Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki złuszczające. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki złuszczające. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lipca 2017

Estetica Dr Pomoc | Max Regeneracja - skarpetki złuszczające

Niestety nie jestem osobą, która systematycznie dba o stopy. Ścieranie naskórka czy codzienne kremowanie stóp zawsze u mnie kulało... Dlatego co 2-3 miesiące lubię użyć skarpetek złuszczających. Lubię sięgać po nowości i skarpetki, które dzisiaj będę recenzować udało mi się kupić w Biedronce. Nie pamiętam dokładnie ceny, ale na pewno nie było to więcej jak 10 zł.



Nie będę się dużo rozpisywać... Tak jak w przypadku innych skarpetek trzymamy je na stopach od 60-90 minut. Po tym czasie płyn należy zmyć i czekać kilka dni na rozpoczęcie procesu złuszczania się skóry. U mnie zaczęło się to po 4 dniach, a po ok. 5 dniach intensywnego łuszczenia, stopy pozostały miękkie i gładkie. Niestety jak w przypadku innych skarpet, wierzch stopu złuszcza się u mnie nawet do dwóch tygodni.

Z całego zabiegu jestem zadowolona i jeśli jeszcze kiedyś będą one dostępne w Biedronce to pewnie wrzucę je do koszyka, choć nie lubię tego, gdy coś mi się sprawdzi a na półkach w sklepie pojawia się od czasu do czasu... A Wy macie jakieś sprawdzone kosmetyki kupione w Biedronce??? Może jeszcze warto się na coś skusić?




niedziela, 18 października 2015

Estemedis | skarpetki złuszczające

Kupując w Biedronce skarpetki złuszczające nieznanej firmy bardzo obawiałam się efektów, a właściwie ich barku. Niestety posiadam stopy, na których dość szybko skóra na piętach robi się sucha i twarda. Brak mi jeszcze nawyku, aby przy codziennym myciu sięgać po tarki czy pumeksy i szorować moje pięty, dlatego idealnym wybawieniem są właśnie dla mnie skarpetki tego typu. Jeszcze nigdy nie udało mi się uzyskać tak miękkich i gładkich stóp, nawet pięt, za pomocą przyrządów manualnych. 

Dostępność: Biedronka
Cena: 10 zł

Opakowanie zawierało tradycyjnie dwie foliowe skarpety nasączone płynem złuszczającym. Akurat te były chyba jednymi z największych jakie miałam, więc nawet mężczyzna z dużymi stopami, nie miałbym problemu, żeby je ubrać. Ja nakładam je, owijam taśmą, tak aby przylegały one do stopy, nakładam na to grube skarpetki i siadam pod kocyk :) Zawsze trzymam je maksymalną ilość czasu, czyli 90 minut. Po tym czasie zdejmujemy skarpety i dokładnie myjemy stopy. 
Proces złuszczania zaczął się już 3 dnia. Skóra zaczyna schodzić najpierw z pomiędzy palców, później z "podeszwy", a już na koniec z wierzchu stóp. Po około tygodniu mogę się cieszyć mięciutkimi i gładkimi stópkami. 

Bardzo żałuję, że nie kupiłam więcej tych masek w Biedronce, gdy były dostępne, ponieważ jak to z większością kosmetyków u nich, były "rzucone" w czasie trwania jednej z gazetek urodowych i już ich nie ma... Więc jeśli jeszcze gdzieś zobaczycie je, nie wahajcie się ich zakupić. Efekty na prawdę są i nie odbiegają od droższych masek złuszczających do stóp. 


sobota, 4 kwietnia 2015

PROJEKT DENKO | marzec

Moje marcowe zużycia z lekkim opóźnieniem... mimo natłoku obowiązków, jakoś udało mi się znaleźć chwilę i napisać co nieco o wykończonych kosmetykach z ostatniego miesiąca :) a jest tego całkiem sporo, z czego się niezmiernie cieszę.
Yves Rocher żel pod prysznic malina&kakao /recenzja/: bardzo smakowicie pachnący żel, który umilał mi kąpiele, niestety przy dłuższym używaniu zauważyłam, że przesusza skórę. 

Ziaja Sopot Spa żel pod prysznic /recenzja/: jeden z ulubionych żeli/mydeł pod prysznic z Ziaji, zapach delikatny a zarazem odświeżający. To moja druga pół litrowa butla i na pewno będę do niego wracać.
Perfecta Extra Slim serum do biustu /recenzja/: niestety z tego serum nie byłam tak zadowolona jak z Eveline. Nie zauważyłam żadnego napięcia czy też ujędrnienia biustu.

Avon Cellu Break 5D: kosmetyk oczywiście cellulitu nie usunie, jednak sprawiał, że skóra była bardziej jędrna i wygładzona. Niestety efekt nie był na tyle dobry, bym powróciła do niego. Bardziej skłaniam się do zielonej wersji z Eveline
Avon mgiełka do ciała Caribbean Paradise: używałam ją głównie w domu, ponieważ jak to mgiełka - zapach nie utrzymuje się zbyt długo. Zapach letni, polubiłam się z nim :)

Dove Original antyperspirant w kulce: kulka może nie chroniła mnie przed poceniem w 100% jednak dzięki niej nie pojawiał się przykry zapach. Na pewno jest bardziej godna polecenia niż wszystkie antyperspiranty z Garniera.
Neutral szampon /recenzja/: delikatny szampon, który dobrze sprawdzał się w codziennym używaniu. Nie podrażniał skóry głowy i nie sprawiał, że działo się z nią coś nie tak. 

