stosowałam ją raz, góra dwa razy w tygodniu, ponieważ używana częściej wraz z szamponem z tej samej serii powodowała u mnie obciążenie włosów.
Żele pod prysznic Dove - wersja klasyczna /recenzjaoraz pistacja&magnolia /recenzja/: pisałam o tym niejednokrotnie w recenzjach, że żele te bardzo polubiłam za to, że są kremowe, dobrze się pienią, pozostawiają skórę miękką i pachnącą. Klasyczna wersja bardziej przypadła mi do gusty niż nowość - pistacja i magnolia.

Decubal łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej /recenzja/: żel bardzo szybko wchłaniał się w skórę, nie pozostawiał na niej lepkiego filmu. Skóra była gładka i nawilżona. Podrażniona skóra faktycznie czuła ulgę.
Carea płatki kosmetyczne: biedronkowe płatki chyba zawsze będą moimi ulubionymi :)
Toujours chusteczki nawilżana: chusteczki kupione w Lidlu. Używam ich do przecierania dłoni czy kosmetyków po wykonaniu makijażu. Świetnie się w tej roli sprawdzają. Chusteczka co do ostatniej pozostaje mokra :)
Goldweel szampon i odżywka: włosy były miękkie, gładkie i dobrze się układały. Niestety nie mam pojęcia jakby te kosmetyki sprawdzały się na dłuższą metę...


Jak same widzicie nie jest tego dużo - mam nadzieję, że Wam idzie o wiele lepiej??? :) Niestety ostatnio mam pootwieranych kilka kosmetyków z tej samej kategorii więc muszę znów wziąć się w garść i wprowadzić większą samodyscyplinę :D

poniedziałek, 15 września 2014

Avene Cleanance High Protection SPF30 | emulsja ochronna do skóry tłustej i trądzikowej

W czasie, gdy nie interesowałam się tak bardzo (jak teraz) kosmetykami, używanie filtrów na co dzień było dla mnie obce. Oczywiście latem, gdy wylegiwałam się na słońcu ich używałam, ale nie martwiłam się szkodliwym wpływem słońa na moją skórę jesienią czy też zimą. Jednak jak udowodniono, skóra szybciej się starzeje, gdy nie stosujemy ochrony przeciwsłonecznej. 

Posiadaczki tłustej skóry pewnie się ze mną zgodzą, że ciężko jest znaleźć kosmetyk, który nie będzie świecił się na skórze zaraz po nałożeniu. Pierwszym filtrem jaki kupiłam, jest właśnie ten z Avene przeznaczony do skóry tłustej i trądzikowej (od razu zaznaczam, że nie było jeszcze matującego filtru z Vichy). 
OD PRODUCENTA: 
Wysoka ochrona skóry trądzikowej. Zawiera opatentowany kompleks składników aktywnych SunSitive Protection opracowany przez Dział Badań Grupy Pierre Fabre :
- Kompleks aktywnych składników, uzupełniających się i działających synergicznie, które gwarantują skuteczność przy minimalnej ilości filtrów chemicznych.
- Pre-tokoferyl, fotostabilny prekursor witaminy E, zapewnia dodatkową ochronę przed wolnymi rodnikami.
- Woda termalna Avène o naturalnych właściwościach kojących i przeciwdziałających podrażnieniom.
Zmniejsza wydzielanie sebum, dzięki wyciągowi z Curcurbita pepo oraz glukonianowi cynku.
Wyjątkowo płynna, nietłusta konsystencja daje skórze matowe wykończenie oraz zapewnia przyjemne stosowanie. Fotostabilny i wodoodporny, nie powoduje powstawania zaskórników. Hipoalergiczny.
Tubka z pompką airless : praktyczna, pozwala na precyzyjne i łatwe dozowanie produktu.

