Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Be Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Be Beauty. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 stycznia 2018

Projekt denko | styczeń 2018


Chyba nie muszę pisać, że kolejny miesiąc minął niczym pstryknięcie w palce... Koniec jednego miesiąca, początek kolejnego to idealny czas na podsumowanie, u mnie oczywiście kosmetyczne, a konkretniej zużyte kosmetyki :)


Balea | żel pod prysznic - sól z Morza Martwego & cytryna: bardzo przyjemny, delikatny i rześki zapach. Co do samego żelu nie mam żadnych uwag - dobrze się pienił, nie przesuszał skóry.

Allverne | nawilżający eliksir do kąpieli i pod prysznic - rajskie jabłko & cynamon: bardzo świąteczny i zimowy zapach. Używałam go tylko jako płynu do kąpieli i byłam z niego zadowolona. Zapach unosił się po całej łazience, a pianka była idealna.

Babydream für Mama | oliwka pielęgnacyjna: używałam w czasie ciąży, używam nadal. Teraz oliwki stosuję raz na kilka dni na mokre ciało - skóra jest nawilżona i elastyczna.


Nivea Men | żel do golenia: do golenia nóg najczęściej wybieram męskie żele do golenia, ponieważ są wydajniejsze i tańsze.

Nivea | dezodorant - fresh comfort: ten dezodorant trafił do mnie przez przypadek, ponieważ nie zauważyłam biorąc go z półki, że to nie antyperspirant. Jakoś go wypsikałam, ale do dezodorantu nie powrócę, ponieważ potrzebuję jednocześnie ochrony przed poceniem i brzydkim zapachem.


Clinique Clarifying Lotion 2 | tonik oczyszczająco-rozświetlający /recenzja/: po zużyciu całego opakowania nie zauważyłam spektakularnych efektów na mojej skórze, więc na pewno do niego nie wrócę.

Biochemia Urody | hydrolat z kwiatu pomarańczy: zapach jest gorzki, w ogóle nie kojarzy się z pomarańczami, jednak mi to nie przeszkadzało. Świetnie nadawał się do tonizacji twarzy.

Be Beauty | odświeżający żel micelarny do demakijażu oczu /recenzja/: płyn dobrze sprawdzał się w swojej roli, usuwał makijaż z oczu nie podrażniając ich.


Sephora | mleczko do ciała: bardzo lekki balsam, dość szybko się wchłaniał. Ta mała tubka podróżowała ze mną jakiś czas, więc na wyjazdach świetnie się sprawdzał. Jednak do bardzo suchej skóry może być zbyt lekki.

Kneipp | olejek do kąpieli: olejek "Tajemnica piękna" - argan, marula, rącznik, oliwka. Zapach przyjemny, choć pomieszałam go z płynem do kąpieli bo brakowało mi pianki w wannie :) 

Yves Rocher | żel-krem intensywnie nawilżający /recenzja/: kiedyś miałam już pełnowymiarowe opakowanie tego kremu i uważam, że dobrze sprawdza się przy tłustej skórze. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.

Calvin Klein | Euphoria /recenzja/: piękny zapach, wydaje mi się, że większość z Was go kojarzy :)


Buña | kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli 2w1 - melisa: przepiękny cytrusowy zapach. Żel dobrze się pienił.

Płatki kosmetyczne Be Beauty oraz Tami



I to wszystkie puste styczniowe opakowania :) dajcie znać, jeśli miałyście coś z tych kosmetyków i co o nich myślicie.

sobota, 20 stycznia 2018

Be Beauty | odświeżający żel micelarny do demakijażu oczu

Czasami w Biedronce pojawiają się kosmetyki, które nie są dostępne w stałym asortymencie sklepu. Podczas zakupów warto czasami porozglądać się po koszach, bo można wypatrzyć coś ciekawego. Tak w moje ręce wpadł żel micelarny do demakijażu oczu. Jest to pierwszy kosmetyk u mnie, który nie jest płynem micelarnym, a ma konsystencję właśnie żelu. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził zapraszam do dalszej części wpisu.


Żel o pojemności 100 ml kupiłam za ok. 5 zł. Mimo mniejszej pojemności, żel starczył na niecały miesiąc, więc jest trochę mniej wydajny niż 200 ml płynu micelarnego.

Przy demakijażu oczu nie doświadczyłam nieprzyjemnego szczypania czy podrażnienia oczu oraz skóry wokół. Przy zmywaniu zużywałam trzech płatków kosmetycznych - po jednym na każde oko plus trzeci na doczyszczenie. Żel potrzebował może trochę więcej czasu aby rozpuścić tusz jednak dobrze go usuwał. Oczywiście czasami zdarzało się, że po umyciu twarzy, jeszcze coś musiałam usunąć z pod oka - jednak ogólnie na ten żel nie mogę narzekać, jeśli chodzi o demakijaż.

Pojemność 100 ml fajnie sprawdzi się jeśli lubicie podróżować, a nie przepadacie za przelewaniem płynu do demakijażu do mniejszych buteleczek. Ten żel często właśnie ze mną jeździł i byłam z niego zadowolona, więc jeśli go spotkacie może warto go wypróbować???

piątek, 6 października 2017

Projekt denko | wrzesień 2017

Kolejny miesiąc znów mi szybko minął... i pytam kiedy??? Niestety przy małym dziecku, mimo, że każdy dzień wygląda praktycznie tak samo, to czas przelatuje po prostu między palcami... Jak widzicie cierpi na tym blog, bo wpisy nie pojawiają się ani regularnie ani zbyt często. Ale mam nadzieję, że mimo to pozostaniecie dalej ze mną :D 

Dzisiaj pora na wrześniowe zużycia, których jest całkiem sporo. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Alverde | szampon Ultra Sensitive: szampon z racji małego i poręcznego opakowania używałam głównie na wyjazdach. Dobrze mył, włosy były miękkie, nie puszyły się.

