sobota, 15 czerwca 2013

Biedronka - gazetka kosmetyczna od 20.06

Będąc wczoraj w Biedronce na zakupach wpadła mi w rączki gazetka kosmetyczna, która będzie obowiązywać od 20 czerwca. Jeśli jeszcze nie widziałyście to zapraszam :)


















Niestety gazetka nie zachwyca... Nie ma w niej nic na co będę jakoś szczególnie polować. A Wy znalazłyście coś ciekawego dla siebie??? Może polecacie coś wypróbować???

piątek, 14 czerwca 2013

L'Oreal False Lash Wings

Od ponad dwóch tygodni testuję tusz do rzęs L’Oreal False Lash Wings. Chciałam Wam napisać o moich pierwszych wrażeniach z nią związanych.

Od producenta:
Asymetryczna szczoteczka dla szeroko rozpostartych rzęs. Po raz pierwszy L`Oréal Paris stworzył asymetryczną szczoteczkę, która posiada:
- ergonomiczny kształt jak linia rzęs, aby chwycić każdą rzęsę, od kącika do kącika,
- elastyczne łuki unoszące się na zewnątrz aby rozciągnąć rzęsy przy zewnętrznym kąciku.
Szczoteczka natychmiast rozciąga i wydłuża każdą rzęsę w kierunku zewnętrznego kącika oka.
Formuła zawiera unikalne włókna o długości 1,2 milimetra, które delikatnie otulają i „rozwijają” rzęsy dla uzyskania jedwabistej i spektakularnej objętości.
Opakowanie jest eleganckie, choć jak wiedziecie na zdjęciu napisy po niecałych 3 tygodniach używania zaczynają się wycierać. Szczoteczka jest silikonowa, ma dość specyficzny kształt, którą na początku dość trudno mi się operowało.

Tusz ma niestety dość rzadką konsystencję, która powoduje zbyt duże nabieranie go na szczoteczkę, co powoduje sklejanie rzęs. I należy się troszkę napracować aby go dobrze nałożyć. Z drugiej strony, maskara posłuży mi (mam nadzieję) troszkę dłużej. Po 2 tygodniach używania tusz L’Oreal troszkę zmienił konsystencję i stał się troszkę gęstszy, ale dla mnie nadal trochę za dużo nabiera się go na szczoteczkę. I efekt jaki daje teraz jest o wiele lepszy niż na początku używania.


Na zdjęciu możecie zobaczyć jaki daje efekt na rzęsach. Są one widocznie wydłużone i uniesione. Czasami dość mocno skleja rzęsy. Mam nadzieję, że gdy jeszcze troszkę podeschnie będzie o wiele lepiej je rozdzielał. Tusz utrzymuje się ok. 8-10 godzin, po tym czasie osypuje się, tworząc  efekt pandy. Niestety jego trwałość maleje wraz ze wzrostem temperatury.

Niestety jak na razie nie jestem nią oczarowana. Wydaję mi się, że cena jest zbyt wysoka, ponieważ  tusz do rzęs L’Oreal False Lash Wings kosztuje ok. 40 zł (na promocji), a efekt jaki daje dla mnie porównywalny jest do tuszu np. z Wibo.

Oczywiście jeśli miałyście ten tusz do rzęs to dajcie znać, czy później będzie lepiej się sprawował i co o nim myślicie? Wart swojej ceny czy jednak przereklamowany?

środa, 12 czerwca 2013

Isana pianka do włosów

Na samym początku chciałam napisać, że bardzo rzadko używam kosmetyków do stylizacji włosów. A jeśli już po coś sięgam to żele do włosów lub właśnie pianki, ale kosmetyków tych używam może raz na miesiąc, czy dwa. Więc wielkim znawcą w tej kwestii nie jestem :)

Od producenta: jeśli nie satysfakcjonuje nas objętość fryzury, to jest produkt, który odpowiada na nasze potrzeby. Piankę można użyć zarówno na wilgotne, jak i suche włosy. Pozwoli ona uzyskać efekt trwałej fryzury, a włosy pozostaną sprężyste i błyszczące przez cały dzień. Kosmetyk zawiera filtr UV, który ochroni włosy przed negatywnym działaniem promieni słonecznych. Pianka dostępna jest  w wersji mini – idealnej do wakacyjnej kosmetyczki.
Pianka znajduje się w małym poręcznym opakowaniu, w sam raz na wakacyjne wycieczki. 