Skład: Avene Thermal Spring Water, Octocrylene, c12-15 Alkyl Benzoate, Bytylene Glycol Dimethicone, Diisopropyl Adipate, Methele Bis-Benzotrailzolyl Tetramethylbutylphenol Cyclomethicone, Water, Bis-Ethylhexyphenol Methoxyphenyl Triazine, Butyl Methoxydibenzolmethane, Titanium Dioxide, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Potassum Cetyl Phosphae, Pvp/Eicosene Copolymer., Caprylic/Capric Triglyceride, Capryl Glycol Cucurbita Pepo Seed Oil, Decyl Glucoside, Dimethiconol Disodium Edta, Fragrance, Glyceryl Behenate, Glyceryl Dibehenate, Hydroxethyl Aceylate/Sodium Acrylodimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 60, Propoylene Glycol Silica, Sorbic Acid, Sorbitan Isostearate, Steryl Alcohol, Tocopheryl Glucoside, Tribehenin, Xanthan Gum, Zinc Gluconate.

Dostępność: apteki, Super-pharm, Hebe
Cena: od 45 zł | 50 ml
KWC: klik

Od samego początku bardzo polubiłam się z opakowaniem kosmetyku - tubka wyposażona w pompkę, na prawdę bardzo dobrze dozuje się nim krem. Jak zapewnia producent konsystencja powinna być lekka, niestety tak nie jest. Na pewno jest lżejsza od większości filtrów, nie pozostawia tłustej i świecącej skóry, jednak nie jest to mat. Producent zaleca użycie aż 7 pompek, co wg mnie jest ilością nie do wsmarowania w skórę. Ja używam 2-3 pompki. Filtr niestety bieli skórę i musimy dać mu kilka minut by wchłonął się w skórę. Po tym czasie możemy spokojnie nakładać makijaż, nic się nam nie roluje. Moja skóra zaczyna się szybciej błyszczeć, ale bibułki matujące i puder zawsze mnie ratują. Niestety w temp. ok. 30 stopni kosmetyk sprawia, że twarz się "poci" i wszystko zaczyna z niej spływać. Dlatego szukam innego filtru na lato, który będzie się lepiej spisywał w upały.

Muszę się przyznać, że mimo iż wiem o szkodliwym działaniu promieni słonecznych nie mam jeszcze nawyku używania filtru (sumiennie) codziennie. Jednak staram się wypracować u siebie odruch nakładania rano kremu z filtrem. Co ważne w przypadku emulsji z Avene, to że nie zauważyłam by zapychała skórę i wpływała niekorzystnie na jej stan. 

Obecnie kończę używanie emulsji z Avene i zabieram się za Vichy. Jeśli macie porównanie obu tych kosmetyków, koniecznie dajcie znać. Bo ja, jak na razie zauważyłam, że Vichy daje bardziej matowe wykończenie, choć nie wiem jak będzie się spisywać w upalne dni.  

poniedziałek, 31 marca 2014

Marzec - zużycia

Dziś ostatni dzień marca, dlatego przychodzę z moimi kosmetycznymi zużyciami. Papierowa torba zapełniła się sporą ilością pustych opakowań z czego na prawdę bardzo się cieszę :) bo widzę, że moje zakupy są troszkę usprawiedliwione...
Garnier Fructis szampon wzmacniając: szamponu używałam co jakiś czas będąc u taty w domu. Włosy były odświeżone, nie obciążone. Szampon dobrze się pienił i miał przecudowny zapach. Pewnie gdy szampon będzie na jakiejś promocji to sięgnę po niego ponownie.
Następca: Szampon Syoss Silicone Free Repair&Fullness

Radical suchy szampon: niedługo pojawi się jego pełna recenzja. Powiem na razie tyle: jeśli będzie w promocji to go kupię, biegać za nim po mieście na pewno nie będę...
Następca: ten sam produkt i Batiste do ciemnych włosów

Alverde odżywka do włosów z amarantusem /recenzja/: bardzo wydajna odżywka, porównałabym ją do dostępnej u nas bez problemu maski z Alterry z granatem. Włosy po niej lepiej się rozczesywały, były miękkie i nie puszyły się. 
Następca: Isana odżywka do włosów blond