Timotei with Jericho Rose | szampon Lśniący Blask: równie przyjemny szampon. Nie obciążał włosy, dobrze się rozczesywały.

Dove Baby | szampon: szampon dostałam w przesyłce od Rossmanna po narodzinach synka, jednak do pierwszego roku życia będę się starała stosować do jego pielęgnacji delikatniejszych w składzie kosmetyków, dlatego ten szampon wykorzystałam ja i dobrze się u mnie sprawdzał. Włosy były miękkie, dość dobrze się rozczesywały bez użycia odżywki.

Batiste | suchy szampon Cool&Crisp Fresh: w mojej szafce zawsze jest jakiś suchy szampon, a te z Batiste są wg mnie najlepsze, z tych dostępnych w drogerii :)


Yves Rocher | kremowy żel pod prysznic Orzechy Makadamia /recenzja/: fajny ale mało wydajny żel pod prysznic.

Balea | balsam pod prysznic: jak już wspominałam w ostatnim sierpniowym projekcie denko, nie przepadam za tego rodzaju kosmetykiem. Ale ten balsam o wiele lepiej się sprawdzał niż ten z Eveline i w składzie nie ma parafiny.

Wellness&Beauty | peeling cukrowo-olejowy z olejem z pestek mango i kokosa /recenzja/: bardzo lubię te peelingi w słoiczkach z Rossmanna. Są to mocne zdzieraki, które dzięki drobinkom oraz olejom w nich zawartych, pozostawiają gładką i nawilżoną skórę.

Avon | nawilżająco-wygładzający olejek do ciała i kąpieli z brazylijskimi jagodami Acai: olejek nie przypadł mi do gustu jeśli chodzi o stosowanie prosto na skórę ciała, więc zużyłam go dolewając do kąpieli. Ale szału nie było więc na pewno już nie zagości w mojej łazience.

Lactacyd | żel do higieny intymnej Fresh: żeli do higieny intymnej używam już kilka jak nie kilkanaście lat, za każdym razem sięgam po coś innego, już wykańczam dwa kolejne, ale o tym w następnym denku. Żel z Lactacyd nie podrażnił mnie i po prostu robił to co ma robić tego rodzaju kosmetyk :)


FussWohl | dezodorant do stóp: tani, dostępny w Rossmannie i robi swoje :)

Nality | zmywacz do paznokci: znaleziona resztka zmywacza z Biedronki, jeszcze jak widzicie w starym opakowaniu... Zmywacz wspominam bardzo dobrze.

Bic | maszynki Soleil Bella: lubię te maszynki z serii Soleil, te mają 4 ostrza, po goleniu nóżki pozostają mega gładziutkie :)

Luksja Creamy | nawilżające mydło w płynie Cotton Milk & Provitamin B5 (uzupełnienie 400 ml): przyjemnie pachnące mydełko, które nie przesuszało mi dłoni.


Sun Ozon | tropikalny balsam do opalania SPF 30: bardzo przyjemnie pachnący balsam do opalania, który chroni naszą skórę. W tym roku używałam balsamów do opalania tylko podczas spacerów. Nie zużyłam go do końca, jednak data przydatności już minęła.

Ziaja Sopot Sun | żel łagodzący po opalaniu - kompres łagodzący 3% D-panthenolu, alantoina, wapń: bardzo fajny chłodzący i kojący żel po opalaniu. Używałam go w zeszłym roku na wakacjach. Z racji tego, że w tym roku nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, a termin ważności już minął muszę się już z nim pożegnać, ale z przyjemnością do niego wrócę :)


The Body Shop | rumiankowy balsam do demakijażu /recenzja/: bardzo fajna odmiana od tradycyjnego demakijażu. Wykorzystanie olejków do zmywania makijażu to bardzo dobra alternatywa, zwłaszcza na najbliższe miesiące, by oczyścić skórę ale jej dodatkowo nie przesuszać. Balsam dobrze usuwał podkład jak i tusz do rzęs.

Garnier Essentials | nawilżający tonik witaminowy /recenzja/: przyjemny tonik, który odświeżał, nie pozostawiał lepkości skóry, nie podrażniał jej.

Avon Planet SPA | ujędrniające serum do szyi i dekoltu z ekstraktem kolumbijskiej kawy: dobre serum do nawilżania szyi oraz dekoltu, szybko się wchłaniało i nie pozostawiało lepkości na skórze.


Tami | oczyszczające płatki do twarzy - ekstrakt z ogórka & ekstrakt z aloesu: używałam ich na wyjeździe i całkiem całkiem dawały radę, jednak aby zmyć makijaż z oczu należało wykorzystać kilka płatków. Płatki po otworzeniu należy od razu zużyć, bo dość szybko wysychają.

Be Beauty | płatki kosmetyczne: niestety po zmianie składu nie są już tak miękkie i przyjemne, ale te co mam po prostu muszę zużyć...

L'Oreal | chusteczki oczyszczająceTriple Active oraz Isana Young | chusteczki oczyszczające Kokos&Mango: chusteczki używałam do zmywania resztek makijażu z oczu, po rozpuszczeniu maskary masełkiem z The Body Shop.


Astor | podkład Mattitude: chyba mój ulubiony podkład na lato, a nawet na cały rok jeśli potrzebuje lekkiego krycia i wyrównania kolorytu skóry. Łatwo się aplikuje, nie pozostawia smug, nie jest widoczny na skórze, ma matowe wykończenie. Nie zapycha i nie podkreśla suchych skórek.

Iwostin Purritin | korektor maskujący: kosmetyk odnaleziony po latach w czeluściach szuflady... Bardzo się z nim nie polubiłam. Niestety nie jest to korektor, który zakamufluje jakiekolwiek wypryski. Zdecydowanie makijażowy bubel...


