Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSK. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lutego 2014

ZSK - peeling z łupin orzecha włoskiego

W ostatnim poście z moim zużyciami pokazywałam Wam małe opakowanie po naturalnym peelingu z łupin z orzecha, który kupiłam przy moim pierwszym zamówieniu z ZSK. Wzięłam mały woreczek 20 g za 3,99 zł. 
Opis (pochodzi z strony sklepu)
Drobno zmielone, delikatne (bez ostrych krawędzi) łupiny z orzecha włoskiego. Znajduje zastosowanie jako peeling do twarzy i ciała, jako dodatek do mydeł.
Za pomocą peelingu usuwamy mechanicznie - ścieramy wierzchnią warstwę skóry, głównie obumarły naskórek. Usunięcie tej warstwy skóry powoduje pobudzenie do szybszego wzrostu i odnowy warstwy naskórka, oraz pobudza do wzrostu komórki warstw głębszych. Efektem regularnego stosowania peelingów jest pogrubienie się warstw żywych komórek skóry, natomiast cieńsza staje się warstwa rogowa. Peeling mechaniczny pobudza mikrokrążenie skórne i dotlenia skórę. Wyrównuje się koloryt skóry. Skóra staje się bardziej elastyczna i gładsza.
Peeling powinien być stosowany regularnie 1-2 razy w tygodniu. Oprócz dobroczynnych skutków peelingu opisanego powyżej bardzo ważną rolą tych zabiegów jest przygotowanie do dalszych zabiegów. Usunięcie obumarłego naskórka i odblokowanie porów znacznie poprawia wchłanianie aktywnych substancji zawartych w preparatach kosmetycznych i zwiększa skuteczność ich działania.
Peeling mechaniczne polecany jest do cery tłustej, mieszanej i normalnej.
Dostępność: zrobsobiekrem.pl
Cena: od 3,99 zł

Do przygotowania peelingu używałam wody, hydrolatu, żelu do mycia twarzy bądź sporej ilości lekkiego, nawilżającego kremu. Mieszałam to do uzyskania jednolitej papki i zaczynałam delikatny masaż twarzy. 
Peeling z łupin orzecha jest dość mocny i nie należy go używać, jeśli mamy na twarzy aktywne zmiany trądzikowe. 

Twarz po zakończonym peelingu jest niesamowicie wygładzona, wszelkie suche skórki są usunięte a twarz przygotowania na dalsze zabiegi (np. maseczki). 

Peeling z łupin orzecha jest dla mnie tańszą wersją gotowego peelingu np. tego z Sorayi, którą dodatkowo możemy dowolnie ulepszać i komponować. Można go też z powodzeniem używać do peelingowania całego ciała. 

Na stronie ZSK do kupienia są inne naturalne peelingi np. z nasion czarnej porzeczki, truskawek bądź z pestek z oliwek. Jeśli jakiś w szczególności polecacie wypróbować - piszcie, bo przymierzam się małymi krokami do złożenia kolejnego zamówienia :)

środa, 29 stycznia 2014

PROJEKT DENKO - styczeń

Powoli zbliża się koniec miesiąca więc pora na podsumowanie styczniowych zużyć :)
Pustych opakowań jest dość sporo - z czego oczywiście się niezmiernie cieszę.
Be Beauty płyn micelarny /recenzja/: kosmetyk, który dość często występował już w projekcie denko, więc nie będę się nad nim za wiele rozpisywać. Tani, szeroko dostępny i dobrze usuwa makijaż. Dla mnie rewelka!

Następca: Garnier płyn micelarny

Himalaya pianka oczyszczająca /recenzja/: nie ukrywał, że polubiłam się z tą pianką. Łagodnie ale skutecznie domywa twarz z resztek makijażu, nie wysusza jej za bardzo i do tego jest wydajna. Była dla mnie idealna do porannego odświeżenia twarzy. 