L'biotica Biovax maseczka intensywnie regenerująca z trzema olejkami /recenzja/: muszę powiedzieć, że maseczka nie zachwyciła mnie do końca, ponieważ często obciążała mi włosy. Później przeczytałam, że sporo z Was poleca nakładać ją na noc i rano zmyć, i faktycznie tak spisywała się o wiele lepiej. Mam ochotę na wypróbowanie wersji z keratyną.
Następca: mała maseczka Latte
Avon mydło w płynie Darrling: mydełko pachniało cynamonowymi ciasteczkami i do tego jest bardzo wydajne, bo było z nami od grudnia. Niestety przy dłuższym używaniu czułam, że przesusza mi skórę na dłoniach.
Następca: mydło Dove

Carex mydło antybakteryjne Moisture plus z proteinami mlecznymi: muszę przyznać, że ta kremowa wersja bardziej mi odpowiada, głównie ze względu na zapach.

Isana kremowy żel pod prysznic masło shea i owoc pasji /recenzja/: tani, dobrze pieniący się żel pod prysznic. Nie przesuszył mi skóry, a owocowy zapach umila czas kąpieli.
Następca: Yves Rocher żel o zapach czekolady i pomarańczy

Perfecta cukrowy peeling do ciała pomarańcza i wanilia /recenzja/: peeling ma przecudowny zapach, jednak jego właściwości peelingujące nie są zbyt duże. Pozostawia złudne uczucie wygładzenia za sprawą parafiny w składzie.
Następca: Mariza peeling solny o zapachu grejpfruta
Garnier Mineral antyperspirant /recenzja/: jeden z gorszych antyperspirantów z jakim miałam przyjemność się spotkać. Nie chronił mnie przed poceniem się ani przykrym zapachem. 
Następca: Adidas Protect spray

Dove Natural Touch /recenzja/: sztyft był dość skuteczny, zapewniał mi świeży zapach przez prawie cały dzień. Pewnie do niego kiedyś wrócę.
Następca: Adidas Protect kulka

Fusswohl masło do stóp /recenzja/: mega wydajne masło, miałam je prawie rok... W tej cenie to całkiem fajny kosmetyk.
Następca: Decubal intensywnie odżywczy krem 
Bielenda płyn 2-fazowy bawełna /recenzja/: płyn nie podrażnił mi oczu, nie zostawia mgły i skutecznie usuwa makijaż. 
Następca: Yves Rocher płyn 2-fazowy

Himalaya maseczka oczyszczająca z miodlą indyjską /recenzja/: maseczka średnio się u mnie sprawdziła i raczej nie będę do niej wracać. Sprawiała jedynie, że pory były troszkę zmniejszone, ale efekt nie był długotrwały.
Avon Spotlight: są to jedne z moich ulubionych perfum. Jak na Avon muszę przyznać, że długo utrzymują się na mojej skórze. Zapach kobiecy, troszkę elegancji, ale niezobowiązujący :)

L'Occitane Pivoine Flora: bardzo delikatny, kwiatowy zapach, jednak dość nietrwały...

Dermo Minerały maseczka przeciwzmarszczkowa: maseczka z glinką dostępna w Biedronce (niestety nie jest w stałej ofercie). Maseczka zmniejsza pory, matowi skórę. Tania i dobra.
Maybelline Affinitone /recenzja/: wykończyłam resztkę podkładu, niestety opakowania oryginalnego już nie mam, ponieważ wymieniłam je na próbkę podkładu Clinique. Podkład dawał średnie krycie, dobrze stapiał się ze skórą. Niestety moja problematyczna skóra potrzebuje troszkę mocniej kryjących podkładów, a ten mi tego nie dawał. 
Następca: L'Oreal True Match

Essence I love extreme: planuję napisać recenzję tego tuszu. Dlatego teraz tylko napiszę, że nie polubiłam się z nią do końca.
Następca: Wibo Extreme Lashes Volume

Delia żel do brwi: kupiłam go już dość dawno temu i muszę wyrzucić, po się już przeterminował. Niestety nie lubiłam efektu jaki dawał na brwiach. Były one faktycznie ujarzmione i utrwalone, ale strasznie sztywne w dotyku... 