PRÓBKI:
Yope | naturalny żel pod prysznic Dziurawiec: bardzo przyjemny i ładnie pachnący żel pod prysznic.
Evree | regenerujący balsam do ciała Max Repair: miałam już pełną wersję tego balsamu /recenzja/ i znalazł się on w moich zimowych ulubieńcach. Idealny balsam na zimę :)
Yves Rocher | krem Ovale Lifting: dobrze nawilżajacy krem do twarzy, obawiałam się, że będzie zbyt ciężki do mojej tłustej skóry, ale o dziwo dobrze się wchłaniał a rano nie wstawałam z mega tłustą skórą. Próbka starczyła mi na dwa użycia.
Sisley | krem pod oczy: kremik miał postać lekkiego żelu, używałam go na noc pod cięższy krem. 
Chloe | See By Chloe: przepiękny zapach. Koniecznie powąchajcie jeśli tylko będziecie mieć okazję. 


A Wam jak poszło we wrześniu z zużyciami?



sobota, 9 września 2017

Projekt denko | sierpień 2017


Zużycia pojawiają się dość późno, jednak przed wyjazdem do siostry nie dałam rady się wyrobić ze zdjęciami i postem, ponieważ jak zobaczycie poniżej, dosyć dużo udało mi się wykończyć kosmetyków.


Nivea Silk Mousse | pianka pod prysznic /recenzja/bardzo fajny gadżet pod prysznic. który umila czas kąpieli.

Balea | żel pod prysznic Cabana Dream: tani żel dostępny w drogerii DM. Zapach świetny i dość wydajny. Dla mnie te żele są troszkę podobne do tych z Isany.

Avon Senses | żel pod prysznic My Moment: już kiedyś o tym wspominałam, że lubię żele z tej serii. Pachną świetnie, dobrze się pienią i nie przesuszają mojej skóry.

Avon | płyn do kąpieli Cranberry & Orange: do płynów z Avonu również lubię wracać. Dobrze się pienią i do tego mają przepiękne zapachy.


Vivian Grey | mydło w płynie: mydełko dostałam w prezencie, więc nie wiem gdzie można je kupić. Zapach na pewno przypadłby do gustu osobom lubiącym męskie nuty zapachowe - mi się bardzo podobał.

Linda | nawilżające mydło w płynie Miód Manuka & Mango: mydełko z limitowanej wersji. Bardzo lubię mango więc nie mogłam przejść obok tego mydła obojętnie. Zapach bardzo mi się spodobał, choć samo mydło nie było bardzo wydajne.

Hean Slim No Limit | cukrowy peeling do ciała /recenzja/wydajny, dobrze zdzierający naskórek peeling do ciała.

Avon | peeling do stóp Cherry Ice: peeling ma bardzo małe drobinki. Używałam go zarówno do stóp i dłoni, ale zdarzyło się użyć na całe ciało i również pozostawił wygładzoną skórę. Peelingi te pojawiają się w różnych zapachach.


Eveline Cosmetics | intensywnie nawilżający balsam do ciała pod prysznic: balsam kupiłam na fali nowości, jednak ta forma aplikacji balsamu po dłuższym czasie bardzo mnie męczyła. Po prysznicu należy nanieść balsam na ciało i chwilę odczekać, i tak stoję pod tym prysznicem i stoję.... Wolę jednak nasmarować ciało tradycyjnym balsamem. Na moje nieszczęście mam chyba jeszcze dwa takie kosmetyki w swoim arsenale...

Nivea | olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba /recenzja/śliczny zapach, dobre nawilżenie ciała. Do tego olejek dosyć szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustej, lepiej warstwy na ciele.

Ziaja Multi Modeling | ekspresowe serum do ciała antycellulitowe /recenzja/serum wygładziło skórę, jednak efekt uelastycznienia był mniej spektakularny w porównaniu do serum z Eveline. Przyzwoity kosmetyk, ale bez fajerwerków.

Dove | antyperspirant Powdr Soft: bardzo przyjemnie, delikatnie pachnący czystością antyperspirant. Może nie spisywał się w 100% jednak ja mam dość spore problemy z poceniem. Do tej wersji będę wracać.


Nivea Hairmilk | mleczny szampon do włosów oraz mleczna odżywka /recenzja/: duet, który się u mnie bardzo dobrze sprawdził. Włosy były miękkie, nie były obciążone.

Farmona Jantar | odżywka z wyciągiem z bursztynu /recenzja/:  pokazywałam efekty na instagramie. Jak dla mnie niezawodny - wysyp baby hair murowany.

Schauma | suchy szampon Cotton Fresh /recenzja/: przyzwoity suchy szampon, który ratuje w kryzysowych włosowych sytuacjach :)

Babydream | puder: nie zgadniecie do czego go używam... tak, tak - do włosów :) uważam, że jest to najtańszy, najbardziej wydajny i najlepiej działający (porównywalnie do Batist) suchy szampon. Używam go na noc i nie straszny mi biały nalot, włosy rano są rano po prostu "czyste" :D


Be Beauty | płyn micelarny: tani, dostępny w każdej Biedronce płyn micelarny, który zawsze się u mnie dobrze sprawdza. Rozpuszcza cały makijaż nie podrażniając oczu.

Synergen Fruity Flirt | kremowy peeling do skóry mieszanej: bardzo kiepski produkt. Męczyłam się z nim jakiś czas ale już nie mam siły do niego i połowa opakowania leci do kosza. U mnie ten kosmetyk nie robi nic w kwestii peelingu. Drobinki są maleńkie, jest ich niewiele. Zapach jest przyjemny, więc może się sprawdzi u niektórych jako żel do mycia twarzy, bo o peelingu nie ma co tu mówić.

Ziaja | krem nawilżający 25+ matujący /recenzja/: to już moje kolejne opakowanie tego kremu, kolejne już mam w zapasie. Skład może nie jest idealny, ale skoro się sprawdza u mnie najlepiej jako krem dzienny to na pewno będę po niego sięgać.