Następca: Cetaphil emulsja micelarna do mycia twarzy
Isana Med żel pod prysznic z mocznikiem /recenzja/:  tani i bardzo fajny żel dostępny w Rossmannie. Dobrze się pienił, nie wysuszał skóry. Niedawno była jego recenzja więc po więcej szczegółów odsyłam do niej :) 

Następca: Yves Rocher żel bawełna z Indii

Organix Cosmetix peeling solny /recenzja/: idealny peeling dla mnie: mocny, pozostawiający skórę nawilżoną dzięki olejkom i do tego świeży, cytrusowy zapach :) Jeśli nie będę miała pomysłu co kupić to pewnie zdecyduję się na ten. 

Następca: Perfecta peeling wanilia&pomarańcza

Decubal odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała /recenzja/: balsam idealny na chłodniejsze miesiące lub gdy jesteście posiadaczkami suchej skóry. Krem nie pachnie intensywnie, nie podrażnia, pozostawia warstwę ochronną na skórze.

Następca: Isana Med balsam do ciała
Avon szampon przeciwłupieżowy drzewo herbaciane i mięta oraz szampon nawilżający awokado i orzechy makadamia: szampony z Avonu niestety nie były niczym specjalnym, ot zwykłe szampony, które dobrze myły, fajnie się pieniły, nie plątały mocno włosów no i nie są zbyt drogie. Na razie nie planuję zakupu innych szamponów z tej serii.

Alverde szampon z amarantusem /recenzja/: szampon z przyjaznym składem, bez SLSów. Niestety do szamponów tej marki mamy ograniczony dostęp co jest sporym minusem, ponieważ sprowadzanie ich z zagranicy jest mało opłacalne, tym bardziej, że w Rossmannie można dostać bardzo podobne kosmetyki w niższej cenie. Wracając do samego szamponu to dobrze oczyszczał, był wydajny, jednak po jego użyciu włosy były dość szorstkie więc mycie nie mogło obyć się bez użycia odżywki.

Następca: szampon Fructis i Selective Professional
Sulphur żel siarczkowy /recenzja/: żel stosowałam w nadziei na pozbycie się problemu "gęsiej skórki", no niestety żel sobie z tym problemem nie poradził, choć dobrze spisywał się smarowany na dekolcie gdy pojawiały się drobne wypryski - żel ma działanie również antyseptyczne. Bardzo szybko się wchłania w skórę i po jego użyciu bardzo szybko można nałożyć balsam czy też masło do ciała.

Eubos krem do rąk: prawdę mówiąc nawet nie wiem jak ten niemiecki kremik trafił w moje łapki, ale muszę powiedzieć, że świetnie nawilżał skórę. Może nie wchłaniał się bardzo szybko i w pracy musiałam dać mu chwilę nim zabrałam się za moją papierkową robotę... 

Himalaya maseczka do twarzy z miodlą indyjską /recenzja/: tak jak pisałam w recenzji - maseczka nie przypadła mi za bardzo do gustu. Efekt zwężenia porów, oczyszczenia i wygładzenia skóry był dość krótkotrwały a dodatkowo maseczka często mnie podrażniała...
Avon krem przeciw obrzękom: oj dawna to historia, chyba nie jest on już dostępny. Krem był podobny w konsystencji do gęstej wazeliny, miał mocno miętowo-odświeżający zapach, ale nie za bardzo pomagał w uniknięciu otarć. 

Oriflame woda perfumowana Fire: nie wiem czy u Was czasami na parkingach chadzają panowie z reklamówką pełną różnych dziwnych rzeczy i chcących Wam coś sprzedać - tak właśnie trafiła do mnie ta woda. TŻ nie odmówił, pomyślał o swojej dziewczynie i prawdę mówiąc troszkę unieszczęśliwił mnie nią, ponieważ zapach był mocno średni (delikatnie to ujmując). Wypsikałam ją w będąc w domu i męczyłam ją chyba ze 3 lata... 