Magnetic Lash /recenzja/: wg mnie efekt jaki uzyskiwałam na moich rzęsach był podobny do tego jakim można uzyskać zwykłą (dobrą) maskarą. Do tego włókna, które miały za zadanie przedłużyć rzęsy bardzo szybko się osypywały. 
Dada chusteczki nawilżane: kupiłam je w Biedronce. Są dość dobrze nawilżone, jednak jakoś bardziej odpowiadają mi chusteczki z Babydream. 

Carea płatki kosmetyczne: sięgam po nie najczęściej. Tanie, nie rozwarstwiają się i są miękkie. 

Wibo chusteczki matujące: trzymam je w torebce jak i pracy. Dobrze radzą sobie z nadmierną ilością sebum przy czym nie psują makijażu.
Próbki (niestety tylko dwie): 
Dermika Mesotherapist krem pod oczy: gęsty i bardzo wydajny krem pod oczy. Nie podrażnił mnie i zapewnił dobre nawilżenie okolic oczu.
Oillan balsam do ciała: próbka wystarczyła mi jedynie na nogi, więc balsam do najwydajniejszych nie należy, ale skóra była na prawdę fajnie nawilżona.

Oj i dotarliśmy do końca... Troszkę się tego nazbierało i teraz dzielnie zużywam kolejne moje kosmetyczne skarby :) Mam nadzieję, że Wam też dobrze idzie wykańczanie kosmetycznego arsenału???  


czwartek, 26 września 2013

Ulubieńcy lata

Dziś chciałabym Wam pokazać kosmetyki, które były moimi ulebieńcami w letnie dni. Część z nich już doczekało się swojej recenzji na moim blogu (więc jeśli będziecie chciały dowiedzieć się o nich czegoś więcej kosmetyki te będą podlinkowane - zaznaczone na bordowo) a inne pozostają w kolejce do opisania :)
L'Oreal False Lash Wings (ok. 45-60 zł): jedyny produkt z kolorówki, ale nie maluję się za dużo więc mam nadzieję, że zrozumiecie :) Tusz n początku nie sprawował się zyt dobrze bo sklejał rzęsy, jednak gdy podsechł było o wiele, wiele lepiej. Mimo, że mam go już jakiś czas nadal świetnie się sprawdza.
Yves Rocher woda toaletowa Mango&Marakuja (39,90 zł / 100 ml): używałam jej namiętnie odkąd kupiłam w wakacje. Świetny owocowy zapach. Choć samo woda nie jest zbyt trwała. Ja miałam ją zawsze przelaną do atomizera i w ciągu dnia spryskiwałam się nią dodatkowo.
The Body Shop masło Honeymania (65 zł / 250 ml): uwielbiam je głównie za zapach. Nawilżenie też było zadawalające, dlatego teraz czekam na promocję i chyba kupię większe opakowanie. Chyba, że Mikołaj mi je sprezentuje :D
Dove antyperspirant z minerałami z morza martwego (9 zł / 150 ml): bardzo zdziwiłam się jakością tych antyperspirantów. Chroniły mnie wystarczająco nawet w upalne dni, mimo że pachy nie były całkiem suche (ale nie ma mowy o mokrych plamach na bluzkach). Zapach towarzyszy mi przez cały dzień i nie ma mowy o nieprzyjemnym smrodku.

Original Source żel pod prysznicMalina&Wanilia (8 zł / 200 ml): ulubiony żel jaki używałam w ciągu lata, oczywiście za zapach, ponieważ żadnych właściwości pielęgnacyjnych nie posiada.

Mariza peeling drobnoziarnisty (13 zł / 60 ml): kosmetyk bardzo podobny do moreloweg peelingu z Sorayi, jednak o przyjemniejszym zapachu. Drobinek jest sporo i po zabiegu twarz jest wygładzona i elastyczna. Zawiera dodatkowo olejek migdałowy.
Mydło Aleppo (24 zł): przepraszam, że nia ma go na zdjęciu ale używany kawałek nie wygląda zbyt fotogenicznie... Mocno oczyszczające mydełko, jednak nie wysusza skóry. Skóra aż skrzypi z czystości. Mydło jest bardzo wydajne i jedna kostka starczy mi chyba na rok.