Bambino | krem ochronny z tlenkiem cynku: krem używałam kiedyś jako maseczki, jednak efekty nie były chyba wow bo pół opakowania mi zostało, jednak data przydatności już minęła...


Cleanic | chusteczki do demakijażu: ostatnio zaczęłam używać ich do usuwania resztek makijażu o czym pisałam TUTAJ. Chusteczki z Cleanic dobrze się u mnie sprawdzają, nie podrażniają oczu.

Zrób Sobie Krem | glinka biała: przy cerze tłustej, problematycznej i z rozszerzonymi porami maseczki z glinek działają cuda. Gdy wykończę trochę swoich maseczek to na pewno zamówię kolejną porcję czystej glinki.


Bourjois | maskara Volume reveal /recenzja/: wydajny tusz, który służył mi kilka miesięcy. Tusz ładnie rozdzielał i wydłużał moje rzęsy. Nie osypywał się w ciągu dnia.

Maybelline | maskara wodoodporna The Rocket Volum: tusz kupiłam na wakacyjny wyjazd (zeszłoroczny), teraz znalazłam go robiąc porządki. Sam tusz bardzo dobrze się u mnie sprawdził, a do tego ma silikonową szczoteczkę, którą bardzo lubię.

Essence | maskara Get Big Lashes: tusz również odnaleziony po czasie. Nie mam z nim złych skojarzeń więc chyba był dobry. Ma gęstą, mega dużą szczoteczkę.

Synergen | antybakteryjny puder kompaktowy (odcień naturalny 04): puder kupiony na promocji za 5 albo 6 zł. Kupiłam go po raz drugi, choć sama się teraz zastanawiam dlaczego... Niestety mat na moje skórze bardzo krótko się utrzymywał, musiałam poprawiać się co 2-3 godziny.


Sisley | regenerujący krem do twarzy z masłem shea: próbka diabelnie drogiego kremu. Krem bardzo przyjemny, dobrze nawilża jednak jego specyficzny i mocny zapach spowodował, że połowę zużyłam na dekolt...

Avene | Cleanance Expert: próbka kremu przeznaczonego dla skóry problematycznej.

Yonelle | hydrolipidowy krem infuzyjny H2O: bardzo przyjemny krem do twarzy. Ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza na skórze.

Tołpa, dermo face, sebio | matujący krem korygujący: muszę przyznać, że krem bardzo mi się spodobał. Fajnie sprawdzał się na dzień pod makijaż jak i solo, gdy się nie malowałam. Może kupię pełnowymiarowe opakowanie :)

Ziaja Cupuacu | balsam pod prysznic: przyjemny, acz szybko ulatniający się zapach. Balsam zużyłam na raz i skóra była po nim przyjemnie nawilżona, nie potrzebował już tradycyjnego balsamu po prysznicu.

Kenzo | Flower by Kenzo: powiem tylko tyle - przecudowny zapach...

Kringle | wosk Spiced Apple: bardzo przyjemnie pachnący wosk, który jest wyczuwalny nawet w bardzo dużych pomieszczeniach.


Jak pisałam na początku całkiem sporo tego było, więc mam nadzieję, że doczytałyście do końca :)


wtorek, 22 sierpnia 2017

Mój demakijaż oczu

Było ostatnio o tuszu do rzęs, więc dzisiaj w kilku krótkich słowach chciałabym Wam przedstawić mój obecny sposób na jego pozbywanie się. Będzie po prostu o demakijażu oczu.


Pierwszym krokiem jest rumiankowe masło do demakijażu z The Body Shop. Nabieram jego niewielką ilość i rozgrzewam między palcami. Następnie wcieram je przez chwilę w rzęsy by olej rozpuścił tusz. Niestety po tym kroku wyglądam niczym panda - tusz jest rozmazany czarną plamą wokół oczu. Rozpuszczoną masakrę wraz z olejem usuwam chusteczkami do demakijażu. Obecnie mam Cleanic "oczyszczenie i odżywienie" z płynem micelarnym oraz Isane Young kokos i mango. Oba rodzaje chusteczek są delikatne dla oczu, nie podrażniają ich. Mają delikatny zapach, ale nie jest on zbyt mocny i drażniący. Oczywiście chusteczek tych można używać samodzielnie, jednak aby usunąć tylko nimi makijaż z oczu trzeba troszkę potrzeć mocniej (a ja staram się tego unikać). Do zdejmowania już rozpuszczonego makijażu spisują się idealnie.


Gdyby jednak pierwszy etap usuwania makijażu z oczu sobie nie poradził, sięgam po płyn micelarny z Tołpy lub żel micelarny z Be Beauty.  Nasączony płatek kosmetyczny jednym lub drugim płynem przykładam na kilka sekund i ściągam resztki tuszu, starając się nie naciągać mocno skóry. Ani Tołpa, ani Be Beauty nie podrażniają moich dość wrażliwych oczu.

Jeszcze jakiś czas temu do demakijażu oczu używałam tylko płynów micelarnych i byłam bardzo zadowolona z tej metody. Dwuetapowe usuwanie może nie jest szybsze, bo zajmuje mi to chwilę dłużej, jednak używanie czegoś bardziej oleistego pozwala mi na dokładniejsze usuniecie maskary. Obecnie jestem zadowolona z tego sposobu demakijażu oczu i mam zamiar nadal stosować kosmetyki na bazie olei do demakijażu (masełko z The Body Shop jest również moim pierwszym krokiem w demakijażu twarzy, ale o tym innym razem).

A Wy jak radzicie sobie z demakijażem oczu? Jakie kosmetyki polecacie?

sobota, 9 stycznia 2016

Projekt denko | grudzień 2015

Dziś w końcu przychodzę do Was z moim grudniowym denkiem. Miałam nadzieję, że zrobię ten wpis jeszcze przed końcem roku, aby nie trzymać tylu pustych opakowań, jednak czasu mi brakuje dosłownie na wszystko... 