ZSK peeling z łupiny orzechów laskowych: peeling po rozrobieniu był bardzo podobny do morelowej Sorayi. Właśnie teraz tak sobie myślę, dlaczego nie napisałam jeszcze recenzji tego produktu??? Jest to na prawdę bardzo dobry zdzierak, który warto kupić i wypróbować. 
Ziaja maseczka antystresowa: nie ukrywam, że bardzo lubię maseczki z Ziaji i co jakiś czas takową aplikuję sobie na twarz. Skóra jest po nich wygładzona i napięta, pory ściągnięte. A taka chwila przyjemności nie kosztuje zbyt wiele :)

Carea płatki kosmetyczne: nie wiem ile opakowań Wam jeszcze pokażę, ale w Biedronce najczęściej robię zakupy więc je najczęściej kupuję. Teraz w Biedronce są w 3-paku za niecałe 6 zł.

Babydream chusteczki nawilżane: kupuję je już od dłuższego czasu i najczęściej oczyszczam nimi dłonie po zrobieniu makijażu :)
L'Oreal Million Lashes Noir Excess /recenzja/: tusz dawał dość fajny efekt na rzęsach, jednak u mnie dość szybko się osypywał. Na początku dość mocno sklejał rzęsy więc trzeba było dać mu czas aby troszkę podsechł. Bardzo dobrze zastanowiłabym się kupując go w normalnej cenie - moim zdaniem nie jest to maskara warta ponad 50 zł...

Pierre Rene Luxurious Volume /recenzja/: byłam zadowolona z tego tuszu, choć dawał taki naturalny i delikatny efekt. Świetnie rozczesywał rzęsy, nie sklejał ich, dość długo się utrzymywał. 

Bourjois Healthy Mix /recenzja/:  mimo, że mam tłustą i problematyczną skórę podkład całkiem dobrze się u mnie sprawdził. Dawał średnie krycie, utrzymywał się ok. 5-7 godzin, nie zapychał skóry. Dawał bardzo naturalne wykończenie. Bardzo lubiłam jego nawilżającą formułę zwłaszcza zimą :)

Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca :) Oczywiście jeśli miałyście, któryś z powyższych kosmetyków piszcie koniecznie jak się one u Was sprawdzały - wiadomo ile osób tyle opinii, a te mogą być przydatne dla innych dziewczyn. 

sobota, 13 lipca 2013

(spóźnieni) ulubieńcy wiosny

Obiecałam, że z końcem kolejnej pory roku będą pojawiać się ulubieńcy, więc dziś troszkę spóźnieni ulubieńcy wiosennych miesięcy.
Kosmetyków nie ma wiele, brak w niej kolorówki, ponieważ te które mam po prostu używam...  Na co dzień nie maluję się zbyt dużo, po prostu podkład, puder i tusz. 

Vichy Normaderm żel głęboko oczyszczający - pisałam o nim w ostatniej recenzji. Świetnie oczyszcza wieczorem skórę. Nie ściąga jej i nie przesuszył jak do tej pory. Żel jest wydajny i ma bardzo przyjemny, cytrusowy zapach.

Dermedic Hydrain Hialuro płyn micelarny - na pewno niedługo pojawi się recenzja oraz jego porównanie z Biodermą w serii TANIE VS DROGIE. Płynów micelarnych używam głównie do zmywania makijażu oczu oraz do wstępnego oczyszczenia skóry a płyn z Dermedic świetnie sobie z tym radzi.

Soraya peeling morelowy [recenzja] - mimo jego chemicznego zapachu, sięgałam po niego coraz częściej. Skończył mi się mój poprzedni ulubieniec, czyli peeling ze skały wulkanicznej. Z peelingiem morelowym jest o tyle dobrze, że nie musimy się bawić w jego rozrabianie i przygotowywanie. Peeling świetnie wygładza skórę usuwając martwy naskórek.

Glinka zielona (ZSK) - maseczki z glinki zielonej stały się moimi ulubionymi w ostatnich miesiącach, sięgałam po nią częściej niż po gotowe maseczki. Świetnie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum, ściąga rozszerzone pory, skóra jest miękka i gładka w dotyku. 
Garnier odżywka do włosów zniszczonych z masłem karite i awokaco [recenzja] - genialna odżywka, jedna z lepszych jakie zdarzyło mi się używać. Włosy są wygładzone, bez problemu się rozczesują i nie są obciążone. Na pewno będę do niej wracać niejednokrotnie. 