Avene filtr do skóry tłustej SPF30 (50-60 zł / 50 ml): filtr nie bieli skóry, jednak trzeba poczekać kilka minut by się wchłonął w skórę. Niestety skóra mi się po nim szybciej przetłuszcza. Jeśli chodzi o jego główne zadanie czyli ochronę przeciwsłoneczną to jestem zadowolona, ponieważ twarz była mniej opalona niż reszta twarzy i czasami wyglądało to dość nienaturalnie, bo siostra mówiłam mi że blada jestem...

Siarkowa moc antybakteryjny krem matujący (15 zł / 50 ml): krem postanowiłam zakupić ponownie przed wakacjami, ponieważ naprawdę świetnie matuje skórę. Szybko się wchłania. Mnie nie przesusza, jednak staram się na wieczór i na noc nakładać bardziej nawilżające kremy.

Bibułki matujące (ok. 6 zł): sięgam po bibułki z różnych firm, teraz najczęściej są to bibułki z Wibo. Bibułki są zbawieniem w upalne dni dla posiadaczek tłustej skóry (choć gdy nie miałam ich pod ręką nadmiar sebum odciskałam chusteczkami higienicznymi).

Cleanic patyczki higieniczne (ok. 3 zł): tym patyczkom pozostanę wierna na długi czas. Dzięki wytłaczanej końcówce patyczki świetnie oczyszczają.
Przepraszam za jakość zdjęć, ale niestety pogoda mnie nie rozpieszcza, a jak wracam z pracy to już robi się szaro za oknem... Nie przepadam za jasienią i powoli łapie mnie jesienne przesilenie... ciągle (znaczy się po pracy) bym siedzała pod kocykiem i drzemała :) Na nic nie mam siły... I tym marudzeniem zakończę dzisiejszą notkę :)

poniedziałek, 4 marca 2013

Projekt denko - luty

Wpisy dotyczące zużytych kosmetyków sama bardzo lubię czytać i mam nadzieję, że Wy też :) Zapraszam do mojego lutowego projektu denko.


L'Oreal Preference - szampon dołączony do farby Ombre. Szampon jak szampon... bez rewelacji
Następca: nadal stosuję Novoxidyl, Babydream oraz od niedawna Biovax do jasnych włosów

Biovax maseczka intensywnie regenerująca - maska ma bardzo przyjemny zapach, dobrze nawilża włosy, jednak trzeba uważać z ilością nakładaną na włosy, ponieważ mi wtedy potrafiła je obciążyć.
Następca: maska Alterra - granat i aloes

Odżywka Jantar - uwielbiam i ciągle wracam :) Na prawdę wzmacnia włosy, stają się one grubsze oraz zaczynają pojawiać się nowe włosy.
Novoxidyl tonik - cieszę się, że się skończył. Strasznie przetłuszczał włosy dodatkowo je obciążając, więc u mnie efekt był odwrotny od zamierzonego.
Następca: tabletki ze skrzypem

Calcium Pantothenicum - ostatnie opakowanie z mojej mini kuracji - niedługo pokażę Wam efekty.

Pianka Nivea - niestety muszę wyrzucić ok. pół opakowania, ponieważ rzadko stosuję produkty do stylizacji włosów i pianka zdążyła się przeterminować.



Płyn do kąpieli Luksja - bardzo smakowity płyn do kąpieli :) Na pewno wypróbuję inne płyny z tej serii.
Następca: płyn do kąpieli Apart

Wellness&Beauty peeling solny algi i minerały morskie - peeling bardzo dobrze usuwał martwy naskórek, dzięki zawartości olejków skóra pozostawała nawilżona. Jeśli nie będę wiedziała jaki peeling wybrać - sięgnę ponownie po ten. 
Następca: peeling wygładzający z Apteczki Babuni Joanna

Oliwka Bambino - kupiłam z zamiarem wcierania w skórę, jednak zapach nie bardzo mi się podobał. Zużyłam mieszając razem z żelem pod prysznic oraz dolewając do kąpieli. 
Następca: olejki Alterra



Antyperspirant Iwostin - to moje drugie opakowanie, przy pierwszym byłam bardzo zadowolona z jego działania, niestety przy tym opakowaniu już tak fajnie nie działał. 