Pustych opakowań jest całkiem sporo więc nie przedłużam i zaczynam :) 

Palmolive Men Sensitive pianka do golenia: często podczas golenia sięgam po męskie pianki do golenia, ponieważ są większe a przez co wydajniejsze i w niższej cenie niż te przeznaczone dla kobiet. 

Avon płyn do kąpieli | czarna orchidea i malina: ostatnio powróciłam do płynów do kąpieli z Avonu. Do wanny wlewam dwie "oponki" butelki i piany jest całe mnóstwo. Zapach prześliczny i długo utrzymuje się w łazience. Niestety nie wszystkie zapachy zachowują się tak samo, ponieważ teraz posiadam czekoladę z pomarańczą i mimo, że wlewam go do wanny tyle samo, to piany jest znacznie mniej i szybko znika. W przypadku czarnej orchidei piana jest gęsta i utrzymuje się do końca mojej kąpieli :)

FM Group peeling solny do ciała | werbena /recenzja/: całkiem fajny peeling. Dość dobrze usuwa martwy naskórek, pozostawia na skórze ochronną warstwę dzięki olejkom. Minusem na pewno jest brak stacjonarnego dostępu do kosmetyków FM. 

Vichy antyperspirant w kulce: po ten antyperspirant sięgnęłam po usłyszeniu i przeczytaniu wielu pochlebnych opinii na jego temat. Muszę przyznać, że Vichy daje radę, w upały może nie daje 100% pewności i ochrony przed poceniem, ale teraz jesienią sprawdzał się u mnie znakomicie. Mam już kolejne opakowanie w użyciu :)

L'Occitane krem do rąk | piwonia: prześliczny zapach, krem szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał skórę, jednak nie sięgnę po pełnowymiarowy kosmetyk. Uważam, że za taką cenę znajdzie się sporo lepszych i tańszych kremów do rąk.
Farmona Jantar odżywka do skóry głowy /recenzja/: po wcierkę z Jantara sięgam dość często, głównie wtedy, gdy zauważę, że leci mi sporo włosów z głowy. Odżywka ta za każdym razem gdy ją stosuje, sprawia że włosy się wzmacniają i pojawia się pełno nowych włosów. Właśnie niedawno, gdy byłam u fryziera, zapytał mnie skąd mam tyle nowych włosów. Bo po wysuszeniu stała cała masa "antenek" na głowie :) A to wszystko dzięki taniej wcierce z Jantara. 

Batiste suchy szampon: ze względu na to, że mam na prawdę szybko przetłuszczające się włosy, suchy szampon zawsze jest w mojej kosmetyczce. Jednak staram się sięgać po nie z rozwagą, bo zauważyłam, że często stosowane powodują, że wypada mi znacznie więcej włosów. Wersja kwiatowa jest chyba moją ulubioną, jeśli chodzi o warianty zapachowe szamponów Batiste.

Avon Naturals szampon i odżywka z żółtkiem jajek: do tego duetu nie mam żadnych zastrzeżeń. Szampon dobrze się pienił i oczyszczał włosy, maseczka pomagała w ich rozczesaniu. Kosmetyki nie obciążały mi włosów, były one miękkie w dotyku. Do tego kupiłam je za kilka złotych :)
Be Beauty płyn micelarny: nie chcę się powtarzać po raz kolejny, ale jest to jeden z lepszych płynów jakie używałam. Do tego tani jak barszcz i dostępny w każdej Biedronce. Obecnie dostępny jest już w nowym opakowaniu. 

Kiehl's krem pod oczy z awokado /recenzja/: bardzo dobrze nawilżający krem pod oczy. Już od prawie miesiąca nie ma go ze mną i zaczyna mi go brakować... Więc pewnie gdy będę następnym razem na lotnisku kupię go ponownie. Krem jest wydajny więc cena nie jest aż tak wygórowana. 

Manhattan Clearface powder & make up /recenzja/: puder sprawdzał się u mnie całkiem dobrze. Matowił skórę na kilka godzin. Używałam go tylko w pracy więc był bardzo, bardzo wydajny :)
Perfecta maseczka oczyszczająca, Ziaja Liście Zielonej Oliwki maseczka oczyszczająca, Rival de Loop maseczka oczyszczająca: jak widzicie staram się oczyścić moją tłustą i problematyczną twarz. Perfecta ze swoim gruszkowym zapachem jest bardzo przyjemna w używaniu, wygładza i ściąga rozszerzone pory. Ziaja jak i Rivel de Loop są na bazie glinek więc również świetnie zwężają pory, sprawiają że skóra jest zmatowiona i koloryt wyrównany. Wszystkie maseczki z czystym sercem mogę polecić.

Le Petit Marseillais żel pod prysznic to bardzo ładnie pachnący i dobrze pieniący się żel, a mleczko do skóry suchej dobrze nawilża skórę, jednak może być za lekki zimą do skóry na prawdę przesuszonej.
Alouette chusteczki nawilżane: tragedia! nie kupujcie tego. Chusteczki są twarde, szorstkie, przemywanie nim dłoni nie jest przyjemne. To tak jakbyście zmoczyły szarą gazetę i nią chciały wytrzeć ręce... Plusem jest to, że są bardzo mokre. Jednak z czasem ten płyn zaczyna brązowieć (możecie nawet to zobaczyć na opakowaniu), co nie wygląda zbyt przyjemnie.

Tami chusteczki odświeżające: małe opakowanie chusteczek nawilżonych lubię mieć pod ręką, czy to w torebce czy w biurku w pracy. Te kupiłam bodajże w Lidlu i sprawdziły się w swoim zadaniu.

Facelle chusteczki do higieny intymnej /recenzja/: jedyne chusteczki po które sięgam, do pielęgnacji strefy intymnej :)
Lilibe płatki kosmetyczne: gdy zabraknie mi płatków kosmetycznych a jestem w Rossmannie to sięgam najczęściej po te. Są tanie, miękkie i nie rozwarstwiają się.