Avon Adcance Techniques maseczka do włosów z olejkiem arganowym /recenzja/: miały być ochy i achy, a okazała się zwykłą, przeciętną odżywką. Cena w stosunku do wydajności i efektów, dużo za duża...
Seboravit odżywka do włosów tłustych: wiązałam z nią dość spore nadzieje, jednak jej zapach, skutecznie mnie zniechęcał przed codziennym i systematycznym używaniem. Po prostu nie podołałam. Ja używałam jej dość sporadycznie, więc i efektów żadnych nie zauważyłam. Jeśli zapach czarnej rzepy Wam nie przeszkadza to może będziecie mogły mi powiedzieć, czy faktycznie zmniejsza przetłuszczanie się skóry głowy???

Schwarzkopf Got2be Powder full: puder, który miał na celu zwiększyć objętość włosów i faktycznie, włosy były uniesione u nasady, jednak to jak sklejał włosy i tworzył z nich hełm to jakaś masakra. W dodatku włosy w dotyku były klejące, coś okropnego... 
Alterra emulsja do mycia twarzy z granatem /recenzja/: świetnie sprawdza się do porannego odświeżenia twarzy. Używało mi się jej całkiem przyjemnie i o ile Rossmann nie wycofa jej (jak w przypadku emulsji z dzikiej róży) będę do niej co jakiś czas wracać.

Mariza oczyszczający żel do mycia twarzy /recenzja/: delikatny żel, który dobrze oczyszczał twarz w czasie wieczornego demakijażu. Niestety chyba nie jest już dostępny w ofercie Marizy (oczywiście jeśli się mylę dajcie znać o tym w komentarzu).
Garnier Essentiales dwufazowy płyn do demakijażu /recenzja/: płyn skutecznie rozprawiał się z moim makijażem oczu, nie pozostawiał nieprzyjemnej mgły i nie podrażniał. 

Organic Therapy serum zwężające pory /recenzja/: serum, które kompletnie nic nie rozbiło sobie z moimi porami. Skóra była po nim trochę wygładzona, jednak nałożony na nią podkład wyglądał tak samo jak i bez jego użycia. Stosowała je również na noc, jednak też nie widziałam, żadnej poprawy w wyglądzie skóry. 
Alterra pomadka do ust: miękka pomadka, która świetnie nawilża i odżywia usta. Jestem pewna, że sięgnę po nią ponownie. 

Tisane balsam do ust /recenzja/: przyjemny zapach, świetne działanie balsamu na spierzchnięte usta, w dodatku atrakcyjna cena. 
Dermo Minerały maseczka oczyszczająca: maseczki pojawiają się co jakiś czas z Biedronce. Oparte są na glince, która świetnie oczyszcza skórę i zwęża pory. Świetna alternatywa, jeżeli nie lubicie same mieszać glinek. 

Scinlite skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki z Carrefoura za 11 zł  sprawdzają się tak jak te z Purederm. Obecnie skóra schodzi mi już głównie z wierzchu stóp a z efektów jestem kolejny raz zadowolona. 


Carea płatki kosmetyczne: ciągle Wam powtarzam, że to jedne z moich ulubionych płatków, niestety teraz chyba trafiłam na jakiś felerny 3-pak, bo płatki są strasznie twarde... Czas poszukać chyba czegoś nowego...

Piromal szampon przeciwłupieżowy /recenzja/: szampon nie do końca poradził sobie ze wszystkimi moimi problemami, jednak pozostało kilka saszetek, które używam profilaktycznie. 

Ziaja Ulga krem do twarzy: krem fajnie się wchłaniał i nie sprawiał, że moja tłusta skóra mocno się świeciła.

Eveline krem z kwasem hialuronowym: treściwy krem, który dobrze spisał się nałożony na noc.
The Body Shop Chocomania masło do ciała: zapach ciemnej czekolady zachęca do wysmarowania się nim od stóp po samą głowę. Treściwe, gęste masło, dobrze nawilżające skórę.

Dove mydło do rąk: kremowe mydło, dobrze oczyszcza dłonie i pozostawia je długo pachnące.


Ja już zbieram kolejne puste opakowania. A Wam jak idzie opróżnianie kosmetycznego arsenału???