Nie będę się rozpisywać o cudownym działaniu pianek do włosów, ponieważ ja je używam tylko w jednym celu - uniesienia włosów. Po podsuszeniu włosów wcieram piankę u nasady włosów i kończę suszenie z głową w dół. Włosy są wtedy uniesione i nie opadają smętnie przy twarzy. Zauważyłam też, że po takim "zabiegu" włosy są dłużej świeże i nie przetłuszczają się tak szybko.

Dostępność: Rossmann
Cena: 2,99 zł / 50 ml

U mnie Isana się sprawdziła, ale nie mam zbyt wielkich wymagań :) Dużym plusem jest też mniejsze opakowanie, które powinnam wykorzystać nim minie termin przydatności, ponieważ zdarzało mi się wyrzucać pianki wykorzystane jedynie do połowy. 

niedziela, 9 czerwca 2013

Photo mix #2

Minął już prawie miesiąc od pierwszego "zdjęciowego" postu, więc kolej na kolejną ich porcję. Ostatnio wspominałam, że byłam w Poznaniu, więc od tego momentu zacznijmy... 
1/ "Piękny" dworzec w Szczecinie... 
2/ Gdzieś pomiędzy Szczecinem a Poznaniem
3/ Krótki spacer
1/ Główny cel mojej podróży - od razu dodam, że swoje miałam już jakiś czas temu :)
2/ Skromne świętowanie
3 / Ikea musiała być zaliczona :D
1/ Jeden z moich zakupów...
2/ ... i jego wykorzystanie (pojemniki na wszystko i na nic)
3/ Zapomniałam już jak to jest podróżować "ogórkami" - takie atrakcje nadal zapewnia nam Poznań. Na szczęście w Szczecinie te wehikuły czasu zniknęły już dawno z torów
1/ Idzie na burze, idzie na deszcz...
2/ Białe kulki to grad... już dawno nie było takiej burzy
3/ Uwielbiam maj za bez
1/ 6:20 - w drodze do pracy
2/ Moja fura do pracy
3/ Ostatni bukiet z bzu
Co mi się zdarza jadać? 
1/ Paróweczki na śniadanko (ale tylko w sobotę... niestety, bo uwielbiam je, i tak mam świadomość z czego są zrobione... :)
2/ Spaghetti na obiad
3/ Czasami ma na coś ochotkę i tym razem był to tuńczyk... Zrobiłam z niego sałatkę, którą zabierałam do pracy... pycha była...
1/ Nie wytrzymałam... Piętka z ciepłego, pachnącego chleba została pochłonięta w samochodzie :D
2/ Mały zapas
3/ Pamiątka z rossmannowej promocji
1/ Poznań again - tym razem już autem
2/ ... i Ikea again :)
3/ Uwielbiam dział ze świecami
Na koniec moje 3 z 4 słodkości :)
1/ Księżniczka śpi (prosimy nie przeszkadzać) 
2/ Skubańca już znacie - tu leczymy go... dobrze że sam potrafi przytrzymać opatrunek :D
3 / Tu nasz najmłodszy domownik - znaleziony na ulicy, stał się typowym kotem domowym...

Troszkę się u mnie działo ostatnio i ucierpiał troszkę na tym mój blog - notki nie pojawiały się jak zwykle co 2 dni, ale mam nadzieję, że teraz powrócę do mojego "rytmu". W tym tygodniu pojawią się ostatnie recenzje kosmetyków z Rossmanna, tuszu z L'Oreala. Wymyśliłam nową serię postów, ale o tym więcej za jakiś czas :)

Mam nadzieję, że maj minął Wam równie intensywnie i ciekawie. Czerwiec zapowiada się na razie spokojnie...

czwartek, 6 czerwca 2013

Garnier - odżywka do włosów zniszczonych z awokado i masłem karite

Jak pisałam w ostatnim projekcie denko, odżywka jest na tyle dobra, że zasługuje na oddzielny post. Na razie jest to jedyna odżywka, do której planuję powracać (mimo, że nadal testuję inne odżywki). 
Odżywka ma bardo praktyczne opakowanie, choć czasami miałam problem z jego otworzeniem. Odżywka ma żółty kolor i przepiękny zapach, który utrzymuje się jakiś czas na włosach. Niestety ma dość wodnistą konsystencję, dlatego do najwydajniejszych nie należy.
Włosy zaraz po spłukaniu odżywki z włosów są wygładzone. Bardzo dobrze się rozczesują. Po wysuszeniu są gładki i mięciutkie w dotyku, nie są (co najważniejsze) obciążone. Jednym słowem: tania i dobra.