Następca: Yves Rocher dezodorant w kulce z aloesem Bio



Avene Cleanance - bardzo fajny żel oczyszczający, nie ściąga skóry, bardzo wydajny. Nie wykluczam, że kiedyś do niego wrócę, choć na rynku jest jeszcze tyle żeli do wypróbowania :)
Następca: pianka Decubal

Be Beauty żel micelarny - świetny kosmetyk dostępny w Biedronce w bardzo niskiej cenie. Używałam go rano do przemywania twarzy. Na pewno będę do niego wracać :)



Bandi krem z kwasem migdałowym i Avene TriAcneal - nie wiem z czym to się wiąże, ale po ponownym powrocie do tych kremów nie działają już tak dobrze na moją skórę. Na początku stosowania kremów z kwasami skóra została wygładzona, pory oczyszczone i trochę zmniejszone. Jednak moja skóra po roku stosowana tych kremów już się przyzwyczaiła (krem z kwasem migdałowym jest jedynym, który można używać również latem), dlatego w tym roku planuję zrobić przerwę w ich stosowaniu latem i mam nadzieję, że po powrocie do kremów z kwasami znowu zaczną fajnie działać na moją skórę. 

Następca: Effaclar K

Bioderma Sebium Hydra - krem nawilżający do skóry tłustej, który kupiłam w trakcie pierwszego stosowania kremu z kwasem, ponieważ miałam dość mocno przesuszoną skórę.  Krem nawilżył przesuszone partie skóry, nie zatykał porów, jednak w moim wypadku nie nadawał się do stosowana na dzień, ponieważ skóra dość szybko zaczynała mi się po nim świecić. 
Następca: krem nawilżający Decubal



Ziaja antytrądzikowy krem tonujący - jeden z moich pierwszych kremów tonujących. Nie zapychał porów, ładnie wyrównuje kolor skóry. Większych problemów na pewno nie zakryje. Tani i dobry :)

Następca: krem matujący BB z Eveline

Tusze: Oriflame oraz Avon - dawały bardzo naturalny efekt, nie osypywały się, jednak do nich raczej nie powrócę.
Następca: niestety mam jeszcze kilka otwartych tuszy...



Peeling enzymatyczny Eveline - planuję kupić peeling enzymatyczny ze strony z naturalnymi kosmetykiami, ale dopóki go nie kupię bardzo chętnie  wrócę do peelingu z Eveline 
Maseczka oczyszczająca Flos-lek - niestety maseczka nie przypadła mi do gustu. Po wykończeniu wszystkich gotowych maseczek pozostanę wierna glinką :)
Próbka kremu Perfecta
Płatki kosmetyczne (jedno opakowanie pochodzi jeszcze ze stycznia - zawieruszyło się gdzieś w mojej denkowej torbie...)

Chyba dobrze mi poszło? Mam nadzieję, że u Was jest równie dobrze a nawet i lepiej :)

środa, 17 października 2012

Avene Cleanance - łagodny żel oczyszczający do skóry tłustej lub trądzikowej

Żel z Avene był jednym z tych żeli aptecznych, który chciałam bardzo wypróbować. Wypróbowałam więc pora na recenzję :)





Żel zamknięty jest w plastikowej przezroczystej butelce - co jest na plus bo dokładnie widać zużycie.

Aby odkręcić żel należy przekręcić nakrędkę, co niestety przy mokrych dłoniach jest prawie awykonalne - dlatego ja zostawiam żel odkręcony. Producent mógły pomyśleć nad innym sposobem otwierania... Niestety pompka nie jest ułatwieniem, ponieważ przelałam trochę żelu do pojeminka z pomką (do kupiena w Rossmannie), ale żel jest gęsty i trzeba się siłować aby nadusić pomkę (chyba, że trafiła mi się jakaś ferelna butelka). 