Isana odżywka z olejkiem babassu - niestety nie jest już ona dostępna w Rossmannie, a szkoda... Tania, świetnie wygładza włosy. Bardzo żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej.

Klorane suchy szampon [recenzja] - ostatnio wspominałam o nim w czerwcowym denku, szampon bardzo dobrze się u mnie sprawował, nie zostawiał białego nalotu a włosy wyglądały na prawdę na świeże. 
Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym [recenzja] - żel o cudownym zapachu i świetnych właściwościach nawilżających. Dobrze pieni się wylany na gąbkę, dobrze oczyszcza skórę. Niestety z serii Isana Med jest to jedyny wariant zapachowy, a bardzo szkoda...

Eveline superskoncentrowane serum modelujące do biustu [recenzja] - prawdę mówiąc kupując ten kosmetyki miałam mieszane uczucia co do jego docelowego działania, jednak bardzo miło się zaskoczyłam, gdy po jakimś czasie (nawet) mój TŻ zauważył różnicę. Skóra jest wygładzona, elastyczna przez co piersi wydają się być jędrniejsze. 

Bic Miss Soleil - moje ostatnie odkrycie jeśli chodzi o maszynki. Świetnie leżą w dłoni, dobrze dopasowują się do ciała. Maszynka nie tępi się zbyt szybko, a trzy ostrza pozostawiają skórę na prawdę gładką. Co najważniejsze nie udało mi się nimi zaciąć. Właśnie mi się teraz przypomniało, że zapomniałam je kupić w Rossmannie, bo obecnie są one w promocyjnej cenie :) 
Avon Spotlight - zapach podpatrzony u siostry skradł moje serce. Był to zapach, po który sięgałam najczęściej w ciągu ostatnich miesięcy. Nie jestem znawcą w opisywaniu zapachów więc sobie to daruję... Zapach kobiecy, dość elegancki, bardziej nadający się na wieczór. Dość długo wyczuwam go na sobie, a na ubraniach czuć go jeszcze dłużej.

Catrice kredka do brwi - próbowałam wcześniej podkreślać brwi cieniami, jednak efekt dla mnie był zbyt przerysowany. Mam brwi, które nie są identyczne, każda żyje własnym życiem, dlatego zależało mi na delikatnym ich podkreśleniu. Mam dość jasne, rzadkie włoski przez co brwi ginęły i były bardzo mało widoczne. Teraz gdy używam kredki Catrice w końcu widzę, że mam brwi :)

Biosilk jedwab do włosów - jedwab użyty na końcówki świetnie je wygładza. Włosy stają się mięciutkie i błyszczące. 


I to wszyscy moi ulubieńcy wiosny. Nie ma ich zbyt wielu, ale na prawdę są to kosmetyki, których używanie sprawiało mi przyjemność. Mam nadzieję, że ulubieńcy lata pojawią się na czas. Niestety ostatnio strasznie brak mi go na wszystko. Przy okazji chciałam przeprosić Was, że notki nie pojawiają się zbyt systematycznie... Mam nadzieję, że szybko się to zmieni :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Projekt denko - MAJ

Mimo, że za oknem barowa pogoda - mamy już czerwiec, więc pora podsumować moje zużycia z maja. Muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z ich ilości, ani za mało, ani za dużo.

Niestety, co do niektórych kosmetyków nie napisałam jeszcze recenzji (a są one tego warte), więc pojawią się one niebawem.
Garnier odżywka z awokado i masłem karite - chyba mogę śmiało powiedzieć, że jest to moja ulubiona odżywka (oprócz wycofanej Isany). Recenzji możecie się niedługo spodziewać. Napiszę jeszcze tylko, że będę do niej wracać przez długi czas :)

Isana odżywka wygładzająca z olejkiem babasu - żałuję, że odkryłam ją dopiero gdy dowiedziałam się, że ją wycofują ze sprzedaży. Włosy były po niej wygładzone, bardzo dobrze się rozczesywały, a po wyschnięciu były mięciutkie w dotyku. Na całe szczęście mam jeszcze dwa opakowania :)

Następca: Alterra odżywka z morelą i pszenicą oraz Bingo Spa z algami

Barwa - woda pokrzywowa - niestety na moich włosach nie robiła nic... a liczyłam na to, że pomoże na moje przetłuszczające się włosy u nasady.
Dove Visiblecare kremowy żel pod prysznic [recenzja] - całkiem przyjemny żel pod prysznic o kremowej konsystencji, jednak jak pisałam zapach był dla mnie dość męczący i nieprzyjemny. Dość dobrze się pienił, jednak nie jest zbyt wydajny. Nie wysuszał skóry.