Dada duże płatki kosmetyczne: płatki przeznaczone dla dzieci, jednak do twarzy były troszkę za twarde. Jednak plusem jest to, że jednym takim wacikiem zmyjemy cały makijaż, zarówno oczu jak i twarzy.


I to by było na tyle. Koszyczek zapełnia się już kolejnymi pustymi opakowaniami co mnie niezwykle cieszy, ponieważ wcześniej wpadłam w szał kupowania wszystkiego co było polecane przez inne blogerki i było na promocji - więc mam nadzieję, że zapasy szybko zeszczupleją :D


środa, 2 grudnia 2015

Projekt denko | październik - listopad


Kolejna porcja zużytych kosmetyków :) Chyba nic tak bardzo nie cieszy jak pełny pojemnik z pustakami :D
Isana żel pod prysznic /recenzja/: przepiękny i uzależniający zapach (przynajmniej mnie) - miód kwiatowy. Niestety zapachy z Isany są dość nietrwałe i na skórze bardzo krótko są wyczuwalne, ale chwila przyjemności pod prysznicem zawsze jest :) 

The Body Shop szampon do włosów /recenzja/: banan zamknięty w butelce, zapach dość naturalny, nie jest bardzo sztuczny. Używając w duecie z odżywką, zapach dość długo utrzymuje się na włosach. Szampon dobrze oczyszcza, włosy są miękkie i nie obciążone.

Neutral antyperspirant /recenzja/: osobą z problemem nadmiernej potliwości nie polecam go latem, będziecie czuć się zawiedzione i śmierdzące... jednak na okres jesienno-zimowy warto go wypróbować - przynajmniej u mnie się on sprawdzał jesienią.

Dove mleczko do ciała /recenzja/: lubię klasyczny zapach Dove. Mleczko sprawdziło się do wieczornego używania. Skóra była nawilżona, pozostawała na niej wyczuwalna warstwa ochronna, która nie lepiła się. 
Bioderma Sensibio płyn micelarny /recenzja/: płyn jest na prawdę dobry - delikatny, nie podrażnia skóry, nie piecze w oczy. Jedynym jego minusem jest cena. Jeśli uda mi się go kupić w dobrej cenie to pewnie się skuszę, jednak u mnie równie dobrze sprawdzają się płyny np. z Bourjois czy Garniera.

La Roche Posay płyn micelarny: równie dobry płyn micelarny. Radzi sobie z usuwaniem makijażu i nie podrażnia ani skóry ani oczu.

Isana Young krem do mycia twarzy /recenzja/: stosowany przeze mnie dwa razy dziennie spowodował lekkie ściągnięcie skóry. Używałam go w końcu tylko wieczorem. Świetnie oczyszcza skórę.

Sisley tonik kwiatowy: tonik ma delikatny różany zapach. Bardzo przyjemnie mi się go używało. Skóra była odświeżona i zmysły odprężone. Niestety cena zabija...

Be Beauty łagodzący płyn micelarny /recenzja/: oj straszny płyn. Szczypie i piecze w oczy. Wymęczyłam tą wielką butlę do demakijażu twarzy. Zdecydowanie odradzam tą różową, niby łagodną wersję płynu.
Eveline maskara Volumix Fiberlast: tusz albo za długo czekał na swoją kolej albo ma taki urok... Szczoteczka sylikonowa ładnie rozdziela i zagęszcza rzęsy ale niestety po 3-4 godzinach zaczyna się osypywać i później cały dzień trzeba już kontrolować, czy nie mamy "pandy" (oczywiście jeśli ją miałyście to dajcie znać w komentarzu czy jak u Was się ona spisywała).

Kobo transparentny puder mocno matujący /recenzja/: przyzwoity puder matujący w przystępnej cenie. Niestety wydajność kosmetyku mogłaby być lepsza. Mat na skórze utrzymuje się ok. 3 godzin.
Gucci by Gucci: kobiecy, zdecydowany zapach. Używałam w chłodniejsze miesiące lub na jakieś wieczorne wyjście. Na mojej skórze utrzymywał się bardzo długo.

Yves Rocher Moment de Bonheur: kupiłam go w ciemno (a może był dołączony jako gratis...). Na początku strasznie się z nim nie polubiłam. Pachniał mi zielskiem. Po kilku miesiącach wróciłam do niego i zapach mnie oczarował - pachniał mi już taką dziką, przydrożną różą :) Zapach też dość długo się utrzymywał, zwłaszcza na ubraniach.
Skarpetki złuszczające /recenzja/: skarpetki udało mi się kupić za 10 zł w Biedronce. Skóra złuszczyła się a stópki pozostały gładziutkie. Lubię używać ich raz na jakiś czas. Obecnie udało mi się ponownie kupić te z Carrefoura.

Bic Soleil Bella: z polecenia siostry kupiłam je i zostaną ze mną dłużej :) Maszynka ma 4 ostrza, pozostawi skórę gładziutką, nie zacina i ma dobrze leżącą w dłoni rączkę.

Tami chusteczki odświeżające: kupione bodajże w Lidlu. Lubię mieć pod ręką w pracy czy w torebce takie chusteczki lub płyn antybakteryjny.

Facelle nawilżane chusteczki /recenzja/: jedyne chusteczki, które obecnie używał. Świetne jeśli chodzi o odświeżenie, nie podrażniają tych szczególnych okolic. 
Biocosmetics glinka zielona: uwielbiana przeze mnie glinka zielona do oczyszczania tłustej skóry. Ta z firmy Biocosmetkics (kupiona na Allegro) spisywała się bardzo dobrze, nie kruszyła się, rozszerzone pory były zdecydowanie mniej widoczne a skóra odświeżona. Oczywiście jak to z glinkami, trochę trudno je zmyć, ale efekty są warte aby stosować glinkowe maseczki.

Vichy Aqualia Thermal: fajnie nawilżające kremy, nie pozostawiają bardzo tłustej warstwy na skórze.