Dostępność: drogerie, markty
Cena: ok. 8 zł
KWC: klik

Odżywka sprawdziła się u mnie pod każdym względem. Nie oczekuję od niej wielkiej regeneracji włosów (tego szukam w maskach), a raczej ułatwienia rozczesywania (coraz dłuższych) włosów oraz tego aby nie obciążania moich cienkich i przetłuszczający się włosów. Ta odżywka spisała się u mnie na 5+

wtorek, 4 czerwca 2013

Isana MED - żel z olejkiem pomarańczowym

Żel pod prysznic z Isany został jednym z moich ulubionych kosmetyków otrzymanych w wiosennej przesyłce od Rossmanna. Nie przedłużając wstępu przechodzę do konkretów.

Od producenta: dokładnie oczyszcza i nawilża naskórek, a zawarty w żelu olejek z egzotycznej pomarańczy odpręża i rozbudza zmysły. Żel delikatnie się pieni, a naturalne pH zapewnia skórze równowagę, nie wysuszając jej przy tym. Dlatego doskonale sprawdza się również przy pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry.
Żel znajduje się w białej, nieprzezroczystej butelce. Płaskie wieczko umożliwia postawienie go do góry nogami w celu wydobycia żelu do samego końca. Otwór nie jest za wielki, konsystencja jest dość gęsta, więc żel bardzo dobrze się aplikuje. Użyty na gąbkę bardzo dobrze się pieni, oczyszczając ciało. Żel w zapachu przypomina mi otartą skórkę pomarańczy, który ładnie roznosi się po łazience jednak na mojej skórze nie utrzymuje się zbyt długo.
Skóra po kąpieli jest miękka i jedwabiście gładka w dotyku. Żel jej nie wysusza, a przy rezygnacji z balsamu była odpowiednio nawilżona. Oczywiście nie jest to poziom nawilżenia otrzymany za pomocą balsamów czy maseł do ciała, ale jeśli nie macie problemów z bardzo suchą skórą to żel sprawdzi się np. na wyjeździe, pełniąc rolę żelu i balsamu. 

Dostępność: Rossmann
Cena: 5,79 zł / 250 ml

Po raz kolejny nie zawiodłam się na żelach z Isany, czekam na wykorzystanie moich małych zasobów i planuję poznać inne żele z podstawowej wersji jak i tej MED. Jeśli macie wśród nich jakieś Swoje ulubione - śmiało piszcie, chętnie poznam jakie wersje zapachowe cieszą się Waszym uznaniem.

niedziela, 2 czerwca 2013

Projekt denko - MAJ

Mimo, że za oknem barowa pogoda - mamy już czerwiec, więc pora podsumować moje zużycia z maja. Muszę powiedzieć, że jestem zadowolona z ich ilości, ani za mało, ani za dużo.

Niestety, co do niektórych kosmetyków nie napisałam jeszcze recenzji (a są one tego warte), więc pojawią się one niebawem.
Garnier odżywka z awokado i masłem karite - chyba mogę śmiało powiedzieć, że jest to moja ulubiona odżywka (oprócz wycofanej Isany). Recenzji możecie się niedługo spodziewać. Napiszę jeszcze tylko, że będę do niej wracać przez długi czas :)

Isana odżywka wygładzająca z olejkiem babasu - żałuję, że odkryłam ją dopiero gdy dowiedziałam się, że ją wycofują ze sprzedaży. Włosy były po niej wygładzone, bardzo dobrze się rozczesywały, a po wyschnięciu były mięciutkie w dotyku. Na całe szczęście mam jeszcze dwa opakowania :)

Następca: Alterra odżywka z morelą i pszenicą oraz Bingo Spa z algami

Barwa - woda pokrzywowa - niestety na moich włosach nie robiła nic... a liczyłam na to, że pomoże na moje przetłuszczające się włosy u nasady.
Dove Visiblecare kremowy żel pod prysznic [recenzja] - całkiem przyjemny żel pod prysznic o kremowej konsystencji, jednak jak pisałam zapach był dla mnie dość męczący i nieprzyjemny. Dość dobrze się pienił, jednak nie jest zbyt wydajny. Nie wysuszał skóry.