Następca: Isana Med z olejkiem pomarańczowym

Eveline wyszczuplający krem-serum [recenzja] - krem szybko się wchłania, daje uczucie chłodu. Fajnie napina skórę. Jednak porównując go do serum z tej samej firmy jest mniej wydajne. 

Następca: Lirene Slim Max balsam ujędrniający

Rexona antyperspirant -  są to antyperspiranty do których wracam najczęściej. Nie chronią idealnie przed potem w upały, ale działają one na mnie i tak najlepiej.

Następca: Nivea Stress Protect

L'Occitane mydło z masłem Shea [recenzja]mydło faktycznie nie wysusza skóry, nie ściąga jej. Gdyby kostki były tańsze na pewno skusiłabym się na jego zakup.

Alterra mydło konwaliowe [recenzja] - dość intensywny zapach, nie przesuszyło mi ono dłoni. Mam ochotę na wypróbowanie innych wariantów zapachowych. 

L'Occitane krem do rąk z masłem Shea [recenzja] - czuję się troszkę zawiedziona kultowym kosmetykiem tej firmy. Dłonie nie były wystarczająco dobrze nawilżone i czułam ponowną potrzebę użycia kremu. 

Wyciąg ze skrzypu polnego Vitamex-farm [recenzja] - przy regularny stosowaniu tabletek, włosy faktycznie mniej mi wypadają. Niestety zapach drożdży jest dość drażniący... Obecnie jestem w trakcie zużywania kolejnego opakowania tego specyfiku. 

ZSK hydrolat z róży bułgarskiej - przeuroczy zapach... Hydrolat wykorzystywałam do rozrabiania maseczek.

Następca: hydrolat oczarowy 

Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+ [recenzja] - lekki krem, który szybko się wchłaniał, nie zapychał porów. Dobrze sprawdzał się przy mojej tłustej cerze, jednak efekt zmatowienia nie był zbyt wielki, twarz wyglądała po prostu zdrowo. Świetnie sprawdzał się również pod makijażem. Zastanawiam się nad ponownym zakupem. 

Następca: Nivea Starter Make Up

Lirene cera naczynkowa [recenzja] - krem fajnie nawilżał skórę, jednak był troszkę za ciężki na dzień do mojej tłustej skóry. Problem czerwienienia się jednak nie zlikwidował. Używałam go pod koniec do wykonywania peelingu.

Następca: Decubal krem nawilżający

Bioderma Sebium Pore Refiner [recenzja] - tak jak pisałam w recenzji postanowiłam powrócić do kremu po zimie. Krem szybko się wchłaniał pozostawiając zmatowioną skórę - na ok 4 godziny. Pory wizualnie są zmniejszone. Prawdę mówiąc zastanawiam się dość mocno nad kupnem pełnowymiarowego opakowania.

Następca: Barwa Siarkowa Moc

BU serum granat - kupiłam go pod wpływem recenzji Agnieszki (82inez). Serum świetnie nawilżało skórę, jednak u mnie nie zlikwidował problemu nadmiernego wydzielania sebum. Jednak nie wykluczam ponownego zakupu, bo świetnie nawilżał skórę, nie zapychał. Rano skóra była miękka i wygładzona. 

Następca: Organic Therapy serum zwężające pory z naturalnym olejkiem manuki

Tak jak w prawie każdym miesiącu, kolejne opakowanie chusteczek nawilżanych Babydream oraz płatków kosmetycznych Carea. Zużyłam także chusteczki do higieny intymnej Facelle - tanie, dobrze nawilżone, świetnie odświeżają. Zostanę przy nich na pewno jeszcze długo.