środa, 7 stycznia 2015

Kosmetyczni ulubieńcy roku 2014 | pielęgnacja

Pora na kosmetyczne podsumowanie roku 2014. Kilka kosmetyków na pewno powtórzy się z kwartalnych ulubieńców, jednak jest też kilka nowości w tym zestawieniu :)
Mam nadzieję, że w moich ulubieńcach znajdują się kosmetyki, które i u Was się sprawdzają :) Jeżeli macie czas i ochotę, to chętnie poczytam w komentarzach, jakie kosmetyki szczególnie podbiły Wasze serca w poprzednim roku.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Skinlite | skarpetki złuszczające do stóp

Skarpetki złuszczajace do stóp stają się coraz bardziej popularne. Nieukrywam, że lubię użyć ich co jakiś czas, dlatego postanowiłam wypróbować tańszą wersję skarpetek firmy Purederm (do kupienia m.in. w Hebe za ok.20 zł), dostępną w Carrefourze za ok. 11 zł, którą oferuje firma Skinlite. 

Skarpetki w środku są identyczne, jedyną różnicą jest producent. Po nałożeniu skarpet czekamy ok. 1,5 h aż płyn namoczy naszą zgrubiałą skórę na stopach. Proces złuszczania zaczął się u mnie po 3 dniach i zakończył się po 11 dniach od aplikacji. Skóra złuszczyła się całkowicie, nawet na piętach skarpetki poradziły sobie lepiej ze zgrubieniami – może dlatego, że troszkę bardziej przykładałam się do pielęgnacji stóp po ostatnim złuszczaniu. Obecnie stópki są mięciutkie i bez suchych skórek.

Działanie jakie przynoszą skarpetki firmy Skinlite są dla mnie identyczne jak te z Purederm, więc skoro nie ma różnicy – po co przepłacać???

czwartek, 10 lipca 2014

Purederm Exfoliating Foot Mask - skarpetki złuszczające

Po przetestowanie skarpetek złuszczających z Cosmabell Foot Peel, które zdziałały cuda na moich stopach zaczęłam rozglądać się za jakimś tańszym zamiennikiem, i tak na allegro trafiłam na skarpetki z Purederm za 18 zł. Jeżeli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdziły zapraszam do dalszej części posta (ostrzegam są zdjęcia moich stóp...). 
Zawartość opakowania to 2 skarpety, w których znajduje się płyn. Niestety jak widać na zdjęciach moje małe stopy (rozmiar 37) trochę się topiły w nich, ale na nie założyłam zwykłe skarpetki, tak aby skarpetki złuszczające przylegały jak najbardziej do stopy. Sam moment włożenia stopy jest dość nie przyjemny, ale później dyskomfort ten znika. Najlepiej usadowić się wtedy wygodnie na kanapie i pozwolić by płyn przez 2 godzinki mógł zadziałać na nasze stopy. Jakiekolwiek chodzenie jest nie wskazane, chyba że lubicie ryzyko - stopa strasznie ślizga się, a wszystko dodatkowo chlubocze i szeleści :) Po godzince lub dwóch musimy dokładnie umyć stopy a później czekamy na cud :)

Z zastosowaniem peelingu musiałam poczekać, aż na dworze zrobi się trochę chłodniej, żebym spokojnie mogła chodzić w zakrytych butach, bo jak widać na zdjęciach stopy nie prezentują się zbyt wyjściowo, gdy skóra zaczyna schodzić. Na noc polecam zakładać skarpetki do spania, by łuszcząca skóra nie pozostawała w pościeli.
Do tej pory, żeby mieć gładkie i w miarę miękkie stopy musiałam co tydzień, maksymalnie dwa potraktować je tarką. Największym problemem jest zewnętrzna część podeszwy oraz pięty. Mam tam dość gruby naskórek. W przypadku tych skarpetek skóra zaczyna się dość szybko złuszczać, bo widzicie, że już od drugiego dnia, co trwało w sumie ok. tygodnia. W 8 dniu praktycznie pozbyłam się całego zgrubiałego naskórka, jedynie pięty może nie były miękkie jak u niemowlaka, ale całe stopy stały się naprawdę przyjemne w dotyku. Wtedy też zaczęło się łuszczenie górnej części stopy, co wygląda jak skóra, która schodzi po opalaniu. Warto wtedy stosować peelingi do stóp, aby szybciej pozbyć się tych skórek. 

Dostępność: allegro, Hebe, od 10.07.br - Biedronka
Cena: ok. 14-20 zł
KWC: klik

Jeśli macie problem ze zgrubiałym naskórkiem warto sięgnąć po takie skarpetki, które dla mnie dają lepsze efekty niż tradycyjny pedicure domowy. Stopy pozostają również dłużej miękkie w dotyku. Ja z całą pewnością będę do nich wracać o ile nie sprawdzą się u mnie skarpetki kupione w Carrefourze (tam dostępne są w cenie ok. 11 zł, które wyglądają tak KLIK).

UWAGA! Skarpetki są od dzisiaj dostępne w Biedronce za ok. 14 zł, standardowa cena w Hebe to ok. 20 zł, więc jeśli ominęła Was promocja w Hebe lub nie macie do niej dostępu warto wybrać się do Biedronki, bo praktycznie jest już ona w każdym mieście, wiec dostęp do złuszczających skarpetek jest teraz ułatwiony :)

Dajcie koniecznie znać, o ile już jesteście po takim zabiegu, jakie efekty dały one u Was :) 


Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...