Następca: Isana Med z olejkiem pomarańczowym

Eveline wyszczuplający krem-serum [recenzja] - krem szybko się wchłania, daje uczucie chłodu. Fajnie napina skórę. Jednak porównując go do serum z tej samej firmy jest mniej wydajne. 

Następca: Lirene Slim Max balsam ujędrniający

Rexona antyperspirant -  są to antyperspiranty do których wracam najczęściej. Nie chronią idealnie przed potem w upały, ale działają one na mnie i tak najlepiej.

Następca: Nivea Stress Protect

L'Occitane mydło z masłem Shea [recenzja]mydło faktycznie nie wysusza skóry, nie ściąga jej. Gdyby kostki były tańsze na pewno skusiłabym się na jego zakup.

Alterra mydło konwaliowe [recenzja] - dość intensywny zapach, nie przesuszyło mi ono dłoni. Mam ochotę na wypróbowanie innych wariantów zapachowych. 

L'Occitane krem do rąk z masłem Shea [recenzja] - czuję się troszkę zawiedziona kultowym kosmetykiem tej firmy. Dłonie nie były wystarczająco dobrze nawilżone i czułam ponowną potrzebę użycia kremu. 

Wyciąg ze skrzypu polnego Vitamex-farm [recenzja] - przy regularny stosowaniu tabletek, włosy faktycznie mniej mi wypadają. Niestety zapach drożdży jest dość drażniący... Obecnie jestem w trakcie zużywania kolejnego opakowania tego specyfiku. 

ZSK hydrolat z róży bułgarskiej - przeuroczy zapach... Hydrolat wykorzystywałam do rozrabiania maseczek.

Następca: hydrolat oczarowy 

Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+ [recenzja] - lekki krem, który szybko się wchłaniał, nie zapychał porów. Dobrze sprawdzał się przy mojej tłustej cerze, jednak efekt zmatowienia nie był zbyt wielki, twarz wyglądała po prostu zdrowo. Świetnie sprawdzał się również pod makijażem. Zastanawiam się nad ponownym zakupem. 

Następca: Nivea Starter Make Up

Lirene cera naczynkowa [recenzja] - krem fajnie nawilżał skórę, jednak był troszkę za ciężki na dzień do mojej tłustej skóry. Problem czerwienienia się jednak nie zlikwidował. Używałam go pod koniec do wykonywania peelingu.

Następca: Decubal krem nawilżający

Bioderma Sebium Pore Refiner [recenzja] - tak jak pisałam w recenzji postanowiłam powrócić do kremu po zimie. Krem szybko się wchłaniał pozostawiając zmatowioną skórę - na ok 4 godziny. Pory wizualnie są zmniejszone. Prawdę mówiąc zastanawiam się dość mocno nad kupnem pełnowymiarowego opakowania.

Następca: Barwa Siarkowa Moc

BU serum granat - kupiłam go pod wpływem recenzji Agnieszki (82inez). Serum świetnie nawilżało skórę, jednak u mnie nie zlikwidował problemu nadmiernego wydzielania sebum. Jednak nie wykluczam ponownego zakupu, bo świetnie nawilżał skórę, nie zapychał. Rano skóra była miękka i wygładzona. 

Następca: Organic Therapy serum zwężające pory z naturalnym olejkiem manuki

Tak jak w prawie każdym miesiącu, kolejne opakowanie chusteczek nawilżanych Babydream oraz płatków kosmetycznych Carea. Zużyłam także chusteczki do higieny intymnej Facelle - tanie, dobrze nawilżone, świetnie odświeżają. Zostanę przy nich na pewno jeszcze długo.

Całkiem sporo zużyłam w tym miesiącu gotowych maseczek (miałam lenia i nie chciało mi się rozrabiać glinek), głównie z Ziaji: oczyszczająca (2 szt.), nawilżająca i anty-stes oraz kilka próbek (zadowolona byłam z kremu przeciwzmarszczkowego z Nivei oraz żelu do mycia twarzy Clinique).


Jak widzicie w maju poszło mi całkiem nieźle, mam nadzieje, że Wam idzie równie dobrze :) Jeśli miałyście któreś z powyższych kosmetyków, chętnie poczytam czy się one u Was sprawdziły czy już do niech więcej nie powrócicie.

Nivea | lekki mus do pielęgnacji ciała - dzika malina i biała herbata

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyków, które otrzymałam w ramach testowania w Klubie Przyjaciółek Nivea. Tym razem otrzymałam dwie wersje zap...