Całkiem sporo zużyłam w tym miesiącu gotowych maseczek (miałam lenia i nie chciało mi się rozrabiać glinek), głównie z Ziaji: oczyszczająca (2 szt.), nawilżająca i anty-stes oraz kilka próbek (zadowolona byłam z kremu przeciwzmarszczkowego z Nivei oraz żelu do mycia twarzy Clinique).


Jak widzicie w maju poszło mi całkiem nieźle, mam nadzieje, że Wam idzie równie dobrze :) Jeśli miałyście któreś z powyższych kosmetyków, chętnie poczytam czy się one u Was sprawdziły czy już do niech więcej nie powrócicie.

sobota, 4 maja 2013

Wielbię - peeling wulkaniczny

Jak widzicie po tytule notki dziś o jednym z moich ulubieńców - peelingu ze skały wulkanicznej. Niestety byłam w posiadaniu jedynie próbki 10 gramowej, którą starałam się używać oszczędnie, choć mimo małej ilości peeling wystarczył mi na naprawdę sporo zastosowań, ponieważ do wykonania jednego zabiegu nie potrzeba było używać go bardzo dużo.
Peeling ma postać drobno zmielonego proszku. Rozrabiałam go z kremem do twarzy, który nie za bardzo sprawdzał się na co dzień. Taką mieszanką wykonywałam kilku minutowy masaż twarzy, dokładając w miarę potrzeb kolejne porcje kremu. Efekt był po prostu zachwycający. Wszystkie suche skórki usunięte. Twarz była o wiele bardzie wygładzona niż przy użyciu gotowych, drogeryjnych peelingów. 

Oczywiście peeling może być także bazą do wzbogacania m.in. glinkami, spiruliną czy kwasem hialuronowym.
Bardzo żałuję, że peeling się skończył, ale postanowiłam wypróbować teraz korund oraz peeling polinezyjski, których zakup pokazywałam Wam tu. Jeśli nie sprawdzą się lub jeśli będę składać zamówienie z ZSK to na pewno peeling wulkaniczny wpadnie do koszyka w pełnowymiarowym opakowaniu. Jednak na razie czekam, aż skończą mi się inne produkty, aby złożyć jedno większe zamówienie.

Dostępność: Zrób Sobie Krem 
Cena: 3,99 zł / 50 ml, 6,99 zł / 100 ml

Jeśli będziecie składać zamówienie z ZSK, to polecam wypróbować właśnie ten peeling. Koszt jest na prawdę niewielki, a może i Wy pokochacie go jak ja :) Oczywiście jeśli go miałyście to jestem ciekawa Waszych opinii na jego temat.

wtorek, 10 lipca 2012

Tadam... zawartość paczuszki

Bardzo lubię otrzymywać paczki, paczuszki, nawet jeśli wiem co jest w środku. Nie trzymam Was już dłużej w niepewności :) Chyba dwie z Was zgadły co znajduje się w środku. 


Jest to moje pierwsze zamówienie z ZSK :) Oczywiście miałam chrapkę na więcej ale wolne środki pozwoliły na razie tylko na tyle...


Zamówiłam dwie buteleczki z atomizerem, hydrolat z róży bułgarski (przepiękny zapach, przypomina mi mojego dziadka ale o tym przy innej okazji), glinkę białą i zieloną (w sam raz do mojej tłustej cery), algi morskie (pachną?? karmą dla rybek...), peeling z łupin orzecha laskowego, 1% kwas hialuronowy, olej tamanu i łyżeczki miarowe. Jako gratis dostałam peeling wulkaniczny - zastanawiałam się nad jego kupnem więc będę mieć okazję, aby go przetestować. 

Już się nie mogę doczekać, aż zacznę mieszać i korzystać z ich dobrodziejstw. 

Coś już miałyście, używałyście?? Jak wrażenia?? Chętnie poczytam i może macie jakieś wskazówki jak coś ulepszyć, może jakieś magiczne receptury???

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...