Nivea Soft: klasyczny zapach Nivei w trochę lżejszym wydaniu :)
Cleanic płatki kosmetyczne: zarówno duże jak i małe płatki dobrze się u mnie sprawdzają. Są miękkie, nie rozwarstwiają się.

Sephora płatki kosmetyczne: płatki oczywiście spełniły wszystkie moje oczekiwania - są mięciutkie, delikatnie dla skóry i nie rozwarstwiają się. Cena 70 szt. to 7 zł, małe opakowanie, które ja posiadałam (30 szt) obecnie nie jest dostępne na stronie, a ceny niestety nie pamiętam.


I tak oto doszliśmy do końca :) Ja już napełniam torbę kolejnymi pustymi opakowaniami i zapraszam na grudniowe podsumowanie - ten czas tak szybko leci, że nim się obejrzymy a będą już święta i koniec roku :)


środa, 2 września 2015

wakacyjny PROJEKT DENKO

Kosmetyków, które zużyłam nie pokazywałam Wam przez ostatnie trzy miesiące. Dlatego dzisiaj przychodzę z całą masą pustych opakowań, które zgromadziłam przez czerwiec, lipiec i sierpień. Wszystko wysypuje mi się już z mojego denkowego koszyczka więc nie mogę z tym dłużej zwlekać :)
Oczywiście prawie wszystko co zobaczycie to kosmetyki pielęgnacyjne. W okresie największych upałów zrezygnowałam ze stosowania podkładów. Moja skóra wyglądała całkiem znoście, więc przypudrowywałam tylko twarz, malowałam rzęsy i leciałam do pracy. Niestety żaden podkład w połączeniu z moją tłustą skórę w upalne dni nie zgrywały się.... Dobra, nie przedłużam i zapraszam na krótkie recenzje zużytych kosmetyków.
Barwa Siarkowa | antybakteryjny żel do mycia twarzy /recenzja/: żel świetnie oczyszczał skórę w czasie wieczornego demakijażu. Wystarczy niewielka ilość, żeby umyć całą twarz. Skóra była lekko zmatowiona, jednak nie były nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia.

Be Beauty | micelarny żel do mycia twarzy /recenzja/: tani, dostępny w każdej Biedronce a przede wszystkim skuteczny i delikatny żel do mycia twarzy. Miałam już kilka opakowań i na pewno będę do niego wracać, choć teraz mam ochotę wypróbować wersję kremową.

Synergen | pianka do mycia twarzy /recenzja/: mimo, że w recenzji wspominałam, że pianka jest niewydajna, to chyba przez to, że nie do końca mi się jej miło używało, proces zużywania jakoś strasznie mi się dłużył... Do tego niedziałająca prawidłowo pompka doprowadzała mnie do szału. 
Max Factor | puder sypki odcień transparentny /recenzja/: jeśli klikniecie w recenzję tego kosmetyku, to na pewno zauważycie, że kolor transparenty to on raczej nie jest. Wiosną był on dla mnie zdecydowanie za ciemny, a latem w końcu udało mi się go zużyć. Puder dobrze wygląda na skórze, nie pozostawia płaskiego matu (ma w sobie delikatnie drobinki rozświetlające). Niestety przy mojej tłustej skórze nie sprawdził się. Zaczynałam się po nim bardzo szybko błyszczeć.... 

Yves Rocher | 2-fazowy płyn do demakijażu /recenzja/: niewielki ale wariat! Używałam go do zmywania trudniej zmywalnych maskar lub tych wodoodpornych. Świetnie radzi sobie w każdym z przypadków. Wystarczy przyłożyć nasączony wacik na kilka chwil do rzęs i wszystko znika. Nie podrażnia skóry w wokół oczu oraz nie pozostawia ich za mgłą.

Tołpa Botanic Białe Kwiaty | orzeźwiający tonik-mgiełka 2w1 /recenzja/: po prostu przepiękny zapach. Fajnie odświeżał skórę, nie sprawiał że była ona ściągnięta. 
Bielenda | aktywne serum korygujące 10% kwas migdałowy AHA, kwas laktobionowy PHA, witamina B3: o serum było głośno jakiś czas temu, więc i ja po nie sięgnęłam. Obecnie w użyciu mam drugą buteleczkę, jednak muszę powiedzieć, że jak przy pierwszej widziałam jakieś efekty, tak teraz jakby nic się nie działo na mojej skórze. Będę je nadal stosować i pod koniec drugiego opakowania na pewno napiszę pełną jego recenzję. 

La Roche-Posay| Redermic [R] /recenzja/: byłam nastawiona na wielkie wow, jednak w czasie używania kremu nie zauważyłam, żadnych widocznych i trwałych zmian w stanie mojej skóry. Liczę jednak na to, że używanie retinolu pozwoli mi na cieszenie się skórą bez zmarszczek jeszcze przez długi czas :) Jednak to kremu tego raczej już nie wrócę.
Isana | mydło w płynie Copacabana: mydło dostałam w jednej z przesyłek z Rossmanna. Mydła z Isany lubię, są tanie i dostępne w przeróżnych wariantach zapachowych. Copacabana to wersja z letniej edycji, która pachniała kokosem i mango. 

Sephora | żel pod prysznic Monoi /recenzja/: jednym słowem - bajeczny zapach. Choć żel kosztuje w regularnej cenie 40 zł to warto czekać na promocje, bo widziałam, że ostatnio kosztował ok. 15 zł. Ze względu na zapach polecam wypróbować, a jeśli nie to chociaż poniuchać w drogerii :) Żel dobrze się pieni i nie przesuszał skóry.

Le Petit Marseillais | żel pod prysznic werbena&cytryna /recenzja/: wydajny, ładnie pachnący (uwielbiam werbenę w kosmetykach) i nie wysuszający skóry żel. 