Żel jest gęsty, przez co wydajny. W butelce widać, że ma dość intensywne zielone zabarwienie, a wylany na dłoni traci gdzieć kolor.
Zapach jest przyjemny, na pewno nie będzie się kojarzył z aptecznymi produktami.

Z działania żelu jestem zadowolona, ale moim KWC nie zostanie. Bardziej jestem skłonna do żelu Effaclar. Żel z Avene dobrze oczyszcza, skóra pozostaje gładka, nie jest ściągnięta jak czasami bywało po wspomnianym żelu z LRP.
Mimo dobrego oczyszczania niespodzianki nadal pojawiają się na moim licu, nie stosowałam przy tym żelu kremu z kwasem może dlatego moja cera nie wygląda tak jak przy używaniu żelu z Effaclar w połączeniu z kremem Avene Triacneal. Dlatego żelu tego nie skreślam kopmletnie i być może kiedyś do niego wrócę ponownie (o ile nie będzie się pojawiać tyle nowych produktów wartych wypróboania...).

Podsumowując: żel nie powalił mnie na kolana, nie urwał wiadomo czego - w porównaniu do innych żeli przeznaczonych do skóry tłustej na pewno nie powodował jej przesuszenia. Warto się na niego skusić ale w promocji :)
Dostępność: apteki
Cena: 28-35 zł / 200 ml

Ocena: 4/5

Jeśli używałyście jestem ciekawa jak u Was się spisał? Może macie jakiś fajny, sprawdzony produkt do oczyszczania problematycznej skóry? Chętnie wypróbuję coś nowego :)

wtorek, 12 czerwca 2012

Avene - TriAcneal

Bardzo długo zbierałam się do napisania tego posta. Swoją kurację zakończyłam w marcu, a trwała ona od grudnia. Więc pora napisał co nieco na temat tego kremu. 


Ja swój krem kupiłam w Superpharm na promocji za 41,99 zł. Ale znając promocje w SP krem ten w pozostałych aptekach można kupić za taką cenę bez promocji :)


Skład:


Krem ma miękką plastikową tubkę. Bardzo precyzyjny aplikator, przez który na pewnie nie wyciśniemy zbyt wielkiej ilości krem.


Kremik jest w kolorze żółtym, bardzo fajnie się rozprowadza na skórze. Zapach dla mnie jest niewyczuwalny.


Po przeczytaniu wrażeń innych dziewczyn o tym kremie, byłam przygotowania na prawdziwy wysyp niespodzianek na mojej twarzy. Na całe szczęście u mnie nic takiego nie nastąpiło.
Krem stosowałam wyłącznie na noc, po rozsmarowaniu matował delikatnie skórę. Chciałam go stosować zarówno na dzień ale bałam się, że mogę za mocno wysuszyć sobie skórę.

Jeśli chodzi o działanie... hmmm... liczyłam chyba na coś więcej. Marzyłam, że raz na zawsze pozbędę się trądziku. Jednak nie jest też tak, że wcale on nie działa. Odkąd zaczęłam go stosować, czyli od grudnia, nie pojawiają się na mojej twarzy bolące, podskórne gule, które potrafiły uprzykrzać życie przez długi czas - i za to jestem bardzo wdzięczna :) Znacznie mniej też jest niespodzianek na twarzy, a jeśli już są to są to małe krostki. Rozszerzone pory nie zostały zlikwidowane, ale na pewno były znacznie bardziej oczyszczone. Skóra była wygładzona. Na szczęście krem nie wysuszył bardzo mojej skóry. Ogólnie jestem zadowolona, jeśli po wypróbowaniu podobnego kremu z La Roche-Posay nie będzie się lepiej sprawował niż ten, jestem skłonna ponownie go zakupić. 

Ocena: 4/5

Używałyście? Jeśli tak to jak się u Was sprawdzał? A może polecicie coś innego?

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...