Le Petit Marseillais | delikatny płyn 2w1 pomarańcza&grejpfrut /recenzja/: żel i płyn do kąpieli w jednym. Przyjemny, choć ulotny zapach. Dobrze sprawdzał się jako i żel jak i płyn do kąpieli. 
Rexona | antyperspirant: spreye z tej marki chyba najlepiej się u mnie sprawdzają i zawsze jakiś jest w mojej kosmetyczce. Za każdym razem sięgam po inny wariant zapachowy. Ten z różową koronką był strasznie duszący, więc użyty w małym pomieszczeniu po prostu dusił i gryzł w gardło.

Wellness&Beauty | olejek do ciała kwiat wiśni i róża /recenzja/: olejek dobrze odżywia i nawilża skórę, wygląda ona od razu o wiele zdrowiej. Dość szybko się wchłania, jednak pozostawia na skórze delikatnie wyczuwalną warstewkę ochronną. 

Uroda Melisa | balsam silnie nawilżający do ciała /recenzja/: plusem jest na pewno opakowanie z pompką, a największym minusem zapach... Ale coś za coś, ponieważ balsam genialnie nawilża skórę, nie pozostawia tłustej i lepkiej warstwy. 

Bielenda | arbuzowy peeling do ciała /recenzja/: zapach arbuza świetnie sprawdzał się latem. Peeling całkiem dobry, choć nie ma dużo drobinek to są one dość spore i ostre więc spokojnie wygładzimy nim skórę.
Alterra | odżywka do włosów morela&pszenica: całkiem przyzwoita odżywka. Cudów jednak wielkich nie czyniła na moich włosach. Obecnie nie jest już dostępna w Rossmannie.

Pilomax | szampon do włosów z łupieżem tłustym: dobrze pieniący się i oczyszczający szampon. Prawdę mówiąc myślałam, że cierpię na tłustą odmianę łupieżu, ponieważ po podrapaniu się paznokciem po skórze głowy zostawał mi biały osad. Jednak używanie tego szamponu tego nie zmieniło, więc chyba pora aby udać się do specjalisty a nie radzić się wujka Google.

Sylveco | balsam myjący do włosów z betuliną /recenzja/: niestety kosmetyk bardzo zachwalany w "internetach" nie sprawdził się na moich tłustych włosach. Włosy były obciążone, często wyglądały jakbym ich wcale nie umyła... 

Green Pharmacy | szampon do włosów tłustych u podstawy i suchych na końcach /recenzja/: szampon do wszystkiego, czyli do niczego... no aż tak źle nie było, ot taki zwykły, przeciętny szampon do codziennego używania. Użycie po nim odżywki jest wskazane :)

Avon | szampon odżywczy pokrzywa i łopian: szampony z serii Naturals całkiem dobrze się u mnie sprawdzają. Oczyszczają skórę głowy i włosy, nie obciążają ich. Są tanie więc świetnie sprawdzają się przy codziennym używaniu.

Yves Rocher | delikatny szampon z wyciągiem z hamamelisu: niedługo postaram się zamieścić jego pełną recenzję, bo drugie opakowanie mam już w użyciu. Szampon dobrze myje, nie obciąża. Jest wydajny. Ale od razu piszę, że żadnych cudów nie robi. 

Marba | suchy szampon: suchy szampon z Biedronki, w którym po dwóch psikach zepsuł mi się atomizer.... wrrrr..... wyrzucam więc cały szampon do kosza. Jednak te dwa psiki zachęciły mnie do kupienia jeszcze jednego opakowania, ponieważ dawał świetny efekt na włosach. Z resztą wiele dziewczyn bardzo go sobie chwali, atomizer też im działa, więc tylko mi się chyba trafił taki felerny egzemplarz.
Skinlite| skarpetki złuszczające /recenzja/: do kupienia w Carefourze za ok. 11 zł. Daje dobre efekty na moich stópkach i na pewno będę do nich wracać. 

Facelle | chusteczki do higieny intymnej: odkąd kupiłam i wypróbowałam te, nie sięgam po żadne inne. Są delikatne, nie podrażniają, dobrze odświeżają. Do tego w promocji do kupienia za kilka złotych. 

Cleanic | zmywacz do paznokci w chusteczce /recenzja/: zaskakująco dobry zmywacz. Jedna chusteczka faktycznie wystarczyła na zmycie ciemnego lakieru z obu dłoni. Do tego zawartość olejków, pozostawiała wypielęgnowane i nawilżone skórki.

Tibelly | nawilżana chusteczki: nawilżane chusteczki w każdym denku są. Te kupiłam bodajże w Netto. Używam ich głównie do przetarcia dłoni po wykonaniu makijażu. 
I na koniec płatki kosmetyczne. Muszę przyznać, że wszystkie się u mnie sprawdziły. Były miękkie i nie rozwarstwiały się. 

Jak widzicie najwięcej udało mi się zużyć szamponów, co powiem Wam szczerze, samą mnie mocno zaskoczyło, gdy wyciągałam kolejne puste po nich opakowania z mojego magicznego koszyczka. Mimo, że myję włosy prawie codziennie, to jakoś zawsze wydaje mi się, że dość długo schodzi mi aby je zużyć... 

Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach powrócę do miesięcznego podsumowania moich kosmetycznych zużyć. Niestety (albo stety) wróciłam ostatnio do bardziej namiętnego czytania książek i staram się więcej ruszać, dlatego blog troszkę na tym ucierpiał....


Mamy już wrzesień więc mam nadzieję, że powrót do szkoły nie był dla Was dużym szokiem???? Na prawdę, jeśli wydaje Wam się, że szkoła to najgorsze zło to muszę Wam powiedzieć, że jeszcze za tym zatęsknicie... :) Wiem, że pomyślicie: co też ona wypisuje, ale uważam, że okres szkoły oraz studiów był chyba jednym z bardziej beztroskich czasów (przynajmniej w moim przypadku). Niestety po kilku latach pracy najchętniej poszłabym już na emeryturę :D


Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...